Skocz do zawartości
Forum
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Jack1307

Co czuje osoba, która chce się powiesić?

Rekomendowane odpowiedzi

Witam odpowiem ci z własnego doświadczenia co ja czułem gdy chciałem sie powiesić .po pierwsze miało to mnie uwolnić od cierpienia które wtedy czułem .w moim przypadku czułem pustkę i strach.balem sie tego czy mi sie uda chciałem to zrobic przez żonę to oczywiscie ze myslalem o najbliższych.ja byłem wtedy tak zdesperowany ze nie myslalem o szczegulach dlatego mi sie nie udało bo zamiast sznurka zabralem krawat i dlatego mi sie nie udało bo pek.odradzam wszystkim robienia tego zawsze jest inne wyjście z sytuacji i jest dla kogo żyć .nikt niewie co nasz jeszcze czeka w życiu i zawsze moze być lepiej .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość angela 1997

Cześć Jack. Dziękuję za odpowiedź. Ja w ten sposób straciłam ojca 3 lata temu. Powiesił się w naszej piwnicy. Do tej pory nie mogę się po tym pozbierać. Nie mam pojęcia co dalej. Nie mam po co już dłużej żyć. Co prawda mam plany na przyszłość, ale nic mi się nie udaję. Stałam się zamknięta w sobie. Oddalam się od mojego chłopaka i izoluje od innych jestem małomówna. Nikomu o tym nie powiedziałam wstydziłam się, ale wczoraj chciałam się powiesić na klamce od drzwi pokoju. Już prawie mi się udało tylko nie miałam odwagi mocniej zacisnąć tego sznurka. Potem zemdlałam, obudziłam się na podłodze, byłam nieprzytomna przez ponad 2 godziny. Doszłam do siebie, a mama wróciła do domu i nic nie wie co wczoraj zaszło.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Angela jestes młoda przed tobą jeszcze całe życie. Niechce ci opowiadać mojej histori możesz ja przeczytać tu na forum.ja dopiero 3 dni temu przekonałem sie ze warto żyć i zawsze jest dla kogo.pomysl co będzie czol twój chłopak i rodzina jak sie zabijesz.proponuje ci porozmawiać z chłopakiem o swoich uczuciach i zamiarach a najwarzniejsze to idź do psychologa to żaden wstyd a on ci pomoże ja byłem 2 dni temu dostałem tabletki uspokoilem sie i wyciszylem w środku spowrotem chce mi sie żyć mam 2 małych dzieci.bylem naprawdę w wielkiej depresji i myslalem tylko o śmierci tez uważałem ze do niczego sie nienadaje i jestem nienormalny i wogule jestem mało wartościowym człowiekiem.ludzie na tym forum oraz psycholog pomogli mi uświadomili mi ze życie moze być piękne szczególnie tak jak w twoim przypadku jestes młoda.rozumiem twój żal po stracie taty pomysl jak bedą sie czuli bliscy ci ludzie gdy tez odejdziesz co bedą czuli.niewstyc sie pisać lub mówić to co czujesz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja na własne życie targnęłam się 3 razy. cierpiałam bardzo cierpiałam z powodu własnej matki, ktora nie rozumiała że jest przyczyną moich cierpień. A może nie chciała rozumieć ? nie wiem.
samobojstwo miało mnie wyzwolić, cieszyłam się że jeszcze tylko chwil i nic nie będe czuć. ze nic nie będzie bolalo, bo już nie będzie mnie na świecie.Za pierwszym razem podcięlam sobie żyły, ale cięcie było za małe za płytkie i przeżyłam. A jaka byłam wściekła przez to. Do mojej matki to nie dotarło, nie przejęła się tym że chciałam z sobą skończyć. następnie probowałam się otruć tabletkami, ale wzięłam ich za mało. Skończyło się na zatruciu pokarmowym, wymiotach, zawrotach głowy i szumie w uszach. Nic więcej. Kiedy również ta proba się nie powiodła czułam rozczarowanie. Że jednak żyję. Potem miałam taką fazę że będę żyć "na złość mojej matce", skoro ona się denerwuje moją obecnością koło niej to będę żyła tylko po to żeby się wkurzała. Zacięłam się w sobie. I przez to zacięcie się przetrwałam w tym stanie i w tym stanie umysłu kilka lat. wtedy bezczelność mojej matki, jej wyżywanie się na mnie spływało po mnie jak po kaczce, myslałam: "uderzyłaś mnie, zabolało to, siniak jest. mam to w d*, bij dalej ja i tak cie nienawidzę". Te dwie próby były kiedy chodziłam jeszcze do gimnazjum. ta nienawiść pozwolila mi na przeżycie 5-7 lat. Ostatnia próba była kiedy byłam na studiach. Wtedy postanowiłam ostatecznie ze sobą skończyć. Zażyłam dwa opakowania leków, popiłam alkoholem i podcięłam sobie żyły. Ale znowu przeżyłam, bo tabletki zaczęłam zwracać a cięcie znowu było za płytkie. Po tej probie doszłam do wniosku że odejście z tego świata nie bylo mi dane, poza tym moja matka nie jest warta mojej śmierci. Zrozumiałam że chcę żyć. Chcę żyć aby dać świadectwo ludziom że życie jest najważniejszą wartością i nie warto sie zabijać tylko dlatego że ktoś nas gnębi, szykanuje, znęca się nad nami itd

