daglezja

Kobieta, 25 lat, Opoczno

Lista postów użytkownika
daglezja

Tabletki anty - Jeanine, Bayer

Witam.
Od ginekologa dostałam skierowanie na badania hormonalne celem sprawdzenia czy nie cierpię na zespół policystycznych jajników a także dobrania terapii zwalczającej przy okazji trądzik. Mam już 25 lat a na twarzy nadal krosty, wypryski. Lekarz wobec tego przepisał mi obecnie jeanine firmy Bayer. Nic w zasadzie na ten temat nie powiedział więcej. Jakie to tabletki, czy nowej czy starej generacji jak działają i czy są często stosowane. Nie mogę również znaleźć innych opini poza negatywnymi wręcz straszącymi skutkami ubocznymi leków tego producenta. Czy może mi lekarz bądź osoba która przyjmuje te tabletki opisać własne odczucia podczas ich brania, jak one mają za zadanie działać, jakie i jak często występują powikłania? Boję się bardzo zatoru żylnego w płucach. Czy mogę je przyjmować bez obaw?
Pozdrawiam

daglezja

Kleszcz

Witam. Ostatnio trochę chodziłam po lesie. Jakiś tydzień temu, aczkolwiek oczywiście w długich spodniach i koszulce z długim rękawem. Nie miałam jednak czapki. Dwa dni temu byłam ze znajomymi w parku młocińskim. Również ubrana w długie spodnie, długi rękaw. Znów jednak bez czapki. Robiliśmy ognisko, siedzieliśmy pod drewnianym zadaszeniem. Nie było toalet więc trzeba było udać się w krzaki. I tu powstaje ryzyko złapania kleszcza. Teoretycznie mógłby spaść z drzewa mi na głowę. Od niedzieli niepokoi mnie nierówność/ wypukłość na ok 3 cm na jednej stronie potylicy. Czy możliwe jest aby kleszcz / nimfa weszły pod skórę stąd ta wypukłość? Jeśli chodzi o resztę ciała.. Może coś przeoczyłam. W jakim czasie po ewentualnym ugryzieniu należy się udać do lekarza aby leczyć skutecznie bolerioze? Bądź nie dopuścić do jej rozwoju?

daglezja

Re: Zespół serotoninowy

Ah, a co z tą gorączka? Czy ona też jest wynikiem odstawienia ketrel? Wcześniej nic takiego dziwnego się nie działo. Dopiero się zaczęło gdy wzięłam velaxin. Pamiętam przy elicea(SSRI) też były podobne objawy. Ale wówczas z niczym mi jej nie łączono. Stąd moja dezorientacja.

daglezja

Re: Zespół serotoninowy

Witaj.
Na pewno muszę odstawić tą melatonine. To jest 5 mg od razu wskoczyłam. Biorę już od 11 dni. Nic się nie poprawił sen. Po ketrelu było super. Ale się tyje. I przy ketrel I Convulex. 10 kg w 5 miesięcy. Więc odstawiłam je. Velaxin ma ponoć zapobiegać tyciu. Minus, że nie ma działania nasennego. Teraz biorę convulex ( ale to bez zalecenia do kontynuacji) i ten velaxin ER 37.5 mg. Jeszcze tydzień i miałabym przejść na dawkę 75 mg. Nie mogę się teraz skontaktować z psychiatra. I jestem w kropce. Czyli te obiawy sądzisz, iż nie są wynikiem zespołu serotoninowego, a albo wynikiem działania SNRI albo skutek odstawienia ketrel? Dobrze zrozumiałam? Nawet nie wiem czy dalej brnąć w ten velaxin. Muszę mieć jeszcze coś na sen a te z kolei powodują te nieszczęsne tycie. Myślisz że nie ma interakcji z kwasem walproinowym?

daglezja

Re: Zespół serotoninowy

Dodam też iż czuje ucisk w głowie ( przy wcześniejszym braniu Convulex ustąpiły), a biorąc Velaxin dodatkowo miewam lekki szczękościsk w nocy, co zwiększa uczucie gniecenia w głowie. Temperatura dziś (37.5)jest wyższa niż wczoraj (36.9-37.0).

daglezja

Zespół serotoninowy

Witam.
Mam powód do obaw trochę przez własną głupotę. Od ok 4 m-cy przyjmowałam ketrel ( od stycznia br 600 mg/dobę) oraz od 3 miesięcy Convulex 300 mg/dobę. Ok dwa tygodnie temu je odstawiłam bez zgody lekarza ( ze względu na duży przyrost masy). Oba leki działały dobrze. Ketrel pomagał zasnąć a convulex przy wodogłowiu nie powodował boli głowy. Od dwóch tygodni wobec tego zaczęłam brać melatoninie lek-am 5 mg/ doba. 5 dnia stosowania, udałam się do psychiatry. Przepisał velaxin ER 37.5 mg ( biorę od 24.03). Po pierwszym dniu zastosowania velaxin i melatoniny wieczorem, po bezsennej prawie nocy z bólem głowy, postanowiłam wrócić do convulex. Dawkę 150 mg biorę już od 3 dni. W nocy mam nadal bóle głowy, podwyższoną temperature ciała, częściej mam problemy ze złapaniem powietrza, mdłości mam, praktycznie nie jem. Mam co chwila sucho w buzi więc dużo pije. Ogólnie czuje się słabo. Czasem odczuwam takie zalewające głowę ciepło. Czy I który z leków odstawić? Czy nagle odstawienie melatoniny da negatywne skutki? Teraz nie mam pojęcia co robić, najchętniej bym wróciła do ketrelu i spokojnie spała. Nie wiem co robić. Przy połączeniu samodzielnie VELAXIN z CONVULEX i melatoniną boję się czy to nie wywołuje zespołu serotoninowego. Co robić? Czy lekarz na dyżurze ewentualnie coś pomoże?
Proszę o szybką odpowiedź

