Forum Psychologia

Podejmowanie decyzji życia w związku a szacunek partnera

~Kinga40

~Kinga40

Chce zapytać co sądzicie o takiej sytuacji. Partner musiał podjąć pewna kluczową dla siebie decyzję. Jednak po licznych rozmowach nie uwzględnił mnie i mojej opinii. A zaznaczam że to ogromnie ważna decyzja była. Czy to zachowanie jest wporzadku skoro dzielimy razem życie (nie jesteśmy aktualnie małżeństwem ,i nie mamy nic wspólnego razem np żadnej nieruchomości ani konta bankowego )? To że miał takie prawo to wiem. Ale co mam myśleć o tym i o nim samym na przyszłość?

Odpowiedzi znajdują się poniżej

~gerse

~gerse

Uważam, że w poważnym związku kluczowe decyzje podejmuje się wspólnie i to jest podstawa wzajemnego szacunku w związku. Zarówno postawa szowinistyczna jak i pantoflarska nie dają szansy na udany, partnerski związek.

Ja, mając doświadczenia z poprzedniej znajomości, wypracowałem prosty test. Jeśli z ust Twojego partnera padną słowa typu zaborczość, osaczanie itp., to nie mam dla Ciebie dobrych wieści.

~liliith

~liliith

Czy ta decyzja, choć dotyczy jego spraw, będzie miała wpływ na Ciebie? (na jego przyszłość i pośrednio- na Twoją?).
Jeżeli tak, to nie najlepiej to wygląda. Można rozważać, w jakim zakresie partner uwzględnia Twoje zdanie;
bierze Twoje sprawy pod uwagę;
jak pojmuje partnerstwo w związku.
Jeśli ta sprawa dotyczy Ciebie, to "miło by było", gdybyś była uwzględniona w podejmowaniu decyzji.
Nie podajesz jednak konkretów.

~Kinga40

~Kinga40

A czy ma jakiekolwiek znaczenie to (z punktu widzenia kogoś obcego czyli wypowiadających się tu na forum )że taka decyzję podjął znacznie wcześniej w swojej przeszłości a obecnie najprawdopodobniej ma tylko dojść do jej sfinalizowania. Czy ma to szczególne znaczenie? Jak powinnam się mam do tego odnieść?

ka-wa

ka-wa

Piszesz zbyt enigmatycznie i niezrozumiale.
Wiadomo, że jeśli decyzja była wcześniejsza, a teraz ma być sfinalizowana, to miał prawo ją podjąć.
Nie musi to znaczyć, że nie liczy się z Twoim zdaniem, ale mógł się z nim nie zgadzać.
Wszystko też zależy od tego, co to była za sprawa i jak to wpłynie na Ciebie, czy jest dla Ciebie do zaakceptowania.
Dlatego jak nie napiszesz o co konkretnie chodziło, ciężko ocenić sytuację.

--

Szanuj zdanie innych...

104146 ka-wa Kobieta, 103 lata, Toruń
~Kinga40

~Kinga40

Ka-wa dawno temu podjął decyzję o sprzedaży swojej nieruchomości. Także dawna decyzja. Ja muszę zaakceptowac ,to jedyne wyjście. Czy to wpłynie na mnie? I tak i nie chyba.

ka-wa

ka-wa

Twoje argumenty na nie, jednak go widać nie przekonały, nie wiem czy były za słabe, czy żadne by go nie przekonały.
W każdym razie, jego majątek, jego decyzja i dobrze, bo facet powinien być decyzyjny i za nie odpowiadać.
Jakby Ciebie posłuchał i zrobił wbrew sobie, to dopiero byłby facetem bez jaj...

--

Szanuj zdanie innych...

104146 ka-wa Kobieta, 103 lata, Toruń
~Kinga40

~Kinga40

Nie przekonały go bo rozmawialiśmy. Mówił że gdyby się ugiął to postapilby właśnie wbrew sobie.
Ja wiem że to jego majątek. Tylko boję się że to pokazało że w przyszłości przy wspólnych decyzjach też może mnie nie brać pod uwagę a to już załóżmy będzie nasza rzecz lub nieruchomość ,należną do nas obojga. Czy mogę mieć takie obawy teraz czy to bez podstawne? Lalk dotąd nie mogę nic mu zarzucić. Choć też nie było sytuacji żeby to przetestować i zobaczyc. A nie zwiąże się z kimś kto nie bierze pod uwagę mojego zdania jako życiowej partnerki.

