franca

Kobieta, 15 lat, Wrocław

Lista postów użytkownika
franca

Re: Były chłopak kontroluje mnie i oskarża

A po co dalej utrzymujesz z nim znajomość? Nie jest Ci do niczego potrzebna. Chyba widzisz że utrzymywanie z nim kontaktów jest dla Ciebie toksyczne, trzeba te kontakty zerwać i tyle. Nie ma prawa Cię tak traktować, niepokoić, kontrolować. Jak znowu Ci będzie zawracał głowę tymi bzdurami o których tu wspomniałaś albo innymi, to po prostu nie odpisuj, nawet nie czytaj tego co Ci napisał. Może się wtedy sam odczepi, a jak nie to byłby to stalking, więc można donieść o tym policji.
Jak się odetniesz od niego, również mentalnie, uniezależnisz się psychicznie od niego, to i Twoje uczucia do niego się uspokoją i przejdą.

franca

Re: Facet introwertyk, jak mu pomoc?

Ale tych jego słów które wcześniej przytoczyłam to nie tłumaczy. Nie tłumaczy to też braku wsparcia z jego strony.
A to podejście o którym pisałam do wszystkiego by pasowało. I nie wyklucza ono nerwicy lękowej, ale to zaburzenie tego podejścia nie usprawiedliwia.
A z tym "myśleniem o najgorszym" to już faktycznie szantaż jest.

franca

Re: Kryzys w malzenstwie

AgaMarch
Jednak ta cala sytuacja uswiadomila mi cos jeszcze. Od dluzszego czasu jestem ze soba nieszczesliwa. Tak jest od okolo 2-3 lat. Nie lubie siebie. Czuje sie slaba, niepewna siebie, uzalezniona emocjonalnie i fizycznie od meza. Wczesniej to wszystko nie mialo takiego znaczenia bo maz mnie kochal, okazywal mi duzo czulosci. Wiedzialam ze nie jestem taka kobieta jak bylam wczesniej jednak nie umialam wtedy tego zmienic. Bylo mi wygodnie polegac calkowicie na mezu. Teraz jak patrze na siebie, na moje zachowanie jest mi wstyd. Czuje ze musze to zmienic dla samej siebie, bo inaczej zawsze bede nieszczesliwa. W tym momencie tez widze ze praca nad malzenstwem nie ma sensu do poki sama swoich spraw nie uporzadkuje.

Widać że potrafisz wnikliwie obserwować siebie, to bardzo dobrze, i bardzo trafne wnioski wyciągasz ze swoich obserwacji. Idź tym tropem, faktycznie zmień całkowicie to o czym pisałaś. Zajmij się sobą, poznaj siebie jak najlepiej, odbuduj poczucie własnej wartości. Jak będziesz szczęśliwa sama ze sobą, to będziesz szczęśliwa w każdej sytuacji, albo niemal każdej. Możesz zacząć od podstawowych spraw, tak jak solidne zajęcie się doktoratem i szukanie pracy. Już teraz ta zmiana podejścia do siebie przynosi owoce, lepiej orientujesz się w tym czego naprawdę chcesz. To też może tylko uzdrowić każdą płaszczyznę Twojego życia z małżeństwem włącznie, skoro widzisz że dotychczasowe zasady w nim nie służyły Ci i chcesz je w związku z tym zmienić.
Co do tej wizyty u psychologa to w sumie nie dziwię Ci się że nie masz na to ochoty, mnie to też nie za bardzo przekonuje. Bo po co tam macie właściwie iść, dolega Wam coś? Nie macie zaburzeń psychicznych, tylko nie układa Wam się w związku. W każdym razie rób tak jak uważasz.

franca

Re: Czy odwołać ślub ? Jak to zrobić ?? ....

A jakie znaczenie co ludzie gadają? Daj spokój, chyba się tym nie przejmujesz.

To co sądzę na ten temat już napisałam. Co do przykładu Oli to dodatkowo obrazuje to że nie warto brnąć w związek w którym
źle się dzieje i nie jest się szczęśliwym.

~agnes12345
choc sama przyznaje ze w milosc juz nie wierze zawsze zostaje zraniona a szczesliwa jestem przez chwile

To smutne że tak piszesz. Ale na szczęście nie jest to prawdą, jesteś w ogromnym błędzie.

franca

Re: Mam dorosłe dziecko

To całe szczęście że ta dziewczyna się wycofała, uniknęła tego losu o którym pisałam wcześniej:

franca
zmarnował by jej życie zamieniając je w wegetację darmowej służącej, jedno co możesz zrobić to lojalnie ostrzec taką która by się nim zainteresowała przed zrujnowaniem sobie przyszłości. W tym przypadku spadł by na taką osobę kolejny ciężar w postaci toksycznej teściowej, bo Twoja żona zachowuje się jak pierwsza kandydatka do tego, szczególnie z tą histerią w reakcji na planowaną przejażdżką syna na rolkach z OBCĄ KOBIETĄ. Więc miała by dwa koszmary w jednym, można powiedzieć.

