Skocz do zawartości
Forum
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Gość matka43

macierzyństwo mnie rozleniwiło

Rekomendowane odpowiedzi

Gość matka43

Mam obecnie dwuletnią córkę i półrocznego synka. Przed ciążą byłam osoba aktywna zawodowo, świetnie czułam się w pracy, brałam dodatkowe nadgodziny, spełniałam się. Mąż także, ale jemu to do dziś zostało. Ja natomiast odkąd zostałam matka to najlepiej spełniam się... w opiece nad dziećmi, zajmowaniu domem itp. Po urodzeniu córki wróciłam na chwilę do pracy, ale to juz nie było to, juz praca nie dawała mi satysfakcji, pieniądze nie cieszyły, ani pochwały szefa, odczułam ulge, gdy znów poszłam na macierzyński. Co się ze mną stało? Obecnie mam 43 lata, dwoje dzieci i z kobiety, która robiła karierę stałam sie tylko matka, żona i kucharką i co najgorsze, czuję się z tym dobvrze, choć wiem, ze tak nie powinno być. Maż nadal większość czasu spędza w pracy, spełnia się, w nim takie zmiany nie zaszły. Mattwię się o siebie, że stałam się kobieta bez ambicji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Daj sobie jeszcze z 1,5 roku na tę "beztroskę" i wracaj do życia, tzn do pracy, dla własnego dobra. Nie chcę Cię wytrącać z tego dobrostanu, ale weź pod uwagę kilka opcji. Mąż jest zapewne w Twoim wieku (mniej, więcej), więc jest to czas często przytrafiającego się kryzysu wieku średniego, oby nie zapatrzył się w jakąś ambitną koleżankę z pracy. Im dłuższa Twoja przerwa w pracy, tym bardziej tracisz kontakt z rzeczywistością, a nowe (czyt. młode) atakują...że nie wspomnę o świadczeniach emerytalnych. Przykre, ale kobieta rodząc dzieci, zawsze traci.

Pojawienie się dziecka, w Waszym wypadku dwojga,  wywraca życie do góry nogami. Zasmakowałaś w roli kury domowej i im dłużej trwasz w tym układzie, tym bardziej zmieniają się proporcje w Waszym małżeństwie. On robi karierę, Ty zostajesz w tyle. Obyś nie obudziła się z ręką w nocniku, gdy zostaniesz z dwojgiem dzieci, bez pracy i męża. Zacznij powoli angażować męża w domowe obowiązki i w opiekę nad dziećmi, bo gdy nagle wrócisz do pracy będzie problem. 

29 minut temu, Gość matka43 napisał:

Mattwię się o siebie, że stałam się kobieta bez ambicji.

Jeśli masz  takie przemyślenia, tzn, że nie jest tak źle. Młodsze dziecko ma dopiero pól roku, więc i tak musisz teraz siedzieć w domu, ale skoro zaczyna Ci doskwierać "brak ambicji", to dobry znak. Mam nadzieję, że ockniesz się z tego letargu.

Edytowane przez Yonka1717

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość matka43

Mąż się angażuje w domowe sprawy, ale tylko weekendami, gdy jest w domu, tak to pracuje od 8 rano do 22 w dwóch miejscach. Do opieki nad dziećmi wynajmiemy nianię, bo babcie sa daleko. Własnie, gdyby mi inni nie uświadomili, co się ze mna stało, to bym tego nie zauważyła. Dopiero koleżanki mnie otrzeźwiły, ze chyba zwariowałam, ze chce poświęcić karierę i samorozwój dla pieluch i kuchni. Także padały argumenty o tym, ze mąż przeciez pozna ambitna młodsza i nas zostawi, bo wiadomo, żaden męzczyzna nie chce kury domowej w fartuchu, a kobiete, która spełnia się zawodowo, a taką kobietą byłam przed urodzeniem dzieci. Teraz czuję się jak leń 500 plus, który lata z miotła w fartuszku, czyta dzieciom bajki do poduszki, układa klocki i piecze ciasta. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
55 minut temu, Gość matka43 napisał:

Także padały argumenty o tym, ze mąż przeciez pozna ambitna młodsza i nas zostawi, bo wiadomo, żaden męzczyzna nie chce kury domowej w fartuchu, a kobiete, która spełnia się zawodowo,

Niekoniecznie, przynajmniej na jakiś czas. Wielu mężom odpowiada sytuacja, gdy żona w domu, dom zadbany, dzieci zaopiekowane, obiad na stole (chociaż Twój, to chyba jada po za domem). Problem w tym, że przedłużając ten czas "kurstwa domowego" sama sobie robisz krzywdę uzależniając się finansowo od męża. 

