Skocz do zawartości
Forum

Agresja, brak uczuć i obojętność przy tabletkach anty


Irek19

Rekomendowane odpowiedzi

Zaczynam wariować :( nic nie jest w stanie mnie podnieść z wielkiego doła...
Dziewczyna jest dzisiaj albo w sobote na 18nastce siostry...
Cały czas w głowie, jak ona będzie się tam zachowywać, co i z kim może zrobić... ( obsesja już :( )
Ubiór z tego co widziałem raczej wyzywający...

Było by dużo łatwiej gdyby chociaż powiedziała że nic z nikim nie będzie robić, tak mówi to ale następnego dnia mówi np. "moja sprawa z kim i co będę robić, nie jesteśmy już razem itd."
byłem dzisiaj na melanżyku niby śmiesznie było... (ale jakoś tak ciągle w głowie te myśli)...
Po jakiś 2 godz powrót do domu, w domu źle, na imrezie źle...

Już sam nie wiem co robić żeby całkiem nie zwariować, wiem że bez niej całe życie przejeb...
A ciągle po głowie chodzą myśli czy w ogóle mam racje że to tabletki (chociaż wszystko na to wskazuje), czy wróci do zdrowia, za ile czasu, jak wróci to czy będzie wiedzieć że źle robiła czy zgoni wszystko na to że coś się wypaliło między nami, czy spowrotem nie spodoba jej się życie singielki...
Będzie mnie kochać?...

Chociaż się staram to nie da się tych myśli pozbyć... kurde w życiu nie miałem takiego doła, dużo dużo lepiej było by gdybym wiedział że to np przez tabletki albo nie przez nie...
I czy będzie mnie kochać... A tak nie wiem nic... Najlepsze jest to że nikt tak na prawde nie jest w stanie powiedzieć jak ja MAM SIE ZACHOWYWAĆ w stosunku do niej...
Z resztą jak mam się zachowywać jak nie chce mnie widzieć i znać...
Nikt nie jest w stanie odpowiedzieć tak, żebym miał 100 % pewności że zrobie dobrze...

Jak narazie tylko czekam ze swoją już >obsesją< co i z kim ona zrobi... cały czas mam to przed oczami... ;(
Mi daleko do ideału mężczyzny więc może wyzdrowieje ale po tym wszystkim co teraz myśli, powie mi że i tak nie chce ze mną być i tak będzie lepiej?... :(

Kurwa, najchętniej to bym sie rzucił pod Pendolin0 (było by z klasą)...
Ale syn :) i cały czas topnąca nadzieja że się w końcu ułoży...

Przez 2 tyg. 3 dni mnie juz w pracy nie było tylko przez to że nie spałem długo aż w końcu nie miałem siły wstać do pracy (po tym wszystkim straszne problemy ze snem) ,

Moje posiłki wyglądają tak, 1 paczka ciastek dziennie i do tego litr mleka (bo lubie heh)... nawet nie mam ochoty jeść czy też zrobić sobie coś do żarcia, zawsze bardzo duzo jadłem...

Ogólnie brak chęci do życia, odchodząc ode mnie zabrała mi całą moją lepszą połowe.... ;(((

Za jakie grzechy znowu musze cierpierć, dosłownie całe życie musze mieć pecha i pod górke, "jak człowiek ma pecha to i na gwóźdź w piź... trafi" Eh...
Dlatego też chyba chciałem popełnić samobójstwo, całe życie musiałem sam o wszystko walczyć, wygrywałem przegrywałem z problemami a teraz gdy już myślałem że po narodzinach synka i u boku ukochanej wszystko się ułoży, okazuje się że zachowuje się tak jak się zachowuje... Całe życie pod górke....

Na prawde zaczynam się poddawać, brak sił na to wszystko... I już teraz wiem że jak przegram swoją miłość to poddam się w życiu całkowicie, to mnie chyba też najbardziej przeraża w tym wszystkim, już teraz wiem że jak przegram to nigdy w życiu nie będę potrafił o nic walczyć, a życie będzie jebaną wegetacją... :(

Kto by pomyślał że przyjdzie mi na takie tematy na forach pisać, ze wszystkim zostałem sam...

