Skocz do zawartości
Forum
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Gość kasia4587

Mieszkanie przed ślubem

Rekomendowane odpowiedzi

Gość kasia4587

Hej. Mam 26 i taki problem. Jestem z moim facetem prawie dla lata. Znamy się trochę dłużej. Jest nam razem dobrze. Uwielbiamy razem spędzać czas. Etap różowych okularów już opadł i odbyliśmy nie jedną trudną rozmowę ale wciąż jesteśmy razem i chcemy być dalej parą. Ale wciąż wisi nad nami jeden problem. On chce żebyśmy razem zamieszkali w jego mieszkaniu, po rodzicach. Teraz je remontuje a w tym tygodniu się przeprowadza. Jak twierdzi on tego potrzebuje a ja w sumie nie miałabym z tym problemu gdyby nie to że on nie chce ślubu kościelnego a ja bardzo. Dodatkowo mieszkam z rodzicami i wiem że oni są przeciwni wspólnemu mieszkaniu przed ślubem. Ostatnio ojciec powiedział mi że jak się wyprowadzę to mogę nie wracać. Jestem bardzo związana z rodzicami i nie chciałabym się z nimi kłócić. Boje się że jak się wyprowadzę to urwie mi się z nimi kontakt. I boje się że jak nam nie wyjdzie, bo przecież może nam się nie udać, mimo że tego nie chce, to nie będę miała dokąd wracać. Pomóżcie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A co my Ci mozemy pomóc? Sprawa jest jasna ,chlopak nie chce slubu koscielnego a i zaden inny nie będzie mu za szybko potrzebny jak się do niego wprowadzisz.

Na jakis czas podzielisz los większosci młodych kobiet we wspólczesnym świecie. Mieszkamy bez slubu, jest nam dobrze, dziewczyna juz by chciała rodzic dzieci, facet mówi, ze tez pragnie potomstwa, tylko może jeszcze nie teraz. I ona po cichutku walczy z nim robiąc co jakis czas dygresję, strojąc fochy, lub robiąc totalne awantury. Wyjasnia, ze są ustabilizowani, bo mają gdzie mieszkac, mają względnie stala pracę i się akceptują, kochają. On to wszystko potwierdza, ale tak naprawdę ma na codzien to co mu do szczęscia potrzebne a ojcem przeciez moze zostac za następne parę lat- to ona czuje swój wiek biologiczny a jemu się wydaje, ze wiecznie będzie młody. Jakby czul, ze się starzeje, to przeciez moze sobie wziąć mlodszą i jej juz zdecyduje się dzieci zrobic.

Tata protestuje. bo rodzice mysleli, ze może się pobierzecie. A tak to wiedzą, ze może sie i kedys pobierzecie ale kiedy to nastąpi, to Bog raczy wiedziec. W kwestii tego pobrania się moze i jeszcze zanim się wprowadzisz to zechciałby wziąc slub cywilny. Skoro nie chce koscielnego to albo jest z ateistycznej rodziny, albo rozumie, ze to zbyt gleboka jak na jego odpowiedzialnosc deklaracja.I tak zle i tak niedobrze. Jak jest ateistą, to co potem z dziecmi, pozwoli Ci wychowywac je w wierze katolickiej? Jak jest katolikiem a nie chce slubu koscielnego, to ciągle traktuje cie jak panienkę na próbe.

W mojej rodzinie był slub koscielny gdzie oboje stali pod oltarzem ale tak naprawdę tylko ona jemu slubowała. On był tylko świadkiem tej sytuacji. Jest ateistą wywodzącym się z katolickiego domu, to kochając dziewczynę wziął udzial w obrządku katolickim, bo uznał, ze jej to do szczęscia potrzebne.

Sama budujesz swój los i sama musisz wybrac co jest dla Ciebie najlepsze i zgodne z Twoją wiarą, sumieniem. Jak na razie to boisz się odtrącenia przez rodziców. Owszem tak może się zdarzyc. Ale raczej mysl o swoim związku i jesli masz uzywac trochę sprytu i wyrachowania, to raczej w stosunku do faceta. Nie obliczaj sytuacji z rodzicami. Gdybys się zdecydowała mieszkac z chlopakiem, to jakby to się rozpadło to i tak potem juz bys chciala mieszkac sama, bo bys odwykła od ich sterowania Twoim życiem. Rodzice jak cie kochają to i tak w duszy Ci kibicują.

