Skocz do zawartości
Forum
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

O tym Klubie

Witam tutaj możemy porozmawiać na tematy związane z problemami sercowymi w związkach, w życiu i na co dzień. Liczę, że pomożemy sobie, doradzimy, wesprzemy i zrozumiemy siebie nawzajem. Pozdrawiam

  1. Co nowego w tym klubie
  2. Cześć panowie, z tej strony Monika 25 lat. Chętnie poznam normalnego faceta. Nie szukam sponsora, nie interesuje mnie jakie masz zarobki, samochód itp. Przede wszystkim cenię kulturę osobistą i poczucie humoru, wygląd dla mnie to sprawa drugorzędna. Zainteresowane osoby zapraszam do kontaktu. Więcej moich zdjęć można zobaczyć na moim profilu : https://wyspakobiet.eu/monia25
  3. Najpierw odpowiem Ci na Twoje pytanie - nie, nie da się ponownie zakochać. Dlaczego? Bo zakochanie to proces chemiczny w mózgu wywołany przez pierwsze wrażenie i pogłębiany przez proces poznania drugiej osoby. Zaczelo sie robic dziwnie okolo 1,5 miesiaca temu. Tak naprawdę, to pewnie już od dłuższego czasu miała Ciebie zamienić na lepszy model, ale taki nie pojawiał się na horyzoncie. Pojawił się na wyjeździe do Grecji. Sprowokowała kłótnię, by mieć czas i pretekst do ciszy w eterze. W 98% procentach scenariusz wygląda w ten sposób, że tam poznała "księciunia" i cała jej uwaga skierowana została na niego. Spodobał się jej seks z nim i umówili się w Amsterdamie na "kontynuowanie" znajomości. Przez ostatnie 2 dni pobytu nie pisala prawie wcale, co 3 godziny moze dostawalem w sms'ie jedno zdanie typu "nie chce wyciagac telefonu, bo jestem z kolezanka". No bo miałeś po prostu im nie przeszkadzać. Popełniła tylko mały błąd logiczny - za wcześnie powiedziała Ci, że nie kocha. Nie spodziewała się, że "księciunio" chciał tylko pociupciać, bo jej się pewnie wmówił, że to wielka lof... Skończyło się pewnie tym, że dostała po wszystkim siarczystego kopa w cztery litery i została tym sprowadzona na ziemię. A teraz stosuje wobec Ciebie szit testy ze łzami i pseudo filozofią... Najlepsze co możesz teraz zrobić, to: 1. zająć się sobą - siłka, rower, bieganie, taniec... Wszystko co spowoduje zmęczenie fizyczne i zagłuszy myślenie o niej 2. Zablokować ją na wszystkich kanałach. 3.Schować przed sobą samym wszystko co się z nią kojarzy 4. Spakować wszystko co jest jej, a zalega u Ciebie w domu i wysłać kurierem na jej adres domowy. Do paczki dołącz wiadomość dla niej, że Twoje rzeczy, które są u niej tą samą drogą ma Ci zwrócić. 5. Nie rozpaczać za długo... Masz całe życie przed sobą. Jeszcze stanie na Twojej drodze ta, dla której nie będziesz opcją.
