Forum Zranione serce

Czy można jeszcze coś zrobić z tą miłością?

~ton.yo

~ton.yo

Witam. Jestem facetem, mam 18 lat i jestem bardzo nieszczęsliwie zakochany. Ale po kolei..
Dwa lata temu, w pierwszej klasie liceum (teraz jestem w trzeciej) pojawiła się córka mojej nauczycielki od historii sztuki (nazwijmy ją Aja; to oczywiście nie jest jej prawdziwe imię, tylko ksywa jaką jej nadałem; Z jej matką łączy mnie szczególna więź, jest mi najbliższym nauczycielem w szkole. Też ma konto na FB, często przesyłamy sobie znalezione w sieci zdjęcia różnych dzieł sztuki,.zwiastuny filmów; dyskutujemy o sztuce. Ostatnio nawet doradzała mi w sprawie cosplayu... Kiedyś też w dniu moich urodzin na lekcji specjalnie dla mnie przyniosła mały torcik ze świeczką... No widać, że lubimy się nie tylko służbowo). Z początku nie zwracałem na nią uwagi, bo podobała mi się inna laska, zresztą też z mojej klasy, która w lutym 2016 przeniosła się do innej szkoły, ale nadal korespondowałem z nią na FB, widywaliśmy się także na imprezach. W czerwcu 2016 moja klasa była na wyciecze w Kudowie Zdroju. Pierwszego dnia wieczorem mieliśmy ognisko i Aja żartowała na temat ślubu z jedną z osób z klasy (koleżanką albo kolegą, nie pamiętam dokładnie). Ja też wtedy w żartach powiedziałem, że może wyjdzie za mnie. Aja zaczęła się śmiać i powiedziała, że lepiej nie. Chciałem to powiedzieć tylko jako żart (i tak to odebrała), ale od tamtego momentu coś we mnie drgnęło.... Całą Zieloną noc(od 10 wieczorem do 6 rano) przesiedziałem w pokoju Aji z nią i jej koleżanką, oprócz nas było tam jeszcze paru naszych kolegów. Gadaliśmy, oglądaliśmy kabarety na youtubie, zrobiliśmy bitwę na poduszki... Słowem świetnie się bawiliśmy. Wtedy zaczęła mi się na serio podobać, ale jeszcze się z tym nie ujawniałem. Niedługo potem tamta laska, która przeniosła się do innej szkoły, zorientowała się, że ja się jej podobam i napisała mi na FB że sorry, jestem fajny gość, ale nie możemy być razem. Na początku byłem trochę smutny, ale potem ucieszyłem się, bo mogłem całkowicie ,,zająć się" Ają, Do końca roku szkolnego i w wakacje jednak nie ujawniałem się, gadaliśmy i pisaliśmy na fb normalnie, jak koledzy z klasy... Od Września zacząłem z nią gadać na trochę bardziej intymne tematy (ale bez przesady i też nie za często, tak dwa - trzy razy w tygodniu). Od Grudnia zacząłem jej wysyłać bardzo subtelne sygnały (gadam z nią coraz częściej, jak tylko mogę ofiarowuję pomoc w szkolnych projektach i pracach domowych, pytam o zainteresowania,ulubiony film itp., opowiadam o sobie). W lutym nagle zacząłem ją przytulać na pożegnanie po lekcjach. Nie protestowała. Na początku marca, w piątek Aja nagle pisze mi na FB że musi ze mną pogadać w poniedziałek. Pytam się o co chodzi, niech pisze teraz. Odpisuje mi że to nic takiego musimy sobie po prostu wyjaśnić jedną rzecz, luz, żebym się nie denerwował. W poniedziałek na przerwie wzięła mnie na bok i powiedziała, że wie że mi się podoba. Ja totalnie zaskoczony, pytam skąd. Aja mówi że to widać po mnie od pewnego czasu; I że niestety nic między nami nie będzie, a poza tym ma chłopaka. I że bardzo jej przykro, ale nie chce mnie ranić i doprowadzić do jakiegoś nieporozumienia, po którym obydwoje byśmy się źle czuli. Po lekcjach podziękowałem jej że była ze mną szczera i wszystko mi wyjaśniła; Powiedziałem jej jeszcze że nie jest mi z tym łatwo,ale rozumiem że nic nie mogę zrobić, i że poradzę sobie z tym; No i gdyby kiedykolwiek zmieniła zdanie na mój temat, to ja czekam... Na pożegnanie jeszcze jej powiedziałem że chciałbym żeby moja dziewczyna była taka jak ona. Aji bardzo się to spodobało, przytuliliśmy się na pożegnanie (z tym długo nie było problemu, raz nawet pozwoliła mi się przytulić tak po prostu, bez okazji) i każde z nas poszło w swoją stronę. Tej nocy byłem bardzo smutny, ale pocieszałem się, że chociaż jestem we friendzonie i mogę się