Krzysztof.W

Mężczyzna, 38 lat, Poza zasiegiem

Lista postów użytkownika
Krzysztof.W

Re: Zostawił mnie dla innej a ja nie mogę się z tym pogodzić.

Witaj Kakiku.
Współczuje zaistniałej sytuacji a o ile pozwolisz chciałbym dodać parę słów,które mogą odrobinę być inną perspektywą i rozumiem,że będą mało istotne gdyż cierpienie Twoje bez Twojego udziału nie zelżeje.
Wiem,że mało pocieszające dla Ciebie jest,to jakim to złym chłopakiem jest osoba która obdarzona w pełni zaufaniem odeszła,niestety to jego wybór lecz warto byłoby Byś przede wszystkim przestała sama siebie okłamywać.
Rozumiem chłopak według Ciebie był tym najlepszy pod słońcem ale może zdejmiesz okulary i zaczniesz bez nich na nie spoglądać w zupełności nie rozumiem czemu Jesteś okrutna sama wobec siebie.
Widzisz siebie negatywnie po rozstaniu, tylko czy nie uważasz,że chłopak wybrał Ciebie bo byłaś tą najpiękniejszą i najmądrzejszą pod słońcem? Coś niewierze,że wybrał potwora. To co widzimy nie zawsze jest takie na jakie wygląda. Zastanawiam się dlaczego tak idealizujesz partnerkę ale to tylko zależy od Ciebie,czy chcesz sama się okłamywać zamiast dokopać cierpieniu,które i tak Cię będzie bolało ale od Ciebie zależy,czy okłamywać się będziesz,czas tego nie zmieni jeśli będziesz karmić go oszustwami. Myślę że to trwanie przy zamożności partnerki to bzdura, która jeśli się zmieni może boleśnie zranić osobę zbyt polegającą na środkach, no chyba że zależy ci na tym by podziwiano po niebo grobowiec ze złota, sens w tym że ludzie będą podziwiać grobowiec a nie osobę która była,żyła między nimi,bezsens nie uważasz? Piękno przemija ok,no nie rozumiem że na nim polegasz,chciała byś żyć z facetem przy którym na siłę byś udawała,że jesteś najpiękniejszą na świecie jeśli facet i tak rozglądał by się wokół za innymi a Ty i tak byś się nieczuła najpiękniejszą,więc po co się okłamywać? Coraz częściej fotki by nie wychodziły a tylko straciła byś czas na udowadnianie,coraz częściej trudniejsze sesje. Tutaj chyba lepiej byłoby ożenić się z aparatem niż z facetem,lusterka pozostawiając znerwicowanym paniom,nie zapomnij o tym,że niekiedy ochroniarze zajmują więcej miejsca w życiu niż rodzina.
No i ta mądrość,niełatwo jest zapomnieć lecz jeżeli zdjęcie to jakiś kompromis w oswojeniu bólu rozstania do czasu poukładania siebie w całość by stanąć na nogi,to uczestniczenie w tym co dzieje się u chłopaka jest nie na miejscu i wpędzisz się jeszcze w jakąś chorobę, dokładając sobie zamiast kontakty unormować do wymaganej konieczności. W mądrości można się okłamywać,czego zazdrościć w niej,umiejętności oszukiwania innych? Człowiek mądry zapewne co zrobi,to nie będzie musiał okłamywać otoczenia a zwłaszcza siebie,przecież mądrość jest nieograniczona,głupiec będzie sam siebie okłamywać. Tak że trwać przy urodzie,majętności i mądrości to głupota a gdzie tam miejsce na Ciebie na taką jak jesteś w rzeczywistości? Bardzo cierpisz i wiesz myślę, że osoby które nas kochają umierały by z wielkim żalem za wszelką cenę chcąc do nas wrócić gdyby nasze życia traciły sens wraz z ich odejściem. Chłopak odszedł za życia wiedząc co czujesz,jak cierpisz. Nie uważasz że warto takiego pochować takiego za życia i współczuć tylko osobom z jego otoczenia błyszczeć zawsze można,trzeba robić dużo miejsca na udowadnianie tego błyszczenia,czasu niestarcza już na uczucia. Jeżeli w życiu zależy Tobie na uczuciach, to nim wypełniaj życie ale do tego nie będziesz potrzebowała faceta który karmi się błyszczeniem. Można to zostawić głupcom co widzą słoneczne wschody i zachody,lecz warto pamiętać że po tej jasności bywają ciemne noce gdzie trudno dostrzec to błyszczenie. Warto się łudzić i być tym głupcem łudząc się że to niema miejsca i tracić czas w zdobywaniu pieniędzy na oświetlenie ciemności nocy otoczeniu w strachu przed ich odejściem. W młodości głupota ma swoje miejsce ale marnować życie u jej boku na stare lata? Nie lepiej przestać się oszukiwać i postarać się o osoby dla których będziemy znaczyć tyle,że nie odejdą od nas niezależnie od blasku. Przy takich blask jest trudny do opisania a co zawsze zawsze będą się cieszyć nawet jeśli ten blask będzie od nas a pozerzy i tak założą okulary bo razi,od Ciebie zależy którą grupę wybierzesz. Jeżeli nam tego potrzeba róbmy miejsce na łzy,to nie wstyd,czasem trzeba ale tak samemu otwierać drzwi głupocie. Zmierzając ku wielkości,należy pamiętać że niema tam miejsca na słabości a w nich są uczucia i podłoże do uzyskania szczęścia w równowadze,pozbawionej udowadniania. Życzę zrównoważenia i tego by alejki żalu stały się tą autostradą życia u boku tego właściwego niewyimaginowanego,tutaj poznając nową osobę zawsze warto zamknąć najpierw temat starszej. Będzie bolało ale nie warto fundować komuś w tej podróży korków,ukryte tajemnice mszczą się często na nas samych przy ujawnieniu,ból będzie się nasilał więc nie warto się okłamywać. Trudno o zaufanie ale czasem tylko wystarczy postarać się uwierzyć jeszcze trudniej stając z tym twarzą w twarz z sobą,tylko coraz trudniej zauważyć,że ten podkład dawno zrobił się nienaturalny a my trwamy w oklaskach dziwnie kujących uszy w przekonaniu tonięcia naszego statku,warto do tego dążyć? Wątpię, ale wiem że złamane serce trzeba opatrzyć otaczając opieką,samoczynne rozdrapywanie ran to nie jest sposób.

