Skocz do zawartości
Forum
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

TakaJakaś7

Użytkownik
  • Zawartość

    540
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    6

Ostatnia wygrana TakaJakaś7 w dniu 24 Czerwiec

Użytkownicy przyznają TakaJakaś7 punkty reputacji!

Reputacja

15 Dobra

2 obserwujących

Personal Information

  • Płeć
    Kobieta
  • Miasto
    Sokołów Podlaski

Ostatnie wizyty

3659 wyświetleń profilu
  1. Rok czasu to już nie tak krótko, po takim czasie wszystko a przynajmniej większość powinna być klarowna. Wygląda na to że Twoja dziewczyna (nie nazwę partnerką bo partnerka to określenie równości a u Was ewidentnie jej nie ma) ma bardzo poważne zaburzenie a więc na przyszłość bardzo źle to wróży. Tym bardziej że, patrząc na Twój opis, Ona ustawia się Twoim kosztem. Tak raczej ciężko żyć, a Tobie ewidentnie to nie pasuje. W takiej sytuacji najbardziej zalecane jest aby wiać z takiej relacji jak najdalej. Ale że to relacja toksyczna to i trudno będzie zakończyć ją, dalej będzie już tylko gorzej. Nie warto, naprawdę nie warto, lepiej chwilę odcierpieć swoje i iść dalej do przodu.
  2. Dlaczego wolisz użalać się cały czas nad sobą niż zrobić z tym porządek? Nigdy nie jest aż tak źle by nie mogłobyć lepiej. Tylko od Ciebie zależy jak potoczą się Twoje losy. Dlaczego wolisz negatywnie odbierać terapeutkę? Bo zaczęła zadawać niewygodne pytania? Zapoznaj się wpierw jak przebiega proces terapie, bo jak pojdziesz do jakiegokolwiek terapeuty to bedzie tak samo.
  3. Czy zdarzyło się Wam coś w rodzaju przewidywania przeszłości? Mieliście odczucia które się sprawdziły? Macie sposoby na to aby funkcjonować w takim stanie? Mi takie sytuacje przytrafiają się często, chyba nawet codziennie i to po kilka razy się zdarza. Czasami są słabe a czasami bardzo silne, tak jak np dziś. Cały dzień byłam nerwowa, spięta. Prawdopodobnie tylko dzięki medytacji potrafię jako tako funkcjonować, myśleć logicznie. Da się z tym żyć bez większego uszczerbku? Jak nad tym zapanować aby nie nadwerężały psychiki? Dla mnie jest to bardzo męczące, mimo iż tak mam już dość długo nadal nie potrafię z tym funkcjonować, co i rusz wybija mnie z rytmu.
  4. Zacznij terapię, lekarz Cię zbada i stwierdzi czy faktycznie masz nerwicę. A jeśli faktycznie masz to bez farmakoterapii nie dasz rady. Nerwica to bardzo poważny stan z którym sama się nie uporasz. Nawet jeśli uda Ci się na chwilę z niej wyjść to po czasie i tak najczęściej wraca. Po drugie to relaksacja, jak najczęściej się relaksuj. Muzyka, medytacja, olejki zapachowe, masaże to techniki najczęściej stosowane ale każdy tak naprawdę dobiera sobie indywidualnie.
  5. Jeśli faktycznie chcesz poprawić komfort życia to przestań tyle jęczeć a zacznij pracować nad sobą. Widzę że boisz się bardzo bólu ale bez Niego nie ruszysz dalej. Widać też że potrzebujesz wsparcia, kogoś bliskiego kto będzie Cię wspierał i to jest zrozumiałe. Ale na początek musisz zacząć dawać sobie radę sam, nie będzie to łatwe ale im bardziej zaczniesz stawać na nogi tym lepiej będziesz się czuł. Chcesz startować w branży filmowej to wystartuj, nawet jak na początku nie będzie Ci się powodziło to jednak podejmiesz działanie i sam ten fakt już dużo zmieni. Także próbuj, kto nie ryzykuje ten nie pije szampana. Po sobie zapewniam że zawsze warto spróbować bo nawet jeśli bywa czasami bardzo ciężko to efekty dają dużo większą radość.
  6. TakaJakaś7

