Skocz do zawartości
Forum
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Gość Adaska

Życie z depresją

Rekomendowane odpowiedzi

Psycholog - psycholog , w czym pomoże w spotkaniu raz na jakiś czas płatnym .
Ja uwalam że potrzebny jest psycholog osobom bliskim którzy otaczają mnie .
Ja zamykam się w sobie , mam swój świat - środków na życie nie potrzebuje dorobiłem do końca życia nie skonsumuję i tu jest problem z bliskimi gdzie w kółko powtarzanie MASZ SIĘ WZIĄĆ W GARŚĆ - NIE SIEDŹ BEZCZYNNIE - DO PRACY JEDŹ PRACOWAĆ - ZA MAŁO JESTEŚ W PRACY - POMÓGŁBYŚ NAM KIEDY NAM JEST CIĘŻKO itd. - to bliscy mają z sobą problem nie ja .
Ja potrzebuję spokoju , zrozumienia i prawdziwej przyjaźni - jeśli to bym otrzymał to przypuszczam że szybko by wrócił do równowagi gdzie mógłbym im pomóc na tyle ile bym potrafił .
Tylko moja pani sporo lat młodsza nie potrafi mnie zrozumieć , ale ja nie zmuszam że musi być ze mną jeśli nie potrafi być przyjacielem . Dzieci tak dałem im smak dobrego życia , teraz niech oni myślą główkują jak prowadzi się przedsiębiorstwo , mogą sami zarabiać bardzo dobre pieniądze z chęcią oddaję im fermi .Ale tu jest problem TATUŚ PRACUJ my nie potrafimy - ponieważ my mamy swoje prywatne życie ( ja zapieprzałem po 16 godzin dziennie żeby się dorobić jak to mówię to słyszę TATUŚ TO BYŁY INNE CZASY )
To oni potrzebują psychologa żeby wiedzieć jak żyć z ludźmi po pięćdziesiątce żeby im wytłumaczył że rodzic opiekował się tyle lat , a teraz sam potrzebuje pomocy .
Dużo , bardzo dużo w życiu pomagałem bezinteresownie nawet nieznajomym - powinno się wrócić - tak wraca ale bez zrozumienia jedynie ze słowami które tak drażnią - MASZ SIĘ WZIĄĆ W GARŚĆ - MASZ SIĘ WZIĄĆ W GARŚĆ -MASZ SIĘ WZIĄĆ W GARŚĆ -MASZ SIĘ WZIĄĆ W GARŚĆ -MASZ SIĘ WZIĄĆ W GARŚĆ -MASZ SIĘ WZIĄĆ W GARŚĆ -MASZ SIĘ WZIĄĆ W GARŚĆ

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

eeeh..
Jakby czlowiek mógł wziąśc sie w garść to nie miałby depresji ,chyba ze endogenną ale to już inna sprawa.

"Depresja endogenna (choroba afektywna jednobiegunowa)
– uwarunkowana biologicznie, typowa; ostrzejsza w przebiegu od egzogennej; depresja duża, epizod depresyjny o znacznym nasileniu" - Cytat z Wiki choćby. Chyba coś Ci się pomieszało?

łysek
lekarstwo na depresje to musisz wziąć się w garść i nie narzekać
Głupota podobno nie boli. Nie należy się z nią jednak obnosić.

