dada666

Kobieta, 53 lata, Żarnów

O SOBIE:

:)...:)...:)...:)...:)...:)...:)...:)...:)......................................................................

Lista postów użytkownika
dada666

Re: Oddanie rodzica do domu opieki

mam już prawie 50 lat i dorosłe dzieci, nie wyobrażam sobie tego, aby one musiały poświęcać swój czas, pieniądze na mnie, w czasie gdy mają własne rodziny, które potrzebują ich bardziej niż ja. moje dzieci mają już zapowiedziane, że jeżeli zdarzy się że będę potrzebować stałej opieki, mają oddać mnie do domu opieki, a moje mieszkanie ma przejść na wnuka, tak żeśmy już ustalili, ale ja kocham moje dzieci nad życie :) dlatego nie rozumiem dlaczego nazwałaś się wyrodna, ty jesteś potrzebna twojej rodzinie, a do mamy możesz pojechać w odwiedziny i odwrotnie, taka jest kolej rzeczy.

dada666

List jako terapia na gniew

Terapia na gniew List I, skierowany do obiektów gniewu pod wpływem emocji.

Kochani rodzice
Zawsze was kochałam i nie wiem dlaczego zrobiliście piekło z mojego życia. Ja tylko chciałam mieć rodzinę, czuć się potrzebna i starałam się z całych sił o waszą akceptację. Wiem że byłam trudnym dzieckiem, które chodziło własnymi ścieżkami, ale to wy byliście dorośli, to do was należało okazać mi troskę o mnie i miłość do mnie. A wy co? Obchodziło was tylko to aby było zrobione i już jako małemu dziecku, daliście mi odczuć że zauważylibyście moje zniknięcie tylko dlatego że nie ma kto owiec paść, bądź wyprowadzić- przyprowadzić krów. A ja byłam dzieckiem!!! też potrzebowałam aby ktoś mi wytłumaczył co jest dobre- a co złe, potrzebowałam czułości i zrozumienia. A tego nie było. Jak myślicie, czy było mi miło patrzeć jak całe życie włazicie Waldkowi w tyłek, a potem Kryśce, a mnie w tym wszystkim nie było. Takie było moje całe życie, tylko krzyk, wyzwiska i poniżanie, miało się wrażenie że wszyscy mogli nami poniewierać a wy w swej trosce, jeszcze byście dziękowali im za to. Stawiając mnie w sytuacji „radź sobie” przyczyniliście się do tego że nauczyłam się kraść. TAK!! to wasza wina !! Waszym piep...ym obowiązkiem było zatroszczyć się o to żeby były spełnione moje podstawowe potrzeby, ja tu nie piszę o luksusach, lecz o tym co ważne. Całe, nie połatane spodnie, przyzwoita uprana bluzka i buty odpowiednie na porę. Ale jak kochana mamusiu twierdziłaś- dziecko jestem i nie potrzebne mi. Dziwicie się że wypiep...łam z domu na całe dnie- u obcych mogłam popatrzeć jak żyją ludzie, jak się traktują. Może byłam mała i nie rozumiałam dlaczego w tym piekle które żeście stworzyli jest inaczej, dlaczego miałam przyjaciółki do czasu, dopóki nie przyprowadziłam ich do domu. Zapamiętałam ten czas, dorosłam i zrozumiałam. Było jak było. Miałam 16 lat, byłam zduszona, z brakiem pewności siebie, wielu rzeczy nie umiałam, zwłaszcza radzenia sobie w życiu- bo i niby skąd, skoro dla was byłam kopciuszkiem od zapier....nia- darmową siłą roboczą której nic się nie należy. Wam szkoda było wysłać mnie do szkoły rolniczej, przecież wasz kochany Walduś ją skończył i jeszcze bym zabrała mu gospodarkę. Z braku laku poszłam do odzieżówki i te wasze prywatne praktyki, w których miałam robić za pomoc domową..Pamiętacie- kazaliście szesnastoletniemu dziecku dojeżdżać okazją, nie zauważyliście też że byłam już panienką. Przyszło wam kiedyś do tych waszych tępych głów na jak wielkie niebezpieczeństwo żeście mnie narażali??? Oczywiście cały czas byłam ubrana jak ostatnia sierota, również tak byłam postrzegana. Bo jak pamiętacie- ani w podstawówce, ani później nie interesował was mój los. Trzeba było was błagać abyście raczyli zajrzeć do szkoły, porozmawiać z wychowawcą , oczywiście- pojawialiście się długo po terminie i trzeba było za was świecić oczami, tłumaczyć was dlaczego macie mnie w du..ie.. Wracając do tych dojazdów okazją. Popsuły mi się buty, bo jak wiecie mam felerne nogi. Najmądrzejsza mamusiu na świecie, przeczytałaś w swym życiu tyle romansów, ale jakoś ci się nie chciało dotrzeć do poradników o zdrowiu. Ja chodząc do podstawówki, potrafiłam się dowiedzieć że aby walczyć z krzywicą trzeba dużo jeździć na rowerze, bądź na wrotkach. Dla waldusia było co chciał, a mnie byś najchętniej w komórce zamkła, by nikt nie widział jaka jestem krzywa, tylko kto by w polu zapie...lał,, skoro ty taka umierająca wiecznie byłaś mamuniu. Radziłam sobie jak mogłam. Zarobić mi nie daliście, bo przecież w waszej gospodarce trzeba zapier..lać, więc. Wyglądałam jak nikomu niepotrzebna sierota, a jak usiłowałam leczyć nogi wywarem z sosny, to pamiętam te wasze szykany, wyzwiska, to jak twierdziliście że jestem popier...ona, dla waszej szacownej rodzimki- też byłam koślawcem.
Rowera też dla mnie nie było, ale synuś miał motor(bo kawaler musi mieć), potem samochód którym woził okoliczne kurewki. I znów wracam do mojego szesnastego roku życia. Gdy ogłosili stan wojenny, były wielkie mrozy i wysokie śniegi. Popsuły mi się buty. Pamiętam- myśleliście że nie ma mnie w domu, byłam ukryta za drzwiami, słyszałam jak pozornie stłamszona przez męża kobieta, wspólnie z nim, bez żadnych sporów i waśni podejmuje ważne decyzje. Ciekawostką jest to że to ty mamusiu byłaś osobą decyzyjną w tych omawianiach. Powiedziałaś do ojca że popsuły mi się buty, ten powiedział że składacie na traktor. To twoja decyzja mamuniu była o tym żeby mi drugich butów nie kupić, jak to ładnie ujęłaś „ to niech chodzi boso” przez miesiąc dojeżdżałam okazją, w silne mrozy w trampkach, często stałam po dwie godziny na tej okazji, bo przecież byłam krzywa. Pamiętam jak na Żarnowie kazałaś mi się odsunąć od siebie, gdy spojrzałaś na jakie obuwie mnie skazałaś, jak to powiedziałaś „jeszcze ktoś pomyśli że jestem twoim dzieckiem” Ta twoja decyzja kosztowała mnie ty podła fałszywa suko odmrożenie drugiego stopnia i ogromny ból przez wiele lat. Gdy potem pozwoliliście mi iść na stancję przez trzy miesiące, to jak właściciel tej stancji zauważył moje stopy, to przeklinał was jeszcze gorzej niż ja. Określił was mianem potworów których należałoby wykastrować by nie