Forum Psychologia

jak zmienić męża

~Kasia2611

~Kasia2611

Witam, jesteśmy razem od 5lat
,kiedyś kochalismy się bez słów, teraz nie umiemy że sobą rozmawiać.
Od kiedy urodził się nas synek zrobił się mąż zarozumiały,któregoś dnia gdy synek miał kilka miesięcy mąż wyszedł z domu i wrócił po kilku miesiącach,robił tak kilka razy. Miałam dość, ale dla dziecka wybaczylam mężowi.
Teraz mąż wściekła się ze mało mamy współżycia, on ciągle chcę, a ja jestem zmęczona.na mojej głowie jest dosłownie wszystko, dom, dziecko, praca
A on przychodzi z pracy ,je obiad i się kładzie, nie pomaga przy dziecku, żadnego zaangażowania z jego strony,wsparcia, niczego.wymaga tylko sexu i tylko to się liczy dla niego.
Pomuscie nie wiem co mogę zrobić by wzbudzić w nim trochę zaangażowania w rodzinę,pomoc przy dziecku i okazania miłości.

Odpowiedzi znajdują się poniżej

ka-wa

ka-wa

Tak bywa w związkach,że mijają się nasze oczekiwania,jeśli chcesz ,żeby się zmienił, to sama też powinnaś,może trzeba "dobić targu", ty zadbasz o moje potrzeby ,ja o Twoje...

--

Szanuj zdanie innych...

104146 ka-wa Kobieta, 104 lata, Toruń
~roshen

~roshen

A wolałabyś aseksualnego faceta? Który tylko gra na komputerze , idzie codziennie po pracy do mamusi i woli spotykać się z kolegami?
Cóż, współczuję Ci męża, bo nie szanuje on Ciebie. I nie wiem, co na to poradzić, bo jeżeli się mu przeciwstawisz, to on może być agresywny. Ja nie wyobrażam sobie uprawiać seks z dnia na dzień. To powinno być dobrze zorganizowane i romantyczne, nie zaś w biegu, rutynowo i na jego życzenie. Męża nie da się zmienić. Wychowali go rodzice. Ja zawsze doradzam parom aby walczyły o siebie. Ale teraz sama nie wiem, jaki ma sens walczyć o złego męża. Może wygoń go do mamusi i nie wpuszczaj do domu. Powiedz jego mamusi jak wychowała synka. Może zagroź rozwodem.

~do autorki

~do autorki

Najpierw bywa sielanka, potem na swiat przychodzi dziecko i kobieta zapomina że mąż też istnieje.Że potrzebuje miłości, wsparcia i zwyczajnego przytulenia.Facet nie prosi,facet się zamyka w sobie.Szuka pocieszenia,czasem idzie tam gdzie go ktoś zauważy,wysłucha ,czasem tam gdzie nie bedzie musiał prosić o seks.
Kobiety zazwyczaj nie widzą swojej winy.Wydaje im się że zawsze wina leży po stronie partnera.
Chcesz coś zmienić to zacznij od siebie.Po prostu.