  4. Czesc, jest to moj pierwszy tego typu post, prosze o wyrozumialosc. Bylismy razem 2.5roku. Zaczelo sie robic dziwnie okolo 1,5 miesiaca temu. Miesiac temu poleciala do Grecji na tydzien z kolezanka. Wszystko bylo w porzadku, pisala, ze teskni, dzwonila itd. 2 dni przed jej powrotem byla mini klotnia. Poszla do klubu z kolezanka i nie odpisywala prawie cala noc, tylko rano napisala, ze zyje i jest w porzadku wszystko, zebym sie nie martwil. Nastepnego dnia bylem zly, ze nie pisala nic, prosilem ja zeby pisala co jakis czas, wiadomo co sie dzieje w klubach. Odparla, ze sie poklocilismy i nie chciala pisac. Wrocila do Polski, odrazu po powrocie wieczorem przyjechala do mnie i wszystko bylo w normie. Przytulala sie, rozmawialismy itd. Przez nastepny tydzien czulem, ze jest cos nie tak, nie bylo tak duzo "uczucia" jak kiedys. Balem sie, ze cos sie w tej grecji stalo, ze zrobila jakies swinstwo. Przysiegala, ze nie, ufam jej, nigdy nie klamala przez 2 lata. Tydzien temu poleciala do Amsterdamu do znajomej na 6dni. Przez pierwsze 4 dni pisala jako tako co pol godziny czasem co 2 godziny, moze raz czy dwa zadzwonila i poopowiadala jak tam jest. Mowilem jej, ze jestem smutny, ze prawie w ogole uczuc nie okazuje, ostatni raz powiedziala ze mnie kocha prawie miesiac temu. Nie potrafila z siebie wydusic tego slowa. Przez ostatnie 2 dni pobytu nie pisala prawie wcale, co 3 godziny moze dostawalem w sms'ie jedno zdanie typu "nie chce wyciagac telefonu, bo jestem z kolezanka". Wczoraj wyszedlem ze znajomym do baru zeby nie myslec ciagle o niej. Oczywiscie po 2 piwach nie moglem wytrzymac jjuz tej ciszy i spytalem sie co sie dzieje wymagajac odpowiedzi innej niz "nie wiem". W jednej chwili zawalil mi sie caly swiat gdy przeczytalem, ze nie czuje juz tego samego co kiedys i powinnismy to skonczyc. Godzine pozniej zadzwonilem do niej zaplakany pytajac sie co sie stalo. Powiedziala, ze od okolo miesiaca nie czuje tego "czegos", ze nie wie czy jestem ta osoba z ktora by chciala byc do konca zycia. Bylem w strasznej panice, zawsze byla dla mnie priorytetem i nagle juz mialo jej nie byc. Poszedlem spac do znajomego i uswiadomilem sobie po dlugich godzinach myslenia i placzu, ze po czesci to moja wina, ze uczucie sie wypalilo. Pracuje w domu, chodze na uczelnie raz na 2 weekend, urwalem kontakt ze znajomymi ponad 2 lata temu, zaraz po poznaniu Jej, jedyne co robie to pracuje ucze sie i pocwicze raz na jakis czas, tez oczywiscie w domu... Zdalem sobie sprawe, ze tak naprawde nie wnosilem niczego ciekawego do zwiazku juz od dlugiego czasu i moglem jej sie po prostu znudzic. Zawsze bylem dla niej dostepny, jesli nie odebralem telefonu to oddwanialem zaraz po, odpisywalem tez dosyc szybko, juz od dlugiego czasu nie bylo tej nutki 'niepewnosci', ktora prawdopodonie jest potrzebna w zwiazku. Dzisiaj staralem sie do niej nie pisac, pisala czy wszystko jest w porzadku, napisalem ze tak, juz jestem w miare spokojny i jakos dam rade. nastepnie wieczorem pisala, ze nadal mnie bardzo kocha, ale to nie jest kochanie w sensie romantycznym, pisala, ze nie wie jak beze mnie da sobie rade, bylem caly czas w jej zyciu, teskni i bedzie bardzo tesknic, oczy ma cale opuchniete przez placz. Napewno zamierzam zmienic siebie i swoje zycie, szkoda tylko, ze potrzebowalem tak silnego bodzca do tego... Pytanie na, ktore chcialbym znac odpowiedz, to czy da sie zakochac po raz drugi w tej samej osobie, czesc mowi, ze tak czesc, ze nie. Gdybym zmienil swoj styl zycia, wykazywal sie inicjatywa jesli chodzi o spotkania i byl tak samo lub bardziej interesujacy jak na poczatku zwiazku, to czy jest w ogole sens proponowac jej zebysmy sprobowali jeszcze raz? Pisala dzisiaj, ze nie czuje ze da sie to naprawic, ale z drugiej strony nadal mnie kocha, teskni i sie martwi... Ja 23, ona 22. Z gory dziekuje za odpowiedz
  5. Jak czas pokazuje nawet to co złe może nam wyjść później na dobre...
  6. Rozłąki nie są dobre dla związku... cóż może po prostu zabiegaj o jej względy... kup kwiaty... zaproś na kolację... a samo wszystko się ułoży...