mogli mieć dzieci, a obecne dzieci odebrać. Czy was okradałam? Trochę- myślę że wasze kochane dzieci bardziej was okradały, tylko że to były wasze dzieci, więc dla was były one krystaliczne. Ciekawostką jest to że gdy byłam dzieckiem- wmawialiście mi że jestem duża i obarczaliście mnie masą roboty, gdy stałam się panną – uważaliście że jestem dzieckiem, aby o mnie nie zadbać. Mam alergię na metal, prosiłam o srebrne kolczyki na osiemnaste urodziny, uszy mi ropiały od blach, a na kolczyki było moim kochanym rodzicom szkoda. Paradoks- dwa lata później, gdy już byłam mężatką kochana mamuniu , przyszłaś ze sklepu i bezczelnie mi pokazałaś jakie śliczne srebrne kolczyki kupiłaś krysieńce, która miała wówczas piętnaście lat. Nawet cię o nie nie poprosiła, kupiłaś jej bo chciałaś a mi nie mogłaś kupić na osiemnastkę. Już wtedy wiedziałaś że jest młodocianą kurewką, pamiętam jak przeżywałaś to że przyłapałaś ją na puszczaniu się pod schodami w nowym wówczas budynku, zresztą jesienią dowiedział się prawdy o swojej córeczce tatuś, gdyby ją wówczas trafił tym fotelem to dziś pewnie byłaby na wózku, albo w grobie- bo fotel się połamał. Później się truła moim relanium( które mi zaj...ła), bardzo długo leżała w szpitalu po tym płukaniu żołądka, tylko czy to było samo płukanie żołądka? Bo jej karta informacyjna ze szpitala znikła, a jej pierworodny jakoś do tatusia nie podobny.
Wtedy gdy staremu zginęły pieniądze, faktycznie je znalazłam, nie oddałam mu tylko dlatego że musiałam jechać do szkoły, a dla mnie , nawet na dojazd do szkoły często nie było. Jak musiałam dojeżdżać do szkoły, dostawał dwa złote na drogę- bilet na autobus kosztował 1,6zł. Jak kupiłam sobie picie bo było np. gorąco, albo jakąś bułkę, musiałam wracać na gapę. O złotówkę byście mnie zabili, tak bardzo żeście mnie kochali. Tylko dlatego nie oddałam wam tych pieniędzy i nie żałuję. Tyle miałam z młodych lat co użyłam wówczas za te pieniądze. Przykro mi że zmusiliście mnie do ich przywłaszczenia, ale z drugiej strony z czasem pojęłam że gdyby nie one nigdy by do mnie nie dotarło to że urodziłam się sierotą. Ja dla was nie istniałam, ale mieliście syna dla którego było wszystko i mieliście swoją kochaną córeczkę, pannę całą gębą, tylko że późno żeście się skapli że była również największą nastoletnią ku..ą w okolicy. Gdy już byłam mężatką, nie mieliśmy się gdzie podziać i musieliśmy mieszkać z wami, pomagaliśmy wam we wszystkim i nie wołaliśmy za to zapłaty, w zamian spotkały nas z waszej strony pomówienia i oszczerstwa, a- wróce się wstecz. Wyszłam za mąż bo byłam w wysokiej ciąży, zrobiłam to dla dziecka, ale wesele, to było nie moje, tylko wasze, gdyż moich znajomych, przyjaciół tam nie było tylko wasi goście, ja za to się na nim narobiłam ile wlazło. Krysieńka nie mogła pomóc bo była zajęta piep...niem się po krzokach i powiedziała że ona ma w d..ie gości, jest młoda i jej się należy od życia. Kilka dni później dostałam silnego krwotoku, w domu był tylko wasz kochany synek. Poprosiłam go żeby zadzwonił po karetkę, powiedział że zadzwoni i spie...ył. Zauważyłam i udało mi się dojść do lekarza, odratowali nas, oczywiście ja przez kilka lat wracałam do sił i zostały mi problemy z ciśnieniem. Gdy powiedziałam ci mamuniu co zrobił twój synek, to powiedziałaś żebym ci opowiadała bzdur, bo przecież twój synuś jest taki krystaliczny. Drugie dziecko okaleczyłeś mi TY kochany tatusiu, poprzez stres do jakiego mnie doprowadziłeś w czasie gdy byłam w ciąży z Marcinkiem. Tylko dlatego że powiedziałam ci w twarz to co wszyscy wiedzieli, a tobie się wydawało że to wielka tajemnica o tobie, dlatego przy trzeciej ciąży, jak tylko zacząłeś szumić, uciekłam do domu który postawiłeś w surowym stanie. Potem twój synuś poszedł w świat, bo postanowił wziąć odpowiedzialność za swoje dorosłe życie. Ciężko nam było pomagać wam w gospodarce i zajmować się dziećmi równocześnie. Wróciliśmy do was- właściwie dla was. Zapłaciliście nam za tę pomoc szczodrze, w tym czasie moje już trochę podszykowane mieszkanie zajęła krysieńka ze swoją rodziną. Gdy walduś wrócił z podkulonym ogonem, krysieńka przeniosła się do teściowej, a mi w prezencie zostawiła rachunek za prąd w wysokości dwóch średnich krajowych. Uzgodniliście wspólnie że ode-mnie wam się należy, guzik was obchodziło że mamy trójkę małych dzieci, w tym jedno specjalnej troski, jeszcze na dodatek oczernialiście nas po ludziach i opowiadaliście wszystkim wkoło jak nam pomagacie. W tym czasie mąż stracił pracę, bezrobocie szalało, wszędzie grupowe zwolnienia. Znalazłam pracę na dwie zmiany w Piotrkowie Tryb. Jako szwaczka, miałam już praktykę i nawyk w jeżdżeniu stopem, a że długo nad sobą pracowałam, to moja krzywizna znacznie się podprostowała, stałam się śliczna i nie miałam już problemów z zatrzymaniem stopa, jestem dosyć pracowita, więc szybko zaczęłam dosyć sporo zarabiać, mąż poszedł na opiekę na dziecko, poradziliśmy sobie. Ale nigdy nie jest lekko przy chorym dziecku, które wymaga ogromnego nakładu pracy, Marcinek miał już pięć lat i od roku chodził, mimo że jego ciałko wciąż blokowała sztywność mięśni i niedowłady rączek, to demolował wszystko co udało mu się w nich utrzymać. Nie wiem czy kochana mamusiu miałaś porąbane w głowie, czy byłaś po prostu wyrodną suką. Po tym jak latałaś do gminy na skargi aby nam to dziecko zabrali, i jak to odkryłam, zezwałam cię od wyrodnych suk, a ty bezczelnie mi odpowiedziałaś że to niby z troski, bo ile ja bym pieniędzy zarobiła, gdyby tego dziecka nie było, bo takie wstyd ludziom pokazać na oczy. Przysięgłam ci wówczas że jeśli zniedołężniejesz, za żadne skarby świata nie zaopiekuję się tobą, bo twoje miejsce będzie wówczas tam gdzie usiłowałaś ulokować moje dziecko.