Zdradzi, czy nie, tego nigdy nie wiadomo, nawet gdybyś była dyrektorem jakiegoś koncernu. Chodzi o to, że j.w. uzależniasz się od niego, coraz bardziej odpływasz od rzeczywistości tonąc w domowych, przyziemnych sprawach. Dzieci są ważne, ale jeśli wrócisz do pracy, mąż będzie mógł zrezygnować z jednego etatu na rzecz domu i rodziny. Zdecydowanie powinien. Im dłużej zwlekasz, tym i jemu będzie trudniej odnaleźć się w nowej roli, bo jednak weekendowe zaangażowanie, to nie to samo co na co dzień.

55 minut temu, Gość matka43 napisał:

Teraz czuję się jak leń 500 plus, który lata z miotła w fartuszku, czyta dzieciom bajki do poduszki, układa klocki i piecze ciasta. 

Bez przesady. Dzieci są jeszcze malutkie i należy im się szczególna uwaga, a 500 + należy się ludziom pracującym jak psu micha. Wyrzuty powinni mieć ci, którzy nie pracują, a dostają z podatków pracujących. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość ka-wa

No tak, weekendowy tatuś, pracoholik, przerost ambicji zawodowych też jest szkodliwy. 

Dzieci potrzebują uwagi mamy i taty na co dzień. 

12 godzin temu, Gość matka43 napisał:

Ja natomiast odkąd zostałam matka to najlepiej spełniam się... w opiece nad dziećmi

I dobrze, gorzej jakby było odwrotnie. 

12 godzin temu, Gość matka43 napisał:

Co się ze mną stało

Nic, to normalne. 

 

11 godzin temu, Gość matka43 napisał:

Także padały argumenty o tym, ze mąż przeciez pozna ambitna młodsza i nas zostawi

To akurat żadna reguła. 

11 godzin temu, Gość matka43 napisał:

Dopiero koleżanki mnie otrzeźwiły, ze chyba zwariowałam, ze chce poświęcić karierę i samorozwój dla pieluch i kuchni. 

Tu nie masz sugerować się opiniami koleżanek, a własnymi przemyśleniami. Teraz na pierwszym miejscu powinien być rozwój dzieci, a nikt tego lepiej nie zapewni niż rodzice, poświęcając im jak najwięcej uwagi. Żadna opiekunka czy babcia też nie wychowa Ci dzieci tak, jak byś chciała. 

Dlatego, żeby nie obudzić się z ręką w nocniku, Ty powinnaś iść do pracy, jak dzieci pójdą do przedszkola, a mąż zrezygnuje z dodatkowej pracy i obydwoje będziecie pracować w normalnym wymiarze, a po pracy razem zajmowali się dziećmi. To wyjdzie zarówno wam jak i dzieciom  na zdrowie. Nie można żyć sama pracą jak i samotnym wychowywaniem dzieci w małżeństwie, jak masz obecnie. 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Masz 43 lata, więc studia kończyłaś jakieś 20 lat temu. Pisząc, że idzie nowe i młode nie miałam na myśli pokus dla Twojego męża (choć to zawsze możliwe), tylko konkurencję zawodową dla Ciebie. Każdy rok Twojej nieobecności w pracy powoduje coraz większą przepaść i zaległości na płaszczyźnie zawodowej. Młodzi pracownicy, którzy pojawią się w czasie Twojej nieobecności będą walczyć o przetrwanie i obawiam się, że mogą mieć większe szanse na utrzymanie się w pracy, niż Ty, powracająca z urlopu wychowawczego 40 paro latka.