Krzysztof.W

Re: Mój chłopak kocha mnie, ale nie jest we mnie zakochany

Witaj
Tak myślę że bywają w związku sytuacje, które wymagają zaangażowania naszego na drodze uzyskania porozumienia. Tutaj to wygląda tak,jak byś chciała chłopakowi na wpuszczać tych motyli,by upiększyć jego ogród. A czy bierzesz pod uwagę jego własną akceptację? Dla niego w ogrodzie jest wystarczająco pięknie,te motyle nie muszą ale mogły by wzbudzić chaos. Sądzę,że co możesz zrobić to rozbudzać ten płomień u swojego chłopaka z tym że czasami postaraj popatrzeć jego oczami. Jedni mogą nie wyczerpać słów wśród zachwytów, gdy dla innych piękno jest oczywiste,reszta to formalności. To tak jak byś chciała by zakochany facet nosił kobietę a co jak jej się nabierze ciała,bądź on osłabnie? Takie wytykanie partnerowi tego typu zachowań,które Tobie się marzą mogą pozbawić chłopaka jego kreatywności,zależy Ci by stał się maszyną pozbawianą spontaniczności? Nim spostrzeżesz się wśród oczekiwań,zaprzepaścisz namiastki tego co mogłabyś traktować jako te elementy przeświadczenia ile znaczysz dla partnera,nie wykluczając wybuchów euforii na której Ci zależy. To znaczenie przychodzi z czasem i nie zawsze okazuje się być tym na czym nam zależy. Owszem bywają sytuacje,że zapominamy pamiętać o tych obok,tak jak zbyt rzadko mówimy,że kogoś kochamy.Nie zawsze jest szampan ale wmawiając sobie,że wszystko jest ok gdy on jest zrobi się niezręcznie gdy go zabraknie. Można zachęcać do szaleństw partnerów ale warto pamiętać,że nie zawsze będą chcieli tyle samo podziwiać to słońce co my,choć równie piękne będzie dla nich. Wiem że dążymy by opływać w szczęściu,nie zawsze jest na nie czas.Mężczyzna zawsze może wykupić kwiaty z całej kwiaciarni i obdarować kobietę. Niestety może być tak,że pojedynczego kwiatka kobieta nie zauważy,zatracając to co istotne,wtedy miejsce na pozory. Lecz to już od kobiety zależy czy w środku ma to o czym inne kobiety będą zapominać robiąc miejsce zachwytom,zapominając o najważniejszym znaczeniu intencji u samego mężczyzny. Ulegając zewnętrznym reakcjom,nie pomijajmy tego co wewnątrz,zachwytów może być wiele ale nie zawsze są one nam potrzebne gdy uczucia są po obydwu stronach. Ta pielęgnacja do tego co wypada,nie zawsze jest dobra,zwłaszcza jeśli usilnie będziemy ingerować chcąc coś przyśpieszyć. Czasem trzeba umieć cieszyć się sobą,tą obecnością,bo gdy zapominamy o tych podstawach,to najbardziej wyszukane słowa mogą nam już nie wystarczyć.Zakopiemy się w tym wyszukiwaniem,gdy to co ważne będziemy mieli przed samym sobą.Mężczyźni nie często mówią,że kochają,lecz warto ich do tego pobudzać,by robili to sami niż tego od nich oczekiwać,przypominaniem.

Krzysztof.W

Re: Brak życia towarzyskiego/uczuciowego - proszę o porady

W życiu można mieć kontrolę nad wieloma aspektami, nie warto jednak zaliczać do nich emocje chociażby ze względu na ich złożoność,oraz tych przemian nie tylko w nas samych złożonych. Niema więc co się oszukiwać,wypłycać,chyba że uważamy się za samodzielną jednostkę,bagatelizującą otoczenie wpływy,reakcje jego na nas,jak i skutki naszych działań.
Foreveralone na podstawie tego co Napisałeś mogę powiedzieć,że jesteś wrażliwym facetem. Gdyby nick mógłby coś powiedzieć, to działania zmienne mogłyby być czymś przeciwnym niż ta trwałość,której chcesz się trzymać. Wiesz myślę,że w życiu najtrudniej być sobą i w tej normalności uzyskać odzwierciedlenie w otoczeniu. Tutaj nie chodzi by 100% być sobą, gdyby tak było dawno by zabrakło domów opieki i strach ile wariatów jest miedzy nami,szaleństwa w nas samych. Brałeś pod uwagę to, że gdy postrzegasz nieśmiałość swą jako tą problematyczną przyczynę, gdy przeważnie to piękno i wyzbycie się tego może być odbierane jako forma napastliwości z naszej strony? Poszukujesz osoby u boku, by urealnić istnienie wzmacniając własne działania do tego by uzyskać to znaczenie egzystencji. Poza wrażliwością którą posiadasz, wspomniałeś wolontariat. Mężczyzna może posiadać wiele atutów, lecz w dużej części można podzielić grono,sporej ilości z nich odsyłając do piaskownicy.Dużo z nich dostrzegasz w tych parach i myślę że niema co się dołować gdyż wiele relacji to iluzja, kończąca się tam gdzie niema odpowiedzialności. Dlatego w swojej sytuacji nie doszukuj się tego smutku gdy ręka chciała by objąć kogoś i zamiast sukcesu porozumienia w słownej akceptacji w milczeniu uciekasz wzrokiem w dół. Zawsze można zrobić wrażenie lecz można to porównać do umiejętności sprzedaży,poco się oszukiwać potem że jest się innym,lub doszukiwać się przyczyn trudności z braku tych podobieństw. Jesteś sam,wielu facetów nie, lecz wielu z nich nie bierze odpowiedzialności za swoją ,,atrakcyjność" pozostawiając złudne nadzieje kobietom a cała masa poszukuje w kobietach przypodobań które nie mają nic wspólnego z partnerstwem i mimo starań ciężko zauważyć zwyczajowy handel wymienny dalej lawirując z mianem ,,związku" gdy dawno to iluzja. Dlatego mam nadzieję że wytrwasz na drodze kształtowania przyszłości własnej realności i uwierz prędzej czy później nie będziesz musiał niczego udawać,nim będziesz myślał o wyciągnięciu ręki kobiety ona już dawno będzie Cię za nią trzymała. Na drodze doświadczeń do uzyskania równowagi wewnętrznej,wcześniej czy później uzyskujemy te bliższe osoby w naszym otoczeniu. Po czasie zauważamy,że mało istotne jest kreowanie zmian w naszym otoczeniu i zbyt dużą uwagę temu przywiązujemy,że słowa będą zbędne jak określenie wartości znajomości zniknie z tablicy miar. Robiąc miejsce na drugiego człowieka róbmy go dużo, ze względu na jego zmiany,unikatowość jak i naszą osobowość, na tego właściwego długo trzeba czekać,chociaż i tak niema pewniaków. Na pewno nie jest dobrze w ilości wbijać kolce w serca bo utworzy się z nich drut kolczasty który i tak będziemy musieli przeskoczyć,radząc sobie systematycznie podawanymi różami. One zawsze będą miały kolce,od nas już będzie zależało czy będziemy chcieli je trzymać,trudno wówczas doszukiwać się piękna lecz ono bywa niezmienne,pozostaje tylko nasz wpływ mogący to niwelować. Nie róbmy tego zaprzeczając o własnej twórczości, starajmy się jej nie gubić po drodze,pamiętając że zawsze mamy miejsce na błędy,mniej bolą jeśli jesteśmy w zgodzie z sobą. Samotność to nie stosunek wobec otoczenia a tego co w nas, jeśli to piękno nie śmiałości nie odrzucajmy tego daru,człowiek poszukuje ciepła i równowagi jeśli przy naszym ognisku będzie one, to zawsze pojawi się ktoś kto będzie chciał,zobaczyć jak to jest.

