Forum Psychologia

czy to kryzys

~Agata 14

~Agata 14

Witajcie. Pisze znowu po 6 latch jak zawitałam tu po raz pierwszy. Jestem mężatką po przejściach. Gdzie można powiedzieć że przez 10 lat walczyłam o małżeństwo . Mąż był kiedyś kobieciarzem i rozrywkowym człowiekiem. Pracował,popijał,bawił się był zanadto pomocny dla koleżanek gdzie twierdził że nie zdradził nigdy. Czy wierze? Nie do końca. Kiedy tak w końcu siadł na tyłku i od 6 lat jest dobrze, ja chyba się wypaliłam, przestalo mi zależeć. Nawet nie tęsknię gdy wyjeżdża. Czuje tak od pól roku. W sumie jesteśmy razem od prawie 20 lat. Kiedy wraca to w zasadzie nie ma tematu do rozmów. Rutyna. Co tam? Proszę nie ocaniajcie mnie, byłam dobrą żoną i matką. Dom , dzieci i mąż na pierwszym miejscu. Ale chyba jestem zmęczona przeszłością , chce czegoś więcej od życia.Nigdy razem nie wyjeżdżaliśmy Brakmi rozmów, wyjścia gdziekolwiek, nigdy niema czasu albo sily. Jest kolega (przyjaciel) z którym świetnie się dogaduje ale akurat na ten temat trochę boje się z nim rozmawiać bo dobrze zna męża, to znaczy nie obawiam się że mu coś powtórzy bo na pewno by nic nie powiedział ale rzecz w tym że mogę go przestraszyć i uzna mnie za wariatkę i nie będzie chciał więcej mnie widzieć. Od jakiegoś czasu zaczęłam często o nim myśleć,chciała bym gdzieś się z nim wyrwać pogadać ( nic więcej)ale boje się być aż tak szczera wobec niego. Proszę doradźcie nie oceniajcie mnie. Czy ja przechodzę jakiś kryzys

Odpowiedzi znajdują się poniżej

~Agata 14

~Agata 14

A co do traktowania jak księżniczki? Mogłam pomarzyć i nigdy taka nie byłam. Księciem to on był przez wiele lat

~do autorki

~do autorki

[quote="~Agata 14"]A jeszcze. Czy mąż o mnie dbał? Zależy z jakiego punktu widzenia, na początku małżeństwa tak bardzo, po 7 latach nie quote]

A kto napisał że przez 7 lat małżeństwa bardzo o Ciebie dbał?
Małżeństo to nie tylko obiadki, pranie itd.Małżeństwo to budowanie więzi przez cały czas jego trwania.To wspólne pasje,zrozumienie,wybaczanie i przede wszystkim zabezpieczenie dzieci przed złem.
A gdzie w tych przyszłosciowych planach dzieci? Zabierzesz je z sobą, zrobicie podział?
Zapytasz ich o zdanie czy chcą mieć nowego wujka,czy tez postawisz je przed faktem dokonanym?
Tak,nigdy nie jest tak, że winna jest tylko i wyłącznie jedna strona.Nawet kochając za bardzo jest się współwinnym.

~Agata  14

~Agata 14

Dbał pod względem takim aby nic nie brakowało. Wracał do domu. Lecz mu się znudziło, zatęsknił za życiem kawalerskim. Nie chciało mu się wychodzić z dziećmi na spacer. Wolal swoje towarzystwo od zony i dzieci. Wiec proszę nie pisać że ja jestem winna , bo ja z koleżanką przez tyle lat nawet na kawę nie wyszłam. Malo nocy nie przespalam czekając a on w najlepsze się bawił i nawet za dziecmi nie zatęsknił , na wszystko miał czas lecz dla nas nie. A dzieci juz żyją własnym życiem wiec nic mnie przy nim nie trzyma

~Agata 14

~Agata 14

Przez cały okres małżeństwa starałam się być wzorowa żoną. Szkoda że dzialalo to w jedną stronę

ka-wa

ka-wa

Ja rozumiem Twoje rozżalenie ,ale obecnie wasze stosunki zależą od obu stron,Ty jesteś obojętna,wręcz wroga w stosunku do męża ,bo pojawił się ten kolega i to dodało Ci skrzydeł,
musisz się tylko zastanowić czy warto burzyć teraz rodzinę,bo to ,że dzieci żyją własnym życiem ,to potrzebują w jednakowym stopniu matki i ojca,
pomyśl sobie o wszelkich uroczystościach rodzinnych,zapytaj dzieci czy chciałyby abyś rozstała się z ich ojcem,na pewno zwróciłyby się przeciwko Tobie, bo nie widziałyby winy ojca, w rozpadzie związku,
tak,że dzieci, wymagają poświęceń cały czas.