przytulać, że mam chociaż tyle... Odświeżyłem swoje kontakty z tamtą laską - trochę popisaliśmy, poszliśmy we dwoje do kina. Rzecz jasna obydwoje nie traktowaliśmy tego jako randki - dla niej to spotkanie z przyjacielem, dla mnie - ,,odtrutka" na niepowodzenie z Ają. Ale jakoś z dwa tygodnie później uczucie do Aji niespodziewanie odżyło i friendzone przestał mi wystarczać; znowu zaczęła pojawiać się w moich snach prawie codziennie: byliśmy w nich szczęśliwą parą, spędzaliśmy ze sobą święta, wakacje, jeździliśmy na wycieczki tylko we dwoje, uprawialiśmy delikatny, namiętny seks w różnych fajnych miejscach i pozycjach. Niestety, przebudzeniu towarzyszył potworny, psychiczny ból, zdarzało mi się nawet popłakiwać. Oczywiście w jej obecności nic nie dawałem po sobie poznać, gadałem z nią normalnie, raz nawet dała się po lekcjach odprowadzić kawałek pod dom swojej najlepszej przyjaciółki (akurat do niej szła). Ale weekendy zaczęły mi ciążyć, dwa dni ,,rozłąki" wypełnione były dla mnie smutkiem i niedowierzaniem, że zostałem odrzucony. Później zaczęła się gehenna: cały piątek wieczór wyłem z rozpaczy za nią, w sobotę próbowałem się oszukiwać, że robię to tylko na przekór sobie i że niedługo kogoś znajdę, w niedzielę straciłem smak (tzn. czuję jakie jedzenie jak smakuje, ale stało się to dla mnie całkowicie obojętne; równie dobrze mógłbym wpieprzać tekturę i popijać kranówą, nie robiło by mi to różnicy). Przy niej ciągle udawałem, że wszystko w porządku...
Od tamtego czasu,pod koniec drugiej klasy moja sytuacja z Ają pokomplikowała się; Ona w pewnym momencie mnie zablokowała na instagramie i fb i powiedziała że musimy od siebie odpocząć; W trakcie wakacji, kiedy w lipcu zobaczyłem, że już moja miłość (chwilowo) minęła, chciałem się z nią skontaktować i porozmawiać o naszych stosunkach, smsowałem do niej i pisałem mejle. Ona nie odpisywała, więc napisałem do jej mamy, która mi napisała, że Aja nie chce ze mną rozmawiać, boi się mnie i chce ode mnie jak najdalej; prosiłem ją żeby namówiła ją na rozmowę, że chcę ją tylko zapewnić, że chciałbym się z nią już tylko przyjażnić (wtedy tak myślałem); W końcu napisała mi, że Aja się zgadza, ale tylko w obecności psychologa szkolnego; porozmawiałem i doszliśmy razem do tego, że ona mnie odblokuje,i wszystko będzie jak dawniej, tylko ja nie będę tak często do niej podchodził jak wcześniej (ona nie lubi być tak absorbowana). No i wszytsko ok, po tygodniu próbuję się do niej przytulić na pożegnanie jak zwykle, a ona ze nie, że jeszcze muszę poczekać, i że będę mógł jak ona będzie chciała; Próbowałem jej potem napisać na fb, że izolacja działa na mnie inaczej niż ona chce, ale napisała mi że manipuluję i że mi nie wierzy; Następnego dnia rano zapytałem się jej wprost, czy ona jeszcze chce kontynuować tą zajomość, to powiedziała mi że nie wie; próbowałem ją przekonać, ale ona ciągle nie, i że obiecałem psychologowi, że już nie będę jej dręczył, bo mnie znowu zablokuje; na domiar złego jej przyjaciółka zaczęła mnie odciągać i gadać mi, że jestem psychiczny i w ogóle; nie wytrzymałem tego nerwowo i zwiałem ze szkoły na resztę dnia; nazajutrz starałem się na Aję nie zwracać uwagi, tylko raz była sytuacja że musiałem się jej o coś zapytać, bo nikt inny nie wiedział, no to my ze sobą normalnym tonem, proszę dziękuję itp.; Ale ten dzień był dla mnie straszny: miałem dreszcze, bóle w klatce piersiowej i brzuchu, mdłości (dwa razy rzygałem), poty, a na dodatek jeszcze musiałem uważać, żeby nikt się nie zorientował, a zwłaszcza Aja; Sobota minęła normalnie, ale już zaczął mnie boleć brzuch strach pomyśleć co będzie jutro... W końcu jednak jakoś w miarę się uspokoiłem.....
