Forum Seks

Jak wytrzymać okresową wstrzemięźliwość seksualną w małżeństwie.

~Sometimes

~Sometimes

Witam. Zdaję sobie sprawę, że większość ludzi, a w tym czytelników forum nie czuje się w obowiązku przestrzegania katolickich zasad w tym katolickiej etyki seksualnej i nie chcę "nawracać" innych na siłę. Jestem ciekawy jak "normalni" ludzie (tj zdrowi, sprawni, czujący pociąg do swoich partnerów, mający średnie lub wysokie libido) i będący jednocześnie praktykującymi katolikami (msza, spowiedź, komunia itd) radzą sobie z brakiem seksu i masturbacji przez długie okresy czasu. Mam tu na myśli między innymi narzeczeństwa unikające seksu przedślubnego (i masturbacji, do której opanowania jest zobowiązany każdy katolik), ale co mnie bardziej interesuje braku seksu i "innych czynności" po urodzeniu dziecka. Uregulowanie się cyklu kobiety po ciąży może trwać w pewnych przypadkach kilka miesięcy, a kobieta potrzebuje wtedy dużo uwagi i bliskości, raczej standardem jest spanie w jednym łożu małżeńskim i to z ukochaną z którą do niedawna uprawiało się regularnie seks (a więc sytuacja trudniejsza jak w przypadku narzeczeństwa nie mieszkającego nawet razem). Proszę nie ironizować, w gronie znajomych nie znam żadnej takiej pary, a jestem ciekawy jak sobie radzą zdrowe "jurne" pary katolików takim przypadku, może będzie to dla mnie natchnieniem, ja nie daję rady. I co w przypadku gdy jeden małżonek jest gotowy do okresowej wstrzemięźliwości, a drugi nie jest do tego przekonany.
Pozdrawiam.

Odpowiedzi znajdują się poniżej

~Onanim

~Onanim

O to dopiero pytanie! Myślę że częsta spowiedź. Chociaż jestem nałogowym onanistą, to częsta spowiedź czasami działa skutecznie.

~Sometimes

~Sometimes

Zbyt częsta spowiedź może być skutkiem, ale i przyczyną zaburzeń kompulsywno obsesyjnych. Ja jestem ciekawy jak biologicznie i psychicznie sobie radzą by jednocześnie nie być tykającymi bombami i nie zaniedbywać codziennych obowiązków, a zwłaszcza opieki nad niemowlakiem. Zdaję sobie sprawę, że tak wytrwałych par jest mało, no ale też nie przesadzajmy że przykładowo w Polsce tylko 50.

~Onanim

~Onanim

Ja nie daję rady. Choć i na psychoterapię chodzę. Już prawie dwa lata. Próbuje wyeliminować masturbację, ale i tak widzę że całkiem nie da się. Gdyż rozładowanie seksualnego napięcia jest potrzebne tak samo jak chleb. Nie rozładowanie napięcia może doprowadzić do zdenerwowania i zlości.
Ja nie namawiam. To tylko mój przypadek niestety.

~Sometimes

~Sometimes

Jesteś osobą konsekrowaną? Masturbacja nienalogowa zwłaszcza przy braku partnerki jest naturalną i potwierdza to seksuologia i psychologia. Religijni przeciwnicy masturbacji i np prezerwatyw argumentują z kolei że nienaturalne są i celibat i monogamia ale to jeszcze nie powód by człowiek nie zachowywał wierności małżonkowi.

~Onanim

~Onanim

Nie będę więcej komentować. Ja jestem żonaty mam dwoje dzieci, ale mam też problem o którym pisałem wyżej. Tak jak pisałem, to mój osobisty przypadek. Z którym zmagam się, a niestety przegrywam. Nie radzę ci masturbować się i chodzić na lewo.
Jedynie co mogę poradzić to pójdź zapytać swego spowiednika, gdyż to trudne pytanie i nie na tym forum. Choć ja mogę mylić się.
Pozdrawiam i przepraszam jeżeli czymś cię obraził

~Sometimes

~Sometimes

Spoko nie przepraszaj bo niczym nie obraziłeś. Właśnie mnie zastanawia i szukalbym natchnienia jak faceci żyjący w związkach znoszą okresy bez seksu i masturbacji i to bez względu na pobudki religijne czy ideologiczne. Nie wiem hobby sport ćwiczenia oddechowe. Wiem że takich osób jest mało wiekszosc sobie strzepie albo ew ręką czy ustami partnerki tudzież żony. Zastanawiają mnie natomiast pozostali.