Ale to jest jeszcze gorsze że szuka sobie partnerki, co on mógłby jej zaoferować?? Nie sądzę żeby się nad tym zastanawiał, myślę że go to nie obchodzi. To potwierdza jego roszczeniową postawę, ale też znaczy, że próbuje wciągnąć w to następną osobę. Nie sądzę żeby uczciwie informował przez internet o tym że jeśli chodzi o prace domowe to nie można na niego liczyć.
Z tym psychologiem możesz spróbować zrobić tak że sam do niego pójdziesz i opiszesz dokładnie całą sytuację, może Ci podpowie, jak przekonać żonę do wizyty.
Generalnie ciężka sprawa, długo to wszystko się ciągnęło i daleko zaszło, ciężko teraz będzie to odkręcić, wyprostować.

franca

Re: Czy powiedzieć mu to że mnie to nie rajcuje ?

Strasznie nalegał?? To spójrz na niego obiektywnie i dobrze się zastanów, czy jest rzeczywiście taki wspaniały, jak tu zapewniasz, bo fakty mówią co innego. Przecież jak partner naprawdę kocha drugą stronę to się o nią troszczy, to co czuje jest bardzo ważne dla niego. A więc niczego nie narzuca w tej sferze, po pierwszych propozycjach czegokolwiek daje ukochanej osobie spokój jeśli nie wyraża chęci, a nie tak jak tutaj że męczy Cię o to i męczy aż się zgodzisz, czy tego chcesz czy nie.
Widać nieźle Cię już wychował, skoro tak do tego podchodzi, a Ty się na wszystko godzisz i jeszcze zupełnie bezkrytycznie na to patrzysz. Bardzo młode osoby są na to podatne, a Ty masz dopiero 17 lat, czasem niestety starsi partnerzy traktują tą sytuację wiekową jako dobrą okazję, by urabiać drugą osobę i forsować swoje w sferze seksu, czyli podporządkowywać sobie partnerkę.
Dlatego zastanawiam się czy jesteś naprawdę gotowa na związek, czy dojrzałaś do tego. Bo powinnaś uważać na takie sprawy, troszczyć się o siebie, być asertywna, i absolutnie nie robić niczego wbrew sobie, a nie godzić się na to co chce partner ze strachu że odejdzie. Jak można w ogóle na takim strachu opierać jakiekolwiek decyzje, pozbądź się go w pierwszym rzędzie, to może tylko działać destrukcyjnie na Ciebie i Twoje życie. Albo coś na Ciebie wpływa dobrze, albo źle, i w zależności od tego podejmuj decyzję. Jeśli masz wybierać to co źle działa na Ciebie żeby zatrzymać partnera to dochodzimy do absurdu, bo po co Ci taki związek, wychodzi na to że po to, żeby Ci szkodził.
A jeśli chodzi o Twoje pytanie, to oczywista oczywistość, że powinnaś z nim o tym porozmawiać, szczerość to podstawa. Tym bardziej w ważnych sprawach. A romantyzm pewnie że powinien być i jest gdy wszystko jest w porządku, a już na samym początku związku w szczególności. Tym bardziej weź swój związek pod lupę i zastanów się, czy naprawdę się w nim dobrze dzieje, wszystko co jest nie tak trzeba wyprostować.

franca

Re: przed chwila niemal co i bym sie wykrwawila, sama sie uratowalam

To już krwawienie ustało, nie ma bezpośredniego zagrożenia dla życia w tym momencie?
A z tym wiekiem to mi chodziło akurat o to, że jako pełnoletnia nie musisz iść do lekarza z rodzicami.
To zrozumiałe że jesteś w szoku, tym bardziej, że stało się to parę chwil temu, pewnie potrzeba sporo czasu żebyś po tym ochłonęła. Postaraj się uspokoić na tyle na ile się da, i zastanów się, dlaczego to zrobiłaś. Czy stało się coś złego, czy masz jakieś długofalowe problemy, czy zaburzenia psychiczne, Ty najlepiej znasz swoje życie. Trzeba dojść do przyczyny, żeby uniknąć tego w przyszłości.