daglezja

Re: Instruktor mi powiedział,że stanowię zagrożenie na drodze...

Ja niestety nawet nie mogę prowadzić auta jako kursant. :( zrobienie prawa jazdy było od zawsze moje marzenie. Wyznacznik niezależności i poniekąd dorosłości. Mam za kilka miesięcy 25te urodziny i chciałam zrobić sobie taki prezent. Od kilku miesięcy się lecze mam F 06.3 zaburzenia nastroju na tle organicznym wcześniej F 33.1. Lekarz orzekający robił mi problemy, więc poszłam do psychiatry o pozwolenie. To tylko kurs pod okiem instruktora. Zanim zacznę jeździć własnym autem to jeszcze. Niestety psychiatra absolutnie się nie zgodził dopóki się lecze. Biorę od kilku miesięcy convulex 300 x 2 I ketrel 100mg. Czuję się okropnie bo wszystko mi się komplikuje I kto wie kiedy będę mogła. Teraz wręcz byłby czas a później praca znów więcej stresu. Stres otoczenia w pracy bardzo źle na mnie działa. Też czuję się jak dziecko we mgle głupie nieporadne i jak ktoś kto nigdy nie osiągnie choćby minimum tego co mają rówieśnicy. :( prawo jazdy to dla mnie bardzo ważna rzecz, kwestia honoru

daglezja

Agresja /Testy diagnostyczne

Witam po dłuższej przerwie. Może niektórzy kojarzą mnie i mój problem. To m. in. F33. 1. Natomiast ja czuję od dawna że to nie tylko to. Jestem nadal na lekach. Wciąż ketrel teraz 75 mg I Convulex 300 mg
(okazało się że mam wodogłowie, więc profilaktycznie, przy okazji uspokaja) ...do czasu. W święta przestałam panować nad sobą... Po przymusowym odstawieniu ketrel efekt natychmiastowy.. Może. Mianowicie moja mama i siostra mieszkają za granicą wraz z obecnym mężem matki (od dwóch lat), w sumie są razem I znamy go 5 lat. Grubas, gbur, panisko które wszystkim wszystko każe I obraża a sam jest nietykalny. Od zawsze wiedziałam że jest z nim coś nie tak. Dziecko z terroryzowanej przez ojca rodziny. Od dawna sukcesywnie przenosil ten wzorzec. Mnie nigdy nie lubił, byl zazdrosny gdy tylko chciałam spędzić czas z mamą. Jeśli już to ciągle jej przeszkadzał aby tylko odwrócić jej uwagę ode mnie. Czasem wystarczyło że przyjechałam a on już pokazywał swoje niezadowolenie. Duzi by gadać. Terrorysta. Z racji mojego stanu który wciąż jest nijaki, taki że brak sił i chęci do czegokolwiek, tak że robi się minimum, snułam się i tam, z racji dawki ketrel która sprawiała że śpię dobrze, sypiam do 10. No ale Panu i władcy się nie podobało. Groził że mnie ściągnie z łóżka jak sama nie wstanę, komentując głośno i głośno puszczając muzykę /telewizję byle mnie obudzić. Każdy pretekst był dobry aby mnie nazwyzywać I się wyżyć. W końcu raz nie wytrzymałam i kazałam mu spierdalać. Zwyzwysk I krzykow nie było końca. Noc tylko uciec do pokoju. Przez kolejne dni mama przynosiła mi jeść do pokoju a ja bałam się wyjść / wręcz iść do toalety. Po kolejnej prowokacji i rzuceniem moim łóżkiem z hukiem gdy spałam i oskarżeniem mnie o utrudnienie mu " wyjecia materaca do ćwiczeń", ot po prostu zaczął znów mnie zwyzywac. Nie wytrzymałam roztrzęsiona wręcz płacząc podczas gdy on zwyzywał mnie od szmat I debili, wykrzyczałam że mam już dość I że jak nie przestanie się czepiać to wezmę nóż i albo zrobię coś sobie albo jemu. Co się potem okazało ( w stresie tego nie zajerestrowałam, zagroziłam że zrobię krzywdę "komuś" , a nie tylko jemu. Agresja I smutek i strach towarzyszyły mi przez kolejne dni. Nie miałabym najmniejszych zahamowań przed zrobieniem mu krzywdy, zwłaszcza w takich Stanach agresji. Wciąż jestem nabuzowana. Niby spokojna bo już u siebie, ale wciąż czuje agresję I tak też reaguje. Towarzyszy od kilku miesięcy lęk, podejrzliwość wobec każdego, nie wychodzę do ludzi jeśli nie muszę, jak już wyjdę czuje dużą irytacje , irytują mnie rozmowy ludzi, dźwięki glosniejsze I dzieci. Lęki I agresja. Przeciwstawne. Takie sytuacje napewno je potęgują. Troszkę wstęp to był. Teraz juz zapytam w co da się połączyć? F33. 1 myślę że nie jest wystarczającą odpowiedzią na Wiele moich zachowań, reakcji i postrzegania. Jeśli jestem w stanie komuś coś zrobić, powiedzmy to w afekcie to już chyba też się ma sprawa inaczej. Chciałabym przeanalizować to wszystko co mi się przypomni, a z pamięcią ostatnio jest kiepsko, o moim zachowaniu reakcjach i postrzeganiu. To co odpisałam myślę że było nie przesadną I zasadą reakcją a przynajmniej dla mnie. Potrzebuję to jakoś zebrać w całość. Czy jest możliwość zrobienia takich testów u psychologa czy psychoterapeuty? Taki wielotorowy który da mi obraz i psychologowi co jest nie tak. Bo jest. Kiedy już realnie coś oceniam, a bliscy nie często mi to zarzucają, to fakt że nawracająca depresja to nie wszystko. Gdzie mogę wykonać takie testy diagnostyczne?
Przepraszam za taką litanię dość nieskładną.