~Onanim

~Onanim

Myślę że na tym forum odpowiedzi nie znajdziesz. Chociaż jak byłem na terapii radzą znaleźć jakieś hobby, aktywność fizyczną. Ja myślę że częste chodzenie do kościoła też pomaga ( przynajmniej mi ). Wstąp do jakiejś wspólnoty biblijno-modlitewnej przy kościele.

~Sometimes

~Sometimes

Nie czuję potrzeby wstąpienia z żoną czy samemu do zadnej wspólnoty. Spotykam tam albo hipokrytów albo ludzi o marginalnym typie o niskich potrzebach seksualnych których praktycznie praktyka nie dotyczy. Zastanawia mnie stricte strona psychobiologiczna

~Sometimes

~Sometimes

W polsko czy angielskojęzycznym internecie spotykam się publikacjami głównie mówiącymi że okresowa wstrzemięźliwośc seksualna wcale nie działa wieziotworczo. Zastanawiam się czy katolicka etyka seksualna ma jakieś rzeczywiste podstawy we współczesnej psychologii. Pani Połtawska mnie nie przekonuje a praktyka również nie.

~Onanim

~Onanim

Wydaje się, że to etyka seksualna dotycząca każdego osobnie. Dla mnie wstrzemięźliwość jest bardzo trudna, ale myślę że wystarczy nie zdradzać żony, a nie nadużywać masturbacją jak w moim przypadku.

~Sometimes

~Sometimes

No nie wystarczy bo według kościoła katolickiego jedyne godziwe użycie narządów rodnych to takie gdzie mąż podczas seksu kończy w małżonce czyli stosunek otwarty na życie. Grzeszna jest więc i każda masturbacja i wytrysk poza waginą żony np tak zwany lodzik czy stosunek pozamałżeński. Można zwariować.

~Onanim

~Onanim

Wiem że nie wystarczy i też cierpię z tego powodu. I sumienie, i w duszy mam przez to kamień. Ale idę do spowiedzi, przyznaję się do grzechu masturbacji, mimo wstydu. Jezus mnie oczyszcza i wspiera duchowo, i po spowiedzi mogę długo powstrzymać się od pragnienia masturbacji. Mimo że jestem nałogowcem. Już siedem dni nie masturbowałem się, mimo że ochote mam niesamowitą. Mam deprechę z tego powodu, kiepsko się czuje, ale...
Wiem że to mój osobisty przypadek, ale widzę że nikt na tym forum oprócz mnie, nie chce dzielić się swoim doświadczeniem, niestety.
W każdym razie szacunek dla ciebie że podejmujesz próbę i życzenia powodzenia ode mnie w tej trudnej sprawie.

kikunia55

kikunia55

~Sometimes
No nie wystarczy bo według kościoła katolickiego jedyne godziwe użycie narządów rodnych to takie gdzie mąż podczas seksu kończy w małżonce czyli stosunek otwarty na życie. Grzeszna jest więc i każda masturbacja i wytrysk poza waginą żony np tak zwany lodzik czy stosunek pozamałżeński. Można zwariować.

Jak słusznie zauważyles można zwariować. Czyli nie nalezy chyba aż tak dokladnie trzymac się tego co kościól glosi. Tym bardziej, ze polityka koscielna tez trochę zmienną jest a praktyka niektorych kaplanów, jak pokazuje życie ( i naswietlane ostatnio publicznie kwestie ich seksualnosci) jest naprawdę odległa od postępowania prawych ludzi.

Skoro grzechem jest unikanie pelnego stosunku zakończonego w partnerce i nie służacego prokreacji, tudzież grzechem jest stosowanie srodków antykoncepcyjnych to dlaczego w tak katolickim kraju nie jest normą 15-tka dzieci? Sądzisz, ze tylko kalendarzyk malżeński spowodowal tak niski przyrost naturalny, że rząd zdecydowal się na 500+ ?

A w czasie okresowej wstrzemięzliwosci malżeńskiej "wiekszosc sobie strzepie albo ew ręką czy ustami partnerki tudzież żony. "Tak w praktyce postępuje wiele par i wg mnie rozładowanie napięcia seksualnego u męzczyzny przez kobietę, jesli on umie jej podziękowac swoją czuloscią i uwaznoscią jest budowaniem więzi między partnerami. A Twoje mysli, ze to grzech psują tę mozliwą waszą jedność i wzajemne oddanie sobie.

