franca

Kobieta, 15 lat, Wrocław

Lista postów użytkownika
franca

Re: Jak powiedzieć psychologowi.

To straszne co przeszedłeś, nic dziwnego że ciągle to w Tobie siedzi, boli, i nie możesz zapomnieć. Ale już potrafisz coś o tym powiedzieć, przynajmniej tutaj, to może przed psychologiem z czasem też uda Ci się otworzyć? Chyba może to być stopniowo, niekoniecznie tak, że mówisz od razu wszystko. Czemu napisałeś, że nie możesz z nią o tym porozmawiać?

franca

Re: Jak powiedzieć psychologowi.

Jeśli problem dotyczy psychiki to naturalne, że jak się z nim przychodzi do psychologa to się oczekuje, że pomoże go rozwiązać, od czego jest jak nie od tego właśnie. To nie oznacza że ma wszystkie problemy życiowe rozwiązywać za pacjenta i za niego decydować. Ale generalnie uważam, że obu stronom powinno zależeć na tym żeby pacjent jak najwięcej ze spotkań wyniósł, i powinno się to czuć. Nie wiem jak Ty czujesz, dużo od tego zależy. Dla mnie to dziwne że np nie odpowiada na Twoje pytania.
Jeśli nie będziesz czuł że się stara Ci pomóc to jej nie zaufasz, jeśli jej nie zaufasz, to się przed nią całkowicie nie otworzysz, i nie powiesz jej o tym wszystkim z Twojej przeszłości co Cię najbardziej boli. A przecież to jest właśnie najważniejsza rzecz tutaj.

franca

Re: czy odwołać ślub ? jak to zrobić ?? ....

Nie-specjalistka i Kapisio bardzo mądrze napisały, choć zupełnie inaczej, pierwsza zawarła wiele ciekawych spostrzeżeń, druga w paru słowach ujęła to co najistotniejsze.
Nie wiem co mielibyście sobie jeszcze wyjaśniać, chyba wszystko jest jasne. Najpierw Twojego tatę zabrało pogotowie, potem okazało się, że babcia ma poważne problemy ze zdrowiem, więc kochający partner w tym momencie przede wszystkim by się zmartwił, a także dał wsparcie, pocieszał itd. A on się na Ciebie wypiął, mało tego, jeszcze miał do Ciebie pretensje, i zwalił na Ciebie winę za to, że związek jest beznadziejny. Masakra. Najwyraźniej on w ogóle o Tobie nie myśli, co to za związek bez postawy miłości z jednej ze stron? To żaden związek, tylko wykorzystywanie tej drugiej strony.
Nie wiem jaki sens mają tu rozmowy, oczekujesz szczerości ze strony egoisty? Co ma Ci powiedzieć, to i tamto miałem w tyłku, dlatego się tak i tak zachowałem, potem też z tego powodu, potem również, ale teraz widzę że powinienem się zmienić o 180 stopni i tak właśnie zrobię? Myślę że było by raczej tak jak Nie-specjalistka napisała, że wykręcał by kota ogonem, próbował zrzucać jak najwięcej winy na Ciebie, generalnie-naciągać ocenę sytuacji tak, aby wyszła jak najbardziej na jego korzyść, żeby ciągle unikać odpowiedzialności i żebyś to ciągle Ty była od starania się.
Jesteś nieszczęśliwa i masz bardzo poważny powód ku temu, nie wymyśliłaś sobie go. Po co się tak dłużej męczyć? Żeby nie urazić rodziny? Jak nie możesz już znieść tego jak rozmawiają o organizacji ślubu to powiedz to wprost, może nawet wykrzycz, wyrzuć z siebie to co myślisz i czujesz, odczujesz ulgę, i sytuacja się wyjaśni. Bez sensu sobie marnować życie na tkwienie w nieszczęśliwym związku.

franca

Re: Relacja z byłym i chęć pomagania mu

~bialoczarne
rani mnie jego niemożność utrzymywania stałego związku, która wypływa z jego postanowienia bycia wolnym duchem do 30 roku życia.

Dlaczego Cię to rani? Przecież to nie jest żaden dramat, jego prywatna sprawa. A już na pewno nie jest to objaw żadnej choroby, zresztą nigdzie ich tu nie widzę. Nagle zmienił swoje plany i wrócił o miesiąc wcześniej tak że Ty na gwałt musiałaś swoje plany do niego dostosowywać, i jeszcze się kajasz, że byłaś zbyt tym zmęczona, żeby okazać wystarczający entuzjazm z powodu jego obecności. Piszesz tak jakbyś miała być na każde jego zawołanie. Naprawdę serce Ci się kraje, gdy chce żebyś z nim cały dzień siedziała "na przetrwanie", czyli nie wiadomo po co? Bo mnie by wkurzyło, gdyby ktoś do tego stopnia nie szanował mojego czasu i energii, żeby zawracać mi głowę takimi rzeczami. Tylko nie wiem, czy Ty sama szanujesz swój czas i energię, nie wygląda mi na to. Tym bardziej że strasznie roztrząsasz każdy, nawet najbardziej banalny aspekt jego życia, znowu sporo czasu i energii masz zwyczajnie w plecy. Może to też dlatego, że ciągle coś do niego czujesz a on to wykorzystuje, sama napisałaś że jest nieodpowiedzialny i manipuluje innymi, ale to też nie jest choroba, tylko postawa, pewnie wyniesiona z domu, a jeśli rzeczywiście jest chory to powinien mieć postawioną diagnozę.
Zagłębiasz się nawet w takie jego dylematy jak to, czy ma najpierw skończyć studia, czy pójść do pracy, czy motor czy co tam innego sobie kupić. A niech robi jak uważa, to stary koń już, geez! Ja bym mu na przykład powiedziała, że moim zdaniem powinien najpierw co nieco uzbierać, a potem szastać kasą, ale to on decyduje, i tyle. Ma piątkę rodzeństwa, i co, to chyba nie wiąże się samo w sobie z żadnym negatywnym wzorcem czy innym problemem, są tacy którzy mają więcej rodzeństwa i dobrze się mają. Skoro woli siedzieć cały dzień w domu niż gdzieś czasem wyjść to po co go ciągle namawiać, zamiast tego sama, albo ze znajomymi wyjdź gdzieś i się rozerwij.
Powiedział jedną trafną rzecz, powinien dać sobie spokój ze związkami aby uwolnić się od matkowania, faktycznie jak tak było wcześniej to musi uporać się z tym schematem, żeby przestał w jego życiu pracować. Więc przestań mu matkować. Masz rację, że powinnaś się starać odciąć od niego więc zrób to na tyle na ile to możliwe, inaczej przez swoją nieodpowiedzialność i manipulowanie Twoimi uczuciami będzie Cię nadal będzie Cię wciągał w taki układ, że jak tylko coś od Ciebie chce to przybiegasz i żyjesz jego życiem.
Zacznij żyć swoim własnym życiem, Twoje sprawy, plany, chęci i potrzeby powinny być teraz dla Ciebie priorytetem.

