Skocz do zawartości
Forum
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

O tym Klubie

Witam tutaj możemy porozmawiać na tematy związane z problemami sercowymi w związkach, w życiu i na co dzień. Liczę, że pomożemy sobie, doradzimy, wesprzemy i zrozumiemy siebie nawzajem. Pozdrawiam

  1. Co nowego w tym klubie
  2. Niby tak ale cały czas ja kocham a już prawie rok bd jak nie jesteśmy razem, tutaj jestem na farmie a nikogo do pracy nie dam rady ściągnąć bo ciężko o prace dla dziewczyny, nawet nie potrafię z nikim nawiązać kontaktu bo myśle o niej. Zarabiam w miarę dobrze ale co mi z tego jak tutaj nikogo nie poznam a wracać do pl robić za dwa tys to bym nic nie osiągnął. Dom tez nie ciekawy jest dlatego od skończenia szkoły już 4 lata siedzę za granica i jakoś po tym rozstaniu nie jestem szczęśliwy niby moja pierwsza miłość ale nie potrafię się ogarnąć i iść nawet samemu przez życie bo myśle chodzę zły nie raz zależy od dnia zrbil bym wszytko ale wiem ze i tak to nic nie da i nwm jak ugryźć to swoje życie czy zjechać i bedowac czy posiedzieć z 4 lata i sobie dom wystawić i zjechać ale pewnie dalej bd się przejmował ze jestem sam. Dodam jeszcze ze jak się poznaliśmy byłem w Polsce jeździłem codziennie u niej przez 4 miesiące prawie 60km w jedna na noc nie mogelm zostać codziennie spędzaliśmy czas po półmroku dostałem ofertę w Norwegi na umowę i ten czas się wykruszył było dwa miesiące dwa tyg w Polsce ale zawsze bukiet dużych róż kupowałem jakieś prezenty czy wspólne wyjazdy prace mam fajna darmowe do polski tez wiec gadaliśmy po pare godz dziennie i tak samo wieczorami na kamerkę jak ja nie mogłem to ona na ferie czy wakacji przyjeżdżała i po pracy spędzaliśmy czas tu był ten kolega on ma wywalone bawi się żyje z dnia na dzień mimicznym się nie przejmuje i ona temat podłapała 10lat stary od niej ja bardziej myślałem o przyszłości jej rodzice mnie uwielbiali ona chodziła do szkoły a przed rostaniem miała zacząć studia plan był taki ze do końca śtudiow odkładam pieniądze buduje się i ze już zjeżdżam na stałe jak rozmawialiśmy o tym no ale wyszło tak ze o pierdoly mi robiła kłótnie może tego nie chciała ja się wkurwialem bo pierwszy związek i nie miałem doświadczenia a teraz żałuje tego wszytkiego mogłem ja ochłonąć i postarać się porozmawiać dopiero teraz wiem jak sobie życie zniszczyłem mam 22 lata już odłożyłem 250tys zł ale co mi z tego jak moi kuzyni z mojego wielu nie maja nic ale za to maja dziewczyny i tez żyją w związkach na odległość u mnie cała rodzina z zagranicy żyje u niej wszyscy dobre posady maja i parcia tak jak ja nie miała ma dorabianie się najchętniej odebrał bym sobie życie bo już pewnie nic mi normalnego się nie spodka bo nie bd miał kiedy nawet gej miłości poznać nigdy nie piłem nie paliłem czy pieniędzy na pierdoly wydawałem ale na nią nie żałowałem wolałem ja sobie odzlalowac a jej kupić i odłożyć żeby jak najszybciej zjechać a teraz mam ciężkie życie trochę kasy na lepszy start i zero znajomych i się penie nigdy nie podniosę
  3. No i tu jest ta różnica, że Ty myślisz o przyszłości, o zdobyciu jakiegoś statusu materialnego, a ona była nastawiona tylko na przyjemności. Kolega 10 lat starszy, ale dla niej był bliższy emocjonalnie, bo też nastawiony tylko na przyjemności. Masz 22 lata i spokojnie możesz dalej budować swoją pozycję materialną. Za kilka lat, kiedy dobijesz do 28 ze swoim statusem materialnym będziesz przebierał w dziewczynach. One same będą zabiegały o Ciebie i nie będą oglądały się na zabawnych gołodupców. Tak to już jest, że na rynku nazwijmy matrymonialnym, młodziutkie kobietki zwyżkują z atrakcyjnością, ale po 25 rż ich akcje spadają. Dla faceta 22 letniego trudne jest znalezienie partnerki "do życia" bo jego akcje atrakcyjności jeszcze z niskiego poziomu dopiero zaczynają zwyżkować. I kiedy kobiety 25-28 letnie zaczynają zdawać sobie sprawę, że na nie już najwyższy czas, bo ich akcje spadają, zaczyna się polowanie na partnera "do zycia" Także spokojnie, nie będziesz zawsze sam. Kwestia cierpliwości i świadomości, że Masz jeszcze czas.