154416 kikunia55 Kobieta, 105 lat, wygwizdów
~Sometimes

~Sometimes

~Onanim
Wiem że nie wystarczy i też cierpię z tego powodu. I sumienie, i w duszy mam przez to kamień. Ale idę do spowiedzi, przyznaję się do grzechu masturbacji, mimo wstydu. Jezus mnie oczyszcza i wspiera duchowo, i po spowiedzi mogę długo powstrzymać się od pragnienia masturbacji. Mimo że jestem nałogowcem. Już siedem dni nie masturbowałem się, mimo że ochote mam niesamowitą. Mam deprechę z tego powodu, kiepsko się czuje, ale...
Wiem że to mój osobisty przypadek, ale widzę że nikt na tym forum oprócz mnie, nie chce dzielić się swoim doświadczeniem, niestety.
W każdym razie szacunek dla ciebie że podejmujesz próbę i życzenia powodzenia ode mnie w tej trudnej sprawie.
moje pierwotne sumienie jestem przekonany nie wyrzucaloby zdrowej masturbacji jako grzechu czy używając poza chrześcijańskiej terminologii jako coś niemoralnego nieetycznego czy niesłusznego niewlasciwego czy złego. Podstawą byłoby nieszkodzenie swojemu organizmowi i niezaniedbywanie kobiety oraz obowiązków. Według dostępnych mi aktualnych źródeł nie za częsta albo okresowa masturbacja jest neutralna dla zdrowia albo czasami nawet korzystna. Przeszkoda dla katolika są oficjalne dokumenty kościelne które jest winien przyjąć zwłaszcza katechizm encykliki i oswiadczenia kongregacji do spraw wiary. Te są nieubłagane i póki co nic się w tej materii nie zmieniło. Do połowy 19 wieku nie znano procesu zapłodnienia uważano że w nasieniu znajdują się już mali ludzie i stąd argumenty o rzekomym marnowaniu spermy czy niekorzystnym dla zdrowia usuwaniu z siebie esencji życia. Obecnie kościół stoi na stanowisku że dalej masturbacja jest grzeszna ale już nie dlatego że miałaby być rzekomo niezdrowa. Nawet jak jest zdrowa to dalej pozostaje grzeszna. Przerazaja mnie komentarze nierzadko nieanonimowych osób na portalach i forach katolickich że nawet pobranie nasienia do celów medycznych mogących ratować zdrowie czy życie dalej jest naganne moralnie. Albo gdy jest zalecana przez lekarza w związku z problemami z cewka moczowa prostatą czy jądrami. Pytającego odsyłają z kwitkiem ale trzeba uczciwie przyznać że mają oparcie w oficjalym nauczaniu kościoła. Generalnie mój temat pierwotnie nie dotyczył samej masturbacji ale tego w jaki sposób zdrowe seksualnie pary psychicznie radzą sobie w czasie okresowej wstrzemięźliwości. Pozdrawiam.

~Sometimes

~Sometimes

Najprostsza nasuwającą mi się odpowiedź jest taka że sobie nie radzą. I dylemat rodzi się tragiczny: wybieraj zdrowie i satysfakcjonujące życie seksualne albo religia. Cały czas pisałem o zdrowej masturbacji a może i wspólnych zabawach z żoną a nie o nałogu czy kompulsywnejj zaburzonej. Dla osoby chcącej być prawym wyznawca to jest nie lada problem a dla zdecydowanej większości pozostałych ludzi są to abstrakcyjne problemy wywołujące tylko uśmieszek politowania. Zdaję sobie z tego sprawę. Wybieranie sobie z zasad religii tylko tego co nam się podoba to postawa niekonsekwentna ale stosowana przez większość jest to religijność hipermarketowa wybieram sobie tylko to co chce kupić prywatyzacja wiary. Konsekwentne dla mnie są te osoby które nie podzielając jakiegoś elementu danej religii odrzucają ja w całości.

~Sometimes

~Sometimes

kikunia55
~Sometimes
No nie wystarczy bo według kościoła katolickiego jedyne godziwe użycie narządów rodnych to takie gdzie mąż podczas seksu kończy w małżonce czyli stosunek otwarty na życie. Grzeszna jest więc i każda masturbacja i wytrysk poza waginą żony np tak zwany lodzik czy stosunek pozamałżeński. Można zwariować.

