eeeh..

Kobieta, 106 lat, Mazowsze

O SOBIE:

.Słucham rad tych ,którzy sami sobie dobrze radzą w życiu.
Wam radzę to samo;)

Lista postów użytkownika
eeeh..

Re: Wypalenie w związku małżeńskim

Madzia normalne jest że ludzie po slubie najlepiej jeśli mieszkają sa na swoim .Co do tego nie ma zadnych wątpliwości i chyba nie trzeba nawet o tym pisać bo jest normalna sprawa .Tak samo jeśli mąż chciałby się wyprowadzić to moze nie miałabyś potrzeby pisac tego postu .Napisałaś co zrobić zeby spotkac sie z mezem po srodku w sytuacji gdy mąż wyprowadzić sie nie chce .....Po Twoim ostatnim poście zastanawiam sie jaka jest faktyczna przyczyna skoro faktycznie jest tylko 4 dni w domu .I Jego pomoc w tym momencie jest własciwie zadna .Nie wiem na ile Ty pomagasz tesciom ,nie napisałas albo nie nie doczytałam ......Byc moze jest inna przyczyna dla której mąż upiera sie zeby mieszkać z rodzicami ? Moze nie chce stracić mieszkania ? Teraz jest w oczach rodziny opiekunem i z racjii tego ze zajmuje / cie sie rodzicami mieszkanie po smierci nalezy sie Wam .Oczywiscie moze nie z punktu prawnego tylko moralnego rodziny ..To tez róznie wygląda ale zdarza sie ze rodzenstwo nie domaga sie praw do mieszkania .

Jak spotkac sie po srodku drogi .Na pewno nie walką ...stawianie przed faktem dokonanym .Małzeństwo to nie ring bokserski ...Piszesz w pierwszym poście że mąz czuje się kontrolowany przez Ciebie ...gdzie indziej ze mąz ogranicza Ci kontakt z klientkami ...I w tej chwili musicie oboje zastanowić sie co z tym zrobić .Bo to jest odbijanie pileczki ....Spróbuj od siebie .Staraj sie nie dzwonic tak czesto ...Umawiajcie się na jakąs konkretną godzine ....Moze wtedy nie bedzie odbierał tego jako kontrolowania i Tobie tez nie będzie uprzykrzał zycia ....To tylko przykład .

Jesli chodzi o pracę .Masz mozliwośc zeby synek chodził do przedszkola ? Jesli tak to jest to najlepsze rozwiązanie .Wtedy ani teściowa nie bedzie obciązona ,w zdecydowanej mierze odejda konflikty spowodowane wychowaniem dziecka ...a Ty bedziesz mogła wtedy iść swobodnie do pracy ...Bo chyba się ze mna zgodzisz ze tesciowa i z racji nadmiernyc obowiązkow w domu ,chorób ,i wieku nie musi zajmować się wnuczkiem .To jest jej dobra wola .

I tak po kolei szukać rozwiązan takich zeby i wilk był syty i owca cała .Jeśli znajdziecie i wprowadzenie ich w zycie nie bedzie kolidowało z Waszym zyciem małzenskim .

Inna sprawa to muszisz bardzo realnie spojrzeć dlaczego mąz wybrał pracę w terenie ...czy to nie jest forma ucieczki nie tylko przed obowiązkami ale przed małzenstwem .Czy to nie jest tak że życie na odległość to nie ucieczka przed kłotniami ,konfliktami miedzy Waszymi rodzinami ...Moze rzeczywiście sprawa religii ma tutaj duze znaczenie ?
Z tego co wiem w rodzinacch ŚJ na małzenstwo z kimś z poza zboru patrzy się bardzo nie przychylnym okiem a wrezultacie moze w przyszlości regenerować konflikty ....oczywiście wcale nie musi tak być...

Rozmawiajcie ze sobą duzo ale bez wzajemnych oskarżeń ,obwiniania tylko o przyszlosci .Co kazde z Was moze zmienić w sobie żeby to Wasze małzenskie życie nabrało ładu i sensu .Jeśli jest milość miedzy Wami to z pewnoscią drogą kompromisu dojdziecie do porozumienia .Malymi kroczkami zrobicie wiecej niz stawianiem barier .Powodzenia .

eeeh..

Re: Wypalenie w związku małżeńskim

Jeszcze kwestia Swiąt Bozego Narodzenia .Piszesz ze wychowalaś sie w rodzinie Świadków Jechowy .Z tego co wiem to Ś J sugerują wraz ze swoją datą zostało przez Kościól przyjete ze świat i zwyczajow poganskich .To znaczy ze nie obchodzą Ś B N .a nawet pietnują te swieta .Wiec nie rozumiem jaki problem gdzie spędzac swieta skoro tylko w domu u tesciów są obchodzone .?

eeeh..

Re: Wypalenie w związku małżeńskim

Wiesz ja odniosłam się do postow i faktów napisanych wczesniej .Nie pisałaś wtedy ani słowa o chorobie ani o tym że nikt Cię nie wspiera ...to proszę nie zarzucaj mi że nie wiedziałam o co chodzi .Nie jestem jasnowidzem .