~onkaY

~onkaY

Jesteś bardzo wyrozumiała.
Trudno usprawiedliwić zachowanie twojego męża.
Być może odstawiłaś go trochę po narodzeniu dziecka, ale dorosły facet powinien zdawać sobie sprawę ze stanu kobiety po porodzie, brać udzial w opiece nad dzieckiem, a przede wszystkim rozmawiać, a nie zabierać swoje zabawki i znikać...na kilka miesięcy??? i to nie raz???
Kasiu, chyba nie sądzisz, że on na tym "wygnaniu" (na które zresztą sam sie wygnał) żył w celibacie?
Nie usprawiedliwiaj się, że zrobiłaś to dla dziecka. Jeśli tak wygląda Wasze małżeństwo, to nie licz na to, że dziecko w przyszłości będzie szczęśliwe.
Twój mąż kilkakrotnie porzucił ciebie i dziecko, a ty jeszcze zastanawiasz się co zrobić?
Przesunęłaś tak daleko granice jego bezkarności, że teraz niewiele możesz zrobić, po za tym, żeby kazać mu się wynosić tam skąd przyszedł.
Podejrzewam, że gdy wracał ze swojego "wygnania" przyjmowałaś go z otwartymi ramionami, szczęśliwa, że znowu masz męża, tylko co to za mąż?
Czy przynajmniej rozmawiałaś, pytałaś, gdzie był i dlaczego was porzucił, czy ustaliliście jakieś zasady?
Myślę, że nie, wybaczałaś na miękko, więc on pozwalał sobie na kolejne ekscesy.
Przecież po pierwszym takim numerze miałaś prawo postawić mu ultimatum, ustalić podział obowiązków, a jak nie poasuje, to dowidzenia.
Nic na siłę, nie zmusisz go do miłości, a tymbardziej do szacunku dla siebie, bo już pozwoliłaś mu nie szanować się.
niczego nie osiągniesz, jesli nadal będziesz pokornie czekac na jego zmianę. Uśpij dziecko i poproś go o rozmowę, na to nigdy nie jest za późno.
Powiedz mu co czujesz i czego od niego oczekujesz.
Jeśli niczego nie osiągniesz, to nie łudź sie, że osiągniesz kiedykolwiek.
Prędzej możesz sie spodziewać jego kolejnego zniknięcia, tym razem na zawsze i powiem szczerze, byłoby to dla ciebie wybawieniem.

~Sinnn

~Sinnn

~onkaY
Jesteś bardzo wyrozumiała.
Trudno usprawiedliwić zachowanie twojego męża.
Być może odstawiłaś go trochę po narodzeniu dziecka, ale dorosły facet powinien zdawać sobie sprawę ze stanu kobiety po porodzie, brać udzial w opiece nad dzieckiem, a przede wszystkim rozmawiać, a nie zabierać swoje zabawki i znikać...na kilka miesięcy??? i to nie raz???
Kasiu, chyba nie sądzisz, że on na tym "wygnaniu" (na które zresztą sam sie wygnał) żył w celibacie?
Nie usprawiedliwiaj się, że zrobiłaś to dla dziecka. Jeśli tak wygląda Wasze małżeństwo, to nie licz na to, że dziecko w przyszłości będzie szczęśliwe.
Twój mąż kilkakrotnie porzucił ciebie i dziecko, a ty jeszcze zastanawiasz się co zrobić?
Przesunęłaś tak daleko granice jego bezkarności, że teraz niewiele możesz zrobić, po za tym, żeby kazać mu się wynosić tam skąd przyszedł.
Podejrzewam, że gdy wracał ze swojego "wygnania" przyjmowałaś go z otwartymi ramionami, szczęśliwa, że znowu masz męża, tylko co to za mąż?
Czy przynajmniej rozmawiałaś, pytałaś, gdzie był i dlaczego was porzucił, czy ustaliliście jakieś zasady?
Myślę, że nie, wybaczałaś na miękko, więc on pozwalał sobie na kolejne ekscesy.
Przecież po pierwszym takim numerze miałaś prawo postawić mu ultimatum, ustalić podział obowiązków, a jak nie poasuje, to dowidzenia.
Nic na siłę, nie zmusisz go do miłości, a tymbardziej do szacunku dla siebie, bo już pozwoliłaś mu nie szanować się.
niczego nie osiągniesz, jesli nadal będziesz pokornie czekac na jego zmianę. Uśpij dziecko i poproś go o rozmowę, na to nigdy nie jest za późno.
Powiedz mu co czujesz i czego od niego oczekujesz.
Jeśli niczego nie osiągniesz, to nie łudź sie, że osiągniesz kiedykolwiek.
Prędzej możesz sie spodziewać jego kolejnego zniknięcia, tym razem na zawsze i powiem szczerze, byłoby to dla ciebie wybawieniem.

