Skocz do zawartości
Forum
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

DonPietro91

Użytkownik
  • Zawartość

    8
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

0 Neutralna

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. Podziękował 🙂 odkąd jeden z tak zwanych "psychologów" doradził abym rzucił pracę i udał się na jakieś tam trzy miesięczne zajęcia, tak od tamtej pory powiedziałem, że sam sobie poradzę :). A gdy zapytałem go a skąd wezmę wtedy pieniądze na życie, to nie miał żadnych sensownych argumentów. Drugi przykład to mój znajomy z podobną sytuacją, jest alkoholikiem nie pijącym i poszedł do psychologa ale to było jeszcze w trakcie jego picia to samo mu powiedział żeby rzucił pracę i zaczął terapię a on tylko mu odpowiedział to kto wyżywi moje dzieci i wyszedł a morał tego taki że nie pije 20 lat od tamtej pory :).
  2. Już dawno przestałem oczekiwać, przestałem szukać na siłę odciąłem się od innych,jakoś żyje po swojemu i na uboczu z dala od reszty i to się nie zmieniło. Jeżeli chodzi o pomoc to sam sobie pomagam bez nikogo i to jest dla mnie ta miła niespodzianka. A to że mam już czasami dość i czuję niechęć do świata uważam za normalne poprostu tak odreagowuje.
  3. Owszem jako ucieczkę przed światem i przed toksycznymi ludżmi, przed kolejnymi rozczarowaniami bo uważam że świat co raz bardziej gnije a Ja się od tego odcinam najlepiej jak potrafię.
  4. Tylko co Ja mam z tym wspólnego?
  5. Myślę że już tak zostanie że sam będe się z tym mierzył, pewne przejścia nauczyły mnie cenić indywidualizm czyli podążanie swoją ścieżką a nie za śladami tłumu, nie ukrywam przez większość życia byłem samotnym wilkiem, do takich wniosków dochodzę po głębszej analizie swojej przeszłości.
  6. Próbowałem różnych zainteresowań, ale szybko się nudzę i wydaje mi się że mam trudny charakter odnośnie zainteresowań. Oczywiście z pewnymi wyjątkami, są inne sposoby na relaks i żeby była jasność nie tylko piję i palę ale i też w inny sposób odreagowuję. Byłem u jednego psychologa i terapeuty i odnosiłem wrażenie że mieli mnie gdzieś, więc zrezygnowałem z ich "pomocy" i postanowiłem samemu podjąć kroki do zmiany siebie. Przez lata byłem również obserwatorem, ludzi których spotykałem, na podstawie analizy innych zachowań, budowałem swoją wewnętrzną taktykę typu: nie zwracaj na innych uwagi, nie rozmawiaj, podejmuj tylko płytką konwersację i bądź nie zainteresowany ludźmi, czyli najprościej mówiąc budowałem portret oschłego i zimnego człowieka, gdyż to pomagało mnie uchronić przed kolejnymi niemiłymi rozczarowaniami. Może to być szufladkowanie aczkolwiek potrafiłem wywnioskować już po kilku minutach rozmowy z daną osobą czy nadal kontynuować rozmowę lub poprostu pokazać swoje plecy. Nie przypominam sobie wogóle abym kiedykolwiek rozmawiał otwarcie o swoich problemach, co mnie naprawdę gryzie itp.A nawet gdy chodziłem do psychologa czy psychoterapeuty to nigdy moi rodzice o tym nie wiedzieli ani nikt inny, dlatego sam musiałem sobie pomagać bez żadnego oparcia dlatego patrząc z perspektywy czasu to sam uporządkowałem swój bałagan i to dla mnie dowód że jestem silny.
  7. Z samobójstwem to było tak że w momencie próby szedł dużo starszy Pan ode mnie, oczywiście zauważył i domyślił się co chce zrobić więc podszedł i odwiódł mnie, długo rozmawialiśmy wtedy i przemówił mi do rozsądku ale zjawił się dosłownie w ostatniej chwili. Byłem już u dwóch psychologów ale byli to "książkowi" więc darowałem sobie dalsze wizyty i sam sobie radziłem, prowadziłem wewnętrzną walkę i jak na dzień dzisiejszy jest lepiej , chociaż stany się nawracają, to jak burza którą poprostu nauczyłem się przeczekać. Zdaję sobie sprawę z konsekwencji picia alkoholu aczkolwiek to nie jest nałogowe, potrafię nie pić nawet przez rok. Natomiast więcej razy zdarzy mi się zapalić trawę niż wypić np. piwo