  7. naMobilnychPrzegladarkachFirefox,Kiwi,lubYandexBrowserWithProtect, opartych o Chromium, moznaInstalowac darmoweDodatkiRozszerzeniaZeSklepuChrome(wyszukaj).NapisanychPierwotnieDlaDesktopowegoChrome. najlepszymRozszerzeniemDoBlokowaniReklam,trackerow,antyblockerow,komunikatowCookiesiRODO, ale tylko w przegladarkach jest AdguardAdblocker3.x.x(po instalacji wlacz w opcjach wszystkie polskie i angielskie listy regul). Na stronie domowej jest tez platna, dozywotnia wersja osobnej aplikacji Adguard(nie ma w sklepie Google), ktora usuwaReklamy z wszystkich aplikacji typu Youtube, VOD, Facebook, przegladarki, na wszystkich systemach mobilnych i stacjonarnych. Wejdz na polska strone domowaAdguardPoInformacje. Wyczysc internet ze zbednych elementow i ciesz sie czysta trescia witryn. ExpertOdWirtualuDerick:)
  8. Witam serdecznie, postanowiłam napisać tutaj ponieważ jestem w pętli która coraz bardzej się zaciska. Jestem mężatką od 20 lat, typowe i popularne mąż mnie nie kocha i nie szanuje. Poniża mnie i narzeka do wszystkich w szczególności do swojej rodziny. Krótko bo jakieś trzy lata po ślubie miałam założoną niebieską kartę. Już sam fakt że miałam tą kartę to gehennę którą przeszłam ciężko nawet opisać. Wybaczyłam, odwołała wszystko. Zmienił się nwm sama już w co. Fakt nie jestem teraz bitą kobietą mój mąż świetny aktor i jego rodzina która znała problem obgaduje mnie i robi mu pranie mózgu. Żyjemy razem ale bardziej obok siebie. Jestem udreczona swoim życiem. Córka 14 lat wiele rzeczy nie widziała ale widzi jak jej ojciec mnie traktuje, kłamie. Ona również mnie osacza cały czas mam poświęcić jej uwagę, nie mogę pobyć nawet sama ze sobą ponieważ planuje mi dzień. Przychodzę zmęczona po pracy i słyszę co dziś robimy, gdzie idziemy kiedy mówię że wpadnę do koleżanki na kawę to mówi że ona ta koleżanka jest wazniejsza od niej wychodzi i Trzaska drzwiami. Nie odzywa się pół dnia. Rzadko pomaga w domu kiedy mówię żeby wyniosła śmieci mój szanowny mąż się uruchamia i wtedy słyszę że się przypier.... O wszystko. Mam dosyć nadmieniam że rozmowy nic nie dały. Nie mam dokąd pójść miałam szansę wtedy przy tej niebieskiej karcie a teraz nie mam nic. Sytuacja jest bez wyjścia jestem zmęczona swoim życiem strasznie. Przerabialam już wszystko w końcu dostałam niezłą szkole życia. Nie potrafię już zadbać o siebie bo już mi się nie chce. Nwm może to depresja. Jestem otwartą osobą i ci którzy mnie znają niestety z tej silniejszej strony to twierdzą że histeryzuje. To zawsze ja byłam dla wszystkich psychologiem, powiernikiem teraz jestem sama bo niby zawsze daje sobie radę we wszystkim i jestem zaradna. Niestety osoba takiego pokroju jak ja nie usłyszy pytania czy jestem szczęśliwa, czy czegoś się boję itp.. Wszystkim jestem potrzebna żeby ich krzyż nieść tu nie ma miejsca na mnie i moje potrzeby mam już dosyć... Płacze bo mam 45 lat i tylko tyle w dorobku
  9. Mam 19 lat i pol roku temu zaczalem spotykac sie z dziewczyna. Znalem ja dluzej ale sie nie spotykalismy ani nic, bylismy tylko znajomymi. Zaczelismy sie spotykac krotko po tym jak rozstala sie z chlopakiem po prawie 3 letnim zwiazku. Na poczatku spotykalismy sie niezbyt czesto ale pozniej nawet 3x w tygodniu. Przytulalismy sie, dawalismy sobie buziaki, czasem chodzilismy za reke ale zadnych namietnych pocalunkow nie bylo ani nic. Mowilismy sobie wszystko, rozmawialismy o wspolnych planach na przyszlosc i w ogole tak jakbysmy byli w zwiazku ale byl jeden problem .. Ona ciagle mowila ze nie chce byc w zwiazku bo jeszcze nie jest na to gotowa bo czuje pustke po rozstaniu ale ze zalezy jej na mnie i robi wszystko zeby cos poczuc. Ale nie wytrzymalem tego bo bolalo mnie to tak bardzo ze po jakims czasie urwalem z nia kontakt na miesiac. Spotkalem sie z jakimis dziewczynami ale nie widzialem w tym wiekszego sensu bo nie bylo chwili w ktorej bym o tamtej dziewczynie nie myslal ale probowalem dalej. W koncu ostatnio bylem na imprezie i ona tez tam byla. Jak ja zobaczylem to cos we mnie peklo i zabolalo ale udawalem ze jest dobrze i sie bawilem. Prawie nic ze soba nie rozmawialismy az w koncu wyszlo tak ze poprosilem ja do tanca. Przetanczylismy ze soba caly wieczor. Zaczelismy rozmawiac na tej imprezie i bylo tak jak dawniej. Skonczylo sie nawet na kilku calusach. Teraz nie wiem czy znowu odnowic kontakt (ona by tego chciala bo jak rozmawialismy to cos tam wspomniala) i czekac az w koncu cos do mnie poczuje z ryzykiem ze poczuje cos do kogos innego i bede cierpial mocniej czy urwac kontakt zeby jak najszybciej sie odkochac i zaczac szukac szczescia na nowo? Czy jeszcze cos innego? Pomozcie bo naprawde nie wiem co robic a naprawde bardzo cierpie ...
