ka-wa

Kobieta, 104 lata, Toruń

O SOBIE:

Lubię pomagać... , interesuję się zdrowiem fizycznym i psychicznym.

Lista postów użytkownika
ka-wa

Re: Jak dać do zrozumienia, ze chcę za to pieniądze.

Dodam jeszcze, że w sumie takie zwężenie kostiumu jest warte tyle co ten stary odkurzacz, który pewnie długo nie pociągnie...
Dlatego, jeśli wymigasz się z tego datku, to powinnaś jej zapłacić 40-50 zł za poprawkę kostiumu, mimo, że nie chciała. Za odkurzacz sąsiadka nie da Ci więcej jak 30 - 50zł, czyli interesu nie zrobisz, a kwas pozostanie.

ka-wa

Re: Jak dać do zrozumienia, ze chcę za to pieniądze.

Tym bardziej jak nic nie chciała za poprawkę kostiumu, nic się nie stanie jak jej dasz ten odkurzacz, nie zbiedniejesz, a kobieta będzie Ci wdzięczna.
Myślę, że jesteś teraz pod wpływem męża, ale powinnaś mu powiedzieć, trudno, obiecałam, nie będę się wycofywała, tym bardziej, że jeszcze niejedną rzecz Ci przeszyje w razie potrzeby.
Tylko na tym skorzystasz i będziesz w porządku wobec siebie.
Każde inne wyjście, będzie nie fer.

ka-wa

Re: Historia pewnej miłości

Tak bywa, ciężko się we wszystkim zgrać, dlatego często strona tego nie arykułuje, bo liczy, że jakoś to się ułoży.
Byłaś już w związku, pewnie też nie za bardzo szczęśliwa, skoro zdecydowałaś się odejść. To wiesz, że związek to nie bułka z masłem.

Jest pytanie czy spotkasz takiego faceta, w którym się zakochasz i będzie miał takie same priorytety jak Ty, być może tak, być może nie, z wiekiem i doświadczeniem, priorytety też się zmieniają, ale jak komuś ciężko dogodzić, to się raczej nie zmienia, wiem coś o tym:D

W każdym razie nic na siłę, sami najlepiej wiecie, czy chcecie być razem czy się nie da.
Miłość to nie wszystko w związku.
W każdym razie jak się rozstaniecie, to nie licz na cud, że on się zmieni i wrócicie do siebie na Twoich warunkach.
Jeśli chcecie zakończyć ten związek to definitywnie, jeśli nawet wrócicie do siebie, to nie na stałe, więc szkoda czasu na liczenie, że może się ułoży po rozstaniu.

ka-wa

Re: Historia pewnej miłości

Różnie to bywa, ja nikogo nie usprawiedliwiam, tylko podchodzę z empatią.

[Chciałabym coś zrobić, chciałabym pomóc, chciałabym naprawić. Tylko zupełnie nie wiem, jak]

Otóż się nie da, naprawić można rzecz, tutaj byś musiała zacząć zmiany od siebie, ale nie widzisz nawet takiej potrzeby, bo widzisz, że z Tobą jest wszystko ok i dobrze.
Okazało się, że do siebie kompletnie nie pasujecie.
Ja nie mówię, że on jest bez wad, tylko dla Ciebie są one nieakceptowalne, jeszcze Ci się wydaje, że możesz go zmienić, ale niestety, nie da się.

ka-wa

Re: Historia pewnej miłości

W jego zachowaniu nie widzę zaburzeń osbowości, choć nie ma tych cech, które dla Ciebie są priorytetem, czuje to, widzi, że nie spełnia Twoich oczekiwań, wie, że nie jest w stanie ich spełnić, dlatego się wycofuje, jest za wrażliwy, jak na faceta. On oczekuje, żebyś go kochała jakim jest, a Ty tak nie potrafisz i tu się mijacie.
Tylko wiesz, my nigdy nie doceniamy partnera, jak już, to po jego stracie.

Ty masz takie wymagania, ich brak Cię stresuje, inna by miała większy problem, jakby za mało zarabiał, inna, że za dużo pracuje, trzecia, że za mało jej po święca czasu, czwarta by była w siódmym niebie jakby spokałata taką miłość jak Ty...

