Skocz do zawartości
Forum
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Gość Jacek-30_placek

Pije, partnerka wprowadziła się z dzieckiem. Proszę o wszystkie rady

Rekomendowane odpowiedzi

Gość Jacek-30_placek

Mam prawie 30 lat, dwuletnie dziecko i partnerkę (nie, nie jesteśmy małżeństwem, chociaż znamy się już od 10 lat). Żyliśmy zawsze dobrze, dziecko było planowane przez nas i ogólnie wszystko było dobrze. W kwestii finansowej też nie było złe, prace miałem dość dobrą, więc nie mogłem narzekać. Teraz nie pracuje, od trzech miesięcy. Jest jednak jedno ale, i to chyba spore ,,ale". Ostatni rok dużo piłem. W sumie dzień w dzień, nie wódkę, głównie piwa, ale tak z 4-5. W weekendy jeszcze więcej albo jeszcze częściej była wódka. Za tym wszystkim.szly relacje z partnerką, które najzwyczajniej zaczęły się rozjeżdżać. Ona, jak tylko miała możliwość, to wychodziła z domu i zabierała ze sobą córeczkę. Raz na parę dni poszła spać do swoich rodziców, bo zrobiłem jej awanturę, i to taka, że mnie samemu było wstyd, bo rzucałem się jak czub bez powodu w sumie. Tyle tylko, że za późno to do mnie dotarło. Później ja przepraszałem, wróciła. Zapowiedziała, że albo się ogarnę w końcu, bo ona nie zamierza żyć z kimś, kto chla dzień w dzień albo się wyprowadza z dzieckiem na stałe. Parę dni lyka piwa nie brałem do ust, ale potem.. Starałem się gora dwa, trzy piwa, ale jednak. Czasem, żeby nie widziała, to piłem po kryjomu, ale w sumie i tak było, ze się pokapowała, że nie jestem całkiem trzeźwy. Prace straciłem przez koronahisterię, ale mamy duże oszczędności, spokojnie moglibyśmy przez ponad rok w ogóle nie pracować i nie odczulibyśmy tego jakoś boleśnie.. No, jednak kłopot w tym, że z.picia nie zrezygnowałem. A raczej- odwrotnie, bo wolne spowodowało, że mogłem pić jeszcze więcej i nie musiałem się martwić leczeniem kaca czy doprowadzaniem się do stanu jako takiego przed pójściem do pracy. Przegiąłem i teraz zdaje sobie z tego sprawę. Partnerka się wyprowadzila, na odchodnym dodała, zw nie pozwoli, żeby jej dziecko wychowywał alkoholik, bo mała potrzebuje normalnego domu, a nie starego chowajacego puszki po kątach. Nie odbiera ode mnie telefonów, odebrała ze dwa razy i powiedziała, że nici z jej powrotu, dopóki nie wezmę się za siebie. Nie wiem, gdzie dokładnie mieszka. Jej rodzice nie chcą mieć ze mną żadnego kontaktu i w sumie ich rozumiem. Nie, nie chce stracić kontaktu z dzieckiem. Córkę kocham, mógłbym dla niej zrobić wszystko, więc nie chcialbym, żeby ktokolwiek zabrał mi możliwość kontaktów z nią. Tylko co teraz? Leczenie? Ale czy po roku można mówić o alkoholizmie? Przerażają mnie też jakieś mityngi, otwieranie sie przed obcymi ludźmi. Jestem pewien , że jakbym tam poszedł, to siedziałbym jak kołek i nie nie mówił. Jestem kompletnie rozdarty, psychicznie i fizycznie nie daje rady, rozwala mnie od środka z takiej bezsilności i w sumie beznadziei, w jakiej się znalazłem. Do głowy by mi nie przyszło, że kiedyś dojdzie do takiej sytuacji. A na dzień dzisiejszy jest zwyczajnie beznadziejnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Margo

Musisz wybrać. Rodzina czy picie. Co cie bardziej przeraża, strata rodziny, czy podjęcie leczenia? Lecząc się możesz odzyskać, to co straciłeś, a pijąc dalej, stracisz jeszcze więcej , a może wszystko. Tak.. alkoholizm ,to nie są przelewki . Granica jest cienka i po jej przekroczeniu ,nie ma już odwrotu. Nie byłeś przygotowany na odejście partnerki, a jednak odeszła, więc sprawa jest poważniejsza, niż tobie sie wydaje. Poszukaj poradni leczenia uzaleznien. Im szybciej, tym lepiej. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Jacek-30_placek