miskowaty
Gwarantuję, że będzie gorzej. Przygotuj się na więcej - to będzie Twoja prywatna wojna z potrzebą odpoczynku, wiecznego. Zapewniam jednak, że z czasem, wbrew Twojemu otoczeniu zaczniesz się podnosić. Powoli niestety ale jednak.
Odpuść sobie uświadamianie najbliższych. Gdyby chcieli Cię zrozumieć sami by się już wszystkim zajęli. Teraz będą się bronić przed nowymi informacjami jak przed ogniem.
Jeżeli możesz pozostawić swoją firmę rodzinie i nie boisz się bankructwa - zrób to. konieczne jest zaprzestanie dotychczasowego sposobu życia, musisz od tego odpocząć a rodzina... rodzina na pewno sobie poradzi, nie mogą przecież wiecznie czepiać się Twoich spodni.
Zacznij się leczyć, farmakologicznie i terapeutycznie. Depresja sprawia, że unikasz jakichkolwiek form leczenia bo tak naprawdę nie chcesz w tej chwili sobie pomóc - jedyne co Ci "łazi" po głowie to samounicestwienie. Nie ma jednak tak lekko. Masz jeszcze bardzo wiele do zrobienia na tym świecie i na pewno chociaż jedną osobę, której będzie ciężko bez Ciebie. Przeciwstaw się. Nawet jeśli będzie skręcało Ci wnętrzności umów się do neurologa, idź i mów o tym wszystkim o czym piszesz. Otrzymasz skierowanie na przeróżne badania - wyeliminuje to lub potwierdzi przyczyny choroby - może masz tętniaka?
Neurolog może także zająć się Twoją depresją nawet jeśli nie będzie znana jej przyczyna. Łatwiej będzie Ci to zaakceptować niż leczenie u psychiatry.
Zawsze pamiętaj o tym, że może być inaczej. Na każdym kroku uświadamiaj sobie ogromny wpływ depresji na Twoje myśli, reakcje, zachowanie. Nie daj sobie wmówić, że to Twój charakter, że jesteś leniwy, że jesteś słaby. Wiesz, że to nie prawda, że depresji bardzo zależy na Twojej słabości.
To, co się wydarzyło w Twoim życiu było z pewnością tym co stworzyło warunki powstania depresji. Prawdziwa przyczyna depresji jest jednak do tej pory nie znana - stąd aż taka ilość leków antydepresyjnych i terapii - można nawet powiedzieć, że to leczenie objawowe, często jednak bardzo skuteczne.
Wiem, że chcesz się po prostu przytulić i zapomnieć o wszystkim. Szukasz ukojenia bo to, co przeżywasz to niezłe piekło. Uczucie to będzie Ci towarzyszyć jeszcze bardzo długo. Szukasz przyjaciela, właściwie przyjaciółki. Zdaj jednak sobie sprawę, że taka osoba może nie istnieć a nawet jeśli to byłoby to jedynie rozwiązanie tymczasowe.
Szukaj siły w słabościach.
Ciężka przed Tobą droga ale dasz radę ją przejść. Nawet jeśli Twój umysł przewróci się do góry nogami, Ty dasz radę.
Masz rację, że gdyby otoczenie inaczej reagowało na Twoją chorobę to byłoby dużo łatwiej. Masz rację, że ktoś powinien poprowadzić Cię za rękę, załatwić tak wiele za Ciebie, podjąć za Ciebie decyzje. Nie stało się tak w Twoim przypadku, nie stało się tak i w moim i wielu innych, a pozostali zakończyli tą podróż w grobie. Piszesz tutaj więc nie chcesz takiego zakończenia. Chcesz by wpłynąć na Twoje otoczenia, ale to nie jest takie łatwe. Na prawdę nie wiele osób potrafi współczuć. Najczęściej uciekają od tego nieprzyjemnego uczucia.
Bądź silny i rozpocznij leczenie.
Wyrzuć z siebie to wszystko, co zatruwa każdy dzień, pisz o tym. Nie gromadź w sobie złości, nienawiści, wybacz najbliższym.
Problemy z pamięcią są na pewno związane z Twoją depresją. Twój mózg musi wykonywać w tej chwili dużo cięższą pracę żeby utrzymać Cię przy życiu i zrozumieć rzeczywistość - robi to kosztem właśnie pamięci.
Zaakceptuj fakt, że jesteś chory, że to choroba jak każda inna i że trzeba ją wyleczyć. Nie poddawaj się depresji.
To nie Trojan siedzi w Twoim mózgu a prawdziwy wirus napisany w C. Musisz znaleźć odpowiednie antidotum.
Pamiętaj jednak, że jeżeli podejmiesz leczenie farmakologiczne to Twój stan może się pogorszyć przez pierwsze dwa tygodnie, czasami dłużej (ja miałem dłużej niestety). Wytrwaj, później będzie lepiej.
Trzymaj się i do napisania.