Potem było spłacanie sióstr i tak przez lata Krysia- Basia. Krysia- Basia. Oczywiście krysia dostała dwa razy tyla co basia, gdyż teście krysi zarządali tego od was- grożąc że w przeciwnym razie wyjawią waszemu kochanemu zięciowi na co krysia leżała w szpitalu w wieku piętnastu lat. Myśleliście że nie wiem??? ups! Usłyszałam jak rozmawialiście o tym, w czasie gdy wchodziłam do was a drzwi na zewnątrz mieliście otwarte. Jak żeście mnie zobaczyli, to zmieniliście temat. W między-czasie zostawiłam ci mamusiu na przechowanie moją ślubną wyprawę składającą się z masy kryształów i porcelany, bo jak mówił ojciec- gary to sobie kupicie, bo będziecie musiały a to , to będzie dla was pamiątka na całe życie, gdyż nie chciałam aby mi ją Marcinek wytłukł, gdyż nauczył się chodzić po schodach i zaczął zaglądać na strych.
Krysieńka doiła cię tatusiu przez całe życie, przyjeżdżała średnio dwa razy w tygodniu i nigdy nie odjechała z niczym, jak coś od niej- to ona taka nieszczęśliwa, taka biedna, a w stosunku do mnie, do waldusia, który już wówczas był alkoholikiem, to „ja to mam a wy to jesteśta dzady”. Gdy umarłeś, mamusi się zdawało że wciąż będę zapie...lać w jej gospodarce za friko, powiedziałam jej że jak jest taka samodzielna, to niech sama ze swoim synkiem pilnuje sobie gospodarki, ostatecznie niech krysieńkę ściągnie do pomocy, po trzech miesiącach dobytek z obór znikł. Wtedy raz w tygodniu przyjeżdżała do niej krysieńka, a raz w tygodniu mamunia jeździła do krysieńki, jak wspomniałam że choć raz mogłaby mi pomóc, odpowiedziała że ona ma tylko syna i wyższe cele. W tym czasie mój chory synek zaginął i zginął w wypadku, pijany walduś zaczął krzyczeć żeby wreszcie go szlag trafił, była też wówczas krysieńka prosić na komunię swojego synka i po kolejną dolę. Pamiętam jak po wezwaniu policji, uciekała ze swoją rodzinką, zamiast pomóc w poszukiwaniach, nie wiedziała że idę z drugiej strony rogu domu, powiedziała do swojego męża że muszą stąd szybko zjeżdżać żeby ktoś ich z tą bidotą nie skojarzył.( jej mąż był zdziwiony jej postawą ale posłuchał). Po śmierci syna chciałam odebrać szkło, ale rozpłakałaś się mamuniu że co sobie postawisz?? bo twoje się wytłukło, rozdałaś znajomym, miałam już masę kupionych pięknych książek, więc miałam co włożyć za szyby w regale, zgodziłam się, a TY uroczyście przysięgłaś że dopilnujesz aby do mnie wróciło.
Rok po śmierci syna poszłam do liceum, zdałam maturę, w tym czasie podjęłam również pracę na własny rachunek, w czym pomogli mi sąsiedzi, zajęcie to pozwala mi się dorabiać do dziś. Krysieńka doiła mamusię dokąd miała co doić, po rozpisie wyżerowała jeszcze działkę do której nie miała już prawa, gdyż ojciec spłacił ją dwukrotnie. Pamiętam że podczas rozpisu podjęłam kwestię co będzie jakbyś zaniemogła. Twoje kochane dzieci wyjechały do mnie z buzią jak śmiem, one nie pozwolą i nie dopuszczą, gdy miałaś pierwszy wylew, wiem że to dlatego ze twój kochany synuś z którym zostałaś, cię tłukł,ale to twój wybór, owszem potem się starał, wyłożył dużo kasy na twoje leczenie, ja mam praktykę w rechabilitacji, więc codziennie jeździłam ćwiczyć ci rękę, nawet częściowo odzyskałaś w niej władzę, a odzyskałabyś prawie całą sprawność, gdybyś chciała ćwiczyć. A krysieńka była na miejscu, mieszka w tej miejscowości co szpital i kazała sobie zapłacić za zaglądanie do ciebie. Później przyjeżdżała coraz mniej, pamiętam jak płakałaś że jak miała co wywozić, to była kilka razy w tygodni, a jak nie ma co brać, to musisz skamleć żeby się pojawiła. Gdy miałaś kolejny wylew, po kolejnych ekscesach swojego synka, wiedziałam że umrzesz, jeszcze przed wylewem dzwoniłam do kryśki, prosiłam, przyjedź, pogadaj z nim, ty potrafisz na niego wpłynąć, olała to, stwierdziła że przesadzam i że walduś wie co robi. Jakoś twoje kochane dzieci się tobą nie zajęły, krysieńka jak szalona szukała hospicjum dla ciebie, była do tego stopnia bezczelna że nawet ściągnęła Barbarę do opieki nad tobą i z jakiej racji???przecież przez ciebie i ojca, a właściwie głównie przez ciebie Barbara od lat jest na rencie zdrowotnej. Dzień w którym umarłaś był szczególny, bardzo przypominał dzień w którym zaginął Marcinek, mój jeszcze wówczas mały wnuczek, wymsknął mi się spod opieki, znalazł się po trzydziestu minutach, ale ja i mój syn byliśmy tak zdenerwowani tym faktem, odżyły w nas wspomnienia sprzed lat, więc z tej radości że się znalazł popiliśmy piwa. Potem przyjechała krysieńka, zapłakana, bo ty umierasz. Była również szczęśliwa, gdyż zwolniło się miejsce w hospicjum, oczywiście- po tej informacji walduś kazał wypier... Barbarze, bo już mu nie była potrzebna do ucierania twojego tyłka. Pod wieczór twoje kochane dzieci zaczęły cię ubierać do grobu,, w życiu nie byłam tak wkurzona jak wówczas, twoje kochane dzieci grzebały cię jeszcze żywą. Gdy pół godziny później umarłaś, odczuły satysfakcję że już jest w porządku, bo teraz szykowały do grobu twoje zwłoki. JA,, pod wpływem gniewu i piwa, wyraziłam swój ostry protest na ich zachowanie, na twoją śmierć w sposób ostry i wulgarny. Zapytasz się dlaczego?? przez całe moje życie, tylko ten ostatni miesiąc miałaś w stosunku do mnie ludzkie uczucia, a reszte życia byłaś wyrodną suką, jeśli myślisz że ten miesiąc wyjedna ci moje wybaczenie, to jesteś w błędzie, zabiłaś moją miłość do was, moim zdaniem dopuściłaś się zbrodni na duszy, a tego się nie wybacza.
Po waszej śmierci, walduś przepił waszą gospodarkę, niegdyś budynki pełne wszystkiego i rozległy park maszynowy świeci pustkami, krysieńka podpuszczała go do picia i wyłudzała co się da, mamusina przysięga była fałszywa, krysieńka ukradła moje szkła i wszystko co wartościowe tam zostało a ja się zastanawiam, skąd się tam wzięłam? to na pewno moi rodzice byli? Bo matka udowodniła mi swoją postawą że mnie przywlekła, tylko z kim? Ten podniszczony budynek, w surowym stanie co przejęłam i 1,5h ziemi z 12h. Traktuję jako rekompensatę za kalectwo mojego syna i zniszczenie mi 15 lat życia( 12 lat synka i 3 lata dochodzenia do siebie po szoku związanym z jego śmiercią). Uważam że przyszłam na świat jako sierota, którą podrzucono do piekła.
Ten list nie jest pretensją do losu, ciężkie życie nauczyło mnie zrozumienia innych i radzenia sobie w nim, ten list jest formą wyrzucenia z siebie gniewu, jakby- oddanie go tym, którzy się przyczynili to powstania go.