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość angela 1997

Nie mam ochoty już dłużej tego wszystkiego ciągnąć, muszę z tym skończyć, bo to i tak nie ma sensu na dłuższą metę..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Angela nie zalamuj sie idź w poniedziałek do lekarza da ci tabletki wyciszysz sie w środku zobaczysz jak sie uspokjisz to świat będzie już inny znając tylko sobie cel w życiu i krocz do przodu małymi krokami ja zaczolem od piątku dopiero 3dzien jestem spokojny i mysle inaczej.czulem to co ty szukałem sposobu by sie zabić miałem tego swiata już dość.zostalem sam bez nikogo poco miałem żyć a jednak żyje dalej.pisz jak będzie ci złe lub będziesz chciała z kimś popisac

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość angela 1997

Ciągle jest mi źle, są czasem takie momenty, że jest ok, ale tylko na krótką chwilę. Ja ciągle uciekam przed życiem, przeszłością, zapomnienia poszukuje w nauce, kiedy się wciągnę to nie myślę o niczym innym tylko o tym czym się zajmuje. Za 5 miesięcy skończę gimnazjum, wiem co dalej, co chcę robić, ale czy jest sens, czy warto iść do przodu i brnąć w tym życiu, które jest takie niesprawiedliwe i szczędzi mi cierpień i smutku? Nie wiem, nie wiem jak to się wszystko potoczy... ale wizyta u psychologa jest wykluczona. Mi psycholg nie pomoże, nie potrafię zaufać ludziom, a jeśli już będę gotowa to zrobić, to się wycofuję, ponieważ nie chcę się rozczarować.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość bolal

co czuje, pustkę , zostałem zniczy nie mam nic straciłem wszystko , dom ,rodzinę, prace, samochód wszystko, nie mam sil dalej, nie chce mi się juz nic ,nie mam sil sie wieszać ale jak bym miał pistolet z pewnością juz by mnie nie było,popełniłem dużo błędów ale juz nic nie cofnę ona tez już mnie nie chce - sady mnie dobiły ,
a powiem ze w zycu bylem nie do zajechania - znalazł się slaby punkt kobieta dziecko ,

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość kasienka88

Nie próbowałam nigdy takich kroków ale myślę o tym często bo nie widze nadziei na lepsze życie w przyszłości. Taka osoba pewnie jest spięta i nie kontroluje tego co robi, czuje pustkę. Jednocześnie może być szczęsliwa gdy już podejmie decyzję, że to koniec, że zostawia wszystko za sobą, itp. Natomiast co mnie hamuje przed tym krokiem: po pierwsze bóle, duszenie się, strach przed odratowaniem a po drugie: czy aby na drugim świecie jest po czymś takim lepiej? Różne są kontrowersje na ten temat, zarówno złe o potępieniu jak i dobre, albo to zależy jakim był człowiekiem za życia.... Nigdy też nie wiadomo jaki plan jest nam pisany dalej...więc może czasami warto czekac

