TakaJakaś7

Kobieta, 35 lat, Sokołów Podlaski

Lista postów użytkownika
TakaJakaś7

Re: musi sobie to poukładać

Jakie to dziecinne, postraszę Ją że odchodzę chociaż tak naprawdę nie chcę odejść. Nie wiemy ile masz lat ale na pewno jesteś takim wiecznym Piotrusiem Panem. Czas zejść na ziemię i faktycznie budować wspólną przyszłość albo dać dziewczynie spokój i dalej tkwić w stanie w którym tkwisz.

TakaJakaś7

Re: Nie mam dzieci, nie mam partnera/męża nie jestem zrozumiana

ka-wa ja również Cię w pełni popieram, a widzę że większość wypowiadających również.
Z tym że to wszystko rozbija się o strach przed mężczyznami, brak umiejętności obycia z nimi. Temat który omija jak ogień. Temat rozwinął się na 5 stron a my nadal nie wiemy dlaczego tak bardzo się ich boi.
Czuje paniczny strach przed nimi, ucieczka w świat finansów, udawanie niezależnej. A i tak pobocznie daje znać że to właśnie w tej kwestii jest coś nie halo. Kwestia odejścia Ojca daje o sobie szeroko znać...
Faktycznie lepiej jak się nie zdecydujesz na dziecko bo gdyby się pojawiło to tylko byś przekazała mu ten strach wobec mężczyzn a nie o to przecież chodzi. Faktycznie lepiej będzie jak się skupisz na sobie a konkretnie na przerobieniu tego strachu. Bo nas nie przekonasz i nawet jak znajdzie się ktoś kto Cię poprze to i tak będzie widać że z tą osobą jest coś nie tak, to po prostu widać. Masz wybór: albo się z tym zmierzysz albo nadal bedziesz tkwić w tym i nadal się męczyć, Twój wybór.

TakaJakaś7

Re: Co sie z tymi dziewuchami dzieje!

~HansHans11
Trochę nie rozumiem. W młodości ludzie eksperymentują (tak to nazwijmy), jeszcze nie chcą takiej szeroko pojętej stabilizacji, bardziej się zauraczają niż przeżywają tą jedyną prawdziwą miłość i to chyba nic nadzwyczajnego, że taki 40- latek potrafi mieć za sobą nawet kilkanaście partnerek. Poza tym to kobiety zazwyczaj mają więcej partnerów niż na odwrót.

@Laurette- Tak, musisz w takim razie należeć do tych wyjątków.


Jesteś trollem czy po prostu coś zażyłeś? Bo nie piszesz poważnie.

TakaJakaś7

Re: Nie mam dzieci, nie mam partnera/męża nie jestem zrozumiana

Wiesz co? To wszystko co nam tu przekazałaś powiedz to tym osobom co Cię nie rozumieją. Jestem niemal że pewna że po takim przedstawieniu sytuacji z pewnością Cię zrozumieją doskonale a i masz niemal 100% pewność że w końcu dadzą Ci upragniony spokój. Ale wpierw walną młotkiem w głowę gdy się dowiedzą jak materialistycznie podchodzisz do posiadania dziecka.
A że uznają Cię za świruskę która ustaliła sobie że tylko dziewczynka albo wcale? Plus oczywiście inne czynniki. No cóż, jesteś niezależna a w końcu gdy ktoś jest niezależny to i się nie przejmuje tym co inni mówią. Zna swoją wartość więc bez problemu oleje sprawę.
A że się pozbawiasz miłości,ciepła, bliskości, czułości i opieki jakiegoś mężczyzny? Że stawiasz na karierę, no cóż, na pewno i to inni zrozumieją. Ja nie mam zamiaru się tego pozbawiać. No ale cóż, Twoje życie, Ty decydujesz.

TakaJakaś7

Re: Nieszczesliwe zauroczenie i relacja, ktora truje mi zycie, pomocy

Właśnie o to Jej chodzi, uzależnić od siebie jak najbardziej, wyssać jak najwięcej z ofiary by samej czerpać jak najwięcej. Takie osoby nie mają empatii, nie czują emocji, nie odczuwają. Wyciskają z innych do momentu aż ktoś to albo przerwie albo da wyssać z siebie całą energię po czym porzucają bez wyrzutu.
Tylko Ty jesteś w stanie przerwać ten proceder. Nie daj się uzależnić do końca, im szybciej to zrobisz tym lepiej dla Ciebie. Czas odtrucia wykorzystaj na pracę nad sobą. I jak już pisałam otocz się ludźmi, to właśnie ludzie dadzą Ci największe wsparcie w tych trudnych chwilach dzięki czemu łatwiej i szybciej przez to przebrniesz.