dada666

Re: Jak powiedzieć chłopakowi o zdradzie?

nawet jeśli związek się nie rozpadnie, to nie liczcie na wybaczenie zdrady, dlatego nigdy nie przyznajcie się . Ja byłam zdradzona, nie rozwiodłam się bo miałam dzieci, ale byliśmy w separacji aż do jego śmierci, nigdy nie wybaczyłam i jedyne uczcie jakie mi zostało do męża to wstręt.

dada666

Re: Pijani kierowcy

a nie przyszło wam do głowy że ten szum- to może odwrócenie uwagi od jakiejś większej afery, ja lubię się napić piwa, ale dopiero wieczorem, gdy mam pewność że nie będę nigdzie jechać. kiedyś lubiłam po piwku wracać z pracy graniczką do domu, zauważyłam że moje reakcje spowalniają się wówczas,,, nooooo i na wszelki wypadek wolę nie ryzykować utraty prawa jazdy więc odpuściłam. reasumując; uważam że to my sami musimy sobie udowodnić że nie warto siadać za kółko pod wpływem i to zanim na naszym sumieniu będzie ciążyć czyjeś zdrowie, bądź życie, jedyna kara która poskutkuje, to utrata prawa jazdy dożywotnio, wszystko inne to ściąganie pieniędzy z ludzi

dada666

Re: Nocne zwidy

Ka wa,, w to się nie wierzy- to trzeba przeżyć. dawno temu zmarła moja babka, była dla mnie i mojego rodzeństwa jak obca. któregoś wieczora położyłam się spać, nie mogłam usnąć więc dla zabicia czasu myślałam sobie o niebieskich migdałach. nagle pościel na mnie zrobiła się bardzo ciężka,zupełnie jakby była nie z pierza. zdziwiona- otworzyłam oczy. widok który ujrzałam wywołał u mnie zgrozę,, otóż na pościeli leżała moja babka z twarzą zbliżona do mojej, wyglądała jak po śmierci, a wyglądała wówczas niemiło,,, przez całe moje życie nie zezwałam jej tak jak wtedy,,gdy znikła - a znikła chyba na widok mojej reakcji- zaczęłam się bać,, i nie mówcie że mi się śniło. byłam zaspana, naćpana itp..gdyż byłam w tym czasie w krainie marzeń :)

