Forum Psychologia

Jak odzyskac wiare w siebie

onebyone

onebyone wpis edytowany

Brak mi tej nadzieji. Oficjalnie 1,5 roku po rozstaniu, gdzie on jest juz w nowym zwiazku. Kontakt caly czas mielismy i spotykalismy sie, ale dopiero od 3 tygodni jestem na calkowitym odywku od niego. Zablokowalam wszelakie mozliwosci kontaktu z nim bo on niedalby mi spokoju wiec nie kusze juz losu . Od marca chodze na terapie , czytam mase ksiazek o rozwoju ale nie wiem czy jest jakis postęp. Wg mojej psycholog jestem emocjonalnie od niego uzalezniona. nie potrafie zapomniec bo on dawal poczucie ze jestem cos warta. To ze bylam z kims budowalo mojego ego, to ze razem spedzalismy czas sprawialo ze w moim zyciu nie bylo pustki, nie znalam samotnosci a dzis ona wciaz mnie dobija.. Musze tez nadmienic ze on byl czlowiekiem toksycznym, typowy narcyz, emocjonalnie mnie zdradzal, mial pelno kolezanek przez co ja nigdy mu nie zaufalam.. To kolejny dowod ze tkwie w chorym uzaleznieniu bo nikt nie chce wracac do kogos kto go niszczyl... a ja czasem mam wrazenie ze wrocilabym mimo to, zeby tylko nie byc sama. Moje poczucie wartosci i swiadomosc ze teraz jestem taka nijaka, ze moje marzenia o slubie, o swojej rodzinie legly w gruzach mnie pograzaja. Codzienna rutyna i samotnosc utwierdzaja mnie w tym ze juz sie chyba nie podniose i ze juz sie nie uda zbudowac innego zwiazku bo tez na nikogo odpowiedniego nie trafialam. Kazdy ktory pojawil sie w moim zyciu, byl kims na chwile, po mieisacu znikali i zaden z nich tak na prawde nie nadawal sie do zwiazku. Nie wiem dlaczego przyciaglam takie kaleki emocjonalne. Chcialabym sie jakos poukladac, uwierzyc w siebie ze jestem cos warta ale doszlam do wniosku ze od dziecka wmawiano mi ze szczescie osiagne jak wyjde za maz, zaloze rodzine itd. Dobijaja mnie czasem zalosne teksty czlonkow mojej rodziny np. babci ze za bardzo przebieram, albo ze nikogo juz nie znajde bo przeciez mam juz 23 lata . Albo wypytywanie mnie o nowa dziewwczyne mojego bylego; "czy ladna? ladniejsza od ciebie ? " Wiem, ze moja babka to zakompleksiona kobieta, mieszkajaca wdziurze zabitej dechami no ale niestety w tym stanie ktorym wciaz przebywam , jestem strasznie poddatna na idiotyczne teksty ze juz nikogo nie znajde a przeciez lata leca... To wszystko efekt mojego poczucia wartosci, bo gdybym miala wyje*ane to wszystko zapewne byloby inne. Lzej by mi sie zylo... Nie wiem jak odbudowac w sobie to co najwazniejsze :(

175710 onebyone Kobieta, 23 lata, Lesko

Odpowiedzi znajdują się poniżej

Raszer

Raszer

No napięcie i dramatyzm tej sytuacji jest nie możliwy do przemilczenia. Nie słyszałem nigdy o odwyku od faceta. No i czytasz książki o rozwoju i nic z tego. Jesteś od niego uzależniona? Przyjrzał bym się, nie dyplomowi twojej terapeutki bo to nie ma znaczenia, ale na staż bym zerknął. I specjalizacje. Był toksyczny, bo narcyz choć dawał ci poczucie wartości i zdradzal cie bo mial koleżanki?.. i przez to nigdy mu już mu nie zaufałaś. (Tak staram się skleić odpowiedz na to co napisałaś, albo napisz jakieś sensowne przykłady albo przyjmij jak to widzi inna osoba). Jest wszystko sprzeczne, ja też jestem narcyzem a związki mam zajebiste i koleżanki też.. i mogla bys byc dumna, że twój facet jest atrakcyjny, ale lepiej bez dowodów zdrady zjebać go, że zniszczył ci życie, i faktycznie masz 23 lata już nic się nie da zrobić trzeba było założyć welon do kolegi z ławki w podstawówce. Ja bym podejrzewał, że toksyczna może być babcia! U ciebie nie jest raczej problemem facet, Babcia w wieku 23 lat też nie powinna mieć wpływu. Przykro mi ale jest ci ciężko, bo trochę odwalasz histerie. Myślenie o kimś do kogo się coś czuło itp może trwać długo i nie wiem czemu uważam, że to bardziej z twojej winy to się rozpadło, tymbardziej, że "nie dawał ci spokoju". Ty nie radzisz sobie z pewnymi emocjami, czego dowodem jest ten opis. Niezbyt jasny, ale ciekawią mnie książki o rozwoju. Algebra? Czy są inne. I co to jest to coś najważniejsze co chcesz odbudować? Pewność siebie? Odpowiedz masz w tym co sama napsisałaś.

