Skocz do zawartości
Forum
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Narkotyki

Znaleziono 8 wyników

  1. Mam 18 lat. W swoim życiu przeżyłam już wiele traum. Przez to w jakim domu mieszkałam w dzieciństwie, mam bardzo duzo deficytów. Mam niska samoocenę, brak pewności siebie, nie zbyt pozytywne myślenie, problemy z koncentracją, problemy z dobieraniem sobie ludzi, obwiniam się bardzo często za nie wykonanie czegoś, ale ja mam nie chęć do wszystkiego, nie moc bardzo duża, ostatnio doszły problemy z marihuana. Nie mam wsparcia od nikogo, rodzice nie obecni, z psychologiem widzę się bardzo rzadko bo ma też innych pacjentów. Nie wiem co robić, potrzebuje pomocy.
  2. Witam, miesiąc temu postanowiłam oddać krew. Było to po raz pierwszy w życiu, stresowałam się, ale wszystko poszło pomyślnie, krew oddana. Po miesiącu dostałam list polecony, z prośbą o niezwłoczne stawienie sie po odbiór badań... Okazało się, że wynik testu na HIV wyszedł reaktywny, nogi mi się ugięły. Mam 19 lat, zero kontaktów seksualnych, nie biorę narkotyków, skąd więc taki wynik. Po skierowaniu mnie do lekarza w tym samym miejscu (Punkt pobrań), powiedziano mi, że wynik nr. 1 wyszedł pozytywny natomiast wynik wykonany w Instytucie Hematologii w Warszawie (test Western Bllot) był negatywny. Jak mam to interpretować? Jestem zaniepokojona, zablokowano mnie jako dawce na okres 6 miesięcy i po tym czasie na ponowne badania krwi. Czy wynik Western Bllot daje mi pewność, że nie jestem zarażona? Czy takie pomyłki w testach przesiewowych sie zdarzają i czemu dały one wynik pozytywny?
  3. witam , mam na imie Kinga mam 22 lata , wraz z mężem wychowujemy 2 letnia córeczke niestety odkad urodziła sie nasz corka a nawet jeszcze przed urodzinami maż stal sie nerwowy , wogule sie nami nie interesuje , nie zajmuje sie nasza coreczka w weekendy kiedy ja ide do pracy robi to tesciowa a on caly weekend przegra w gry na komputerze, jest w stosunku do mnie hamski , zdarza mu sie do coreczki przeklinac wyklinac, pali marihuane mowie mu zeby przestał on mowi ze nigdy nie przestanie , gdy mam słabszy dzien i chce sie wyzalic to zazwyczaj slysze od niego idz sie lecz lub ogarnij sie , w domu kompletnie nic nie zrobi z rzeczy ktore naleza do niego , musze wszystko sama robic typu malowac sciany czy remontowac poniewaz on mi mowi ze ma wyjebane na wszystko a musze dodac ze warunki na dzien dzsiejszy nie sa dobre poniewaz jest to stary dom ktory juz potrzebuje remontu bo inaczej sie poprostu za rok za dwa rozwali , i nie rozumie mnie ze jest mi zle mieszkajac w takich warunkach , jak do niego cos mowie to nie slucha mnie kompletnie , liczy sie tylko on i koniec, gdy robie mu obiad i podam do stołu to wybrzydza ze nie dobre ze do niczego sie w zyciu nie nadaje , ze ma zone ktora jest nieudacznikiem ,, na non stopie dzien w dzien pije tyle piw ile sie da i jeszze jakies słodkie wodki ,, ja juz poprostu mam dosc takiego zycia .. czy jest sens ratowac ten zwiazek jezeli on niehce zadnej pomocy ??? dodam ze nie mam gdzie isc z coreczka bo nie mam rodzicow i nikt mi nie pomoze
  4. Gość

    Złe samopoczucie

    Dzień dobry chciał bym się zapytać o moje objawy po marihuanie zapaliłem 3,5 miesiąca temu dosyć duża ilość przez co się porzygalem tagze miałem wtedy badtripa i po zejściu fazy po około 4 godzinach nic mi nie było więc uznałem że zapale jeszcze raz po 3 dniach owiele mniej niż wtedy i po tym razie miałem dziwne uczucie jak by głośnego kołatania serca chodząc do szkoły źle się czułem chciało mi się wymiotować chociaż nigdy mi się to niezdazylo palac marihuanę 1 raz wracając do objawów zaobserwowałem ze czuje się jak by nikt wokół mnie nie żył czasami czuje jak bym mial czeska głowę zawsze przy tym uczuciu mi ona mrowi przestałem czuć ostre sosy i mniej itesywnie śmierdzące zapachy jak wsiadam do autobusu robi mi się ciepło i zaczynam łapać prawie to samo co w szkole bardzo mi to upierdliwia życie nwm co mam zrobić napisałem to po to żeby mi ktoś pomógł zawsze byle szczęśliwy jeździłem do poznania pociągiem i nic mi nie było i w szkole też czułem ostre i nie tylko, zauważyłem też że mniej czuje bul np po uszczypnięciu się koledzy mi mówią że coś se wkręcam czy to możliwe że trawka mogło mi cos uszkodzic
  5. Gość