dada666

Re: Dorosłe Dzieci Alkoholików

popłakaliście sobie " jak miło" ale, jesteście już dorośli, wielu z was pewnie już opuściło lokale w których nadużywa się trunków i niszczy psyche własnych potomków. na początku proponuję wam wziąć żurnal z mody i stanąć przed lustrem, porównajcie siebie z tymi pięknymi postaciami, zastanówcie się w czym jesteście od nich gorsi.gdy zauważycie już że te różnice są naprawdę niewielkie, zastanówcie się co umiecie, co macie i co możecie z tym zrobić. gdy znajdziecie sposób na własne utrzymanie(pewnie wielu z was już znalazło) zacznijcie drobnymi kroczkami osiągać, wówczas wasza samoocena się zmieni, nabierzecie pewności siebie, wszystkich objawów nie da się zniwelować, ale trzeba próbować, z czasem uwierzycie w siebie i zauważycie jak wielką wartość posiadacie. i nie piszcie o kochających, troskliwych mamuniach, które w swej miłości zmuszają dzieci do życia w patologii, one mogły coś zrobić, mogły to przerwać, ale,,,,,w moim skromnym przekonaniu, dla własnej wygody, niechęci do zmian, obawy przed tym co ludzie powiedzą, kawałka ogonka,,,,udając dobre- przyczyniają się do kaleczenia własnych dzieci.. powodzenia życzę :)

dada666

Re: Jak reagować, gdy matka bije i wyzywa swoje dziecko?

gdy byliśmy mali, ja i moi rówieśnicy często dostawaliśmy w skórę, tak że pręgi na tyłku, czy na nogach nie były niczym dziwnym.dziś nasi rodzice nie żyją a w wielu z nas został uraz do stosowania przemocy. Uważam że dziecko czasem musi dostać klapsa, ale bez agresji, dlatego że musi zrozumieć jakie skutki ma przemoc. dzieci bardzo często reagują impulsywnie, gdy nie dostają czego chcą, biją rączkami, kopią. tę agresję należy w nich zdusić, nie robiąc im przy tym krzywdy. w moim otoczeniu tylko raz spotkaliśmy bite dziecko i od razu było to zgłoszone do lekarza rodzinnego, kobitka po dwóch miesiącach kontroli (3x w tygodniu) z opieki społecznej i groźby utraty dzieci wyprowadziła się z naszej okolicy. słyszeliśmy później że wzięła się w garść i zaczęła dbać i troszczyć się o swoje dzieci- od jej krewnych. raz, przed lewiatanem, widziałam że kobieta( chyba babcia) szarpnęła i krzyknęła na 5-letnią dziewczynkę.każdy, kto tam był-automatycznie odwrócił się w ich stronę, kobieta zmieszana, delikatnie wzięła dziecko za rękę i odeszły.

dada666

Re: Nocne zwidy

medium jesteś i coś chce nawiązać z tobą kontakt, ciekawe czego chce i czy jest złośliwe?a duchów się nie wywoływało? albo robiło jaja w takim miejscu z ponurą atmosferą............wtedy może się coś przyplątać do człowieka :))

dada666

Re: Brak aprobaty dla matki jako prawnego opiekuna

pani ekspert ma rację, niektórzy ludzie mają po to dzieci, by je wykańczać, twoi oboje rodziców mają obowiązek łożyć na ciebie dopóki się uczysz, prawnik na pewno znajdzie rozwiązanie----powodzenia

dada666

Re: Moje beznadziejne życie

z tego co piszesz, zrozumiałam że masz debilnych rodziców którzy chcą abyś dostał się do liceum z renomą. Wiesz- to naprawdę jest straszne, przecież możesz iść do pierwszej lepszej szkoły, która niekoniecznie umożliwi ci dobry start w życie, czy realizację własnych pasji. W podrzędnym liceum nie trzeba się wysilać aby uzyskać papierek, ale czy w głowie będziesz miał to samo co po skończeniu renomowanego? czy dostaniesz się na informatykę i będziesz zdolny do pracy przy programach komputerowych, grach itp.??? Żalisz się że porównują cię do brata, ale już z twojego postu wynika że brat próbował, starał się- nie wyszło, ale ty zamiast go wspierać to masz do niego pretensje.A tak zupełnie serio... Uważasz się za pępek świata, nie masz wiedzy, doświadczenia a chcesz aby się do ciebie dostosowywano, ludzie w koło ciebie starają się dla ciebie, w zamian dostają od ciebie stertę fanaberii i pretensji. może uczyniłbyś ten zaszczyt swemu otoczeniu i przyjrzałbyś się życiu swoich rówieśników, poznał ich problemy,może w tedy docenisz co masz. wiesz ilu twoich rówieśników marzy o dobrej szkole, o studiach, wiesz że młode dziewczyny prostytuują się w celu zdobycia funduszy na szkołę- a ty narzekasz--------

dada666

Re: Czy jesteście przesądne?

mój czarny kot- co chwila przebiega mi pod nogami, potykam się o niego i nic złego się nie dzieje.z tymi przesądami to chyba jest tak, że jak w nich wierzymy- to często się sprawdzają, bez naszej wiary , nie mają racji bytu. słyszałam że jak kobieta w ciąży nosi biżuterię na szyi albo paski, to dziecko może zawinąć się w pępowinę :)

dada666

Re: Życie tragicznymi zdarzeniami z przeszłości

to i tak nic nie zmienia. kiedyś straciłam dziecko, zostawiłam na chwilę pod opieką jego rodzeństwa, odszedł w wypadku. też mogłabym im wmawiać - jak żeście go pilnowali??? ale co to by dało?? gdybym przypuszczała że dojdzie do tragedii, w życiu nie zostawiłabym go pod czyją-kolwiek opieką, gdym wiedziała że upadnę, to bym usiadła- a za taką a nie inną reakcję organizmu nie odpowiadasz- więc żyj, znajdź sobie cel,z czasem będzie lżej,,,, i pozbyj się poczucia winy-twój tata, pewnie wolałby cię widzieć uśmiechniętą.