Gdyby ktoś, kiedyś na chwilę się zatrzymał być może wykwitłaby z tego minuta refleksji. Poszedł jednak zmierzch do poranka a temu wcale nie było do śmiechu, bo gdyby chcieć przeczytać własne wspomnienia można by je odnieść do teraźniejszości a przyszłość przestałaby być potrzebna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W pierwszej kolejności należy zdiagnozować, czy rzeczywiście występuje u Pani depresja, a jeśli tak to jakiego typu tzn. czy ma charakter lekki, ciężki, umiarkowany czy też ciężki. Opisane objawy mogą wskazywać również na innego rodzaju schorzenia np. z obszaru neurastenii, ale aby to określić niezbędna jest diagnoza.
W przypadku zdiagnozowanej depresji farmakoterapia zazwyczaj nie ma charakteru ciągłego (wyjątek może stanowić depresja o ciężkim przebiegu) i trwa zazwyczaj około 3-4 miesięcy aż do uzyskania remisji.
Ponadto za nim zdiagnozuje się depresję należy wykluczyć choroby somatyczne, które nie zdiagnozowane i nie leczone w objawach mogą przypominać stany depresyjne - chodzi tu min. o gospodarkę hormonalną organizmu np. tarczycę.
Leczenie depresji aby było bardziej skuteczne mogą być wsparte psychoterapią, która ma na celu poprawę codziennego funkcjonowania. Zintegrowany proces leczenia sprawia, że okresy nawrotów choroby trwają krócej i mają łagodniejszy przebieg.


Zobacz mój profil na ranking.abcZdrowie.pl

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bliskie osoby oddalają się ode mnie - twierdząc że mam się pozbierać i nie wymyślać chorób np. DEPRESJA takiej choroby nie ma , a że zapominam ponieważ nie chce pamiętać lub udaję że zapominam - widzą mnie zdrowego silnego że nic mi nie dolega . To właśnie ja ich wpędzam w nerwicę i że jestem leniem . Mam normalnie funkcjonować i pracować na pełnych obrotach ponieważ bezemnie nie dadzą sobie rady w firmie . Na to wygląda że ja w ciężkiej depresji myślący o odebraniu sobie życia , zapominający , nie sprawny do pełnienia roli szefa firmy , muszę zrozumieć ludzi zdrowych i im pomagać ( kto tu bardziej potrzebuje psychologa ? )
Moje dzieci i pani z którą żyję nie są dla mnie przyjaciółmi , z dnia na dzień zamiast na powitanie uśmiechu to otrzymuje skwaszone miny , prosząc o uśmiech sam się uśmiechając dając przykład to otrzymuję minę grobową że nie maja powodu do uśmiechu .
Ja potrzebuję przyjaciela !!! który zrozumie i pomoże

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kiedyś byłem słowny , na spotkania przybywałem zawsze i nawet przed terminem - dzisiaj nie przychodzę spóźniam się - ZAPOMINAM - ZAPOMINAM - ZAPOMINAM - zauważywszy u mnie zmiany przypominają mi nie wypominając ( widocznie poszła plotka że skoś jest nie tak ze mną ) widzę zrozumienie . Ale tego zrozumienia nie dają mi bliskie osoby