Odniosłam takie wrażenie czytając Twoje posty ze jednak masz pretensje do tesciów o wiele spraw .Do meza ze opiekuje się swoimi rodzicami ...ze z tego powodu nie chce się wyprowadzić ....Odniosłam wrazenie cytujac post w ktorym odpowiadałam ze nie dostrzegasz powagi problemu zdrowotnego z jakim zmaga sie teść .Wiem co to cukrzyca i powikłania cukrzycowe ,wiem co stopa cukrzycowa ....Mój dziadek zmagal się z ta straszna choroba cale lata .Wiec mi nikt nie powie ze taki człowiek moze byc w doskonałej formie i moze gory przenosić ...do tego dochodzi chore sece ktore przy cukrzycy jest bardzo obciązone ....jeszcze bpodeszly wiek ...
Byłam w podobnej sytuacji .Opieka nad ciezko chora matką ,choroba dziecka ...potem moja i męza .Trzeba bylo wszystko dopasować ogarnąć ,zmiescic sie w czasie ,mnostwo rzeczy do zalatwienia i zero wsparcia od rodziny .
Tylko my od poczatku naszego małzenstwa szlismy tą sama drogą .Zrozumienie we wszystkim .Jak wiele zrobił dla swojej tesciowej mój mąż ....bez szemrania Nigdy nie usłyszałam slowa skargi,zarzutu ze moja matka wazniejsza od niego .Że nie daje rady ....ze ma dosyć .
Tak takie mam zdanie .Rodziców trzeba szanować ,czasem poswięcic kilka lat na opieke nad Nimi.Wszystko da się zaplanować ,ogarnąć jesli tylko obydwoje małzonkowie wykazą wobec siebie duzo zrozumienia .Tam gdzie jest miłość tam z tym nie ma problemu .
Jesli w jakis sposob Ciebie obraziłam lub nie zrozumiałam to przepraszam nie było to moim zamiarem .

Życzę zdrowia i bardzo trzymam kciuki .Pozdrawiam .

eeeh..

Re: Wypalenie w związku małżeńskim

Co trąci fanatyzmem ? To ze zwrocilam uwagę ze autorka zle ocenia stan zdrowia swoich teściow .? To jest fanatyzm ? To ze mąz z tego wzgledu nie chce zostawić swoich rodziców ? Gdzie Ty widzisz tu fanatyzm ? Ja ktytykuje a Ty nie ? To nie jest atak tylko zwrocenie uwagi na pewne bardzo wazne rzeczy w tej kwestii.Nic więcej .

Nie musisz zgadzac sie z zdaniem innych z moim tez nie .Ja nie krytykuje Ciebie .Odniosłam się do postu autorki nie Twojego a moglabym bo nie ze wszystkim zgadzam się z tym co piszesz na tym watku i na forum ....
Fanatyzm ....ech.

eeeh..

Re: Wypalenie w związku małżeńskim

madzialena666
Hmmm nie nie sa niepełnosprawni, moze nie sa tez w pełni zdrowi, i teść i teściowa maja problemy z sercem, choresterol,cisnienie. Tesc do tego ma jeszcze cukrzyce i jakas chorobe nog szczerze to nawet nie wiem jak to sie nazywa, wiem tyle ze ma od kostek w dol rany otwarte ktore nie chca sie goic i ciagle pekaja. No i w sumie to tyle z ich chorob. A moj maz nie nie musi im gotowac ani myc:) jesli juz to jest przydatny do noszenia ciezkich rzeczy, robienia za drivera jesli trzeba(choc maja swoj samochod). Po za tym nic wielkiego. Czasami mi sie wydaje ze on tak sie upiera zeby zostac z nimi bo sie boi zeby jego ojciec nie zameczyl jego matki,tzn ona jest tzw kura domowa ale z przymusu, ojciec nic przy sobie nie zrobi ani sniadania ani kawy ani prania ani opalu nie przyniesie(poniewaz sami ogrzewamy dom) nawet ciucho sobie nie przygotuje do ubrania. wszystko ona za niego robi bo on jest zawsze taaki zmeczony( ale choduje golebie i kroliki, i caly dzien z nimi siedzi). Ale tu nie o niego chodzi tylko o mojego meza, tak jak pisalam wczesniej przez takie sytuacje mysle ze on nie chce jej zostawic. A czy nie uwazam ze niszczy to nasz zwiazek, tak uwazam, doskonale to wiem, tyle ze jestem taka osoba ze nie potrafie sie postawic

Wiesz co ? Ja mam dla Ciebie taką radę .Znajdz sobie partnera ktory bedzie miał zdrowych rodziców .

Takiego ktory zamiast serca bedzie miał kamien tylko pamietaj o jednej rzeczy .Licz sie z tym ze kiedys taki człowiek zostawi Ciebie w chorobie i w nieszczesciu....

To zakrawa na pomste do nieba jeśli Ty w bardzo ciezko chorym czlowieku widzisz tylko lenistwo i to ze mimo wszystko ma jakies pasje i poddaje sie chorobie .Poczytaj o powikłaniach cukrzycy ,owrzodzeniach podudzi ...przeciez jest to schorzerzenie któremu towarzyszy straszny ból i grozi amputacją .Twoj teść jest osoba jak najbardziej niepełnosprawny i wymaga pomocy .Więc nie dziwie sie Twojemu męzowi ze nie chce zostawić swoich rodziców .Zrozum go .Zastanów się z jakiego powodu wynikają te kłotnie .Pomyśl ,jesli pójdziesz do pracy to zostawisz dziecko pod opieką tesciowej ktora tez jest chora ,zajmuje sie domem i jeszcze dodatkowo wnukiem ...
Najłatwiej jest krytykować inne osoby nie widząc w nich czlowieka chorego .starszego ,nieporadnego ...
Dojdziesz do porozumienia z mezem wtedy gdy szeroko spojrzysz na problem ...Trzeba rozmawiać słuchając drugiej osoby .Tak samo jak Ty męza ,tak samo jak mąz Ciebie .Wpierajcie się a nie nie walczcie ze sobą .Tylko w ten sposob mozna wypracować kompromis .

eeeh..

Re: Nieświadoma zdrada

Nie wiem jak na na mężczyznę działa pigułka gwałtu ale moze to jest jakiś trop skoro nic a nic nie pamietasz ...

eeeh..