dada666

Re: Fobia społeczna i rozwód rodziców

a dlaczego zakładasz że bycie innym, musi oznaczać gorszym???inność często oznacza naszą wyjątkowość, wyróżnia nas w tłumie i sprawia że jesteśmy jedyni, niepowtarzalni..............

dada666

Re: Związek z dużo starszą partnerką

no wiesz---- obrażasz mnie,, mimo że podchodzę pod 50-tkę, to wciąż jestem atrakcyjna i oglądają się za mną młodzi faceci..ja sama, nie związałabym się z młokosem- bo niby o czym miałabym z nim rozmawiać, a co dopiero- aby się liczyć z jego zdaniem. Uważam że starsza kobieta, może się czuć w takim związku młodziej, z kolei- młody chłopak- prawdopodobnie ma niewłaściwie poukładane chromosomy, no i jeszcze kasa......

dada666

Re: Życie tragicznymi zdarzeniami z przeszłości

z twojego wątku zrozumiałam, że twój tato popełnił samobójstwo. jak wiesz- dorośli nie odbierają sobie życia z tak błahych powodów jak to że dziecko ma problemy w nauce, bądź trochę rozrabia. raczej starają się te problemy rozwiązać. przyczyną takiego, a nie innego kroku twojego ojca, byli dorośli z jego otoczenia, niestety- nie powiem ci którzy, gdyż nie znam dokładnie sytuacji- więc nie widzę powodu dla którego wytworzyłaś w sobie poczucie winy. owszem- masz do siebie żal że nie zareagowałaś od razu, ale nikt z nas nie ma wpływu na swoje reakcje, blokada w tej sytuacji, to coś zupełnie normalnego. dziwię się tylko twojej matce że pozwoliła ci wierzyć i trwać w tym bezsensownym poczuciu winy.. a tak swoją drogą,, powiem ci to, co mówię każdej młodej dziewczynie-- jak nie masz po co żyć, to zrób sobie dziecko- wtedy będziesz miała po co żyć i dla kogo żyć, dla dziecka-- będziesz chciała i umiała walczyć o własne życie, gdyż od niego, będzie zależeć życie twojego dziecka ( to taka luźna, nic nie znacząca sugestia :) ).

dada666

Re: Brak możliwości i zbyt wysokie ambicje

Jak to nie masz możliwości ????? aby być aktorką, nie wystarczy chcieć, trzeba mieć talent, być kreatywnym, otwartym, brać udział w kastingach, zdać do szkoły filmowej, próbować wszystkiego w tym kierunku. Problem nie polega na tym że wieś uniemożliwia ci zostanie aktorką, problem polega na tym że ty byś chciała aby ktoś cię wypromował, zrobiłby z ciebie aktorkę, podczas gdy ty możesz nie mieć w sobie predyspozycji do tego zawodu.Chcieć sobie można wiele, ale aby być bądź mieć trzeba naprawdę ciężko pracować i często przez wiele lat.

dada666

Re: Nieudana próba samobójcza i wielki żal do rodziców

Pani psycholog ma rację słoneczko,, dziecko nie jest do zaspokajania ambicji rodziców, tylko rodzic do tego aby się troszczył o tych których sprowadził na świat, uczuć się możesz do końca życia, bylebyś tylko chciała i pomyśl o sobie :))

dada666

Re: Co myślicie o reinkarnacji?

to by wyjaśniało, dlaczego podczas hipnozy człowiek potrafi się cofnąć pamięcią do przeżyć z innych wcieleń, więc załóżmy że to bajka, ale mnie bardziej obchodzi jak ludzie mogą wierzyć w coś tak pozbawionego logiki jak wizja katolicka. Bo- skoro istnieje niebo i piekło i diabeł który kusi ludzi by sprowadzić ich dusze do piekła, to po co ten diabeł traci tyle czasu nad jednym świętym który mu się opiera, skoro może ten czas poświęcić tym którzy nie sprawiają mu oporu. Moim skromnym zdaniem, dokładnie jak jest nie wiemy, ale w każdej wizji z życia po życiu jest troszkę prawdy, lecz żadna do końca prawdziwa nie jest, tylko niektóre jej elementy.

dada666

Re: Zawód prawnik i lekarz w oczach Pań

oj,,ale fajne jesteście, trochę sobie kiedyś popisałam na matesie. Tam też wszystkie dziewczyny interesowało serce i wnętrze człowieka, ale jak któryś chłopak chciał się umówić z jedną z tych dziewczyn tęskniących za sercem, to okazywało się że liczy się tylko kasa :))

dada666

Re: Żyć czy umrzeć?

dokładnie,,,pytanie tylko, czy my chcemy aby naszym przeznaczeniem było samobójstwo?? w końcu mamy wolną wolę i możemy powalczyć o siebie :))

dada666

Re: Posądzenie o nękanie

współczuję, jakby ci wysyłali jakieś paskudne sms-y to nie kasuj, tylko zachowaj jako dowód, powinnaś wykorzystać również kamerkę, bądź dyktafon w telefonie, w przypadku nękania, może się przydać.

dada666

Re: Nieudana próba samobójcza i wielki żal do rodziców

słoneczko, moi rodzice zauważali mnie tylko wtedy gdy czegoś nie zrobiłam, bądź za bardzo nabroiłam, dziś jestem im wdzięczna za to że nie zajmowali się moim wychowaniem, gdyż przez brak zainteresowania z ich strony musiałam znaleźć sobie wzorce zachowań gdzie indziej, i zbierałam po są siadach, koleżankach, te wzorce zachowań które moim zdaniem były właściwe i które stosuję do dziś. Dzięki brakowi ich zainteresowania moją skromną osobą, nie przeniosłam ich patologicznych zachowań na moją rodzinę, przez co w mojej rodzinie nie ma przemocy, nadużywania alkoholu i traktowania dziewczyn jako osoby drugiej kategorii, co wciąż jest praktykowane w polskich rodzinach. Więc zamiast dramatyzować, wykorzystaj szansę i stwórz coś lepszego, niż to z czego wkrótce wyfruniesz,,,powodzenia :))

dada666

Re: Co czuje osoba, która chce się powiesić?

