Skocz do zawartości
Forum
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Yonka1717

Użytkownik
  • Zawartość

    1247
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    11

Ostatnia wygrana Yonka1717 w dniu 31 Grudzień 2020

Użytkownicy przyznają Yonka1717 punkty reputacji!

Reputacja

18 Dobra

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. Tego nie wiedziałam i nie jestem pewna, czy tak faktycznie jest.
  2. To też nie jest pewne, bo okazuje się, że popełnił tę zbrodnię, dzień przed swoimi 15-tymi urodzinami. Odpowiedzialność karna jest po ukończeniu 17 lat. Wbrew pozorom jego rodzice mogą być niewinni w tej sprawie. Czasem po prostu rodzi się psychopata i rodzice są jego pierwszymi ofiarami. Rodzina dziewczyny, jest teraz w szoku, ale mogą wnieść sprawę o odszkodowanie za poniesione straty z powództwa cywilnego. Tylko co z tego, jeśli młodemu ujdzie na sucho. Upiecze mu się. Tak nie powinno być. Inna byłaby sytuacja, gdyby młodzi pokłócili się, on ja popchnął, doszło do wypadku itd, ale ten chłopak idąc na spotkanie z nią wziął nóż, to sugeruje zabójstwo z premedytacją.
  3. Yonka1717