Jesteśmy tak różni, dlatego ciężko się dogadać we wszystkim, szczęście jednego bywa kosztem drugiego...

Z tego co mówi, ja wnioskuję, że rozstanie, jak już, ma Ciebie zmienić, zmienić Twoje priorytety.
Tylko tak Ty nie wiesz, że on się nie zmieni, tak on też nie wie, że Ty się nie zmienisz.
Bo nie da się zmienić osobowości, a robienie czegoś wbrew sobie mija się z celem, dlatego nie ma dla was przyszłości.

ka-wa

Re: Historia pewnej miłości

Tylko jakby miał te cechy o których piszesz, to mógłby okazać się z czasem, po zamieszkaniu razem, bo zawsze wtedy dopiero wychodzą demony...,np. chamem, z zaburzeniami osobowości czy alkoholikiem itp.
Nigdy tak nie jest, żeby wszystko nam odpowiadało, nikt nie spełni wszystkich naszych oczekiwań.
A spotkać kogoś z kim rozumiemy się bez słów, to jak trafić 6 w totka.
Zrobisz jak zechcesz, tylko przemyśl dobrze swoją decyzję, bo ona nie będzie miała odwrotu, on się nie zmieni, terapia też za wiele nie zdziała.
Dlatego wypisz plusy i minusy tego związku, jeśli lepiej będziesz miała bez niego, to nie ma sensu męczyć się w tym związku, bo on Cię męczy, Ty męczysz partnera i tak razem się męczycie.

ka-wa

Re: Historia pewnej miłości

Po pierwsze, widzę, że chesz mieć idealnego partnera, a tacy nie istnieją.
Pewnie przydała by mu się terapia dda, pewnie za bardzo uzależniony od matki, ale przecież nie da go zmienić pod Twoje modełko.
Nie da się wymazać przeszłości, nic złego, że ma jakieś stare zdjęcia, tu zrobiłaś raban o nic...
Jeśli go kochasz, powinnaś zaakceptować jego osobowość, widać jest bardzo wrażliwym facetem.

Nie wiem o co chodzi z tym ogarnięciem się, on właśnie jest nieogarnięty, a Ty go zmuszasz do ogarnięcia, którego on do końca nie rozumie.
Ja uważam, że to Ty swoimi ambicjami narzucasz swoją wolę, powiedz czy on namawiał Cię do przeprowadzenia się do jego miejscowości, bo podejrzewam, że była to Twoja inicjatywa.
Tak to wygląda z boku, że z jego matką chcecie obydwie mieć nad nim kontrolę, czyli wpadł z deszczu pod rynnę:) Dlatego czuje się zagubiony.

Trudno zrozumieć drugiego człowieka, ale szkoda zniweczyć taką piękną miłość, tylko czy ona jeszcze jest...Nie znajdziesz miłości, w której zawsze będzie pięknie...

ka-wa

Re: Jestem z żoną dla dziecka

Jakie drugie...., czasem luukas piszesz niezrozumiałe.
Nie wiem jak możesz miłość do dziecka porównywać do szczeniackiej miłości jak sracz**a, swojego kolegi, nawet nie da się porównać do miłości partnerskiej

Choć bywa też chora miłość rodzicielska, gdzie rodzic, nie kocha, a zakochuje się w swoim dziecku, często jest to relacja matka-syn, gdzie matka wychowuje naminsynka, robiąc mu wielką krzywdę.

Żeby to zobrazować, za dziecko oddasz życie, za partnera nie.

ka-wa

Re: Jestem z żoną dla dziecka

luukas
miałem kolegę który włosy dziewczyn w których był zakochany zbierał i woził ze sobą w samochodzie...on też to nazywał miłością :) piękne nie ? :]

Nie ma porównania.

ka-wa

Re: Jak dać do zrozumienia, ze chcę za to pieniądze.

Ja bym oddała za darmo, tym bardziej jak powiedziałaś, że dasz.
Dużo dobrych mebli, agd czy ciuchów wydaje za darmo, prawię nic nie udaje mi się sprzedać.
W sumie jestem zadowolona jak ktoś weźmie, bo i z tym ciężko, nie ma co z tym zrobić, czasem się trzyma, bo się przyda, w końcu się nie przydaje tylko latami zawala miejsce.
Pozostaje satysfakcja, jak coś komuś damy, czyli pomożemy.