hets

hets

Ka-wa ma tu sto procent racji ! posłuchaj jej !
prawdziwy facet z jajami ! sam podejmuje decyzje które są słuszne dla jego majątku lub firmy ! może cię zapytać o zdanie !. Jeśli chodzi o was i sprawy dotyczące partnerstwa decydujecie wspólnie !!! rada ;jeśli jest ci z nim dobrze i on dba nie tylko o sytuacje materialne ale też troszczy się o dzieci i ciebie więc nie ma obaw ! miłego wieczoru :-)

208512 hets Mężczyzna, 46 lat, katowice
~Kinga40

~Kinga40

Właśnie po tej sytuacji zaczęłam się obawiać jak to w przyszłości może być. Jeśli już będziemy mieć coś wspólnego. Czy obawy są słuszne? Ktoś jeszcze wyrazi opinię?
Nie, nie mamy dzieci ani niczego wspólnie. Jesteśmy w związku na ten moment. Para. Poza tym co opisałam brak zastrzeżeń do niego.

ka-wa

ka-wa

~Kinga40
. Tylko boję się że to pokazało że w przyszłości przy wspólnych decyzjach też może mnie nie brać pod uwagę a to już załóżmy będzie nasza rzecz lub nieruchomość ,należną do nas obojga. Czy mogę mieć takie obawy teraz czy to bez podstawne?

To już będzie inna sprawa..., o wspólnym majątku, żadna ze stron, nawet nie jest w stanie podjąć decyzji jednostronnie.
Na podstawie tej jednej decyzji, nie da się powiedzieć, jak to będzie w przysłości i nie można powiedzieć w jakim stopniu będzie reagował na T woje argumenty, na pewno nie powinno się obstawiać przy swoim tylko dlatego, żeby wyszło na moje.

Jak jesteście razem, to wiesz czy liczy się z Twoim zdaniem, bo to wychodzi w wielu mniej ważnych sprawach.

Ale jeśli to Ty chcesz "nosić spodnie" w związku, to raczej z tym facetem się nie da.

--

Szanuj zdanie innych...

104146 ka-wa Kobieta, 103 lata, Toruń
~Kinga40

~Kinga40

Ka-wa tak na codzień i z tego co na ten moment widzę to liczy się z tym co ja chcę. Wybieramy różne rzeczy razem albo zgadza się na moje propozycje co do np spędzania czasu że idziemy tu albo jedziemy tam. Tylko tyle mogę na razie powiedzieć.
Ta decyzja była ostatnio taka "kluczowa"że tak powiem. No ale to było jego w stu procentach że tak to określę.
Nie wiem co będzie w przyszłości. Ufam mu, bardzo choć jakoś przesadnie długo się nie znamy bo rok. Nie chce tylko i wyłącznie sama podejmować decyzji ale chce partnerstwa od niego. W sumie wiele razy mówił mi że wie na czym w życiu mi zależy i pozwoliłby mi wybrać te rzeczy a nie inne. Bo wie ile to dla mnie znaczy. Chodziło by np o imię dla dziecka lub wybór projektu domu. To strasznie miłe. Tylko na ile jest do tego faktycznie skłonny po tym teraz ?? Na ile to prawda..

ka-wa

ka-wa

Nie da się przewidzieć przyszłości, najważniejsze, żeby się nie różnić za bardzo co do priorytetów.
Lubisz też widzę rządzić i dobrze, ale też dobrze jak każdy w związku bardziej rzadzi swoją działką, na zaszadzie, np.Ty urzadzasz kuchnię, ale w wyborze samochodu, bardziej liczy się jego głos.
Chodzi mi o to, żebyś nie oczekiwała tego, że wszystko ma tak być, jak Ty chcesz.
W tej fazie związku, on się zgadza na Twoje różne propozycje, bo mówi to co chcesz usłyszeć, w jakimś stopniu to się w przyszłości zmieni, ale najważniejsze czy jest dobrym człowiekiem, jaki ma charakter.
Teraz to coś za bardzo idealny mi się wydaje, a ideałów nie ma...

Też za bardzo podchodzisz zdroworozsądkowo, za bardzo kalkujesz...
Powinniście pomieszkać razem ze dwa lata, żeby się dobrze poznać, ale pamiętaj, że w związku wcześniej czy później coś zawsze skwierczy i nie będzie tak kolorowo jak teraz.

--

Szanuj zdanie innych...

104146 ka-wa Kobieta, 103 lata, Toruń
kikunia55

kikunia55

Przypomnij sobie jak u Ciebie w domu rodzice dzielili się obowiązkami i jakie decyzje należaly do kogo, czyja byla dana dzialka  życiowa do ktorej przeważnie druga strona się nie wtrącała a co było do obgadania przez ich dwoje.
Poobserwuj sobie, podpytaj swojego chlopaka jak miały się te sprawy w jego rodzinie. Porównaj, poaanalizuj i będziesz wiedziala kiedy będziecie się kłocić a w czym będziecie bardziej zgodni.