    Miłośc

    Pandemia działa przygnębiająco na wielu ludzi, wielu też niestety straciło pracę, ale to nie oznacza, żeby poddawać się i przestać szukać nowej pracy. Jednakże to, że nie masz towarzystwa, to problem zupełnie innego rodzaju. Każdy ma przecież jakiś znajomych ze szkoły, studiów, pracy. Jeżeli w realu z jakiś przyczyn nie potrafisz nawiązać bliższych relacji z ludźmi, to nie licz na to, że szczęście odnajdziesz w necie. Przeczytaj jeszcze raz to, co napisałaś i przestań się oszukiwać. Tobie wcale nie chodziło o koleżeństwo z nim, tylko związek. Napaliłaś się na faceta, bo podobał Ci się z wyglądu przede wszystkim. Przecież nawet nie miałaś okazji dobrze go poznać, więc nie rozpływaj się tak nad jego charakterem. W jego osobie nie pragnęłaś kolegi, tylko partnera, zakończ więc te dywagacje. Sama się nakręcasz. Potrzebujesz kolegi? To go sobie poszukaj, na pewno nie będzie z tym problemu, a na nim postaw krzyżyk. Nic nie mogłaś zrobić, bo on nie był zainteresowany związkiem, ani Tobą jakoś szczególnie, tylko seksem. Tacy faceci nie lubią zbytnio wysilać się, zabiegać, udawać, byle zaliczyć. Ten przynajmniej nie owijał w bawełnę, a Ty nadal wałkujesz problem.
  4. Martyna, nie odbieraj moich słów jako krytykę. Były to raczej dywagacje, czy przypuszczenia na podstawie tego, co napisałaś. Ty sama wiesz najlepiej jak wygląda Wasze życie i co z niego za człowiek. Nie ulega jednak wątpliwości, że męczysz się z nim i nie jesteś szczęśliwa. Jeżeli on Twoje komplementy, czy miłą postawę odbiera jako interesowność, to faktycznie przestań się wysilać. Nie pozwalaj się też spychać do narożnika, bo on wrzeszczy. Nie sugeruję kontynuowania awantury, bo przekrzykiwanie się jest bez sensu, no i dla dziecka to duża trauma, ale odparuj jednym zdaniem i wyjdź do innego pomieszczenia. Zacznij wprowadzać tę zasadę 34 kroków. Myślę, że Ty złapiesz dystans do niego i całej sytuacji, a i być może jemu da do myślenia. Jeśli on unika obowiązków domowych, czy jakiejkolwiek pomocy Tobie, Ty dla niego też nic nie rób, bądź konsekwentna. Powrócę jeszcze do jego znajomości z tzw koleżankami. Na początku pisałaś o kilku, ale później skoncentrowałaś się na jednej, tej rozwiedzionej. Jeśli on uparcie twierdzi, że będzie jej pomagał, bo ona taka biedna, a jednocześnie lekceważy Twoje potrzeby, to gdy znowu pójdzie jej w czymkolwiek pomagać, zastanów się na poważnie nad moją propozycją złożenia pozwu. Jeżeli nie zrobisz konkretnego kroku, wszystkie Twoje żale i pretensje, będą po nim spływać. Spacyfikuje Cię swoją agresją i nadal będzie rozwijał swoje kontakty z paniami. Zastanów się co masz do stracenia, a co do zyskania.
  5. "Oby (zabicie drugiego człowieka) uszło mu płazem"??? Zastanawiasz się nad tym, co piszesz? Nie był "za młody", żeby bzykać, a następnie odebrać życie jeszcze młodszej dziewczynie, ale mając 15 lat jest za młody na poniesienie konsekwencji? Bzdura,15 lat, to nie 5. Ona też miała całe życie przed sobą. 15 letni człowiek jest świadomy tego, że morderstwo, to zbrodnia, chyba nie sądził, że dziewczyna dostanie "drugie życie"? Zabił ze strachu i z egoizmu, chcąc uniknąć konsekwencji zabawy w seks. Bez przesady z tą biedą i zacofaniem. Większość dzieciaków ma dostęp do internetu, a nastolatkowie doskonale wiedzą skąd biorą się dzieci. Wiedzą także do czego służy prezerwatywa, nie myślą tylko o konsekwencjach, gdy trafia im się okazja. Zresztą, wielu dorosłych też o tym nie myśli. Ciekawe, czy te wszystkie litujące się nad "biednym chłopcem" osoby, byłyby równie wyrozumiałe, gdyby ofiarą był ktoś im bardzo bliski? Tak, powinien trafić do poprawczaka, to jedyna konsekwencja, bolesna kara za odebranie komuś życia. Jego rodzice też powinni przynajmniej umowną grzywnę zapłacić rodzinie ofiary, choć wiadomo, że nie da się wycenić ludzkiego życia. Ostatnim draństwem byłby wykorzystanie kruczków prawnych i odesłanie mordercy do domu, co najwyżej pod opiekę kuratora. BRAK KONSEKWENCJI UCZY BEZKARNOŚCI
  6. A tymczasem nie pozwolić wciągać się w utarczki słowne, krótko ucinać; przyszedłeś do dziecka, więc zajmuj się nim, nie mam ochoty na rozmowę itd. Autorka wcale nie musi przebywać w tym samym pomieszczeniu, ale jednak mieć "oko" i kontrolę nad tym co on robi. W jednym przypadku powinna reagować natychmiast, wtedy, gdy dochodzi do manipulowania dzieckiem przez niego. ...i to jest taki moment, gdy należałoby natychmiast wyprosić go z mieszkania, pod groźba wezwania policji. Takich sytuacji nie można lekceważyć. Naprawdę, trudno uwierzyć, że do tej pory niczego nie nagrywała.