franca

Re: nie potrafię rozmawiać z ludźmi

Moim zdaniem za dużą wagę przykładasz do tych kontaktów z koleżankami, i pewnie dla tego tak się obawiasz, że Cię nie polubią, albo że polubią bardziej kogoś innego, albo że będą Cię obgadywać itd. Zmień podejście, nie zakładaj najbardziej pesymistycznych wariantów, najlepiej nie myśl o żadnych możliwych scenariuszach. Co będzie to będzie, nie ma co na ten temat rozmyślać, bo tak czy siak żadnej rewolucji to w Twoim życiu nie zrobi. Nie powiedziałabym również, że realizacja planów dotyczących Twojego rozwoju, edukacji, pracy itd zależy od tego, jak Ci się będzie z koleżankami układało. A jedną przyjaciółkę już masz, to duży plus, nie można powiedzieć, że jesteś zupełnie sama na tym świecie.

franca

Re: Jak rozpoznac ze ktos nami manipuluje?

Szczerze, to już jak dla mnie już w drugim Twoim poście ewidentnie widać, że chodzi o manipulację. Po trzecim wiadomo, że dzieje się to w związku, a taki związek do niczego dobrego nie prowadzi.

~Suee
Albo jak ja zawale to musze niezle przepraszac, korzyc sie i pokutowac, do tego ciagle slysze jaka jestem zla a kiedy druga strona cos zawali to ja nie mam prawa narzekac ciagle.?

Co gorsza, z powyższego fragmentu widać kompletny brak równowagi, bez której nie ma szans na wspólne szczęście. Wszystko zmierza do wytworzenia się toksycznego układu dawca-biorca, w którym o zupełnie co innego chodzi. A manipulacja jest środkiem do osiągnięcia tego celu. Może i byłabyś w stanie jej się przeciwstawić, ale na razie z tego co widzę to jest całkiem skuteczna, skoro to Ty przepraszasz i nie jesteś pewna, czy masz prawo walczyć o siebie, bo przecież partner Ci mówi, że nie. Oczywiście że masz prawo.
W ogóle to zawsze powinnaś postępować w zgodzie ze sobą. Dobrze że jeszcze czujesz kiedy tak jest, to znaczy, że jeszcze masz kontakt ze swoim wnętrzem, potrzebami, uczuciami, myślami, intuicją, własnym zdaniem. Dzięki temu potrafisz rozpoznać, gdy jesteś manipulowana, bo robienie czegoś wbrew sobie pod czyimś naciskiem jest chyba głównym znakiem rozpoznawczym tego.
Twój kontakt ze sobą to najcenniejsze co masz, dbaj o to, żebyś go nie zatraciła. Tylko nie wiem na ile, na jak długo Ci się uda to w związku, to co pisze tutaj nie wróży temu dobrze:

~Suee
Jestem juz na takim etapie ze nigdy nie wiem co jwst dobre a co zle, nie umiem racjonalnie stwierdzic kto mial naprawde racje.

franca

Re: Brak starań o związek ze strony partnera

Wiesz, ja napisałam co o tym sądzę. To wszystko co napisałaś potem nie tylko to potwierdza, ale pokazuje, że jest jeszcze znacznie gorzej. O tej ostaniej akcji z pogotowiem to już w ogóle ciężko się wypowiadać, szkoda słów normalnie, masakra.
Nie wiem dlaczego i nad czym się jeszcze zastanawiasz, Janome dobrze mówi, kopnij go w dupę i tyle.

franca

Re: Zazdrość, uderzenie w twarz: co dalej?

Mówisz np, że on ma decydujący głos, jego zdanie jest ważniejsze od Twojego, to już samo w sobie nie jest normalne, i Ty też tego nie akceptujesz, ale jak jak to piszesz:"zaciskasz zęby". To jak możesz pisać, że do tej pory było dobrze, skoro z tego widać, że wcale dobrze nie było? Od kiedy w normalnym, szczęśliwym związku zdanie jednego jest ważniejsze, od kiedy drugi udaje że mu to nie przeszkadza, od kiedy jedno przed drugim cokolwiek udaje?
Co tu dopiero mówić o seksie, który ma być obustronnym, najpełniejszym wyrazem miłości, gdzie uczucia, potrzeby, radość i satysfakcja obu partnerów tak samo ważne, a jego podejście do tego zapowiada się na skrajnie od tego różne, zupełna katastrofa.
Ty po prostu robisz ten podstawowy błąd, że przyrównujesz swoje życie do patologii, zamiast przyrównywać je do tego jak powinno być. Co z tego, że na wiochach zabitych dechami jest tak czy owak? A niech sobie będzie, równajmy w górę a nie w dół.
To że łatwiej jest napisać niż zrobić jest oczywiste i tego nie zmienimy ani my ani Ty, ale tylko Ty możesz zrobić coś ze swoim życiem. To że kochasz nie wyklucza rozstania, trzeba też kochać samego siebie, i czasem zrobić to z troski o siebie. A jeśli już to on ma problem z miłością do Ciebie, a nie odwrotnie.
Nie bój się powiedzieć o tym rodzinie, nie ma się czego wstydzić, oni przede wszystkim się zmartwią Twoją sytuacją, ale i ucieszą, że zaufałaś im i opowiedziałaś o wszystkim, i że będą mogli Ci pomóc.

franca

Re: Jestem "pania do towarzystwa"...