Tylko czy to już alkoholizm? Faktem jest, że ciężko mi było wytrzymać. Co prawda te parę dni wytrzymałem, ale gdzieś tam z tyłu łba kotłowały sie mysli o piwie.. Z drugiej strony jak mam o sobie powiedzieć alkoholik, to nie potrafi mi to przejść przez gardło. Jak partnerka po raz pierwszy użyła wobec mnie tego określenia, to myślałem, że mnie szlag trafi. Jakbym nie potrafił dopuścić do siebie myśli że jest coś na rzeczy, a są takie momenty, gdzie mam takie myśli, ze przecież piwo dzień w dzień, w takich ilościach, nie jest cholera normą..

 Jasne, ze dziecko jest dla mnie wazniejsze od piwa czy weekendowej wódy. Nic mnie tak właśnie psychicznie nie rozwala na drobne kawałki jak myśl, że nie mam z nią żadnego kontaktu, nic. Nie widuje jej teraz w ogóle. 

Czytam też ten drugi wątek córki alkoholika i myślę, że nie chciałbym skończyć jako ktoś, kto na alko pożycza kasę od sąsiadów czy kłamie w żywe oczy. Albo chodzi i zatacza się jak menel 

Jeżeli chodzi o takie leczenie - moze ktos ma za sobą takie przeżycia i mógłby napisać, jak wygląda taka terapia. Co i jak. Od czego w ogóle zacząć.   

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość enez

Po pierwsze przyznania się przed samym sobą, że mam problem z alkoholem. Po drugie terapia nie jest zła, tylko znajdź dobre polecane miejsce. 

Czy jak palę kilka miesięcy to już uzależnienie?  Oceniam to kiedy, nie mogę przestać. Znam osobiście alkoholików, którzy nie piją od 10 lat i wciąż uważają, że są alkoholikami. 

Znałam osoby, które wybudowały dom i zapiły się na śmierć a przecież na początku były to dwa piwa tylko codziennie... 

Jeśli nie masz zamiaru się ratować to nie ciągnij córki na dno...

Pójście na terapię to nie wstyd, wstyd jest okłamywać najbliższych i siebie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość ka-wa
Godzinę temu, Gość Jacek-30_placek napisał:

drugiej strony jak mam o sobie powiedzieć alkoholik, to nie potrafi mi to przejść przez gardło. 

To jest norma, alkoholik nie widzi w sobie alkoholika, dlatego dalej piję. 

Tak, jesteś alkoholikiem, inaczej byś dał radę nie pić. 

Żeby z tego wyjść, sam przed sobą musisz to przyznać, oraz oprócz terapii, sam bardzo chcieć przestać pić, żeby był efekt. 

Masz motywację, to też powinno Ci pomóc.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Jacek-30_placek

Czuje wewnątrz taki wstyd. Nie wiem, jak to dobrze opisać, ale jak myślę o tym, że mam iść do ośrodka i prosić o pomoc/czy na mityng/cokolwiek, to mnie skręca. Nie mam jeszcze 30 lat (ale prawie, bo już za parę miesiecy), a już problem z alkoholem.. Pewnie to idiotyczne wyobrażenie, ale ja widzę takie miejsca jako miejsca przepełnione ludźmi, którzy walą dzień w dzień wódę  Pewnie jest inaczej,ale w głowie tak to widzę. 

Stąd moje pytania jak taka terapia wygląda. Jacy są ludzie pracujący w takich ośrodkach, jak podchodzą do tych, którzy się leczą. Jak przeglądam opinię w necie to ludzie różne rzeczy wypisują, włącznie z takimi, że ludzi uzależnionych (nieważne nawet od czego) terapeuci traktują , delikatnie ujmując, bez szacunku. Chociaż zdaje sobie sprawę, że jest różnie, w necie też przeróżni ludzie pisza. 

To wszystko, co się ostatnimi czasy wydarzyło, powoduje, że we łbie mam jeden wielki mętlik. Sprzeczne uczucia mną targaja, raz tak, za chwilę pojawiają się inne myśli. Mam takie chwile nawet, że bym wył z tych emocji, ale wiem, że nie mogę, bo to i tak mi nie pomoże. Jednego tylko jestem pewien: nie chciałbym stracić córki, bo to chyba jedyna osoba, na której mi zależy. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość ka-wa
8 godzin temu, Gość Jacek-30_placek napisał:

nie chciałbym stracić córki, bo to chyba jedyna osoba, na której mi zależy. 