--

Szanuj zdanie innych...

104146 ka-wa Kobieta, 104 lata, Toruń
~Agata 14

~Agata 14

Z tym kolegą dam sobie spokój. Bo to było by nie zdrowe. A czy mam zostać z nim ze względu na dzieci? Mysle że robiłam to przez ostatnie lata tylko dla nich i niego. A gdzie ja? To przecież mi zależało, to ja walczyłam, ja się starałam wytłumaczyć jemu że robi źle. Kłamał mnie patrząc mi w oczy aż złapałam jego panią i zrobiłam dym. Wiele razy kłamał. Wiec proszę powiedzieć co mnie trzyma?o co tu jeszcze walczyć? Dzisiaj przez telefon pytał czy go kocham, zamilkłam. On chyba czuje że coś się dzieje

ka-wa

ka-wa

Zrobisz jak zechcesz ,tylko musisz być przewidywalna,jak coś zmieniać w życiu to na lepsze,
przez lata uzależniamy się też emocjonalnie od partnera,teraz masz taką "'fazę" ,za jakiś czas to minie i możesz żałować,
co nie znaczy ,że nic nie masz zmieniać w swoim życiu,ale o tym już dużo pisaliśmy.

Ja bym Ci radziła porozmawiać z mężem ,wygarnąć to co Ci leży na sercu ,jak ciąży przeszłość ,jak widzisz przyszłość ,co Ci w nim teraz nie odpowiada,

bo zniszczyć związek można w minute ,gorzej to działa w druga stronę,

dobrze by było jakbyś mogła gdzieś wyjechać na dłuższy czas ,wszystko sobie na spokojnie przemyśleć,wypisać na kartce wszystko za i przeciw,
tu nic nie jest proste.

--

Szanuj zdanie innych...

104146 ka-wa Kobieta, 104 lata, Toruń
franca

franca

Wydawało by się zupełnie oczywiste, ale chyba niestety jednak trzeba przypomnieć, że jeśli już to małżeństwo to przede wszystkim miłość szczęście z obu stron. :P Tutaj jedna strona zupełnie nie jest szczęśliwa, więc o czym tu w ogóle mowa. I to co gorsza od dawna, więc już dawno temu powinno być to zmienione. To jest podstawowa sprawa a nie jakieś tam organizowanie obiadków rodzinnych czy takie czy inne tłumaczenie tego przed innymi, poza tym tak czy siak sobie poradzi. Małżeństwo od dawna jest zupełnie nie takie jak powinno być, jak jakaś rozmowa może zmienić wszystkie tego skutki. Nie ma sensu wchodzić w kolejne złudzenia i znowu zatrzymywać się w miejscu na kolejne 6 lat, tak jak 6 lat temu już forumowicze jej "genialnie" doradzili. :P :O W tes sposób jak widać najlepiej można najlepiej sobie niszczyć życie, jeśli już o niszczeniu czegokolwiek mowa.

~Agata 14
Tak jestem winna! Temu że poświęcałam sie jemu i świata po za nim nie widziałam a on miał to głęboko w d...i gdzie ja czekałam on urzędował z innymi babami nigdy go nie odsuwałam ani nie dałam odczuć ze jest na drugim planie. Dawno bylo kopnąć w d... I tyle. Za dużo czasu zmarnowałam

Dokładnie. I tego się trzymaj. I nie musisz wszystkich zadowolić, tym bardziej tutaj na forum. :P Tak naprawdę żadna akceptacja z zewnątrz nie jest Ci potrzebna. Najważniejsze jest to żebyś szła za głosem serca, postępowała w prawdziwej zgodzie ze sobą, z tym, co naprawdę da Ci szczęście. Kompletnie absurdalne, żebyś tłumaczyła się teraz z tego każdemu, komu to się nie podoba.

