Forum Psychologia

Zagrożona ciąża i zmiana zachowania męża

~Js88

~Js88

Dzień dobry!
Od 9 miesięcy jestem mężatką, tuż po ślubie zaszłam w pełni planowaną ciążę. Niestety od samego początku ciąża była zagrożona, dlatego od 6 tc.przyjmowałam leki hormonalne. Niestety mimo to w 25 tc. nastąpił krytyczny moment. Istniało bardzo duże ryzyko porodu przedwczesnego, trafiłam do szpitala w celu założenia pessara, podania sterydów na rozwój płuc dziecka i wyciszeniu skurczów. Kiedy sytuacja w miarę się ustabilizowała na tyle, że mogł opuścić szpital, jedynym ratunkiem dla naszego dziecka było bezwględne leżenie z koniecznością opieki nade mną przez otoczenie właściwie przez cały czas. Pech chciał, że w momencie owej sytuacji byliśmy z mężem w trakcie przeprowadzki i każdy z nas musiał na jakiś czas wrócić do swoicj rodziców. Od tego momentu nasze małżeństwo zamieniło się w koszmar. Mąż przestał się mną interesować, dzwonić, zaczął być opryskliwy i agresywny, w dodatku jedynie drogą smsową lub mailową, ponieważ uparł się, że nie będzie odwiedzać mnie w domu rodziców, ponieważ brakuje mu intymności i nie będzie dzwonić, ponieważ na pewno ktoś podsłuchuje. Wg mnie najwyraźniej zaczął przejawiać cechy osobowości paranoicznej (mimo próśb i upodleń z mojej strony nie chciał dojść do żadnego porozumienia, obrażał moją rodzinę, znajomych, zaczął wytykać moje błędy jeszcze z czasów kiedy nie byliśmy małżeństwem widząc w moim zachowaniu, zachowaniu rodziny, znajomych złe intencje iderzające w jego godność). Mąż wprowadził się do mieszkania, które mieliśmy wspólnie wynajmować, jednak w żaden sposób nie urządził go tak, by mogłaby tam wprowadzić się kobieta, która musiała leżeć i nie mogła wykonywać obowiązków domowych. Mąż próbuje za wszelką cenę udowodnić mi, że moja ciąża nie była zagrożona (mam za sobą 6 pobytów w szpitalu, jestem po leczeniu takim samym jak kobiety po in vitro) i to ja nie dbałam o męża w tym trudnym dla mnie czasie. Mąż umówił się nawet za moimi plecami z ginekologiem prowadzącym ciąże by utwierdzić się czy na pewno nie przesadzałam. Na każdy weekend wyjeżdża do swoich rodziców do miesjcowości oddalonej 60 km i spędza tam 3 dni nie interesując się co się ze mną dzieje. Na pytanie dlaczego pisze tak rzadko odpowiada: "a co to za róznica kiedy piszę"? Synkiem nie interesuje go prawie w ogóle, bo jak stwierdził- nie umie wyobrazić sobie, że w moim brzuchu rozwija się dziecko. Podczas ostatniego pobytu w szpitalu odwiedził mnie, ale ironicznie śmiał mi się w twarz, że nie odejdę od niego, bo co sama zrobię z dzieckiem, z pieniędzmi z macierzyńskiego, bo o alimentów nie będzie płacił. Tego typu zachowań było jeszcze więcej...Pozostało mi 10 dni do terminu porodu, a ja jestem w kiepskim stanie psychicznym...Człowiek, który był dla mnie wcześniej dobry, troskliwy i czuły, który wydawał mi się ideałem zmienił się 3 miesiące temu w potwora i nic nie wskazuje na to, żeby miał się zmienić, żeby wrócił mężczyzna, za którego wychodziłam za mąż...Jak mam radzić sobie z e emocjami? Nie umiem przestać myśleć, że osoba, z którą brałam ślub i którym dałam nowe życie okazał się takim człowiekiem w dodatku w momencie kiedy byłam w pełni uzależniona od otoczenia i kiedy potrzebowałam wsparcia w walce o życie dziecka...

Odpowiedzi znajdują się poniżej

kikunia55

kikunia55

Przyjaciól poznaje się w biedzie. ale i męza jak sie okazuje też poznaje się w biedzie.

Trudno wymyśleć co w Twojego męza wstapilo. Najprawdopodobniej walczą w nim dwie informacje, przesłanki. Byla przeprowadzka, nie chciało sie jej tyłka ruszyć to zasłoniła sie rzekomo zagrożoną ciązą. Druga , to myśl,że faktycznie coś z tą ciążą nie tak i co bedzie jak urodzi się jakieś wadliwe dziecko. Męzczyżni bardzo zle znoszą widok własnego nie dość zdrowego potomka. Oni odrzucają informację,że kalekie lub chore dziecko może być wytworem ich lędzwi. Pewnie dlatego mówi,że wogóle nie umie sobie wyobrazić,że Ty masz w brzuszku swoje kochane dziecko.