TAK.

kikunia55

kikunia55

Sorki, ale brzmisz jak troll. Kochaliśmy się rozumieliśmy się bez slow i wszystko sie zmieniło po urodzeniu dziecka. Mąż parę razy w zyciu wyszedl na parę m-cy. Ja pracuję, czyli jestem finansowo niezależna, ale dla dobra rodziny też parę razy przyjęłam go na łono rodziny. Byłoby fajnie, bo ja o wszystkim bylabym skłonna zapomnieć (czyzby?) tylko on po pracy nic nie robi, jedynie wieczorami domaga się seksu. Taki wymagający i jurny.

Przecież to się nie mieści w glowie, że jakaś kobieta może być na tyle naiwna, że dopiero teraz zastanawia się jak zmienić męża!

Albo jesteś trolem, albo jakaś bardzo nieżyciowa i bez odrobiny instyktu samozachowawczego.

154416 kikunia55 Kobieta, 105 lat, wygwizdów
ka-wa

ka-wa

Nie każdy jest życiowy,nie każdy do końca ogarnięty,dlatego ja bym nie wypominała,bo to autorce robi przykrość.
Nie rozkminiałabym też przeszłości,było,minęło, wybaczyła,jej wybór,choć na pewno nie każda by tak postąpiła.
Ważne, co dalej...,bo my zmierzamy do prawie idealnego związku,jak taki nie jest ,to do widzenia...,
patrząc z boku, wszystko jest łatwe.

Pozostaje pytanie ,jak sobie dalej radzić,żeby był wilk syty i owca cała...

--

Szanuj zdanie innych...

104146 ka-wa Kobieta, 104 lata, Toruń
mgr Kamila Krocz

mgr Kamila Krocz

Odpowiedź eksperta

Nie wnikam w Twoje przeszłe decyzje, w to, że bez słowa zaakceptowałaś ekscesy męża, który odszedł od Was i po kilku miesiącach powrócił. Pytasz, jak zmienić męża? Obawiam się, że zmiana męża będzie trudna, żeby nie napisać - niemożliwa. Dlaczego Twój mąż miałby się zmieniać? On nie chce zmian! Ma dokąd wracać, ma żonę, która o wszystko dba, ma zapewniony seks, sam tylko wraca po pracy i odpoczywa. Niby dlaczego miałby coś zmieniać? Mu jest wygodnie. To Tobie jest niewygodnie i to Ty potrzebujesz zmian, które chcesz na nim wymusić. Obawiam się jednak, że on przyzwyczajony do wygody i tego, jak jest teraz, nie zrezygnuje ze swojego stanowiska. Zastanów się, czy masz tyle siły, by "walczyć" z mężem, czy nie dopadnie Cię frustracja, kiedy mąż nie zechce żadnych zmian, czy jest w ogóle sens trwać w tej relacji?

100945 mgr-kamila-krocz Kobieta, 33 lata, Lublin
franca

franca wpis edytowany

~onkaY
Jesteś bardzo wyrozumiała.
Trudno usprawiedliwić zachowanie twojego męża.
Być może odstawiłaś go trochę po narodzeniu dziecka, ale dorosły facet powinien zdawać sobie sprawę ze stanu kobiety po porodzie, brać udzial w opiece nad dzieckiem, a przede wszystkim rozmawiać, a nie zabierać swoje zabawki i znikać...na kilka miesięcy??? i to nie raz???
Kasiu, chyba nie sądzisz, że on na tym "wygnaniu" (na które zresztą sam sie wygnał) żył w celibacie?
Nie usprawiedliwiaj się, że zrobiłaś to dla dziecka. Jeśli tak wygląda Wasze małżeństwo, to nie licz na to, że dziecko w przyszłości będzie szczęśliwe.
Twój mąż kilkakrotnie porzucił ciebie i dziecko, a ty jeszcze zastanawiasz się co zrobić?
Przesunęłaś tak daleko granice jego bezkarności, że teraz niewiele możesz zrobić, po za tym, żeby kazać mu się wynosić tam skąd przyszedł.