Krzysztof.W

Re: Forumowy Hydepark

Najlepiej upolować z poręczenia,chociaż rozumiem,że ciężko o dobrego ,,kumatego" kafelkarza. Powiem że ze względu na inwestycje czasu wykonania,pomimo umiejętności,nie podejmuje się tej dziedziny wykończeniowej,choć byłem przymuszony.
Warto nie zostawiać 100% możliwości działania, to jasne gdy wykonawcom zależy na reputacji,lecz nie zawsze bierze się pod uwagę powiązań związanych z samym ułożeniem kafelek.
Kwiatuszku u mnie ,,znajomy fachowiec" poległ gdy osadzałem baterie,nie przewidział miejsca zbytnio ulegając wyrównaniu podłoża. Dobrze byłoby gdyby mąż, zaznajomił się z tymi podstawami.
Z tą profesją jest tak,że trzeba doglądać etapów wykonania i czasem podrapać się w głowę, niż ulec finansowym umiarkowaniu kafelkarza. To się ceni, warto niekiedy przyjąć koszty, oszczędzając nerwy, lub ewentualne kwestie estetyki przyszłości najbliższych paru lat.
Niestety ci co potrafią, to przeważnie po rejestracji trzeba uzbroić się w cierpliwość przy realizacji naszych pragnień. No i co tu mówić,nie mam nic przeciwko osobom tym przyuczającym się, ale nie bądźmy tymi królikami eksperymentów. Pozo wyrozumiałością jeśli ktoś wymija się z myśleniem,nie róbmy tego sami. To nie zawsze skomplikowane a mogą nam zaoszczędzić rozczarowań zapewniając jako taki spokój rodzino-budżetowy. Odnośnie stanu panno-zamężnego. Ostatnio sąsiad narzekał przy malowaniu,pocieszyłem go,że to uroki inwencji kobiecej. Narzekamy jak zapominamy docenić wylizywania talerza obiadowego, jakby przyśpieszył malowanie :) Chyba najważniejsze by zbytnio nie idealizować naszych wizji, są ważniejsze rzeczy a niema piękniejszych kobiet niż te z roześmianymi oczami,czego ci Kwiatuszku życzę poza oczywistą czujnością i sukcesem poszukiwań.

Krzysztof.W

Re: Forumowy Hydepark

Również gratuluje Kwiatuszku szczęścia stanu partnerstwa. Co do tych paneli, to bym się zastanowił. Od jakiegoś czasu niektórzy rezygnują z nich w salonie a tu kuchnia,woda,może to kwestia zasobów. Co do gustu, sugestie odpuszczę, gdyż jestem taki jaskiniowiec, który odrobinę nie nadąża.
Co do kuchni drewno dodaje poczucie ciepła, chociaż kolor kafelek, ten sam wazon z bukietem kwiatów, może wyglądać odrobinę inaczej, zależnie od umiejscowienia lub zastosowania typu oświetlenia. Cóż dodać, można wydać 2 tyś na lodówkę,oraz wybrać taką gdzie dodatkowa gwarancja tyle wyniesie. Tutaj myślę że niekiedy drobiazgi bywają bardzo istotne, gdy chcemy uzyskać tą oczekiwaną oazę przytulności. Kto jak kto,lecz kobiety mają do tego wrodzony dar :) Trzeba tylko czasem zaszaleć a każdy może być tym architektem. Przy wykończeniu brałbym pod uwagę,możliwość przyszłej przebudowy,by chociażby wykluczyć perspektywę skuwania niedawno ułożonych kafelek.

Krzysztof.W

Re: Forumowy Hydepark

Kawa- próbowałem lecz, nie potrafiłem uzyskać jakiej aktywności w postaci kompromisu od strony najbliższej osoby. Choć ciężko mówić o kompromisie jeśli dana osoba zdaje się tylko na twoje zaangażowanie w oparciu o nieomylność (he he) To męczy z czasem, niekiedy chwiejąc z góry ustalonymi potrzebami. Niestety czasem potrzeba dostać szpadlem, dać umknąć priorytetom lecz czuć się potrzebnym.
Austerio- chyba są,tylko bardziej się zabiegali, może wyłapując trymetrem siwe włosy lub je kamuflując farbowaniem. A może po prostu im bardziej jesteśmy sobą to coraz dziwniej się nas odbiera. Z radami bywa tak, by inni zaznali kreatywności,my sami zaczynamy funkcjonować w pasywności. Ciężko uświadomić potrzebującej osobie, że się jest gdy słowo część to może być zbyt mało, jeśli druga strona oczekuje więcej.

Krzysztof.W

Re: Forumowy Hydepark

Pieniądze mogą ułatwić rozwój własnego ,,M" jednak niema co na nich polegać i w ich posiadaniu dopatrywać się sukcesu założonych planów. Dużo większe znaczenie ma wiedza nasza oraz długotrwałość funkcjonowania inwestycji. Z pieniędzmi można nad wyrost ulec zachciankom, dać się oszukać niezbyt wykwalifikowanym amatorom profesji wykończeniowej. Co gorsze zamienić oczekiwania na rzecz porównań, zapominając o tym co istotne, że to wszystko jest dla nas i nam ma być dobrze, szczególnie trwałość tego dobra ma trwać w miarę bez tych pojawiających się ukrytych rodzynków poddanych amortyzacji czasu, oraz użytkowania. Pośpiech nie jest dobrym doradcą tak jak to że nas stać na osoby mogące przyśpieszyć realizacje potrafią ostudzić entuzjazm wraz z pojawiającymi się niedociągnięciami. Warto wykazać się opanowaniem,to co w danej chwili nas zachwyca z czasem potrafi zmienić swe oblicze, będzie potrzebna nasza interwencja, chociażby w postaci powrotu do stanu pierwotności lub rozbudowa której w pośpiechu nie zakładając zamkniemy z góry furtkę do zaistnienia. Pieniądze ograniczają lecz nie pozbawiają myślenia,świecidełka po czasie będzie trzeba czyścic,meble mogą się rozchodzić, oświetlenie zmieni oprawę i schemat rozmieszczenia. Wygodne spanie, aranżacja pomieszczenia są ważne by czuć się bezpiecznie w domu, zauważyłem że mało osób przykłada uwagę do tego co jest w ścianach oraz temu co jest żywiołem mogącym uprzykrzyć życie nam bądź osobom w naszym otoczeniu. Można lekką ręką płacić rachunki za np. energię elektryczną, nie mając pojęcia poza tym, ze potrzeba tyle i tyle metrów przedłużacza mogących nas uszczęśliwić a mogąc temu zapobiec, wcześniej zakładając ilość obwodów jak i przypuszczalne obciążenie. Zawór wody albo trudno dostępny,sparciały wymagający wymiany, bagatelizując go można nie być w stanie w swej wątłości go przekręcić. Cóż pieniądze dają i możliwość ubezpieczenia,można też opuszczać wzrok mijając sąsiadów. Pochopność nie jest dobrym doradcą w żadnej inwestycji, brak funduszy niech sprzyja oczekiwaniu i rozsądnym wydawaniu poniekąd odkładanych funduszy,pocieszeniem niech będzie fakt że z głową w długoletnim spokojem,którego każdemu życzę. Dalej życzę życzliwości w szerokości klatek, by pomieścić nasze dobra. Zapobiegawczo wolę kołki niż kleje i wkręty niż gwoździe,no ale co tam gadać takiemu facetowi jak ja potrzebne jest osobne pomieszczenie dla pomysłowego Dobromira.