Odnośnik do komentarza

No niezupełnie jesteś sam, bo niektórych nieco poruszyłeś
; )

Za szybko chciałeś...ile masz lat 19? Ona 16.
Niestety, dzisiaj dupne czasy, wiele pokus.
Czy winne są tabletki w jej przypadku? A cholera wie...ale to w jaki sposób się do Ciebie odnosi, to jakiś koszmar. Nikt by tego nie zniósł.
/i już nie pisz, że to tabletki i zginiesz za tę "ideologię"/

Chcesz cudownej recepty, jak masz z nią postępować?
Ktoś już dał dobrą radę...olej sprawę na jakiś czas, wykaż nieco troski o siebie samego
( i jedz jak człowiek kuźwa!).
Inne kobiety nie istnieją jak rozumiem? To chociaż udaj przed nią, że istnieją...

Wyluzuj!
Wiesz...już ciężko czytać po raz enty to samo
- "spierdalaj, nie chcę cię widzieć"
Widać tak chce. A Ty chcesz na siłę.
Cóż...

Rozdzierający jak tygrysa pazur
antylopy plecy
jest smutek człowieczy.

Odnośnik do komentarza

Jedynu plus całej tej akcji jest taki że zrozumiałem w części dzięki Wam, dzieki sobie, wszystkie błedy które popełniałem w życiu, wszystkie zaniedbania itd.
Samego mnie teraz energia rozpiera żeby to wszystko zmieniać, nie dlatego że musze tylko dlatego że chce...

Ale jak był i plus to jest i minus, chce to wszystko zmieniać itd ale jak na razie jest za późno, wiem że gdyby tylko do mnie wróciła zmienił bym wszystko co robie źle, no i tu ten minus...
"gdyby tylko do mnie wróciła ;(

Odnośnik do komentarza
Gość dobra dusza

Powiem tak... byłam 3 lata w związku z facetem, z którym też tak idealnie było. Dopóki nie zaczęłam sobie uświadamiać że wkręca mnie w picie, że staczam się w dół etc. Naprawdę 16 lat to za mało na takie decyzje w życiu kobiety przynajmniej. Tyle miałam jak zaczynałam z moim byłym być. Cieszę się że się z nim rozstałam bo z każdym miesiącem było coraz gorzej. Weź się za siebie i pokaż ile jesteś wart, a nie narzucaj się - tym nic nie zdziałasz.

Odnośnik do komentarza

"Powiem tak... byłam 3 lata w związku z facetem, z którym też tak idealnie było. Dopóki nie zaczęłam sobie uświadamiać że wkręca mnie w picie, że staczam się w dół etc. "
Wiesz myśle że nie jestem typem takiego człowieka, ja właściwie jak już pisałem przestałem pić alkohol (nikt mi nie kazała), w życiu raczej do niczego jej nie przymuszałem, nie nakłaniałem, przynajmniej nie pamietam... Czy przy mnie się stacza? Nie wiem nie mnie to oceniać...
Moje błedy o których pisałem to raczej troche zaniedbanie dziewczyny, możliwe że przez ciężką prace 3 zmianową, bardzo mało siły po niej mam, praktycznie w ogóle...
No i myślę że wszedłem troche w błedne myślenie że skoro już mamy syna to że nie odejdzie ode mnie...
Niestety teraz sprawdza się teoria że docenia się coś dopiero po stracie... Też nie jest tak że nie doceniałem ale zbyt pewnie do tego wszystkiego podchodzilem

Odnośnik do komentarza

Chciałbym dokończyć pewien wątek...
Pamiętacie jak pisałem że jednego dnia zachowywała się normalnie i dała się wyciągnąć na pizze tylko tego dnia akurat nie mogła...
To był chyba jakoś wtorek, mówiłem jej o tej pizzy przez nastepne dwa dni, żeby wyjść w sobote na tą pizze (bo w tyg. praca)...
W piątek rozmawiam z nią przez tel i mówi mi że nie może się spotkać bo umówiła się z koleżanką Gabrysią...
Po czym wykrętnie się tłumaczyła a to że zapomniała że się z nią czy tam ze mną umawiała a to co innego...
Po czym wyszło chyba na to że miała się spotkać z nią i PRAWDOPODOBNIE z jakimiś kolegami...
No i z tymi kolegami też troche wykrętnie gadała.
W końcu się z nimi nie spotkała (przynajmniej tak mówiła)

A przy tym wszystkim, miała we mnie kompletnie wyjebane...
to był chyba jeden normalny dzień gdzie mogłem z nią chwile, normalnie porozmawiać... ;(