TakaJakaś7

Re: Nie mam dzieci, nie mam partnera/męża nie jestem zrozumiana

~Kether
Więc nie chcę się mierzyć ze swoim strachem zachodząc w ciążę i urodzić chłopca na zasadzie "może strach przejdzie i się uda".
.
Popieram, kategorycznie to nie jest sposób. Tyle że Ty kategorycznie zamykasz się na mężczyzn. Z jednej strony może to i dobrze, bo gdybyś się chciała z tym zmierzyć to jest wielkie prawdopodobieństwo że przyciągnęłabyś narcyza.
Z drugiej strony to niedobrze że nie próbujesz się z tym zmierzyć. Kiedyś i tak będziesz musiała, chyba że ciągle i ciągle będziesz się tak kiwać. Tylko po co? Ból jest tak czy inaczej więc im szybciej się z nim zmierzymy tym lepiej dla nas.
Wiesz, Twoja historia jest bardzo zbliżona do mojej. Z tym że jakiś czas temu postanowiłam się z tym zmierzyć. Akurat z narcyzem już się zmierzyłam, w tej chwili zaś mierzę się w budowaniu siebie oraz realizacji międzyludzkich. Łatwo nie jest, jednak czuję się na tyle silna że wiem iż dam radę to przebrnąć.
Twierdzenie że inni Cię nie rozumieją jak dla mnie jest nieprawidłowe, widzę raczej że to Ty ich nie rozumiesz. W dodatku widzę że oni próbują Ci pomóc, w pokrętny, dziwny sposób, za to sposób znany im. W tej chwili jesteś zamknięta na innych, warto dla samej siebie się otworzyć.
ka-wa ma rację, to właśnie relacje z Ojcem, w dalszym planie z Matką i z rodzeństwem wpłynęły na Twoje obecne życie.
Na koniec taka mała dygresja którą staram się stosować i która daje efekty: jeśli chcesz być szczęśliwa pogódź się z tym że nie ma szczęścia.

TakaJakaś7

Re: Nieszczesliwe zauroczenie i relacja, ktora truje mi zycie, pomocy

Więc póki co ogranicz kontakt do minimum. Ewidentnie pogrywa i z Tobą i z tamtymi. Czy jest dziewicą czy nie to akurat jest najmniej istotne. Najbardziej istotne jest to że jest niestabilna i na tym najlepiej się oprzeć.
Poczytaj o wampirach energetycznych, idę o zakład że jeśli nie wszystko to co najmniej większość będzie się zgadzać. A od takich jak najdalej. Są już tak wytrenowani że zazwyczaj są w stanie bez problemu owinąć wiele ofiar. Nie łudź się, to osoby bardzo inteligentne i spostrzegawcze.
Słabe szanse aby sobie z nim poradzić. Odseparowanie się, najskuteczniejszy sposób na taką osobę. Do momentu aż znajdzie kolejną ofiarę...

TakaJakaś7

Re: Nie mam dzieci, nie mam partnera/męża nie jestem zrozumiana

Jesteś za bardzo skupiona na sobie. A dokładniej to na Twoich relacjach z mężczyznami. Szukasz pomocy ale gdy ktoś idzie dobrym tropem to podkulasz ogon i szczelnie się zamykasz. Dopiero mocno rozjątrzona troszkę się odsłaniasz by po chwili znów się otulić, jeszcze szczelniej i ciaśniej.
Tak się nie da żyć, tylko krzywdę zrobisz sobie w ten sposób. Z Twojej postawy epatuje z jednej strony bezbronność na przemian z wyniosłością. Wcale nie jesteś pewna siebie, jo jest zamaskowany strach.
A wszystko to jest spowodowane jednym czynnikiem: wręcz już panicznym strachem przed mężczyznami. Do tego stopnia że nie chcesz syna. Boisz się zmierzyć ze strachem, tyle że ten strach tak czy inaczej Cię dopada, sama dobrze widzisz że on tak czy inaczej jest. Możesz dalej przed nim uciekać lub się z nim zmierzyć, wybór należy do Ciebie.