daglezja

Wodogłowie gdzie leczyć?

Udało mi się zapisać na konsultacje do neurochirurga w centrum onkologii Marii skłodowskiej Curie w Warszawie do doktora Bartosza Królickiego. Rozważań jednak jeśli będzie równie bliski termin ewentualnie konsultować się w IPiN na sobieskiego 9. O ile cos więcej by trzeba było przedsięwziąć to może i tam bym dalej się leczyła. Poza tym mam też problemy natury psychicznej. Czy w związku z tym nie było by lepiej udać się do tego szpitala? Moje wodogłowie, które się wznowiło niewiadomo kiedy próbuję jakoś połączyć z depresją na którą cierpię od 5 lat. Po prostu nie wiem czy te dwie kwestie maja na siebie wpływ I gdzie mi odpowiedzą na to pytanie. Czy ktoś może coś powiedzieć o neurochirurgii w którymś z tych szpitali? O podejściu lekarzy.

daglezja

Wodogłowie a metody operowania

Witam. Dowiedziałam się dwa dni temu, że znów mam wodogłowie. Po 24 latach powróciło bądź było cały czas ale dopiero teraz (po TK) mam tego świadomość. Jako wcześniak z mnóstwem powikłań z m. In. Wylewem do CUN oraz wadą serca czy niedokrwistością, wadą wzroku, słuchu było również wodogłowie. Od 3go tygodnia życia czyli tj 36 Tc. Urodziłam się w 33TC.
Więc ponownie jest! Po 24 latach wodogłowie. Bóle głowy, problemy z koncentracja, dysleksja rozwojowa, zez, oczopląs, niedosłuch duży nieoperacyjny UP. Te ostatnie 3 towarzyszą od praktycznie zawsze.
Wszystko najprawdopodobniej wina wylewu do CUN. Od 2012 lecze się psychiatrycznie na nawracającą depresję. TK pokazało spore wodogłowie obecnie. Szok. Lekarz neurolog zaniepokojony, psychiatra też. Komory mocno poszerzone. Układ komorowy symetryczny, wsk. Evansa 0,4 komora III szer. Ok 12 mm. Dość szeroka przestrzeń plynowa nad oboma półkulami móżdżku gr. Do 9 mm. Wariant anatomiczny pod postacią pneumatyzacji piramid kości skroniowych. Wiem już ze operacja będzie konieczna. Nie bylam jeszcze u neurochiruga, w szpitalu mnie zignorowali gdy prosiłam o chociaż spojrzenie na obraz TK, a terminy prywatnie dopiero po nowym roku. Wyjeżdżam w tym tygodniu za granicę do rodziny może tam będę konsultować. Ale chce wiedzieć czy jest jakaś bezpieczniejsza i mniej inwazyjna metoda niż zastawka. Wiem że są po niej częste powikłania i często przestaje spełniać swoją rolę. Czytałam o metodzie co prawda operacji u dzieci że przy pomocy światłowodu endoskopowo jest robiony otwór w głowie dziecka a następnie po przedostatniu do komór w III komorze robi się otwór przez który po prostu ten płyn mózgowo-rdzeniowy sobie odplywa i w ten sposób może sobie swobodnie krążyć. Pytanie. Czy taka operacja u dorosłego jest również możliwa.? Bardzo mam duże obiekcje co do zwykłej zastawki czy wszelkiego rodzaju ingerowania drenami w pozostałe części ciała. Niestety lekarze najczęściej proponują zastawke. Czemu? Proszę o odpowiedź czy jest bezpieczniejsza metoda i czy na NFZ w zwykłych szpitalach się je wykonuje. Informacje są dla mnie ważne. Jednocześnie stoję przed wyborem leczenia w Polsce a za granicą, więc potrzebuję opinni czy u nas jest sens się operować bezpiecznie.
Z góry dziękuję.