No nie wiem czy w Twoim domu było normalnie, skoro zabrakło Ci poczucia, że jesteś kochana. To jedna z podstawowych rzeczy i ma ogromny wpływ na całe życie, na pewno sprzyja krzywdzeniu samego siebie złymi decyzjami. Poza tym Twój były zrobił Ci najgorsze świństwo, wywrócił Ci życie do góry nogi, i psychikę zapewne też, rozwalił Ci poczucie własnej wartości itd. Będąc niepoukładana w środku, słaba, rozbita psychicznie i w trudnej sytuacji finansowej dużo łatwiej było Ci ulec namowom koleżanki. Dodatkowo możliwe że były zafundował Ci strach przed normalnością, i właśnie dlatego boisz się do tej normalności wrócić.
I tak tkwisz w tej sytuacji, ale dostrzegasz że Cię to niszczy, i to w tym momencie jest najważniejsze. Nie ma co teraz rozpaczać że już wszystko stracone(tym bardziej że to nieprawda), tylko pora wyciągnąć wnioski i zacząć działać. Zacznij szukać innej pracy, a w międzyczasie poszukaj dla siebie psychologicznej pomocy, bez tego nie da rady, z tego co słyszałam to prostytucja też uzależnia, i częściowo też dlatego ciężko jest z tym skończyć. Poza tym dochodzi tu jeszcze kokaina, poszukaj jakiegoś ośrodka gdzie leczą z uzależnień.
Walcz o siebie i swoje życie, bo jest o co.

franca

Re: Samotność w związku a pogarszanie się stanu zdrowia

laurette
Mąz nie ma prawa ci zabraniać odejść. Przecież nie moze Cie traktować jak rzecz,przedmiot,jego własność... Nie męcz sie w ten sposob dłuzej... to nie ma sensu życ tak dalej. Przeciez jestes mloda musisz normalnie funkcjonowac, dla dzieci ale i tez sama dla siebie powinnas miec cos z zycia. Na Twoim miejscu nie bylabym w stanie dłuzej znosic takiego traktowania i mieszkania pod jednym dachem.

Dokładnie.
Jak można żyć tak jak Ty, w ciągłym lęku przed krytyką, mając siebie za nic, w coraz gorszym stanie psychicznym, dochodząc do stanu w którym jesz jak anorektyczka albo gorzej. Pierwsza ludzka reakcja tutaj, to żebyś przestała się w końcu tak męczyć, i odcięła się jak najszybciej od tej sytuacji. Psycholog może pomóc, ale nie załatwi wszystkiego, a przede wszystkim szkoda że wizytę masz dopiero w maju,nie wiem czy do tego czasu zupełnie się nie wykończysz.
Kompletnie też zatraciłaś racjonalne postrzeganie siebie i rzeczywistości, skoro sama nie jesteś pewna czy ta sytuacja z dzieckiem i portfelem to błahostka, co dla zdrowych ludzi obserwujących to z boku jest oczywiste, że nic się takiego nie stało. A im dłużej to trwa tym jesteś słabsza psychicznie, nie wyobrażam, jak w takim stanie będziesz mogła przeciwstawić się mężowi, wyrażać odmienne zdanie, ćwiczyć asertywność, być w tym konsekwentna, trzeźwomyśląca, odbudowywać swoje poczucie własnej wartości, zawalczyć o siebie, swoje potrzeby, satysfakcję, radość z życia itd. Zważywszy na zaistniałe okoliczności uważam to za kompletnie nierealne, bardziej prawdopodobne że będzie z Tobą i Twoim życiem coraz gorzej.
Przecież związek jest dla partnerów, a nie na odwrót, to partnerzy są żywymi, czującymi istotami a nie związek, i to oni mają być w nim szczęśliwi, a więc również Ty, a na razie widzę odwrotność tego, czyli męczeństwo.
Rozumiem że wyprowadzka jest w tym momencie trudna dla Ciebie do zrealizowania, ale praca itd to nie wszystko, możesz znaleźć nową, Twoje zdrowie psychiczne i fizyczne chyba są ważniejsze.

franca

Re: Kryzys po pół roku związku.

Twoja babcia ma bardzo dużo racji. Z jednej strony to może niezbyt optymistyczne postawienie sprawy, ale z drugiej-zobacz, jaką masz fajną, mądrą babcię! :)

franca

Re: Nie poradzę sobie sama.

SamotnaZosia
Pomagał mi ze wszystkimi problemami, wydawało mi się, że rozumie jak się czuję. Nie jest zbyt wrażliwą osobą, ale kiedy pierwszy raz powiedziałam, że chciałabym mieć mamę i tatę, rozpłakał się. Był to związek na odległość, ale mimo braku czasu dla siebie, zawsze kiedy była taka potrzeba, przyjeżdżał.