  10. Problem jest złożony a cała sytuacja skomplikowana, ale nie ma sytuacji bez wyjścia. Najlepiej skorzystać z porad kogoś kto zna się na takich skomplikowanych relacjach i potrafi pomóc, poprowadzić krok po kroku przez całą tą zawiłą sprawę odzyskania kogoś po stracie. Mi pomógł Miłosz Barszczak. Nawet jeśli wygląda to na niemozliwe, niewiarygodne że obca osoba może pomóc odzyskac ukochaną kobietet to ja powiem ze jest to możliwe. Też nie mogłem pogodzić się, że moja dziewczyna zostawiła mnie po tym jak ja ignorowałem, wkurzałem i nie chciałem poświęcac uwagi. Dopiero kiedy mnie rzuciął i nie odbierała telefonów zrozumiałem, że to był jednak mój błąd. Miłosz pomógł mi ją odzyskać choć na początku nie wierzyłem mu ze sie uda. Spróbuj
  11. Spróbuj może porozmawiać z kims kto Ci pomoże i doradzi jak w takiej sytuacji postępowac z kobietą. Ja miałem dość podobną sytuację, bo po długim wyjeździe służbowym w delegacji kiedy wrociłem moja kobieta była bardzo obojetna, prawie opryskliwa i mówiła ze nie wie czy nasz związek ma sens. Ale skorzystałem z porad Miłosza Barszczaka, który poprowadził mnie krok po korku i podpowiedział co zrobić, żeby odzyskac zaufanie mojej ukchanej. Nawet jesli początkowo wydaje sie to trudne to jednak taka osoba jak on, doradca potrafi tak pokierowac ze związek wychodzi na prostą czego i Tobie życzę
  12. Gość

    Rozstanie

    Spróbuj skorzystać z porad eksperta, aby rozwiązac ten problem. ja skorzystałem z porad Miłosza Barszczaka i musze przyznac, ze choc na początku nie bardzo podobało mi się to, co mi mówił to jednak przekonałem się, że jego podpowiedzi są skuteczne. Dobrze się dogaduję z moją dziewczyną, nie ma między nami takich spięc, kłotni czy cichych dni, ale na to wszystko trzeba po prostu zapracowac. Sprawdz jego strone i zadecyduj najlepiej, ale moim zdaniem warto http://www.odzyskacbyla.com.pl/
  13. Hej, proszę o pomoc. Poznaliśmy się z moim chłopakiem 2 lata temu. Dwa miesiące później zamieszkaliśmy ze sobą. Wszystko między nami układało się jak najlepiej. Nie występowały między nami większe kłótnie. Dowiedziałam się, ze mój chłopak ma problemy, dokładnie miał lęki, nie mógł w nocy spać, pocił się i miał wachania nastrojów. Dodatkowo ciagle chodził do toalety w celu wypróżnienia i miał szybki wytrysk (maks. minuta). Wystąpiła jednorazowa sytuacja, gdzie mój chłopak zwolnił się z pracy i leżał 3 miesiące w domu z depresja. Dziwne było to, ze kiedy mu się chciało dał radę wyjść ze znajomymi, a innym razem leżał i nie dał rady powiedzie słowa. Był kilka razy u psychiatry, dostał leki, które odstawił bo stwierdził ze czuje się dobrze. Wcześniej palił marihuanę bardzo często, bo w niej widział ratunek. Ponoć po niej bardzo dobrze się czuł. Teraz pali rzadziej, ale