franca

przed chwila niemal co i bym sie wykrwawila, sama sie uratowalam

Bez przesady, sam fakt zrobienia tego jeszcze o niczym nie świadczy, a już na pewno nie o tym jakim jest się człowiekiem. Żeby powiedzieć coś więcej trzeba by poznać bliżej Twoją sytuację. Poza tym bez względu na to co Cię do tego popchnęło, ludzie robią mnóstwo o wiele gorszych rzeczy, nie widzę powodu, żeby odsądzać Cię za to od czci i wiary. Lepiej żeby rodzice wiedzieli, myślę że wtedy przede wszystkim się zmartwią i będą próbowali Ci pomóc. Jeśli jednak mimo wszystko w tym momencie nie możesz przełamać wstydu, możesz jechać sama, bo jesteś pełnoletnia.

franca

Re: przed chwila niemal co i bym sie wykrwawila, sama sie uratowalam

Zawsze lepiej i prościej jest wprost powiedzieć o co chodzi, a w tym przypadku co zrobiłaś. Podcięłaś sobie żyły, a potem się przestraszyłaś i się rozmyśliłaś? To w takim razie chyba teraz powinnaś jak najszybciej pojechać na pogotowie.

franca

Re: O co tu chodzi?

A co za różnica, o co mu chodzi? Tak czy siak nie zależy mu na Tobie.

franca

Re: wygralam zycie;))

ka-wa
To chyba skończy się biadolenie:D

:D
Gratulacje:), to może teraz we wszystkich sferach życia Ci się ułoży.

franca

Re: Jak powiedzieć psychologowi.

No to skoro nic to nie wnosi do Twojego życia, to po co do niej chodzić? Tylko tracisz czas. Lepiej poszukać takiego psychologa który Cię zrozumie i naprawdę będzie mógł Ci pomóc. A nieraz tutaj się okazywało, że niektórzy uczestnicy po wcześniejszych niepowodzeniach w szukaniu dla siebie psychologicznej pomocy trafiali w końcu na takich psychologów którzy im dużo pomogli, więc Tobie też na pewno się uda. Może podeślę Ci jeszcze przykładowe wątki jak znajdę, bo w tym momencie dokładnie ich nie pamiętam.

franca

Re: Dziwaczka, czy schizofreniczka?

~unna
A mnie się ta dziewczyna, podoba. Przecież to chodzący ideał! Chciałoby się, by większość ludzi była podobna do niej, a świat byłby lepszy.
A że ma pasję, interesują ją dawne lata? Wolno jej.
Bardziej mi się podobają lata 70-te, niż obecne fiksacje na temat postaci z gier komputerowych. Ludzie szyją stroje, a nawet robią operacje plastyczne, by upodobnić się do postaci z komiksu czy gier.
A jeśli chodzi o strój, to wraca tamta moda i już niebawem, siostra nie będzie odbiegała od ogółu.

Dokładnie. Przecież ona sobie radzi, nie ma żadnego problemu ze sobą, to po co na siłę te problemy tworzyć? :P I fakt, gdyby więcej było ludzi nieszablonowych, to świat byłby lepszy, większa by była tolerancja dla odmienności. A na razie jest jak jest. Nawet te sytuacje z wyczuwaniem energii są moim zdaniem całkiem zrozumiałe, i wiążą się z przypuszczalnie z większą wrażliwością u niej. Jedyne co mnie zdziwiło to ten jej upór odnośnie telewizora. Bo to dziwne, że miała problemy z pójściem na ustępstwa w tak błahej sprawie, a jednocześnie poważnie myślała o stałym związku. Ale takich umiejętności dogadywania się może się nauczyć, każdy ma jakiś problem ze swoją postawą i może nad nim popracować, kwestia czasu, być może dojrzałości i tej pracy właśnie.
Czemu ona ma się jakoś specjalnie zmieniać, po co? Tak jak powinniśmy być sobą, tak nie powinniśmy innym tego utrudniać.

franca

Re: Facet introwertyk, jak mu pomoc?

Madeline30
Czesto powtarza mi, ze to, ze ktos nie mowi o swoich problemach nie oznacza, ze ich nie ma.