Dlaczego piszesz, że wydawało Ci się, że Cię rozumie, skoro najwidoczniej naprawdę tak jest? Czemu piszesz że nie jest wrażliwy, skoro to co tu przytaczasz tego braku wrażliwości nie potwierdza? Wygląda na to że masz sporo pretensji czy zastrzeżeń do niego nawet tam, gdzie nie ma do tego powodu, i nie doceniasz jego dobrych stron i tego wszystkiego, co dla Ciebie zrobił.
Podsumowując, wygląda to na bardzo roszczeniową postawę wobec niego. A w ogóle to wsparcie partnera dla osoby po trudnych doświadczeniach nie polega na tym, że się pozwala jej na wyżywanie się na sobie z tego powodu, tylko na tym, że ta osoba naprawdę robi wszystko aby się z tym uporać, a partner pokazuje, że może liczyć na jego pomoc, rozmowę czy pocieszenie w razie potrzeby. A w ten sposób jak tutaj to nic dziwnego, że miał w końcu dosyć Twojej agresji, czepiania się, kłótni tym spowodowanych, i chciał się z tego związku uwolnić. Nie wiem jak mogłaś do tego stopnia naruszyć jego wolność, żeby mu na to nie pozwolić, przecież zupełnie nie na tym miłość polega. A Ty w dodatku zmusiłaś go do udawania, że jest wszystko ok i że chce to ciągnąć, co jest niemalże gwałtem na psychice. Człowiek udając i robiąc coś wbrew sobie bardzo sobie szkodzi, absolutnie nie wolno mu czegoś takiego narzucać.
Jeśli naprawdę szukasz takiego wyjścia z sytuacji które jest w porządku i fair, to powiedz mu, że jak chce, to może odejść, a Ty nie będziesz miała żalu w razie czego. A najlepiej żebyście zrobili sobie przerwę, (bo pewnie na tym etapie on już by się bał Ci wprost odpowiedzieć, że chce odejść), i wtedy oboje zobaczycie, jak jest lepiej.
A Ty zacznij sama pracować nad uporaniem się z przeszłością, i nie uzależniał powodzenia w tym od związku z kimkolwiek, ani w ogóle od jakiejkolwiek innej zewnętrznej sprawy. Ty, Twoja psychika i Twoje życie są bardzo ważne same w sobie. Bez względu na jakiekolwiek czynniki wewnętrzne, dasz sobie radę jeśli tylko chcesz, i bez względu na czynniki zewnętrzne będzie bardzo dobrze gdy Ci się uda i masz szansę być szczęśliwa.

franca

Re: Kto ma rację? On czy ja?

~Patrycja_13
Nigdy taka stanowcza nie była, ale czuję, że to jest ten moment.

To jakiś żart? Przecież to nie jest ten moment, ten moment był jakieś 4 lata temu. A Ty po prostu dajesz mu się przez te 4 lata wodzić za nos. Jemu to bardzo odpowiada, ma same przyjemności i zero zobowiązań. A Ty się męczysz, ale nie chcesz tego przyznać, bo ciągle coś do niego czujesz i Ci zależy. Dlatego tak go na siłę(miejscami zupełnie absurdalnie) tłumaczysz, dokładasz dziesiąte dno tam gdzie go nie ma, w ogóle wszystko co tu istotne można by streścić w znacznie krótszym tekście.
Pora spojrzeć prawdzie oczy, Tobie zależy, ale jemu najwyraźniej nie, i nie ma do Ciebie za grosz szacunku, tak Cię traktując. Daj sobie z nim spokój, a jak nie chcesz jeszcze się poddawać, to postaw mu ultimatum: albo decyduje się na poważny związek z Tobą i bierze za niego pełną odpowiedzialność, albo całkowicie zrywasz z nim kontakt.

franca

Re: problem z wyrażaniem emocji

Duszenie w sobie emocji na pewno jest bardzo szkodliwe, dlatego po jakimś czasie zaczęłaś to odreagowywać tymi wybuchami złości itd. O udawaniu czegokolwiek to chyba już w ogóle nie ma co wspominać, zakładam że tego już się pozbyłaś. Skoro przez długi czas szkodziłaś swojej psychice to tak od razu się wszystko nie unormuje, musi upłynąć trochę czasu, zanim zaczniesz normalnie funkcjonować, przestaniesz kontrolować te emocje. Póki co spróbuj jakiejś relaksacji, im głębszej tym lepiej, może medytacji? Bardzo fajnie też odpręża i w ogóle działa na psychikę ruch na świeżym powietrzu, warto spróbować, zwłaszcza że ostatnio jest bardzo ładna pogoda.

franca

Re: odejscie zony

~jonka

Jeśli żona nie daje żadnych szans Waszemu związkowi, zostań tam, w Norwegii, pracuj, zawsze masz lepsze możliwości na dorobienie się jakiś pieniędzy.
Na Twoim miejscu wniosłabym o rozdzielność majątkową, po to żebyś nie musiał łożyć na żonę. W końcu to ona podjęła decyzję o odejściu.
Niestety musisz powoli godzić się z jej decyzją.

Dokładnie. Załatw tą rozdzielność majątkową, i zostań tam, gdzie masz lepsze możliwości zawodowe, materialne, a przez to ogólnie większe pole manewru.
Najwidoczniej ona faktycznie Cię już nie kocha, tak jak powiedziała. Tak od razu nie da się z tym pogodzić, ale i tak bardzo dzielnie sobie z tym radzisz, nie popadłeś w depresję, wypełniasz sobie czas najlepiej jak możesz. Z czasem powinieneś dojść do siebie, jeśli jednak będzie Ci bardzo trudno, zawsze możesz skorzystać z pomocy psychologa.

franca

Re: Co zrobić ?

Ale czy rodzice rozmawiali już z nią o tym czy nie? Niech to jak najszybciej zrobią, nie może być żadnych wątpliwości, że w Waszym domu nie ma przyzwolenia na coś takiego. Współczuję Ci, to jest molestowanie. Co gorsze, z użyciem przemocy. Jeśli do tego dochodzi, to jak najgłośniej protestuj, tak żeby rodzice słyszeli. Teraz, gdy wiedzą o sytuacji, nie powinno ich to dziwić.
Jak najszybciej też zamontuj ten zamek, a na razie faktycznie przenieś się do rodziców, nie może być tak, żebyś przez to nie sypiał normalnie.
Też nie jest powiedziane że to przez jej chorobę, ważne też co lekarz powie, czy on jedno powiąże z drugim, czy nie. Mam nadzieję, że nikt z Was nie planuje ukrywania tego przed nim, to by było najgorszym i najbardziej absurdalnym wyjściem w tej sytuacji.