TakaJakaś7

Re: Nieszczesliwe zauroczenie i relacja, ktora truje mi zycie, pomocy

Jak już słusznie ka-wa zauważyła jesteś w takim wieku że cnotę jest w stanie Ci wmówić. W ładnie zmanipulowane słowa łatwo uwierzyć.
Gdy tylko przeczytałam sam tytuł odniosłam wrażenie że to ona jest toksyczna a nie Jej niby były. Niby, gdyż uważam że ona Was wszystkich owinęła sobie wokół palca, manipuluje każdym z Was tak aby jak najwięcej wyciągnąć dla siebie.
Najlepiej gdybyś jak najszybciej odciął się od niej i to diametralnie. Zero kontaktu, zero jakiejkolwiek styczności, a jeśli to nie jest możliwe to uwolnić się emocjonalnie.
I przede wszystkim, praca nad sobą, skupienie nad tym co istotne dla Ciebie. Wyjście do ludzi, to jest bardzo ważne, zapewne masz znajomych więc odnowić kontakty. Musisz po prostu odżyć.

TakaJakaś7

Re: Co sie z tymi dziewuchami dzieje!

Laurette zauważ że on ma kilka przygód, w tej chwili, a przynajmniej niezbicie tak to wygląda. W dodatku rozdziela seks od miłości, i o ile to może być akceptowalne w luźnych relacjach o tyle przy ,,ustatkowaniu się" mało która kobieta się na to zgodzi. W dodatku egoista, jeśli ma takie liberalne poglądy to niech się zwiąże z prostytutką, przynajmniej nie będzie ryzykować że podda go testom a i uczucia będzie mógł wyłączyć. Tylko czy będąc w odwrotnej sytuacji, gdzie to partnerka będzie tą która ma większe doświadczenie Jego ego to zniesie...

TakaJakaś7

Re: Jak odkrecic te slowa?

Javiolla
I co w związku z tym? Czego od nas oczekujesz?

Jak odkręcić te słowa. Czuć krytykę w Twoich słowach a przecież winnym sytuacji są obie strony, i to jakkolwiek by nie patrzeć. Przynajmniej ja tak uważam, Ty nie musisz się z tym zgadzać.
Z opisu sytuacji wynika że ostatnio chłopak Cię podburzał. Przy tej okazji nasuwa mi się obraz chłopaka który różne życiowe problemy ,,zamiata" pod przysłowiowy dywan. Częściej możesz liczyć na żarciki z Jego strony niż poważną rozmowę a gdy już do niej dojdzie to dochodzi do spiny a nie wyjaśnienia?
Daj znać czy to się zgadza i jeśli tak to ile? W tej chwili klaruje mi się co nieco jednak mam niepełny obraz sytuacji.

TakaJakaś7

Re: Nie mam dzieci, nie mam partnera/męża nie jestem zrozumiana

Skoro potrzebujesz zgody to proszę bardzo, do usług. Dzielę się nimi- no cóż, a więc chciałaś się po prostu pochwalić swoją decyzją. Bez sensu, reklamujesz nam zalety życia bez mężczyzny? Brawo, na forum gdzie się przede wszystkim pomaga rozwiązać czyjeś problemy Ty się po prostu dzielisz.
To pewnie mamy Ci przyklasnąć? Ok, przyklaskuje, ani nie wiąż się z żadnym mężczyzną ani nie rodź dzieci. Podjęłaś decyzję to sobie z nią żyj, nam ta wiedza jest zbyteczna, tym bardziej że my mamy inne podejście do życia. Może kiedyś znajdziesz u innych zrozumienie, bo u nas w tej kwestii nie znajdziesz, powodzenia.

TakaJakaś7

Re: Nie mam dzieci, nie mam partnera/męża nie jestem zrozumiana

Oczywiście że możemy i z tego też korzystamy. Oczywiście Ty możesz nam też wmawiać że można wychowywać dziecko bez mężczyzny. Oczywiście możesz siebie oszukiwać że decyzja którą aktualnie podjęłaś jest słuszna. Oczywiście możesz nas też przekonywać że związek to nie dla Ciebie i pomimo jawnych podprogowych przekazów wcale mężczyzn się nie boisz i nie uważasz się od nich lepsza. Tyle że nie oszukasz swojej natury. No ale cóż, jak Ci tak dobrze to co nam do tego. My nie musimy Cię wcale rozumieć, grunt że Ty rozumiesz siebie.