  8. Nie wiem czy wszystko wporządku z moją kondycją psychiczną, aczkolwiek postaram się sprecyzować to najbardziej jak tylko się da. Zacznę wszystko od początku : Jestem mężczyzną, mam pracę.Mój problem polega na tym że przez większość mojego życia byłem bagatelizowany przez rówieśników już od szkoły podstawowej, nikt nie zwracał na mnie uwagi, wiecznie byłem odstawiany na bok. W dalszym okresie szkoły podstawowej doszły prześladowania psychiczne ( głównie chodziło o moją nadwagę) jak i fizyczne, byłem ofiarą klasową, najprościej pisząc "workiem treningowym". W domu nie miałem lepszej sytuacji ponieważ zaznałem również po części patologii rodzinnej, jestem DDA. Mój ojciec wraz ze starszym bratem są alkoholikami. Od najmłodszych lat były ciągłe awantury przez alkohol, żyłem w ciągłym strachu, gdy szedłem do szkoły bałem się co tym razem będzie a gdy wracałem do domu zastanawiałem się co tym razem w domu będzie. Byłem w tak beznadziejnej sytuacji że wstydziłem się każdego, nie miałem nikogo aby o tym wszystkim porozmawiać, dosłownie nikogo !. Tak przez kilka lat wszystkie emocje dusiłem w sobie, szukałem w szkole akceptacji w osobach które robiły największy bałagan na lekcjach, znalazłem złudną akceptację ponieważ zostałem wykorzystywany i oszukiwany jako najzwyklejszy błazen. Później przyszedł czas "pierwszej miłości" niestety również zostałem rozczarowany ponieważ osoba z która byłem robiła ze mnie pośmiewisko i zdeptała moje uczucia tylko żeby się pośmiać ze mnie ze swoimi koleżankami. Byłem już na skraju wyczerpania, miałem wszystkiego dosyć, szarpnąłem się na swoje życie, miałem nie udaną próbę samobójczą. W klasie ktoś gdzieś i jakoś się dowiedział że mam ojca "pijaka" i zaczęły się wytykania palcami i naśmiewanie się ze mnie. I tak tym sposobem "jakoś" skończyłem gimnazjum podejmując walkę sam ze sobą, w szkole średniej co prawda było trochę lepiej ponieważ nikt się mnie czepiał aż tak dotkliwie ale nadal byłem ignorowany i to zawsze mnie najbardziej bolało, jakieś imprezy klasowe, spotkania itp. wiecznie byłem odstawiany na bok. Trwało to zresztą nadal to trwa do dziś gdy już pracuję, we wcześniejszych pracach również byłem pośmiewiskiem. Przez te wszystkie lata szkolne wracają wspomnienia przez które jestem wybuchowy, odbiło się to na mojej psychice, często mam myśli samobójcze jednak od gimnazjum nie odważyłem się podjąć następnej próby. Bardzo szybko wpadam w złość, najprostsza czynność potrafi mnie wyprowadzić z równowagi. Sytuacja rodzinna się poprawiła ponieważ ojciec przestał pić i jest spokojnie jednak nasze relacje doprowadzają mnie do szału. Dwa razy miałem atak furii ze względu (a przynajmniej tak mi się wydaje) na skumulowane emocje w sobie gdy już ochłonąłem to prawie traciłem przytomność. Często czuję się nikomu nie potrzebny, jak zwykły śmieć który żyje bo żyje bez celu. Moje myśli często są udręką, odczuwam też bezsens istnienia, zaczynam wierzyć że jestem nikim ale również mam i dobre dni w których czuję się całkiem normalnie. To wszystko co napisałem powyżej przedstawiłem siebie i swoje samopoczucie, mam nadzieję że nie jest jakoś bardzo zawiłe, często mam też huśtawki nastrojów czyli mam dobry humor a za chwilę jestem wściekły. Czasem już nie wiem gdzie szukać pomocy, jak do tej pory zawsze radziłem sobie sam ze sobą chociaż ta "walka" potrafi trwać i kilka dni. Przypomniało mi się że w szkole średniej miałem lekką depresję z którą musiałem radzić sobie o dziwo sam a gdy próbowałem z kimś o tym porozmawiać zwykle kończyło się na gadaniu typu : " taki problem to nie problem weź się w garść to Ci przejdzie głupota" i właśnie tak czułem się dobijany. Wszystkie negatywne emocje duszone kiedyś we mnie odbijają się na mnie dzisiaj wybuchami złości, bezsensie istnienia i bycia nikomu nie potrzebnym oraz byciu samotnikiem po części z wyboru. Wszystko co robię lub jeżdżę lub wychodzę na spacer, poprostu cokolwiek robię sam. Jest to wyczerpujący wpis ale bardzo proszę kogoś kto to przeczyta o radę, co mogę robić ponieważ gubię się w tym sam. Czuję że spalam się życiowo, często pije alkohol samo aby poprawić sobie humor, poszukiwałem jakiegoś zajęcia dla siebie ale nic mi nie odpowiada i myślę że w tej kwestii jestem zbyt ciężki, nie mam ochoty na wychodzenie z domu, jedynie praca a poza nią często tylko sen. Odnoszę również takie wrażenie że mam w sobie wiele osobowości, potrafię mieć dobry humor a po południu bardzo zły i negatywny często roznosi mnie wściekłość przez co zdarza się że to odbija się na innych, rozmawiam sam ze sobą i nie wiem czy to jest normalne ale gdy jestem sam to rozmawiam ze sobą jak z kolegą, są też dni kiedy mam ochotę zdobywać świat a za moment uciekam od świata i wszystkich. Ogólnie różne noszę w sobie stany to jak z nie uregulowanym radiem, co chwilę włącza się jakaś inna stacja. Opisałem siebie jak najdokładniej po czym łatwiej komuś będzie może wyciągnąć jakieś wnioski i analizę mojej osoby.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...