    Obowiązki

    Ewidentnie problem z porozumieniem. Macie do siebie jakieś niewyjaśnione pretensje które ciążą Wam obojgu. Jeżeli Wam zależy to wyjaśnijcie sobie nieporozumienia albo po prostu się rozstańcie bo tak się nie da żyć na dłuższą metę.
  7. Napisanie tekstu zajmuje nie więcej jak 10 minut, czas zawsze się znajdzie, już o Nas się musisz się troszczyć, my sami potrafimy o siebie zadbać. Tak starasz się i starasz ale i tak słoma Ci z butów wystaje. Nie wiesz że ze słomą już tak jest? Jakkolwiek byś nie kombinowała to i tak będzie ją widać.
  8. Skoro się leczysz to najlepiej jak spytasz się lekarza prowadzącego. Bo my tu nic za bardzo nie pomożemy, widzę jedynie że masz nerwicę. Widzę też że Tobie nie chodzi o postawienie diagnozy tylko po prostu chcesz pogadać. Najprawdopodobniej nie masz z kim face to face więc zastępujesz rozmowę pisaniem. Jednak co innego napisać coś w necie a co innego pogadać z kimś twarzą w twarz. Odkąd sama rozmawiam z ludźmi bezpośrednio zaczynam odczuwać w ogromnej mierze jak bardzo jest to niezbędne do funkcjonowania. Ale na początek zachęcam Cię do sprawdzenia jaką masz osobowość. Oraz do zmiany terapeuty, ze sposobu w jaki piszesz widzę duże prawdopodobieństwo że obecnemu słabo idzie prowadzenie Ciebie. Czy Ty w ogóle masz terapeutę?
  9. Sorki, ale nawet nie muszę pytać czy wychowałaś się w kulturze katolickiej bo to widać i to bardzo wyraźnie. Poczucie winy, samobiczowanie się, udręka i wiele by jeszcze wymieniać. A to co zrobiłaś w gruncie rzeczy jest nieistotne. Wiele osób tak robi i nie czuje z tego powodu aż tak ogromnych wyrzutów sumienia a nawet wcale. Tak naprawdę istotą sprawy jest to dlaczego tak postąpiłaś, co sprawiło że weszłaś w to ale przede wszystkim dlaczego sama siebie tak bardzo poniewierasz i pozwalasz innym osobom tak się traktować. To nie jest łatwa sprawa, to jest chol...ie trudna sytuacja. Ciężko wyjść z tego schematu, wymaga ogromu wysiłku i jeszcze większego wsparcia, najlepiej wsparcia kogoś nieoceniającego. Czy zraniłam kogoś? Tak, bardzo dużo razy, bardzo mocno. I teraz kiedy z tego wychodzę od jakiegoś czasu bardzo mocno to odczuwam. To wychodzenie czasami jest tak ogromnie dotkliwe że zdarzają mi się myśli samobójcze. Mam ogromną depresję połączoną z silnymi atakami paniki, biorę leki, cały czas uczęszczam na terapię. I chociaż już trochę czasu się leczę to stan cały czas jest silny. I gdyby nie wsparcie narzeczonego, który chociaż swego czasu bardzo źle mnie potraktował, który przyczynił się w jakimś stopniu do pogłębienia się depresji to teraz jesteśmy dla siebie ogromnym wsparciem. Już nie reaguje na moje wrzaski wybuchem, rozumie przez co przechodzę dlatego mnie uspokaja. Jest tak naprawdę jedyną osobą na którą mogę liczyć. Bo były też osoby, które wiedząc w jak bardzo ciężkim stanie jestem, wiedziały jakie myśli mnie nachodzą a mimo to wzięły nogi za pas zostawiając mnie na łaskę niełaskę losu. Przykre, nawet bardzo, ale też bardzo prawdziwe. Dlatego radzę Ci, jeśli zdecydujesz się na pracę nad sobą, to dobrze by było a nawet jest wskazane, aby mieć kogoś kto Cię wesprze w ciężkich chwilach, kto będzie przy Tobie. Po tym co i jak piszesz widać że też masz silną depresję, jesteś bardzo znerwicowana a więc i ciężko przeżywasz cięższe tematy. Dlatego szczere Ci radzę abyś uzbroiła się w ogrom cierpliwości, będzie Ci bardzo ale to bardzo potrzebne.
  10. Często niestety widzę że osoby wyznania katolickiego bardzo często zwalają winę na drugą osobę siebie uważając za niewinnych. Wynika to z nauk KK, i niestety ale religia katolicka wcale nie przybliża do Boga a oddala od Niego. Dlatego jak tylko zauważyłam i zbadałam bliżej wiele sprzeczności odsunęłam się od KK. Osoby pokroju Twoje Matki i Ciotki są egoistkami skupionymi tylko na sobie. Do Nich nie dotrze że robią komuś przykrość ponieważ tak naprawdę to małe dziewczynki uwięzione w ciele dorosłych. Zostały skrzywdzone w dzieciństwie więc teraz same krzywdzą, nie znają innego życia i tak już im pozostanie. Też kiedyś przechodziłam przez taką sytuację, tyle że z rodzeństwem i po części z Ciotką. Dlatego zdecydowałam się wyjechać za granicę. Nie ze względu na rodzinę a... Na pieniądze, bo w Pl wiodłam tak naprawdę marne życie a w Holandii mam dużo lepiej. I teraz chociaż nadal miewam bardzo ciężkie chwile to uważam że to była jedna z najlepszych decyzji jakie podjęłam. Teraz nie czuję się aż tak zależna od rodziny, nie szukam na siłę kontaktu. W tej chwili z Ciotką nie mam kontaktu i nie czuję potrzeby by mieć a z resztą rodziny kontakt jest głównie przez jedną z sióstr która toczy ogromną wojnę z resztą osób. Bardzo mądrze ka-wa radzi abyś wyjechała. Niekoniecznie za granicę tak jak ja ale nawet do innego miasta. Ale najpierw terapia, być może czujesz się dość silna i uważasz że sama dasz sobie radę. Ale uwierz że nie dasz rady, Ty już jesteś uzależniona od rodziny, powoli stajesz się rozgoryczona tak jak One. Sama uważałam że dam radę, że jestem bardzo silna. Jednak cały czas się przekonuję jak bardzo słaba jestem, krucha. I gdybym nie miała wsparcia narzeczonego (niedawno się mi oświadczył a ja się zgodziłam) to nie wiem czy dała bym radę. I nie przekreślałabym na Twoim miejscu szansy na związek, też tak kiedyś myślałam a tymczasem rzeczywistość zweryfikowała zamiary.
  11. Również się wypowiem od drugiej strony. Z Twojego opisu wynika że Twoja ex jest osobą bardzo wrażliwą. Wbrew pozorom nie jest to żadną chorobą, wręcz przeciwnie, takie osoby są bardzo świadome. Wiedzą a przede wszystkim czują że coś jest nie tak i na różne sposoby próbują przekazać to odbiorcy. Nie jest to łatwe, tak naprawdę jest to bardzo ale to bardzo trudne, sama jestem osobą nadwydajną i po sobie widzę jak to jest. Twoja ex, z tego co można zaobserwować, dużo przeszła w życiu, stąd też pojawia się dysonans w przepływie informacji. Życie z taką osobą jest bardzo ale to bardzo trudne, tym bardziej że Twoja była nie jest jeszcze świadoma swojego stanu. A nawet jak już będzie świadoma to proces terapeutyczny będzie bardzo ciężki, w bardzo szybkim czasie będzie przechodziła z jednego nastroju w kolejny. Dlatego będzie potrzebne Jej wsparcie, ogrom wsparcia. I jeśli Ty nie będziesz miał sił by Jej wspierać (to tylko teoria- nic nie sugeruję) to będzie potrzebowała wsparcia od innych osób. A najlepiej gdyby trafiła na terapeutę który zajmuje się osobami nadwydajnymi. I tu akurat rozumiem Jej opór, bo niezależnie czy jest osobą nadwydajną czy nie to każdy dobiera sobie terapeutę który będzie mu pasował.
  12. TakaJakaś7

