Forum Psychologia

Niechęć męża do posiadania dziecka

~onaonaa

~onaonaa

Czy to jest normalne zachowanie pytam sie tutaj na forum bo jestem kompletnie zalamana zachowaniem meza.po 10 latach malzenstwa urodzilam nam coreczke. Maz zawsze chcial miec dzieci.ostatnio w kolejnej klotni zarzucil mi ze wrobilam go w dziecko i ze powinnam najpierw byla porozmawiac z nim o tym ze ma sie pojawic dziecko.Chcialabym dodac ze to on byl tym co juz dawno chcial miec dziecko itd. Czy takie zachowanie jest normalnym zachowaniem w malzenstwie?

Odpowiedzi znajdują się poniżej

ka-wa

ka-wa

Właśnie,główny problem w waszym związku jaki przedstawiłaś to brak pralki...,
a widać ,że to raczej poboczny,
po prostu nie zgadzacie się , macie inne priorytety ,mąż uważa ,że jego zdanie jest najważniejsze i Ty powinnaś się z nim liczyć ,a odwrotnie już nie...,

ale taka i podobna sytuacja jest w wielu związkach,jak ja to mówię ,żeby nam wszystko pasowało w związku,3/4 z nich musiało by się rozpaść /albo i więcej/,

pozostaje się dogadać,pogodzić się z tą sytuacją ,albo odejść ,nie ma sensu się stale szarpać o kasę ,bo o to głównie u was chodzi.

--

Szanuj zdanie innych...

104146 ka-wa Kobieta, 104 lata, Toruń
~onaonaa

~onaonaa

To jest potwor.wczoraj rozmawialam z moja matka o nim byla zszokowana jego zachowaniem no coz nie powinnam byla nigdy wiazac sie z tym czlowiekiem.

~onaonaa

~onaonaa

Kawa on zawsze mowil ze to co on ma mu wystarczy dokladnie jemu! Ja sie Nie licze.dziecko tez nie radosc tylko wydatek itd..

~onaonaa

~onaonaa

On ma nawet problem ze choruje na depresje!wysmiewa wykpiwa fakt ze potrzebuje terapi moze lekow.nie ma zadnego zrozumienia ani wsparcia.

ka-wa

ka-wa

Decyzja należy do Ciebie...,albo się chce być z kimś ,albo nie...

--

Szanuj zdanie innych...

104146 ka-wa Kobieta, 104 lata, Toruń
ewakuc

ewakuc

Moim zdaniem, on może stosować taktykę "tak, tak, później, tzn. wcale". Nie
wierć dziury w brzuchu, nie "rozgrywaj" tylko konkretnie ustal czy on
KIEDYKOLWIEK chce mieć z Tobą dziecko. Nie pozwól mu rozmydlać tematu tylko
poproś o bardzo precyzyjną i szczerą odpowiedź ale licz się z tym, że mąż może
dzieci nie chcieć i z tym będziesz musiała się zmierzyć.

121904 ewakuc Kobieta, 30 lat, poznań
~onaonaa

~onaonaa

Ewakuc dziecko juz jest na swiecie.dopuki siedzialam cicho i niczego nie chcialam bylo mu na reke teraz dziecko jest warunki sie zmienily i jest problem.dlaczego ja zawsze musze przyporzadkowywac sie temu czego ON chce a co ze mna? Z moimi pragnieniami/marzeniami.on nie rozumie ze ktos inny moze miec inne standarty zycia chciec czeGos innego.

ka-wa

ka-wa

Skoro od początku liczyło się tylko jego zdanie ,to się nie dziw,że tak jest nadal,faceci z reguły lubią dominować
i to się raczej w waszym związku widać nie zmieni,
może postaw jakieś ultimatum,jak się nie zgodzi to odejdź,
ale musisz być konsekwentna,
być może taki ruch,da mu do myślenia i zmięknie jak będzie widział ,że się pakujesz...,jeśli nie będziesz musiała się wyprowadzić,
co nie znaczy końca związku ,bo po jakimś czasie możecie do siebie wrócić na nowych warunkach.

--

Szanuj zdanie innych...

104146 ka-wa Kobieta, 104 lata, Toruń
franca

franca

Faktycznie główna sprawa w której się nie zgadzacie to warunki życia, wydatki itp. Ciężko będzie się dogadać, jeśli każde z Was ma zupełnie odmienne na to spojrzenie.
Natomiast można rozmawiać, a nawet spierać czy kłócić się o to w cywilizowany sposób, nic nie usprawiedliwia zachowania Twojego męża, o którym tu pisałaś. W żadnym wypadku nie powinien Ci mówić, że "jak coś Ci się nie podoba, to wyp...".
Nie wiem, co go napadło, nie dziwię się, że Twoja mama jest zszokowana. Natomiast jeślibyście mieli probować się godzić, i razem coś uzgadniać, to przede wszystkim nie pozwalaj sobie na takie zachowanie, niech Cię traktuje z szacunkiem. Po drugie, Twoje zdanie powinno być w związku tak samo ważne, jak jego. Po trzecie, jeśli faktycznie ma depresję, to powinien iść do specjalisty, a nie śmiać się z tego.
To tylko gdybanie, ale może być tak, że jego zmiana w zachowaniu, w nastawieniu do posiadania dziecka jest spowodowana tym, że jego rodzice najpierw zadeklarowali, że mu pomogą, a potem zostawili go samego ze wszystkim, i musiał sobie radzić sam. Stąd ta frustracja itd.