pali. Po roku czasu zaczęły się kłótnie z moim chłopakiem lecz nigdy nie były one ostre, były to zazwyczaj klotnie o sprawy „domowe”. Wychodziliśmy razem, spędzaliśmy razem czas, któregoś wieczora wyszliśmy na spacer, kupił mi kwiaty, był miły, po czym następnego dnia powiedział ze nie jest mnie pewny i ze nie chce chyba ze mną ułożyć życia. Ja strasznie w nim zakochana ciagle mówiłam ze będzie dobrze, ze zrobię dla niego wszystko. Wyprowadziłam się dla niego na drugi koniec Polski. Nie mam w tym miescie nikogo, ponieważ wszystko poświęciłam dla niego. Każda chwile poza praca w sumie sprawdzaliśmy razem. Jak pytałam, czy pasuje mu to ze np. chodzimy razem do jego kolegów to mówił, ze ze mna lepiej się czuje i nie lubi wychodzić beze mnie. Mijał na przykład miesiąc i mówił ze czuje się jak w więzieniu. Kilka razy przyłapałam go na pisaniu na portalach randkowych lub do obcych dziewczyn. Tłumaczył ze nie wie dlaczego to robi. Mówił, ze lepiej żebyśmy się rozstali, po czym jak już z wielkim płaczem się pakowałam to przepraszał mnie i mówił ze się wszystko ułoży. Co średnio trzy miesiące zaczynała się taka sytuacja: najpierw mówił ze ma lęki, ze złe się czuje, potem mówił do mnie ze mnie nie kocha, ze to nie ma sensu, ze ja musze mieszkać daleko od rodziny, a on do mojego miasta się nie wyprowadzi itp itp. Ja za każdym razem prosiłam żeby spróbował. Potem kilka miesięcy było dobrze, mówił już ze kocha mnie. Nasze życie seksualne ciagle było coraz lepsze i bardziej rozbudowane. Wracał do domu nieraz z pracy zdenerwowany, spanikowany, nadal strasznie pocił się w nocy. Mówił ze dobrze ze mnie ma, bo przy mnie odchodzą mu lęki. Jakiś czas temu obrażał się na swoich znajomych bo Ci rozmawiali o zaręczynach i pytali, czy on ma w planach. Mówił do mnie ze zmuszają go do czegoś, mimo że nikt nic takiego nie powiedział. Wydało mi się to dziwne. Kilka dni temu powiedział do mnie, ze mnie nie kocha, ze jest ze mną dla przymusu. Ze nie chce mu się żyć bo nie jest szczęśliwy. Ze nigdy mi się nie oświadczy i ze zepsułam mu życie bo stracił dwa lata przeze mnie. Powiedział ze to ze pali zioło to moja wina. Ogólnie wszystko o czym mówił, a nie leżało mu na rękę mówił ze jest moja wina. Wpadłam w straszna panikę ponieważ nie wyobrażam sobie bez niego życia, po kilku godzinach przychodził i się przytulał. Płakał, mówił ze nie wie jak będzie wyglądało jego życie beze mnie. Ze on nie chce kogo innego bo przyzwyczaił się do mnie. Dawał buziaki. Za chwile znowu zaczął wrzeszczeć, ze mnie nie kocha i chciał wyjść z domu. Ostatnio ma problemy finansowe. Nie wiem co mam robić, czuje jakby on miał dwie świadomości. Nie potrafię go zostawić, bo tak strasznie go kocham. Proszę o radę. Czy wizyta u psychologa dla par cos pomoże?