Kiedyś czytałam, że jak się czegoś nie używa przez trzy lata, to należy wyrzucić/pozbyć się w taki czy inny sposób.

ka-wa

Re: Proszę o rade.

To już jakiś sukces, tylko wprowadzaj go w życie.
Musisz być na swoim i do tego dąż, jak nie tu, to kupuj mieszkanie na kredyt, tylko realne posunięcia dadzą żonie do myślenia, co jest ważne w związku i należy liczyć się że zdaniem partnera.
Niczego się nie obawiaj, bądź sobą, przez życie trzeba nie raz iść po grudach, żeby wyjść na prostą.

ka-wa

Re: Jestem z żoną dla dziecka

Dokładnie tak jest, autor nie może żyć bez dziecka, ale też ma na uwadze jego przyszłość.
Ale jeśli ktoś nie zaznał miłości do dziecka, bo go nie ma, być może trudno mu zrozumieć, że dla dzieci trzeba się poświęcać, bo one jest ważniejsze niż nasze szczęście małżeńskie, choć szczęście też pojęcie względne, bo każdemu do szczęścia jest co innego potrzebne, każdy ma inne priorytety.
Na pewno autor byłby nieszczęśliwy, gdyby musiał rozstać się z dzieckiem, choć, jak już wspominałam, nie każdy ojciec czy matka jednakowo odbierają macierzyństwo, niektórzy dziecko stawiają na drugim miejscu, ich wybór.

ka-wa

Re: Partner uzależniony od masturbacji

No tak, tylko Ty nie jesteś w stanie mu pomóc, a najlepszy ogląd byś miała jakbyście razem wybrali się do seksuologa.
Tylko pewnie on nie będzie chciał, a powinien.

ka-wa

Re: Czy to zdrada?

Nie są możliwe w normalnym związku.
Pytasz w tytule wątku, czy to zdrada, a co to na być? Z facetem to zdrada, a z kobietą nie? Przecież to żadna różnica. I nie jest to tylko zdrada fizyczna, również emocjonalna, bo nie da się tego oddzielić w zbliżeniu.

Wybierz się do seksuologa, jak sobie nie radzisz z orientacją seksualną.

ka-wa

Re: Jestem z żoną dla dziecka

Bez przesady z tym psychiatrykiem, nie jest jeszcze tak tragicznie, tylko trzeba trochę wyluzować.
Powtarzaj sobie, mam co chciałem, w chwilach zwątpienia:)
Jak zmieniamy coś diametralnie w naszym życiu, to na lepsze, jeśli będziesz miał lepiej po rozstaniu, to odejdź, jeśli gorzej, to zostań i pogódź się, że masz żonę jaką masz i trzeba się dogadywać.

ka-wa

Re: Partner uzależniony od masturbacji

Nie możesz mu pomóc, bo i z jakiej racji, jego uzależnienie, jego problem, on powinien korzystać z terapii.
Choć pewnie i tak trudno będzie z tego wyjść.
Powiem tak, pisała tu dziewczyna z podobnym problemem, tylko przed ślubem jakoś się starał, potem w ogóle zrezygnował na rzecz seks kamerek, bo po co ma się z nią męczyć..., tak mówił.
Nie było mowy o terapii, bo po co, jak mu z tym dobrze...

Nie licz na cud, nie będziesz miała satysfakcjonującego seksu z tym partnerem, jeśli w ogóle w przyszłości.

Tak na logikę, powinnaś nie zgadzać się na seks oralny, kiedy on chce, niech on najpierw pomyśli o Twoim orgazmie, a dopiero o swoim.
Myśl o sobie, bo widać on myśli tylko o sobie i jeszcze na Twoje barki zwala swoje uzależnienie.

ka-wa

Re: Czy to zdrada?