~do autorki
Zapytasz ich o zdanie czy chcą mieć nowego wujka,czy tez postawisz je przed faktem dokonanym?

Co to miało na celu? Masakra, jak można kogoś w ten sposób wbijać w poczucie winy, a przynajmniej próbować. Po co też w ogóle to pytanie o następnego faceta, jakby szczęście człowieka było uwarunkowane tym czy sobie kogoś znajdzie, ale jeśli już, to dlaczego miała by sobie nie znaleźć kogoś, kto ją będzie na rękach nosił? Bo co, bo nie jest na to "wystarczająco" dobra? A jeśli o czymś takim myśli to ma się czuć winna, albo się wstydzić? Z tym ułamkiem procenta szczęśliwych małżeństw(czyli siłą rzeczy nie takich jak Twoje) to już zupełna bzdura. Oczywiście że jest ich o wiele więcej, Agata, nie daj się tak ciągnąć w dół. :( :P Nie jest też prawdą że miłość do kogokolwiek innego powinna być wyżej niż do siebie samego. Właśnie głównie przez ten błąd znalazłaś się w tej sytuacji, i teraz masz robić wszystko by ją pogłębiać-absurd. Generalnie, szkoda słów. I ogólnie moim zdaniem nie ma sensu Agata, żebyś z czymś takim dyskutowała, żebyś dawała się w coś takiego wciągać. Grunt to żebyś była w końcu naprawdę szczęśliwa, a nie żebyś traciła czas na tłumaczenia się z tego, co w dodatku jest czymś tak oczywistym i naturalnym. :P

85177 franca Kobieta, 15 lat, Wrocław
~do autorki

~do autorki

Nie wiem ile masz lat jeśli przypuszczam że ok 40./ Sorry jeśli się mylę/W tym wieku to powinno działać się zdroworozsądkowo a nie tam jakieś mrzonki o własnym szczęsciu.Dzieci nigdy nie powinny odpowiadać za błędy rodziców.Dorośli ludzie zakładając rodzinę,wybierając sobie partnerów na życie,w pierwszym rzędzie, o ile zamierzają mieć potomstwo powinni zadbać, o to,żeby wiązać się z odpowiedzialnym człowiekiem.Dlaczego mają cierpieć dlatego że rodzice nie potrafili od siebie odpowiednio dużo wymagać? Dlaczego odpowiednio wczesniej nie dałaś jedynego ultimatum : albo my albo towarzystwo.Teraz gdy mąż zrozumiał że wybrał złą drogę a Ty zadurzyłaś się w koledze postanawiasz odejść dla własnego szczęscia...
Nikt nie powienien Ci mówić co masz robić,ale warto przeczytać i zastanowić się chwilkę nad przemysleniami innych.Nie warto podejmować decyzji w emocjach.Też uważam,że powinnaś gdzieś wyjechać, poskładać wszystko do kupy i zastanowić się co dalej.
Szczera rozmowa z mężem,acz bardzo spokojna, wskazana.Może on też ma Ci coś do powiedzenia i to nie koniecznie miłego, ale bez oczyszczającej rozmowy nie będziecie lepszym małżenstwem.Warto się postarać jeszcze raz,żeby po jakimś czasie nie żałować.

franca

franca wpis edytowany

Właśnie warto nie popełniać tego samego błędu który się zrobiło 6 lat temu, i kolejne tyle samo z tego powodu marnować sobie. :P :O To już teraz można powiedzieć że jest bardzo dużo do żałowania, bo tych 6 lat już nikt nie zwróci(ale to oczywiście nie jest problem tych co do tego wtedy zachęcali, albo teraz :P) a co dopiero jak drugi raz człowiek da się znowu w coś takiego wkopać właśnie w imię tego, żeby jednak "nie żałować". :O Więcej, w tej sytuacji nie warto tracić ani jednej chwili.

~do autorki
a nie tam jakieś mrzonki o własnym szczęsciu.