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Znowu dręczą mnie myśli odebrania sobie życia , ale hamuje te myśli serdeczny uśmiech wnuczki . Od tego dziecinnego uśmiechu nie ma lepszego lekarstwa , żeby tylko o tym wiedzieli dorośli , raczej nie chcą wiedzieć
Co będzie jak przezwycięży ten wirus w mej głowie nad uśmiechem dziecka i pociągnie do zaciśnięcia pętli na szyi , JEDNEJ OSOBY MNIEJ TYLKO NA TYM ŚWIECIE - TYLKO JEDNEJ OSOBY MNIEJ - BLISCY SZYBKO ZAPOMNĄ - tylko dziecko zostanie bez dziadków i nie będzie kto miał jej rozpieszczać
Ale co to kogo obchodzi - może lepiej ta pętla zaciśnięta na szyi - uspokoi wszystkich - co niektórzy się ucieszą
Jak nie odpiszę któregoś razu to będzie oznaczało że wybrałem .........

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jesteś w bardzo trudnej sytuacji dla siebie i dla osób w Twoim otoczeniu. Rozumiem, że wymagasz od innych zrozumienia i współczucia. Znajdziesz je we mnie i osobach na tym forum a to dlatego, że wielu z nas znalazło się w podobnej sytuacji. Nie wymagaj jednak proszę tego samego od bliskich; oni nie są w stanie zrozumieć tego, co się z Tobą dzieje. Kiedyś to do nich dotrze ale do tego czasu musisz sobie poradzić z tym wszystkim, w dużej mierze sam.
My jesteśmy z Tobą, pamiętaj o tym.
Zwal winę na chorobę, nie obwiniaj siebie samego; to nie Ty nawaliłeś, to choroba sprawiła, że nie jesteś w stanie funkcjonować teraz normalnie. Zaufaj mi i wiedz, że to się z mieni! Z czasem choroba będzie ustępować a bliscy otworzą oczy. Na to wszystko potrzeba jednak czasu. Daj sobie ten czas, sobie i innym. Nie musisz nikogo rozumieć ani starać się udawać, że jest wszystko w porządku.
Pamiętaj jednak, że samo nie przejdzie.
Myślisz o śmierci bo nie widzisz już żadnego rozwiązania dla zaistniałej sytuacji. Nie zapominaj, że zawsze jest jakieś inne wyjście, że wszystko można zmienić, wyprostować, naprawić. Potrzeba jednak czasu, dużo czasu i mogę Ci obiecać, że jeżeli uzbroisz się w cierpliwość to w końcu przejdziesz przez ten koszmar.
Odrzuć gniew, nienawiść, rezygnację i daj sobie czas na wyzdrowienie. Zapomnij o tym wszystkim, co robiłeś do tej pory i nawet wbrew otoczeniu zajmij się sobą. Pozwól sobie na wyzdrowienie. Nie odbieraj sobie szansy na lepsze, normalne życie.
Ponawiam swoją prośbę i innych: Wybierz się do Psychologa bo sam nie poradzisz sobie z tym wszystkim.
Wiem, że to pozostali powinni sami się leczyć bo nie potrafią wykazać się współczuciem i zrozumieniem. To takie proste, nieprawda? Ale to w Tobie coś nieźle nawaliło i zapewniam Cię, że pozytywne nastawienie bliskich tego nie naprawi.
trzymaj się swojej wnuczki, nie pozwól chorobie żeby decydowała za Ciebie. Wbrew temu czego pragniesz w tej chwili pozwól sobie pomóc, pozwól sobie wyzdrowieć.
Nie poddawaj się, bądź silny i nie daj się depresji.
Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie i mam nadzieję, że zaufasz temu co napisałem.
Trzymaj się.