Re: Nieświadoma zdrada

Krzysztofie chcesz utrzymać związek ,chcesz być odpowiedzialnym facetem to zdecyduj się co wazniejsze ,przyjemności które często konczą sie tak jak w tym przypadku czy kobieta z którą ukladasz sobie zycie .Jesli to pierwsze to nie zawracaj kobiecie głowy .Imprezuj ile wlezie i czekaj samotnej starości .
Czy to była zdrada czy nie ? A jakie ma to znaczenie teraz.Wiedziałes ze jest pani ktora zagięła na Ciebie parol ,tymbardziej trzeba było zachować trzeżwość umysłu i nie dopuścić do jasności pomrocznej .Pilnuj się .Pozdrawiam .

eeeh..

Re: Kryzys wiary u nastolatki

Tak takie rzeczy pamieta się całe życie .;)Ja nie wiem jak Wy dziewczyny ale ja spiewając w chórze miałam namiastkę nieba ;) ,spokuj ,błogość ...chwilo trwaj ...

Biju dziękuję .

eeeh..

Re: Śmierć małżonka

Bardzo wspólczuję ....Misia ,miałam taką sąsiadkę ktora przezyła że swoim męzem 50 lat w szczęśliwym związku .Po śmierci meża zauwazyłam,
że wychodzi z domu rano przychodzi bardzo póżno .Zaangażowala się w zycie wielu ludzi potrzebującym wsparcia i pomocy ,odwiedzała znajomych .Ciągle w ruchu ,zawsze miała coś pilnego do załatwienia ....To byla Jej ucieczka przed bólem ,przed samotnością ...
Nie zamykaj się w czterech ścianach ,wychodz do ludzi,moze masz w okolicy miejsce gdzie spotykają sie samotni ludzie ,angazuj się w zycie rodziny .Mow o swoim bólu i tesknocie .Wypłacz to .Daj upust emocjom.Serdecznie pozdrawiam .

eeeh..

Re: Ośrodek gdzie zajmują się starszymi ludźmi

To moze byc demencja starcza i powinniście udać sie z mamą do neurologa .Czy naprawdę nie ma w okolicach w których mieszkasz lekarza tej specjalności ?Im dłuzej mama bedzie bez opieki tym stan bedzie sie pogarszał .Na Waszych oczach może umrzeć z glodu .Tu czas goni dlatego nie zwlekajcie z pomocą .

eeeh..

Re: Pomoc żywnościowa w Warszawie

Alley napisała swoje zdanie . .Gdyby miała kilka lat więcej mysle ze z innej strony widziałaby problem
Ona poniża tak ? A inni ,dorośli tylko zwracają uwagę pisząc ze sie wyglupiła .Tylko .

Wspólczuję takim ludziom .Sama jak tylko mam mozliwosc to pomogam .Czasem naprawde warto zapukać do czyichś drzwi i poprosic o wsparcie ...

eeeh..

Re: Życie z depresją

Dobrze dobrane antydepresanty nie zamulają człowieka,może na początku ale potem już nie .Tylko fakt muszą byc dobrze ustawione i poczekać te 2 tyg .zeby zaczely działać .

Ale mozesz spróbować terapii u psychologa .Tego jeszcze nie próbowałeś ,albo grupowej a może to wystarczy ?
Wiem że masz rację ze pomoc bliskich jest potrzebna ,tylko spójrz obiektywne .Jesli Oni widzą ze Ty tak szybko rezygnujesz z pomocy specjalistów to może nie wiedzą w jaki sposób Ci pomóc.Sa tylko ludzmi .Otwórz się przed nimi w prostych słowach .- Kochani potrzebuję Waszej pomocy ,sam nie daje rady .Posłuchajcie i pomózcie .Slowami weż sie w garsc mi nie pomozecie .....Bez żadnych oskarzen ze Cie nikt nie rozumie itp .Powiedż otwarcie jak ta pomoc ma wyglądać .Sprobuj jeszcze raz .

A teraz propozycja co do neurologa .Wizyta domowa .Zadzwoń ,umów wizytę i czekaj .To naprawdę w tej chwili najlepsza opcja jesli nie jesteś w stanie zmusić się do pojscia do przychodni .Chyba musisz prywatnie bo z przychodni moze byc trudno i bedziesz dluzej czekał jesli już bedzie możliwośc zeby przyszedł do domu .Nie zwlekaj .Decyzja i telefon.

eeeh..

Re: Jak wychować prymusa?

Wiesz,to rzeczywiście byly dobre renowane szkoly o profilu matematycznym .Jak najbardziej panstwowe .I chcesz to wierz nie to nie ale nie było sladu patologii. Wiem ,zdaje sobie sprawę ze takich szkół nie ma za dużo .Ala są .A ponadto nawet jesli w tych lepszych szkolach jest patologia , to nie jest na pewno rozwinieta w takim samym stopniu jak w tych najsłabszych ,do ktorych trafiają słabi uczniowie ,czesto z rodzin patologicznych ,bedacy już uzaleznieni ..
Moja kolezanka uczy w dwoch szkołach ,liceum profilowanym gdzie srednia wynosi 2,0 i w przecietnym liceum i tez widzi róznicę .No ale kazdy moze miec swoje zdanie ;-)

eeeh..

Re: Jak wychować prymusa?