  7. Martyna, nie usprawiedliwiam go w kwestii znajomości z paniami, a także jego roszczeniowej postawy, ale jest coś, co mnie zastanawia. J.w. jeżeli on pracuje w mniejszym wymiarze godzin, niż Ty i gdy Ty ciągle jesteś w pracy, a on sprząta, gotuje, zajmuje się dzieckiem, czyli poniekąd zamieniliście się rolami. Nie wiem, czy naprawdę go nie doceniasz, czy on, jak wielu mężczyzn w podobnej sytuacji, nie radzi sobie z tą rolą i dlatego oczekuje podziwu od innych kobiet. Niby jest równouprawnienie, ale od dawna wiadomo, że gdy kobieta zarabia więcej, to najczęściej prowadzi do destrukcji związku. Z tego, co piszesz wynika także, że nie macie wspólnego budżetu, jeśli on prosi Cię o zakupy dla siebie. Z jednaj strony, taka sytuacja dla Ciebie jest bardziej korzystna, choćby dlatego, że zostałaś już przez niego zdradzona, ale na dłuższą metę, to nie wygląda optymistycznie. Tutaj widziałabym główny problem. Twój mąż ma wobec Ciebie kompleksy i jego agresywna postawa (co go wcale nie usprawiedliwia) jest może dla niego namiastką męskości. Nawrzeszczy na Ciebie i wydaje mu się, że Cię ustawił i że rządzi, a zachwytu szuka w oczach innych kobiet. Może tez popełniasz błędy w komunikacji z nim? Nie wiem, jak jest naprawdę, ale może bezustannie go krytykujesz, wypominasz gorsze zarobki, faktycznie nie doceniasz jego wkładu w prace domowe, do tego próbujesz ograniczać jego kontakty ze znajomymi różnej płci??? Może właśnie ten problem przydałoby się przerobić na kolejnej terapii? Sytuacja wydaje się patowa, bo chyba nie pasujecie do siebie i obydwoje męczycie się w tym związku.
  8. Wielka szkoda, że nie przyszło Ci na myśl nagrywanie go, zwłaszcza, że te sytuacje powtarzają się. Miałabyś konkretny dowód. Oczywiście, możesz złożyć wniosek o ograniczenie mu kontaktów z dzieckiem, o psychiczne znęcanie się, o kuratora w czasie jego wizyt, ale musisz mieć konkretne podstawy. Chyba nie sądzisz, że on przyzna się do takiego zachowania, będzie słowo, przeciwko słowu. Ka-wa dobrze radzi, skonsultuj z prawnikiem. Na Twoją korzyść, mimo braku dowodów, może przemawiać fakt, że do tej pory nie utrudniałaś mu kontaktów z dzieckiem.
  9. Uważam, że publiczne ujawnienie faktu, że dziewczyna była w ciąży, jest ogromnym nadużyciem i dołożeniem kolejnej traumy jej rodzicom. Tak intymne informacje, szczególnie, gdy ofiara miała tylko 13 lat, powinny być chronione i dostępne tylko dla najbliższych. Fakt, chociaż powinna być inna kolejność; edukacja, antykoncepcja, możliwość aborcji. Nawet tego nie uczą. Na zajęciach wychowania do życia w rodzinie, nie ma słowa o seksie - zabronione. Owszem dziecko, ale mocno zaburzone i zdegenerowane i w tym wypadku nie mieszałabym do tego państwa. Edukacja seksualna, to jedno, a bestialstwo nie ma z tym nic wspólnego. Normalny człowiek nie zrobi krzywdy zwierzęciu, a ten chłopak poszedł na spotkanie z dziewczyną mając nóż. Kto normalny nosi nóż przy sobie? Rozumiem, że mógł być przerażony konsekwencjami tego, że wyda się, że zrobił dziecko, ale strach i młody wiek, to trochę za mało, żeby usprawiedliwiać zadanie kilku ciosów nożem drugiemu człowiekowi (w samo serce). Dziecko może zepsuć zabawkę, starsze, popalać fajki w ukryciu, ale dźgać nożem drugiego człowieka??? 15-letni człowiek powinien i ma obowiązek odróżnić dobro od zła. Nie znam rodzica, który by pouczał, że nie można nikogo dźgać nożem, komu normalnemu przyszłoby to do głowy? Na lekcji religii, z pewnością przerabiał 10 przykazań, w tym "nie zabijaj". Działał w emocjach, ale wiedział co robi i w jakim celu. Wielka szkoda, że ujdzie mu płazem.
  10. Obawiam się, że prawdziwa sztuka nie ma nic wspólnego z manipulacją, czy stwarzaniem sztucznych sytuacji, żeby było ciekawie, sensacyjnie, może niebezpiecznie, a tym bardziej, gdy wciągasz w to inne osoby. Zejdź z obłoków na ziemię i przestań stawiać się w roli kogoś szczególnego, uduchowionego, ponadprzeciętnego. Każdy człowiek jest inny i może po prostu zacznij być sobą, przestań odpływać i w sposób racjonalny wykorzystaj swoje zdolności. Nie dostałaś się na reżyserię - bywa, ale dlaczego nie złożyłaś jednocześnie dokumentów na inną uczelnię? Skoro chcesz pisać, mogłaś pójść na uniwerek np na dziennikarstwo, lub twórcze pisanie.