Natomiast idąc do chlopaka bez slubu powielasz los wielu dziewczyn oczekujących slubu po wiele lat. Jedne jakos szybko ogarniają chłopaka, inne decydują sie na wpadkę i wtedy czasem facet nie czuje sie tez przed własnymi dziecmi bez slubu komfortowo i legalizują związek.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

no właśnie czego oczekujesz...

chłopak powiedział, że nie chce ślubu a więc ?

rodzice Ci powiedzieli, że jak się wyprowadzisz to nie masz gdzie wracać. No nić pozazdrościć rodziców.
i jeszcze na dodatek mówisz, że jesteś z nimi zżyta ? ciekawe metody wychowawcze musieli przedsięwziąć w takim razie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wydaje mi się, że już pisałaś wcześniej, widać żadne rady nie dały Ci do myślenia.
Jeśli nie możesz/nie chcesz żyć z nim bez ślubu kościelnego, to powinnaś zerwać, on się raczej nie nagnie, z tego co pamiętam.
Z drugiej strony mieszkając razem można lepiej się poznać, chyba lepiej się rozejść np. za 2 lata niż brać rozwód, a może właśnie za te 2 lata weźmiecie ślub, jak będzie się wam układało.
Małżeństo za bardzo nie zmienia poglądów, bo jak partner odkłada decyzję o dziecku to nie ma znaczenia stan cywilny.

Wy nie jesteście gotowi na małżeńswo, więc na siłę nie ma co naciskać.

Jesteś dorosła, sama musisz decydować o swoim losie, rodzice za Ciebie życia nie przeżyją.

Jak Ci bardziej odpowiada pomieszkiwanie u niego, a nie przeprowadzanie się na dobre, to tak zrób.
A rodzice to powinni pomóc Ci w zdobyciu własnego mieszkania, zamiast grozić, że nie będziesz miała powrotu.


Szanuj zdanie innych...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość onkaY

Współczuję Ci, bo znalazłaś się między młotem, a kowadłem, dwie strony na których Ci zależy wywierają na Ciebie presję, to bardzo przykre, szczególnie ze strony Twoich rodziców.
Masz 26 lat i masz prawo sama decydować o swoim życiu, fakt, że jeszcze mieszkasz z nimi nie upoważnia ich do tak bezceremonialnego mieszania się w Twoje dorosłe już życie (chyba nie zauważyli), posuwanie się do gróźb i szantażu.

Wspólne mieszkanie przed ślubem powinno być obowiązkowe, to jedyny sposób, żeby para mogła sprawdzić się w codziennym życiu, dotrzeć, czy ewentualnie stwierdzić, że nie są w stanie razem żyć, właśnie przed ślubem, a nie już po fakcie.
Wiadomo, że zdecydowana większość ludzi przed ślubem współżyje, więc maskarada w stylu, że "dopiero po ślubie", jest hipokryzją i archaizmem.
To już nie te czasy, gdy ludzie bardzo wcześnie zawierali małżeństwa, oczywiście podejmując ryzyko zarówno co do dopasowania seksualnego, jak i życia codziennego.

Na Twoim miejscu, najpierw uzgodniłabym z chłopakiem jak widzi i czy w ogóle widzi Waszą wspólną przyszłość, czy jego niechęć do ślubu dotyczy tylko kościelnego, czy on w ogóle nie chce się żenić?
Osobiście nie zaryzykowałabym takiego związku, a szczególnie poczęcia dziecka nie będąc w formalnym związku. Zawsze to większe zabezpieczenia dla żony.
Jeśli on tak po prostu chce sobie z Tobą żyć na kocią łapę, bez żadnych deklaracji, to ryzykujesz tym, co opisała kikunia, przechodzonym związkiem i pobudką z ręką w nocniku, gdy na znalezienie kolejnego, sensownego partnera, założenia rodziny i poczęcia dziecka, może być już za późno.

Powiedz chłopakowi, że chętnie z nim zamieszkasz, jeśli Ci się oświadczy i pobierzecie się do dwóch lat, nawet jeśli to miałby być ślub tylko cywilny, pilnuj przygotowań do tego ślubu, a jeśli dostrzeżesz, że facet jest niechętny, wycofuje się, albo już na samym początku odmówi, to już będziesz wiedziała, że on nie ma wobec Ciebie poważnych planów, że masz szansę być wieczną dziewczyną, nawet nie narzeczoną, która za dach nad głową będzie sprzątała, prała, gotowała, a być może kiedyś usłyszysz, żebyś się wyprowadziła z jego mieszkania, bo miłość zgaśnie, a Ty zostaniesz z niczym.