Krzysztof.W

Re: ciaza z zonatym

eżeli Cokolwiek pozostawi namiastkę chęci w postaci nieprzywiązania uwagi postępowania mężczyzny względem następstw znajomości, pojawienia się dziecka jako alibi.
To warto wiedzieć, że mężczyzna zdradzający żonę,nie poprzestanie na jednej zdradzie,dokona jej wobec następnej naiwnej, tylko może zacząć osobiście dbać o zabezpieczenie antykoncepcyjne.
Związek to parę odpowiedzi, które nie są złożone na tyle by nie móc odpowiedzieć,tutaj od wszystkich się uchylił. Zostawił odpowiedź oczywistą z tytułu usprawiedliwienia własnego negatywnego postępowania, co nie zawsze jednoznaczne jest z zrozumieniem poprzez stronę emocjonalnie zaangażowaną.
Nawiązując do cierpienia ze względu przywiązywania uczuć po pani stronie. To nie troska o pani złe samopoczucie odnośnie stwarzania przyszłych przykrości z tytułu, że mężczyzna na chwilę obecną nie jest zaangażowany.
To ustna umowa o tym, że wasza znajomość to forma otwarta, w której miło spędzacie razem czas wypełniony spotkaniami intymnymi. Jednakże będzie pani cierpieć, gdyż w otwartej formie,to zwyczajny romans za który nie wezmę odpowiedzialności, niezależnie od pojawiających się roszczeń,nie czego nie zmienię, Tylko będę musiał radzić sobie z cierpieniem pani gdyż będzie trudno radzić sobie pani z uczuciami bez pokrycia,w zamian oferuję dalsze spotykania w ukryciu przed żoną. Tylko że coraz trudniej okłamywać żonę z zamysłem tego, że mogę popełnić błąd co w konsekwencji może za kończyć się rozwodem, choć zaryzykuje bo może uda przekabacić żonę.
Co to za kochanek, który nie potrafi uskrzydlać kochanki pochlebstwami, droga adoracji przynosi korzyści, materialne a zarazem bezcenna słodycz mogąca łechtać zwichrowane ego, pasożyt to pasożyt.
Wiem że uczciwość,zwłaszcza samo życie, nauczenie się brania odpowiedzialności, nie tylko za siebie lecz za wpływ sobą względem otoczenia,wymaga zaangażowania a tutaj słusznie byłoby udać się do żony. Na mężczyznę bym uważał, manipulacja bywa lżejszą czynnością mogącą być namiastką, dużo negatywniejszych sekretów człowieka. Pomocna może być strona w której uczucia nie są tą linią naszej obrony,najgorsze co może człowiek sobie uczynić to kurczowo trzymać się kiedy obdarcie z nich bolesne, to wybór najtrudniejszy. Zwykłą ludzką słabość gdzie jest normalnością popełnianie błędów,trochę inaczej widzi się z perspektywy gdy ulegamy słabości, a nie jest to podyktowane lawirowaniem na drodze wyrafinowania. Może nie jest tym złym obliczem żona i zauważy te rzeczy, stawienie temu czoła, może być początkiem wzmocnienia, które będzie potrzebne. Wiem ze trudno dostrzec okazje do wzmocnienia tam, gdzie podamy na kolana.Gdzie meta to zakłamanie, słuszność rozwiązań przychodzi z czasem, kwestia ile jesteśmy w stanie razy upaść zanim na uczymy chodzić się prosto,to nie często twardy zadek,sytuacji chwała znaczenia obejścia przemocy, podana dłoni niekiedy potrafi dotkliwiej wyrywać z butów, niż oczekiwana pięść.Trudno doszukiwać się okazji do wzmocnień,lecz bywa to przeważnie ta trudniejsza droga,które potrafi sowicie nagradzać wytrwałości serc.

Krzysztof.W

Re: problemy ze wspolzyciem

Drogie panie, czytając wypowiedzi trudno dostrzec działania regeneracyjne z wyjątkiem wspomnienia spacerów po lesie, jeziora. Zmęczenie w obu sytuacjach wyraźne, znacząco może sprzyjać tym czynnikom dysponowania energii u panów, wzmacniając również skuteczność działań. Myślę że nie zaszkodzi domysłom, znaczeniu temperamentów, jeżeli odstawimy je na bok, starając się przygotować bardziej komfortowe podłoże do rozmów w których wypracowane chęci nie będą się zmagać z potrzebami organizmu. Pozbawiając partnera snu, można pozbawić mężczyznę tej jedynej możliwości regeneracji której on oferuje organizmowi a i pewnie trudniej o zaangażowanie przemęczonemu umysłowi, gdzie tak zależy na porozumieniu. Mężczyzna potrafi wiele wytrzymać w swojej wytrwałości a tak mało przywiązywać troski o potrzeby organizmu, potocznie to co go nie niszczy to wzmocni. Nie ważne jest z czego wynika działanie mężczyzny, poprzestając na tym, że sam sen to często za mało dla regeneracji a odwlekane w czasie bagatelizowanie przekłada się do tego, o czym mężczyzna potrafi nie mówić kobiecie, próbując oszczędzić po części trapiących ją zmartwień. Niedobory czasowe, pozbawiają sensowności pożywienia,jej jakości a i dalej można oszukać, dokładając organizmowi coraz to wymyślniejszymi używkami, byleby jakoś działać. Pogoń za tym co akurat dany mężczyzna postrzega za słuszne, kark coraz sztywniejszy,sprzyja stresowi,zniechęceniu. Co do sposobów uwodzenia, uważam to z przywilej intymności która powinna towarzyszyć tylko parze na drodze budowania namiętności. Wyjątkowość i ostrożność oparta na współpracy z czasem może być ofiarowaniem na tej tacy tego,może.O ile uda się przekroczyć próg obojgu a sens zbliżenia nabierze znaczenia oczywistości, poza troską o odsłoniętego partnera, pozostania obojgu ta twórczość. Z momentem w którym na nowo poznając partnera im bardziej zaczniemy temu ulegać, nie wyklucza pojawienia się w nas nowych horyzontów,warto zaczerpnąć z tych możliwości,pomimo że znamy drogę przyjemności. Znaczenie rozmów, będzie zbędne tak jak ilość a tłumaczenia które jeśli się pojawią, raczej zmienił bym o dbaniem o stawy,nie młodniejemy a łatwo o kontuzje. Choć nie wykluczył bym doszukiwania się normalności, doprowadzając organizmy do granic wytrzymałości. Myślę że parom pozostaje ocena,czy to początki uzależnienia. Jeżeli któraś ze stron pozbawiana będzie znaczenia związku,to w namiętności można się zatracić jeśli to ona dodaje sensowności relacji, łatwo wyżyłować organizm. I choć namiętność to piękno, momentami może któreś ze stron przypominać jazdę na wariackich papierach. Tutaj już chyba,,statystycznie" trzeba się dobrać. Choć myślę, że warto zacząć od tego, co w jakimś stopniu jest tym punktem zaczepienia. Mężczyzna który nie jest wzrokowcem,nie dopatrzy się swawolnej halki u kobiety jako ten drogowskaz,punkt zaczepienia. A kobieta która przyzwyczaiła się do tego, że widok jej zakrytego ubrania wywołuje suchość gardła z całą resztą zaabsorbowania u większości mężczyzn w otoczeniu,trudno się godzić niedopatrzeniom. Niezależnie od piękna zewnętrznego, wnętrze w samej złożoności wymaga większego wysiłku. Odnośnie wzmożenia aktywności latem, osłabienia zimą. Czy nie warto szukać znaczenia,stwarzając namiastki lata w których wzrasta zainteresowanie, niż z uporem łamać niechęć rozmowami? O ile powodem nie są skromniej ubrane panie, to te instynkty czymś są pobudzane,nie musi to być zmiana geograficzna porą zimową. Zapachy przyrody,oświetlenie,nasza własna skóra potrafi również kusić zapachami,można zgadywać, lecz warto i szukać. Zimą trudniej z oświetlenie,można czy to drogą oszczędności lub założenia wystarczalności zwykłym złym oświetleniem dołożyć,do listy gdy się tego nazbiera, możliwe że znajdzie się rozwiązania w których oszczędzimy rebusów, filmów przepracowanym umysłom.