Gdyby ktoś, kiedyś na chwilę się zatrzymał być może wykwitłaby z tego minuta refleksji. Poszedł jednak zmierzch do poranka a temu wcale nie było do śmiechu, bo gdyby chcieć przeczytać własne wspomnienia można by je odnieść do teraźniejszości a przyszłość przestałaby być potrzebna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

eeeh..
Masz rację , popieram twój punkt widzenia ale , właśnie ale - mam ogromnego dola dzisiaj , nie mogę się pozbierać .
Wiem że muszę udać się do neurologa ale nie mogę - COŚ MNIE TRZYMA pomimo że wiem że może pomóc
Wiem że muszę udać się do psychologa ale nie mogę ponieważ w mej głowie jest zakodowane że nie psycholog mi pomoże ale przyjaciel który się zjawi
Coś mnie blokuje !!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wioletta Żmiejko
W diagnozę jednosodową to nie wieżę ponieważ zastosowaniem nieodpowiednich leków można zrobić nieodwracalne krzywdy dla organizmu .
Boję się lekarzy !!!
Boję się leków !!!
TO JEST OPÓR MEGO ORGANIZMU który czeka na zbawiciela w formie PRZYJACIELA

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

InnyInna
Dzięki za wsparcie - ale jak znaleźć tą odwagę do walki w samotności .
Jan nic nie chcę udowadniać w swoim życiu , chce w spokoju kontynuować .
To co chciałem , pragnąłem miałem - dusza moja jest zadowalana z tego co przeżyłem i osiągnąłem

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Swego czasu przesiedziałem dłuuugie godziny z głową na klawiaturze wydając z siebie nieartykułowane dźwięki (jęcząc). Trzymałem się wtedy kurczowo lekarki domowej, z którą miałem dobry kontakt i broniłem się jak tylko mogłem przed przyznaniem się sobie do choroby.
Wiem, że chciałbyś po prostu kontynuować swoje życie ale to już nie jest możliwe. Nie da się zawrócić. Teraz musisz przebrnąć przez to wszystko i w zasadzie nauczyć się żyć od nowa. Teraz jesteś zrozpaczony i pełen rezygnacji ale za jakiś czas zauważysz jak bardzo zmienił się sposób w jaki patrzysz na świat i otaczające Cię życie. Nie jest to widok przyjemniejszy od poprzedniego, ale o wiele bardziej prawdziwy. Czy ma to jakieś znaczenie? Myślę, że tak.
Powinieneś teraz pozwolić sobie być chorym, zaakceptować tą sytuację i podjąć walkę, nie tylko dla siebie. Każde życie ma znaczenie i wpływ na innych. Na pewno jesteś potrzebny, musisz jedynie wiedzieć, że zbyt wiele osób tego nie dostrzega - tak jest im łatwiej.
Musisz komuś zaufać, nie masz innego wyboru. Musisz zaufać w diagnozę lekarza i podjęte przez niego leczenie. Myślisz o śmierci więc co masz do stracenia? Pamiętaj, że na umieranie masz jeszcze mnóstwo czasu a ból, który Cię rozdziera nie przekracza tolerancji człowieka. Dasz radę!
Spróbuj sobie pomóc zanim posuniesz się do ostateczności.
W tej chwili postaraj się zająć czymkolwiek. Sprawdź, co może odciągnąć Twoje myśli od problemów. Jeżeli jest to czytanie to czytaj, jeżeli muzyka to jej słuchaj. Staraj się uciekać myślami od depresji i śmierci najdalej jak się da.
Rozmawiaj. Jeżeli nie możesz znaleźć nikogo zaufanego to pisz tutaj. Pisz o wszystkim, co przychodzi Ci do głowy.
Rusz się z miejsca i spróbuj zmęczyć. Możesz biegać, ćwiczyć a nawet kopać dołki łopatą. Ważne jest żebyś zmęczył się fizycznie. Pomoże Ci to nie myśleć tak intensywnie o depresji, poprawi Twój sen a organizm wytworzy endorfiny, które częściowo zniwelują działanie depresji.
Zadbaj o to żebyś mógł się odprężyć, odpocząć. Zadbaj o swój sen; jest niezwykle ważny w procesie leczenia.
Na koniec, jeszcze raz, zaufaj lekarzowi.
Pamiętaj, że nie jesteś sam. Walcz, masz do tego prawo.
Na razie.