~fdeghbtr
Eeeee, jeszcze jak ja chodziłem do takich szkółek, to bardziej liczyły się wyniki tych jakichś egzaminów - był jakiś po podstawówce, ale akurat jeśli chodzi o gimnazja, to raczej nie ma takiej konkurencji, i te niepubliczne często spełniają funkcję tych lepszych. W rekrutacji do liceum w dużej mierze liczy się wynik z egzaminu gimnazjalnego. I tak bardziej praktycznie, to wręcz im lepsze gimnazjum -> tym trudniej od dobre oceny -> tym trudniej o dużo punktów w rekrutacji, gdyż jednak oficjalnie, ocena z każdej szkoły jest liczona tak samo. A jeśli chodzi o studia, oceny na koniec liceum NIGDZIE się nie liczą (ewentualnie do szkoły policealnej). Tylko i wyłącznie wyniki maturalne. Co do patologii, w każdej szkole czy środowisku jakaś jest, tyle że inaczej się wyraża. Chyba, że chodzi o jakieś rozboje, kradzieże czy coś w ten deseń. Ale to się i tak raczej dzieje poza szkołą. :)

Masz rację tu chodzi bardziej o ogół punktów nie o srednia jak napisałam .

Ale co do patologii to nie jest tak jak piszesz .Moje dzieci chodzily do bardzo dobrych szkól i nie był patologii.Nie bylo narkotyków ,ublizania nauczycielom ,przemocy wsrod uczniów ,zlodziejstwa ,pijanstwa itd ..a wiem od znajomych że sa szkoly gdzie problem patologii wystepuje .I są to własnie gorsze szkoly typu licea profilowane .

Zgadzam się z tym wszystkim co napisała p .mgr.Tak własnie jest .Trzeba zauwazyc w ktorym kierunku dziecko ma zdolnosci i delikatnie go naprowadzać proponując róznego rodzaju zajecia .Ale najgorzej moim zdaniem to pozostawic zdolne dziecko samemu sobie .Więc najpierw obserwacja potem stymulacja .Jesli nie ma zadnych zdolnosci to trudno ,moze z czasem sie objawią ale najwazniejsze to kochac i akceptować takim jakim jest .

eeeh..

Re: Jak wychować prymusa?

~mamuśka2
Ale czy bez dobrych ocen przyjmą do dobrej szkoły średniej?

Czym wyzsza średnia tym większa mozliwośc wyboru szkoły .najpierw gimnazjum potem szkoły średniej .Trzeba pamietać ze w tych słabych szkołach jest więcej patologii i to też trzeba brac pod uwagę .Kazdy rodzic chce jaj najlepiej dla swojego dziecka .Wychowując z miłością i zrozumieniem wychowaja nawet prymusa odpowiednio go stymulując .Nic na silę ,w formie zabawy a jak poradzi sobi w szkole czas pokaże ;-)

eeeh..

Re: Mój mąż ma myśli samobójcze

Masz racje Tarjo tak czy tak trzeba czlowiekowi pomóc .
Patrycjo mowiąc o terapii ktora daje ,oczywiscie wg statystyk 30 % szans mialam na mysli tylko terapię antyalkoholową .

eeeh..

Re: Mój mąż ma myśli samobójcze

Wiesz Patrycjo to naprawde trudna sprawa .Z jednej strony człowiek któremu trzeba koniecznie pomóc bo sa realne przeslanki do tego ze rzeczywiscie moze sobie odebrać zycie bo jest alkoholikiem.bo sobie nie radzi z emocjami .Z drugiej strony gehenna ludzi ktorzy z nim mieszkają .Najlepiej byloby żeby mąz podjął terapię i wtedy moze to Wasze zycie ulegloby przemianie .Kto wie .Podjeta terapia tez nie zawsze daje dobre rezultaty .Wg statystyk pomaga 30 % leczonych .Tylko a może aż .Jego rodzina interesuje sie tym co sie u Was dzieje ? Wie o wszystkim ?

eeeh..

Re: Sam ze sobą w depresji

Chyba zostaly połączone te dwa Twoje watki bo dopiero teraz doczytałam się ze Ty wogóle nie jesteś leczony .To jak chcesz wyjśc z tej cięzkiej depresji ? Sam .Nie dasz rady ,musisz mieć specjalistyczna pomoc bo pogrązasz sie coraz bardziej .
Nie chcialeś pojść do szpitala i tu zrobiłes duzy błąd .Bo w szpitalu ustawili by dobrze leki .Czasem trzeba kilka razy zmieniać zeby natrafic na ten własciwy .Jedna rada to szpital .albo dobry sprawdzony psychiatra ktory dobrze ustawi Ci leki zaproponuje terapię u psychologa ,może grupową .Wiem ze cięzko ale musisz zaufać ze z tego da sie wyjsc .Potrzeba terapii .iech ten drugi w Tobie zwycięzy i zrobi ten krok do zdrowia .Poki jeszcze jest ten drugi ,silniejszy miskowaty .Zbierz sie w sobie weż wolny dzień i działaj skoro rodzina widzi Twoje pieniadze które zarabiasz a nie Twoje cierpienie .

Nie daj się ,troszkę wysiłku ,dasz radę .Mowi Ci .Trzymam kciuki .

Łysku wiesz co mówie jesli ktoś mi mowi weż sie w garść ? Ty tez weż sie w garśc i nie mow mi żebym wzięła sie w garść.
Jesli nie masz innej rady dla ludzi którzy choruja na depresję to nie odzywaj się wcale .Pomagaj ...po prostu .

eeeh..

Re: Mój mąż ma myśli samobójcze

No teraz po tych kolejnych postach myslę ze sprawa wyglada inaczej .Mąz stosuje szntaz emocjonalny wobec Ciebie .Jest czlowiekiem uzaleznionym od alkoholu .Zniszczona zupelnie psychika .Stad tez te walenie glową w futrynę .Na pewno ma jakies zaburzenia psychiczne i nie mozna tego lekceważyć .Ale to co robi zupelnie dyskwalifikuje go jako męza i ojca .Nie moze Ciebie karmic slowami milosci a potem nie dochowywac wierności .nie wiadomo czy nie wroci do bicia ,.Wybaczyłaś ok ale skoro nie ma poprawy to nalezy sie zastanowic czy zycie z takim czlowiekiem ma sens .? Cierpisz Ty a najbardziej cierpi dziecko .Mąż najprawdopodobniej sie juz nie zmieni .Tym bardziej ze nie chce sie leczyć .Zastanow się nad powrotem do rodzicow .Powiedz o wszystkim rodzinie męza ,moze Oni zmuszą Go do leczenia .Naprawde ,pomyśl o przyszlości ,wyobrazasz sobie zycie z takim czlowiekiem za kilka lat ?

eeeh..