Krzysztof.W

Re: Powinnam już odpuścić, czy walczyć dalej?

Trochę taki chłopek roztropek i nie przepadam za określeniem, który nie poradził sobie z testosteronem. Niewykluczone, że cała zaistniała sytuacja przerosła go a ten układ koleżeński jest tym w czym było mu dobrze, pojawiły się słowa które w stanie euforii wypowiadane, potrafią miażdżyć barki gdy emocje opadną. Doszukując się wykorzystania, to tak jakby chłopak stał się ofiarą siebie samego, może i łatwiej byłoby uzyskać odpowiedzi, lecz z pewnością nie jest łatwo wycofując się zmierzyć się z konsekwencjami.
Różnica wieku trochę nonsens, zważywszy na to, że zacierają się one,choć niektórzy poprzestają na tezach znaczeniu cyferek w dowodzie, cóż rzeczywistość bywa bolesna.
Również jestem zdania, najsłuszniejszego rozwiązania w postaci odpuszczenia, choć wiem, że długi czas może minąć z pogodzeniem się z wyrokiem. Nie zawsze jest on ulgą warto pamiętać o możliwości odwołania, czy warto sobie serwować nowe wytłumaczenia?
Może się starzeje, albo to pokolenie inaczej postępuje, staram się lecz nie potrafię zrozumieć powściągliwości, choć może zbyt idealizuje skoro nauka potrafi odstawić osobę którą hmm się kocha, to rozumiem jak to jest nie przytulać się by nie pognieść koszuli. Są w tym uczucia, dociekliwej kobiety przed którą facet ucieka. Z całą serdecznością nawet jeśli chłopak przyznał by się, że rzucił rękawicą wyzwanie, tylko ta rękawica odbijając się uderzyła go mocno, a po liczeniu dalsze majaczenie (postępowanie) chłopaka nie ulży kobiecie. Dla niej i tak będzie to wykorzystaniem, może nie dawać poznać tego, że chce wyjść z twarzą, choć i może to być to, że ta ręką 5lat młodsza potrafi wypłacić srogiego liścia. Co go usprawiedliwia, niedojrzałość emocjonalna? zabrudzona kula która go okłamuje, dealer, łykanie bromu? Na pewno brak mu odwagi by stanąć twarzą w twarz z osobą poważnie traktującej swój wiek. Warto zrobić miejsce takiemu chłopakowi na wstyd, on też potrafi przerastać.
Czas może być tym, co podsunie rozwiązanie, jeżeli jest nim przekopanie czterech liter, to na dobrej drodze jest chłopak. Choć i tutaj po zainwestowaniu uczuć, jednoznaczne rozwiązanie może pozostawiać wahanie,warto brudzić nogę czy nie? Życzę by prawda nie była bolesna odsłaniając swoje obliczę a dociekliwość przyniosła wyczekiwany spokój. Nie potrafię wytłumaczyć dlaczego u człowieka nie zapala się lampka ostrzegawcza,jeśli jest mowa o różnicy wieku. Zbyt często to ziarenko grochu dla jednych, jest cegłą u drugich, gdzie niekiedy prościej jest lawirować.

Krzysztof.W

Re: smutek....prosze napiszcie cos....nie chce czuc sie samotna

Optymizm jest dobry w każdej postaci, więc warto czerpać z niego garściami. chciałem przeprosić za przejęzyczenie, nawiązując do poprzedniego wpisu, oczywiście w zamyśle chodziło o dojrzenie przyszłości nie przeszłości. Nie można sobie zmarnować życia, jeśli istnieje możliwość dokonania wyborów, nie zawsze rodzice potrafią okazać nam to co ma nas wzmocnić. Tutaj warto rozważnie spojrzeć, to nic złego w tym że jesteśmy niedoskonali, niektórzy nie zawsze chcą zauważyć to jacy jesteśmy, nie warto tuszować przypodobaniem się. Sądzę że na huśtawki ta normalność jest tym co ma pani w swoim życiu, córeczka pani nie ocenia za wybory, w oczach tej małej istoty jest pani bohaterką,niezależnie od sytuacji najważniejsze, że jest pani w jej życiu. Dzieci nieporadnie lecz naturalnie podejmują decyzje, skoro będzie ok to niema co się martwić na zapas i nauczyć czerpać z tego optymizmu. Z tytułu bycia mężczyzną, pomimo nieporadności,zadawania ran, są wartości na które nie warto przymykać oczu. Życie traci na wartości gdy poświęcamy je niepewności, może w niesłuszności naszych wyborów zabrakło jednego, cierpliwości mężczyzny, może naszej trwałości. Owszem mamy wady, lecz każdy z nas je ma, trudno dostrzec gdy marnujemy czas. Z całym szacunkiem rozumiejąc znaczenie osób które są nam bliskie, trzymanie kogoś za rękę,wbrew jego woli potrafi doprowadzać do frustracji. Tutaj niczym porzucenie,zamgliło rozsądne działanie,nie wykluczając spadku samooceny. Znaczenie słów puścić wolno, jest trudne w realizacji jeżeli trudno nam być szczerym wobec siebie samych, jeśli do tego otoczenie jest nam nie przychylne...Terapia z przymusu sama w sobie pozbawiona jest sensu, bardziej sensowniejsze będzie wyzbycie się huśtawek. Jeżeli trudno o słuszność postępowania, to może warto o racjonalizm? Dziecko ma spokój, czy warto oferować mu otoczenie dorosłego,dla którego mała nic nie znaczy, gdzie zamiast opanowania, są pretensje i roszczenia.