franca

Re: pomozcie mi...prosze o rade

Bez przesady, już się tak nie tłumacz tutaj. Wyłączyłaś mu telewizor, no po prostu straszne, nic dziwnego, że mówi, że Ciebie nienawidzi, że nie odbiera telefonów po tak traumatycznym przeżyciu. (ironia oczywiście) Wygląda z tej sytuacji na to, że jest nieużyty, ciężko się go doprosić o coś i jak było już wiele takich sytuacji to nic dziwnego że tak się zachowałaś. Nawet dość łagodnie, ja bym pewnie ostrzej zareagowała. To o co Cię obwinia w związku z ciążą jest jakieś zupełnie absurdalne, też nie wiem po co się z tego tłumaczysz, też wymyślił-paranoja. A szantaż emocjonalny jaki wobec Ciebie stosuje to już w ogóle poniżej wszelkiej krytyki, i nic tego nie tłumaczy(no chyba że choroba psychiczna). Pierwsze więc co powinnaś zrobić to absolutnie nie ulegać temu szantażowi-nie dzwoń, nie pisz, nie reaguj, a możliwe, że się obrazi i sam odejdzie, i problem będziesz miała z głowy.
Wiesz co, jest taka teoria, że jak ktoś ma z czymś problem, to będzie przyciągał takie wydarzenia lub osoby, które spowodują, że ten problem się bardzo wyraźnie uwidoczni i mocno da we znaki, i to się będzie powtarzało, dopóki ten ktoś nie przepracuje w sobie tego problemu. Myślę, że coś w tym jest i podobnie jest z Tobą. Twoim problemem jest to, że sama siebie obwiniasz i zadręczasz o byle co lub o nic, można powiedzieć, że "przepraszasz że żyjesz"-to mniej więcej Twoja postawa. Dlatego przyciągasz facetów, którzy tak samo traktują Ciebie, i wyczuwają przy tym, że Ty jesteś taką osobą, która im na to pozwoli. Tak było z Twoim byłym mężem, i tak jest z obecnym partnerem.
Więc popracuj nad tym by się zmienić, by zmienić myślenie o sobie, pewnie przyczyna tkwi też w zaniżonym poczuciu własnej wartości, zrób wszystko, żeby je odbudować. Wtedy nie tylko zwiększysz szansę na trafienie w końcu na właściwego partnera, ale po prostu o wiele lepiej będzie Ci się żyło. A z obecnym facetem daj sobie spokój, bo Cię wykończy psychicznie, jeśli ktoś tu potrzebuje pomocy psychologa, to tylko Ty. Im szybciej to zakończysz tym lepiej, szkoda Twojego zdrowia, nerwów, czasu.

franca

Re: Zazdrość w związku

Założyłaś dwa miesiące temu wątek, Segna od razu, na samiusieńkim początku napisała, co należy w tej sytuacji zrobić, po czym Ty się zapytałaś"Co robić?", zamiast skorzystać z jej pomocy. Za jakiś miesiąc znowu zadałaś to pytanie, parę dni temu to samo. Przecież to bez sensu, a stojąc w miejscu tylko coraz bardziej się pogrążasz. Nic dziwnego, że czujesz się coraz gorzej, wiadomo, że taki związek tylko Ci coraz bardziej psychikę rujnuje. Do tego stopnia, że już Ci nawet takie głupoty zaczynają przychodzić do głowy:

LinaKowska

Żyć mi się nie chce...
[...] może nie jestem atrakcyjna...

Przestań się zadręczać, pozbądź się wreszcie tej kuli u nogi w postaci Twojego faceta, i po jakimś czasie zobaczysz, że poczujesz się z powrotem atrakcyjna, i będzie Ci się chciało żyć.
A czy i kiedy się zmieni to już nieważne, nie pojmuję, czemu się nad tym zastanawiasz. Dość przez niego miałaś problemów, żeby jeszcze się nad tym głowić, to już jego sprawa a nie Twoja. Gdyby mu na Tobie zależało, toby Cię tak nie traktował, a skoro nie zależało, to nie zasługuje na to, byś się z nim dłużej męczyła.

franca

Re: Brak starań o związek ze strony partnera

Jemu widać niespecjalnie na Tobie zależy, skoro nie masz w nim wsparcia i jego musi być zawsze na wierzchu. Podejrzewam, że było tak od dłuższego czasu, dlatego w końcu Twoje uczucie do niego się wypaliło i masz go dość. Masz rację, problem nie jest w rutynie, tylko czymś dużo poważniejszym.
Nic dziwnego, że nie jesteś z nim szczęśliwa, i że bez niego czujesz się lepiej niż z nim. To chyba wniosek jest prosty-należy się rozstać, im szybciej tym lepiej. Bez niego będziesz znacznie szczęśliwsza, a żadnych racjonalnych powodów, dla których miałabyś to dalej ciągnąć, nie widać.

franca

Re: rozstanie

Wypad na dyskotekę z koleżanką to nic strasznego, ale to że Cię w tej sprawie okłamała to już zupełnie inna sprawa. Po tym nic dziwnego, że byłeś na nią zły i straciłeś do niej zaufanie. Jakby jej naprawdę zależało na związku to by to rozumiała, a nie tylko widziała Twoją winę w tym, że się awanturowałeś. W sumie może jeszcze to zrozumie, jak ochłonie po tych kłótniach, może jeszcze emocje u niej nie opadły, i wtedy się do Ciebie odezwie. Jak tego nie zrobi, to trzeba będzie dać sobie spokój. A na razie czekaj cierpliwie i sam nie nawiązuj z nią kontaktu.