    Seks a ciąża

    Chciałbym zapytać o możliwość macierzyństwa w wieku Pan 49 lat, pani 39 lat. Oczywiście prowadzimy już od 10 lat zdrowy tryb życia. Jednak od 6 lat regularnie pan palił o ostatnie 3 lata waporyzował marihuanę. Oczywiście ostatni czas używka ta została odstawiona. Czy mogę się dowiedzieć jaki okres organizm potrzebuje na oczyszczenie się z tej toksyny i można rozpocząć proces próby zapłodnienia i prawidłowego rozwoju płodu oraz dziecka. Oczywiście rozumie, że na tę kwestię mają też wpływ inne czynniki zdrowia. Jednak pan jest już ojcem z innego związku i chodzi bardziej tylko tę kwestię tej używki. Dziękuje i pozdrawiam.
  6. Czy podczas wizyty u psychologa/ psychiatry musi być rodzic? Mam 15 lat,wychowuje mnie ojciec,który nie do końca sprawdza się w tej roli. Nie jest mi jakoś źle, ale po prostu nie dogadujemy się, nie rozmawiamy nugdy, on nie wie nic na mój temat. Nie wie z jakimi problemami się zmagam. Kiedyś próbowałam z nim rozmawiać na temat moich problemów, ale się nie udało. Z nim się po prostu nie da. Strasznie się krępuje przy nim, unikam go bo mam wrażenie jakby to był obcy facet. Mam dwójkę rodzeństwa. Brat ma prawie 18 lat, ciągle pali, pije, podejrzewam, że zdarza mu się nawet brać narkotyki. Siostra ma 14 lat i jest uzależniona od telefonu. Czuję się tu źle, nie pasuje do tego domu. Jestem spokojna, w przeciwieństwie do rodzeństwa, w domu jest ciągle krzyk, wyzwanie się nawzajem. Miałam za sobą 3 próby samobójcze i każda mimo moich starań była nie udana. Raz tato zobaczył, że mam pocięte nadgarstki powiedziałam, że to zadrapanie i nic z tym nie zrobił. Znikenlo mu opakowanie paracetamolu (50 tabletek), która ja wzięłam. Brat znalazł puste pudełko u mnie w plecaku i tato też nie zareagował (może to i dobrze). Nie o tym miałam pisać. Czuję, że potrzebuję psychologa. Wiem, że jeśli sama nie powiem, że potrzebuję wizyty u psychologa, zrobią to moi nauczyciele, którzy od dawna widzą, że się dziwnie zachowuje. Moje pytanie brzmi tak czy na wizycie u psychologa bądź psychiatry będzie musiała być mój ojciec? W momencie kiedy będę musiała opowiadać co się dzieje w moim życiu, co odczuwam itd. Bo jeżeli tak to nie odezwę się tam słowem. I czy jeśli powiem o próbach samobójczych, które miałam mój tato się o nich dowie?
  7. Mój problem wydaje się być taki żałosny. Jestem nastolatką, która w tym roku skończy 18 lat. Mogłoby się wydawać, że mam wszystko, co w życiu przynosi szczęście; kochających rodziców, rodzeństwo, które zawsze stara się żebym czuła się jak najlepiej, wspaniałych przyjaciół, z którymi dużo się śmieje. Nie brakuje mi tez pieniędzy, gdyż w dłuższe wolne od szkoły jeździłam za granicę do pracy i kupiłam sobie wszystko, co sobie zażyczyłam. Jeszcze dwa lata temu, kiedy uważałam, że jak kupię sobie wymarzony komputer to moje przygnębienie zniknie. Teraz chociaż wiem, iż pieniądze szczęścia nie dają, ale nie jestem w stanie odkryć, co sprawiłoby, że czułabym się lepiej. Nie potrafię się niczym zainteresować. Mam dosyć pesymistyczne podejście do życia. Uważam, że wszystko jest takie marne. Wychodzę z domu do szkoły o godzinie szóstej rano, a wracam o ok. czwartej po południu. Lubie chodzić do szkoły, bo wtedy jestem czymś zajęta. Przebywanie w gronie innych ludzi sprawia, że jestem inną osobą. Lubie ich słuchać, zwłaszcza nauczycieli i przyjaciół. Generalnie wydaje mi się, ze jestem dosyć lubiana osoba. Mam dobre wyniki w nauce, mimo ze nie poświęcam na nią jakoś dużo czasu. Kiedy wracam do domu, czuje się jak zupełnie inna osoba, tak jakbym siebie nie znała. Nienawidzę wolnego czasu, staram się chodzić spac