TakaJakaś7

Re: Nie mam dzieci, nie mam partnera/męża nie jestem zrozumiana

Pierwsza część jest skierowana do Lukasa.
Widzę kolejną kwestię do przepracowania. Boisz się porażki. Tego że się nie sprawdzisz jako partnerka i matka. Że mężczyzna prędzej czy później Cię zdradzi, nie będzie szanować itd.
Tyle że to są Twoje obawy które mogą się nie tylko nie spełnić a może wyjść wręcz odwrotnie. Sama ustalasz scenariusz.
Musiałaś mieć ciężki start w dorosłość. Dom w którym dominującą rolę odgrywały pieniądze. A teraz, w dorosłym życiu sama w pewnym stopniu tym epatujesz.
W tym wszystkim najważniejsze jest to abyś odnalazła siebie w tym grajdołku. Jak już okreslisz siebie to i w innych kwestiach się odnajdziesz.

TakaJakaś7

Re: Nie mam dzieci, nie mam partnera/męża nie jestem zrozumiana

Masz rację, nie mam monopolu. Mam natomiast możliwość wypowiedzenia się w tej kwestii.
A w tej sytuacji popieram dziewczyny, autorka z jakiegoś powodu się blokuje, i na ten moment jest dla Niej ważne aby się odblokować, tym samym spychając inne czynniki na bok.
Kether, masz ogromny problem z pieniędzmi. Tak duży że przesłania wiele ważnych kwestii. Z facetami, z dziećmi daj sobie póki co spokój. Skup się na odbudowaniu siebie.

TakaJakaś7

Re: Nie mam dzieci, nie mam partnera/męża nie jestem zrozumiana

luukas
no oczywiście, że tak ;) ale to trzeba zajrzeć wgłąb siebie i być świadomym swoich uczuć :) niestety autorkę rozumiem, bo wszyscy, wszędzie na około zakładają wszystko inne oprócz własnego wyboru :)

A w tej chwili, w ten sposób, pokazujesz swój egoizm. Nie próbujesz pomóc autorce, po prostu pokazujesz jaki jesteś Ty. Intencje masz słuszne, jednak nie tędy droga.

TakaJakaś7

Re: Problemy z agresywnym i zazdrosnym chłopakiem w związku

Dziewczyny dobrze piszą, wiej od niego jak najszybciej. To nie jest typ z którym mogłabyś układać wspólne życie.
I najważniejsze: słowa, obelgi, wszystko to co mówi dotyczą Jego. To on taki jest. Nic a to nic nie mają wspólnego z Tobą. A skoro już to wiesz to i łatwiej powinnaś podjąć decyzję.
To co czujesz to nie miłość, nawet nie przywiązanie. Ty jesteś od Niego uzależniona emocjonalnie, a wierz mi, nie ma nic gorszego niż uwięzienie w emocjach innych osób. Więzienie na które skazujesz sama siebie.
Teraz postaw na swoje emocje, masz sporo do przepracowania, a więc będziesz potrzebować dużo siły. Siły którą masz, wystarczy ją skierować na siebie. Dasz radę, trzymam kciuki.

TakaJakaś7

Re: Czy jest tutaj ktoś po slubie,z miłoscia w tle?

luukas
no to kopciuszku o co chodzi ? bo jak narazie to chwalisz się tylko, gratuluje zepsucia moralnego. Czymś jeszcze chcesz się pochwalić ?

Romantyczka lubująca się w czytaniu harlekinów, wierząca że ten pierwszy jest tym jedynym. Kolejny przykład tego jak ego potrafi przesłonić zdrowy rozsądek.

TakaJakaś7

Re: Przechowywanie numeru telefonu po zakończeniu relacji.

Hola, pora chyba się przebudzić. Partnerka o której tak zaciekle piszesz nie jest już z Tobą więc dyskusja bez sensu. Ona ma własne życie więc Twoja ingerencja w Jej sprawy jest zbyteczna.
Tak swoją drogą to ja też mam za sobą toksyczną relację, tyle że ja ją już dawno zamknęłam.