Odnośnik do komentarza

Nie koniecznie jest to "olaj ją" :) Ale póki co nie chce z nią za bardzo rozmawiać, rodzi w niej to tylko jeszcze większą nienawiść...
Wątpie żeby mnie sprawdzała...
Planuje troche poczekać, może w końcu nastąpi u niej zmiana nastroju, nie chce też z nią na razie rozmawiać bo każda rozmowa kończy się na ranieniu mnie... :(
Troche mnie zabolało to, wstawiła to 18 października albo listopada na Fb... http://www.temysli.pl/27112/Moge_na_Ciebie_krzyczec_klocic_sie_z_Toba.html
Napisałem w komentarzu "ja też"...
Usunęła ostatnio ten wpis :(
Ja :
Albo skłamałaś albo coś dziwnego się stało w Twoim życiu, czemu to usunęłaś?
Ona :
Bo usunęłam i tyle !!!

Odnośnik do komentarza

Irek19

Planuje troche poczekać, może w końcu nastąpi u niej zmiana nastroju, nie chce też z nią na razie rozmawiać bo każda rozmowa kończy się na ranieniu mnie... :(

Uff, wreszcie... Zajmij się sobą teraz, swoimi sprawami, zatroszcz się o siebie i rozerwij się jakoś. Naprawdę nie warto dłużej z tym zwlekać i ciągle się tylko zamartwiać, można się w końcu wykończyć przez to.

Odnośnik do komentarza

Spoko. :) Domyślam się ze tez Was powoli frustruje moje zachowanie... Mi samemu juz tez ciężko ze sobą wytrzymać... Co do calej sytuacji planuje dać jej na jakiś czas spokój, 9 grudnia mamy razem sprawę w sadzie, później do swiat tez raczej spokój... Ale nie wiem jak mam się w święta zachować, tesciowa zapraszala ale nie widzę opcji siedzenia z kimś kto mnie nienawidzi przy jednym stole (chodzi o byłą)...

Odnośnik do komentarza

Bardzo dobrze, bo to wszystko wygląda tak, jakby Cię ta sytuacja zupełnie wykańczała, zresztą już miałeś nawet jedną próbę samobójczą przez to.
Jednak robisz postępy, faktycznie zaczynasz troszczyć się o siebie.
Co do zaproszenia teściowej, to rozumiem, że nie chcesz jej sprawić przykrości, wygląda na to, że jest przychylnie do Ciebie nastawiona i ma dobre intencje. Ale nie ma sensu, żebyś przez to zmuszał się do tej wizyty, a potem cały czas siedział tam i się męczył w towarzystwie byłej. Możesz jakoś delikatnie wytłumaczyć teściowej, że ostatnio między Wami się pogorszyło i że w takiej sytuacji to było by dla Ciebie trudne, niezręczne, bolesne itp.

Odnośnik do komentarza

Dziwna sprawa.
Pojechałem do byłej pożyczyć hajs i odwiedzić synka...
No i takie akcje...
Może mnie troche olewała ALE nie mówiła do mnie raczej z nienawiścią w oczach...
W sumie troche ze mną ROZMAWIAŁA (co dziwne),
dziwne jest też to że mówiła że idzie zaraz do sklepu, jak ja powiedziałem "dobra ja to już spadam" to dociekała "gdzie", "czemu"... Wcześniej miała całkowicie wyje**** no i przecież nie chciała mnie znać, pytanie się nasuwa czy chciała sprawdzić czy przyjechałem tylko po hajs czy też do synka, a może po prostu z jakiś innych powodów?

No ale w sumie wpadłem tu żeby napisać coś całkowicie dziwnego...
Jak już wychodziłem podeszła do mnie z synkiem, zaczeła go bujać w moją stronę żeby się bawić, odeszła troche... Ja tak troche zamarłem patrząc na nich (dziwna cisza), patrze a tu nagle Ona PŁACZE...

Ale jak to!?! Czemu? Sam nie wiem ;(

Dużo czytałem, większość (nie wszystkie :P ) kobiet się wypowiada że poprawę nastroju zaczeły zauważać po 2 tyg-miesiącu...
Więc może? To w sumie prawie 3 tydz. od odstawienia...
Ale chyba wolę żyć w świadomości że jest tak jak było, przynajmniej później nie będzie takiego rozczarowania...