A na partnerce już nie? Dziecko powinno być wychowywane z mamą i tatą, więc powinno Ci zależeć na pełnej rodzinie. 

Zawaliłeś na całej linii, więc partnerka zrobiła Ci i przysługę, że się wyprowadziła, żebyś w końcu się zdecydował, czy ważniejszą rodzina czy alkohol. 

Jeśli chcesz nie pić, to grama alkoholu nie wolno Ci wziąć do ust, musisz z tego zdawać sobie sprawę, lecząc się czy nie. 

Z córką żeby mieć kontakt, jak nie dogadasz się z żoną, musisz załatwić spotkania w sądzie. 

Na początek porozmawiaj z psychologiem, który specjalizuje się w pomocy alkoholikom. 

A jak jest w grupach AA, sam musisz się przekonać, bo widzisz, że opinie są różne, więc nawet jakby tu ktoś napisał, to za wiele by Ci nie dało. Może Tobie potrzebny jest odwyk w ośrodku zamkniętym? To już specjalista powinien zalecić. 

Szukaj też pracy, bo oszczędności szybko się kurczą i nie służą do bieżących wydatków, ale najpierw weź się za siebie. Może dobrym rozwiązaniem w tej sytuacji, gdy nie pracujesz byłby właśnie odwyk w ośrodku zamkniętym. 

Walcz o siebie, póki nie jest za późno. 

 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Jacek-30_placek
3 godziny temu, Gość ka-wa napisał:

A na partnerce już nie? Dziecko powinno być wychowywane z mamą i tatą, więc powinno Ci zależeć na pełnej rodzinie. 

Zawaliłeś na całej linii, więc partnerka zrobiła Ci i przysługę, że się wyprowadziła, żebyś w końcu się zdecydował, czy ważniejszą rodzina czy alkohol. 

Jeśli chcesz nie pić, to grama alkoholu nie wolno Ci wziąć do ust, musisz z tego zdawać sobie sprawę, lecząc się czy nie. 

Z córką żeby mieć kontakt, jak nie dogadasz się z żoną, musisz załatwić spotkania w sądzie. 

Na początek porozmawiaj z psychologiem, który specjalizuje się w pomocy alkoholikom. 

A jak jest w grupach AA, sam musisz się przekonać, bo widzisz, że opinie są różne, więc nawet jakby tu ktoś napisał, to za wiele by Ci nie dało. Może Tobie potrzebny jest odwyk w ośrodku zamkniętym? To już specjalista powinien zalecić. 

Szukaj też pracy, bo oszczędności szybko się kurczą i nie służą do bieżących wydatków, ale najpierw weź się za siebie. Może dobrym rozwiązaniem w tej sytuacji, gdy nie pracujesz byłby właśnie odwyk w ośrodku zamkniętym. 

Walcz o siebie, póki nie jest za późno. 

 

 

 

Partnerkę też kocham, też mi na niej zależy, w końcu już tyle lat się znamy. Nie o to mi chodziło, ale zdaje sobie sprawe, ze może byc bardzo różnie. Lekko nie miała ze mną przez te ostatnie miesiące, więc biorę pod uwagę wszystko. Nie wiem, jak będzie, czas pokaże. Za to nie biorę pod uwagę, że miałbym nie mieć żadnego kontaktu z własnym dzieckiem.

 

Za to wolałbym nie iść do ośrodka leczenia uzależnień. Może robię duży błąd, ale wstydzę się. Po pierwsze- nie zaniedbywałem swojego wyglądu. Zawsze dbałem o higiene, ciuchy. Starałem się, żeby jakoś wyglądać, a nie jak dziad. Po drugie - nie zawalałem pracy- byłem zawsze, wolne może tylko raz wziąłem, ale czułem się wtedy bardzo źle. Tak to byłem w 100 procentach.  Po trzecie - pracy nie straciłem przez alko, tylko z powodu pieprz..... koronawirusa.  Faktem jest, że byłem kłótliwy czy czepliwy do partnerki, jak wypije, to włącza mi się nie tyle agresor (bo nie ciągnie mnie do bicia czy akcji w podobnym stylu), ale jakaś nerwowość, szukam wtedy dziury w całym. Dlatego ona jak najwięcej wychodziła. Nie chciała, żeby mała to wszystko słyszała i widziała, żeby się bała. No i raz ta sytuacja, jak się wyniosła na parę dni do rodziców.. Jedynie córka nie daje mi spokoju, chciałbym dla niej się jakoś ogarnąć, inaczej wiem, ze nici z widzieniem się z nią. 