W tej chwili mając półroczne dziecko, które zapewne karmisz piersią, masz zawiązane ręce, ale skoro stać Was na opiekunkę, o której wspomniałaś, to pomyśl może nad zapisaniem się na jakiś kurs za parę miesięcy. Gdy wrócisz do pracy będziesz mogła pochwalić się nowymi kwalifikacjami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość jaro

To, że dzieci nie widzą ojca przez cały tydzień to nie jest za dobrze. Aby to zrekompensować, on powinien cały weekend spędzać z nimi występując we wszystkich rolach - nie tylko w zabawie, ale również kiedy sprząta, gotuje, naprawia coś i w każdej oczywiście z udziałem dzieci. Taki dwudniowy koncentrat ojca, zamiast normalnie rozcieńczonej, codziennej obecności. A to i tak nie jest wcale takie dobre rozwiązanie, bo gdzie jeszcze miejsce na waszą wspólną codzienność, gdzie sytuacje, kiedy dzieci widzą, jak tata i mama mają własne wspólne sprawy. Nie twierdzę, że jedynym dobrym schematem życia rodziny jest pół dnia pracy i pół dnia w domu u każdego z rodziców. Ojciec mojej znajomej przez lata pływał na statkach handlowych - tak zarabiał na życie. Ale między rejsami miał kilkutygodniowe przerwy (czasem dłuższe) kiedy jednak był w domu na co dzień i był rzeczywiście obecny, wiedział co się aktualnie dzieje w życiu córek. Dzieciaki uczą się najwięcej przez podpatrywanie zachowania obydwu rodziców w prawdziwych sytuacjach, w których najlepiej, żeby same też miały jakiś swój udział. W waszym układzie nie ma na to za bardzo miejsca. Mogą podpatrywać głównie ciebie.
Co do twojej apatii wobec pracy zawodowej, to widocznie jakaś twoja nieoczywista potrzeba czy obawa będąca wcześniej motorem robienia kariery zawodowej została zaspokojona, np. poczułaś, że jakieś uczucie zagrożenia, od którego można było się obronić, będąc aktywnym zawodowo, odeszło, ustąpiło, znikło. Wcześniej obawiałaś się, że świat się zawali, a tu -- o, proszę, nie pracuję, a jednak nie zawalił się. Zgadzam się z tym, co piszą dziewczyny: takie oddanie swojej niezależności w ręce męża w zamian za zwolnienie go z obowiązku czuwania i codziennego angażowania się w sprawach domu (on wie, że w domu jest supermama, która zawsze jest na miejscu, więc może zwolnić się z myślenia o rodzinie w ciągu dnia) może jest fajne, ale nie jest bezpieczne, bo w życiu może być różnie. On też może przejść kryzys wartości (jak ty po urodzeniu dzieci), zmienić priorytety, co nie jest niemożliwe, kiedy przez pięć dni w tygodniu może tak właściwie zapomnieć, że ma rodzinę. Nie będziesz widziała, kiedy to będzie się działo. Albo choćby - nie daj Boże - mieć udar. Dowiesz się tym nie zawczasu, ale kiedy sprawy będą bardzo zawansowane albo wręcz nagle spadną na głowę i trzeba będzie natychmiast działać, ratować co się da, o ile będzie co. 
 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
18 godzin temu, Gość matka43 napisał:

czuję się z tym dobrze, choć wiem, ze tak nie powinno być.

A dlaczego nie powinno? Uzasadnienie proszę.

18 godzin temu, Gość matka43 napisał:

Mattwię się o siebie, że stałam się kobieta bez ambicji.

Czy ambicji nie ma się w kwestii macierzyństwa? Nie sądzę. Ambicje to pojęcie szerokie.


"Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz"

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość matka43

Maz nie pracuje na dwa etaty dlatego, ze musi, a dlatego, ze chce, od lat tak pracuje, dla satysfakcji i nie chce zrezygnować. W jednej pracy zarabia 15 tys miesięcznie, więc to znowu nie aż tak mało. Myslę, ze nie powinnam się czuć dobrze ze swoja postawa, bo jest to postawa zupełnie odmienna jak na wymagania obecnych czasów, gdzie kobiety same na siebie pracują i robią karierę, douczają się itp. Myślę, by dzieciom znaleźć bardzo dobrą nianię, która dbałaby o ich rozwój, bo o swój rozwój też muszę zadbać, nawet, choc nie mam na to teraz ochoty, to wiem, ze dzieciom wyjdzie to na korzyść, bo nie zabraknie im niczego, a i będą dumne z ambitnych i pracowitych rodziców. Życie wymaga od nas czego innego czasami niz to, na co mamy ochotę, a większość kobiet bez problemu godzi życie zawodowe z rodzicielstwem i ani zycie zawodowe, ani rodzicielstwo nie cierpią na tym i tym się właśnie motywuję, by za kilka miesięcy wrócić na pole zawodowe.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość ka-wa
9 minut temu, Gość matka43 napisał:

większość kobiet bez problemu godzi życie zawodowe z rodzicielstwem i ani zycie zawodowe, ani rodzicielstwo nie cierpią

Niestety ucierpią, ale to Twój wybór. 