Pewna to tylko jest śmierć i podatki...
Być może się zgodził, żeby Cię sprawdzić. Albo również by skorzystał z usług koleżanki do trójkąta.
Z serii, nie do wiary jest ta Twoja historia...

ka-wa

Re: Jestem z żoną dla dziecka

Wszystko zależy też od przekazu.
Jak powiesz, np. kup czy zrób to czy tamto..., a np. kupisz na jutro ziemniaki, bo jak nie to ja kupię, wracając z pracy. Widzisz różnicę?
Jeśli widzisz, że coś powinna zrobić, powiedz to w formie prośby, jeśli nie zrobi, sam tego nie rób, niech zostanie jak jest.
To jest właśnie trudna akceptacja dla nas, wyborów partnera, ale trzeba mieć świadomość, że każdy dorosły człowiek ma prawo decydować o sobie, mieć swoje zdanie, a nie robić wszystko pod zalecenia partnera.
Przekonywać trzeba argumentami, choć często się się nie da, wtedy trzeba zaakceptować, jak chce się być razem.

Jesteśmy przekorni, nie lubimy wymuszania, dyplomacja jest potrzebna w związku. Wszelkie nakazy czy zakazy nie mają racji bytu, bo wtedy wkrada się oszukiwanie partnera.

ka-wa

Re: Jestem z żoną dla dziecka

~EmEs
Właśnie zacząłem szukać terapeuty gdzieś w pobliżu. Zastanawiam się też, czy nie zaproponować jej terapii dla małżeństw. Myślisz, że to dobry pomysł, czy tylko pogorszy moją sytuację?

Jak najbardziej terapia dla par jest wskazana, myślałam o takiej właśnie, ale obawiam się, że się nie zgodzi, dlatego pisałam o terapi dla Ciebie.
Jeśli uda Ci się ją namówić, to by było super, bo przeważnie ci partnerzy w związku, którym terapia jest niezbędna, nie widzą takiej potrzeby i nie dają się namówić, bo po co mają coś zmieniać, starać się, jak tak im jest dobrze.
Żonie terapia by się przydała nawet względem samego kłamstwa, tylko ona nie chce widzieć problemu.

Ciekawa jestem, co powie na taką propozycję, przygotuj kilka argumentów, bo obojgu powinno wam zależeć na wspólnym wychowaniu dziecka.
Nadrzędnym argumentem powinna być chęć wzajemnego zrozumienia się, spokojnie bez nerwów przygotuj się na taką rozmowę, bez wytykania jej wad.

ka-wa

Re: Ambicja.

Tak, tylko te chore ambicje siedzą gdzieś w genach i wychowaniu, więc to nie jest takie proste, żeby to zmienić, a wręcz często niemożliwe.

ka-wa

Re: Ambicja.

No tak, nie na próżno się mówi, że niektórych zżera ambicja...

ka-wa

Re: Ambicja.

Do tego możesz tylko sama też pracować nad sobą, nie ma cudownej recepty na Twoją bolączkę.
Czas powinien przynieść jakiś efekt leczenia.

ka-wa

Re: Ambicja.

Jedynie systematyczna psychoterapia mogłaby coś pomóc.
Nie masz takich zaleceń od psychiatry?

ka-wa

Re: Jestem z żoną dla dziecka

Tu nie chodzi o innego faceta, tylko o szantaż, że wyjedzie do swojego kraju.
Może wcale tego nie chcieć, ale szantaż robi swoje.

Dlatego weź poprawkę na to co mówi, nie ulegaj za bardzo, dopiero jak będziesz widział, jej determinację, ustępuj, bo ona pewnie Cię tylko straszy.
Ale jak mówi stara prawda, zgoda buduje, niezgoda rujnuje, a dziecko wymaga poświęceń.

ka-wa

Re: Jestem z żoną dla dziecka

Trudną masz sytuację, ale jeśli tak bardzo zależy Ci na dziecku, co nie o każdym ojcu można tak powiedzieć, to próbuj się jakoś dogadywać.

Jedynie co mogę Ci doradzić, to zwrócenie się o pomoc do terapeuty, żeby sobie lepiej radzić psychicznie, pogodzić się z faktami.

To tak bywa w życiu, nie pierwszy raz to piszę, jak jesteśmy samotni, źle, jak w związku, to nie umiemy w nim żyć i to dotyczy obydwu płci.
Ja mówię też pół żartem, pół serio, że związek zabiera nam 50% zdrowia, dzieci 25, wnuki tyle samo i po zdrowiu...Tak, że dopiero straciłeś połowę zdrowia, wszystko przed Tobą:)
Trzymaj się i myśl pozytywnie.

ka-wa

Re: Jestem z żoną dla dziecka

Zaufanie zaufaniem, ale sprawdzać trzeba było, przynajmniej do czasu lepszego poznania partnerki, więc tu musisz sam też bić się w piersi.