mój brat się wieszał kiedyś, odcięto go, reanimacja wróciła mu życie, zapytany dlaczego? odpowiedział że był pijany i coś strzeliło mu do głowy(faktycznie był mocno pijany) powiedział że coś za nim chodziło w jego głowie i podpowiadało mu żeby tak zrobił, a jak już założył sznurek na szyję, to nie miał odwrotu i podgiął nogi.żyje do dziś i więcej nie targał się na własne życie, co widział przez tę chwilkę śmierci klinicznej, nikomu nie powiedział, a od tego czasu minęło z 15 lat.

dada666

Re: Żyć czy umrzeć?

to znaczy,, popolemizowałabym. nikt z nas, w praktyce nie decydował sam o swoim przyjściu na świat, więc kto dał nam prawo abyśmy to życie skracali? również należy wziąć pod uwagę to że w jakimś celu się urodziliśmy i ten właśnie cel powinniśmy zrealizować. Uważam że życie to taki zaawansowany egzamin dojrzałości dla każdego z nas i tylko od nas zależy jak go zaliczymy, dlatego nic w koło nas się nie dzieje bez celu i każda żyjąca w tym łańcuchu istota ma swoje przeznaczenie, właśnie może dlatego niektórych przeznaczeniem jest odebranie sobie życia, po to by stwórca, istota(siła wyższa) mogła zbadać ile warci są ci co zostają przy życiu z otoczenia samobójcy. Na świecie dzieją się różne tragedie, ludzie rodzą się chorzy, nagle stają się chorymi, inni się o nich troszczą i wyrzekają się dla nich, są jeszcze wojny, kataklizmy, patologie i bieda. A jednak ludzie wytrzymują takie rzeczy i znajdują wartości w swoim życiu, więc zanim ktoś sobie założy sznurek na szyję, bądź podetnie sobie żyły, czy nie powinien się najpierw zastanowić nad tym czy na pewno jego przeznaczeniem jest zostać samobójcą????

dada666

Re: Trauma po zachowaniu się rodziny po zaginięciu syna

masz rację,właśnie o to chodzi, z jednej strony chciałabym się pozbyć tych uczuć, bo zatruwają życie, z drugiej jeśli ja zapomnę o maleństwie, to będzie tak jakby nie istniał, inaczej, zależy mi na tej pamięci, lecz ona sama w sobie przywołuje bolesne wspomnienia i gniew.

dada666

Re: Trauma po zachowaniu się rodziny po zaginięciu syna

mili jesteście, ale żeby to było takie proste??????, gdy ma się w danym miejscu dom, firmę, gdy dorosłe, już w tej chwili dzieci mają własne rodziny...to ja już poczekam sobie aż mojego braciszka sumienie zagryzie , jeśli je ma, a poza tym, w tym miejscu żyje dużo ludzi którzy , w tamtych czasach wspierali, więc to dobrzy ludzie. a mój brat, w końcu całe swoje życie, bawił się, używał i dużżżżżżżżżżżżo pił, pewnie wątroby, już nie ma, poczekam, zwłaszcza że mój pierworodny jest jego spadkobiercą, dopilnuje jego wyrzutów, żeby mu się nie odmieniło.

dada666

Trauma po zachowaniu się rodziny po zaginięciu syna

wszystkim radzicie, to może coś wymyślicie.
w 1999 roku zmarł mój syn, w wypadku.a dokładnie zaginął i odnalazł się po dwóch dniach nieżywy. utonął w zbiorniku wodnym, który zrobił jego tata, tatusiowi nie chciało się zabezpieczyć tego zbiornika, ale to nic, tatuś już nie żyje, więc ten fakt nie boli. Marcinek był chorym dzieckiem, miał porażenie mózgowe i zespół downa, żył 12 lat. miał zgodnie z diagnozą całe życie wegetować, ale tak bardzo chciał osiągać. mam córkę młodszą od niego, gdy widział że ona zaczyna chodzić, rehabilitacja jego osoby, to była współpraca, nauczył się chodzić gdy miał 4 latka, nie był psychicznie zdrowy, miał znaczny stopień upośledzenia, zwolniony z obowiązku nauczania, ale drobnymi kroczkami osiągał. zanim odszedł,ćwiczyliśmy jamę ustną aby mógł mówić. tylko raz usłyszałam od niego mamo.ale to tak obrazowo, a teraz o problemie,przez całe jego życie byliśmy bardzo biedni, często nie było co jeść, zimno i brakowało wszystkiego, ale mieliśmy siebie i byliśmy w tej biedzie szczęśliwi, Marcinek zaginął, to była chwilka, zniknął i już go nie było, nigdzie, mieszkam naprzeciw matki i brata, najpierw musiałam się wydrzeć na matkę, aby zgłosiła zaginięcie, potem usłyszałam jak mój brat wydziera się "żeby go wreszcie szlag trafił to będzie spokój" i na pocieszenie, w tym dniu, moja młodsza siostra prosiła na komunię syna, gdy Marcin zaginął i już policja była powiadomiona zauważyłam jak szykuje się do wyjazdu, nie dość, usłyszałam jak mówi do swojego męża "zbierajmy się stąd szybko, bo jeszcze ktoś nas z tą bidotą skojarzy". Dziś jestem samodzielna, po śmierci syna poszłam do szkoły zdałam maturę, studia zaczęłam, ale odpuściłam ze względu że moje żyjące dzieci weszły w trudny wiek. dorobiłam się i nie jestem biedna. ALE nie potrafię wybaczyć, nie potrafię zapomnieć,nie umiem zaakceptować odejścia syna, wiem umarłby,kiedyś na pewno, dla niego lepiej, ale ja czekam dnia aby zobaczyć brata w trumnie, jest mi przykro że muszę widzieć go przez okno, siostrę mniej, gdyż na co dzień jej nie oglądam, mam uraz, do rodziny, za to że wszyscy, jak jeden mąż olali nas za to że nie oddaliśmy Marcinka do domu opieki społecznej. starałam się nie odczuwać tych emocji, zwłaszcza że jak mnie najdą, to blokują mnie na parę dni, ale nie potrafię zapomnieć