Ja wiem,że Ci cięzko i żle, bo znosić zagrożoną ciążę jest psychicznie trudno a tu jeszcze takie występy tatusia dziecka.

Jednak teraz ważny etap dla Ciebie i Twojego dziecka - jego przyjście na świat.I tylko o tym myśl.

Może jak Twoj mąz zobaczy śliczne maleństwo, to mu się coś w jego psychice naprostuje. Może nie. Nie mysl o tym. Kłocić się tez z nim nie masz o co. Alimenty się zawsze od ojca dziecka należą- inna sprawa jak on taki dziwny, to jeszcze pracę zacznie zmieniac aby udowodnic sądowi, ze jego dochody są prawie żadne.

154416 kikunia55 Kobieta, 105 lat, wygwizdów
ka-wa

ka-wa

Generalnie nie posiadamy umiejętności życia w związku, nie rozumiemy się wzajemnie, nie rozumiemy potrzeb ,czy ich braku, trzeba dużo czasu , żeby to zrozumieć, ale wtedy bywa już za późno.
Miłości to nie widać w waszym związku z żadnej strony,
Ty masz pretensje, on też ,Ty jesteś zła ,on też ,Ty zmieniłaś zachowanie, on też,bo to jedno rodzi drugie, to droga donikąd.

--

Szanuj zdanie innych...

104146 ka-wa Kobieta, 104 lata, Toruń
mgr Kamila Krocz

mgr Kamila Krocz

Odpowiedź eksperta

Razem z mężem przechodzicie poważny kryzys. Zagrożona ciąża jest dla Pani trudnym doświadczeniem. Podejrzewam jednak, że jest to też wyzwanie dla męża. Możliwe, że nie wie, jak poradzić sobie z negatywnymi emocjami, więc się oddalił i wyładowuje frustracje na Pani. Nie usprawiedliwiam go. Mam jednak nadzieję, że gdy urodzi się dziecko, zmieni swoje zachowanie i zacznie pomagać Pani w opiece nad maleństwem, co sprawi, że Wasza rodzina się odrodzi. Proszę na razie myśleć o sobie i dziecku. Dobrze, że może liczyć Pani na wsparcie rodziców. Powodzenia!

100945 mgr-kamila-krocz Kobieta, 33 lata, Lublin
franca

franca

Nie wiem jak dlugo i na ile rzeczywiscie go wczesniej znalas, ale jak jest wszystko dobrze, to tak czy siak kazdy potrafi byc mily, czuly itd, jak pojawiaja sie problemy to juz niekoniecznie. Tutaj najwyrazniej dopiero gdy sie pojawily on pokazal swoja prawdziwa twarz, najwyrazniejbardzo egoistyczna, faktycznie ciezko tu zobaczyc milosc. Przy niej czuje sie ze mozna na druga strone zawsze liczyc, szczegolnie w takich okolicznosciach, czyli tak samo to powinno dotyczyc Ciebie, wiec gdzie Rzym, gdzie Krym. Sorry ale naprawde wyglada to po prostu tak jakby nie spodobaly mu sie wynikle z problemow rzeczy akurat dla niego niewygodne, zwiazane z przeprowadzka, nie widac w ogle skupienia na istocie rzeczy, dla tego szuka sobie nawet zupelnie absurdalnych wymowek, jak kwestionowanie Twoich problemow z ciaza. Sama powiedz, czy Ty bys sie od niego odwrocila z takich powodow?
To nie jest tak do konca dobrze ze rodzice Ci pomagaja, to tym bardziej maskuje ten brak wzajemnego wsparcia, ktory sam w sobie jest bardzo powazna sprawa, a tak spychany coraz bardziej jeszcze by w dodatku rosl. To on powinien byc dla Ciebie najwazniejszy(w czynach, a nie w slowach, w praktyce, a nie w teorii :D), tak samo jak Ty dla niego. Nie wiem z czego by to moglo jeszcze wynikac, nawet w przypadku zaburzenia psychicznego jesli komus zalezy na partnerze, to widzi jak to wplywa na niego, na cale wspolne zycie, i cos z tym robi. Jak na razie nie wrozy to dobre, moze poczekaj jeszcze troche jak sytuacja sie rozwinie, sprobuj z nim szczerze rozmawiac o tym wszystkim co napisalas, ale tylko jesli czujesz ze naprawde chcesz probowac(zwlaszcza ze jak na razie zle sie to konczy i na Tobie odbija) i faktycznie masz w sobie na to sily. Jesli zbyt wiele sie nie zmieni, to im szybciej uwolisz sie of tego, tym lepiej. Inaczej wrobilabys sie w uklad gdzie Ty w okol niego skaczesz, a on robi laske jak cos zrobi, generalnie oczywista toksycznosc asymetrii, tym wieksza, im dluzej to trwa. I do dobra dziecka tez ma to sie nijak, szczegolnie gdy mamy do czynienia z ta konkretna sytuacja, choc generalnie, niezaleznie od okolicznosci, meczenie sie z kims "dla dobra dziecka" to oczywiscie kompletny absurd.

85177 franca Kobieta, 15 lat, Wrocław