franca

Re: Nachalny, nieliczący się z innymi znajomy

Akurat znam osoby z zespołem A. i jakoś potrafią normalnie żyć z innymi ludźmi, i liczyć się również z nimi, a nie tylko ze sobą. A to jest rzecz jasna główny problem, a nie jakaś tam nieśmiałość czy uciekanie do innego pokoju przy gościach.
Rzeczywiście wygląda na to, że jest rozpieszczony, a z takimi to jest najgorzej żyć na dłuższą metę, to czy jest spokojny czy nie ma marginalne znaczenie w takiej sytuacji. Najwyżej w tym drugim przypadku będzie z całym spokojem wykorzystywał innych gdy nadarzy się okazja, taka różnica że będzie to robiło bardziej niewinne wrażenie. :P To jemu brakuje empatii a nie Tobie, skoro nawet w nocy nie daje Ci spać, próbując się do Ciebie dobijać. To za co dostał reprymendę od rodziców też do tego pasuje.
Ale Ty też robisz błąd, moim zdaniem faktycznie tak jak ktoś napisał brakuje Ci asertywności. I to do tego stopnia, że uciekasz się do nieszczerości. Udajesz, że coś Ci nie przeszkadza, żeby nie psuć jego komfortu psychicznego.
Np skoro Cię denerwuje, że on do Ciebie prawie nic nie mówi, to po co zaczynasz prowadzić monolog? Piszesz: "trzeba rozmawiać za dwoje", i tu robisz błąd, wychodząc z takiego założenia. Właśnie nic nie trzeba, to on Cię nachodzi, ciągle coś od Ciebie chce, więc niech się chociaż jakoś wysłowi, o co mu chodzi. A Ty robisz to za niego-absurd.
Mówisz, że nie potrafi odczytywać pewnych Twoich niewerbalnych sygnałów, że to przez zaburzenie, a wcale niekoniecznie. Ludzie bez zaburzeń też często tego nie potrafią, i to jest normalne, ciężko bawić się w takie domysły a Ty oczekujesz, że druga strona się domyśli o co Ci chodzi. Zamiast powiedzieć wprost(spokojnie, ale stanowczo), że to i tamto Ci nie odpowiada, to Ty jeszcze udajesz, że jest przeciwnie. Coraz bardziej się męczysz i denerwujesz, a on dalej nie wie, co jest nie tak, więc nie zmienia swojego postępowania, i tak dalej, i tak dalej.

franca

Re: Czy to zdrada?

~jonka
Podstawowy błąd jaki robią kobiety, gdy dowiadują się, że ich mężczyzna nie jest wobec nich lojalny, to ten, że od razu zdradzają się ze swoją wiedzą, robią awantury, histeryzują, stawiają warunki.
Ty zrobiłaś podobnie. Jego tłumaczenie jest klasyczne i banalne. Oczywiście to nie on, ktoś się włamał, często też zrzucają winę na kolegów, którzy rzekomo korzystali z ich telefonów itd.
A trzeba było poczekać, przyjrzeć mu się trochę.

Dokładnie.
Pytasz się też, co masz twierdzić, czy "uwierzyć w jego bajeczkę". Po samym tym ostatnim określeniu widać, że tak czy siak mu nie uwierzysz, a w takim wypadku nie ważne jest już, co twierdzisz. Kluczową rzeczą jest zaufanie, nie ma sensu ciągnąć związku gdy nie ma miejsca na to, by w pełni sobie ufać.
Szkoda Twojego dalszego życia na zastanawianie się, czy partnerowi aby na pewno zależy, czy jednak może nie, tym bardziej że wszystko wskazuje na tą drugą opcję.

franca

Re: Problemy małżeńskie depresja

Vegon
myśle tylko jak bym miał wybór 8 lat temu to bym z niam nie zaczynał wielka porażka dla mojego życia

Nic dziwnego, lepiej faktycznie było z nią nie zaczynać. Najwyraźniej od samego początku robiła wszystko, żeby Cię wepchnąć pod pantofel, a Ty od początku jej na to pozwalałeś. W tej relacji chyba nigdy nie było normalnej, zdrowej równowagi.
Awanturę z przepychankami zaczęła ona, a nie dość że się do tego nie przyznała, to jeszcze wyszło na to, że tylko Ty przepraszałaś za coś, co było tego wszystkiego skutkiem, i to zupełnie przypadkowym, jakiś absurd. Jak przyszły na nią rachunki to też awantury i pretensje do Ciebie nie wiedzieć czemu, i potem nawet nie przyzna, że z jej strony było coś deczko nie tak. Jak tylko jest coś nie po jej myśli to robi kłótnie a wina spada na Ciebie. Ma być tak jak ona chce, i tyle. Jak jej zaproponowałeś terapię małżeńską to powinna się była cieszyć, że jeszcze chcesz z nią być, a ona zareagowała awanturą. Na normalny związek, gdzie Twoje zdanie liczy się tak samo jak jej i swobodnie, bez obaw je wyrażasz, raczej nie masz co liczyć.
Porzuca Cię, Ty to wszystko przeżywasz, dostajesz ataku paniki, a ona niby do Ciebie wraca ale ciągle Cię obrzuca oskarżeniami, że to udawałeś. Chore, mogła by się chociaż zdecydować, czy Ci wierzy i jest z Tobą, czy nie, i odchodzi, przynajmniej w tej kwestii miałbyś trochę spokoju.
Jeszcze trochę i zupełnie Cię wykończy, uważasz że lepiej dla dzieci, żeby na to patrzyły? Masz szansę wyjść z tej psychicznej zapaści, ale nie ciągnąc ten toksyczny związek. W ten sposób sytuacja która podkopuje Twoją psychikę nadal będzie trwała, więc trudno, żebyś w takich warunkach wrócił do zdrowia, wszelkie chodzenie na terapie w takim przypadku to błędne koło. Oczywiście, że pomocy specjalisty też potrzebujesz, żeby wyjść z tej depresji, ale jej przyczyny też muszą ustać. Poza tym jak dla mnie masz typowe objawy uzależnienia psychicznego od partnerki, powinieneś o tym również porozmawiać z terapeutą, żeby w razie czego z tym też się uporać.

franca

Re: Problemy z uczuciami w związku. Pomocy

Ten problem pojawiał się u Ciebie już w poprzednim związku, to znaczy, że to co się w nim działo raczej nie jest tego przyczyną, bardziej bym to kojarzyła z Twoim dzieciństwem. Takie zamartwianie się na zapas, ciągły strach przed odrzuceniem czy poczucie bycia mało ważnym może skutecznie zatruć kawał życia, porozbijać najlepsze związki i wykończyć psychicznie. Dlatego radzę Ci przepracować to z psychologiem, z jego pomocą dojść do źródeł tego, i się z tym uporać.

franca

Re: problem tlamszenia uczucia

Bardzo chaotycznie to wszystko opisałaś, ale jedno, co można z tego wywnioskować, to to, że jesteś w związku z kimś, komu ewidentnie zależy mniej niż Tobie, czujesz i widzisz to, i dlatego dręczy Cię zazdrość i ogólnie męczysz się w takim układzie. Czyli jedno co jest pewne, to to, że powinnaś jak najszybciej ten związek zakończyć.