Czemu to powtarza, skoro taki skryty? Czemu mówi, że myśli o najgorszym? Tu nie chodzi o niemożność otworzenia się, tylko niepokojenie Cię takimi uwagami, o utrzymywanie u Ciebie w takim stanie. Gdyby powiedział Ci wszystko co istotne z jego przeszłości, to mogło by się okazać, że jest rozwiązanie w zasięgu ręki, szybko miałabyś spokój. A masz się przecież nim przejmować, ciągle masz się nim przejmować, koncentrować na nim myśli, zgadywać jego myśli, zastanawiać się, co on takiego może ukrywać, prosić go żeby w końcu łaskawie się otworzył, zachęcać go na wszystkie możliwe sposoby, wyszukiwać coraz to nowe "klucze do niego" .On tym się żywi, tym się podbudowuje. Nazwałabym to w skrócie wampiryzmem energetycznym, i to dość typowym. Zresztą chyba nietrudno zauważyć, że Ty swoją energię tylko na tym tracisz. Naprawdę spore trudności z otwarciem się przed partnerem mogą się pojawić w problemach wagi takiej jak trauma po gwałcie, w bardziej" typowych" przypadkach-wątpię. On nie zachowuje się jak osoba po wyjątkowo ciężkich przejściach, tylko jak cwaniak.
Poza tym, zastanów się-czy jest jakaś poważniejsza przesłanka ku temu, że mu na Tobie zależy? Popatrz na to co najlepiej o tym świadczy-czyli czy masz w nim wsparcie. Co się dzieje, gdy tego wsparcia potrzebujesz? Zero pomocy, zjawia się wtedy, gdy problem już jest nieaktualny. Czyli jasna sprawa. :P Szanuj siebie, swój czas i swoją energię, nie bądź naiwna i przestań dawać mu się wodzić za nos jak małe dziecko.

franca

Re: niezdecydowana

No to szkoda, że nie możesz pójść do psychologa, bo tak mocno przeżywasz te sprawy, że akurat Tobie by się bardzo przydał. W ogóle to bardzo utrudnia Twoją sytuację to, że oprócz niego nikogo nie masz. A może jednak znalazł by się ktoś z rodziny, komu mogłabyś się wygadać i by zrozumiał? Albo może jakiś przyjaciel/ciółka, czy choćby koleżanka, z którą masz dobry kontakt?

franca

Re: Czy on mnie tresuje?

~Karampuk
Alona ! Ty masz za dobre serce . Piszesz, że podłością będzie, jeśli go zostawisz, bo on potrzebuje pomocy . Nie ! Nie będzie ! Wiej, gdzie pieprz rośnie. Trafił Ci się megaloman i egoista. Docelowo to w tym związku tylko zdrowo dostaniesz w dupę i dla Ciebie nic dobrego z tego nie wyniknie !!!!!!!!!!!!!!!!

Dokładnie. Jak przeczytałam o tej Twojej "podłości", to zupełnie mnie to rozwaliło. Jeśli pisałaś to na serio, to widać, że on JUŻ Cię wytresował, skoro do tego stopnia zrobił Ci wodę z mózgu, wbił w fałszywe poczucie obowiązku, winy, odpowiedzialności. Po pierwsze to nie Twoja wina że miał w przeszłości , po drugie, nie uzasadniają ani nie usprawiedliwiają jego zachowania-są bardzo wartościowi ludzie po znacznie gorszych przeżyciach niż on. gdyby mu naprawdę na Tobie zależało to by się tak nie zachowywał. To jego egoizm jest głównym problemem, a nie żadne "doświadczenia z przeszłości". Wiej od niego zanim zupełnie Cię sobie podporządkuje i zniszczy Ci życie.

franca

Re: trudne dziecko

W sumie wiele już zostało powiedziane. Faktycznie dajesz się córce wodzić za nos, a ona robi z Tobą co chce. Ale skoro jej na to pozwalasz, to w końcu doszło do czego doszło, tym bardziej, że kompletnie brak Ci konsekwencji. Nie jesteś konsekwentna nawet w tym co piszesz. Przykładowo najpierw wymieniasz jej różne zachowania, i mówisz, że to rozumiesz, że tamto rozumiesz(czyli pozwalasz na nie w praktyce), a w którymś z następnych postów że to jest straszne, to rozumiesz, czy straszne. A tak naprawdę od początku nie powinnaś była pozwalać na żadne z tych zachowań, bo nie mają racjonalnych przyczyn tylko wynikają z bardzo niedobrych odruchów, takich jak zazdrość, zaborczość(i dlatego należy takie postawy wykorzeniać), jakbyś tak robiła i była w tym konsekwentna, to miałabyś spokój, nic by nie było dla Ciebie straszne, i ogólnie w Waszej relacji i Waszym życiu więcej było by spokoju i stabilności.
A Ty w dodatku wróciłaś do domu rodzinnego, co było już najgorszym błędem i szczytem niekonsekwencji. Weź się w garść, zmień wreszcie swoją postawę, bądź stanowcza w realizacji swoich planów, wymagaj od córki i bądź w tym konsekwentna. Porozmawiaj z nią, powiedz, że przeprowadzacie się do nowego mieszkania, to jest ostateczna decyzja, że tak będzie dla wszystkich najlepiej. A jeśli dalej będzie się upierała przy zostaniu, to zgódź się, i sama się wyprowadź. Nie ma w tym żadnej "zdrady", czy coś w tym stylu, bo chcesz żeby ona przeprowadziła się z Tobą i wyraźnie to powiedziałaś. Ona zobaczy że potrafisz być konsekwentna, i że nie dasz sobą rządzić, co tylko wpłynie pozytywnie na całą sytuację, na dłuższą metę. To jest też pozwalanie dziecku na poniesienie konsekwencji własnych wyborów to też jest bardzo pożyteczne. Tak jak mój przedmówca mówił o niestatniu nad lekcjami dziecka, bo jak załapie parę pał to samo się zorientuje w jakim kierunku lepiej iść, tak samo tutaj-posiedzi z Twoimi rodzicami, zatęskni za Tobą, to zrozumie, że ta mama to nie tylko nie taka straszna była, ale nawet całkiem fajna, a może nawet fajniej z nią być niż z kimkolwiek innym.