Wow. Przecież to normalne że człowiek jest szczęśliwy, a gdy nie jest, że tego chce i to jest oczywiście fundamentalna rzecz w życiu. Jak można kogoś zniechęcać do tego, wypominając mu wiek, nazywać to "mrzonkami"? Wiek nie ma nic tu do rzeczy. :O W każdym wieku ma się dokładnie takie samo prawo po nie sięgać i nie można mu tego prawa odbierać. Nie widzę też sensu w roztrząsaniu teraz wszystkiego co być może mogłaś albo nie mogłaś, zrobiłaś czy nie zrobiłaś w przeszłości, też nie musisz się z tego tłumaczyć. Niby nikt nikogo do niczego nie zmusza itp., ale jakimś dziwnym trafem wiadome teksty jak np z tym "wujkiem" w roli głównej od czasu do czasu jednak się pojawiają, ciekawe w jakim to wszystko celu. :O :P

85177 franca Kobieta, 15 lat, Wrocław
~Agata 14

~Agata 14

Czyli zdaniem autorki mam nadal tkwic w tym zwiazku tylko dla otoczenia rodziny bo tak lepiej. To nie ważne że to ja wycagałam ręke do męża wielokrotnie, robiłam z siebie debila bo on przytakiwał a i tak robił za plecami co chciał. Ja mam nadal sie starac a on nic. Rozmowy... matko ile ich było. Mój bład, moja wina ze 6lat temu kiedy stanełam na nogi mogłam to zakonczyc. Ale durny człowiek dał szanse tylko po to aby przedłużyc męczarnie. W małużenstwie oboje maja sie starac, jedno o drugie dbac a nie tylko jedna strona. A co do tego kolegi powiedziałam że odpuszczam ale chyba do kogos nie dotarło

~do autorki

~do autorki

Napisałaś na forum gdzie każdy może się wypowiedzieć,przedstawić swoje uwagi to powinnaś je po prostu przyjąć do wiadomości bez kąsliwego komentarza.Nic Ci nie nakazuje.Wolno mi mieć swoje zdanie na ten temat to je wypowiadam.Nic niestosownego nie piszę.
Sporo niejasności w Twoich wypowiedziach jak to że walczyłaś o męża 10 lat,7 dbał o Ciebie,od 6 jest dobrze...ale jednak nie jest dobrze.
Na pewno Twoim błędem było pobłażanie mężowi,brak konsekwencji.Trzeba było spakować torbę,zabrać dzieci i wyprowadzić się do rodziny.Chłop poszedłby po rozum do głowy albo i nie.Usiadłby na tyłku,albo i nie i miałabyś jasną sytuację.A tak to robił co chciał.
Jest takie powiedzenie: tak Ciebie traktują,jak im na to pozwolisz.O i cała filozofia.

unna-1

unna-1

Poczułaś się atrakcyjna, kobieca, młoda. Odżyłaś przy tym znajomym, dodał ci skrzydeł i marzysz, by to trwało.
Teraz chcesz rzucić wszystko i zacząć od nowa. Chcesz być szczęśliwa. Każdy tak chce.
A potem są realia. Czy zarabiasz wystarczająco dobrze, by realizować swoje pasje?
Czy w ogóle pracujesz?
Gdzie będziesz mieszkać?
U rodziców? Nie jest to dobry pomysł. Każde z was ma swoje przyzwyczajenia, trudno wam będzie się porozumieć.
Wynajmiesz mieszkanie? To kosztuje i nie zawsze jest tak różowo, jak się zdaje.
Teraz masz męża, dzieci...tak, dzieci które nadal wymagają opieki i wsparcia.
Zostaniesz sama, bo jakoś nie wyczuwam, by one z tobą się wyprowadziły. Ale może się mylę.
Wyrzucisz męża z mieszkania? A jak nie będzie chciał?
I tak zostaniesz sama.
Teraz, gdy dzieci podrosły, zaczęły się usamodzielniać, nagle poczułaś pustkę i żal, że mąż jest "daleko". Poczułaś się samotna.
Jednak gdy się wyprowadzisz, to ta samotność będzie bardziej dotkliwa i realna.