A tak poza tematem psychiki xD

Zauważyłem jeszcze pewną rzecz, strasznie się jej przytyło :)
Znaczy się strasznie w porównaniu z tym co było powiedzmy 2 tyg temu... Na oko kilka kg... xD
Szczerze to śmieje się pisząc to teraz, ma za swoje, zero skutków ubocznych hehehe xD Prawda taka że nie dość że ma większy apetyt bo jej siostra przy mnie mówiła że ciągle je to jeszcze skutek uboczny może być taki że zatrzymuje się woda w organiźmie... Jedyny skutek uboczny który mnie śmieszy xD
W sumie to nie wiem czemu ale taka mi się bardziej podoba xD napatrzeć się nie mogłem mimo całej tej sytuacji ;)

Nie wiem czemu kobiety mają złudne uczucie że im szczuplejsza tym ładniejsza :) Teraz ona nabrała kobiecych kształtów :) Niestety tak jak innym kobietom :P jej też ciężko to było przetłumaczyć :)

Odnośnik do komentarza

Wczoraj moglo mi się tylko zdawać... Chciałem się widzieć dzisiaj z synkiem w mikolajki, po jakies godz musiałem przeprosić go i wyjść... Zero jakiegokolwiek uczucia do mnie i całkowite olewanie... Nie da się tego wytrzymać, jeszcze wspomniała o świętach :( szkoda gadać... Od dzisiaj nie będę spotykal się z synkiem u niej tylko odbiorę od "teściowej" i jadę do siebie... Nie wiem czy tylko teraz pod wpływem emocji tak pisze ale nie chce jej widzieć, jak zmądrzeje to zmadrzeje... Tylko jeszcze za jakies 2 miesiące zapytam przy wariografie czy bierze tabletki... Ja ja bardzo kocham ale ja tez nie jestem niczemu winny, wiele wycierpialem, tyle chyba wystarczy :( szkoda ze ten jebany pech musial spasc na nas :( a dużo bardziej od agresji, fochów itd boli to ze w ogóle jej nie obchodze :(

Odnośnik do komentarza

W sumie teraz już pisze tylko po to by, uświadomić kobiety w CO mogą się zamienić....
Dzisiaj mieliśmy sprawę w sądzie, w sumie to już dzisiaj chciałem powiedzieć BYŁEJ że Kocham ją ale chce zerwać całkowicie kontakt bo nie daje rady psychicznie... i żeby się odezwała jak coś się poprawi...
Oczywiście wypindrzona, cycki na wierzchu (bo przecież teraz stała się taka kobieca, atrakcyjna, a tak na prawde zero kobiecości, zimna jak lód)...
Zawsze wiedziała że mi sie to nie podoba więc tego nie robiła wcześniej (tak wiem, mam jakiś kompleks czy coś nie ważne)...
Dzisiaj już mogłem sobie pozwolić na kolejną dawkę bólu ale tylko po to żeby pokazać jej zachowanie niedoszłej teściowej...
Ale do sedna...
Pytam się ich :

-Ja - I co powiemy w sądzie?
-teściowa- coś tam mówi, nie pamiętam co...
-Ja- Może powiedzmy tak jak miało być, będziemy szczęśliwą kochającą się rodziną, mały szkrab będzie nam się wkradał do łóżka itd. (łzy cisną się do oczu)
-BYŁA- Nigdy tak nie będzie!!! (zaczyna się śmiać prosto w oczy)

No to co ja załamka totalna (chociaż budowało mnie to że teściowa widziała)
Później patrze się taki załamany na nią, ona na mnie i cały czas śmiała się z tego że cierpie, że mam szklane oczy... :(
Na pasach stoimy, ja już taki wkurwiony lece na czerwonym świetle nie patrze czy cokolwiek jedzie... no ale nic jedziemy autobusem... jak tylko załamany się na nią spojrzałem to śmiała się z nienawiścią w oczach...
Później chwila mojej rozmowy z teściową, po sprawie sadowej...
I pytam :
-Ja - To jest ta pani uczuciowa córeczka którą Pani znała?
-Ona - Nie no ostatnio rzeczywiście się bardzo zmieniła (czy coś takiego...

Jest chociaż plus że może i teściowej się oczy otworzą, ale ona to jakoś bagatelizuje, w sumie sam nie wiem, no ale pomocy jako takiej, nic... tak jak by się nic nie działo...