Zastanawiam się, czy nie opisać całej tej sytuacji on-line, zobaczyc, co tam odpisaliby tacy specjaliści. Nawet na stronie aa jest możliwość napisania e-maila. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Loraine

Jacek30, ja uważam że jeżeli nie zapiszesz się na leczenie to stracisz nie tylko partnerkę ale i dziecko. Ewentualnie będzie miała córka z tobą widzenia tylko przy matce, może przy kuratorze. Wszystko zależy jak do tego podeszłaby twoja partnerka. I ona ma rację. Żadne dziecko nie powinno być wychowywane w domu z alkoholikiem. A ty masz niestety z tym problem. Odniosę się jeszcze do tego co napisałęś że się wstydzisz mitingów, że starałeś się dobrze ubierać a nie jak dziad, że pracę straciłeś przez pandemię... Od siebie mogę ci powiedzieć że alkoholikami są nie tylko zwykli szarzy ludzie, ale jest bardzo duzo osób publicznych które wcale nie chodzą na spotkania prywatnie. Są dziennikarze, są osoby showbiznesu. W grupie na spotkaniach wszyscy są równi, każdy opowiada o sobie nie patrząc się na to jaki zawód wykonują i w co są ubrani. To nie ważne. Ludzie którzy nie panują nad alkoholem spotykają się tam aby rozmawiać otwarcie o tym co się dzieje w ich życiu. Nie wazne czy upijasz się piwami, czy wódką czy czymś innym, czy mieszasz. Masz problem i teraz ty decydujesz o swoim życiu, o zdrowiu, o rodzinie. Pytanie czy dla ciebie ważniejszy jest wstyd spotkania na mitingach i podzieleniem się problemami, czy w przyszłości wolisz sie wstydzić przed córką i partnerką jeżlei sobie nie pomożesz, nie zrobisz nic żeby wyjść z uzaleznienia i olejesz rodzinę.  Masz wybór. Jeżlei masz jakies obawy przed zapisaniem się na leczenie, najpierw możesz zadzwonić albo napisać na stronie AA.  Na Forum Psychologii w pierwszym wątku ostatni link kieruje na stronę gdzie są telefony i grupy wsparcia. Przejżyj i zacznij może od telefonu żeby porozmaiwać o twoim problemie oraz niech specjaliści ci doradzą co powinieneś dalej zrobić. Pzdr.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Jacek-30_placek

Jasna sprawa, że żadne dziecko nie powinno mieszkać pod jednym dachem z menelem czy innym ćpunem.  

Dlatego napisałem we wczorajszym poscie: zdaje sobie sprawe, ze pewnie moje wyobrażenia nie są prawdziwe i chodzą tam też ludzie z wyższej półki, ale mimo to mam odrzut od takich miejsc i spotkan. I nic nie poradzę na to, ze z menelami alkoholikami kojarzą mi się panowie walący denaturat czy płyn chłodniczy. 

Mój ojciec nie byl pijakiem jako takim, ale wlasnie zawsze w weekendy musialo byc piwo, ale to doslownie MUSIAŁO, bo inaczej mial spieprzony humor. W ciagu tygodnia nie pił, ale w wolne zawsze. I mojej matce skutecznie psul tym kazdy wolny dzien czy np urlopowy wyjazd (bo w urlop tez walił).

Obaw mam masę, napisałem nawet, że jakbym jakimś cudem dotarł na taki mityng, to wiem, że siedziałbym cicho jak kołek, bo nie ma szans, żebym miał z czegokolwiek się zwierzać przed obcymi ludźmi, którzy cholera wie gdzie to później wyniosą - bo w anonimowość nie wierzę, tak jak nie wierzę, że wszyscy są Ok i niczego co usłyszą dalej nie wynoszą. 

Napisze. Nie jestem w stanie pójść osobiście, ale napisać zawsze mogę. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Loraine

Jacek, więc napisz i możesz też zadzwonić i pogadać ze specjalistami tam. To zalezy od ciebie. Ale najważniejsze jest żebyś już podjął jakieś pierwsze małe kroczki w kierunku pomocy sobie a co za tym idzie z czasem także dalszej relacji z partnerką. Pzdr.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość ka-wa

Jakie to jest dziwne i przewrotne, że nie wstydzimy się tego co jest wstydem, tylko odwrotnie. 

A w życiu powiniśmy starać się tak postępować, żeby się niczego nie wstydzić. 