  11. Martyna, nie ulega wątpliwości, że zaangażowanie Twojego męża w problemy obcej baby, poświęcanie czasu dla niej, a do tego przeżywanie jej sytuacji w rozmowach z Tobą, jest przekroczeniem granic, szczególnie zważywszy na jego przeszłość. Sytuacja, gdy on naprawia jej (czy jakiejś innej) samochód, a Tobie każe z analogicznym problemem radzić sobie samej, jest po prostu świństwem. Już po tej akcji mogłaś go nieźle przeczołgać. Powrócę do sytuacji z imprezy w Waszym domu. 5 minut rozmowy z "koleżanką", to niewiele, ale okłamał Cię w tej kwestii. Jednak zwróć uwagę na to, że prawdopodobnie chciał ją zeswatać z samotnym kolegą, czyli on sam nie jest nią zainteresowany. Wiem, że marna to pociecha i sytuacja może ewoluować, zwłaszcza, że jak napisałaś pani jest już rozwiedziona, do tego w trudnej, życiowej sytuacji, więc może szukać drugiej połówki. Sam pomysł zaproszenia jej do Waszego domu, bez porozumienia z Tobą, był kolejnym świństwem. Tutaj widziałabym główny problem. Być może jesteś za dobra dla niego, w sensie poczucia własnej wartości, pozycji zawodowej i finansowej, silnego charakteru. Może w tym związku to Ty nosisz portki i mąż ma kompleksy. Znalazł więc spełnienie się w roli rycerza na białym koniu pod innym adresem. Niestety, tak często bywa, może on uważa, że odbierasz mu męskość? Szkoda tylko, że on nie ma obiekcji oczekując od Ciebie prezentów, czyli Ty masz służyć jemu, a on innym. Jego trudno będzie Ci zmienić, ale siebie i swój stosunek do niego jak najbardziej. Zastanawiam się, jakie były początki Waszego związku, ale być może bardziej kierował się rozsądkiem, niż uczuciem (inteligentna, ogarnięta, dobrze sytuowana - będzie mi wygodnie), a Ty tego nie zauważyłaś. Po raz kolejny radzę: Poszukaj też zasady 34 kroków (znajdziesz na googlach). Nie musisz stosować wszystkich kroków, ale ta metoda pomaga w zdystansowaniu się do sytuacji, oraz do nielojalnego małżonka. Nie jest to łatwe, ale podobno pomaga także w podjęciu decyzji o rozstaniu. Po raz kolejny także zwracam uwagę na to, że Twój mąż może zmienić się chwilowo, gdy wyczuje, że grunt pali mu się pod nogami i może stracić wygodne życie, ale charakteru raczej nie zmieni i tej przemożnej potrzeby "rumakowania" i imponowania innym paniom. Odpuścisz - on znowu zacznie, tak, jak teraz.
  12. Nie czekaj, aż życie zweryfikuje, tylko zacznij działać. Twój mąż nie szanuje Cię od dawna, nie dba o Ciebie, o Twój komfort psychiczny. Ważniejsze są dla niego problemy "koleżanek", niż Twoje. Jest wobec Ciebie nielojalny, z uwagi na dawną zdradę, powinien stawiać granice w swoich znajomościach z innymi kobietami, ale, jak widać nie wyciągnął żadnych wniosków, ani z tamtej zdrady, ani z Waszej terapii, a Ty cały czas cierpisz i miotasz się. Do tego żeruje na Tobie, dlaczego się dajesz? Przestań mu kupować cokolwiek i dokładać do jego przyjemności. Nie rozumiem, jak to się stało, że Ty osoba dobrze zarabiająca jeździsz starym gruchotem, a on dobrym samochodem, który mu zasponsorowałaś, w nagrodę za co, za zdradę? Sorry, ale gdzie Ty masz rozum? Samam sobie to robisz, przestan o niego walczyć, bo raczej nie ma o kogo. PRZESTAŃ to robić, odetnij go od swojej kasy, mało tego, żądaj od niego równego partycypowania w kosztach utrzymania rodziny. Macie dzieci? Zapytałam, skąd wiesz o problemach jego "koleżanek", ale z tego, co piszesz wynika, że on Ci o nich opowiada, więc mam dla Ciebie propozycję, plan nieco diabelski 😉: Jeśli znasz te kobiety przynajmniej z widzenia, zrób następującą akcję; jednej mąż pije, a drugą zdradza. Przy najbliższej okazji, gdy spotkasz tę zdradzaną przywitaj się grzecznie i zagadaj: "dzień dobry, dowiedziałam się od męża, że mąż pani nadużywa alkoholu, bardzo pani współczuję" (ona pewnie zrobi wielkie oczy, bo jej mąż akurat ją zdradza, więc być może zaprzeczy), a wtedy Ty powiesz "ach przepraszam, to pani jest tą koleżanką męża, którą mąż zdradza. Mój mąż ma takie dobre serce i słucha zwierzeń wielu pań i pomyliłam się w sytuacji. On jest takim domorosłym, osiedlowym terapeutą i chciałby pomóc wszystkim znajomym paniom. Może pomyślicie państwo nad wspólną terapią?" Nie rób sobie wyrzutów, bo po 1. skompromitujesz go, a po 2. dasz "koleżance" do zrozumienia, że nie jest jedyna. Z drugą, tą od alkoholika możesz zrobić to samo, tylko "pomyl" jej męża z tym zdradzającym. Przynajmniej "bidulki" dowiedzą się, że ich problemy są wałkowane nie tylko w cztery oczy, no i "sympatia" Twojego męża dotyczy nie jej jedynej. Nie bój się jego