11 minut temu, Gość matka43 napisał:

bo o swój rozwój też muszę zadbać, nawet, choc nie mam na to teraz ochoty, to wiem, ze dzieciom wyjdzie to na korzyść, bo nie zabraknie im niczego

Nie ma takiego przełożenia, wręcz odwrotnie, czyli na niekorzyść. 

Nikt nie mówi, że nie masz o siebie zadbać, ale te 2-3 lata poświęcone dzieciom by zaprocentowało, a Tobie w niczym nie przeszkodziło.

15 minut temu, Gość matka43 napisał:

Maz nie pracuje na dwa etaty dlatego, ze musi, a dlatego, ze chce, od lat tak pracuje, dla satysfakcji i nie chce zrezygnować

Nikt nie mówi, że musi, od razu było widać pracoholika, a to też dla niego może się źle skończyć, jak wspomniał jaro. 

Ja Ciebie rozumiem, że ciężko Ci samej z dzieciakami, nie możesz nawet od nich odpocząć, tym bardziej perspektywa kilku lat samej z dziećmi nie napawa optymizmem, dlatego inaczej by to wyglądało jakby mąż zmienił priorytety. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
27 minut temu, Gość matka43 napisał:

dzieciom wyjdzie to na korzyść, bo nie zabraknie im niczego, a i będą dumne z ambitnych i pracowitych rodziców.

Nie wierzę, że naprawdę tak myślisz. Dzieci mają gdzieś karierę rodziców. Dzieci chcą mieć ciepły dom i pełną rodzinę. Od dawna wiadomo, że nie można kupić szczęśliwego dzieciństwa. Cedując wychowanie dzieci na nianię, za to wynagradzając im brak rodziców wysokim standardem materialnym, macie szansę wychować dwoje nieszczęśliwych snobów.

Zostałaś matką w dość dojrzałym wieku, jednak sama sobie tych dzieci nie zrobiłaś. Czyżby Twój mąż został przymuszony do ojcostwa, bo w jego życiu najwyraźniej fakt pojawienia się dzieci niczego nie zmienił? Najwyższy czas uświadomić mężowi, że ze względu na dzieci i ich potrzeby musi zmienić dotychczasowy tryb życia. Twój powrót do pracy nie determinuje bycia dobrą matką, jednak nie jesteś jedynym rodzicem, który ma obowiązki wobec dzieci. Weekendowy tatuś, to tatuś na pół gwizdka, który cały trud wychowawczy ceduje na żonę i nianię. Za pogoń Twojego męża za pieniędzmi zapłacisz Ty i Wasze dzieci.

  • Lubię to 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
18 godzin temu, Gość matka43 napisał:

a i będą dumne z ambitnych i pracowitych rodziców.

Nie będą 😉  Dzieci są dumne gdy rodzice spędzają z nimi dużo czasu. Gdy mamusia (nie niania) przytuli kiedy jest źle, gdy wracają ze szkoły a mama uśmiechnięta wita je czule, gdy tata w weekendy idzie na rower, gdy wieczorami wszyscy wspólnie grają np. w planszówki. Dzieci nie rozumieją pracy rodziców i życia dorosłego, nie wiedzą dlaczego musi je wychowywać niania i dlaczego dla rodziców kariera jest ważniejsza. Chcą się czuć kochane i docenione przez rodziców (nie nianię).

Jeśli naprawdę tak myślisz jak piszesz, to są 3 wyjścia:

a) oszukujesz sama siebie, bo zwyczajnie nie chce Ci się z dziećmi siedzieć (smutne, bo po co się zostaje rodzicami)

b) masz wypaczony obraz rodzicielstwa (musiało wpłynąć na to Twoje własne dzieciństwo)

c) temat jest prowokacją (bo wierzyć się nie chce, że matka może takie coś napisać)

 


"Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz"

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


×
×
  • Dodaj nową pozycję...