Od tychostatnich wydarzeń próbowałem zaprosić Aję na moją osiemanstkę;najpierw powiedziała, ze się zastanowi, ale potem napisała mi że nie może przyjść. Nie napisała dlaczego, nie odpisywała na moje zapytania. Następnego dnia w wielkich emocjach zapytałem ją, czemu nie może przyjść; odpowiedziała, ze jedzie wtedy do kuzynki (to akurat prawda, bo słyszałem dokładnie to samo potem z ust jej mamy).Na pytanie, dlaczego zatem mi tego wczoraj nie napisała, odparła, że obiecała to psychologowi, ze nię będzie do mnie pisać, bo to źle na mnie wpływa. W strasznej złości powiedziałem jej, że jak nie chce przyjść to nie, ale żeby nie bawiła się moim cierpieniem, że nie jestem jej zabawką. Ona też się zezłościła,ja potem poszedłem do jej mamy, która miała lekcje obok i powiedziałem jej, że jak tak się mną bawią, to ja idę skończyć ze sobą. Ona powiedziała żebym się uspokoił i poszła. Na kolejnej przerwie powiedziałem Aji, że chce się z nią pożegnać, bo jutro mnie już nie będzie. Ona pyta dlaczego, odpowiadam, że się zabiję. Ona wtedy już nieźle wkurzona mówi mi że robię to tylko po to, żeby zwrócić na siebie uwagę (ale ja naprawdę wtedy chciałem popełnić samobójstwo). Potem zacząłem ją atakować słownie tekstami typu ,,co chcesz po mnie wziąć" ,,papa, ja już skaczę" nie zważając na krzyki jej koleżanki, o której pisałem już w drugim linku. Na następnej przerwie przeprosiłem, ale powiedziałem, że nadal chcę się zabić. Ona mi na to, że trudno coś takiego zapomnieć i że nadal chcę zwrócić na siebie uwagę. Powiedziałem jej, że i tak mnie nie zrozumie, i że cześć. Wybiegłem ze szkoły i zacząłem biec w kierunku kamnieniołomu w Płaszowie (jestem z krakowa jakby co). W ostatniej chiwli przyjechała po mnie mama (udało jej się przekonać mnie przez telefon) i pojechaliśmy do ośrodka interwencji krzyzysowej. Tam dyżurny psycholog powiedział mi, żebym przez najbliższy tydzień nie chodził do szkoły co też zrobiłem. Poszedłem potem także do Psychiatry, który przepisał mi leki, a potem do innego psychologa (chodzę do niego do dzisiaj). Pech chiał, że wróciłem do szkoły dokładnie w osiemnaste urodziny Aji; mimo wszystko złożyłem jej życzenia na żywo (uśmiechnęłą się, pozwoliła przytulić, podziękowała za życzenia) oraz na fb (lajk, przychylny komentarz). Jednak ciągle nie odzywamy się do siebie, nie mamy normalnych stosunków. Powoli mnie to wykańcza, nie wiem co zrobić... Leki pomogły, ale tylko na chwilę; jestem też po nich koszmarnie zmęczony przez cały dzień) Nie mam ochoty na nic co mnie wcześniej cieszyło, nie widzę sensu życia. Rodzicr i wspólny znajmy mówili mi, żebym nie zapraszał jej drugi raz, ale czuję, że taka osiemnastka bez niej jest bez sensu...... Źle śpię w nocy, w dzień funkcjonuję już prawie tylko na kawie. Boję się, że po maturze stracę z nią kontakt, a tak bardzo ją kocham... Gdybym mógł cofnąć czas, to nie dopuściłbym po raz drugi do takiej sytuacji, zrobiłem to pod wpływem głupoty.... Pomóżcie!!!! Co mam robić?
P.S Na niedawnej wycieczce klasowej gadałem z Ają w miarę normalnie, nie jakoś super wylewnie, ale też bez chłodu z jej strony, na pożegnanie chciałem ją dwa razy prztulać, odmówiła i powiedziała, że jeszcze nie... ale nie była jakaś bardzo wzburzona czy wściekła
P.S 2: P.S A i jeszcze z mamą Aji gadałem przez telefon jak szedłem na ten Płaszów... Ona starała się mnie uspokoić i przekonać do powrotu do szkoły, a ja cały czas mówiłem o samobójstwie. Dwa tygodnie po powrocie do szkoły skontaktowałem się z nią i od tej pory mam z nią takie relacje jak dawniej. O Aji na razie nie rozmawilaliśmy...

Odpowiedzi znajdują się poniżej

ka-wa

ka-wa

Musisz wybić sobie z głowy tą chorą miłość, niech to będzie dla Ciebie nauczka na przyszłość.

--

Szanuj zdanie innych...

104146 ka-wa Kobieta, 103 lata, Toruń
ka-wa

ka-wa

Chorą w przenośni, bo chcesz dziewczynę zmusić do miłości ,tak jakbyś nie zdawał sobie sprawy ,że się nie da,
a swoim zachowaniem skreśliłeś się w jej oczach na zawsze.
Miłość ma to do siebie, tym bardziej nieszczęśliwa, że mija, więc czas Cię wyleczy.

--

Szanuj zdanie innych...

104146 ka-wa Kobieta, 103 lata, Toruń