  14. Odpuść faceta, co to mało innych wolnych, jak nie docenia Cie to nie daj sie poniżać. Nic na siłe. Zacznij dbać o sobie - wychodz ze znajomymi. I powoli zapomnisz o nim - a moze poznasz fajniejszego, który doceni w Tobie to co inny nie widział - a pozniej tamten zostanie z niczym. Poderwij innego - przeciez potraficie robic to doskonale :) takie diabełki z Was. Działaj: Kobiety to diabełki kuszą mężczyzn na każdym kroku A zobaczysz ze wszystko sie ułoży i to szybko :)
  15. Witam. Dziękuję za miłe słowa. Poradziłam sobie z tą sytuacją. Minęły już dwa lata od tamtego zdarzenia. Teraz jestem w nowym szczęśliwym związku już od dłuższego czasu. Podziwiam Cię, że dałaś sobie radę. Jesteś silną kobietą. Życzę wszystkiego dobrego. Pozdrawiam :-)
  16. Gość

    kryzys

    Pozwól odejść mężowi tak jak ja po 18 latach. Byłam winna ale i on też miał swój udział. Jest ciężko samej ale teraz wiem że o wiele ciężej było trwać w tych awanturach i obojętności męża. Co za różnica z nim czy bez niego i tak byłam sama. Przełam ten sposób myślenia i bierz życie garściami. Jak masz ochotę skoczyć że spadochronem to skacz jak chcesz pośpiewać głośno w autobusie to śpiewa rób to co chcesz wolność to wspaniałe uczucie. Pamiętaj tylko rozsądnie. On sam zatęskni i się odezwie a Ty jak będziesz chciała to znowu dasz mu szansę. Pozdrawiam
  17. Ja doznała rozstania po 18 latach małżeństwa mój mąż zabrał torbę po tym jak kazała mu sp...... lać. Owszem w naszym małżeństwie dużo winy jest mojej bo narobiłam dużo długów ale przecież małżeństwo to bycie razem i stawienia czoła przeciwności losu. Ja przynajmniej byłam przy nim w mega trudnych sytuacjach dla naszej rodziny. Teraz odbudowuję swoje życie realizuję pasję i nie oglądam się za siebie. Dodam że minęło dopiero 4 miesiące od naszego rozstania. Głowa do góry wiem przez co przechodzisz i doskonale to rozumiem ale spójrz na to że strony wad tego twojego związku. Wiem że samotność jest złym doradcą ale też bywa wspaniałą chwilą na reset własnego życia.
  18. Hej kochana rozumiem Cię, masz mieszane uczucia poniewaz za duzo przeszlas w swoim zyciu.Rozum mówi co innego,serce co innego.Musisz ochłonac przemyslec czego chcesz.Jak bys to Ty chciała zyc i do tego dązyc.Bo to że on sie zmieni wierzyc mozna ale czy tak bedzie....Powodzonka zycze...Odezwij się po przemysleniach...
  19. 13 lat małżeństwa dziecko 3 lata. od 3 lat kłamstwa, pruba zdradzenia mnie z 2 kobietami z pracy. teraz chciał na wyjazd łikendowy z firmą. i znowu agresja dystans aż mu pozwolę. A w zasadzie nawet nie to, bo on powiedział że chce jechać i pojedzie. nasz związek zawsze był trudny Ale odkąd dziecko się urodziło mieliśmy: -ja hora po cesarce na zapalenie kości mięśni i ścięgien. przez 2 lata każdy wysiłek pogarszał sprawę jedyna recepta przemeczac się -ojciec mi umarł -sprawę o odrzucenie spadku dla małoletnich. - syn notorycznie hory ja w końcu też przeziębienie grypa - grypa okazała się ciąża - straciłam w 10 tygodniu i jeszcze parę innych rzeczy oboje z mężem jesteśmy dziećmi z rodzin patologicznych. i ja zawsze miałam duże nawet za duże zrozumienie dla męża. ktury przejawiał tendencje samodestrukcyjne. prowadziliśmy sobie pomogłam rozwiązać mu jego problemy np. z muwieniem swojego zdania. i sama pracowałam żeby cech których on nie lubi, jak werbalna agresja, ograniczyć do minimum. przed dzieckiem nie potrzebowałam wsparcia męża. że wszystkimi problemami radzilam sobie sama. natomiast już w czasie ciąży okazało się że mąż w skrajnych sytuacjach nie wytrzymuje nerwowo i mi się jeszcze dokłada. tak że odebrał mnie po zabiegu że szpitala jak straciłam dziecko i pojechał na firmową imprezę. jak wrucił płakałam w kuchni przez kilka godzin. zaczął na mnie wrzeszczeć że zawsze że zawsze becze jak on wychodzi. dostałam