daglezja

Wodogłowie

Wczoraj się dowiedziałam, że mam wodogłowie. Znów. Czyżby po 24 latach? Ciągle czy znów? Bo głowa bardzo często mnie bolała od lat i często było uczucie pełnej ciężkiej głowy oraz skoki ciśnienia częste. Zwłaszcza po jakis czynnościach fizycznych czy zdenerwowaniu. Pokazałam dziś wynik tomografii i psychiatrze. I nawet psychiatra był przejęty dużymi komorami... I biednym uciskanym mózgiem. A ja mam te różne stany /fazy myśli i urojenia albo lęki. I jedno teraz pytanie w głowie ciężkiej i pełnej. Czy nawracająca depresja i te wszystkie stany i chęć odebrania życia, lek i uciekanie przed ludźmi... Czy to wszystko jest wynikiem wodogłowia i tego dużego ucisku na min płat czołowy, który odpowiada przecież za "doznania" i zmiany psychiczne.. Zachowania stany. Czy to wszystko to sprawa wodogłowia... Teraz od tego wszystkiego tak mi się kotłuje w głowie i znów boli. Co myśleć. Czy operacja rozwiąże problem i psychiczny? Już nie będzie nawrotów depresji i lęki różne i te cholerne huśtawki nastroju? Przecież to jest od lat. No nie wiem co myśleć.

daglezja

Re: eFki

Ta cudowna córka to moja młodsza siostra. Ona ma wszystko to czego ja nie dostałam pomimo prośb.. Miałam różne zainteresowana.. I potrzeby rozwoju. Fundusze były nie było tylko dbałości o moje potrzeby rozwojowe. Taka samosiejka... Rodzice ciągle w pracy albo zajęci kłótniami... Zaspokajanie moich potrzeb to były ubrania słodycze no i może ta miłość. Ale teraz nie mam ani miłości nie czuję jej ani żadnych umiejętności / hobby... Pusta jak bęben. Nieukształtowana w dzieciństwie i okresie dojrzewania. A ja sama nie wiem w czym mogłabym być dobra i coś osiągnąć. Mam 25 lat i nic poza niechęcią do życia.

daglezja

Re: eFki

Ja mam już dosyć zmagania się z codziennością nie mówiąc o wyobrażeniu radzenia z czymkolwiek w przyszłości. W zasadzie jej nie będzie. Bo w końcu zamierzam odejść. Mówię o tym otwarcie. Ale nikt nie wierzy z rodziny... To się zadziwią. A na mnie mówienie o tym nie robi wrażenia. Ciągle tylko zastanawiam się jak. Chcę iść do szpitala, reakcja rodziny " a to sobie idź". Już dłużej nie chce męczyć ani siebie ani ich. Matka ma jedną cudowną córkę i życie za granicą... Ja jestem przecież dorosła to mam se radzić. Zauważalna dopiero wtedy kiedy jest problem z mieszkaniem / formalnościami.. Ale nie ze mną. Dziecko jestem dopiero kiedy jest okazja mnie opieprzyć z góry na dół. Jestem sama bez bliskich /znajomych z brakiem wiary w cokolwiek.

daglezja

Re: eFki

Elicea 10 mg kończę za tydzień i przechodzę na nexpram też 10 mg dodatkowo biorę od 1.5 miesiąca ketrel 25 mg na wieczór.

daglezja

Re: Nie umiem sie odnaleźć miedzy ludzmi

Ja też jestem w takim miejscu, że pracuje miedzy dużą ilością ludzi i wręcz mam ochotę i uciekam od nich gdzie tylko mogę. Od pół roku już, ale czuję się jak powietrze, dziecko specjalnej troski... Przez podejście ludzi.. Albo może i mój brak podejścia do nich. Najlepiej czuje się sama albo w bardzo małej grupce i spokojnym miejscu. Nigdy nie umiałam się przystosować do otoczenia /grupy. Staram się kiedy wchodzę w nowe otoczenie... Kiedy już niestety muszę wejść. Ale nie umiem się dogadywać z ludźmi nie mówiąc o zawiązywaniu bliższych znajomości.

daglezja

eFki

Przejrzałam moją dotychczaspwą dokumentacje od psychiatry. Same F... Zapisane pewne F32 i F33. 1. Z ostatniej wizyty doszły F43. 2, F41, F31. 8. Jestem na lekach znów, od 1.5 miesiąca. Ostatnio zdałam sobie sprawę że od lat mam różnego rodzaju urojenia, teraz znów się nasiliły. Zastanawiam się czy te wszystkie F da się połączyć w coś spójnego? Coś jednoznacznego? Czy to taki groch z kapustą jaki ja mam od dawna w głowie...