reakcji. Gdy zacznie wściekać się na Ciebie i wrzeszczeć, powiedz mu tylko tyle, że ma się natychmiast uspokoić, bo wezwiesz policję i założysz mu niebieską kartę, że masz dość jego awantur...i utnij temat. Druga część planu to: odcinasz się od niego emocjonalnie, odpowiadasz półsłówkami, nie interesujesz się nim, wyrzucasz go z sypialni, bo "nie masz zamiaru sypiać z mężem, dla którego każda inna baba jest ważniejsza od żony", odcinasz go od swojej kasy, nie rób mu żadnych prezentów, przestajesz go obsługiwać (gdy gotujesz obiad, niech sam sobie nałoży i posprząta po sobie, nie prasuj jego ubrań, w niczym mu nie pomagaj), zadbaj o siebie, zrób sobie fajne zakupy, pomyśl o kupnie lepszego samochodu nie pytając go o zdanie, spotykaj się z koleżankami. Wychodząc informujesz krótko, że idziesz do koleżanki, uprawiaj jakiś sport, a jego po prostu olewaj. Wyznacz mu obowiązki domowe, jeśli do tej pory ich nie realizował. Zaproponuj, żeby się wyprowadził, jeśli coś mu nie pasuje, wątpię, że to zrobi. To wszystko, co powyżej, nie sprawi, że mąż zacznie Cię kochać i szanować, ale przynajmniej da mu do myślenia. Wydaje mi się, że on jest przy Tobie, bo ma z Waszego związku wymierne korzyści. Tylko Ty możesz to zmienić, ale jego raczej nie zmienisz, możesz zmienić swoje życie. Trzecia część planu: Nic mu nie mówiąc (nie strasz, nie groź, tylko działaj) idziesz po poradę do adwokata w sprawie rozwodu. Dowiedz się, czy możesz złożyć pozew w sytuacji, gdy nadal razem mieszkacie i prowadzicie wspólne gospodarstwo domowe, ale ze względu na różnice charakterów i zaangażowanie męża w relacje z innymi paniami, Ty chcesz się rozwieść. Następnie złóż ten pozew, nic mu nie mówiąc. Pozew, to jeszcze nie rozwód. Za jakieś 2, 3 tygodnie on ten pozew otrzyma i będzie miał 2 tyg. żeby ustosunkować się do niego. Absolutnie nie wycofuj się z niego, nadal trwaj przy swojej decyzji. Myślę, że dopiero wtedy on otworzy oczy i zrozumie, że masz dość. Ciekawe, co wtedy zrobi, ale myślę, że przestraszy się, bo ma wygodne życie przy Tobie, z wyjątkiem Twojej "przywary", bo nie chcesz akceptować jego zażyłych relacji z innymi paniami. Pozew zawsze możesz wycofać, a nawet doprowadzić do rozprawy. Sędzia zawsze proponuje pogodzenie się, jeśli mąż będzie o to prosił. Wszystko w Twoich rękach. Powyższymi akcjami możesz mu trochę dowalić, może zdyscyplinować go, ale nie zmienisz jego uczuć do siebie. Twój wybór, czy chcesz nadal iść przez życie z takim człowiekiem? Ryzykujesz tym, że on i tak kiedyś odejdzie, gdy "tylko przyjaźń" z jakąś "koleżanką", przerodzi się w romans. W tym małżeństwie cały czas balansujesz niczym nad przepaścią.
  13. Trudno odnieść się do tego, co napisałaś, bo Twój post jest pełen sprzeczności. Nie nadajesz się na medyka, więc nim nie jesteś i nie ma sensu rozwodzić się nad tym tematem. Skończyłaś biotechnologię, ok, tylko nie wiadomo, czy odpowiada Ci ten zawód, czy nie? Po 5 latach studiów powinnaś chyba mieć jakiś jasny pogląd na tę kwestię. Pracowałaś w swoim zawodzie i nadal nie wiemy, czy byłaś zadowolona, czy nie? Teraz ponownie dostałaś pracę w zawodzie i jesteś z tego powodu zadowolona, więc o co Ci właściwie chodzi? Piszesz, że w pracy jesteś dokładna, lubisz poznawać ludzi, rozmawiać z nimi, więc skąd konflikty z powodu których byłaś zwalniana? Czy są fajniejsze? Zależy od człowieka, dla każdego "fajne" jest coś innego, ale to prawda, że po ścisłych studiach są znacznie większe szanse na lepsze zarobki. Po studiach humanistycznych tylko jednostki potrafią przekuć swój zawód na sukces finansowy. Tylko o co Ci znowu chodzi, po co te rozważania, czy mogłaś być humanistką? Siedzisz w domu, bez pracy, godzisz się na najniższe zarobki za pracę w zawodzie w wymiarze 2 godz! czyli grosze, za które nie przeżyjesz, ale przecież znasz j. obcy na tyle dobrze, żeby dorabiać korepetycjami. To może zrób kurs pedagogiczny i zatrudnij się dodatkowo w szkole. Nauczyciele j. obcych zawsze są potrzebni. Pogodziłabyś przyjemne z pożytecznym, pracując 2 godz. w wyuczonym zawodzie, np pół etatu w szkole, a jako, że nie masz obowiązków rodzinnych możesz dodatkowo udzielać korepetycji. Myślę, że brak partnera i rodziny spowodowany jest Twoim charakterem, bo jeśli Twój wygląd nie jest odstręczający, to w czym problem, chciałoby się spytać? Jeśli terapia nie pomogła Ci w odkryciu tego problemu, to tutaj na forum, tez raczej nie znajdziesz odpowiedzi.
  14. Yonka1717