Re: Mój mąż ma myśli samobójcze

Patrycjo Twój mąz potrzebuje natychmiast specjalistycznej pomocy .Najlepiej psychiatry .Najlepiej byłoby gdyby zglosił się na Izbe przyjęc do szpitala psychiatrycznego i tam po dokladnym wywiadzie postanowia co dalej ,jaka terapie zastosować .Mozesz zapisac meza do lekarza w przychodni zdrowia psychicznego ale z tego co wiem są kolejki takze ta opcja z Izba Przyjeć bedzie lepsza .Ty wspieraj go i nie zostawiaj tej sprawy na potem ,bo potem moze byc za pózno .... Od dawna mąż pije ? Dużo ? Czesto ?

eeeh..

Re: Jak zaufać mężowi po zdradzie?

Agata zgadzam sie z tym o czym napisał Krzysztof .Myślę że jeśli potraficie od nowa zbudować Waszą relacje od poczatku ,wykreślając to co było ,jeśli będzie miłość z obu sron ,jeśli dziecko jest cementem który Was złączy to jest ogromna szansa że wyjdziecie z tej sytuacji zwyciesko .Ale gdy przy każdej awanturze bedzie rozszarpywanie ran,te rany nigdy nie zagoją sie do końca .Nawet największa miłość wtedy ustapi miejsca wręcz nienawiści .
Nie słuchaj nawet najżyczliwszych przyjaciół,bo nigdy nie wiesz czy są obiektywni w ocenie ,tylko Ty wiesz najdokładniej jak sprawa wyglądała z obu stron .
Porozmawiaj z mężem .Wspólna kolacja ,miła atmosfera .Kilka mądrych zdań .Powiedz mu że bardzo chcesz mu zaufać i bardzo licztsz że już nigdy tego zaufania nie tylko nie zawiedzie ale nie da Ci najmniejszego powodu do jakichkolwiek wątpliwości .Liczysz na jego mądrość i prawość. Jeśli jest w stanie się z tego wywiazać niech Ci powie od razu .Tym sposbem zaoszczędzi Ci niepotrzenbnych cierpien ......Jeśli nawet jest tak że nie dokonca wyplatał się z tamtej historii to takie slowa dadza mu duzo do myślenia ....
Rownież uważam ze kontrolowanie nic nie da .Każda zdrada wyjdzie na jaw .Nie mozna w nieskończoność grać na dwa fronty a sprawdzanie doprowadza tylko do niepotrzebnych sporów.

Agata dalej uważam że wina leży po obu stronach .Prześliście cięzkie chwile .Niejedno małzenstwo rozpada się w takich momentach na kawałki .Nie ma co teraz analizować zachowania męża .Każy ma inna psychike i kazdy reaguje inaczej .
Stancie sie dla siebie dobrymi przyjaciólmi ,mówcie sobie na bierzaco co w duszy gra .Powiem Ci z doświadczenia że takie zupelne otwarcie się na partnera to zdziała duzo więcej nic cokolwiek innego .Nic tak nie doprowadza do katastrof jak duszenie w sobie zlych i dobrych emocji .Bo czesto nawet z tymi dobrymi jest problem żeby wygadać ,podzielic sie z ta druga połówką .Jesli mąz zobaczy w Tobie nie tylko żonę ale i przyjaciólkę jest duza szansa ze odwdzieczy sie tym samym ...a przyjaciół sie nie zdradza .
Agata słuchaj siebie ą moim zdaniem nawet jeśli coś nie wyjdzie to nie bedzie takiego dramatu jak wtedy dgy nie dzasz możliwości odbudowy Waszej relacji .Jeszcze raz życzę Wam milości ,i zrozumienia ,malenstwu zdrowia i kochajacych się rodzicow .Trzymam kciuki zeby sie udało.

eeeh..

Re: Sam ze sobą w depresji

Rozumiem ze Ci trudno zebrać się w sobie i iść do neurologa .Ale to by toby naprawdę dużo wyjaśniło .Bo ja nie bardzo wierzę ze brak pamięci ze to tylko sprawa depresji .Są leki które poprawiają krązenie mózgowe i nastepuje znaczna poprawa .Może telefonicznie umów się na wizytę .Masz kogoś zaufanego ,jakąś bratnią duszę z poza rodziny .Twoi znajomi wiedza że cierpisz na depresję ? Na pewno znajdzie się jakaś osoba która Ciebie zrozumie tylko trzeba sie otworzyć ,zaufać .

Jeśli rodzina nie chce zaufac diagnozom lekarzy to nic nie poradzisz .Ludzie najczesciej depresję kojarzą z młodymi i kobietami .Trudno im uwierzyć że mężczyzna w sile wieku może chorować i nie dawać sobie rady z życiem .Przecież nie leżysz ,pracujesz ,zarabiasz to jesteś zdrowy a jesli masz problemy to powinieneś wziąć się w garść .Takie myślenie .
Dlatego nie masz innego wyjścia jak wykrzesać te siły w sobie i wykonać tel.do przychodni .Jeszcze lepiej prywatnie ,bedzie szybciej .Próbuj chociaż.Jednego dnia się nie uda ,spróbuj następnego .Naprawdę warto ,chociażby dla wnucząt .Trzymam kciuki za Ciebie .Pisz tutaj ,wyżal sïę ,zrozumiemy a Ty choć troszkę sobie ulzysz na duszy ....