Dalej nie rozumiem, dlaczego nie możesz się rozejść i tam zostać, skoro masz pracę.

Co do kłamstw, to albo głupa pali, albo ma tzw. sklerozę, albo jest mitomanką, nie wygląda to na chorobę psychiczną.
Na pewno bardzo trudno się żyje z kimś, na kogo nie można liczyć, ale jak chcesz z nią być, to musisz to zaakceptować, bo stres działa tylko na Twoją niekorzyść.
Czyli liczyć tylko na siebie.

ka-wa

Re: Jestem z żoną dla dziecka

Nie rozumiem, teraz w Polsce mieszkacie? Ja odniosła wrażenie, że tam mieszkacie, bo w sumie o tym nie pisałeś, ale jeśli tu, to też nie masz za bardzo wyjścia.
Nie wiadomo dlaczego się nie dogadujecie, wina zawsze leży po obydwu stronach, a jak dałeś od początku wejść sobie na głowę, to tak masz.
Bo nie chodzi chyba tylko o to, że pracuje dorywczo, ona nie spełnia Twoich oczekiwań, Ty jej, bo się po prostu nie da, pretensje rodzą pretensje, a trzeba sobie radzić, więc sam musisz decydować o swoim życiu i brać na klatę problemy, których się nabawiłeś.
Przecież długów nie musiałeś zaciągać, a jak już, to przewidzieć, że możesz ich nie spłacić, więc lepiej było ich nie robić.
Umiesz liczyć, licz na siebie...
Zbyt mało piszesz, żeby ocenić sytuację.

ka-wa

Re: Jestem z żoną dla dziecka

Nie ma dobrego rozwiązania. Pewnie przyjdzie Ci się męczyć w tym związku dla dziecka.
Jak byś zostawił dziecko, też nie będziesz się dobrze czuł, i tak źle, i tak niedobrze.
A nie mógłbyś od niej odejść, zostać tam i być ojcem dochodzącym?

ka-wa

Re: Problem od urodzenia z jedzeniem

To widocznie Twój organizm nie toleruje tych produktów i nic nie zrobisz, chociaż dla uspokojenia możesz wybrać się do gastrologa na gastroskopię, jak i zrobić testy na tolerancje pokarmowe, tylko nie wiem czy one są wiarygodne, bo ostatnio powstają placówki na te tolerancje, ale one dla nie nie są wiarygodne, poradź się gastrologa.
Jeśli masz z tym problem psychiczny, wybierz się do psychiatry.

ka-wa

Re: Problem od urodzenia z jedzeniem

A co się dzieje jak zjesz mięso?
Tak czy tak, ważne, żeby dieta była zbilansowana.
Coraz więcej osób przechodzi na wege, więc masz szansę poznać taką dziewczynę.
Teraz w necie możesz sprawdzać czy dostarczasz organizmowi odpowiednią dawkę witamin i minerałów, możesz też skorzystać z porady dietetyka.
Jak widać, nie jesz mięsa i kiełbas i dobrze się czujesz, więc nie szukaj dziury w całym, nie leczy się Twojego problemu.

ka-wa

Re: Kocham inną dziewczynę nie wiem co robic

Nie trzymaj się kurczowo partnerki, która Ci nie odpowiada.
Masz wybór, szukaj takiej, która będzie Ci pasowała, więc zerwij z obecną i szukaj szczęścia z inną, tym bardziej jak masz jakąś na oku.

ka-wa

Re: Smierć syna, teraz ciąża. Co dalej?

Jeszcze chcę dodać, że z różnych ziołowych preparatów nieuzależniających, a uspakajająco/nasennych, chociaż na pewno nie na każdego równo działają, dobra jest waleriana czyli kozłek lekarski w tabl. niepowlekanych oraz poza okresem letnim, dziurawiec.
Ale też trzeba robić przerwy.

ka-wa

Re: Smierć syna, teraz ciąża. Co dalej?