Później odbyła się pierwsza rozmowa z BYŁĄ przy teściowej, pytałem czemu mnie nienawidzi, mówie "Przecież ja nic złego nie zrobiłem, nawet jeśli uważasz że była monotonia w związku to czy jest to powód do nienawiści i specjalnego zadawania bólu osobie która póltorej miesiąca temu tak bardzo kochałaś?" ona oczywiście krzyk, nie wie za bardzo co odpowiadać, aż w końcu padła taka odpowiedzieć "no jak Ty mi mówisz że wyladuje na śmietniku a wiktor bedzie mi jedzenie rzucał i do tego wmawiasz mi że jestem jakąś psycholką przez tabletki no to wybacz" (tak powiedziałem tak z tym śmietnikiem ale w tym momencie tak mnie raniła że powiedziałem dokładnie tak "jak nie rzucisz tabletek to wyladujesz na śmietniku....... " nie wytrzymałem wtedy)

Ale najlepsze jest to że w ogóle nie widzi krzywdy jaką mi wyrządza, tylko widzi ten śmietnik i że chce z niej psychola zrobić... w ogóle nie widzi nic co ona robi... że śmieje się z mojego płaczu, gdzie nic nie zrobiłem, nie jestem niczemu winny...
Mówię do niej przy teściowej "ja Tobie mówię że straciłem rodzine, straciłem wszystko co się dla mnie liczy a jeszcze półtorej miesiąca temu byłem najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi, chciałem popełnić samobójstwo a Ty się z tego wszystkiego śmiejesz, powiedz za co, przecież Cię nie zdradzałem ani nic z tych rzeczy, za tą monotonie mnie tak ranisz? Ja tak bardzo cierpie a Ty jeszcze specjalnie ból mi zadajesz? nie widzisz nic dziwnego w swoim zachowaniu?"

Ale to nic nie dało, na zmiane śmiech (ze mnie oczywiście, jak jej to wszystko mówiłem) i do tego gniew i krzyk...

Sędzinie musiała oczywiście powiedzieć że nie jesteśmy razem, nie wiem po co...
Więc sędzina na wyroku powiedziała wiele mądrych rzeczy, że może ona sobie znaleść partnera ale nikt nie będzie dla niego takim ojcem jak ja, że dla syna najlepiej by było gdybyśmy się zeszli itd itp.
A wychodząc ONA się po prostu z tego śmiała...
No już na pewno się zejdziemy itd. nie patrząc nawet co ta sędzina mówiła :(

Miałem z nią porozmawiać chociaż z minute, zgodziła się ale po tej kłótni olała to, więc dobiegłem do niej i powiedziałem "Kocham Cię i będę na Cb czekał, Pamiętaj!!!"

Po czym się zatrzymałem i poszedłem w drugą strone...

Tabletki brała, tylko 2 miesiące, (nie wiem czy dalej nie bierze, bede chciał ją przymusić jakoś do zbadania wariografem, nie ufam w ogóle TEMU CZEMUŚ czym się stała"... w 2 cyklu tak jej się nagle w główce pojebało że żaden chłop by tego nie wytrzymał, no chyba że też bez uczuć... bardzo dużo źródeł odwiedziłem i moge podpowiedzieć tyle że 3, 4, 7 lat będzie ok ale w tej główce może się popieprzyć w każdej chwili, nawet jeśli przez długi okres czasu jest ok...
"Antykoncepcja zniszczyła mi życie" (wystarczy wpisać w google) - Historia dziewczyny która po jedynie półtorej paczki Anty prawie wylądowała po drugiej stronie...
Czy jej wieże ? No proste, widze co dzieje się z moją kobietą...
Najgorsze jest to że ja moge na to wszystko patrzeć i tylko cierpieć, nic więcej nie moge zrobić, jeżeli ktoś Cię nienawidzi do takiego stopnia że specjalnie Cię rani, to co ja moge? Mogę tylko myśleć czy w tym momencie mnie zdradza, znajdzie sobie kogoś zanim powróci do zdrowia :( najgorsze że tego że mnie zdradzi najbardziej się boje i wiem że tak będzie, widząc po zachowaniu, ubiorze itd.
Tylko ze mną uprawiała seks, tak bardzo się z tego powodu cieszyłem ;(

Więc jeżeli to czytasz, już nie informuje a prosze, na prawde mocno się zastanów, czy warto? ryzyko jest na prawdę spore, tym bardziej że ciężko Ci będzie albo w ogóle nie zauważysz w sobie zmian, tak jak ona
Możesz stracić kochającego Cię partnera, męża, rodzine a także możesz narobić ludzią krzywdy psychicznej która po głowie może chodzić ci całe życie...