Dokladnie. Chyba kazdy zdrowomyslacy czlowiek, czyli przyzyczajony do jakichkolwiek, ze tak powiem, standardow zycia, jest w szoku, ze mozna po czyms takim jeszcze byc w zwiazku. I ze mozna robic wszystko aby go bronic, "biedaczek" po prostu :D, nie mial do kogo pojsc, kto by mu dawal seks bez proszenia, bo oczywiscie od tego jest zona zeby obsluzyc-wyglada to obrzydliwie wrecz. Zenada, ale generalnie slow brakuje na takie podejscie, w szczegolnie odnosnie sytuacji jak ta. Zwlaszcza ze teraz doczytalam ze to jest na zasadzie wysysku, czyli to przez niego jestes zmeczona nadmarem obowiazkow, a pan i wladca nie dosc ze sie obija w domu to jeszcze marudzi ze mu seksu za malo, nie liczac sie z tym z Twoim brakiem ochoty, i ze to on do tego doprowadzil-MASAKRA :O Zeby swiadomie bronic takiego stanu rzeczy to chyba trzeba w ogole empatii i poczucia sprawiedliwosci nie miec. Jak juz, to "Napierw byla (pozorna) sielanka, a jak przyszlo do obowiazkow to okazalo sie ile w kim jest prawdziwej milosci." :/ :P Naprawde chcesz sié godzic nawet na cos takiego, chcesz sie tak ponizac? :(
Ale wiekszosci tutaj jak widze jest trudno uwierzyc w taka sytuacje, pojawiaja sie nawet przypuszczenia odnosnie trollowania, w sumie nie dziwie sie. A tu i tak generalnie ludzie sa przyzwyczajeni zazwyczaj do przeroznych pesymistycznych klimatow. Co by bylo gdybys spytala ludzi poruszajacych sie w pozytywnych srodowiskach skupionych na rozwoju, kreatywnosci, na czerpaniu jak najwiecej radosci z zycia, uczeniu sié, zabawie, odkrywaniu, generalnie roznymi budujacymi szczescie rzeczami, czyli okrywajacych do czego to zycie naprawde sluzy(mysle ze I Ty czulas kiedys podobnie, mialas podobne momenty w zyciu, mimo ze teraz wyglada to zupelnie inaczej). Tacy ludzie jak o czyms takim uslysza, to sa w ogromnym szoku-juz samo to mowi za siebie.
Nie dosc, ze meczysz sie z nim w zwiázku po tym wszystkim co wczesniej zrobil, to znosisz jego dalsze przejawy egoizmu, zwiázek robi sie coraz bardziej toksyczny, coraz bardziej asymetryczny-to jeszcze zastanawiasz sie jak wzbudzic w nim TROCHE zaangazowania. Gdy w normalnym zwiázku obie strony angazuja sié w calosci, a nie jedna sie wypruwa(i to do tego stopnia zeby trwac w zwiazku nawet po takim ekscesach), a druga robi lache ze okaze choc TROCHE zaangazowania.
Nie widzisz, ze zaslugujesz na szczescie, a nie jego odwrotnosc? Zdaje sie ze jestes finansowo niezalezna, to tym bardziej ciezko uwierzyc ze zamiast opcji A wybierasz opcje B. Oczywiscie kazdy robi jak ze chce, ale jesli naprawde chcesz byc szczesliwa, to pozostaje odwolac sié do ostaniej linijki zacytanego przeze mnie fragmentu wypowiedzi OnkiY. Ja nie wyobrazam sobie zebym miala pozostawac z kims w zwiazku po choc jednym takim numerze jaki on zrobil.

85177 franca Kobieta, 15 lat, Wrocław
~do autorki

~do autorki

Żenada ,franca, to jest wtedy, gdy ktoś wchodzi tylko po to na forum żeby komuś dowalić...