  4. Niby tak ale cały czas ja kocham a już prawie rok bd jak nie jesteśmy razem, tutaj jestem na farmie a nikogo do pracy nie dam rady ściągnąć bo ciężko o prace dla dziewczyny, nawet nie potrafię z nikim nawiązać kontaktu bo myśle o niej. Zarabiam w miarę dobrze ale co mi z tego jak tutaj nikogo nie poznam a wracać do pl robić za dwa tys to bym nic nie osiągnął. Dom tez nie ciekawy jest dlatego od skończenia szkoły już 4 lata siedzę za granica i jakoś po tym rozstaniu nie jestem szczęśliwy niby moja pierwsza miłość ale nie potrafię się ogarnąć i iść nawet samemu przez życie bo myśle chodzę zły nie raz zależy od dnia zrbil bym wszytko ale wiem ze i tak to nic nie da i nwm jak ugryźć to swoje życie czy zjechać i bedowac czy posiedzieć z 4 lata i sobie dom wystawić i zjechać ale pewnie dalej bd się przejmował ze jestem sam. Dodam jeszcze ze jak się poznaliśmy byłem w Polsce jeździłem codziennie u niej przez 4 miesiące prawie 60km w jedna na noc nie mogelm zostać codziennie spędzaliśmy czas po półmroku dostałem ofertę w Norwegi na umowę i ten czas się wykruszył było dwa miesiące dwa tyg w Polsce ale zawsze bukiet dużych róż kupowałem jakieś prezenty czy wspólne wyjazdy prace mam fajna darmowe do polski tez wiec gadaliśmy po pare godz dziennie i tak samo wieczorami na kamerkę jak ja nie mogłem to ona na ferie czy wakacji przyjeżdżała i po pracy spędzaliśmy czas tu był ten kolega on ma wywalone bawi się żyje z dnia na dzień mimicznym się nie przejmuje i ona temat podłapała 10lat stary od niej ja bardziej myślałem o przyszłości jej rodzice mnie uwielbiali ona chodziła do szkoły a przed rostaniem miała zacząć studia plan był taki ze do końca śtudiow odkładam pieniądze buduje się i ze już zjeżdżam na stałe jak rozmawialiśmy o tym no ale wyszło tak ze o pierdoly mi robiła kłótnie może tego nie chciała ja się wkurwialem bo pierwszy związek i nie miałem doświadczenia a teraz żałuje tego wszytkiego mogłem ja ochłonąć i postarać się porozmawiać dopiero teraz wiem jak sobie życie zniszczyłem mam 22 lata już odłożyłem 250tys zł ale co mi z tego jak moi kuzyni z mojego wielu nie maja nic ale za to maja dziewczyny i tez żyją w związkach na odległość u mnie cała rodzina z zagranicy żyje u niej wszyscy dobre posady maja i parcia tak jak ja nie miała ma dorabianie się najchętniej odebrał bym sobie życie bo już pewnie nic mi normalnego się nie spodka bo nie bd miał kiedy nawet gej miłości poznać nigdy nie piłem nie paliłem czy pieniędzy na pierdoly wydawałem ale na nią nie żałowałem wolałem ja sobie odzlalowac a jej kupić i odłożyć żeby jak najszybciej zjechać a teraz mam ciężkie życie trochę kasy na lepszy start i zero znajomych i się penie nigdy nie podniosę
  5. Niby tak ale cały czas ja kocham a już prawie rok bd jak nie jesteśmy razem, tutaj jestem na farmie a nikogo do pracy nie dam rady ściągnąć bo ciężko o prace dla dziewczyny, nawet nie potrafię z nikim nawiązać kontaktu bo myśle o niej. Zarabiam w miarę dobrze ale co mi z tego jak tutaj nikogo nie poznam a wracać do pl robić za dwa tys to bym nic nie osiągnął. Dom tez nie ciekawy jest dlatego od skończenia szkoły już 4 lata siedzę za granica i jakoś po tym rozstaniu nie jestem szczęśliwy niby moja pierwsza miłość ale nie potrafię się ogarnąć i iść nawet samemu przez życie bo myśle chodzę zły nie raz zależy od dnia zrbil bym wszytko ale wiem ze i tak to nic nie da i nwm jak ugryźć to swoje życie czy zjechać i bedowac czy posiedzieć z 4 lata i sobie dom wystawić i zjechać ale pewnie dalej bd się przejmował ze jestem sam.