dada666

Re: Zepsuj marzenia

jako widok z okna na posesję sąsiada :)
zakocham się z wzajemnością:)

dada666

Re: Usunęłam dziecko

chwilka, skoro się powołuje życie, to, to już jest życiem, ja nie mówię nie masz wyboru, ten wybór jest. można urodzić dziecko i z myślą o nim rezygnować z siebie, można oddać dziecko do adopcji i kogoś uszczęśliwić, można zatrzymać dziecko i dręczyć, bo kim bym ja nie była gdyby nie to dziecko i można je zabić, można też je pokochać i cieszyć się że jest. Najgorszym wyborem jest urodzić dziecko i zamordować, a takie przypadki też się zdarzają. To są nasze wybory, więc skoro się na któryś decydujemy, to nie użalajmy się potem nad sobą jacy to jesteśmy nieszczęśliwi. Jeśli się ma sumienie, te decyzje są podejmowane w nim, i autorka postu też tę decyzję podjęła. Nie wiem co sobie myślała decydując się na to, tym bardziej że ja mając do wyboru moje życie a dziecka, wybrałabym dziecka, dlatego nie wnikam. Chcę tylko powiedzieć że osoby posiadające sumienie, decydując się na taki krok, automatycznie decydują się na wyrzuty sumienia do końca swoich dni, gdyż nawet jak później mają inne dzieci, i jeśli nawet udzielają się dobroczynnie aby zmazać ten czyn, to i tak się czują winni.dla przykładu, znam taką starszą panią która usunęła trzy ciąże, dlaczego? pierwsze dziecko urodziło jej się chore i z myślą o nim , by nie było prześladowane przez rodzeństwo,kolejne usunęła. Córkę leczyła, jej wady są prawie niewidoczne a ona,, została z jednym dzieckiem które całe życie trzymała pod kloszem,, i ma ogromne wyrzuty sumienia, mimo że jest już staruszką.

dada666

Re: Usunęłam dziecko

~ttttttttt
~ttttttttt • 16.04.2013, 20:40

naprawdę żenada to ocenianie. a właściwie potępianie i skrajna pogarda, to wam powinno być wstyd.
no,,, faktycznie,, jej potrzeba współczucia i zrozumienia...a gdzie jej zrozumienie, własnych 9 miesięcy nie mogła poświęcić, by to co chce żyć ,,żyło, przecież mogła oddać do adopcji, ktoś , kto pragnie by się ucieszył..Ono było za maleńkie by walczyć o siebie, a ona mu tego wyboru nie dała,, twoja frajda i widzi- mi-się też jest dla ciebie ważniejsz, niż czyjeś życie?????

dada666

Re: Dobrowolne zgłoszenie się do domu dziecka

no, nie wiem, ale wydaje mi się że w takich przypadkach, to reagują od razu, tylko trzeba powiedzieć że się obawia takiej czy innej reakcji, wiem jedno, nie można
milczeć i cierpieć, nawet jakby przez jakiś czas miało być gorzej to potem przynajmniej będzie nadzieja na zmianę, nie zrobienie niczego, to trwanie w tym.

dada666

Re: Usunęłam dziecko

w twoim wieku zaszłam w ciążę, nie kochałam jego ojca, wyszłam za niego za mąż i też go nie pokochałam, nigdy nie żałowałam że to dziecko się urodziło, a jego pierwszy uśmiech był milszy, słodszy, niż niejedna balanga z przyjaciółmi swoją drogą-śliczny i dobry chłopak z niego wyrósł,,jeśli masz sumienie, wyrzuty będziesz miała do końca życia, sory, ode-mnie współczucia nie dostaniesz, dalej nie pisze....................................................

dada666

Re: Czym jest życie?

Kochana- nie kochana, to jest uczucie, którego jeśli nawet nie ma , to w każdej porze życia może nami zawładnąć, ważne jest, czy jest się potrzebnym, jeśli nie, to trzeba sobie wyznaczyć cel i dążyć do niego. jest tyle do zrobienia, zaopiekuj się dzieckiem z domu dziecka, nie mówię o adopcji, raczej o czymś w rodzaju cioci, tyle zwierząt szuka domu, pomyśl, na pewno kogoś znajdziesz:)

dada666

Re: Wątpliwości po odejściu od męża z powodu jego alkoholizmu

to fajne forum, daje wiele możliwości min. poczytaj posty nastolatków,tam znajdziesz teksty, które być może twoje dziecko nie będzie zamieszczać w necie i pomyśl, przez co można właśnie dla tego przejść i nie żałować.Pomyśl jeszcze o twojej sytuacji prawnej do mieszkania, jak nie masz praw, to w wioskach można wynająć za nieduże pieniądze, jak się pracuje.

dada666

Re: Szybka śmierć

podstawowa zasada , zaakceptuj sam siebie, ty nie jesteś nieudacznikiem, tylko nie widzisz własnej wartości. indywidualizm nie jest wadą tylko zaletą, dzięki niemu jesteśmy inni, wyjątkowi, szczególni. jeśli będziemy postrzegać się jako bezwartościowi, to nic nie osiągniemy, zwróć uwagę na twórców, artystów, naukowców, oni też byli inni, wyjątkowi i nikt ich nie doceniał, nie wszystkich ale wielu, może ty też masz jakiś ukryty potencjał który musisz odnaleźć, ale najpierw sam musisz się dowartościować, jak nie potrafisz, skorzystaj z pomocy lekarza, później zmienisz środowisko i znajdziesz na pewno przyjazne dusze. więcej wiary, bo nic nie trwa wiecznie.