85177 franca Kobieta, 15 lat, Wrocław
~Najnalla

~Najnalla

Przykre jest to, że dwoje ludzi, kochających się kiedyś tak bardzo, może tak ostro spiąć się o kwestie materialne. Rozumiem Twoją frustrację. W momencie posiadania dziecka chciałoby się mieć już uporządkowane życie bez większych zmartwień, a na pewno bez tych finansowych. Wy jednak zdecydowaliście się na dziecko wcześniej, ale obydwoje wiedzieliście, na co się piszecie.
Z tego, co piszesz, mam wrażenie (może błędne), że uczucia są gdzieś na dalekim planie, a priorytetem są jedynie pieniądze. Brakuje Wam wzajemnego zrozumienia i wsparcia, tylko oskarżacie się nawzajem, zamiast wypracować jakiś kompromis. Nie wiem, jaki jest on, ale Ty wciąż tylko wymagasz. Chcesz bardziej i więcej. Jeśli na tym tylko opiera się Wasz związek, to może nie ma sensu tego ciągnąć. To co powiedział do Ciebie, jest karygodne. Nie wiem, co może sprowokować faceta do takich słów, ale nie pozwalaj też sobie na takie zwracanie się do Ciebie.

~onaonaa

~onaonaa

Dzisiaj kolejna klotnia ze nie jestem sukcesywna!prawda jest taka ze kiedy tutaj przyjechalismy maz poszedl na,studia a ja pracowalam gdzie tylko sie da i bralam prawie kazda prace byle miec pieniadze.dopiero kiedy on skonczyl studia zdecydowalam sie na studia.mam za,soba dwa semestry ukonczone z b dobrymi wynikami ale wedlug niego nie MOZNA mnie nazwac sukcesywna bo nie skonczylam tych studiow nie przynosze dobrych pieniedzy tylko wtedy kiedy on studiowal przynosilam grosze a ja robilam co moglam zeby je przyniesc.on wtedy tez pracowal.ze ja tylko wychowuje dziecko i chodze do szkoly ze powinnam jeszcze wcisnac prace a prawda jest taka ze nie mamy zadnej pomocy od nikogo bo jestesmy tutaj sami.zostalismy oszukani przez jego rodzine ze bedzie pomoc a nie byla.dlatego wyjechalismy z kraju.obarcza mnie wina ze dlatego ze nigdy nie mialam dobrze platnej pracy mamy to co mamu i ze to ze nie jestesmy bezdomni to zawdzieczamy jemu bo on mi zawsze wszustkiego zabrania i mowi nie.np wakacje wyjscie do restauracji itd..czy to jest normalne podejscie do zucia?

~onaonaa

~onaonaa

Ja mam slabe nerwy i od lat zmagam sie z silna nerwica spowodowana fatalnym dziecinstwem.prawo jazdy zrobilam kiedy mialam 30 lat on kiedy mial17 przez to tez nie raz slyszalam ze jestem taka czy siaka bo mi to wszystko tyle czasu zajmuje!nie raz czulam sie gorsza przez te jego gatke.powiedzial tez ze tylko przegrancy tak robia ze nie pna sie dalej i pracuja za takie grosze za jakie ja pracowalam.itd.ze wszystko co mamy zawdzieczamy jemu .

~onaonaa

~onaonaa

Zagrozil mi tez ze mam ukonczyc studia albo on nie widzi sensu w tej rodzinie.to nic ze nie mamy zadnej pomocy tutaj ze jest niemowle.czy to co ja opisuje tutaj to nie jest to jakas forma przemocy?

~onaonaa

~onaonaa

Najbardziej jednak mnie zabolalo kiedy powiedzial ze dziecko mialo sie urodzic po moich studiach nie teraz!ogolnie on wogole nie bierze pod uwage ze ja moge chciec poswiecic sie wychowaniu dziecka nic z tych rzeczy.ze mialam sie niby zapytac go czy jest wlasciwy czas na posiadanie dziecka a ja mam juz 36 lat i ginekolog powiedziala mi ze to ostatni moj dzwonek byl!!co z tego ze sxkola bylaby skonczona jakbym zajsc w ciaze nie mogla.zauwazylam ze gorzej mnie traktuje od kiedy skonczyl studia ktore kosztowaly nasza rodzine sporo i nie mowie tutaj o pieniadzach.

odludek

odludek

Witam,
Chciałabym abyście się wypowiedzieli, jak rozumiecie miłość, jak ją odróżnić od sympatii?