franca

Re: Mam dorosłe dziecko

Nie można gorzej zepsuć dziecko, niż rozpieszczając je, będąc na każde jego zawołanie, skacząc wokół niego, ucząc, że wszystko mu się należy za nic itd. A Twoja żona zrobiła wszystko, by rozpuścić go do granic możliwości. To co wyprawia jest chore. Przerażające, że takich przypadków jest więcej, aż mi się te wątki przypomniały: https://forum.abczdrowie.pl/forum-psychologia/1389397,moja-kolezanka-jest-dziwna-matka https://forum.abczdrowie.pl/forum-psychologia/1177671,glosny-nadpobudliwy-i-klotliwy-syn,2 ,postawa Twojej żony pasuje szczególnie do tego pierwszego.
Mam nadzieję, że Twój syn nie będzie miał partnerki, zmarnował by jej życie zamieniając je w wegetację darmowej służącej, jedno co możesz zrobić to lojalnie ostrzec taką która by się nim zainteresowała przed zrujnowaniem sobie przyszłości. W tym przypadku spadł by na taką osobę kolejny ciężar w postaci toksycznej teściowej, bo Twoja żona zachowuje się jak pierwsza kandydatka do tego, szczególnie z tą histerią w reakcji na planowaną przejażdżką syna na rolkach z OBCĄ KOBIETĄ. Więc miała by dwa koszmary w jednym, można powiedzieć.
On już ma 26 lat, sporo nie wiem czy wszystko da się odkręcić, słyszałam, że jak przez długi czas, np rozpuszczając dziecko, pozbawi się je całkowicie empatii, to na pewnym etapie jest to nieodwracalne. Co ciekawe, ponoć wszystkie inne negatywne skutki błędów wychowawczych można naprawić.
Twoim błędem było to, że dałeś się żonie podporządkować, to nie jest normalna sytuacja, mimo tego, że dominującej osobie ciężko jest się przeciwstawić. Powinno być tak, że Twoje zdanie jest tak samo ważne jak jej, ale tutaj od początku było zupełnie inaczej, więc na wychowanie syna nie miałeś praktycznie wpływu.
Myślę więc, że jedyne co można teraz zrobić, to starać się wychodzić spod jej pantofla, a także stopniowo uniezależniać syna od jej wpływu. Nie mógł byś go zabierać np na wycieczki rowerami? Jego forma i samopoczucie by na tym zyskały, może między Wami zaczęło by się zawiązywać jakieś porozumienie, stopniowo to Ty byś mógł się stać dla niego autorytetem. I na przykład jakbyś go przekonał do zdrowej żywności, to potem żona chcąc nie chcą by się na to przestawiła, po przecież ona gotuje to co on chce. Z czasem taki pozytywny wpływ mógłby się rozciągnąć na myślenie o innych, zaradność, i kto wie jakie jeszcze rzeczy. Także podsumowując, to jest według mnie najlepsza opcja, Twoje wyzwolenie się spod dominacji żony, i wyzwolenie syna spod jej zaborczości poprzez zacieśnienie z nim kontaktu i pozytywne wpływanie na niego dzięki temu. Bo żona w ogóle nie widzi problemu i nie chce go widzieć, Ty sobie coś ubzdurałeś według niej, Ty powinieneś się leczyć, więc najwyraźniej ciągłe pertraktacje z nią nie mają sensu.

franca

Re: 15-latek znęca się nad zwierzętami?

Jeśli ktokolwiek jest świadkiem znęcania się nad zwierzętami, to powinien powiadomić policję. W każdym przypadku mają one rzecz jasna o wiele więcej do stracenia niż ich oprawca i przede wszystkim należy chronić ich bezpieczeństwo.
Jeśli jest podejrzenie że on to robi, ale dowodów nie ma, to skoro masz zwierzaki, uchroń je przed tym i oddaj na razie pod opiekę kogoś innego.
Jeśli robiłby to z powodu zaburzeń psychicznych, to raczej musiały by być one naprawdę poważne, i w takim razie powinien być pod stałą opieką psychiatry. Ale nie jest wcale powiedziane że to ten przypadek, może zwierzaki go nie obchodzą, wtedy by zapewne potrzebował mocnego wstrząsu by radykalnie zmienić do nich podejście. O zwierzętach też trzeba myśleć, nie tylko o innych ludziach.

franca

Re: Radość z problemów innych.