daglezja

Re: Forumowy Hydepark

jestem w pracy do 17.00 - korpo... nienawidzę jej..wkurzają mnie ci wszyscy uśmiechnieci i szybko mówiący ludzie, wszedzie gdzies szybko idący. Jestem na elicea i ketrel..od 1.5 miesiaca... jestem otępiała lekko..ale wciaz z myslami ,ze z takich miejsc pełnych ludzi i szumu chce uciekać jak najdalej. rozwazam L4 na długo...śpie a sie nie wysypiam i psychicznie nie jest lepiej..przeżyje jakoś dziś z narzekaniem i marnymi wynikami efektywnosci..w dupie z tym czy mnie wywalą czy nie. To po prosu męczarnia. Oby do 17 jade odebrac cudne perfumy na które w końcu sie żachnęłam :D chociaż tyle... i potem piżama i ukryje sie [rzed światem. jutro ide po zwolnienie, bo nie daje rady. może czas i spokój podziała. mam nadzieje ,ze wasz dzień jest lepszy :-)

daglezja

Re: Czy jestem lesbijką?

Taaaa....wczoraj jakiś 13 latek pisał na forum ,ze chyba jest gejem..bo w szkole nazywają go pedałem i nigdy za specjalnie nie podobały mu się dziewczyny :D ja nie wiem dokąd ten świat zmierza.. niedługo po ulicach będą chodzić sami "wyznawcy LGBT" :D TRAAGEDIA

daglezja

Re: Samobójstwo mojego brata bliźniaka

~rosa blanca
nie wiem, czy jakikolwiek lek przepisywany przez psychiatre jest dobierany dobrze. Oni przepisuja leki a przeciez konsekwencje nie uderzaja w nich :(
Nie mysl o lekach. Jesli nie mozesz spac, zmecz sie, duzo sie ruszaj, moze biegaj. Niestety leki tego typu, jak brał twój brat moga miec rozne dzialanie i czesto rujnuja organizm, potrafia wywolac np.cukrzyce.
Przestancie bezkrytycznie wierzyc lekarzom, bo lekarz bardzo chetnie przepisze lek, bo ma z tego zysk.

Wiem, okrutne jet to, co napisze, ale wy z mama mozecie sie tylko wesprzec. Uwazaj z lekami bardzo, zwłaszcza z lekami tego typu.

O czym ty piszez? przecież on nie bedzie brał leków na schizofrenie jak brat. A to przecież nie prośba o morfine, poprostu lek na uspokojenie, na wyciszenie. Chłapak musi miec pomoc, mama i tzw czas nic nie dadzą. Niech ci psychiatra przepisze leki na uspokojenie. Nie obawiaj się ich. Lekka dawka nic ci nie zrobic. Nikt ci nie przepisze dawek jak np. dla nerwicowca. Takie leki nawet w małych ilościach pomagają, choćby spać bez mętliku w głowie.

daglezja

Re: Jak skutecznie ze sobą skończyć?

Emka..gdybyś faktycznie chciała się zabić..planowała, to wiedziałabyś jak zrobić to skutecznie :) ja ciągle odwlekam..ale głowa pełna pomysłów więc czekam na TEN DZIEŃ.

daglezja

Re: Niechęć do wszystkiego i brak zainteresowań oraz celu

mi przyjemność sprawia chyba tylko spanie, )acz czesto miewam różne dziwaczne sny mocno realistyczne..aż można stracić rachube czy to prawda czy nie. W efekcie pomimo ketrelu budze sie zmęczona psychicznie i nadal niechętna do niczego. Praca miedzy ludzmi to tragedia. Wszystko drażni , ale sen to jedyna radosc i możliwosc odcięcia sie od wszystkiego)...i moze jedzenie czekolady..czasem.Reszta to przykre obowiązki...czesto mam ochote usiasc tak jak ty znikąd do nikąd i przestać jakkolwiek funkcj0wać w tzw. społęczeństwie. Jestem sama, a matk a z daleka przyjechała by tylko po to żeby sie na mnie wtedy drzeć i "stawiać do pionu", zamiast pomóc. Bo przecież wg min jej jestem, leniem co wmawia sobnie choroby etc. "przestań się bać, czego ty sie boisz, wymyslasz sobie,ogranij sie, przestan to przestan tamto." a jedyne na co mam ochote to przestac zyc i sprawiac komukolwiek problem..i nie musiec sie przepierać z tym wszystkim i czekac na lepsze.

daglezja

Re: Urojone życie

KarinaK32 , a czy byłaś u specjalisty/psychiatry, żeby cie zdiagnozowano?

daglezja

Re: Dokumenty po urodzeniu. Pilne!

Powinni wtedy dane zapisywać na nośniki. To już jest możliwe. Ciężko mi uwierzyć że w tych czasach gdzie informacje o nas są ze wsząd wydobywane nie ma możliwości odzyskania aż tak ważnych danych.

daglezja

Re: Samobójcy po śmierci

Nie warto sobie zaprzątać głowę myśleniem kto i czy będzie płakał. Jak chcesz odejść to robisz to BO TY tego CHCESZ. Nie można wiecznie myśleć co powiedzą i poczują inni. Przynajmniej ja ostatnio doszłam do takiego wniosku, bo zastanawiając się nad tym po prostu się człowiek pogrąża. Jak ja nie mam ochoty żyć to czemu coś i ktoś ma mnie do tego zmuszać czy jak to inni nazwa mobilizować. Połpaczą i przestaną. I przywykna. Przynajmniej u mnie tylko se połpaczą. A jak umrzesz to już na szczęście nic nie czujesz i nie gdybasz.

daglezja

Re: Dokumenty po urodzeniu. Pilne!