Wstydzić powinieneś się picia i nie szanowania partnerki, ona ma jaja, bo nie tkwiła w tym toksycznym ukladzie, licząc na cud, a Ty? 

Rozmowa z psychologiem być może pomoże Ci się otworzyć. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 28.07.2020 o 20:42, Gość Jacek-30_placek napisał:

Leczenie? Ale czy po roku można mówić o alkoholizmie?

Tak leczenie. O tym czy ktoś jest alkoholikiem nie świadczy czas picia.

23 godziny temu, Gość Jacek-30_placek napisał:

Tylko czy to już alkoholizm? Faktem jest, że ciężko mi było wytrzymać. Co prawda te parę dni wytrzymałem, ale gdzieś tam z tyłu łba kotłowały sie mysli o piwie.. Z drugiej strony jak mam o sobie powiedzieć alkoholik, to nie potrafi mi to przejść przez gardło.

Typowe tłumaczenie się alkoholika. Mówi Ci to DDA.

23 godziny temu, Gość Jacek-30_placek napisał:

Jeżeli chodzi o takie leczenie - moze ktos ma za sobą takie przeżycia i mógłby napisać, jak wygląda taka terapia. Co i jak. Od czego w ogóle zacząć.  

Jeśli chodzi o klub AA to na początku faktycznie możesz siedzieć jak kołek, ale to chyba każdy tak ma 😉 Poza tym leczenie alkoholizmu to nie tylko mitingi, można udać się do przychodni uzależnień, do lekarza specjalisty. Poznać inne metody.

 

Dodam od siebie, że mój ojciec nie chciał się leczyć. Uważał, że to inni mają problem, a jemu jest dobrze i na pewno nie jest alkoholikiem. Spierniczył nam wszystkim życie. Bardzo wspieram alkoholików, którzy chcą i starają z tego wyjść. Życze powodzenia. Koniecznie pisz jakie są postępy.

 


"Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz"

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Jacek-30_placek

Kawa - to nie wiem, widocznie ja nie mam jaj. Wstydzić się można chlanie codziennego ,  podobnie jak wstydzić się można lazenia po ośrodkach leczenia uzależnień czy jakichkolwiek mityngach.

Javiolla - wiem, że AA to tak naprawdę wielkie gie...,.które, jak czytam na ten temat i przeglądam strony, trąci mi na kilometr fanatyzmem. Ale do ośrodka też nie pójdę. Nie jestem w stanie się przemóc,  nie i koniec, próbowałem sobie to nawet wytłumaczyć tak, że moge tam iść gora raz, żeby zobaczyć jak jest, ale ten wstyd jest silniejszy. Nie, dzięki, nie chce być zobaczony przez kogoś, kto zaraz wypepla ,,życzliwie", ze X łazi po ośrodkach/mityngach dla pijaków i ćpunów.  

Zrobię tak, że postaram się sam z siebie wytrzymać bez picia czegokolwiek. Sam, bez pomocy terapeutów. Mam nadzieję, że wytrzymam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Maaad

witaj.

Jacek sam sobie oszukujesz. Sam nie zrobisz na tym etapie niczego. Będziesz szarpał się sam ze sobą i wciąż powracał do picia jeśli nie rozpoczniesz terapii.

Masz tylko niespełna 30 lat. Tylko....i masz zajeb....wiele!  Twoje życie jest w Twoich rękach. Ty juz nie walczysz w tym momencie jedynie o córkę ale o swoje zdrowie a przede wszystkim życie.

I Ty piszesz o wstydzie ....wstyd i upokorzenie to będzie jak dalej będziesz pil. Możesz skończyć gdzieś na ulicy posikany,  brudny,  bez dachu nad głową...samotny. Albo w szpitalu z padaczką poalkoholową. Wstyd to będziesz odczuwał jak będą podkładać Tobie "kaczkę"pod tyłek abyś się załatwił ...albo salowa obmywać ci będzie nieprzytomnego twarz szmatą do podłogi.

Ratuj zycie bo zycie cudem jest! 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Agu
1 godzinę temu, Gość Jacek-30_placek napisał:

Kawa - to nie wiem, widocznie ja nie mam jaj. Wstydzić się można chlanie codziennego ,  podobnie jak wstydzić się można lazenia po ośrodkach leczenia uzależnień czy jakichkolwiek mityngach.