  6. Witaj Związki na odległość mają t do siebie, że bardziej wierzy się w swoje wyobrażenia o danej osobie, niż w to co dana osoba sobą reprezentuje. Jak widać dwa tygodnie co dwa miesiące nie były w stanie Twojego osądu o tej dziewczynie zweryfikować, dopiero dwumiesięczna jej obecność spowodowała, że zacząłeś dostrzegać jej braki. Stąd pewnie drobne kłótnie. Ale to z Twojej strony, bo z jej strony, jak widać Wasz związek mimo, że trwał 2,5 roku, nie spowodował zbudowania głębszych więzi emocjonalnych. A dodatkowo najwyraźniej, kolegę którego poznała oceniła jako atrakcyjniejszego dla niej, skoro z nim korespondowała, a z Tobą już nie. Jakby na to nie spojrzeć, przeżywasz syndrom porzucenia. Nie ma na to innego lekarstwa jak czas, który może trwać do połowy czasu związku. Ćwiczysz - to dobrze Układasz swoje plany na przyszłość -to dobrze Zakładasz, że się jeszcze Wam ułoży - źle. Ona już emocjonalnie odjechała od Ciebie i to już się nie odmieni, nawet jakbyś zjechał do PL. Potraktuj to jako doświadczenie, którego bez niej byś nie zdobył, bolesne dzisiaj, ale ważne doświadczenie -żadnych związków na odległość. Nie blokuj się na nowe znajomości, bo porównywaniem wszystkich poznanych kobiet, do nie, być może skreślisz tą, która jest dla Ciebie przeznaczona. Zamiast katować się wspomnieniami, zacznij patrzeć pozytywnie do przodu. Nie Masz dzieci, nie Masz kredytów, Masz wiek najlepszy do zapoznawania kobiet i zdobywania doświadczenia. Wiem, ze to dla Ciebie jeszcze jest trudne, ale trzeba zacząć od prostych rzeczy, potem będzie już łatwiej dostrzec pozytywy.