Jeśli naprawdę cieszysz się z takich rzeczy, czerpiesz z tego satysfakcję, to nie jest to normalne. Normalna jest zupełnie przeciwna reakcja, choć jej intensywność może być różna w zależności od osobowości, temperamentu bądź rodzaju problemu o który chodzi.

franca

Re: niezdecydowana

Po to ludzie się ze sobą wiążą, żeby byli ze sobą szczęśliwi. Więc jeśli następuje sytuacja, w której choć jedna ze stron w związku jest nieszczęśliwa, i nie ma szans na to, żeby się to zmieniło, to taki związek nie ma sensu, czyli to, jaka była tego przyczyna, nie ta w tym momencie znaczenia.

franca

Re: Zdradziłam męża

W pierwszym poście się zastanawiałaś czy walczyć o starą miłość, a potem nagle stwierdziłaś, że to nie miałoby sensu? To się nie trzyma kupy.
Zresztą niezależnie od tego, czy miałabyś możliwość zejścia się z nim czy nie, to nie można uzależniać od tego decyzji odnośnie związku, w którym się jest. Jeśli Ty tak naprawdę nigdy nie byłaś zakochana w obecnym partnerze, to reperowanie z nim związku na siłę i tak nie ma sensu, tak czy siak nie będziecie szczęśliwi.

franca

Re: Wątpliwości w związku

Chyba jest oczywiste:/:/:/, że żeby związek był udany, muszą być z obu stron: postawa miłości i zakochanie. U Was jest spełniony tylko ten pierwszy, i dlatego tylko pozornie może się wydawać, że wszystko jest cacy. A cacy wcale nie jest, i nie licz na to, że kiedykolwiek będzie. Ty nie jesteś w nim zakochana-sama o tym piszesz, i nie jesteś szczęśliwa-sama o tym piszesz. Więc myślę że nie chodzi o to, żeby Ci teraz tłumaczyć że Ci się tak wydaje, a tak naprawdę to jesteś szczęśliwa, i że tak powinno być jak jest.
Nie jesteś zakochana-KONIEC, nic z tego nie będzie, na dłuższą metę coraz gorzej, nie będziesz szczęśliwa. Partner może być dobry jak tysiąc aniołów razem wziętych i co z tego, gdy nie żywisz do niego głębokich, silnych uczuć.
Geez, gdyby się tego trzymać, tyle problemów, niespełnień życiowych, smutków, rozczarowań, szarzyzny, bylejakości, frustracji, zranień, zdrad i innych paskudztw można by uniknąć.
To smutne Wiolin, że u Ciebie tak się to potoczyło, ale z drugiej strony, to Ty jesteś panią swojego życia. W każdym momencie możesz je wziąć w swoje ręce i uczynić je takim jakie naprawdę chcesz mieć, takim, jakie Cię uszczęśliwi.

franca

Re: Jak powiedzieć psychologowi.

franca
Czemu napisałeś, że nie możesz z nią o tym porozmawiać?

?

W ogóle to o czym jeszcze można z nią rozmawiać, co te wizyty wnoszą w Twoje życie, w czym Ci pomagają?

franca

Re: Pierwsze spotkanie rodziców z teściami i kłótnia.

~Niebieskooka21
On jest bardziej uległy woli żebym to ja podejmowała decyzje i razem zmierzamy się z problemami.

Nie wiem czy dobrze to zrozumiałam, ale generalnie decyzje powinniście podejmować wspólnie, a nie tylko Ty.

franca

Re: Walka o dziewczynę a zdrowie psychiczne.

Jeżeli powodem Waszego rozstania była mała kłótnia, to widocznie nie było prawdziwej miłości z jej strony.
To co przeszedłeś po rozstaniu z nią jest okropne, to tym bardziej powinieneś dać sobie z nią spokój. Nie ma co dalej sobie strzępić zdrowia, a już i tak wiele przez to przeszedłeś. Szanuj siebie, szanuj swoje życie, i sam jak najprędzej zakończ z nią kontakt.
Możliwe, że wpadłeś w depresję, a możliwe też, że uzależniłeś się od niej psychicznie, skoro piszesz, że tylko ona daje Ci szczęście. W każdym razie nie jest z Tobą dobrze, może powinieneś sięgnąć po pomoc specjalisty.