Oczywiście sporo tez zalezy od wkladu finansowego poszczególnych osob. Poniewaz ta osoba, ktora koniecznie chce przeforsowac jakąs swoją ideę, a widzi brak aplauzu z drugiej strony zawsze jeszcze może użyc argumentu w stylu "powinnismy jednak zrobic tak jak ja myślę.Ponadto ja przynoszę do domu zdecydowanie większe pieniądze i uważam, ze to Ty powinnas zrozumiec jednak mój pnkt widzenia i się do niego nagiąć"

I co dalej się będziesz zamartwiala jak Wasze stosunki się ulożą? Zyj po prostu, ciesz się jego towarzystwem, obserwuj spod oka a czas Ci sam pokaże czy warto mu zawierzyć na cale dalsze życie.

154416 kikunia55 Kobieta, 104 lata, wygwizdów
~Kinga40

~Kinga40

Ka-wa dziękuję za Twoja opinię . Wiesz ,na pewno kwestia zamieszkania jest kluczową bo to pokaże jaki jest wobec mnie tak na codzień w domu. Ale to jeszcze nie ten moment.
Lubię mieć swoje zdanie fakt. Ale też uważam że to dobrze. Pewne kwestie musi podejmować kobieta w związku. Pewne facet. Powiem Ci że był idealny, jako chłopak do teraz. Nie twierdzę że dalej będzie źle lub inaczej bo bardzo tego nie chce. Ale no to coś mi pokazało. Tak jakoś czuję. Co do priorytetów mamy je chyba takie same. Po prostu chciałam poznać kogoś opinię na temat tej całej sytuacji.

~Kinga40

~Kinga40

Kikunia55 z tym pytaniem i patrzeniem jak to było w rodzinie u mnie i niego to zły pomysł. Zarówno u niego i u mnie nie było to wszystko takie typowe a rodzice się nie zbyt dogadywali. Lub w ogóle. My jako para jesteśmy zgodni tak odebrałam jak na ten moment. No nie ukrywam że trochę go "testuje" życiowo gdybyśmy mieli tworzyć rodzinę kiedyś.
Dlatego tak pytam i chce opinii z zewnątrz. Ale naprawdę słyszałam że on pozwoli mi zdecydować w co najmniej kilku kwestiach ważnych w życiu co mnie cieszy. Chciałabym mówiąc szczerze tak między nami tu na forum, podjąć pewne decyzje sama i żeby on się zgodził. Co w sumie mi jakby potwierdza.

~onkaY

~onkaY

Szczerze?
Jesteś jego dziewczyną, nie mieszkacie jeszcze razem, nie macie wspólnego majątku, więc Twoje pretensje do niego są/były zupełnie nieuzasadnione.
Znasz powiedzenie "dzielić skórę na niedziwiedziu"?
czyli chcieć rozporządzać czymś, co do Ciebie nie należy.
To była jego nieruchomość, jego majątek odrębny w tworzeniu którego nie miałaś najmniejszego udziału, to jakim prawem chciałaś ingerować w to, co on zamierza z tym zrobić?
Wetknęłaś nos w nie swoje sprawy. Fakt, że jesteście w związku nie oznacza całkowitej symbiozy, każdy ma prawo do własnej przestrzeni, a w tym wypadku on nie miał żadnego obowiązku liczyć się z Twoim zdaniem.
Zdecydowanie zagalopowałaś się w swoich oczekiwaniach i pretensjach.

~Kinga40
K Ale naprawdę słyszałam że on pozwoli mi zdecydować w co najmniej kilku kwestiach ważnych w życiu co mnie cieszy. Chciałabym mówiąc szczerze tak między nami tu na forum, podjąć pewne decyzje sama i żeby on się zgodził. Co w sumie mi jakby potwierdza.

Ciekawe, jakie to ważne kwestie do których on nie zamierza się mieszać?
Masz jakieś niespełnione pragnienie władzy. Nie zapominaj, że władza, to nie tylko poczucie wyższości i panowania nad kimś, ale także odpowiedzialność i ponoszenie konsekwencji swoich decyzji.
Już teraz widzę brak konsekwencji w Twoim postępowaniu; wywalczyłaś sobie decyzyjność w jakis ważnych kwestiach, to po co Ci jego zgoda?
Chcesz się asekurowac, że w razie popełnienia przez Ciebie błędu, część odpowiedzialności spadnie na niego, bo w końcu sie zgodził?
Chyba, że chodzi o wybór menu na obiad?