  7. Witajcie mam 22 lata we wrześniu bd 23 za dwa miesiące minie równy rok od Rostania z moja pierwsza i chyba ostatnia miłością bo nie mogę zapomnieć o niej ,ale wszytko po kolejki poznaliśmy się 3 lata temu w związku byliśmy 2.5roku to był związek na odległość ale przyjeżdżałem co dwa miesiące do polski na dwa tyg zawsze była uśmiechnięta i nie przeszkadzało jej aż przyjechała do mnie na dwa miesiące do pracy i pod koniec zaczęliśmy się kłócić troszkę aż stwierdziła ze to nie ma sensu. próbowałem ja odzyskać ale było jeszcze gorzej urwała kontakt poznała tu kolegę który jej mówił co u mnie wiec nie musiała mieć ze mną kontaktu. Niepotrafie się podnieś wydeilizowalem ja i nie mogę przestać myśleć jestem w Norwegi obecnie na farmie znajomych nie mam siedzę tutaj z bratem ale nic po za praca się tu nie dzieje jedynie co to ćwiczę sobie żeby myśli zająć nie potrafię nikogo z nowych osób nawet na portalu rantkowym temat złapać bo myśle o niej czasami już mam ochotę zjechać do polski ale polskie zarobki są straszne tutaj mam 10tys na miesiąc za rok bd już zaczynać budowę bo teraz wirus ale czasami myśle co mi z tego ze się dorobię jak jestem sam w Polsce dom mi się wali nie mam zbytnio warunków do normalnego życia wiec kupiłem działkę i za rok wystawie domek nakryje a wykonczenoiwka za dwa lata ale co mi z tego jak nie jestem szczęśliwy bo jestem sam i wszytko bym zrobił zeby byśmy byli razem dalej ale wiem ze tak nie bd nawet nie wiem co u niej bo już prawie rok nie mamy kontaktu a ja chodzę załamany i smutny zdołowany bez życia od pół roku doradzacie mi coś ?
  8. Już czytałem, uniknąłem piekła na ziemi, ja zawsze sobie powtarzałem po rozstaniu " ciesz się, że z nią nie mieszkałeś". Ale to mi też wyjaśniło czemu ta córka taka nieśmiała jakby była, przy matce przesadnie grzeczna, nie mieszkałem z nimi, nie wiedziałem, że jak nie będzie mnie w pobliżu to agresja spadnie na domowników i między innymi córka też oberwie. Bardzo ciężko było ją przekonać do mnie, ona była zahukana przez matkę.
  9. Uratowało Ciebie to, że przez te pięć lat nie mieszkaliście razem. A teraz, jak Wiesz z czym miałeś do czynienia wejdź na forum braciasamcy. Tam jest dział "zaburzenia emocjonalne pań i panów ->borderline. Poczytaj przed czym się uchroniłeś.
  10. Jest jeszcze jedna rzecz, która to potwierdza, jak byliśmy razem była pulchna, mnie to nie przeszkadzało bo liczy się człowiek a nie opakowanie. W tej złości po rozstaniu wysyłałem jej obraźliwe wiadomości co do jej wagi. Na FB wrzucała profilowe, zapałka się zrobiła, czyli dokładnie jak w artykule, czuje się niedoskonała i ja jej jedną "wadę" wytknąłem. Zapewne mógłbym tak wymieniać dalej w nieskończoność przykłady ale już wystarczy mi dowodów :)
  11. Jesus BINGO!!! Dokładnie to, wściekała się o wszystko, ja byłem ogłupiały zarzutami i wyzwiskami i próbowałem załagadzać te kłótnie. Podam Ci prosty przykład, wspominałem, że jeździłem do niej na 2-3h i chodziliśmy na plac zabaw z małą? To ja się głównie z nią bawiłem, to ja ją na huśtawkach zabawiałem, to ja jej pomagałem ze zjeżdżalni zjeżdżać bo się bała. Wiesz co usłyszałem po długim okresie nie widzenia jej jak poprosiłem o głupie 2h żeby z małą się pobawić? Do dziś pamiętam "na placu to ja dziecka muszę pilnować". Pod koniec już wiedziałem, że to ona ma problem, nawet jej to pisałem, tylko ja myślałem, że stres w pracy, do tego studia które robiła powodowały ataki na wszystkich, mnie, rodzinę, znajomych.
  12. Dzięki zaraz siadam do lektury, czasu jak większość mam pod dostatkiem obecnie:) Dam znać jak przeczytam i co o tym myślę.
