Forum Zranione serce

Mąż

~Justynajjjjjj

~Justynajjjjjj

Witam.
Mam meza od 5 lat. Po ślubie stał sie oschły i wulgarny w stosunku do mojej rodziny, mnie szanował i kochał. Potem masakra, uderzył mnie bo jestem z rodziny .... . Kocham go, nienawidze jednocześnie. Wtedy nie był soba, zmarł jego tato i sie dołamał, płakał, wspominał. Był inna osoba. Teraz jednak sie go boje, uwielbiam z nim byc ale przed kazdym jego powrotem nienawidzego go i obawiam sie co bedzie dalej. Nie wiem cz bedzie raj cz dramat. Co mam robić ?

~Justynajjjjjj

~Justynajjjjjj

wiem juz . Poprostu zobacze czy cos sie zdazy jeszcze raz co mnie zaniepokoi i wtedy odejde. Nie mamy jeszcze dzieci to nikt nie ucierpi na tym rozwiazaniu. Powiedziałam mu ze w kazdej chwili moge odejsc i jak cos zepsuje to wiecej mnie zobaczy. Przepraszam za załozenie tematu ale bardzo mnie to ruszylo i wystraszylo.

ka-wa

ka-wa

Dobrze ,że napisałaś,bo wygadanie się też pomaga...,masz rację ,ale jeśli dasz mu ostatnią szansę to musisz być konsekwentna,
nie może swoich frustracji wyładowywać na Tobie,do tej pory widać mu się udawało Ciebie uchronić od swoich "nerwów" ,ale taka nienawiść do Twojej rodziny ,też daje do myślenia...,
jakby nie było zniszczył Twoją godność i zaufanie...czy to da się odbudować ,mam wątpliwości ,bo już nigdy nie będziesz pewna czy mu kiedyś nie"odbije",bo stresu nam w życiu nie brakuje...
Dlatego bądź sobą ,nie udawaj ,że wszystko jest ok,walcz o swój spokój psychiczny i fizyczny.

--

Szanuj zdanie innych...

104146 ka-wa Kobieta, 102 lata, Toruń
~Justynajjjjjj

~Justynajjjjjj

Dziękuje ka-wa za odpowiedz. Tez tak mysle jak ty i dlatego ten wpis. Nie wiem tylko czy nie jestem zbyt ...... nawet nie wiem jaka ze od razu sie tego boje i chce uciekac. :(

ka-wa

ka-wa wpis edytowany

Najważniejsze,żeby się nie bać ,żeby widział ,że się go nie boisz,dlatego stawiaj na swoim i patrz na reakcję...wiem,że łatwo mówić,ale lepszego wyjścia nie ma,
żebyś się na nim do końca poznała...,bo wiesz jak to działa ,raz wybaczyła, wybaczy następny.
Funkcjonuje takie stare powiedzenie,które generalnie się sprawdza ,że jak jak raz komuś ręka poleci to nie ostatni...,nie ma żadnego usprawiedliwienia, jeśli chodzi o przemoc w tej sytuacji,
dlatego też prawidłowo zareagowałaś ucieczką,to był naturalny odruch i nawet dobrze jakbyś tak zrobiła, i czekała na reakcję...,tylko nie uciekam ,że się boję,ale chce pokazać ,że nie chcę mieć takiego męża.

--

Szanuj zdanie innych...

104146 ka-wa Kobieta, 102 lata, Toruń
~Justynajjjjjj

~Justynajjjjjj

Dziekuje, masz racje. Pomogłes mi i to bardzo. Juz wiem co robic