franca

Re: jak pokonac malomówność

To może zacznij od pracy nad poczuciem własnej wartości. Jak z tym będzie w porządku, to z wieloma innymi rzeczami też powinno się ułożyć. Może się okazać, że np będziesz mówił trochę więcej, bo to krępowanie się, onieśmielenie nie będzie Ci tak przeszkadzać. Może być nadal niedużo tego mówienia, ale być dużo swobodniejsze, bardziej naturalne, i i tak przyjemniej się będzie rozmawiało.

franca

Re: Brak miłości, akceptacji i zrozumienia ze strony ojca

Wcale nie żalisz się jak jakiś dzieciak. To normalne że cierpisz z powodu braku uwagi ojca, i w końcu gdzieś musiałeś to z siebie wyrzucić. Nieraz zdarza się że ludzie albo w ogóle nie dojrzeli do roli rodziców, gdy nimi zostali, albo w niedostatecznym stopniu. Może było tak i w tym przypadku.
A jakie masz relacje z matką? Rozmawiałeś z nią o tym co tu piszesz?
Nie wiem czy konkretnie to nadużywanie alkoholu mogło na Ciebie wpłynąć, generalnie jak w każdej relacji jednym z najpoważniejszych, najbardziej raniących rzeczy jest brak zaangażowania, i wygląda na to że tutaj też od dawna był ten problem.
Pewnie łatwo powiedzieć, ale staraj się swoje poczucie własnej wartości uniezależnić od zachowania ojca, budować je w oparciu o to co masz w sobie, co dotyczy tylko Ciebie, a nie o te sprawy, bo nie są one Twoją winą i nie świadczą o tym, że coś z Tobą jest nie tak.

franca

Re: nie potrafię rozmawiać z ludźmi

W każdym razie, im mniej się przejmujesz tymi kontaktami z koleżankami, rozmowami z nimi, tym większa szansa że będzie z tym ok. Piszesz że masz natłok myśli w głowie, pewnie stąd to podejście. Często medytacja bardzo pomaga się z tym uporać, uporządkować te myśli, zmniejszyć ich ilości, wyrzucić te najbardziej zbędne, przeszkadzające.

franca

Re: Zdradziłam męża

Miałam na myśli wybór odnośnie tego co zrobić ze związkiem, i tu też mają go wszyscy tak samo. Jakby mąż chciał dalej walczyć, to w takim przypadku autorka i tak dalej może albo odejść albo zostać, nie musi dostosowywać się do męża. I nie powinna. Każdy powinien działać zgodnie ze swoim wewnętrznym przekonaniem. Tak jak poprzednio tłumaczyłam moim zdaniem od początku ten związek nie miał sensu, tak czy siak powinno się go zakończyć, i równie dobrze może to zrobić ona, nie czekając na to co powie mąż. Nie ma znaczenia kto to zrobi, im szybciej tym lepiej, można powiedzieć.

franca

Re: rozstanie po 5 latach.. pomocy!!

~Beata...09
tak dokladnie chodzi chyba o to ze wczesniej te wady tez widzialam ale probowalam je sobie tlumaczyc usprawiedliwiac w jakims stopniu.. a teraz troche odpuscilam..

Źle zrobiłaś w takim razie, i ogólnie moim zdaniem źle to wygląda, choć nie napisałaś tu zbyt wiele.
Czemu cokolwiek miałoby Ci pomagać w podjęciu decyzji, chyba po przeanalizowaniu wszystkiego możesz ją podjąć sama. Jak widzisz że to przejściowe kłopoty, ale w najważniejszych sprawach wszystko jest ok, Twoje szczęście w związku jest tak samo ważne jak jego i będziesz super szczęśliwa gdy tylko się z tymi kłopotami uporacie, to zostajesz, gdy widzisz że zmierza to w innym kierunku to odchodzisz, w czym problem.