  13. OK. A teraz znajdź w necie hasło "związek z kobietą borderline" i jak Masz dużo czasu to poczytaj...
  14. Done:) FB zablokowany, whatsapp zablokowany i usuniety z tel, blokada numeru w fonie włączona. Dzięki za rady, wiem, że z jej strony nic dobrego nie wyjdzie. Jeszcze Ci tylko powiem jak to było z jej małżem bo mi opowiadała, naturalnie swoją wersję wydarzeń, do ślubu i narodzin dziecka niby ok bajka bajka jak ze mną, później niby jemu korba odwaliła i zaczął pić, zwolnił się z pracy w momencie jak miał dostać awans. Wiem dlaczego tak pił bo robiła z nim to co ze mną, ja też święty nie byłem, alkohol popijałem w tej rozpaczy ale nie aż tak żebym nie trzeźwiał wcale ale jednak. Tamten ponoć pił mocno, ale nie potrafiła mi podać powodu jego picia, zawsze musi jakiś być nie? Temat po krótkim wyjaśnieniu umarł, uwierzyłem jej, mój błąd:)
  15. 1. Poblokować i usunąć z kontaktów, znajomych itp. 2. Mieć oczy otwarte. Z jej strony nic dobrego dla Ciebie nie przyjdzie. 3. Chronić przed nią swoich znajomych i znajomym, którzy ją znali zabronić informowania jej, co u Ciebie. 4. Chronić swoją partnerkę przed kontaktami z nią...
  16. Czyli muszę ją zablokować wszędzie, żeby mi nie mogła ponownie niemiłych wspomnień przypominać, bo z fb nie zrezygnuje a zakładanie nowego nie wchodzi w grę, zbyt dużo już tam mam i jeszcze gry dopięte do tego.
  17. Blokady są na serwerze, a nie na telefonie czy kompie. Czyli odblokowała, bo chciała sprawdzić czy zaglądasz. Teraz wie, że Zaglądasz. Za niedługo zadzwoni pewnie z niewinnym: "co słychać"...
  18. Czyli jesteś zdania, że to nie jest przypadek, że nagle tyle blokad jest zdjętych nie? Jeszcze zrozumiem kupiony nowy telefon i brak listy zablokowanych w fonie, ale whatsapp i facebook też? Zbyt dużo tego na raz moim skromnym zdaniem.
  19. Wchodziłeś na jej profil na fb? no to wie, że Byłeś. Jej to wystarczyło. Jak chcesz mieć spokój, zmień konto na fb, zmień numer telefonu. Przed "przypadkowym spotkaniem" nie ma zabezpieczenia.
  20. Tyle, że mnie nie ma na drugim końcu łańcucha, przypadkiem ten fakt usunięcia blokad stwierdziłem sprzątając fona i tyle:) W ciągu tych 6 miesięcy poznałem inną kobietę i w zasadzie to ona mnie uratowała także przed szukaniem drzewka w ustronnym miejscu :)
  21. Szarpnęła łańcuchem chcąc sprawdzić, czy Jesteś na drugim końcu. Teraz wie, że Jesteś. Za jakiś czas zrobi to ponownie...
  22. Witajcie Nigdy nie korzystałem z porad tego typu forów internetowych ale chyba muszę rozwiać wątpliwości oraz opowiedzieć komuś historię mojego nieudanego związku z kobietą, przepraszam z góry za jakieś możliwe błędy w pisowni:) Historia moja jest taka, około 5 lat temu poznałem jak mi się wydawało cudowną kobietę o imieniu Anna, była po przejściach, nie rozwódka bo jak to tłumaczyła, że musiała by jechać aż nad morze żeby uzyskać rozwód bo z tej okolicy pochodził jej były mąż, więc w świetle prawa pozostawali w związku małżeńskim. Nie naciskałem na ten rozwód, wyszedłem z założenia, że jak będzie sama gotowa to ten rozwód weźmie. Z tego związku miała dziecko, córkę wówczas w wieku 3.5 roku. Kiedy było wiadomo, że rośnie między nami coś więcej jak przyjaźń