    Powrót

    Po zachowaniu, bądź czyli słownictwo, fizyczna postawa. Byliście ze sobą tyle lat, bądź pewny że poznała Cię na tyle że widzi czy coś się u Ciebie zmienia czy nie
  13. TakaJakaś7

    Powrót

    Widzi że nic nie robisz ze swoim życiem a nie chce powtórki. Słowem:daje Ci znać abyś wpierw się zaczął ogarniać a dopiero później się do niej odezwał
  14. Ja również myślę że Marcin i Sebastian to ta sama osoba. I rozumiem co czujesz, w jakiej jesteś sytuacji. A najbardziej rozumiem to że szuka kontaktu ze swoją ex, że się tak plącze i przeskakuje z nastroju w nastrój. A bardzo ale to mega bardzo jest zrozumiałe że szuka wsparcia. Dlatego bardzo ale to bardzo bardzo bardzo razi mnie podejście osób które uważają że można uporać się ze wszystkim samemu. To że ktoś dał sobie radę sam nie znaczy że ktoś inny sobie poradzi. Sama nie wiem jak bym dała sobie radę gdyby nie ,,mój M.", czy miałabym siłę aby powoli, powoli się podnosić z tego stanu w jakim się znalazłam. Bo chociaż nie jest święty, ma dużo przewinień na koncie, niektóre karygodne, to jednak jest tak naprawdę jedyną osobą która jest przy mnie w tych trudnych momentach. W mentach w których każda inna osoba odwróciła się de... Marcin/Sebastian, pierwsze co Ci doradzę to zapisanie się na terapię. Mieszkasz w Polsce więc Tobie jest łatwiej kogoś znaleźć. Po drugie, jeśli czujesz potrzebę to jak najbardziej spróbuj się odezwać do ex. Ale w pierwszej kolejności terapia.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...