Mexi jesteś herosem .Mimo takiego nie zrozumienia i braku wsparcia dajesz radę .Czemu nie piszesz już w swoim wątku ?Pozdrawiam .

eeeh..

Re: Czy psycholodzy potrzebują psychiatry?

Pjarek ,wiesz ,masz rację .Są ludzie którzy rady z internetu traktują z przymrużeniem oka i są tacy którzy wierzą, szczególnie tym najgłosniejszym .Czesto dobre rady są przykrywane10 postami bez jednej sensownej rady ale za to napisane w taki sposób ,ze autor wątku ma wrażenie że jesli osoba która ma tyle do powiedzenia na pewno ma rację .Niestety nic na to nikt nie poradzi .Jesli ktoś uważa się za pępek świata to myśli ze ma monopol na wszystko .I 1000 podobnych wpisów do Twojego nie pomoże .Mozemy tylko liczyć na obiektywność i madrosc autorów wątków ...
Ja rownież pozdrawiam .

eeeh..

Re: Jak zaufać mężowi po zdradzie?

gracjelka
hej Agata! mialam czy nadal mam to sama nie wiem tak sytuacje,mąż zdradzał mnie 9 mscy ,wrócił ale powiem ci ze minęlo 2 lata od tego wyskoku a miedzy nami jest coraz gorzej,przedewszystkim nie ufam mu za grosz. Cóż ? chciałabym ale nie potrafie zaufac,ja dowiedziałam sie od ludzi-on sie nie przyznał ,a kiedy zapytałam to dostałam pare k...ew.Powiem ci ze na dzien dzisiejszy myśle o rozwodzie,mam go dośc.Raz mi przyżekał w kosciele i złamał tę przysięge.Kiedyś myslałam ze jest naj naj najwspanialszym facetem na świeci a dzis go nienawidze.Najgłupszą decyzją jaką podjęłam w swoim życiu jest to że pozwoliłam mu wrócić.Pozdrawiam

Przepraszam gracjelka cz y naprawdę uwazasz że Twoja historia jest podobna do agaty .Przecież to zupełnie inne sprawy .Czytalam Twoje posty .Jak mozesz swojego męza przyrownywac do meza agaty .Ludzie zastanówcie się chwilkę zanim cos napiszecie .Nie kazdy facet jest taki sam .Kazda zdrada jest inna . Kazda motywacja zdrady jest inna .Tutaj jedynym wspólnym mianownikiem jest zdrada i nic wiecej .....

eeeh..

Re: Jak zaufać mężowi po zdradzie?

Agata to jest niestety klasyczna sytuacja .Rodzi się dziecko ,matka zajeta swoim skarbem calkowicie nie zauwaza że jest ktoś taki jak mąż .Często życie intymne bardzo szwankuje lub wręcz zanika .Mąż probuje coś tam gadać ,pokazywać że jest odstawiony na boczny tor ale kobieta najczęsciej to ignoruje .A mąż niestety albo szuka pocieszenia u boku kogoś kto go zrozumie ,ucieka w uzależnienia albo żaczyna zyć wlaśnym samotnym życiem .
Dla zdrady nie ma usprawiedliwienia ale jest na pewno do wybaczenia .Tak jak napisała austeria to od Ciebie zależy czy potrafisz wybaczyć ,nie zapomnieć ale wybaczyć z serca ,z milosci do męża .Ja sama nie doświadczyłam zdrady więc nie znam tego z doswiadczena ale znam kilka małzenstw ktore mimo zdrady stanowią dobra parę od lat .Tak więc na pewno jest to mozliwe .
To czy zdradzi ponownie pamiętaj że bardzo wiele zalezy od Ciebie .Kazdy facet lubi być doceniany ,zauwazany i podziwiany .Chwal nawet za małe rzeczy .za przybicie gwozdzia nawet ,dziekuj za zrobione zakupy i pozwól zajmować się dzieckiem ....Już nigdy nie zaniedbuj meża ...pod zadnym względem ;)A On odwdzięczy Ci sie tym samym .
Nie warto juz analizować dlaczego ,po co ,gdyby ...Trzeba
iść na przód .Moim zdaniem warto dać jedną szansę ,chociazby po to żeby potem nie żalować ze się nie sprobowało ....Pozdrawiam .

eeeh..

Re: zaniedbanie matki w wychowaniu dziecka

Sądzę ze powinieneś zadbac o to zeby corce zapewnić jak najlepsze warunki do rozwoju .Dlaczeg sadzisz ze sąd nie powierzyłby wladzy rodzicicielskiej Tobie ? Coraz więcej jest takich przypadków że sąd oddaje pod opiekę dziecko ojcu .W tym przypadku ,kiedy matka woli imprezować niż wychowywac a dziecko wybiera Ciebie to załoz sprawę o ograniczenie matce władzy rodzicielskiej .Mała będzie przebadana przez psychologa i Jej zdanie będzie się bardzo liczyło w tej sprawie .Mozesz skontaktować się ze Stowarzyszeniem samotnych ojców .Tam nie tylko dostaniesz wsparcie ale wszelaką pomoc prawną .
Zastanow sie tylko czy aby Ty tego na pewno chcesz ,czy podołasz ? Jesli nie to chyba trudno Ci będzie przekonać była zonę że swoim postępowaniem rujnuje córce życie .Mozesz jeszcze to zaniedbanie zglosić do Opieki społecznej .Ale musisz to wszystko dobrze przemyśleć bo jesli ktos uzna błędy matki za rażące to w momencie dgy Ty nie bedziesz chciał przejąć opieki nad dzieckiem moze skonczyc w domu dziecka .
Pamietaj ze to jakim corka bedzie kiedyś człowiekiem zalezy w tej chwili od Ciebie .Powodzenia .

eeeh..