bardzo wcześnie, żeby tylko przyspieszyć czas. Jeszcze kilka lat temu nie lubiłam wychodzić z domu, tylko przykładowo grać w gry komputerowe, rysować itd. Teraz te wszystkie czynności są dla mnie takie męczące i w ogóle nieciekawe. Teraz jak wracam do domu, to głównie leżę, próbuje zająć się czymś na siłę, słychać muzyki i rozmyślać o jakiś wydarzeniach z przeszłości, bądź zamartwiać się moim stanem. Gdybym miała wymienić uczucia, które non stop mi towarzysza to jest to głównie bardzo duża obojętność, przygnębienie, przekonanie o tym, ze nigdy nie uda mi się z tego wyjść. Jestem niemal przekonana, iż moje życie zakończy się samobójstwem. Każdy dzień jest taki sam. Mówiąc w przenośni, ludzie mogą zmierzać w dół albo ku gorze, a ja.. czuje jakby miała jedynie przed sobą prostą linię. To tak jakby moje życie było grą, w której przeszłam główna fabułę i osiągnęłam prawie wszystko, ale wciąż muszę w nią grać, aż w pewnym momencie mam ochotę ją skasować. Obojętność, o której wcześniej wspomniałam sprawia, że jestem w dużym stopniu nieczuła. Nigdy się nie zakochałam, moje zdrowie fizyczne nie jest wystarczająco dobrym argumentem żeby przykładowo zrezygnować z elektrycznego papierosa. Ostatnio również sporo schudłam, bo dużo się ruszam, a mało jem, głównie z powodu, iż nie mam apetytu. Z perspektywy innych ludzi, którzy mnie otaczają, jestem jedyną osobą, którą można podejrzewać o jakieś zaburzenia psychiczne. Kilkukrotnie próbowałam komuś opowiedzieć o swoim stanie, ale jak tylko zaczynałam to odrazu rezygnowałam z myślą, ze przecież co może mi pomoc taki człowiek. Na okrągło wszędzie te same rady typu „zainteresuj się czymś! Życie jest piękne!”. Byłam raz u psychologa, jakiś rok temu, ale sporo naściemniałam, gdyż kiedy jestem w społeczeństwie nie potrafię opisać tego, co tak na prawdę mnie dołuje. Coraz bardziej godzę się z myślą, że mogłabym przetrwać z tym stanem, po prostu musiałabym tylko dalej żyć, a to kim zostanę, gdzie pójdę, to raczej obojetne, gdyż raczej nie będę miała problemu z załatwieniem sobie zawodu. W końcu ludzie nie muszą lubić swojej pracy, prawda? Wydaje mi się, ze grozi mi jedynie samobójstwo, bądź narkotyki, które przez chwile potrafią sprawić, iż wszystko staje się takie oddalone. Mam silną wolę, więc nie powinnam, jak to inni określają, zniszczyć sobie życie, dopóki mam wystarczająco dobry powód żeby tego nie robić. Tym powodem są chociażby rodzice, którzy załamaliby sie, gdyby stała mi się krzywda. Chciałabym po prostu, żeby bardziej mi zależało na życiu, pozbyć się tej przeklętej obojętności, a co za tym idzie, pragnę mieć lepsze powody, aby żyć dalej.
  8. Gość

    Seks a ciąża

    Witam, 27.12.2019 doszło do sytuacji, gdzie chłopak wszedł we mnie i od razu zorientowałam się, że jest bez zabezpieczenia więc kazałam mu przestać co zrobił. nie było także wytrysku na inna część ciała ani w ogóle. Miałam wtedy dni płodne. 13.01.2020 powinnam dostać miesiączkę, dziś jest 30.01.2020 a miesiączki nadal nie ma, 4 dni temu robiłam test ciązowy, który wyszedł pozytywny, dwa dni temu zrobiłam kolejny i kolejny wyszedł pozytywny. Boli mnie brzuch od dłuższego czasu, około miesiąca, niekiedy odczuwam kłucie pod sercem, w dolnej części brzucha, słabo się czuję, czasem bolą mnie piersi. w ostatnim czasie paliłam sporo marihuany, czytałam, że THC może zawyżać wynik hcG, a także wynik testu może być fałszywie dodatni z powodu pewnych chorób. nie wiem co robić, ponieważ nie doszło do wytrysku ani nie było temu blisko, testy wychodzą mi pozytywnie, miesiączki jak nie było tak nie ma.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...