Jak słusznie zauważyles można zwariować. Czyli nie nalezy chyba aż tak dokladnie trzymac się tego co kościól glosi. Tym bardziej, ze polityka koscielna tez trochę zmienną jest a praktyka niektorych kaplanów, jak pokazuje życie ( i naswietlane ostatnio publicznie kwestie ich seksualnosci) jest naprawdę odległa od postępowania prawych ludzi.

Skoro grzechem jest unikanie pelnego stosunku zakończonego w partnerce i nie służacego prokreacji, tudzież grzechem jest stosowanie srodków antykoncepcyjnych to dlaczego w tak katolickim kraju nie jest normą 15-tka dzieci? Sądzisz, ze tylko kalendarzyk malżeński spowodowal tak niski przyrost naturalny, że rząd zdecydowal się na 500+ ?

A w czasie okresowej wstrzemięzliwosci malżeńskiej "wiekszosc sobie strzepie albo ew ręką czy ustami partnerki tudzież żony. "Tak w praktyce postępuje wiele par i wg mnie rozładowanie napięcia seksualnego u męzczyzny przez kobietę, jesli on umie jej podziękowac swoją czuloscią i uwaznoscią jest budowaniem więzi między partnerami. A Twoje mysli, ze to grzech psują tę mozliwą waszą jedność i wzajemne oddanie sobie.

Hej dzięki za długi wpis. Zdaję sobie sprawę z wielu bezeceństw kleru generalnie to wielu z nich nie lubie mogę przytaczać statystyki o pedofilii czy ojcostwie ale nie tego dotyczył mój temat. Moralność policjantów drogówki nie ma wpływu na zasady ruchu drogowego. Księża są funkcjonariuszami swojej instytucji i bez względu na osobiste prowadzenie się mają głosić depozyt wiary swojego kosciola. To że nauczyciel geografii będzie pedo czy złodziejem nie wpływa na kształt ziemi. Mam nadzieję że rozumiesz analogię. W Polsce katolików jest mało większość to katolicy kulturowi co pójdą z koszykiem na święta albo biorą śluby kościelne ze względu na tradycję i ceremonię. Ja natchnienia chciałbym szukać w tym jak z okresową wstrzemięźliwością radzi sobie tą garstka małżeństw. Osobiście nie znam takich nawiedzonym pisemkom w nakładzie kilka tysięcy i pisanym na jedno kopyto tak zwanym swiadectwom nie ufam a religijne fora już mnie odpychają. Na marginesie uczciwie muszę powiedzieć że obecne naturalne metody to już nie tylko prosty kalendarzyk a mocno religijne pary też nie mają dziecka co roku. Ale nie o tym chciałem pisać. Wracając do pierwotnego pytania zastanawia mnie na czym miałby polegać wieziotworczy charakter okresów bez seksu. Tak w praktyce bez komunałów o skupieniu się na wspólnych zainteresowaniach itd bo tydzień z dobrym seksem wcale temu nie przeczy.

~Onanim

~Onanim

No to teraz, z tego co widzę, tę pytanie musisz zadawać samemu sobie. Jak i co. Dla tego że jak widzisz, nie znasz takiej osoby która dotrzymała by się wstrzemięźliwości.

~odpowiedź jedyna

~odpowiedź jedyna

jeżeli z powodu połogu, to niemogąca baba ściska uda robiąc szparę imitującą pizdę, , smaruje olejem Castrol i chłop pcha w nią ch*ja, spuszcza się jak dawniej. Tę metodę stosują więźniowie. jest to bezpieczniejsze niż anal.
Jeżeli tsza sie wsczymać spowodu np. kłótni, wyjazdu, to masturbacja lup bórdel

~Onanim

~Onanim

~odpowiedź jedyna
jeżeli z powodu połogu, to niemogąca baba ściska uda robiąc szparę imitującą pizdę, , smaruje olejem Castrol i chłop pcha w nią ch*ja, spuszcza się jak dawniej. Tę metodę stosują więźniowie. jest to bezpieczniejsze niż anal.
Jeżeli tsza sie wsczymać spowodu np. kłótni, wyjazdu, to masturbacja lup bórdel

To już nie jest wstrzemięźliwość. :(((