Ja radzę. Przeszłość już minęła, pozostaje DZIŚ . I to dziś powinnaś sobie sensownie zorganizować.
Fryzjer, dobry pomysł. Motocykle? Może to za wiele na początek.
Lepiej zapisz się gdzieś, do jakiegoś klubu bliżej domu. Samotne wyprawy na motorze, nie są zbyt bezpieczne.
Zacznij od aerobiku, roweru, czy jodze. Zadbaj o kondycję, o wygląd, kup sobie nowy ciuch, zmień się.
I skup się na dzisiejszym dniu, przestań rozpatrywać przeszłość.

170997 unna-1 Kobieta, 76 lat, Łomianki
ka-wa

ka-wa

Właśnie, roztrząsanie przeszłości nic nie da ,skoro przeżyłaś gorsze, a teraz masz spokój i nie jesteś szczęśliwa to trzeba pracować nad swoim szczęściem ,mniemam ,że po odejściu będziesz bardziej nieszczęśliwa niż teraz,miną pierwsze chwile wolności,przyjdzie szara rzeczywistość...

Jakby to było takie proste to wszystkie byśmy zmieniały sobie na "lepszy model",tylko nigdy nie ma gwarancji ,że nie wpadniemy z deszczu pod rynnę.

Ale tu decyzja musi być samodzielna,nasze wpisy mają Ci dać do myślenia,na pewno nie możesz nikogo słuchać ,
a nasze rady zawsze będą się różniły, kobiety młode inaczej myślą niż doświadczone.

--

Szanuj zdanie innych...

104146 ka-wa Kobieta, 104 lata, Toruń
~franca1

~franca1

Napisała że nie tęskni nawet jak on wyjeżdża, to jak ma czuć jednocześnie pustkę czy żal z tego powodu? Rzeczywistość trwa cały czas, szara czy nie szara to zależy w dużej mierze właśnie od tego, czy ktoś bierze sprawy w swoje ręce prędzej czy później i zaczyna postępować w prawdziwej zgodzie ze sobą, czy nie. Generalnie od naszego podejścia, naszych przekonań, sami kreujemy swoją rzeczywistość. Na pewno nie musi mieć ona z szarością nic wspólnego. Chyba logiczne że gdy człowiek uwalnia się od czegoś co go unieszczęśliwia, to czuje się dużo lepiej. Trudno, żeby było na odwrót, dlatego dziwią mnie takie założenia.
Dlaczego samotność ma jej bardziej doskwierać po odejściu, gdy najgorzej jest być samotnym w związku, już pomijając to że taki związek jest w tym momencie po nic, tzn dla samego związku? Przecież wiadomo że bycie w nieszczęśliwym związku to najgorsza, najbardziej niszcząca i zarazem absurdalna opcja, podczas gdy bycie samemu gdy nie ma innych większych problemów jest sytuacją zdrową, naturalną, i równie dobrze można być wtedy bardzo szczęśliwym. :O Chodzi o ten kontakt z dziećmi? Dzieci i tak zazwyczaj nie siedzą z rodzicami w jednym miejscu całe życie, to naturalna kolej rzeczy, więc normalne że ludzie zazwyczaj nie uzależniają się od tego, generalnie radzą sobie gdy kontakt jest już mniejszy, no ale właśnie, wtedy gdy mają własne, szczęśliwe życie, no i wracamy to sedna wszystkiego, że tak powiem. :P
Ok, faktycznie może się zdarzyć że jest komuś technicznie trudno coś takiego przeprowadzić, bo pieniądze, bo mieszkanie, itd, ale nawet w takiej sytuacji nie można rozkładać rąk i mówić no trudno, nic się nie da zrobić, i tkwić dalej w związku z powodów finansowych. W sumie różnie to bywa z rodzicami, czasem ludzie z nimi dogadują się dobrze i takie czasowe zamieszkanie u nich nie musi być dla żadnej ze stron problemem. Jeśli podobnie było by w tym przypadku, to byłaby to już sprawa między innymi i też jakieś rozwiązanie.
Realizowanie pasji to jedna z fundamentalnych spraw w budowanie szczęścia, jeśli się takie ma, więc ja jestem za tym i nie widzę przeszkód akurat odnośnie motorów. Co mogło by być w tym tak niebezpiecznego, żeby była potrzeba rezygnowania z tego?
Aha, wcześniej pisałam tu jako zalogowana franca, jakby co.