TakaJakaś7

Re: Praca wywołuje u mnie strach a boję się odejść

~Dagm3
Tak mam problem z samoocena. Tego nie neguje...
Nie sądzę że psycholog pomoże. O tym wszystkim mam mu powiedzieć?jak się czuje źle w pracy? Że się mecze?

Psycholog co jedynie wspomoże, na pewno nie pomoże. Każda zmiana następuje w nas samych, to my sami musimy chcieć coś zmienić w swoim życiu. Psycholog, terapeuta, ludzie w pracy czy w miejscu zamieszkania są jedynie etapem w życiu pozwalającym osiągnąć wyższy poziom. Dlatego zmianę zaczyna się od innego podejścia do tej samej sytuacji. To działanie w myśl powiedzenia: ,,Chcesz zmieniać świat?- zacznij od siebie".
Resztę napisała Javiolla.

TakaJakaś7

Re: Praca wywołuje u mnie strach a boję się odejść

Popieram ka-wa, to problem z samooceną. Dobrze wyjdziesz jak się skupisz nad jej poprawą. W przeciwnym razie w żadnej innej pracy nie zagrzejesz długo miejsca. Będziesz ciągle powtarzać ten schemat dopóki się nie ockniesz i nie zrozumiesz że nie tędy droga.
Gdy pierwszy raz przeczytałam Twój post wywnioskowałam iż masz w sobie potencjał, i to duży. A szefostwo/kierownictwo to zauważa, tylko nie Ty. Spróbuj wydobyć z siebie ten potencjał, jak tylko go wydobędziesz to dojdziesz do prostego wniosku: strach ma jedynie wielkie oczy, sam w sobie jest niegroźny. Gorszy okres miewa każdy, jednak przychodzi też czas aby podnieść się na nogi. Pozytywne myśli zawsze bardziej się opłacają, warto zapamiętać.

TakaJakaś7

Re: Zostawiłam go, bo nie pociągałam go, ale tęsknimy za sobą

Tak, brak obycia z mężczyznami. Piszesz że nie było komplementów, nie czujesz się doceniona a gdy już o tym powiedziałaś to się dostosował do Twojej prośby. Chyba nie liczyłaś że się tego domyśli? Większość mężczyzn to logicy, jak powiesz tak będziesz miała.
Nie rozumiesz podstawowej zasady: związek to przede wszystkim komunikacja. To nie jest połączenie dusz, już spojrzy i się rozumiecie bez słów, nadajecie na tych samych falach.
To że przypuszczasz iż mógłby się masturbować a nawet zdradzać świadczy o Twojej małej wiary w siebie. Osoby bardziej pewne siebie takich obaw nie mają a nawet jak mają to tak słabe że szybko im przechodzi. Dlatego zaproponowalam terapię. Ale przede wszystkim zmiana schematu myślenia.

TakaJakaś7

Re: Zostawiłam go, bo nie pociągałam go, ale tęsknimy za sobą

luukas
z tego co rozumiem...wychodzi więc, że jedyny problem to jego libido które nie jest na poziomie...3 razy dziennie ?

Jego libido jest w porządku, z nim też najprawdopodobniej jest wszystko ok. Co jedynie może nie być wystarczająco pewny siebie. To problem z emocjami, ze sobą. Brak obycia z mężczyznami, słaba znajomość ich psychiki.
W trybie pilnym potrzebna praca nad sobą, a przede wszystkim nad psychiką. Prawdopodobnie niezbędna rozmowa z terapeutą. Pora stanąć na nogi, żyć w realnym świecie. Nie oznacza to rezygnacji z odchyłów a wypracowanie ich tak aby nie odrywały od rzeczywistości.

TakaJakaś7

Re: Praca wywołuje u mnie strach a boję się odejść

Mi się nasunęło coś zupełnie innego niż mobberowanie. Ale zanim przedstawię swój punkt widzenia to napisz wpierw proszę o jakich dodatkowych zadaniach jest mowa.
Wtedy dopiero można wnioskować co zrobić, w tej chwili to są właściwie ogólniki.