86274 odludek Mężczyzna, 14 lat, Gdynia
ka-wa

ka-wa

odludek
Witam,
Chciałabym abyście się wypowiedzieli, jak rozumiecie miłość, jak ją odróżnić od sympatii?

Założyłaś osobny wątek w tej sprawie i dobrze.

--

Szanuj zdanie innych...

104146 ka-wa Kobieta, 104 lata, Toruń
ka-wa

ka-wa

On chce ,żeby wasze życie toczyło się wg jego scenariusza ,Ty nie za bardzo się w niego wpisujesz...,

i jak tu mówić o pielęgnowaniu uczucia,szacunku,itp.,

wiem ,że masz dużo żalu i pretensji ,ale jak widzisz te pretensje są wzajemne i do niczego dobrego nie prowadzą,
niszczycie wzajemnie ten związek...,

odnośnie studiów to powinnaś je skończyć dla siebie,żebyś lepiej zarabiała i była niezależna od męża ,
ja bym Ci radziła,póki co,unikać kłótni ,skończyć szkołę,
wtedy pomyśleć o celowości tego małżeństwa,
chociaż Ci powiem ,że on jak będzie widział ,że sama sobie poradzisz ,zmieni front,ale decyzja będzie należała do Ciebie,

nie bierz też wszystkiego do serca co on mówi,ignoruj to i się nie przejmuj ,rób swoje.

--

Szanuj zdanie innych...

104146 ka-wa Kobieta, 104 lata, Toruń
~onaonaa

~onaonaa

Co moge jeszcze zrobic.przed chwila z nim rozmawialam nie ma takiej opcji zeby zmienic warunki mieszkaniowe ktore sa dla mnie w tej chwili nie do zaakceptowania.powiedzial ze mam isc do pracy szkoly i wychowywac niemowle bez zadnej pomocy od nikogo albo wyjechac bez niego do kraju,bo on sie nie przeptowadzi do innego mieszkania.wiec co ja moge zrobic.podam przyklad w mieszkaniu ktore wypozyczamy sa uzywane stare dywany ja mam fiola na punkcie czystosci i to mnie obrzydza nie wyobrazam sobie zeby moje dziecko po nim raczkowalo.dywany te sa polozone od sciany do sciany nie ma opcji kupienia swoich wiec co ja moge zrobic??

~unna

~unna

Oboje macie swoje racje.
Oboje chcecie przymusić drugiego by zrobiło to, co każde z was sobie życzy.
Przepaść miedzy wami rośnie i może doprowadzić do rozpadu związku.
Czy jesteś na to gotowa?
Radzę - dokończ te studia, dla siebie. Jeśli po studiach zarabia się pięć razy więcej, to warto jeszcze trochę się pomęczyć.
Studia i dziecko to i tak duży wysiłek, praca w tym czasie odpada.
Na razie zacznij odkładać sobie trochę pieniędzy, byś miała jakieś finansowe zabezpieczenie, jeśli zaczniesz nowe życie.- bo na to się zanosi.

Dziecko będzie miało szczęśliwy dom, jeśli w rodzinie panuje spokój i miłość.
Dywan nie jest tak ważny, jak uczucia. Pamiętaj, że wszystkie negatywne emocje odbijają się na dziecku, ono to czuje i rozumie.
Tak więc najpierw pozbądź się nerwicy, co jest możliwe, jeśli negatywne myśli zastąpisz pozytywnymi.
Nie masz możliwości zmienić mieszkania, więc powiedz sobie - że tu stworzę maluszkowi wymarzony, ciepły dom, w którym będzie szczęśliwa. I powtarzaj to sobie nieomal bez przerwy.
Dywan można czymś przesłonić - innym dywanem, kocem, jakimś materiałem tak, by maluszek miał czysto.
Nerwową atmosferę można zmienić na przyjazną tak, by maluszek czuł się szczęśliwy.
To jest najważniejsze, szczęście dziecka, a nie dywan.

ka-wa

ka-wa

Jednym słowem ,nie potraficie się dogadać...,
w tej sytuacji pomyśl sobie,co dla Ciebie i dziecka będzie lepsze i wybierz tą opcję...,
bo jak coś w życiu zmieniamy to starajmy się zawsze na lepsze,,

jeśli będziesz miała lepiej bez męża ,odejdź,mam tu na myśli komfort fizyczny jak i psychiczny.

--

Szanuj zdanie innych...

104146 ka-wa Kobieta, 104 lata, Toruń