Dokładnie. Problemy ze słuchem i wzrokiem są wadami wrodzonymi. Na jedno ucho jestem prawie głucha. Wg profesora Skarżyńskiego tego laryngologa, ucho nie nadaje się do zaimplantowania. Pogorszyło by to znacznie docieranie bodźców do zdrowego ucha tak mniej więcej sytuacja wygląda. Mam na szczęście książkę z notatkami matki ale nie ma tam szczegółowych informacji. Takich jakie uzyskalabym ze szpitala. Te dokumenty byłyby dostatecznym dowodem przed komisja + inne orzeczenia i bieżące badania. Nie od dziś wiadomo że oni lubią odmawiać choćby i na wózku byl człowiek i bez jednej ręki... :/

daglezja

Re: Urojone życie

Ja również od lat można powiedzieć że żyje w wymyślonym/ wyobrażonych świecie. Miewam urojenia słuchowe, rozmawiam z nikim albo z kimś kogo znam ale tak ubywać byl i gadam z nim ot tak. Rozmawiam ze sobą w środku. Mam dziwne lęki i czasem urojenia prześladowcze. Nie sądzę aby to była schizofrenia bo chyba jestem zbyt emocjonalna, a czasem zimna i obojętna. Chociaż wg innych jestem zimna wręcz odpychająca i zamknięta. A no i nie potrafię samodzielnie radzić sobie z różnymi rzeczami. Taka sierota Życiowa mimo że mieszkam sama od 18 roku życia... Nie z wyboru. Ale cóż. No i też czuję często że nie żyje rzeczywistością..albo że nie chce czy nie umiem i uciekam w inny świat. Najlepiej trafić gdzieś do psychologa.. Psychiatrze chyba szkoda czasu na np 600 pytań test osobowości - kolega przechodził w Drewnicy. Ale chyba do konkretnej diagnozy trzeba w takie miejsca trafić

daglezja

Dokumenty po urodzeniu. Pilne!

Co mam zrobić? Moja matka wyjechała za granicę gdy miałam 16 lat. Z wszystkimi danymi odnośnie moich chorób etc pozostawiła jedynie mówiąc co zrobić. Przyjeżdżala ale nigdy nie wzięła za fraki i pomogła pozbierać ważne informacje i złożyć na komisje o orzeczenie. Tylko gadanie. Gdy zabrałam się za to teraz. Zgubiłam książęczke zdrowia. Tam było wszystko. Więc pojechałam do szpitala gdzie się urodziłam sądząc że uzyskam tam wszystkie ważne informacje o moim wylewie w okresie wczesniaczctwa i badaniach etc. A tu sie okazuje że się spóźniłam. Dokumenty po 20 latach idą do śmieci. Spóźniłam się wg pani z rejestracji o 4 lata. Jestem wściekła na matkę bo to ona powinna mieć te odpisy od początku. Skąd miałam mieć pojęcie co i jak. No i co teraz? Czy jakkolwiek można to odzyskać przecież to są tak ważne rzeczy. W głowie mi się nie mieści że takie dane idą na śmieci w ... Recepcja dla czystego sumienia przyjęła wniosek ale cóż mi po tym. Jestem zdezorientowana do reszty

daglezja

Re: Urojone życie

nie wiem czy to pocieszy...ja mam wrażenie ,że całe moje życie jest urojone..trwa już 25 lat...urojone...jest chyba od ok 10...

daglezja

Re: Niechęć do wszystkiego i brak zainteresowań oraz celu

Hej :-) często czuje się tak jak opisywałeś w poście z 2012. Jak to doskonale opisuje i mnie. Ja mam czasem wręcz wrażenie że moja mama na złość urodziła mi siostrę (różnica 12.5 roku), żeby musiała dla kogo żyć. Też mi się nie chce i nie czuje sensu. Mam 25 lat prawie. Nie udało mi się ukończyć studiów jednych / drugich. Czuję się beznadziejna najgłupsza, najbardziej nieudaczna i nieporadna. Wręcz kaleka. Pomimo że od 18 roku życia mieszkam zupełnie sama bo reszta rodziny za granicą. Druga część tu od strony ojca... Rozwiedli się uh.. Z 7 lat temu. Chyba nadal sobie z tym nie radzę. Rodzina ojca ma zabawę że głupia córka tej wrednej synowej nic nie osiągnęła. Poza tym że od pół roku pracuje w banku.. Infolinia. Nienawidzę tej pracy. Katusza bo jestem introwertykiem o lekach... boję się min ludzi tłumów że ludzie mnie oceniają, śmieją się że mnie. Okropne. I te oczekiwania ten stres. A mi nic do głowy nie wchodzi. Taka prosta sprawa czytać coś i gadać z innymi. Robić wg procedur i tyle. A wszystko mnie frustruję i drażni. Oj kolejny katalizator nawrotu depresji. W zasadzie chyba nigdy nie ma spokoju... Ciągle te stany o chęć nie istnienia, skończenia. Strasznie tego duzi i strasznie chaotyczne. Do tego nagle zdaje sobie sprawę że od wielu lat mam psychozy. Lecze się 2gi miesiąc po przerwie... Niby spokojniej ale uczucia takie same jak twoje są nadal. Tylko jakoś nie mam wielkiej ochoty zabić się. Przynajmniej narazie. Czekam aż znów będzie bum :D też nie mam siły i ochoty ciągle się z tym bujać i wysłuchać " ogarnij się, walcz". Póki co jestem. I tyle i aż. Żyje od wyjścia spod kołdry aż do powrotu z pracy i wejścia pod kołdrę. Czekam może mi coś odwali i nagle ot tak będzie fajnie. Czasem tak mam. Ale bardzo rzadko. Napisz co u Ciebie, jak się czujesz obecnie :-)