szału zaczęłam go okładac rękami jak w starych filmach że ja tu dziecko straciłam a ten swoje. On i jego kochanki. pobił mnie. rozstalismy sie Ale mieszkaliśmy razem. było mi wszystko obojętne. On strasznie starał się mnie odzyskać jak na jego możliwości. widzimy świat różnie. ja potrzebuje miłości kturej on nie umie mi dać w takiej formie w kturej będę zadowolona czyli jakiej kolwiek. on potrzebuje towarzystwa i rozrywki. W ciągu ostatniego roku rozchodzilismy się 3 razy. przez zdradę. przez pobicie. i teraz przez wyjazd firmowy i kolejne kłamstwa. to co się że mną dzieje tym razem jest nienormalne. mam tyle zmiennych uczuć czuje się tak zraniona oszukana, za chwilę pełną pokory i wdzięczna że go spotkałam. wypisuje mu różne rzeczy. to prubuje coś wytłumaczyć to obrażam żeby już napewno do mnie nie wrucił. albo bardziej ja do niego. piszę mu bo każda inna forma rozmowy prowadzi do tego że on wrzeszczy i to przy dziecku. jest mi trudno nadal go kocham. dal mi ta nadzieję że możemy być szczęśliwa rodziną. sprawę utrudnia to że mamy dziecko. i muszę być ponaddto. on się wyprowadził Ale pozwalam przychodzić do syna narazie 2 razy w tygodniu aż przeboleje. potem miało być częściej. znowu mam zadyszke paltitacje serca włosy mi wypadają brak apetytu no wszystko. co się pozbieram to go muszę oglądać. i boli mnie wszystko czy on jest czy go nie ma. jak rozmawiamy o synu jak by nigdy nic. o aktualnych problemach. nawet byłam już tak daleko że dałam mu czas żeby poszedł się wyszalal i w końcu się zdecydował a on dzień puzniej muwi ze nie chce nigdzie wychodzić tylko sobie przemyśleć. wychodzi z domu i przychodzi mi email że właśnie kupił bilet. brat u kture go mieszka jest za rogiem. zniszczył by nas przez służbowy wyjazd po czym przychodzi niby do syna i składa mi ofertę nie do odrzucenia że nie pojedzie na wyjazd służbowy o ile zgodzę się go puścić tydzień puzniej samego. od tamtej pory nie umiem się uspokoić. zaczęłam się upokazać wszystkim opowiadać że się rostalismy. napisałam do byłego z przed 15 lat czemu mnie oczernił na wioskę jak pomogłam mu ze mną zerwać. to maże zeby wrucił i mnie przytulił to sie obwiniam ze bylam hora zbyt jakas tam. to go nienawidze ale najgorsze jest z tym pisaniem. a on nic tylko ze noc nie zrobił takiego zebym odniego odeszła. nie umiem znieść już sama nie wiem co jest dobre a co złe. może on ma rację może ja zwariowałam i tak w kółko. kocham Ale nie można tak żyć min organizm mi pokazuje ze nie mogę więcej a ja tylko chce się dać oszukać znowu.
  20. Witam! Przede mną bardzo ciężki wpis... Wiec proszę potraktować mnie ulgowo, bo temat jest dla mnie szczególnie trudny. Moja historia miłosna rodem miłości z bajki, zaczęła się w lutym 2017 roku i trwało do lutego 2018. Sprawa wyglądała tak, że zaczęliśmy się od siebie oddalać bodajże od grudnia 2017 roku, nie było tyle czułości między nami... nigdy mi nie mówił ze mnie kocha a jak ja mu mówiłam przykładowo ze mi na nim zależy on nawet nie reagował udawał, ze nie słyszy albo odpowiadał „ wiem wiem” Bolało cholernie... bo widziałam jak MOJA miłość się ode mnie oddala i jestem całkowicie bezradna. Był tez bardzo zaborczy, dosyc zazdrosny, ale nigdy nie dawałam mu do tego powodów. Czas raczej spędzałam w większości z nim. Każdemu mówił jaką ma perełkę obok siebie, królewnę i kobietę marzenie. Czułam się tak wyjątkowo... a zarazem trochę pod kluczem, No i warto tez dodać ze jak byliśmy sami to nie słodził mi tak, jak przy znajomych. Jak by na pokaz... nie wiem. Jest to typ satyryka raczej No i osoby bardzo bezpośredniej, rozgadanej. Rozstaliśmy się w lutym, z dnia na dzień przestał się do mnie odzywać, a ja nie miałam takiego zamiaru bo po prostu bolało mnie to ze nie okazywał mi już jakikolwiek uczuć i byłam traktowana dosyc oschle, chciałam