Każdy pisze ze swojego punktu widzenia.
Ja odpowiadam na końcowe pytanie autorki.
.Ona wybrała,przebaczyła, czy nie -ale jest z tym człowiekiem.Wolno Jej.
Coś się wydarzyło w czasie kilku miesiecy po narodzinach dziecka.Ja przyjęłam opcje odstawki partnera na boczny tor.Czy mam rację, czy nie,to niech oceni autorka.Mogę mieć rację a mogę walić kulą w płot.Tak samo jak inni.Tutaj może być milion opcji i nikt z nas może nie trafić w sedno.
Czasem wystarczy zacząć konstruktywnie rozmawiać,przestać odbijać piłeczkę, ustawić na nowo priorytety...i przypomnieć sobie dawne dobre czasy.Jeśli ludzie potrafili dogadać się bez słów to jest duża szansa na powrót dobrych czasów.
Inną opcją jest terapia małżeńska.
Nie uda się,to w każdej chwili można bezpowrotnie zamknąć drzwi.Zawsze jest wyjście.

franca

franca wpis edytowany

Tak, mozna mowic o nieodbijaniu paleczki, gorzej ze stosowaniem sie samemu, wiec sama to wlasciwe zrobilas na poczatku swojej wypowiedzi. :P(co dopiero majac do czynienia z zupelnie toksycznym partnerem) Nie, zenada to jest wtedy kiedy ktos wchodzi na forum, by kogos odciagnac od szczescia najdalej jak sie tylko da(choc zenada to juz tutaj zbyt lagodne slowo), albo zeby sobie jak nadluzej na nie poczekal. I dlatego wciska nawet tak glupie, kompletnie niewspolmierne do sytuacji, tak niesprawiedliwe, krzywdzace farmazony, jak te co tu napisalas. I cud sie dzieje za kazdym razem w takiej sytuacji(wiec nie, nie naisalas sobie czegos tam raz i "byc moze sie pomylilas"), ze skrzywdzona, nawet bardzo, osoba staje sie winna(gdy tak jak tu nie ma zadnych podstaw by przypuszczas rozne rzeczy z ta rzekoma wina zwiazane) , jej wina jest duzo wieksza, bardziej eksponowana, a ta druga strona staje sié nieamlze ofiara, niesamowite wrecz! Chodzi o to co napisalas tu wczesniej, teraz napisalas o czyms zupelnie innym, zupelnie inaczej, niz to do czego caly czas nawiazuje.
Szkoda tylko ze zazwyczaj nie jestes tak szczera jak w tym watku : https://forum.abczdrowie.pl/forum-psychologia/1826009,czy-to-kryzys,2#post-1828963 , w ktorym przynanjmniej w koncu wprost napisalas o co Ci chodzi, zeby autorka "zapomniala o jakis tam mrzonkach o szczesciu", itp. Tylko zazwyczaj ubierasz to w znacznie milsza, bardziej dyplomatyczna i elegancka forme, niestety. W kazdej chwili mozna zamknac drzwi, naprawde? W tamtym watku nawet tych 6 lat ktore juz autorka stracila bylo Ci malo! Robilas wszystko aby jak najwiecej dalszych staracila. Wiadomo ze nie chodzi o to co teoretycznie ktos moze, ze mu wolno, ze kazdy moze sie mylic, itd(co wszyscy zreszta wiemy), tylko o konkretne podejscie dzialajace w konkretny sposob. :P Pod innymi nickami to samo, a mialas juz ich wiele, uzywajac nawet czasem kilka w podobnym czasie.
Dobrze wiesz ze na moj temat tez napisalas bzdure, dobrze wiesz po co naprawde tutaj pisze, I dlaczego w zwiazku z tym tak bardzo mnie bulwersuje to co robisz Ty, z czego tez najwyrazniej swietnie zdajesz sobie sprawe. Czasem nic tylko wspolczuc ludziom, ktorym odpisujesz. O, nie przepraszam, nie ludziom tylko kobietom, i nie wszystkim, ale bedacym w zwiazku.

85177 franca Kobieta, 15 lat, Wrocław