Kikunia, tak, taki drogi był ten ojejek, innych chyba nie ma.

Dorota, zgadzam się z Tobą, że urodzenie i oddanie dziecka, nie jest takie proste, jak to widać z boku.

Nie miej pretensji do tych co się odsunęli po śmierci syna, bo sama też się odsunęłaś.
Wierz mi, że po takiej tragedii, jak śmierć dziecka, nie wiadomo jak się zachować, dlatego to osoba w swoim cierpieniu powinna być inicjatorem swoich oczekiwań w stosunku do otoczenia.
Dlatego nie zamykaj się, nawiązuj/odnawiaj sama kontakty, bo rozmowa/wygadanie się jest też terapią.
Co do tych środków nasennych, to robisz sobie krzywdę, bo one przestaną działać, na tym polega ich uzależnienie, dlatego szukaj innych metod, bo depresja stoi u Twoich drzwi, a to dopiero będzie problem.

ka-wa

Re: Smierć syna, teraz ciąża. Co dalej?

Twój wybór. Jesteś młoda, nie przekreślaj w żadnym razie swojego życia.
Nigdy nie wiemy co nas w życiu spotka złego czy dobrego, musisz coraz bardziej żyć przyszłością i wierzyć, że życie może Cię jeszcze pozytywnie zaskoczyć.
Dlatego zamiast leków zacznij wprowadzać inne techniki poprawiające stan umysłu, może medytacja czy joga by była tu pomocna.

ka-wa

Re: Proszę o rade.

Małżeństwo ogranicza, ale wy kompletnie do siebie nie pasujecie, nie rozumiecie się, ma tak być jak chcę żona, Ty boisz się wychylić, boisz się bronić własnego zdania, wszystkiego w sumie się boisz i wychodzisz na ciepłe kluchy, wszyscy myślą, że tak jest, a jest inaczej, udajesz, że wszystko jest ok. I się męczysz.
Nie czujesz się jak u siebie, bo nie jesteś i nie będziesz, bo jeśli kiedyś zapiszą ten dom to tylko córce, a Ty po latach możesz zostać z ręką w nocniku.
Dlatego, że jesteś taki uległy, powiedziała bym podległy, żona Cię nie szanuje i lekceważy od początku.
Ciekawe, że przed ślubem pasowała jej Twoja rodzina i znajomi.
Teraz jak macie dziecko, stosuje szantaż, jak Ci się nie podoba, to wynocha...
Powiedz, czy żona pracuje, dlaczego po pracy nie znajdziesz sobie dodatkowego zajęcia?
Musisz mieć plan na życie, konkretny, poważnie porozmawiać z żoną, jak niekomfortowo się tu czyjesz, nie czujesz się jak u siebie, zaproponuj alternawtywę, wyprowadzamy się, albo rodzice dzisiaj zapisują nam dom/połowę domu, bierzesz pożyczkę i spłacasz im połowę wartości.
Wtedy będziesz na swoim.
Ale jak generalnie nie chcesz tu mieszkać, a żona będzie się upierała, przy tym co jest, powiedz, że się wyprowadzasz i tak zrób.
Jak ona faktycznie poczuje, że może Cię stracić, zmieni front. Jeśli nie, pozostaje Ci rozwód, nie ma sensu męczyć się w takim związku.

ka-wa

Re: Smierć syna, teraz ciąża. Co dalej?

Kobiety rodzą po 40_ce zdrowe dzieci, są badania prenatalne, więc tego nie musisz się obawiać.
Gorzej, jak przejść tę ciążę, skoro jesteś w takim fatalnym stanie, nie wiem czy leki nasenne nie szkodzą płodowi, więc powinnaś być też pod stałą opieką ginekologa.
Po drugie leki nasenne uzależniają, więc to połowiczne rozwiązanie.

My staramy Ci uświadomić, że psychicznie jeszcze gorzej się będziesz czuła po ew. aborcji.
Ale decyzję musisz podjąć sama, tylko dobrze wszystko przemyśl i przegadaj z terapeutą, przyjaciółką czy kimś z rodziny, tak, żeby była to decyzja, której nie będziesz żałowała.
Zmień psychologa, jak ten nic Ci nie pomógł, powinien to być psychoterapeuta.