żeby to on zawalczył teraz. W zamian tego dostałam miesięczna ciszę... nie odzywał się MIESIĄC Jeździł na imprezy z kolegami, gdzie zawsze mi mówił ze imprezy tylko razem... po 3 tygodniach ciszy odezwał się, napisał do mnie i powiedział mi, ze nie byłam dla niego wystarczająco dojrzała, ze szuka czegoś innego, ze znajdę sobie fajnego kawalera jeszcze:) Serce rozsypało mi sie na kawałki... Znajomi mi mówili ze wszystkim jak się pytają, mówi ze już nie jesteśmy razem, ze był u mnie i powiedział ze nie jestesmy razem.. gdzie nie było oficjalnego zerwania a napewno nie face-to-face! W akcje wkroczyli tez jego znajomi, pytali się co się stało, ze tak nagle.. jeden napisał mi rozprawkę na temat tego ze on mnie nigdy nie kochał, ze prawdziwym uczuciem żywił tylko swoją była dziewczyne i mam sobie dać spokoj, i mowi to jedynie dla mojego dobra. Wtedy zaczęłam się spotykać ze znajomym który do mnie wypisywał, wydzwaniał, bo mu się spodobalam. Mój były dowiedział się o tym od znajomych, bo gdzieś nas widzieli itd No i czerwona lampka mu się zaświeciła, zaczął pisać, przepraszać, pytać się, czy sie spotkamy I teraz bardzo streszcze, zaczęliśmy się znowu spotykać ja i mój były No i w akcje wkroczył chłopak z którym się spotykałam w momencie kiedy ja i mój były chłopak się rozeszliśmy. Spotkał się z nim, powiedział mu ze doszło między nami kilkakrotnie do zbliżenia, ze go zdradzalam. On nie myślał o niczym tylko o tym co mu tamten chłopak nagadał i wszędzie mnie zablokował, przestał się kontaktować, powiedział ze nie chce mnie więcej widzieć, powiedział mi ze często jest niesłowny ale teraz napewno mnie już więcej nie chce widzieć, ze więcej do mnie nie napisze i nie zadzwoni, ze mi to obiecuje. Żadne tłumaczenia nic nie dały... Kontakt się urwał w kwietniu i była cisza do połowy lipca gdzie wszędzie mnie odblokował.... niedowierzałam, nie wiedzialam co się stało, jak to i dlaczego I napisał do mnie tydzień po tym, okazało się ze chce się spotkać, i skończyło się na tym, ze spotkaliśmy się tylko na seks... nic więcej, choć miałam głęboka nadzieje, ze coś z tego wyniknie... na początku trzymał to w tajemnicy a później już mówił znajomym i rodzicom, ze jest u mnie.. trochę mnie to pocieszyło aż do momentu gdzie napisałam mu czy możemy pogadać, a on odrazu z góry wiedział o co chodzi, powiedział mi ze jeżeli nie podoba mi się to wszystko to mogę urwać kontakt, ze jemu już nie sprawia trudności rozmowa o tym bo dawno mu juz przeszło i z czasem o mnie coraz bardziej zapomina. Spytałam się czy ma czas w określony dzień, a on, ze nie bo jest umówiony i zobaczymy w czasie. Pragnę dodać, ze byłam kilkakrotnie u psychologa, bo nie umiałam o nim zapomnieć, był moja pierwsza myślą rano i wieczorem po i przed spaniem. Łzy leciały mi jak siedziałam w domu i odrabiałam lekcje, podczas oglądania filmu, jadąc autem czy pociągiem. Nabyłam się przez to wszystko nerwicy, spadła mi niesamowicie mocno samoocena i pewność siebie. Jestem w rozsypce... byłam/jestem tak cholernie zakochana, a on ma mnie za kompletnego wyrzutka. Proszę o pomoc w doradzeniu mi co robić, chciałabym aby kiedyś zrozumiał co stracił.. ze stracil osobę która by dla niego zrobiła absolutnie wszystko! Będąc przy tym dla niego wsparciem, przyjaciółka i kochająca dziewczyną! (Jesteśmy dorosłymi ludźmi) Proszę o pomoc, nie daje już sobie rady.
  21. Gość

    Zdrada żony

    Moja dziewczyna zerwała ze mną niedawno, bo była zazdrosna o moje kolezanki. Teraz rozumiem, że byłem głupi pozwalając znajomym na takie a nie inne zachowanie… Kolega pokazał mi stronkę odzyskacbyla.com.pl, uznałem że nie mam nic do stracenia. Zapisałem się do nich na konsultację… a po 2 tygodniach odzyskałem Martynę! Odzyskaćbyłą - jeśli to czytacie, DZIĘKI!
  22.  
×
×
  • Dodaj nową pozycję...