Nie pozwól szantażować się rodzicom, przypomnij im, że jesteś dorosła, ale też zachowuj się jak dorosła. Nawet, jeśli nie wyjdzie Ci z chłopakiem, to czas najwyższy, żebyś usamodzielniła się i wyprowadziła z domu, a w razie czego nie wracała do rodziców.
Uświadom im , że jeśli Cię odtrącą, to nie tylko Ty stracisz rodziców, ale on stracą też córkę.
Uświadom im, że jako dorosła sama podejmujesz decyzje i ponosisz ich konsekwencje, a jeśli noga Ci się powinie, to w normalnej rodzinie otrzymuje się wsparcie. Ty już wiesz, że w razie czego od nich wsparcia nie otrzymasz, więc będziesz musiała radzić sobie sama i poradzisz sobie - dokładnie im to powiedz. Możesz też wspomnieć, że doceniasz ich troskę, ale nie godzisz się na szantaż i hipokryzję.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcecie być dalej parą, w domyśle kontynuować związek celem założenia rodziny, to weźcie ślub cywilny. Będzie Cię to chronić i Wasze dziecko/dzieci przed poniewierką w przypadku kiedy Wam nie wyjdzie, czego się boisz jak opisujesz. Z drugiej strony, skoro już w tej chwili masz obawy, to czy ten mężczyzna się nadaje do czegoś więcej, niż tylko zabawa?
To jego mieszkanie i tylko jego, nie będziesz mieć do niego praw nawet kiedy weźmiecie ślub cywilny, natomiast prawo chroni rodzinę. Nie będzie mógł wyrzucić Cię stamtąd tak po prostu kiedy on pozna kolejna panią na fun, będzie musiał płacić alimenty i na dziecko/dzieci i na Ciebie, kiedy Cię zdradzi, możesz nigdy nie zgadzać się na rozwód. Zakładam, że on to wszystko wie, dlatego nie zgodzi się na ślub (dla niego ważne jest to, aby nie brać ślubu w ogóle) wyeksploatować Waszą relację na maksa, a potem kopnąć Cię jak psa i wziąć następną do swojego lokum. Przykro mi, jeśli odbieram Ci wizję romantycznej miłości. My lekarze psychiatrzy tak jak prawnicy nie jesteśmy romantykami.


PSALM 91

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Psychoaktyw

Fajny temat podrzuciłaś. A jak weźmie kościelny a po roku hipotecznie tylko zakładam rozwód to czy tata przyjmie ? Z powrotem

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość malametka

Ten co kocha nie bedzie Ciebie stawiał w opozycji do rodzicow i twojej wiary.Badź soba,a on powinien dostosować sie do Ciebie.Ten chlopak ktory wymusza na dziewczynie podjecie decyzji nie jest wart dziewczyny,zawsze bedzie tak postępował,cos wiem na ten temat.Nie chce ślubu,
to znaczy nie chce Ciebie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

~malametka
Ten co kocha nie bedzie Ciebie stawiał w opozycji do rodzicow i twojej wiary.Badź soba,a on powinien dostosować sie do Ciebie.Ten chlopak ktory wymusza na dziewczynie podjecie decyzji nie jest wart dziewczyny,zawsze bedzie tak postępował,cos wiem na ten temat.Nie chce ślubu,
to znaczy nie chce Ciebie.

on powinien dostosować się do ciebie o.0
oho mamy tu księżniczkę, weź opowiedz jeszcze jak to się żyje w bajkowym królestwie ;]

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość onkaY

~malametka
Ten co kocha nie bedzie Ciebie stawiał w opozycji do rodzicow i twojej wiary.Badź soba,a on powinien dostosować sie do Ciebie.Ten chlopak ktory wymusza na dziewczynie podjecie decyzji nie jest wart dziewczyny,zawsze bedzie tak postępował,cos wiem na ten temat.Nie chce ślubu,
to znaczy nie chce Ciebie.

Jej chłopak niczego na niej nie wymusza, zaproponował wspólne zamieszkanie, co w ich wieku nie jest niczym dziwnym.
Wiemy tylko tyle, że on nie chce ślubu kościelnego, może jest niewierzący?
To nie on ją nastawia w opozycji do rodziców, tylko jej rodzice posunęli się za daleko. Rodzice mogą doradzić, chociaż rady udzielane wtedy, gdy nikt o nie nie prosi są nietaktowne i wkurzające. Jej rodzice po prostu wtrącają się w nie swoje sprawy, straszą i szantażują, a powinni wspierać własne, nawet dorosłe dziecko.
Czytasz bez zrozumienia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Życie to loteria. Rodzice raczej Cię nie porzucą tylko dlatego, że zamieszkałaś z chłopakiem. Moi rodzice też byli przeciw zamieszkaniu razem z chłopakiem ale mimo moich wyborów zawsze mnie wspierali. Mieszkanie razem jednak niewiele zmienia. Niby poznajesz człowieka, jego wady, dobre i złe nawyki. Ludzie się jednak zmieniają i to nie zawsze w pożądanym kierunku, za parę lat możesz się obudzić obok kompletnie innego człowieka bez względu na stan cywilny. Jeśli zależy ci na sformalizowaniu związku, powiedz o tym swojemu facetowi. Dla wielu kobiet ważny jest ślub kościelny, piękna suknia i wesele ale może nie to jest najważniejsze. Może ważniejszy jest stan prawny, zabezpieczenie siebie i przyszłych dzieci. Ja i mój mąż jesteśmy ateistami a ślub mieliśmy w kościele... Dopasowaliśmy się do rodziców. Nie było ważne gdzie i kto udziela nam ślubu tylko fakt, że papiery dotrą do Urzędu Stanu Cywilnego...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


×
×
  • Dodaj nową pozycję...