franca

Re: Zdradziłam męża

Moim zdaniem już z pierwszego Twojego wpisu widać, że nigdy nie kochałaś męża, mylisz miłość z przyjaźnią, przywiązaniem, itp. Tak naprawdę zawsze kochałaś byłego, i sądzę, że analogicznie jest z nim.
Czemu w ogóle zerwaliście ze sobą, może za szybko się poddaliście. Widac zle się stało raz wtedy, a drugi raz, gdy związaliście się ze swoimi partnerami. Skoro nie byliście w nich zakochani, to wiadomo było, że nic dobrego z tego nie wyniknie, Wy nigdy nie będziecie szczęśliwi, a oni będą bardzo cierpieć, gdy się zorientują gdzie leży problem.
Ale nie po to cos sie analizuje, żeby to roztrząsać przez całe życie i nic do tego życia nie wnosząc, tylko żeby wyciągnąć wnioski na przyszłość. Skoro oba związki nigdy nie miały sensu to pora je zakończyć, przestać żyć udawanym życiem, miłościa, szczęściem. I nie zgodzę się z tym, że wybór należy tylko do Twojego męża, nieprawda, wybór nigdy nie jest wyłącznie po jednej stronie. Każdy kogo to dotyczy ma takie samo prawo do zrobienia tego do czego jest naprawdę przekonany, a nie że jeden decyduje, a drugi się dostosowuje.
Drugi wniosek, nigdy więcej nie wiąż się z nikim z tzw "rozsądku".
Trzecia sprawa, skoro Was dwoje od zawsze łączyło silne uczucie to z kolei jest duża szansa, że Wam wyjdzie, jeśli będziecie od początku dbali o Waszą relację. Wiadomo, żeby związek miał szansę się udać, muszą się w nim znaleźć oba te elementy-zarówno uczucie miłości, jak i postawa miłości.

franca

Re: Jak powiedzieć psychologowi.

To straszne co przeszedłeś, nic dziwnego że ciągle to w Tobie siedzi, boli, i nie możesz zapomnieć. Ale już potrafisz coś o tym powiedzieć, przynajmniej tutaj, to może przed psychologiem z czasem też uda Ci się otworzyć? Chyba może to być stopniowo, niekoniecznie tak, że mówisz od razu wszystko. Czemu napisałeś, że nie możesz z nią o tym porozmawiać?

franca

Re: Jak powiedzieć psychologowi.

Jeśli problem dotyczy psychiki to naturalne, że jak się z nim przychodzi do psychologa to się oczekuje, że pomoże go rozwiązać, od czego jest jak nie od tego właśnie. To nie oznacza że ma wszystkie problemy życiowe rozwiązywać za pacjenta i za niego decydować. Ale generalnie uważam, że obu stronom powinno zależeć na tym żeby pacjent jak najwięcej ze spotkań wyniósł, i powinno się to czuć. Nie wiem jak Ty czujesz, dużo od tego zależy. Dla mnie to dziwne że np nie odpowiada na Twoje pytania.
Jeśli nie będziesz czuł że się stara Ci pomóc to jej nie zaufasz, jeśli jej nie zaufasz, to się przed nią całkowicie nie otworzysz, i nie powiesz jej o tym wszystkim z Twojej przeszłości co Cię najbardziej boli. A przecież to jest właśnie najważniejsza rzecz tutaj.

franca

Re: czy odwołać ślub ? jak to zrobić ?? ....

Nie-specjalistka i Kapisio bardzo mądrze napisały, choć zupełnie inaczej, pierwsza zawarła wiele ciekawych spostrzeżeń, druga w paru słowach ujęła to co najistotniejsze.
Nie wiem co mielibyście sobie jeszcze wyjaśniać, chyba wszystko jest jasne. Najpierw Twojego tatę zabrało pogotowie, potem okazało się, że babcia ma poważne problemy ze zdrowiem, więc kochający partner w tym momencie przede wszystkim by się zmartwił, a także dał wsparcie, pocieszał itd. A on się na Ciebie wypiął, mało tego, jeszcze miał do Ciebie pretensje, i zwalił na Ciebie winę za to, że związek jest beznadziejny. Masakra. Najwyraźniej on w ogóle o Tobie nie myśli, co to za związek bez postawy miłości z jednej ze stron? To żaden związek, tylko wykorzystywanie tej drugiej strony.
Nie wiem jaki sens mają tu rozmowy, oczekujesz szczerości ze strony egoisty? Co ma Ci powiedzieć, to i tamto miałem w tyłku, dlatego się tak i tak zachowałem, potem też z tego powodu, potem również, ale teraz widzę że powinienem się zmienić o 180 stopni i tak właśnie zrobię? Myślę że było by raczej tak jak Nie-specjalistka napisała, że wykręcał by kota ogonem, próbował zrzucać jak najwięcej winy na Ciebie, generalnie-naciągać ocenę sytuacji tak, aby wyszła jak najbardziej na jego korzyść, żeby ciągle unikać odpowiedzialności i żebyś to ciągle Ty była od starania się.
Jesteś nieszczęśliwa i masz bardzo poważny powód ku temu, nie wymyśliłaś sobie go. Po co się tak dłużej męczyć? Żeby nie urazić rodziny? Jak nie możesz już znieść tego jak rozmawiają o organizacji ślubu to powiedz to wprost, może nawet wykrzycz, wyrzuć z siebie to co myślisz i czujesz, odczujesz ulgę, i sytuacja się wyjaśni. Bez sensu sobie marnować życie na tkwienie w nieszczęśliwym związku.