postawiła mi warunek, że jeżeli ma być coś więcej to muszę być ojcem dla jej córki i muszę ją pokochać. Nie wiedziałem czy dam radę, jednak jak mała zaczęła się do mnie co raz bardziej ośmielać wtedy już wiedziałem, że ją nie tylko zaakceptuje ale również pokocham. Pierwsze trzy lata były piękne, widywaliśmy się co weekend (mieszkam w mieście oddalonym o 40km od niej), przyjeżdżałem w sobotę rano i wracałem w niedziele późnym popołudniem, często też się spotykaliśmy w tygodniu chociaż na 2-3h żeby pójść razem z małą na plac zabaw. Planowaliśmy wspólną przyszłość, wynajęcie wspólnie mieszkania u niej w mieście (mieszkała z rodzicami), to był jej warunek, który też postanowiłem zaakceptować, laptopy naprawiać mogę wszędzie, tak sobie pomyślałem. Zamieszkać mieliśmy wspólnie kiedy dziecko pójdzie do 1 klasy, naturalnie skoro to piszę to tak się nie stało. Po 3 latach zaczęło się robić dziwnie, co raz rzadziej się widywaliśmy, początkowo zwalałem to na remonty u niej w domu bo musieli się na kilka miesięcy przeprowadzić w inne miejsce, remonty przyszły i poszły i znowu zacząłem dopytywać o spotkania i otrzymywałem ciągle odpowiedzi "nie mam czasu", po pewnym czasie zaczęły się ataki na mnie, większość tego co pisałem było dla niej głupie i wywoływało agresje (utrzymywaliśmy kontakt na whatsapp), potrafiła mnie wielokrotnie zwyzywać. Pod koniec znajomości w grudniu złapała obustronne zapalenie płuc, chciałem przyjechać ją odwiedzić a ona mi tego zabraniała, brakowało mi jej i jej córki. W końcu jak będąc w tym szpitalu zwyzywała mnie cytuje "nie masz jaj", "zdejmij tiulową spódnice" wsiadłem w auto i pojechałem, zachowywała się jakby nic nie stało się, było to 26 grudnia i był względny spokój, w sylwestra kolejną awanturę wywołała, bo ona siedzi w szpitalu sama a ja jej piszę, że brat podrzucił bratanice moje na dwa dni do mnie. Jeszcze parę miesięcy się to tak ciągnęło bo kochałem i mi bardzo zależało na nich, 90% awantur było wywoływane przez nią a za wszystkie przepraszałem ja, potrafiła na mnie krzyczeć, że napisałem jej dzień dobry we wszystkich świętych bo akurat stała nad grobem i telefon jej zapikał, nie wiedziałem gdzie jest i nie docierało, że skoro życzy sobie ciszy to powinna na te parę minut telefon wyciszyć. Znajomość zakończyła się jej zablokowaniem mnie wszędzie, w telefonie, w whatsapp, na facebooku. Byłem załamany, zły i bardzo wściekły, że zostałem tak podle potraktowany kiedy nic złego jej nie robiłem, do tego momentu znaczy się. Tak bardzo mnie to bolało, że kupiłem 30 starterów po 2 zł i mściłem się na niej brzydkimi wiadomościami, nie jestem z tego dumny, przykro mi jest, że zniżyłem się do jej zagrywek. W końcu stanąłem na nogi, z czasem bolało co raz mniej (co było dobrym objawem bo byłem o krok od depresji i w zasadzie rozważałem najmniej bolesne sposoby odebrania sobie życia), blokady zostały bo czasami sprawdzałem ale z co raz mniejszą częstotliwością aż w końcu wyszedłem na prostą i dałem sobie spokój zupełnie. Od tego momentu kiedy całkowicie zniknąłem z jej życia do teraz minęło około 6 miesięcy. Zacząłem normalnie żyć i funkcjonować. Wczoraj porządkując stary telefon celem odsprzedaży