~dammar

~dammar

A ja mysle ze ty chcesz partnera kontrolowac i boisz sie bo jednak nie kontrolujesz go calkowicie. Po drugie napisalas ze chcesz go przekonac do czegos i chcesz by sie zgodzil. Dla mnie to troche manipulacja. Kazda kobieta troche manipuluje, ale mam wrazenie ze ty chcesz uzyc tej sprzedazy jako argumentu by przeprowadzic swoj zamiar, uzyjesz tego jako broni przeciwko partnerowi, postawisz go pod sciana. Tak nie mozna. Nie wiem jaki charakter ma twoj partner ale kazdy jednak potrzebuje troche wolnosci bo inaczej poczuje sie osaczony i ucieknie. Jak sie cos buduje to na trwalych podstawach bo inaczej szybko sie rozpadnie.

~Kinga40

~Kinga40

OnkaY masz poniekąd rację, doszłam już do tego. To prawda nie mogłam narzucić mu swojego zdania bo formalnie nie miałam takiego prawa. Tylko po prostu myślałam że choć to jego to weźmie pod uwagę moje zdanie. Ale przekonałyscie mnie że oczekiwałam w tym zbyt wiele a nie powinnam nawet. Wiem co innego gdyby to była wspólną własnością, tu kwestia wygląda inaczej o 180 stopni.
Ale przejdźmy dalej. Pytasz jakie to kwestie mogłabym sama zdecydować. Już pisałam to wcześniej kawie. Wie że pewne sprawy są dla mnie wręcz kluczowe a to np chodzi o wybór imienia dla dziecka albo projektu domu w przyszłości. Mam wrażenie że już teraz to zrozumiał i przystał na to bym tu ja decydowała ostatecznie.
Naprawdę uważasz że mam niespelnione chęci władzy? Czyli to źle żeby mi pozwolił o tym zdecydować kiedyś tak? On chyba zdaje sobie sprawę jakie to dla mnie ważne i w tym cały sek. Gdyby tak było to niezmiernie bym to doceniła. Bo to troszkę w pewnym sensie uleganie dla mojego szczęścia. Tylko z kolei on mnie kocha i chce tego dla mnie.
Dammar ,nie chce go kontrolować w życiu. Nie. Zapędzilam się w kwestii tej decyzji jego nieruchomości ale poza tym niczego mu nie narzucam. Napisalyscie mi że to jego więc nie mogłam się aż tak wtrącić, wcześniej tak tego nie rozumiałam, patrzyłam przez pryzmat nas i pary która liczy się z zdaniem każdej strony.

kikunia55

kikunia55

Jesli i jego i Twoi rodzice się między sobą niespecjalnie dogadywali to dla Was obojga zły prognostyk. Piszesz, ze Wy to jestescie bardzo zgodni i nie mozna Was do nich przyrównywać. A zastanowiłas sie dlaczego te dwie pary pokolenie wczesniej się związaly? Własnie dlatego, ze w czasach poznawania się wydawało im się, ze są zgodni.Natomiast tej zgody, tego zauroczenia sobą nie umieli przeniesc na cale swoje życie.

Oczywiście to nie znaczy, ze Wy przy swojej uczciwej pracy w zwiazku nie macie wogóle szans. Niemniej, pewne zachowania i wzorce wynosi sie automatycznie z domu.

A decyzja o ostatecznym rozplanowaniu domu podejmowana przez Ciebie to taka fajna sprawa? A w tym domu to Twój partner nie będzie mieszkał? Może Ty jestes inzynierem budownictwa a on wykladowcą filologii, ze tak piszesz. Ale i w tym wypadku oboje powinniscie umiec się przekonac dlaczego plan domu ma przybrac taką a nie inną opcję. Prędzej mądrzejsze technicznie z Was uzgadnia z projektantem a potem wykonawcami techniczne szczególy budowli.

154416 kikunia55 Kobieta, 104 lata, wygwizdów
~Kinga40

~Kinga40

Napisałaś tak jakoby nie było szans dla nas do porozumiewania się jako pary. Czemu bo przez rodziców? A gdzie wzajemny szacunek i miłość? Przez to też a właściwie to główny motywator żeby w związku się udawało. Prawda? Nie twierdzę ani specjalnie nie wierzę że będzie tylko kolorowo bo to z góry niemożliwe. Ale czemu mam myśleć i zakładać z góry że coś jest złym prognostykiem? Chłopak w pełni nie utożsamia się z tym co robią jego rodzice. Tak to obecnie wygląda. Ja nieco bardziej.
Ani ja ani on nie jesteśmy żadnymi inżynierami ani budowlańcami. Ja po prostu marzę o czymś a on chyba chce mi w tym pomoc żeby to kiedyś osiągnąć.