    Kobiety

    Jacek, jeśli masz problem, to nie opisuj go od d**y strony, tylko wprost. Co Ci da świadomość, że ktoś zna takie kobiety, lub nie? Domyślam się, że jakaś kobieta z Tobą pogrywa i wysyła Ci sprzeczne sygnały. Czujesz się zagubiony, może nawet upokorzony, bo jeśli ona wprost "wali" - "nie podobasz mi się", to o co kaman? To tylko Twój wybór, czy godzisz się na takie traktowanie. Nie wiem, czy bardziej podoba Ci się ona sama, czy jej zaangażowanie, ale co z tego, jeśli potem dostajesz kubeł zimnej wody na głowę? Tylko od Ciebie zależy, czy pozwolisz sobą manipulować. Jeśli liczysz na związek, to zastanów się, czy warto tracić siły i zaangażowanie, dla kogoś, kto od początku prowadzi jakąś dziwną grę, która Cię rani? "Nie podobasz mi się" - po takim oświadczeniu i wcześniejszych zabiegach, ktoś pewny siebie i znający własną wartość, mógłby zripostować - "właściwie, ty też mi się nie podobasz, ale skoro zapraszasz, to dlaczego mam nie skorzystać, gdy mi się nudzi?" Utarłbyś jej nosa i być może zniknęłaby z Twojego życia obrażona, ale moim zdaniem, żadna strata. Tylko od Ciebie zależy, w jaki sposób pozwalasz się traktować.
  15. Yonka1717

    Miłośc

    ...i tyle w temacie Przynajmniej masz świadomość tego, że facet jest chętny na seks, ale do związku z Tobą już nie. Trzymaj się więc tego niczym tonący brzytwy i nie odpływaj w marzeniach i pragnieniach wobec niego. To się nie uda, a jeśli będziesz słaba, to co najwyżej przeleci Cię, a potem oleje, a Ty będziesz cierpieć jeszcze bardziej. Na ten moment facet jest przynajmniej uczciwy. Potrafisz, tylko nie chcesz. To tak, jakbyś marnowała swój czas, bo "zakochałaś się" w np w Bradzie Pitt'cie. Musisz mieć nudne życie, jeśli rzeczywistość która Cię otacza nie działa na Ciebie stymulująco. Rozumiem, że teraz w czasie pandemii wszyscy mamy ograniczone możliwości, ale bez przesady. Nakręcasz się na tego faceta z własnej, nieprzymuszonej woli, więc zmień to.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...