zobaczyłem, że usunęła moje blokady, na facebooku pojawiło się "zaproś do grona znajomych" u niej na profilu, dodatkowo nie tylko zniknęła blokada na whatsapp ale również go zainstalowała, pod koniec jej śledzenia przeze mnie (inaczej tego teraz nie nazwę) wiedziałem, że usunęła whatsapp bo przy próbie dodania jej numeru pojawiało się info "brak numeru w bazie whatsapp" czyli nie miała apki w telefonie. Wczoraj nie tylko już ma whatsapp ale zniknęła blokada, numer w telefonie pewnie też odblokowany ale nie sprawdzam bo po co. Musiała przecież wejść w ustawienia np facebooka i celowo usunąć moją blokadę przy moim nazwisku. Nie wiem co o takim zachowaniu z jej strony myśleć, dlatego proszę o mądrzejsze głowy od mojej o poradę w co ona może grać lub czy po prostu mi się to wszystko wydaje? Czy to jest takie z jej strony wyciąganie ręki delikatnie w moim kierunku? Z góry dziękuję za każdą odpowiedź. Pozdrawiam:)
  23. Cześć panowie, z tej strony Monika 25 lat. Chętnie poznam normalnego faceta. Nie szukam sponsora, nie interesuje mnie jakie masz zarobki, samochód itp. Przede wszystkim cenię kulturę osobistą i poczucie humoru, wygląd dla mnie to sprawa drugorzędna. Zainteresowane osoby zapraszam do kontaktu. Więcej moich zdjęć można zobaczyć na moim profilu : https://wyspakobiet.eu/monia25
  24. Najpierw odpowiem Ci na Twoje pytanie - nie, nie da się ponownie zakochać. Dlaczego? Bo zakochanie to proces chemiczny w mózgu wywołany przez pierwsze wrażenie i pogłębiany przez proces poznania drugiej osoby. Zaczelo sie robic dziwnie okolo 1,5 miesiaca temu. Tak naprawdę, to pewnie już od dłuższego czasu miała Ciebie zamienić na lepszy model, ale taki nie pojawiał się na horyzoncie. Pojawił się na wyjeździe do Grecji. Sprowokowała kłótnię, by mieć czas i pretekst do ciszy w eterze. W 98% procentach scenariusz wygląda w ten sposób, że tam poznała "księciunia" i cała jej uwaga skierowana została na niego. Spodobał się jej seks z nim i umówili się w Amsterdamie na "kontynuowanie" znajomości. Przez ostatnie 2 dni pobytu nie pisala prawie wcale, co 3 godziny moze dostawalem w sms'ie jedno zdanie typu "nie chce wyciagac telefonu, bo jestem z kolezanka". No bo miałeś po prostu im nie przeszkadzać. Popełniła tylko mały błąd logiczny - za wcześnie powiedziała Ci, że nie kocha. Nie spodziewała się, że "księciunio" chciał tylko pociupciać, bo jej się pewnie wmówił, że to wielka lof... Skończyło się pewnie tym, że dostała po wszystkim siarczystego kopa w cztery litery i została tym sprowadzona na ziemię. A teraz stosuje wobec Ciebie szit testy ze łzami i pseudo filozofią... Najlepsze co możesz teraz zrobić, to: 1. zająć się sobą - siłka, rower, bieganie, taniec... Wszystko co spowoduje zmęczenie fizyczne i zagłuszy myślenie o niej 2. Zablokować ją na wszystkich kanałach. 3.Schować przed sobą samym wszystko co się z nią kojarzy 4. Spakować wszystko co jest jej, a zalega u Ciebie w domu i wysłać kurierem na jej adres domowy. Do paczki dołącz wiadomość dla niej, że Twoje rzeczy, które są u niej tą samą drogą ma Ci zwrócić. 5. Nie rozpaczać za długo... Masz całe życie przed sobą. Jeszcze stanie na Twojej drodze ta, dla której nie będziesz opcją.