Krzysztof.W

Re: Forumowy Hydepark

Słyszałem że ,,chyba" ta taka wredna dokarmiana niepewnością ryba :) Z pewnej strony wiem, że to dobrze gdy w rodzinie niema niektórych specjalistów, nie zawsze rodzinne (zamknięte) grono to rozwiązanie którego poszukujemy. Rozumiem, że wszystko zależy...no właśnie,od czego? ;)
Tak czy inaczej, będę trzymał kciuki by to ,,chyba", zmieniło obliczę nabierając bardziej pozytywniejszego znaczenia.

Krzysztof.W

Re: Dlaczego warto żyć?

Trudno o ten zdrowy dystans do samego siebie, jakkolwiek można go ubrać słowami. Motywacje w większości pozyskuje z momentem w którym potrafię się wyciszyć. Z chwilą gdy gra niema znaczenia. Coś w rodzaju gdy wiatr przeszkadza uszom i gdy mimo wszystko decydując się ich nie zakrywać, poczuje słoneczne ciepło na nich, chwilami niezręczne wręcz. Zabrzmi to nierozsądnie, to czuć to z chwilą w której potrafimy siebie wystawić, dostrzega się to w własnej delikatności, tam bywa ukryta mobilizacja. Człowiek szuka źródeł zastępczych i niekiedy prościej się odizolować zapewniając sobie samemu to bezpieczne kłamstwo przetrwania. Ta rodzina i grono znajomych to niezastąpiony dar, jeżeli możemy być sobą. Niekiedy odczuwam że jedynie będąc wariatem mogę zaoferować komfort uśmiechniętego spokoju otoczeniu.Mało osób zwłaszcza silnych ma ochotę na tą mobilizację, gdyż często prowadzi ona przez łzy słabości.

Krzysztof.W

Re: smutek....prosze napiszcie cos....nie chce czuc sie samotna

Wygląda tak jakby mąż, oczekiwał większego zaangażowania. Trudno o to jeśli my sami, nie najlepiej się czujemy. Dzieci potrafią dostrzec to, o czym dorośli zapominają. Może sposobem rozwiązania, będzie zrobienie czegoś razem z córeczką, nie ograniczając się na ważnych czterech kątach, lecz nie dających tego co mająca dwójka, może zaoferować tej trzeciej osobie. Wiem że warto nie spoglądać w przeszłość, jeśli niemożna dojrzeć przeszłości, można również za bardzo się oddalać od znaczenia tego co mamy, tu i teraz.

Krzysztof.W

Re: Forumowy Hydepark

Kwiatuszku zawsze są rozwiązania, choć czasem tak trudno je dostrzec. Jest tyle sposobów by nas wzmocnić, czasem trzeba wrócić do tego co znamy. Sam np. już zapomniałem ile znaczy chociażby, dobry masaż. Choć wszystko zależy od typu dolegliwości, niestety :(

Krzysztof.W

Re: Forumowy Hydepark

Całe życie można robić to byleby nie powiedzieć cześć. Ból zawsze można rozwijać, siebie jednak tylko pogrążać.

Krzysztof.W

Re: Forumowy Hydepark

Drobin kurz,bo na daremno ocierać łzy tam, gdzie nasze działania sprzyjają nam. Choćby miało być to ostatnim tchnieniem, nie będę zmieniać tego co może być wspólnym marzeniem.

Krzysztof.W

Re: Forumowy Hydepark

Podobno kiedy wszyscy bylibyśmy zdrowi, to bylibyśmy nudni jest w tym jakiś sens pocieszenia, więc ciepło pozdrawiam ;)

Krzysztof.W

Re: Beznadziejna sytuacja

Do niczego nie dojdzie się w życiu, kiedy wszystko jest innych powinnością.

Krzysztof.W

Re: Choroba 21 wieku ?

Jeżeli realistyczne podejście jest widziane jako ta smycz mająca trzymać nas na uwięzi, to jaki sens mają marzenia, kiedy i w nich warto się zatrzymać, choćby na chwile? Może nie umiemy tego robić? Po co czuć się ograniczonym, lecz i po co puszczać replay tego co znamy? Zbyt mała moja głowa na nieścisłości tego świata. Tylko czy my marzyciele, nie jesteśmy nazbyt często widziani jak wariaci? Różnorodność to coś o czym możemy zapominać i tu nie chodzi o czyjś punkt widzenia. Realista wytycza sobie założenia, bywamy krytyczni, gdyż często zanim on zmieni swoje zdanie, to możemy z góry przyłożyć mu łatkę przedawnienia. Warto pomyśleć o osobach które nad zwyczajniej chcą nas ściągnąć na Ziemie, lecz nie jest to równoznaczne z zglebowaniem(przepraszam polonistów).Sięgają po nas gdy bujamy w tych obłokach, jesteśmy nieosiągalni czując swoją wielkość, to często obłuda którą sami sobie serwujemy. Dążąc do mądrości, można sobie z nią zacząć nie radzić i w pewnym momencie zdać sobie sprawę z tego że niewiedza jest tym czego potrzebujemy a czystość intencji to często te bezsensowne działania, które choć podobne do marzeń, nimi nie są.

Krzysztof.W

Re: Choroba 21 wieku ?

W poszukiwaniu wewnętrznego spokoju,używki potrafią jedynie krótko trwale zagłuszyć,to co ma nas wzmocnić.Może stać się iluzją niepotrzebną, gdyż i bez tego potrafimy sobie komplikować życie, nie warto starać się o nowe przypadłości. Nie zawsze stawianie spraw na ostrzu noża, jest tym co ma być słuszne w swoim znaczeniu. Jeżeli nie widzimy sensu, to może to grupowanie wartości nie jest nam potrzebne? To wyznaczenie celów jest słuszne, lecz gdy człowiek szuka przynależności, to zamiast brnąć nie poszukać akceptacji. Przeświadczenie o obozie koncentracyjnym, to okrucieństwo gdzie wolność to pojęcie odległe. Tak trudno czasem o akceptacje, człowiek potrafi siebie samego zbyt surowo traktować, doszukując się wyniosłości w działaniu. Warto pamiętać, że w złożoności często można zapomnieć o prostocie. Człowiek sam jest podobno ziarnem w Wszechświecie, dlaczego więc to zmieniać,zwłaszcza patrząc na innych działania. Tchórzostwo wygląda odrobinę inaczej z perspektywy, gdy zauważymy wpływ naszego własnego działania. Żyjemy w społeczeństwie w którym, nawet jeśli tego nie chcemy znajdują się osoby utożsamiające się z nami. Doszukujemy się nagród, zalet a to często wady i błędne decyzje, trudno się przyznać przed samym sobą. Każda osoba ma wolną wolę działania, lecz i podatność do ulegania. Bycie sobą to nie zawsze działanie, nie wiem dlaczego cenię bardziej osoby którym nie muszę mówić o tym ile one dla mnie znaczą, dużo zależy od tego na ile my sami jesteśmy dać swobody do działania, często sami nie wiedząc kiedy budujemy bariery ograniczeń, bądźmy bardziej wyrozumiali dla siebie.