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość ehhhh

Ja też myślę o śmierci bardzo intensywnie... Wróciłem z za granicy do Wrocławia, do dziewczyny i od tamtej chwili mam wszystko pod górkę... Pół roku nie mogę znaleźć pracy, ponieważ albo jestem za młody (21 lat) albo nie mam doświadczenia lub uprawnień na np wózek widłowy..
Rodzice dali mi kasę,ale dalej nic, nie chcę od nich ciągnąć ciągle pieniędzy... Nie mam pełnej matury... nie mam niczego... Jeżeli wrócę do rodzinnego miasta, to bd to porażka dla mnie i nie bd pisał dlaczego... Nie mam też możliwości już powrotu za granicę... Bd musiał zostawić dziewczynę tu we Wrocku.. Więc już wolę śmierć... Tabletki to bzdura.. Myślałem nad powieszeniem się, ale boje się, że i tu zawiodę sam siebie i coś mi nie wyjdzie i albo bd leżał do końca życia sparaliżowany albo coś innego.. nie wiem co robić...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Do chłopaka, który mieszka we Wrocławiu- Czy Ty w ogóle słyszysz siebie? Pracy dla facetów jest mnóstwo, tym bardziej teraz kiedy zaczyna się sezon na wszelkie prace budowlane...Ręce mi opadły, jak przeczytałem Twój post. Ogarnij się, wstań, szukaj pracy, porozmawiaj z dziewczyną i rodzicami o tym. A jak masz myśli samobójcze to zgloś się do psychologa. Głowa do góry. Pomyśl co takim głupim krokiem zafundujesz swojej rodzinie i dziewczynie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Pysktyk

myślę że taka osoba ma mętlik w głowie i jej wszystko jedno czy będą ją opłakiwać czy nie, ja cierpię na mały rodzaj tanatofobii.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość kapitan

Chciałem dzisiaj to zrobić. Byłem już w lesie 0 4.00 rano. Nie chciałem robić tego w rodzinnym domu. Posiedziałem w aucie, przy wybranym drzewie. Wypaliłem dwa papierosy i wróciłem do domu spać. Chyba wyjade.... Nie róbcie tego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mój brat się wieszał kiedyś, odcięto go, reanimacja wróciła mu życie, zapytany dlaczego? odpowiedział że był pijany i coś strzeliło mu do głowy(faktycznie był mocno pijany) powiedział że coś za nim chodziło w jego głowie i podpowiadało mu żeby tak zrobił, a jak już założył sznurek na szyję, to nie miał odwrotu i podgiął nogi.żyje do dziś i więcej nie targał się na własne życie, co widział przez tę chwilkę śmierci klinicznej, nikomu nie powiedział, a od tego czasu minęło z 15 lat.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość twister99

Blagam pomozcie mi od 2 tygodni chodzi mi po glowie samobojstwo. Sam nie wiem dlaczego czuje poprostu ze tylko tu zalegam ranie innych ludzi. Na co to wszystko?Nie wiem wogole czy chce zyc.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość twister99

sam nie wiem poprostu mam takie przeczucie ze tylko zalegam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Słuchaj twister jeżeli masz myśli samobójcze to musisz szukać bezwzględnie pomocy u specjalisty.Psychologa a najlepiej u psychiatry.Na NFZ niestety czas oczekiwania na wizytę może być długi ale zawsze możesz szukać pomocy na Izbie Przyjeć najlepiej w szpitalu psychiatrycznym.Nie musisz mieć skierowania ale jeśli pójdziesz do rodzinnego to na pewno tez otrzymasz pomoc. Takich rzeczy nie można bagatelizować.Trzymaj się.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Piotr.Se

Ja już mam dosyć zostawiła mnie dziewczyna z którą mam córkę do tego brak pracy i ciągłe kłopoty, co chwilę myślę o sznurku który wisi na strychu, już raz targnołem się swoje życie, nie mam z kim porozmawiać o moich problemach rodzice nie chcą rozmawiać ze mną, nie wiem już co mam robić pomóżcie mi jak mam sobie z tym poradzić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

~Piotr.Se
Ja już mam dosyć zostawiła mnie dziewczyna z którą mam córkę do tego brak pracy i ciągłe kłopoty, co chwilę myślę o sznurku który wisi na strychu, już raz targnołem się swoje życie, nie mam z kim porozmawiać o moich problemach rodzice nie chcą rozmawiać ze mną, nie wiem już co mam robić pomóżcie mi jak mam sobie z tym poradzić.

Piotrze, co Ci po tym sznurku? Powiesisz sie i co potem? Nie bedzie Ci wstyd przed córką ze nie walczyles dla niej? Czemu sie poddajesz skoro masz o co walczyc? Nie krzywdz siebie i dziecka nie badz egoistą!


Nothing compares, no worries or cares
Regrets and mistakes they're memories made
Who would have known how bittersweet this would taste?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość olol125

Ja się wybieram powiesić. Niestety nie będę mógł powiedzieć jak było. Mam takie kłopoty finansowe, że nie nie podołam. Klienci grożą mi policją i prokuraturą bo firma mi zbankrutowała, a nie mam niestety bogatej rodziny, kredytu też nie dostanę, a 25000 tyś zł w tydzień nie wytrzasnę. Nie mam już na to siły, wypaliłem się...zgasłem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


×
×
  • Dodaj nową pozycję...