Javiolla - wiem, że AA to tak naprawdę wielkie gie...,.które, jak czytam na ten temat i przeglądam strony, trąci mi na kilometr fanatyzmem. Ale do ośrodka też nie pójdę. Nie jestem w stanie się przemóc,  nie i koniec, próbowałem sobie to nawet wytłumaczyć tak, że moge tam iść gora raz, żeby zobaczyć jak jest, ale ten wstyd jest silniejszy. Nie, dzięki, nie chce być zobaczony przez kogoś, kto zaraz wypepla ,,życzliwie", ze X łazi po ośrodkach/mityngach dla pijaków i ćpunów.  

Zrobię tak, że postaram się sam z siebie wytrzymać bez picia czegokolwiek. Sam, bez pomocy terapeutów. Mam nadzieję, że wytrzymam.

No to sa te zawilisci wypowiedzi osoby uzaleznionej. Ty napisales watek mniej wiecej taki : "Pije - blagam powiedzcie do mnie cokolwiek bo jestem sam" 

---

Ale gdy juz dostajesz: " czlowieku, zrob to i to , bo to dziala tak" . To  juz tego nie przyjmujesz. Chcesz byc z mami w kontakcie - ale nie takim , ktory moglby cokolwiek zmienic.

To jest taka relacja jak z alkoholem. Mozna sie droczyc, gaworzyc, narzekac, moze i lekcewarzyc - ale ostatecznie  niczego to nie rozwiazuje. A pogadasz sobie przez moment.. ale nie rozwiazesz am nie zobaczysz swojej rzeczywistosci.

Dlatego osoba bliska wychodzi i trzaska drzwiami. . Obudz sie moze, zona Cie wlasnie zostawila.

Miala  dosc tych niekonczacych sie dysput, zapewnien , ktore i tak niczego nie wnosza...a teraz to samo co z nia robisz w tym watku.

Ja za wspoluzalezniona nie bede robic 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość ka-wa

Nie jesteś w stanie przestać pić, nie jesteś w stanie się leczyć, nawet na terapię DDA nie, porozmawiać z psychologiem też nie, nic nie jesteś w stanie zrobić, żeby wyjść z alkoholizmu, czyli równia pochyła. 

Już przez picie straciłeś rodzinę, bo alko jest ważniejsze, masz szansę ją odzyskać, ale brakuje Ci silnej woli. 

Zrób sobie test, zobacz ile wytrzymasz bez alko, w te miejsce, biegaj, chodź na siłownię, basen, rower. Jeśli palisz, to też odrzuć. Psychicznie się nastaw, że od jutra koniec z używkami, wytrzymaj dzień po dniu, im dalej tym będzie łatwiej, spróbujesz? Dla siebie, bo najpierw musisz zawalczyć o siebie. 

Zobaczysz, czy bez wstydu dasz radę wyjść z uzależnienia. 

Jeśli nie, tzn. nie chcesz wyjść, chcesz pić, Twój wybór, marnujesz sobie życie na własne życzenie. 

A napisałeś chociaż maila, o czym wspominałeś? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Loraine

Witaj Jacek. Chciałam zapytać czy mimo wszystko zadzwoniłeś albo napisałeś z problemem na stronie AA tak jak wcześniej napisałeś? Czy jednak też nie chcesz ani tam napisać ani zadzwonić żeby pogadać ze specjalistami? Pzdr.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Margo
9 godzin temu, Gość Jacek-30_placek napisał:

Zrobię tak, że postaram się sam z siebie wytrzymać bez picia czegokolwiek. Sam, bez pomocy terapeutów. Mam nadzieję, że wytrzymam.

Wtrzymasz ....ale to wcale nie świadczy o tym że nie jesteś uzależniony. Alkoholik może nie pić i to dość długo. Problem w tym, że zawsze do picia wraca . Być może ty jesteś jeszcze na etapie picia ryzykownego, które w konsekwencji prowadzi do uzależnienia. Dobrze by było gdybyś jednak umówił się na wizytę z terapeutą uzależnień i on by ocenił na jakim etapie picia jesteś. Jeśli chodzi o opinie w internecie, to zwykle tam piszą zatwardziali alkoholicy i ćpuny którym nikt i nic się nie podoba, oprócz stylu życia który prowadzą. Jeszcze się taki nie urodził ,co by im dogodził. Najlepiej przekonać się samemu. Jeśli ci się nie spodoba, nie musisz chodzić na grupę ,tylko na spotkania indywidualne ,albo po diagnozie zrezygnować w ogóle. Jednak samą diagnize warto znać, żeby poznać skalę zagrożenia. Co z tym zrobisz to już inna sprawa. W każdym razie nikt tam na siłę, nie będzie cie namawiał,a wręcz przeciwnie. Możesz odnieś wrażenie, że olewają i im nie zależy. To świadoma taktyka, bo zależeć ma uzależnionemu, żeby terapia mogła odnieść skutek. Inaczej szkoda czasu wszystkich. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Jacek-30_placek