Krzysztof.W

Re: Choroba 21 wieku ?

Życie potrafi być zaskakujące w najmniej oczekiwanym momencie. Tutaj analizy w moim odczuciu, mogą doprowadzić do tego, że to co istotne i tak nam umknie. Uświadomienie sobie tego co ważne, to coś co jest a dla czego, dość często sami jesteśmy ograniczeniem. Można dążyć do zdobywania medali, lecz ich posiadanie pomimo uznania nie będzie tym co zaliczymy do osiągnięć jeśli w zdobyciu tego droga nam się nie spodoba.
Można by powiedzieć, że to te rzeczy na które nie mamy wpływu a których znaczenie pozbawione kontroli z czasem stają się ważne.
Zakładając coś osobiście, należy brać pod uwagę to, że nasz własny obiektywizm, może być tym czego nie warto sobie samemu serwować.
Myślę że błędem jest zakładać istotność względem innych osób, to że czyjeś życie wydaje nam się bez polotu, nie znaczy o tym że dla takiej osoby ono takie jest. Dla kobiety niewidzącej sensu posiadania dzieci, zrozumienie i zmiana podejścia może pojawić się wraz z jej własnym macierzyństwem, choć nie musi, lecz na wszystko przychodzi czas.
Ktoś kiedyś powiedział chwile ulotne. Warto nie przywiązywać uwagi, założyć można perspektywę lat która przed nami jest czymś zmiennym a nie tym ja widzę to tak, tak będzie, to coś co nie jest stałym wyznacznikiem. Choroba 21 wieku, to tłumaczenie sobie samemu życia sposobami w których człowiek niepotrzebnie komplikuje działania wiedzą na którą nie jest gotowy.
Oczywiście patrząc na to wszystko z perspektywy, bo wszystko ma swój koniec, musi być tym końcem? Myślę że trudno byłoby cieszyć się tymi stałymi elementami, my sami w miejscu nie stoimy i kiedy my się zmieniamy to pewne elementy niezmienne z czasem mogły by się nudzić. Czasem warto szerzej otworzyć oczy, odbić się od norm. Można mówić że nic się nie dzieje i doszukiwać się sensu, kiedy sami dla własnego bezpieczeństwa dokonujemy oczywistych wyborów.
Nie warto doszukiwać się znaczeń, według kryteriów tego co wypada, niekiedy zamiast stawiać kroki, trzeba skoczyć. Starożytna filozofia mówiła o zmianach w człowieku, wyrabianiu w nim twardości, gdy delikatność to droga ku życiu. W dzieciństwie jest to czego człowiek na drodze rozwoju potrafi się pozbawić,cóż nie każdy ma ochotę sprawdzać czy ogień parzy, teraz prościej powiedzieć o naiwności.

Krzysztof.W

Re: Przestroga-Depresja

Witam
WikaP współczuje pani złożonej sytuacji i sądzę że najrozważniej byłoby podzielić ją, gdyż poza problemami z komunikacją wspomniała pani o bólach reki męża.
Tutaj ma pani słuszna rację, to samo leczenie męża warto byłoby uzupełnić o wizytę u specjalisty. O ile boi się pani uzależnienia, to myślę że słaba skuteczność oraz niewłaściwe postępowanie również pozbawione jest sensu. Trudno wytłumaczyć drugiej osobie naszą nadwrażliwość, to następstwa przyzwolenia na bierność trudno będzie sobie samemu wytłumaczyć.
Odnośnie komunikacji, myślę że poza wpływem dolegliwości męża, nie wykluczał bym tych cech które posiada mężczyzna na drodze kształtowania charakteru, oraz sam fakt wpływu rozwoju małżeństwa. Opadła pani z sił, lecz w gruncie rzeczy, jest pani silną kobietą która mogła swoją stanowczością wyręczać niezauważalnie męża. Obecnie na nic człowiek niema czasu, mężczyzna znajdzie kobiecie więcej wytłumaczeń, niż doszukiwać się swoich słabości. Jeżeli wymiana zdań, jest rozczarowaniem to warto wygospodarować czas,na spokojnie ocenić sytuacje, może spa? Niekiedy to noszenie spodni, warto zamienić na spódnice, próbować uzyskać porozumienie metodami które z czasem umożliwią dalsze działania. Zarzucenie podłości czyjegoś działania, z całą pewnością warte jest przyjrzenia się w poprawności argumentacji.

Krzysztof.W

Re: Pendolino w Polsce

Nie miałem okazji skorzystać z tej usługi, czemu nie korzystać z możliwości technologicznych? Myślę że ekonomia,to coś co człowiek przerabia według własnych możliwości. Co do wydawania pieniędzy publicznych, te kwestie są bardzo trudne i próbuje powstrzymywać analizy, by żyć. Warto robić coś dla przyszłych pokoleń a człowiek w dobie postępu według mnie trochę zobojętnia. Infrastruktura się powiększa i pomimo, że kiedyś ludzkość nasz wiek pogoni nazwie korupcyjnym idiotyzmem, lubiąc niezmienność krajobrazu, to skorzystam jeśli będzie tego sens.

Krzysztof.W

Re: Facet po przejściach

Również spojrzał bym od strony jego potrzeb, tego jak postrzega związek. Poza zdrowym dystansem do siebie samego, zwrócił bym uwagę na to o czym wspomniała poprzedniczka. Każdy z nas dobiera sobie znajomych, w dużej części ze względu na to, że ich zasady tworzenia relacji odzwierciedlają podobny punk naszego własnego rozumienia. Człowiek jest jednak tak złożony że często sam nie rozumie własnego postępowania a zwłaszcza ma dar do szufladkowania tych istotnych elementów w porozumiewaniu z otoczeniem, niekiedy to te ,,błache" niedopowiedzenia są istotne. Bywa tak, że osoby które rozumiemy i w których widzielibyśmy naszych partnerów, w rzeczywistości na nich by się nie nadawały a okazały się nieporozumieniem. Ciężko cokolwiek powiedzieć, wybór partnera to nie tylko to co jest związane z związkiem a masę pobocznych kwestii sprzyjających rozwijaniu w czasie zacieśniania relacji ,,jej sensowności". Niektórzy dochodząc do wniosku o nieatrakcyjności danej relacji, prowadzą do jej zakończenia, inni się motają, ranią, kręcą lub wegetują. Wydaje się mi, że po prostu musi trafić, swój na swego, tutaj wiedza bywa mało istotna.

Krzysztof.W

Re: Forumowy Hydepark

A dziękuje testuje nową przeglądarkę i w sumie głupio mi z powodu czepialstwa, jednakże od dłuższego czasu większość rzeczy posiadająca dostęp do wirtualnego świata skuteczne żeruje na mej niewiedzy pozbawiając cierpliwości.
Rozumiem to, że niekiedy wręcz wypada w całości umożliwić odwożenie spotu, gdyż to jedyna możliwość wynagrodzenia czyjegoś wysiłku, spróbuje nie udziwniać ustawieniami w ABP. Miłego życzę.