Re: Kryzys wiary u nastolatki

Alley
eeeh..
Alley też czujesz opiekę Boga nad sobą ?
Nie, uważam ,że bóg nigdy nie dawał mi satyswakcji, w najtrudniejszych chwilach nie odczuwałam jego obecności, nawet chciałam jakoś w niego nie wierzyć ale uznałam ,że umrę będąc chrześcijanką/

Powiem Ci szczerze Ally że ja w Twoim wieku tez nie czułam tej Bożej ręki nad sobą .Pamietam że nawet nie wiedziałam wtedy co to znaczy .I upłynęło wiele lat żebym tego doświadczyła .To nie była jakaś chwila ,to wszystko rozkladało się w czasie .Tak mi trudno to zobrazować ale postaram się ,moze mi sie uda .Było tak że wydawało mi się że nie potrafię juz więcej udzwignąć cieżaru tragedii ktorych niestety od młodych lat stały się moim udziałem ..,mialam wrazenie ze kazdy dzien to kolejne cierpienie .I własnie w tej niemocy i pustce ulamek sekundy ...jakaś iskierka ,dobra myśl ,dosłownie jakieś metafizyczne doznanie spokoju,pogodzenia się z losem ....Wlasnie pogodzenie się z losem ,poddanie się fali .Wiara w to że to cierpienie prowadzi do czegoś dobrego .Nie pytałam dlaczego ja ,dlaczego moja rodzina ...Nie wiem Ally czy mnie zrozumiesz ,nigdy nie miałam talentu krasomówczego ale staralam się jak moglam .;-)
Jesli mogę Ci coś doradzić to odmawianie koronki do Miłosierdzia Bozego .Ta modlitwa towarzyszy mi całe zycie od najmłodszych lat .Pamietam Twoje posty .mysle ze mimo niełatwego zycia jesteś madrą dziewczyną i dasz sobie rade w zyciu .Idż prostą drogą ,zawsze i wszędzie a zobaczysz że to najbardziej opłacalna inwestycja w dobre zycie .Pozdrawiam i trzymam kciuki za Ciebie .;-)

Bjiu oczywiście zapewniam ze bede o Tobie pamietać w modlitwie ;)
Zgadzam sie z austerią jest medytacja chrzescijanska . Wiem ze w klasztorze benedyktynów organizuja takie kursy .Niektorzy twierdzą ze to jest to samo co kontemplacja .Moim zdaniem jednak kontemplacji nie mozna się nauczyć .To jest bardziej złozony temat .Jesli jestes zainteresowana to poszukaj w necie ,na pewno jest jakis kontakt .Zreszta nie tylko tam ,z pewnoscią jest wiecej takich miejsc ...

eeeh..

Re: Sam ze sobą w depresji

Ja na Twoim miejscu skonsultowałabym się z neurologiem .Piszesz ze najbardziej przeszkadza Ci w prawidlowym funkcjonowaniu brak pamięci .Byc może jest to spowodowane jakimiś zaburzeniami w pracy mózgu ,niedokrwieniem .
Piszesz ze byłes u kilku lekarzy ,przypuszczam ze psychiatrów tak ? Czy żaden z Nich nie zaproponował Ci terapii u psychologa ? Teraz bierzesz jakieś leki ?

Masz rację wsparcie i zrozumienie rodziny w leczeniu depresji jest b. wazne .Bez tego wygrzebać sie z depresji jest duzo trudniejsze a powiedzenie ' weż się w garść ' dziala jak płachta na byka .Jakby czlowiek mógł wziąśc sie w garść to nie miałby depresji ,chyba ze endogenną ale to już inna sprawa.

O terapię rodzinną mozesz spytać w przychodniach zdrowia psychicznego .Jeśli Cię stać ,to prywatnie na pewno będzie szybciej .Kwestia namowienia rodziny na terapię ,ktora żeby dala rezultaty to musi dłużej potrwać .Jedna ,sesja czy dwie to bez sensu ...Nie mając nic do stracenia zaproponuj rodzinie taką terapię .Powiedż ze jesli chcą Ci pomóc to masz nadzieję ze zrobią to dla Ciebie .Powodzenia .

eeeh..

Re: Kryzys wiary u nastolatki

Dzięki bjiu za miłe słowa ;)
Wiesz ,choć minęlo od tamtego czasu już kilka dobrych lat to kazde wspomnienie jest dla mnie tak bolesne ...Moze kiedyś będę mogła o tym swobodnie mówić .Mimo że wszystko skończyło sie uzdrowieniem i powinnam o tym mowić ,chocby dla pokrzepienia serc to niepotrafię ...Tak modlitwa wielu ludzi .Niezłomna wiara że wszystko będzie dobrze ze modlitwy zostaną wysluchane .Tak się stało.
Kiedyś tak pomyslałam czy byłabym teraz takim człowiekiem jakim jestem gdybym tyle nie doświadczyła w życiu .Czy moja rodzina byłaby taka niezlomna gdyby nie te tragiczne przeżycia .? Myślę że to co powinna czlowieka rzucić na kolana mnie podnosiło .Czy jestem siłaczką .? Nie .Wiem że gdyby nie ta niewidzialna ręka Boga nie dalabym rady .Nie udzwignęłabym tego wszystkiego ...

Slyszalam o wielu cudownych uzdrowieniach ,nikt co tego nie miał zadnych watpliwości .Nawet Ci co w cuda nie wierzyli ...uwierzyli ...Pozdrawiam ;-)

eeeh..