  25. Czesc, jest to moj pierwszy tego typu post, prosze o wyrozumialosc. Bylismy razem 2.5roku. Zaczelo sie robic dziwnie okolo 1,5 miesiaca temu. Miesiac temu poleciala do Grecji na tydzien z kolezanka. Wszystko bylo w porzadku, pisala, ze teskni, dzwonila itd. 2 dni przed jej powrotem byla mini klotnia. Poszla do klubu z kolezanka i nie odpisywala prawie cala noc, tylko rano napisala, ze zyje i jest w porzadku wszystko, zebym sie nie martwil. Nastepnego dnia bylem zly, ze nie pisala nic, prosilem ja zeby pisala co jakis czas, wiadomo co sie dzieje w klubach. Odparla, ze sie poklocilismy i nie chciala pisac. Wrocila do Polski, odrazu po powrocie wieczorem przyjechala do mnie i wszystko bylo w normie. Przytulala sie, rozmawialismy itd. Przez nastepny tydzien czulem, ze jest cos nie tak, nie bylo tak duzo "uczucia" jak kiedys. Balem sie, ze cos sie w tej grecji stalo, ze zrobila jakies swinstwo. Przysiegala, ze nie, ufam jej, nigdy nie klamala przez 2 lata. Tydzien temu poleciala do Amsterdamu do znajomej na 6dni. Przez pierwsze 4 dni pisala jako tako co pol godziny czasem co 2 godziny, moze raz czy dwa zadzwonila i poopowiadala jak tam jest. Mowilem jej, ze jestem smutny, ze prawie w ogole uczuc nie okazuje, ostatni raz powiedziala ze mnie kocha prawie miesiac temu. Nie potrafila z siebie wydusic tego slowa. Przez ostatnie 2 dni pobytu nie pisala prawie wcale, co 3 godziny moze dostawalem w sms'ie jedno zdanie typu "nie chce wyciagac telefonu, bo jestem z kolezanka". Wczoraj wyszedlem ze znajomym do baru zeby nie myslec ciagle o niej. Oczywiscie po 2 piwach nie moglem wytrzymac jjuz tej ciszy i spytalem sie co sie dzieje wymagajac odpowiedzi innej niz "nie wiem". W jednej chwili zawalil mi sie caly swiat gdy przeczytalem, ze nie czuje juz tego samego co kiedys i powinnismy to skonczyc. Godzine pozniej zadzwonilem do niej zaplakany pytajac sie co sie stalo. Powiedziala, ze od okolo miesiaca nie czuje tego "czegos", ze nie wie czy jestem ta osoba z ktora by chciala byc do konca zycia. Bylem w strasznej panice, zawsze byla dla mnie priorytetem i nagle juz mialo jej nie byc. Poszedlem spac do znajomego i uswiadomilem sobie po dlugich godzinach myslenia i placzu, ze po czesci to moja wina, ze uczucie sie wypalilo. Pracuje w domu, chodze na uczelnie raz na 2 weekend, urwalem kontakt ze znajomymi ponad 2 lata temu, zaraz po poznaniu Jej, jedyne co robie to pracuje ucze sie i pocwicze raz na jakis czas, tez oczywiscie w domu... Zdalem sobie sprawe, ze tak naprawde nie wnosilem niczego ciekawego do zwiazku juz od dlugiego czasu i moglem jej sie po prostu znudzic. Zawsze bylem dla niej dostepny, jesli nie odebralem telefonu to oddwanialem zaraz po, odpisywalem tez dosyc szybko, juz od dlugiego czasu nie bylo tej nutki 'niepewnosci', ktora prawdopodonie jest potrzebna w zwiazku. Dzisiaj staralem sie do niej nie pisac, pisala czy wszystko jest w porzadku, napisalem ze tak, juz jestem w miare spokojny i jakos dam rade. nastepnie wieczorem pisala, ze nadal mnie bardzo kocha, ale to nie jest kochanie w sensie romantycznym, pisala, ze nie wie jak beze mnie da sobie rade, bylem caly czas w jej zyciu, teskni i bedzie bardzo tesknic, oczy ma cale opuchniete przez placz. Napewno zamierzam zmienic siebie i swoje zycie, szkoda tylko, ze potrzebowalem tak silnego bodzca do tego... Pytanie na, ktore chcialbym znac odpowiedz, to czy da sie zakochac po raz drugi w tej samej osobie, czesc mowi, ze tak czesc, ze nie. Gdybym zmienil swoj styl zycia, wykazywal sie inicjatywa jesli chodzi o spotkania i byl tak samo lub bardziej interesujacy jak na poczatku zwiazku, to czy jest w ogole sens proponowac jej zebysmy sprobowali jeszcze raz? Pisala dzisiaj, ze nie czuje ze da sie to naprawic, ale z drugiej strony nadal mnie kocha, teskni i sie martwi... Ja 23, ona 22. Z gory dziekuje za odpowiedz
  26.  
×
×
  • Dodaj nową pozycję...