Krzysztof.W

Re: Forumowy Hydepark

Miało być ciacho, miała być kawa, a są zasrane reklamy...

Krzysztof.W

Re: chyba zakochałam sie w złym chłopaku

Myślę że to co się zwie zakochaniem, zanim warte będzie uwagi to nie raz jeszcze sponiewiera Twój organizm jak i cierpliwość rodziców podda próbie. Nic nie stoi na przeszkodzie byś z momentem kobiecej dostępności wybrała właściwy moment. To chyba zakochanie, nie będzie nic złym jeśli określisz to dlaczego dany chłopak tak tobie zawrócił w głowie. Oczywiście nic nie stoi ma przeszkodzie wyborom naszym, i warto przeżyć te pierwsze kopy w dupę a może nie warto?

Krzysztof.W

Re: Zdradziłem moją kobietę, czy lepiej to ukryć?

Myślę że sam fakt opisania tego świadczy o wielkości wyrzutów w których dalsza obecna relacja nie ma najmniejszego znaczenia.Można byłoby zastanawiać się czego byłoby to powodem, może to ukryte fakty których do końca chcąc być tym w pełni mężczyzną nie chcesz odsłonić.Niestety to nieuczciwe i okrutne lecz 100% prawdy nie jest tym co przeznaczone jest kobietom, zapewne niejedna by chciała po polemizować. Facet jest tą częścią którą ma działać, jeśli kształtując własny charakter i zasadność poczynań oprzesz o poczucie winy to droga postępu nie do końca może Ciebie zadowolić. Odpowiedź znasz, pogodzić się z nią, wyznać to te kwestie w których mężczyzna ma jaja lub nie.

Krzysztof.W

Re: Co myśli facet?

Słabo pali się w piecu, mało żaru a tyle odpowiedzialności.

Krzysztof.W

Re: chyba za bardzo lubię seks

Przypuszczając z opisu początkową satysfakcje, z całą pewnością wziąłbym pod uwagę ograniczenia organizmu wobec uzależnienia umysłu. Łatwo zamienić tożsamość emocjonalną w tą bardziej fizyczną. Faceci łakną tego rodzaju kobiet, lecz jeżeli sprzęt się zaciera to i usta kobiece na nie wiele się zdadzą. Ciężko stwierdzić o odczuciach w poza związkowych relacjach z racji niebycia kobietą, tutaj wziąłbym pod uwagę obycia z kobietą. Seks uzależnia, ten poza związkowy(poszukiwany) może przyjmować formy zbyt dotkliwe nie tyle co fizycznie a w moralnym naszym własnym odczuwaniu. Uważam że warto się zastanowić nad tym co niesie z sobą szczyty uniesienia a co może dostarczyć pozostałe kwestie upodlenia.

Krzysztof.W

Re: Co myśli facet?

Zawsze facet chce tam gdzie mu dobrze. Tak myślę że bardziej praktycznie byłoby się przyjrzeć zapewnieniom faceta, temu co obiecuje. Niestety niema czegoś takiego jak schemat myśli, to tylko i wyłącznie oboje możecie wypracować. Swoją drogą masz dużo wątpliwości i z całą pewnością nie szukaj możliwości w interpretacji postępowania faceta a tego jakiego rzeczywiście faceta chcesz.

Krzysztof.W

Re: Powymieniajmy się piosenkami!

image

Im głośniej tym lepiej. Taki kotlet odgrzewany, nie wiem czemu miło kojarzy z pobudzeniem lokatorów, na pewno również reklamówek taśm...nagrań, radia, dj. początków.

Krzysztof.W

Re: Kierowanie autem po alkoholu

Opcje są dwie albo taka osoba jest skończonym idiotą, albo uważa że takim postępowaniem niema nic do stracenia. W drugiej opcji znajomość wasza to duży znak zapytania, jeszcze te obawy pobicia. Sam popełniałem błędy, to zawsze chore tłumaczenia, bo kierowca zawodowy, jedyny żywiciel rodziny itd.itp. Jednego jestem pewny niem czegoś takiego jak jazda wolna i ostrożność, to tylko i wyłącznie ułomność w formie klapek na oczy.

Krzysztof.W

Re: Powymieniajmy się piosenkami!

image

Dziwnego rodzaju słowa o miłości, w której autor piosenki nie chce zmieniać partnerki, jednocześnie zależy mu i zrobi wszystko wraz z całkowitym odpuszczeniem znikając z życia ukochanej osoby. Uważał bym na tego rodzaju zapewnienia u Damiena :)

Krzysztof.W

Re: Narkotyki i trudne studia

Witam
Zaciekawił mnie temat i jeśli można uważam, że warto było by kwestie rodziców odstawić na bok, gdyż kwestie roszczeń wymagają czasu który w chwili obecnej właściwiej poświęcić uzależnieniu.
Można pewnego rodzaju kwestie starać się podpiąć pod lekkomyślność ulegania, przyjmując to że w dużym znaczeniu organizm jest poddany uzależnieniu.
Warto byłoby zastanowić się nad uzyskanymi dla niego ,,korzyściami" nad tym co wykluczać by zwycięsko wyjść z nałogu.
Właściwym pytaniem będzie co daje branie? pobudza? raczej już nie euforia jest brana z zapasów organizmu, gdy się kończą pozostaje zmęczenie.
Niema sensu zakładać szybkiego końca, gdyż ta droga na dno bywa bardzo długa, zanim się uda zmęczyć serce.
Na ustach pojawił się uśmiech gdy przeczytałem o tych 10dniach detoksu, o tej lekkości jego zastosowania, czyżby na pewno to jest tylko co to da? 10 dni bez swędzenia w klamocie, ciekawe.
Nowe miasto, pozbawienie znajomości to trochę ryzyko wywalać duże sumy, nie mając pewności czy ktoś nie spróbuje pobawić się w cwanego alchemika.
Trudno odstawić sprawdzone źródełka, uważam że warto samemu sobie ograniczyć dostęp, nie zapominając o towarzystwie będącym podporą.
Zastanowił bym się czy pieniądz jest warty tego by robić długi pozostając przy wytłumaczeniach o uzależnieniu, zamiast postarać się o chęci w regulacji, nie wykluczając odbudowy bywa że błędnie ocenianych tzw. spalonych mostów. Uzależnienie, to głównie droga na skróty w podejmowaniu decyzji, łatwo o brak zaangażowania, więc nie dziwota że trudno o relacje warte podjęcia walki z nałogiem.
Jeżeli mimo wszystko jest możliwość tych 10cio dniowych detoksów, to warto popracować nad pojawiającymi się obronnymi objawami organizmu. Zmęczenie, skurcze, określenie ćpunem jest niczym przy całkowitym braku kontroli nad organizmem w jego wycieczeniu.

Krzysztof.W

Re: Forumowy Hydepark

A jak tam z trylogią drogi bez powrotu? zasysam 6tą część i zastanawiam się czy jest warto. Mój tydzień pracy jest 6cio dniowy i będę szczęśliwy jeśli w sobotni wieczór nie wyląduje w żadnym klubie, odpocznę, może uda się przytyć i kończąc szczuć biedne dziewuchy...