daglezja

Re: Rozmowy z nikim - urojenie a świadomość

Zdawać sobie sprawę z choroby czy stanu to jedno a to co się dzieje choćby automatycznie to drugie. Dziś o mało nie odpowiedziałam na głos głosowi w głowie i to publicznie! Nigdy mi się nie zdarzało publicznie. Ale to ze wiem nie oznacza że mogę to pochamowac. Chorzy czy to na schizofrenię czy ChaD oni zdają sobie sprawę z choroby. W danym momencie w stanie w jakim jesteśmy(osoby zanurzone jakkolwiek) czy jak reagujemy nie mamy wpływu, ja np nie mam. Często człowiek orientuje się po fakcie. Przynajmniej ja tak mam ale to taki opóźniony zapłon. Kiedy już dotrze do mnie co i jak. Więc świadomość czegoś nie świadczy o zdrowiu. To po prostu krytycyzm. Ale i tego poziom może być różny w czasie. Wierz mi, że nagła konieczność pociecia się szkłem czymkolwiek i widzieć krew to nie jest cechą osób zdrowych.

daglezja

Re: Rozmowy z nikim - urojenie a świadomość

Mordehai, mi zależy na zdiagnozowaniu obecnie z uwzględnieniem tych moich "psychoz"( bo może to nie to) może to ma inny termin. Nie mi oceniać. Ale czy to schizofrenia czy nie to bez znaczenia. Dla kogoś kto często gęsto myśli jak i kiedy się zabić, diagnoza choćby raka... nie robi na mnie wrażenia. Samo życie jest dla mnie naprawdę bez znaczenia acz ponoć moje istnienie to "cud".

daglezja

Re: Rozmowy z nikim - urojenie a świadomość

Nie kwestionuje absolutnie diagnozy mojego psychiatry, gdyż na pierwszy plan wówczas wysunęła się depresja. Rozpoznanie nawracająca- epizod umiarkowany- wtedy. Nadal z F33x bo wiem jak się czuje od lat. Trochę przerwy nijak cicho jakoś takoś i nagle bum znów okropny stan. I tak w kółko. Ale może są jeszcze inne plany, coś jeszcze na co ja nie zwróciłam wtedy uwagi a co za tym idzie mogło być "schowane" także przed psychiatrą. Niedługo mam wizytę, zaplanowaną. Liczę że będę w stanie odpowiedzieć wszystko co czuje ale boję się że jakąkolwiek sugestią psychiatra będzie urażony.

daglezja

Re: Rozmowy z nikim - urojenie a świadomość

Depresja była i nadal jest. Nawracająca. Wtedy epizod umiarkowany. Pół roku temu chyba ta diagnoza się nie zmieniła. Nie wiem bo mój psychiatra jest bardzo surową z podejścia osobą i chyba nie mówi wprost wielu rzeczy. Ja jak wchodzę do gabinetu... Przychodzę kiedy już naprawdę nie mogę wytrzymać i mam ochotę prawie codziennie że sobą skończyć. Wtedy przychodzę. Wyrzucam z siebie potok odczuć słów. Bez chronologii. Stresuje się. Bo to wizyty gdzie czasem wcisnie mnie Pani doktor, więc zabieram komuś czas. Więc nie jestem w stanie odpowiedzieć w jakimś ładnie każdych odczuć. A czasem było to tak chaotyczne że skacze z wątku do wątku z objawu/ odczucia w odczucie. Boję się że doktor myśli że zmysłam skoro tak chaotycznie wszystko. Ale o lękach i gadaniu do "wyobrażenia" nie mówiłam jeszcze. Obecnie biorę znów leki mi.in elicea, jeszcze kończę zachomikowaną paczkę. Biorę wraz z ketrel 25 mg. śmieszna dawka, przy 50 mg bo chciałam mieć mocniejszy sen ( śpię bardzo płytko od ok 2 miesięcy i budzę się wciąż zmęczona)... Przy 50tce pojawiły się jazdy. Sny tak dziwaczne straszne i bardzo realne że traciłam rachubę czy to sny czy uczucia we śnie odczuwam naprawdę czy nie. Więc wróciłam do 25 mg... No i śpię spokojniej niż na śmiesznej 50tce. Co to jest jak ludzie biorą po 150 mg minimum? Rada. Pokaz chaotyczności. Więc na pewno depresja ale czy elementy fobii społecznej albo urojenia jak przy schizofrenii.. tak czasem próbuje połączyć te kombo wszelkich objawów. Jak skończę elicee to mam przejść na nexpram.. Też 10 mg. Jak elicea. A mi się wręcz marzy mania. Taki dłuższy nagły skok radości jak gdy brałam elicea pierwszy raz. Bo mam i lepszy humor ale to tak nagle pstryk i pstryk i nie ma. Znów nijak i poczucie dziwnego zagrożenia. A gadanie. To już wręcz stały punkt dnia. Czasem myślę że to wszystko to bzdura co myślę że sama wręcz sobie wmawiam, że może zupełnie nic mi nie jest. Ze to tylko moja wyobraźnia czy coś. Bez sensu.