TakaJakaś7

Re: Sąsiedzi ciągle wzywają na nas policję

~studentka_karolina
Sąsiad z 3 piętra nam powiedział, ze jesteśmy młodzi, a młodość ma swoje prawa, także starszy gość- po 60 ale wyluzowany, mówił, ze młodość jest po to, by z niej korzystać, a ci pod nami to niech sobie wybudują dom prywatny. Starszy człowiek, a nas popiera i mówił, ze jemu to nie przeszkadza, zę mozemy nawet całe noce się bawić.

Człowiek który nie wyszalał się za młodu może sobie tak gadać, mógł też Was trochę podprowokować, mógł, mógł, mógł... A Wy to łykacie jak pelikan, bo Wy młodzi, tacy uciśnieni przez strasznych sąsiadów. Co za straszny los!
A to że Wy nie szanujecie starszego pokolenia, zakłócacie im ciszę nocną to ma być już ok. Że nawet nie weźmiecie pod uwagę że oni już nasłuchali się muzyki, że po tylu latach ich słuch się wyostrzył a że jeszcze słuchają przez sufit to efekt jest tym bardziej nasilony. Ja mieszkam w prywatnym mieszkaniu i słychać głośniejsze kroki, więc o muzyce, nawet cichej nie ma co wspominać. Więc w takim blokowisku efekt jest, zapewniam, dużo bardziej zwielokrotniony.
Przykre jest że młode pokolenie jest coraz bardziej egoistyczne, coraz mniej mają szacunku dla innych. Sami możecie zbudować sobie prywatny dom, najlepiej gdzieś w głębi lasu i tam pozwalajcie sobie do woli.
Dobrze by też było gdyby to Wam ktoś czymś niemiłym odpłacił, może wtedy zrozumiecie jak to jest.

TakaJakaś7

Re: Dziwaczni, prości rodzice

Autorze, Tobie ewidentnie brakuje wrażeń, chcesz zasmakować życia. W związku z tym mam dla Ciebie propozycję: idź do najbliższego hospicjum, spytaj się o najmłodsze chore dziecko. Codziennie po godzinie się nim zajmuj, troszcz, opiekuj, dawaj wsparcie. Oglądaj codziennie ludzi zwijających się z bólu, rodziców płaczących nad swoimi niczemu niewinnymi dziećmi. Żyjącym ze świadomością że ich ukochane dziecko umrze szybciej niż oni. Zobacz jak wygląda życie, prawdziwe życie. Po miesiącu takiego chodzenia zobaczysz jak bardzo wiele masz. Bo rodzice wychowali Cię najlepiej jak powinni a Ty odpłacasz im egoizmem. ,,Pogratulować" rodzicom dziecka.
A jak chcesz się bawić to proszę bardzo, w wieku 13 lat zacznij pracować, już możesz, zarobisz na restauracje za którymi tak przepadasz. Trochę więcej odłożysz to i wyjedziesz na zagraniczne wczasy. Proszę, to wszystko na wyciągnięcie ręki a dzięki takiemu posunięciu będziesz miał większe możliwości w przyszłości. Zaczniesz zarabiać duże pieniądze, tak jak lubisz. Wychowaj się sam, zmień się sam. Bo nie do przyjęcia jest to żeby dziecko próbowało ustawiać rodziców.

TakaJakaś7

Re: Boję się angażować w związek bardziej i nie wiem czemu

Nie do końca miałam na myśli to co napisałam, chciałam się upewnić czy to faktycznie różnica charakterów. W tej chwili widzę to tak: potrzebujesz poczucia akceptacji. Facet akurat na to jest, przynajmniej w jakiejś części, na to zamknięty. Ma jakieś niemiłe doświadczenia w dotychczasowym życiu przez co zamknął się na siebie a więc i na innych. Ty poprzez dotychczasowe doświadczenia również się na Niego zblokowałaś. Wzajemnie nie jesteście w stanie dać sobie nawzajem poczucia akceptacji więc tak dryfujecie w tym tzw. związku.
Czy macie szansę na przyszłość? To już decyzja Was dwojga, Ty widać że jesteś skłonna to ratować więc teraz kwestia tego czy On się otworzy na tyle aby wytrwać. Ciężka sprawa, jednak możliwa.

TakaJakaś7

Re: Boję się angażować w związek bardziej i nie wiem czemu

Mi wygląda na to że Ty jesteś osobą temperamentą, otwartą na nowości, zapewne introwertyczką która najchętniej by działała. On natomiast domator który siedział by w domu bez większych wrażeń. Prawdopodobnie też nie jest zbyt otwarty, lubi ponarzekać jednak nie dąży do rozwiązania tego. Mam rację?