Maaad - tak, nie mogę narzekać. Mam dziecko (no właśnie...), z kasą też nigdy nie było źle. Wydawałoby się, że faktycznie mam zaje...biście wiele. A jednak tak do końca różowo nie jest. Teraz, bo wcześniej było dobrze, może nawet bardzo dobrze. Ale jak widac żadna sielanka nie trwa wiecznie.

No właśnie,nie chce skończyć jako zapity,  zarzygany i zasrany menel, walący w siebie każdy chłam,  jaki wpadnie w łapy, byłyby tylko % miał. Na szczęście do tego droga baaardzo długa 

Napisać napisałem. Opisałem wszystko to, co się działo, tak najlepiej jak się da przedstawiłem swój problem. Zobaczę, czy będzie odzew.

Pewnie masz rację, Margo,  co do tych opinii. Znaczy natrafiłem na przeróżne, pozytywne też się zdarzają, ale negatywów jeszcze więcej chyba. Najbardziej oddychające to te mówiące o tym, że pacjentów się gnoi. A to prawda? Wiesz coś o tym? Widziałem w wątku o córce alkoholika, że napisałaś, że masz syna uzaleznionego, więc pewnie masz wiedze w tym temacie.

Zobaczę, ile wytrzymam. OD dzisiaj zero alko. Bo to jest mój główny problem, dragi  typu meta czy ecstasy zdarzaly się wcześniej, na imprezach ze znajomymi i to jeszcze zanim córka się urodziła. Zobaczę jak teraz będę funkcjonował, na ile sam poogarniam to wszystko. Kurw,a nie mogę sobie pozwolić na to, żeby alko było ważniejsze od wszystkiego innego. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Jacek-30_placek

Miało być oczywiście ,,odpychające", a nie ,,oddychające" 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Margo

Jacek ..z tego co mówią specjaliści, to uzależnienie jest od momentu, w którym zaczyna przynosić realne straty ,ale one nie są w stanie powstrzymać człowieka ,od zaprzestania używania substancji psychoaktywnych, do których zalicza się też oczywiście alkohol. W mojej opinii u ciebie taka sytuacja miała miejsce. Straciłeś rodzinę i pijesz dalej, a miałeś wybór.  Dlaczego alko było ważniejsze ,niż żona i córka ? To o czymś świadczy. Kolejne straty są tylko kwestia czasu. Być może będziesz wysokofunkcjonujacym alkoholikiem, przez bardzo długie lata i teraz jest takich większość na terapiach. To są często osoby o wysokie pozycji społecznej i zawodowej. Menelików tam nie ma, bo oni leczyć się już nie chcą ,bo dla nich jest już za późno na zmiany,  bo oni stracili już wszystko. 

Skąd to wiem ? Chodziłam na grupę wsparcia dla rodzin osób uzależnionych i były tam głównie żony alkoholików. Super kobiety. To były normalne rodziny z problemem alko, a nie margines społeczny, bo taki element tam nie zagląda.

Co do terapii i ośrodków. Nic nie wiem, o złym traktowaniu pacjentów. To jest jakiś mit i legenda,  z czasów pierwszych ośrodków Monaru. Co prawda na terapii porusza się trudne sprawy i nikt nie rozczula sie nad pacjentem, ale szacunek do człowieka, to podstawa.  Oczywiście można różnie trafić i nie zawsze dobrze. W tej branży pracują, tak jak wszędzie,  różne osoby i nie każdy z każdym,jest kompatybilny. Trzeba szukać ,aż się znajdziesz kogoś odpowiedniego. Stach ma wielkie oczy i trzeba się z nim zmierzyć samemu, a nie czerpać opinię z netu. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Margo

Dodam, że na czas wychodzenia z nałogu ,czy nawyku  picia/ćpania  bardzo ważne jest zajęcie, aby się nie nudzić i próbować zabijać czas w nawykowy sposób . Skoro nie pracujesz , rodzina sie wyprowadziła ,to czym się zajmujesz, jak spędzasz dzień i wieczór ? Brak zajęcia ,to jest potencjalnie bardzo niebezpieczna sytuacja dla ciebie i trudno będzie ci wytrwać w postaniwieniu. Musisz czymś wypełnić lukę czasową ,bo polegniesz szybciej niż myślisz. W miejsce starych, zlych nawyków, muszą wejść nowe . Wiesz,  że przyzwyczajanie, to druga natura człowieka . 