Gdyby ktoś, kiedyś na chwilę się zatrzymał być może wykwitłaby z tego minuta refleksji. Poszedł jednak zmierzch do poranka a temu wcale nie było do śmiechu, bo gdyby chcieć przeczytać własne wspomnienia można by je odnieść do teraźniejszości a przyszłość przestałaby być potrzebna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

przekonałem się że w chorobie największa nieczulące maja bliscy , ich nie interesuje że coś się dzieje zemną że zapominam .
Próbują ze mną rozmawiać nie o chorobie , tylko co zemną się dzieje . musztrują mnie czemu tego nie zrobiłem , tłumaczę że zapomniałem , nie potrafią zrozumieć czemu zapomniałem .
Szukam pomocy u pseudo przyjaciół , tak ich nazywam dzisiaj ponieważ nie pomiga nie zrozumieją nie interesuje ich przyjaciel który popadł w chorobę .
Znajomi dalsi jak widzą co się dzieje ze mną to maja zamiary oszukać mnie na zasadzie zabrać w 100% co posiadam .
JESTEM SAM !!!
Jak byłem zdrowy pomagałem innym to nachodzili ciągle mnie , dzisiaj tak nachodzą jak potrzebują żeby im pomóc , żeby im pomóc , im pomóc , pomóc .......
TAKIE ŻYCIE JEST OKROPNE - CZY LUDZIE SA OKROPNI - BEZ SKRUPUŁÓW
Ja byłem wychowany od małego że jak widzisz człowieka w potrzebie to pomóż bez różnicy kim jest - kimś ważnym , czy koszarem

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Atak przez bliskich na mnie
- nasiliły się ataki na mnie powodem jest że zapominam ( sam się wkurzam na siebie za to ) co jakiś czas mam ochrzan że jak to można zapominać , należy pisać , notować itd. , tylko że ja zapominam gdzie położyłem kartkę , notes .
Nie mogę tego znieść ataku na mnie
- nasiliły się ataki czemu jestem zamyślony , czemu siedzę w domu , za pracę bym się wziął przecież jestem zdrowy
NIE ZNIOSĘ TEGO DŁUŻEJ !!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Przechodzień

Zbierz swoje siły i nie ukrywając wściekłości, bardzo stanowczym głosem wykrzycz w stronę atakujących:
"Odp*****cie się ode mnie!". Serio, na jakiś czas podziała.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie musisz używać takich sposobów, ale leczenie mógłbyś rozpocząć. Wierz mi, że trochę czasu upłynie zanim zrozumiesz, że inaczej się nie da.
Jeśli najbliższym nie potrafisz niczego wytłumaczyć, to skup się na sobie i zacznij się leczyć.


Gdyby ktoś, kiedyś na chwilę się zatrzymał być może wykwitłaby z tego minuta refleksji. Poszedł jednak zmierzch do poranka a temu wcale nie było do śmiechu, bo gdyby chcieć przeczytać własne wspomnienia można by je odnieść do teraźniejszości a przyszłość przestałaby być potrzebna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiesz gdzie jest najwięcej znieczulicy ? W domach..Bardzo często rodzina nie widzi cierpienia chorego człowieka ....bo przeciez jakoś sobie radzi ,chodzi ,ma swoje pasje ..inie narzeka .Jesli nie narzeka to znaczy ze nie cierpi ....To znaczy ze ma siłę i nie potrzebuje wsparcia i pomocy ..Takie myślenie ...A często ludzie nie potrafią mowić o swoim cierpieniu ...
Niestety takie czasy ....ludzie muszą radzic sobie sami .
Chociaż spróbuj zadzwonić do tego neurologa i zamówić wizytę domową .Być może nie dużo potrzeba żeby Ci pomóc...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


×
×
  • Dodaj nową pozycję...