Forum Psychologia

Szkoła

~Alex09

~Alex09

Hej. Mam 16 lat i idę teraz do 2 klasy liceum, zaczynam profil biolchem (to dosyć ważna kwestia). Od kilku lat cierpię na nerwicę z atakami paniki o podłożu bardziej hipochondrycznym. Mam dosyć specyficzny charakter; wszystkim się przejmuję, biorę to do siebie, analizuję i wszystko łatwo wyprowadza mnie z równowagi. Walczę z tym, uczęszczałam na psychoterapię, teraz postawiłam na coś w stylu autoterapii. Uważam, że dam radę sama, miewam lepsze okresy. Czytam wiele na ten temat, słucham wykładów, wykonuję przeróżne ćwiczenia. Postępy są, ale wiem, że wymaga to dużo czasu. Jednak w jednej kwestii nie bardzo wiem jak sobie pomóc. Fachową wiedzę mam, ale szukam jakichś "praktycznych taktyk" od osób, które być może miały podobne problemy. Moim problemem jest hipochondria, okropny lęk przed chorobami. To jest jak błędne koło: boję się chorób, pojawiają się objawy psychosomatyczne, boję się jeszcze bardziej i o każdym pojedynczym objawie czytam w internecie. Teraz już robię to rzadziej, ale był moment z pół roku temu, gdy byłam święcie przekonana, że mam guza mózgu, choruję na boreliozę, arytmię i stwardnienie rozsiane jednocześnie! Fakt jest taki, że oczywiście podstawowe (i nie tylko) badania wyszły dobrze i mało prawdopodobna jest choroba, która daje tyle różnorakich objawów, a nie wyszła w badaniach. Jednak ja nie potrafię tego pojąć i objawy nadal są. Wybrałam taki profil w szkole, ponieważ wbrew pozorom interesuję się tymi tematami i wiążę z tym przyszłość. Może inaczej: nie widzę siebie w niczym innym i nie sprawiałoby mi to przyjemności. Także nie, profilu nie zmienię. I byłoby całkiem spoko, gdyby nie fakt, że za pół roku zaczną się tematy o CHOROBACH. Tak, prawie cały rok będziemy uczyć się o chorobach, o ich powstawaniu i leczeniu. Nie byłby to duży problem, bo podstawową wiedzę dzięki hipochondrii już mam. Ale za bardzo się w to wczuwam. Gdy czytam coś o chorobie to od razu wyobrażam sobie, jak ktoś umiera albo ja sama, albo że np. już mam tą chorobę. Na lekcjach biologii zawsze dziwnie się czuję. Zazwyczaj jest to tylko dyskomfort, ale gdy zacznę myśleć o objawach, że zaraz zemdleję lub zwymiotuję to od razu mam atak paniki. I to taki, że czasami nie mogę pisać, bo drętwieją mi ręce, a gdyby ktoś poprosił mnie do odpowiedzi to raczej bym się nie wysłowiła. Czasami pocę się ze stresu tak, że pot kapie na zeszyty. Ale najgorsze jest to, że przez to wiele tracę. Nie potrafię skupić się na lekcji, na tym co tłumaczy nauczyciel. O ile pierwsza klasa to były jakieś pierdy, typu ekologia itd, to za rok zaczną się już bardzo trudne tematy i po prostu mogę sobie nie poradzić. Przez to, że z lekcji mało wynoszę, bo jest to jedynie walka o przetrwanie, to w domu muszę poświęcić więcej czasu na naukę. Wiąże się to z niepanowaniem nad moimi emocjami. Gdy coś nie wchodzi mi do głowy to od razu płaczę, krzyczę, rzucam książkami. Ostatecznie i tak kończy się dobrze, mam dobre oceny i jestem jedną z lepszych uczennic, no ale kurczę. Wolałabym się gorzej uczyć niż przeżywać każdą ocenę, każdy temat w szkole i na każdej lekcji się źle czuć. Nie wiem, jak mam się zdystansować. Bardzo zależy mi na dobrym zdaniu matury z biologii, by potem dostać się na fajne studia, które w sumie są moim marzeniem. Nie chcę tego zmieniać ze względu na nerwicę. Wolę się przemęczyć. Ale co zrobić, żeby to męczenie jakoś zmniejszyć? Macie jakieś fajne metody, żeby zdystansować się, nie analizować wszystkiego i nie brać do siebie? Albo coś na "poprawę" skupienia na lekcji, żeby myśleć tylko o tym co mówi nauczyciel, a nie "ciekawe jakie mam teraz ciśnienie"? I nie piszcie mi, że mam iść do psychologa, bo to wiem, ale pytanie kieruję do osób, które miały podobny problem lub nawet fachowców. Wszelkie rady mile widziane. Jeśli ktoś znajdzie czas, by mi pomóc, byłabym bardzo wdzięczna! :)

Odpowiedzi znajdują się poniżej

kingak2

kingak2

Trudno Ci cokolwiek doradzić . Do lekarz iść nie chcesz, a powinnaś. Jeżeli nie chcesz pomocy psychiatry , to musisz sobie sama z tym poradzić. Jest wiele chorób , których objawy pasują do wszystkiego , jeżeli tylko chce się je przyporządkować do własnego samopoczucia. Ale w przypadku zdrowej osoby , jaką jesteś choroba o objawach o których usłyszysz lub przeczytasz w internecie jest tak samo realna jak wygranie w toto lotka. Więc , albo sama sobie z tym radż , albo idż do psychiatry.

186107 kingak2 Kobieta, 59 lat, Kraków
limfocyt21

limfocyt21

Jest takie stare powiedzenie "w zdrowym ciele zdrowy duch " i kryje się w nim sporo prawdy , człowiek nie składa się jedynie z samych myśli , zapominają o tym ludzie którzy wiecznie wszystko analizują i wymyślają sobie problemy. Mamy też ciało , które zaniedbujemy przez długi czas. Co Ci może pomóc? Moja rada jest taka , zacznij regularnie uprawiać sport tylko nie jakieś tam jogi , srogi szintu i inne dziwactwa a konkretne które dadzą wycisk twojemu ciału nie wiem co tam lubisz może np pływanie , bieganie , tenis . Uprawianie sportu to naturalny sposób na wyzwalanie się endorfin. Uprawianie sportu pozwoli Ci na chwilę zapomnienia od tych natretnych myśli.Naturalnie poprawa nie nastąpi w ciagu dnia , z biegiem czasu zauważysz znaczącą poprawę. Musisz jedynie to robić regularnie a nie kiedy masz siłę albo ochotę. Kolejną sprawą jest rozmowa ...ale nie wewnętrzny dialog z sobą , a z ludzmi Cię otaczajacymi , za bardzo się skupiasz na sobie a przecież nie jesteś pepkiem swiata. Jeżeli za bardzo skupiamy się na sobie zapominamy że istnieją poza nami inni ludzie.Poświęć innym część swojego czasu na rozmowę z kolegami , rodziną i rozmawiaj szczerze , ale nie o swoich problemach , rozmawiaj o ich sprawach to również odciagnie Cię od ciągłego analizowania własnych myśli.A z tą autoterapia daj se siana , bo to prowadzi do błędnego koła myśli a właśnie od tego chcesz uciec.

--

Bądź bardziej skoncentrowany na swoim charakterze niż na reputacji, ponieważ twój charakter mówi kim naprawdę jesteś, podczas gdy reputacja jedynie to, co myślą o tobie inni

195418 limfocyt21 Kobieta, 27 lat, Katowice