franca

Re: Rodzina partnera odrzuciła mnie z powodu ateizmu

Ci jego rodzice dają wyraz ograniczeniu, a wręcz ciasnocie umysłu, a także braku prawdziwej wiary. Rozumiem, że boli Cię gdy źle się o Tobie wyrażają, i nic tego nie usprawiedliwia. Ale to świadczy tylko o nich, więc czy jest sens się tym przejmować tak na dłuższą metę, a tym bardziej się tym kierować? Nie sądzę.
Jeśli Ty i Twój partner się naprawdę kochacie, o absurdem było by to przekreślać, i poddawać się z takich powodów, i to na samym wstępie. Jeśli on by zerwał z Tobą dlatego, że jego rodzice kręcą na Ciebie nosem, to sorry, ale co to by była z jego strony za miłość do Ciebie? :P
Ani Ty ani on nie musicie utrzymywać z tymi ludźmi jakiś częstych i zażyłych kontaktów, skoro dochodzi do obrażania z ich strony. Jesteście w związku ze sobą, a nie ze swoimi rodzicami. To Wy powinniście być dla siebie nawzajem najważniejsi, powinniście żyć tak, żebyście to Wy byli w tym związku szczęśliwi, a nie tak żeby jego czy Twoim rodzicom się to na pewno spodobało. To Wasze życie a nie ich, i przeżyjcie je tak jak Wy chcecie je przeżyć, a nie tak jak ktoś z nich może by chciał.

franca

Re: Unieważnienie ślubu Kościelnego

Aha, jeśli chodzi o inny przykład powodu do unieważnienia ślubu/przeszkody do zawarcia małżeństwa, to jeszcze przypomniała mi się tzw nieodcięta pępowina od rodziców(bądź jednego z nich rzecz jasna). W sumie to akurat jest bardzo sensowne, i ewangeliczne tak poza tym, zdaje się, że w KKK piszą o tym. Ale jeśli nic z tych rzeczy nie wystąpiło w Twoim przypadku, ani żadne oszustwo, zatajenia itp, to ciężka sprawa. Radziłabym Ci się zbytnio nie przejmować tym, jak Ci pójdzie załatwianie tego unieważniania. W końcu najważniejsze jest prawdziwe życie, to żeby było szczęśliwe, a nie to co jest w papierach.

franca

Re: Dziewictwo

Sama ciekawość to zdecydowanie za słaby powód, żeby się na to zdecydować. Jeśli tylko o to Ci chodzi, a nie ma w Tobie silnego pragnienia tego, to znaczy, że nie jesteś na to gotowa i powinnaś z tym poczekać, żeby sobie nie zaszkodzić.

franca

Re: jak odzyzkać poczucie bezpieczeństwa

Myślałeś że to odejdzie, a to są zbyt poważne sprawy, zbyt duże rany, żeby samo mogło przejść. Z drugiej strony, jak są trudne to naturalne, że ciężko jest o tym mówić. Mam nadzieję, że po jakimś czasie Ci się to uda. Pewnie Ci wtedy zrobi się lżej. A jeszcze bardziej Ci pomoże, jak przepracujesz te tematy z psychologiem, chyba widać teraz, że same terapie od uzależnień to tutaj za mało.

franca

Re: Miesiące do ślubu a ja mam wątpliwości

Wookie, napisałeś wcześniej, że pogubiłeś się w uczuciach(coś w tym stylu), i dlatego związałeś się z tą dziewczyną, z którą byłeś teraz. Ja patrząc na Twój pierwszy wpis odnoszę wrażenie, że było inaczej. Ty po prostu nie kierowałeś się uczuciami przy wyborze partnerki. Nie wgłębiałeś się to, zignorowałeś tę sprawę, na zasadzie, "bo ona jest taka dobra", tylko u Ciebie to było wyrażone jakoś tak: "urzekła mnie swoim zaangażowaniem". Tylko że to niczego nie zmienia w kwestii zakochania, albo się jest zakochanym, albo się nie jest. :P
Ale chyba jednak wyciągnąłeś właściwe wnioski, bo rozstałeś się z tą dziewczyną, i próbujesz budować szczęście z tą, do której naprawdę coś czujesz.
Oprócz uczuć ważna jest też postawa obu stron, zdrowa relacja między nimi. Więc od początku o to zadbaj, i tak jak Ka-wa bardzo trafnie napisała, zwróć uwagę, żeby nie wejść partnerce pod pantofel, bo faktycznie trochę masz na to zadatki. ;) Lepiej od początku na to(i w ogóle chyba na wszystko) uważać. Tak sobie pewnie powiedziała o tym domku, a Ty już byś stawał na głowie, jakby to załatwić, choć ani to możliwe, ani potrzebne do szczęścia, poza tym to ona o tym pomyślała, a nie Ty. Musiała by być ostatnią małpą by robić Ci z powodu braku tego nieprzyjemności. Więc nie ma co się martwić na zapas i zakładać najgorszego scenariusza. :D

franca

Re: już dłużej nie mogę...

Przede wszystkim chciałam powiedzieć, że to wspaniale, że w tak trudnej sytuacji tak świetnie sobie radzisz z czymś, co jest sporym wyzwaniem, a jednocześnie bardzo pożyteczną, wręcz kluczową sprawą na Twoim etapie życia-czyli nauką. Nie trać więc energii na chłopaków, nie ma co się z tym spieszyć, same kłopoty z tego wynikają. Na to będziesz miała jeszcze mnóstwo czasu, a teraz skup się na nauce, która jest od tego o wiele, wiele ważniejsza, masz z niej znacznie więcej pożytku i właśnie to, a nie związki, zaprocentuje w przyszłości. Poza tym, ciesz się nią! :) Odnosisz w niej sukcesy, wykorzystaj to dla odbudowania swojego poczucia własnej wartości, skoro jest jak jest, to chyba już sama widzisz, że nie możesz być głupia, tak jak o sobie wcześniej mówiłaś. I najlepiej znajdź te przedmioty, które interesują Cię najbardziej, z rozwijania się w tym co Cię najbardziej ciekawi będziesz miała najwięcej radości i satysfakcji.
Twoja mama zrobiła już pierwszy ważny krok w kierunku poprawy Waszej sytuacji-rozstała się z ojcem. Teraz pora na drugi-wyegzekwowanie alimentów. Rozumiem, że ojciec się wymiguje, ale jeśli naprawdę go nie stać, to powinno się to dać załatwić z funduszu alimentacyjnego.
Skoro doszło do już tego, że się tniesz, to bardzo źle znosisz tę sytuację i potrzebujesz pomocy psychologa. Mówisz, że chodziłaś już wcześniej do jednego, byłaś na paru spotkaniach, a potem już nie chciałaś przychodzić. Dlaczego?

franca

Re: Zdradziłem moją kobietę, czy lepiej to ukryć?