TakaJakaś7

Re: Spotkaliscie sie z takim czyms?

Z jednej strony taka liczba w dzisiejszych czasach to nie sporo. Jednak jest jeszcze kwestia podejścia autora do tzw. partnerek. Skoro ma 28 lat i jak do tej pory z żadną nie ułożył sobie życia z kobietą to i dziewczyna ma obawy.
A autor widać ma sporą chcicę na spółkowanie to i dziewczyna w końcu odmówiła. Jak dla mnie to i tak za długo odwlekała no ale stało się. Młoda, niedoświadczona to i się przeciągnęło.
Autor jest mega niepoważny, 8 partnerek w wieku 28 lat świadczy o tym że jest niestały. To średnio wychodzi jedna na półtora roku. Nietrudno się zorientować jaką pozycje zajmuje ta dziewczyna.
Taki wiek jest dobry aby wziąć w końcu odpowiedzialność za swoje życie zamiast uganiać się za ,,spódniczkami".

TakaJakaś7

Re: Złamane serce/ego a kolejne relacje

Sytuacja stara jak świat. Tu ewidentnie widać niewłaściwe nakierunkowanie przez Matkę, nie nauczyła wartości potrzebnych do właściwego funkcjonowania w związku jak i w społeczeństwie (tak, tak, wychowanie ma na to ogromny wpływ).
Po niemiłych przeżyciach przeżucił winę na pierwszą kobietę z którą był poważnie związany. Oj nieładnie, egoizm się kłania, nieprzepracowany egoizm który każe zwalać winę na tak naprawdę niczemu niewinne kobiety.
W tej chwili winowajcą jest tylko autor. Bo to że Matka nie przekazała mu tych wartości nie znaczy że sam nie może ich przepracować. Każda z tych kobiet przekazała mu różne wartości z których autor najwyraźniej nie skorzystał. I dopóki tego nie zrobi sytuacja będzie się powtarzać i to prawdopodobnie aż do śmierci.

TakaJakaś7

Re: Co sadzicie o zachowaniu mojego brata?

Masz problem i to najwyraźniej duży. Niezależnie czy to brat, kuzyn, znajomy czy ktokolwiek inny to jest Jego sprawa. Jeśli chcesz ingerować w Jego życie to po prostu porozmawiaj z nim. Jeśli nie chce to najwyraźniej on nie ma z tym problemu więc Tobie tym bardziej nic do tego. Może z biegiem czasu zmądrzeje i wyjdzie na prostą a jeśli nie to już tylko i wyłącznie Jego sprawa. Zajmij się swoim życiem, wtrącanie się do spraw innych osób jeszcze nie słyszałam ani widziałam aby komuś wyszło na dobre. Żyj i daj żyć innym.

TakaJakaś7

Re: Mam raka, bo moja sytuacja życiowa zrujnowała mój organizm.

Tak się uczepiłeś tej pracy i wszystkiego co z nią związane że mało co poza nią spostrzegasz. Nie spostrzegasz tego co przyjemne, radosne, kojące a jedynie na negatywy. W pracy za oknami masz super widoki a nie sprawia Ci to radości. Chcesz w góry? To wybierz się w któryś weekend, czas można zawsze wygospodarować.
Nie chcesz wyjechać za granicę bo nieznajomość języka? Ja w Holandii siedzę, z przerwami, przeszło 1.5 roku i do dziś mam problem z komunikacją. Wiele osób ma podobny problem a jednak nie mieli większego problemu z podjęciem tu pracy.
Czepnąłeś się też banków a przecież oni też chcą zarobić, jak każdy z nas. Nie potrzebujesz/nie chcesz kredytu to nie bierzesz, prosta zasada, nie zmuszą Cię jeśli nie chcesz.
A Ty sam, jeśli faktycznie chcesz coś zmienić w swoim życiu to zacznij działać bo słowa to jedno a czyny swoją drogą. Bez czynów nie osiągniesz nic. Ale na początek warto zmienić sposób myślenia, gdy myśli negatywne to i działanie nic nie da. Wóz albo przewóz, wybór należy do Ciebie.