128852 raszer Mężczyzna, 30 lat, 3miasto
Carlo

Carlo wpis edytowany

onebyone, wbrew temu, co uważasz, jesteś jeszcze bardzo młoda i masz przed sobą całe życie. Ujmując to żartobliwie – jeszcze bardzo daleko Ci do czasu, w którym mogłabyś spisywać cokolwiek lub kogokolwiek na straty. A tak na serio:

Bardzo dobrze, że wreszcie zerwałaś kontakt z tym toksycznym człowiekiem. Nawet nie waż się myśleć o ewentualnym powrocie. Jedyna rozsądna opcja to brak jakiegokolwiek kontaktu – sama widzisz, jakie w końcowym rozrachunku przyniósł Ci „korzyści” ten chłopak i ten cały związek. Piszesz, że jesteś od niego uzależniona. Wydaje mi się, że jesteś raczej uzależniona od wizji siebie, którą on w Tobie wykreował. A to nie on, lecz Ty sama powinnaś tę wizję i pomysł na siebie budować.

Zacznij mocno pracować nad poczuciem własnej wartości. Moim zdaniem, Twój podstawowy problem polega na tym, że pokładasz w potencjalnym związku wszystkie swoje nadzieje. Żyjesz w przekonaniu, że nowy związek ma rozwiązać wszystkie Twoje problemy. A to tak nie działa. Żeby stworzyć szczęśliwy związek, trzeba już przed nim żyć w zgodzie ze sobą i wieść szczęśliwe życie. Udany związek to „tylko” (lub „aż”) dopełnienie szczęśliwego życia, a nie jego gwarancja. (!) Nie możesz oczekiwać, że nowy związek stanie się cudownym lekiem na całe otaczające Cię zło. Nie daj sobie wmówić niczego innego. Pamiętaj o tym, że będąc w związku, jesteś jego połową – masz 50-procentowy wkład w jego działanie. Zatem jesteś w 50 procentach odpowiedzialna za jego powodzenie. Nie zrzucaj wszystkiego na barki partnera. Twój nowy chłopak powinien wprawdzie pomagać Ci radzić sobie z problemami, ale nie zastąpi Ci terapeuty. Zadbaj więc o swoje emocje, zacznij wreszcie akceptować samą siebie, podnieś swoją samoocenę, a wówczas będzie Ci znacznie łatwiej znaleźć kogoś odpowiedniego i nawiązać stabilną relację. Serdecznie Ci tego życzę!

194369 carlo Mężczyzna, 108 lat, Warszawa
onebyone

onebyone

Raszer zareagowales bardzo podobnie jak on i mnia zatakowales ale.coZ sie dziwic skoro narcyzy takie sa . Skoro nie slyszales o takim odwyku to poczytaj o uzaleznieniach od milosci, od drugiego czlowieka to moze cos wiecej zrozumiesz.. z Waszej perspektywy narcyzow wszystko wyglada zajebiscie bo Wy jestescie zajebisci. A to ze mnie zdradzil piszac sobie z kolezanka na temat tego jak by sie z nia zabawial.. to wedlug Ciebie jest bezsensownym przykladem?! Albo jak jezdzil sobie do kolezanek na kawy wieczorami, zawsze sam ! ( i tylko z nimi rozmawial podobno ) . Uwazasz, ze nie liczenie sie z moimi emocjami bylo ok ? On malo kiedy zwracal na nie uwage. Ciagle problem byl we mnie, ze cos nie tak ze mna i ze ja wydziwiam.. serio ?!! Mysle ze ja dla niego bylam tylko dodatkiem, to on mial blyszczec. I nie pytaj mnie, dlaczego w takim razie z nim bylam bo ciezko mi o tym mowic. Ciagnelam to dalej bo ze balam sie samotnosci. Wtedy juz wyszlo to moje uzaleznienie . Wolalam z nim byc byle tylko nie zostac sama..bo co to za zycie samej, a ludzie zaraz zaczna obgadywac ze cos nie halo ze mna itd... A algebry juz dawno przestalam sie uczyc takze wiesz ;-) Tego typu komentarze to pozostaw dla siebie ;)
@carlo dziekuje za mile slowa ! Caly czas pracuje nad tym zeby uwierzyc ze jeszcze co najlepsze przede mna :)

175710 onebyone Kobieta, 23 lata, Lesko