Trudno się walczy z samym sobą. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość balotelli
32 minuty temu, Gość Margo napisał:

Jacek ..z tego co mówią specjaliści, to uzależnienie jest od momentu, w którym zaczyna przynosić realne straty ,ale one nie są w stanie powstrzymać człowieka ,od zaprzestania używania substancji psychoaktywnych, do których zalicza się też oczywiście alkohol

Każde uzależnienie ma swoją charakterystykę np uzależnieni od stymulantów w większości przypadków wiedzą, że mają problem, a alkoholicy zawsze to wypierają. Czasem coś do nich dotrze, ale za chwilę znowu odwrócą kota ogonem. Alkoholizm to nie tylko picie, ale przede wszystkim sposób przetwarzania informacji. Moim zdaniem to jest takie tworzenie sobie alternatywnego świata i przełączanie się między nim, a realem. Każdy alkoholik, którego znam potrafi być takim "spoko ziomkiem, do rany przyłóż", ale kiedy się otwiera. to okazuje się, że w jego otoczeniu są same kurwy i chuje i to nie takie zwykłe, ale najgorsze na świecie. Wystarczy posłuchać Zbyszka Stonogi. Kiedy alkoholik się otwiera, to wychodzi na to, że jest dobrym i wrażliwym człowiekiem, dla którego ważne są wartości moralne. No i cały światopogląd, który się z tym wiąże jest niestety do bani. Można nie pić przez jakiś czas, ale to nie rozwiązuje przyczyny problemu. Alkoholizm to nie tylko nałóg picia. W Polsce mnóstwo ludzi nadużywa alkoholu i to dość regularnie, ale to jeszcze nie jest alkoholizm. Niektórzy są uzależnieni od innych rzeczy, a nadużywanie alkoholu temu towarzyszy i to już zupełnie inny profil osobowości, ale część narkomanów to alkoholicy, a w drugiej kolejności uzależnieni od innych substancji. Oprócz tego uzależnienia różnie wpisują się w poszczególne osobowości. Dominują 3 typy poznawcze alkoholizmu. Najczęstszy wpisuje się w osobowość dyssocjalną czyli psychopatię. Takie osoby piją dużo ale nie potrzebują przełamywać żadnych barier społecznych. Dla nich to świetna rozrywka, a alkohol idealnie wpisuje się w ich pokrętną osobowość polegającą na nieustannym wyparciu i racjonalizowaniu emocji. Właśnie dzięki temu odczuwają je tak słabo. W ogóle nie poświęcają uwagi na ich analizę, tylko wydaje im się, że od razu "wiedzą" i dlatego czują się lepsi bo większość "nie wie". Drugi typ alkoholików to ludzie znerwicowani i nieśmiali, którym alkohol wydaje się łagodzić wszystkie główne problemy i sięgając po niego wydaje im się, że wreszcie są sobą. Mają dużo kompleksów, ale przykrywają je alkoholem. Trzeci typ to wycofany cynik, który pije ciągami i ma długie przerwy. Wydaje się nie lubić alkoholu ale i tak po niego sięga, a tak naprawdę ma problem z czerpaniem przyjemności z czegokolwiek. Alkoholików, którzy nie są psychopatami, leczy pokora i dystans, ale terapia jest ciężka ze względu na to, że alkoholik to terrorysta i manipulator, który nie da sobie niczego powiedzieć. Terapeuta mimo rozpoznawania jego sztuczek może mieć go dość, a nie może dać tego po sobie poznać. Dlatego terapia grupowa jest tu tak polecana bo alkoholicy muszą się nauczyć tolerować siebie nawzajem bez alkoholu i zaczynają widzieć swoje zachowania u innych alkoholików. Trzeba przełamać mechanizmy wyparcia i racjonalizacji dlatego mi się tu widzi mindfulness jako jedna z najlepszych technik rozwiązywania problemów (nie tylko alkoholizmu).

Godzinę temu, Gość Margo napisał:

Co do terapii i ośrodków. Nic nie wiem, o złym traktowaniu pacjentów. To jest jakiś mit i legenda,  z czasów pierwszych ośrodków Monaru.

Myślę, że to przez to jak się traktuje nieletnich.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


×
×
  • Dodaj nową pozycję...