Re: Brak sensu życia po rozstaniu z partnerką

Kempes nic nie musi sie skonczyć .Wyobrazasz sobie ze każdy pozostawiony postanowi odejść z tego świata . Świat już dawno przestałby istnieć .Wiesz ja kiedyś poznałam dziewczynę ktora 2 krotnie chciała odebrać sobie zycie po tym jak zostawił ją facet po kilku latach zwiążku .....3 lata potem wyszla za mąż ,urodziła 2 dzieci i nie ma dnia żeby w myślach nie dziekowała losowi że te proby nie powiodły się .
Chlopaku zatrzymaj się ,naprawdę nie kazdy jest sobie pisany .Tak się zdarza .Pamiętaj że samobojstwo jest nieodwracalne .Nie rób tego potem nie będziesz mógł nawet żalować .Kiedys ten bół minie i życie zacznie się od nowa ....Pozdrawiam .

eeeh..

Re: Zdenerwowanie się na żonę

Kazi ode mnie Tez dostałeś w twarz ?Mimo wszystko rozumiem Cię i nigdy mi nawet nie przyszło do głowy ze jest to tylko Twoja wina ....bo absolutnie nie jest .Sam sobie nastrugałes troszkę moim zdaniem czesto z lekką ironią mowiąc o babach itd .Powiem Ci szrzerze ,poczatek Waszego małżenstwa byl zarazem koncem .Zdrada ,jesli nie jest wybaczona z serca ,z miłosci to jest jak wrzód na tyłku.Rodzi ból i frustrację i niemiłosiernie boli ... Z tego co pisałeś to żona popelniała wiele błedow tak samo jak Ty .Ja kazi Ci życzę jak najlepiej .Moze takie rozstanie Wam coś rozjasni ,moze zbudujecie coś trwalego ,nowego ,może nie .Ja Ci zyczę jak najlepiej .Moze tak jak napisalam wczesniej ,zabierz gdzieś zonę na weekend ,,,probuj.Powodzenia .

eeeh..

Re: Delikatny problem ojca z córką

Zgadzam się z malinką .Myslę ze dobrze byloby tez odwiedzic ginekologa ktory zajmuje sie dziećmi .Zawsze są to to kobiety tak więc nie będzie problemu .Myślę ze nie potrzebnie obawiasz się ze zostaniesz posądzony o jakieś nieczyste sprawy .Takie rzeczy się zdarzają więc pomóż corce poki nie wpadnie w inne uzależnienia .Pozdrawiam .

eeeh..

Re: Czy psycholodzy potrzebują psychiatry?

Fajnie cieszę sie ze masz podobne zdanie .Kwiatuszku jesli teściowa przeczyta ksiazkę to pogadajcie o tym .Dobre doswiadczenie .Konfrontacja doswiadczonej kobiety z przyszłą synową .Ciekawa jestem jak teściowa tę ksiązke odbierze .?

Właścicielu wątku wybacz mi ten off topic.

Co do Twojego pytania to myślę ze chyba bardziej psychiatrzy są narazeni na problemy zwiazane z psychiką .Zwlaszcza tacy ktorzy leczą schizofreników .A psycholodzy moze tez są w jakies grupie podwyzszonego ryzyka ale to tez zalezy jaka mają odporność na stres .Tak mi przynajmniej wydaje .Pozdrawiam .

eeeh..

Re: Kryzys wiary u nastolatki

Biju ja tez nie chcę sie kłócić i wolalabym żeby ta rozmowa była między nami ,zeby ktoś nie wkladał kija w mrowisko ....kolejny zresztą raz .Jestem na ' cenzurowanym u tej osoby ...ktorej , mimo ze dawno napisałam że nie będę wchodzic z Nią w żadne dyskusje ciągle prowokuje .No to jest forum ,wiec kazdy pisać moze ...

Nie kwestjonuję tutaj Twojej moralności ,dobroci ...Musiałabym być chyba nienormalna zeby to robić Nie wypowiadam się w tej kwestii o ludziach których nie znam osobiście ...kila lat . Piszę Ci tylko o zagrozeniach jakie takie praktyki niosą .Przecież nie wyssałam sobie tego z palca ,sama przyznałaś ze inni też Ci o tym mówią ,moze w innych słowach ...Jeszcze jedno nie mowi tylko o tym Kościól ale i inni też ....Setki publikacji napisanych nie tylko przez chrześcijan ,ludzi zwiazanych z Kościołem ,ale przez ludzi nie związanych w jakikolwiek sposob nawet Nim .

Zaczęlam tę rozmowę z Tobą bo z pierwszych postów nie wynikało ze to Ty jesteś tą osobą ktora praktykuje reikę ...pisałaś ogólnie o ludziach ...w innym kontekscie .Bardzo zmyliły mnie Twoje pierwsze posty ...Gdybym wiedziała to co teraz to myslę ze nie podjełabym tematu ....A tak to poszło .

Pisząc o sakramentach ,miałam na mysli to że w tej chwili odstąpiłaś od nich i do póki nie zmienisz filozofii to nie będziesz mogła uczestniczyć w sakramencie pokuty a co za ty idzie karmić się Ciałem Jezusa .Tylko i wyłacznie o to .A przecież to jest cała kwintesencja wiary ....
Biju zrozum mnie dobrze .W zyciu nie twerdziłam ze ludzie którzy nie są w Kosciele ,nie są chrześcijanami to zli ludzie .Kurczę ja sama znam kilku ateistów ktorzy majax takie morale i taka czystośc i dobroć w sercu ze tylko mozna podziwiać i brać przykład ....

Biju tak juz myslę n a zakończenie .Z calego serducha zyczę Ci zebyś była szczęsliwa i spełniona .Jaką drogę wybierzesz to juz od Ciebie zależy .Tak ?Moze gdzieś ,kiedyś mijając się usmiechniemy sie do siebie ;) Wszystkiego Najlepszego ,duuużo milosci przede wszystkim .Pa .