daglezja

Rozmowy z nikim - urojenie a świadomość

Witam. Od 2012 zaczęłam się leczyć z przerwami, diagnoza nawracajace epizody depresyjne- obecnie epizod umiarkowany. To było rozpoznanie sprzed 5 lat. Dalej borykam się z różnymi nastrojami i chęcią wielokrotnie zabicia się, cięcia się po ciele. Tnę się od wielu lat. Od wczesnych lat chodząc po psychologach i poradnikach... każdy widział i oceniał jako osobę z zaburzeniami adaptacji. Miałam kiedyś wylew do OUN i wodoglowie. Generowało to różne problemy. Ale od ok 15 roku życia do kogoś kogo znam a kogo nie ma fizycznie rozmawiam. Ta osoba mi odpowiada. Mam wrażenie że jest i siedzi w pokoju a ja gdzieś indziej się krzątam i gadam. Nie dzieje tak publicznie. Najgorsze ze wiem ze tak się dzieje. Kiedyś miałam Oman może mam je nadal ale nie pamiętam aż tak jak to kiedy siedząc sama w pokoju słyszałam głos kolegi jakby siedział pod moim biurkiem i mówił do mnie cały czas jedno zdanie. Ale wokół nikogo nie było a rodzice nic nie słyszeli. Czasem coś mi piszczy w uchu dłużej, mam jedno ucho prawie głuche albo piski są w sprawnym. Co do dziwactwa poza gadaniem z "wyobrażeniem", czuję lęk dziwny zamykam drzwi wszystkie przed snem, zasuwa szafę i przesuwam, boję się jakby coś miało wyjść. lusterko schylam na dół bo boję się że coś w nich się pojawi. Zawsze bałam się świecących pomarańczowo świateł. Boję się że nagle otworzą się na oścież drzwi i będzie to światło z klatki ale ze coś przyjdzie. Otworzy je czy same się otworzą. Ogólnie boję się że ktoś lub coś wejdzie. Czasem mam wrażenie że w przedpokoju ktoś stoi i patrzy się na mnie. ( praktycznie od lat nie patrzę.. Staram się unikać ludzkich oczu. Boję się / czuje się dziwnie zagrożona kiedy ktoś na mnie patrzy / spojrzy. Jakby mnie patrzył czyjś wzrok. Nie lubię patrzeć się ludziom w oczy. Kiedy już to robię od razu wiem czy to osoba godna zaufania czy nie. Widzę to po oczach i twarzy.) Lecę wtedy i rozpalam wszystkie światła. Jak już pójdę spać to mam różne sny.. Tak realne jak te rozmowy. Po jakimś czasie już nie wiem czy i komu mówiłam coś w rzeczywistości czy nie. Miesza mi się to. To wszystko ciężko mi wytłumaczyć dlaczego tak robię. Dlaczego mówię do nikogo i czemu tak się boję. Ale tak jest. Czy to wskazuje na urojenia czy lęki? Czy to bardziej nerwica czy wciąż tylko depresja?

daglezja

Re: Zsunięta prezerwatywa a ryzyko ciąży

Hej. Od razu powiem,ze ostatnio miałam okres 16.12.br. trwał 5 dni. Moje cykle zwylke wynosiły 28-30 dni obecnie jednak okresu z 16.12.br dostałam po 35dniowej przerwie. 11.01.14 współżyłam z chłopakiem. Kochaliśmy się od tyłu, doszedł we mnie. Kiedy wyszedł zorientowalsmy sie,że nie ma na czlonku prezerwatywy. Prezerwatywa została we mnie..dość głęboko. Po wyjęciu nie było jej (jak zwykle bywa) w zbiorniczku lecz wydawała się rozmazana po całej prezerwatywie. Jakie jest prawdopodobieństwo zajścia przy prawdopodobnie niach niepłodnych? Nie mam pojecia czy prezerwatywa zsunęła się przed czy po wytrysku, gdyż podobno mężczyzna tego nie czuje. Czy mogę być w ciąży?