Co do mnie, niecałe 2 miechy temu najszczęśliwszy człowiek na ziemi, teraz wrak człowieka, wyniszczony psychicznie, bez sensu do życia, zabrano mi moją rodzine :( choć nie wiem do tej pory czemu ja? Z myślami czy jej przejdzie, jak przejdzie czy wróci do mnie czy oleje, jak oleje co za skurwiel będzie wychowywał mojego syna (ta myśl boli najbardziej ze wszystkich)
Myślę że nawet nie warto próbować tych tabletek...
Odpuszczam jej, nic więcej nie wskóram poza odstawieniem przez nią tych tabletek, nawet za cene mojego zdrowia, dopóki się nie zmieni (o ile w ogóle) to nie chce znać tego potwora który tak mnie zniszczył, wieloma jeszcze rzeczami których tu nie pisałem.

Jak na razie koniec pojebanej historii... Wpadne tu przed świętami złożyć życzenia :P Jak coś się zmieni w naszych relacjach bądź coś się wydarzy to dam znać... Trzymajcie się i życzcie powodzenia...

Dziękuje za pomoc.

Odnośnik do komentarza

A tak jeszcze miałem dodać, do kobiet które zażywają tabletki antykoncepcyjne, może Wam nic nie być (możecie być tego w 100 % pewne) ALE czy dacie rade odłożyć na 2 lub 3 miesiące i sprawdzić czy w czasie brania nie zachowujecie się innaczej?
Tak chociażby z czystej ciekawości...
Dlatego pisze "Czy dacie rade"... bo jeżeli jednak działają jakoś na Waszą psychike na pewno sobie powiecie "a tam małolat głupoty pisze"... Ale myślę że po takiej historii oraz tych co można znaleść w necie powinnyście chociaż na te 2 miesiące spróbować, przeciez świat się od tego nie zawali, a może polepszyć...

Odnośnik do komentarza

Irek19
Od dzisiaj nie będę spotykal się z synkiem u niej tylko odbiorę od "teściowej" i jadę do siebie...

No i bardzo dobrze, po co masz się męczyć w jej obecności. Co jak co ale czas spędzony z dzieckiem powinien upływać w dobrej atmosferze. Mam nadzieję że w tej sprawie się dogadujecie i była nie robi Ci tu żadnych trudności, nie stara się ograniczać kontaktów z synem.

Irek19
a dużo bardziej od agresji, fochów itd boli to ze w ogóle jej nie obchodze :(

Nic dziwnego. Obojętność jest najgorsza.

Odnośnik do komentarza

Dostałem dowody że "Wali się" co najmniej z piecioma chłopakami ze swojej szkoły, ciekawe ilu ich jeszcze jest... Dziwna opcja, kiedyś sie raczej załamie, ale jak na razie jest dziwnie... Pierwszy raz jestem zdradzony przez jakąś kobiete... Jak zauważyłem przedsmak pierwszego dowodu, jeszcze nigdy w życiu nie byłem tak wkurwiony i teraz nawet nie wyobrażam sobie tego że mnie zdradza... a robi to dzien w dzien czasami po 2 typów na dzień przyjmie, tak mi się zdaje... Nawet i mnie przyszła myśl na jakiś seksik... ale wciąż jest w środku nadzieja że jej przejdzie a pod wariografem powie że nie miała nad sobą kontroli... Czy ją kocham? Kocham tą dziewczyne, ale taką jaką była, teraz raczej nienawiść... Poczekam dlatego myślę że około roku, bo na prawde warto i dlatego poczekam bo chce wiedzieć czy tak zraniła mnie antykoncepcja czy jednak ta moja ukochana...

Dziękuje Wam za wszystkie porady, za poświęcony mi czas, w pewnym czasie tylko od Was miałem jakiekolwiek wsparcie, teraz tak jak i ona stane się obojętny :)

W pewnym momencie troche odpuściłem sprawy mojej rodziny :(
ŻYCZĘ WAM ABYŚCIE WYCIAGNELI TROCHE LEKCJI Z BŁEDÓW MAŁOLATA :p A SWÓJ CZAS DLA SWOICH RODZIN GOSPODAROWALI JAK NAJLEPIEJ POTRAFICIE :)

Wesołych świąt ;)

Odnośnik do komentarza

Jeśli rzeczywiście te tabletki mają na nią taki silny wpływ, to czemu Cię nagle zdradzać zaczęła, przecież one obniżają libido, coś mi tu nie gra i coraz mniej mi się chce wierzyć w ich znaczącą rolę w tym całym problemie.
Wesołych świąt, mam nadzieję, że uda Ci się podczas nich oderwać się od tego o czym tu pisałeś i będziesz miał z nich dużo radości.

Odnośnik do komentarza

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×
×
  • Dodaj nową pozycję...