Zaraz, zaraz, autorze, czy faktycznie Twoja partnerka Cię już przestała pociągać, tak jak moja przedmówczyni napisała? Jeśli tak, to tak czy siak ten związek nie ma sensu, sam pomyśl, w jakim celu dalej go ciągnąć? A skoro tak, to należało by się rozstać, a nie opowiadać dziewczynie o zdradzie, i dokładać jej cierpień, gdy to już w tej sytuacji nie jest do niczego potrzebne.

franca

Re: nie radze sobie a partner nie pomaga

~doś.
Odpowiem Ci na pytanie nie ma sensu być razem z takim człowiekiem i Ty sama dobrze o tym wiesz.

Trafniej tego nie można było ująć, najlepsze podsumowanie całej sytuacji.
Po tym co przeszłaś w dzieciństwie potrzebujesz wielu pozytywnych bodźców, żeby się z tego podnieść(wsparcia, zrozumienia, spokoju, szacunku, specjalistycznej opieki), a z tego związku dostajesz dokładne zaprzeczenie tego wszystkiego. Zamiast Ci dodawać skrzydeł i przywracać wiarę w ludzi, ten toksyczny związek wciąga Cię w coraz większe bagno. Co byś nie wypracowała sobie na terapii, to by to zaraz rozwalił ciągłym podkopaniem Ci psychiki. Po co chodzić na terapię, jeśli jednocześnie tkwisz w czymś co jest antyterapią. No chyba że to pierwsze może pomóc odciąć się od tego drugiego.
Na co czekasz, wiej z tego związku gdzie pieprz rośnie.

franca

Re: Odejście dziewczyny z powodu zazdrości

Aha, i nie uzależniaj pracy nad sobą od tego, czy jest szansa na to że wróci do Ciebie, czy nie. Bez względu na to warto się zmienić po to, żeby Twoje dalsze życie było lepsze.

franca

Re: jak odzyzkać poczucie bezpieczeństwa

chudolinio123
czas leczy rany są rzeczy których się nie wybacza życie to nie osłane w róże

Wygląda na to, że doświadczyłeś nie tylko nałogów i zmagania się z nimi, ale też zostałeś mocno skrzywdzony. Może wielokrotnie, nie wiem, niejasno o tym piszesz, nie mówisz, co konkretnie się wydarzyło.
Czy kiedykolwiek komuś o tym powiedziałeś? Czy otworzyłeś się kiedyś przed psychologiem? Czy w ogóle chodziłeś na terapię ukierunkowaną na poradzenie sobie z traumą po takich rzeczach, czy tylko na terapie pomagające wyjść z uzależnień?

franca

Re: Samotność, problemy z przeszłością i niska samoocena

szczesciejestblisko
Napisałeś, że prześladują Cię wydarzenia z przeszłości.. Może warto się im głębiej przyjrzeć...? Może to one są powodem Twojej zaniżonej samooceny i podejściem do życia. Nie wszystko jednak tak oczywiste, jak Nam się często wydaje.

No właśnie. BeeXYX, może w tym jest problem?

franca

Re: Błagam pomóżcie, on mnie niszczy psychicznie

Po co się tłumaczysz ze swojej przeszłości? I to w dodatku kolejny raz, po tym jak wielokrotnie Ci pisaliśmy że to tylko Twoja sprawa i o niczym nie świadczy, a tym bardziej nie usprawiedliwia jego zachowania. Ile można gadać o tym samym. :/

~autoka

haha smiac mi sie chce juz nie tylko z niego ale z samej siebie, z naiwnosci i glupoty.

Chyba masz tu sporo racji. Ale piszesz że nie chcesz z nim już być, więc może jednak jest nadzieja, że zakończysz już ten toksyczny związek.

franca

Re: Pogmatwana relacja z mężczyznami

No nie wiem czy to co zaplanowaliście jeśli chodzi o wtajemniczanie rodziny faktycznie coś zmienia. Dla mnie to takie same powiedzenie prawdy jak gdybyście od razu to zrobili, tylko że później. Żadnej innej różnicy nie widzę. Nie ma co tego dłużej odwlekać, jak widać tylko kłopoty mogą z tego wyjść. Porozmawiaj o tym z partnerem, powinien też chyba wiedzieć o tej sprawie z jego synem. W końcu jest jego ojcem, wydaje mu się że chłopak na spotkaniach z Tobą dużo zyskuje mając wreszcie jakieś towarzystwo, a tu się okazuje, że więcej może mieć z tego problemów, gdy jeszcze bardziej się zaangażuje, a potem się rozczaruje i będzie cierpiał. Lepiej, żeby jego syn sobie poszukał innych kolegów czy koleżanek, niż sobie robił nadzieję. I chyba ważniejsze żeby uniknąć takich problemów, niż awantur ze strony rodziców Twoich bądź partnera.

franca

Re: Zdrada?

~magduska
W tym wszystkim jest tak, że wybieram sobie partnerów takich jak mój ojciec.

W takim razie dobrze by było, żebyś przepracowała to z psychologiem, żebyś mogła uniknąć dalszego powielania schematów i w przyszłości lepiej, bardziej świadomie kierowała swoim życiem, także jeśli chodzi o dobór partnera.