Skocz do zawartości
Forum
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Gość A...6

Co mam myśleć o takim związku?

Rekomendowane odpowiedzi

Gość A...6

Półtora roku po ślubie. Nie potrafimy się dogadać ciągle robię wszystko źle nie tak sprzątam, gotuję inaczej niz jego mama itp itd...mamy zamieszkać z teściową z czego mam się odpisać od wszystkiego i nie widzę problemu jednak powiedziałam ze za swoje pieniądze kupię konkretniejsze rzeczy skoro on nauczył mnie myśleć co będzie jak się rozpadnie to mu się nie podoba... Terapia jaka kolwiek odpada powiedział ze nie na nowy. Mówi ze kocha jednak nie ma nawet o czym rozmawiać ze mna o miłym sms, słowie mogę zapomnieć choć już kiedyś tyle prosilam o zainteresowanie czy czas... Wyprowadziłam się po miesiącu wróciłam, wszystko wróciło mało rozmawiamy każdy raczej żyje swoim życiem.. Kocham go ale nie czuję się szczęśliwa niewiem już co powinnam zrobić

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Książę ze Shreka

No nic ... Sam miałem kiedys chłopaka , na którym mi bardzo zależało , ale ze mną zerwał ... Bo byłem zbyt dziecinny i głupkowaty ... Płakałem z kilka miesięcy , ale cóż takie życie 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przykro to czytać. Mężowi (Nie)zależy na tak świeżym małżeństwie bo woli żyć swoim życiem.

Jeszcze te przytyki że nie gotujesz jak jego mama.. przed ślubem też Ci tak mówił?

Terapia nie ma mowy? No to masz problem bo tu terapia by się przydała ta małżeńska. Tylko do tego trzeba dwojga małżonków i to zaangażowanych i chcących podjęcia jej trudu. Twój mąż od razu mówi nie. On ma gdzieś to małżeństwo.

A to będziesz miała na dokładkę..

29 minut temu, Gość A...6 napisał:

mamy zamieszkać z teściową z czego mam się odpisać od wszystkiego

 

Albo pogadaj szczerze z mężem i to ostro. Co dalej z wami? Co on zamierza. Albo coś robicie i walczycie albo się rozchodzicie. 


L'amore non ha un senso, L'amore non ha un nome
L'amore bagna gli occhi, L'amore riscalda il cuore
L'amore batte i denti, L'amore non ha ragione
L'amore esiste...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość ka-wa

Za mało go widać znałałaś przed ślubem. 

19 minut temu, Gość A...6 napisał:

mamy zamieszkać z teściową z czego mam się odpisać od wszystkiego i nie widzę problemu jednak powiedziałam ze za swoje pieniądze kupię konkretniejsze

Od czego masz się odpisać, jak do niczego nie jesteś dopisana!? 

Jak zamieszkacie u teściowej, to nie tylko będziesz podporządkowana mężowi, to jeszcze teściowej. 

Nie wiem jakie konkretniejsze rzeczy chcesz kupować, ale co byś nie kupiła nic nie bedzie Twoje, tylko wspólne, chyba, że załatwicie sobie rozdzielność majątkową, ale to nie ma nic wspólnego z teściową. 

Ja bym na Twoim miejscu rozważała rozwód, dziękuję za taką miłość😂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość A... 6
9 minut temu, laurette napisał:

Przykro to czytać. Mężowi (Nie)zależy na tak świeżym małżeństwie bo woli żyć swoim życiem.

Jeszcze te przytyki że nie gotujesz jak jego mama.. przed ślubem też Ci tak mówił?

Terapia nie ma mowy? No to masz problem bo tu terapia by się przydała ta małżeńska. Tylko do tego trzeba dwojga małżonków i to zaangażowanych i chcących podjęcia jej trudu. Twój mąż od razu mówi nie. On ma gdzieś to małżeństwo.

A to będziesz miała na dokładkę..

 

Albo pogadaj szczerze z mężem i to ostro. Co dalej z wami? Co on zamierza. Albo coś robicie i walczycie albo się rozchodzicie. 

Rozmawiam codzień, co drugi 🤷‍♀️ i stale słyszę zobaczymy, czas pokaże... Tylko ten czas leci i jest bez zmian... Co do obiadów tak stale jest bo on woli tak a nie tak bo jego mama tak robila ze nie powinnam mieć z tym problemu skoro robię dla niego to powinnam pod niego... Przykre ale prawdziwe... Powtarza żeby zacząć od nowa zakopać topór wojenny ale nic z tym kierunku nie robi i główny temat to "daj pieniądze" na wyszukiwanie domu teściowej... Jak nie to on tego nie widzi bo ja nie doceniam ze to on robi dla nas stara sie...no a co do terapii proponowałam już wiele razy i ciągle jest nie...na codzień tez za bardzo nie rozmawiamy 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, Gość Gość A... 6 napisał:

Rozmawiam codzień, co drugi 🤷‍♀️ i stale słyszę zobaczymy, czas pokaże... Tylko ten czas leci i jest bez zmian... Co do obiadów tak stale jest bo on woli tak a nie tak bo jego mama tak robila ze nie powinnam mieć z tym problemu skoro robię dla niego to powinnam pod niego... Przykre ale prawdziwe... Powtarza żeby zacząć od nowa zakopać topór wojenny ale nic z tym kierunku nie robi i główny temat to "daj pieniądze" na wyszukiwanie domu teściowej... Jak nie to on tego nie widzi bo ja nie doceniam ze to on robi dla nas stara sie...no a co do terapii proponowałam już wiele razy i ciągle jest nie...na codzień tez za bardzo nie rozmawiamy 

W takim razie tylko się ludzisz że coś sie naprawi. Maż Cie zbywa takim gadaniem, ze "czas pokaze". Czas nic nie naprawi jedynie wlasnie bedziesz sie utwierdzac w przekonaniu ze to małzenstwo to porazka. Zeby coś sie działo to musi byc działanie ze strony twojej i męza. Tu tego nie ma. 

Jeszcze moglabys probowac postawić go przed scianą albo terapia albo rozwód i co on by wybrał. Ale nie wiem czy tego chcesz. Moze wyjedz gdzies i sie zastanow nad waszym zwiazkiem. Czy nie lepiej wziac rozwód.

To ze wmieszal do waszego zycia matke to tylko pogarsza sprawe. Moze to maminsynek jest? 

I jeszcze jakim prawem on wymaga od ciebie pieniedzy na dom dla mamy?????????


L'amore non ha un senso, L'amore non ha un nome
L'amore bagna gli occhi, L'amore riscalda il cuore
L'amore batte i denti, L'amore non ha ragione
L'amore esiste...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Xoxo

Jak coś nie pasuje to niech sam się za to weźmie - księciunio się znalazł, któremu tylko mamusia dogodzi... 🤣 Gdyby mógł to by się z nią ożenił. 

Ten facet nie nadaje się do jakiego kolwiek związku, a co dopiero do małżeństwa. On ma jeszcze mleko pod nosem

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość A... 6
32 minuty temu, Gość ka-wa napisał:

Za mało go widać znałałaś przed ślubem. 

Od czego masz się odpisać, jak do niczego nie jesteś dopisana!? 

Jak zamieszkacie u teściowej, to nie tylko będziesz podporządkowana mężowi, to jeszcze teściowej. 

Nie wiem jakie konkretniejsze rzeczy chcesz kupować, ale co byś nie kupiła nic nie bedzie Twoje, tylko wspólne, chyba, że załatwicie sobie rozdzielność majątkową, ale to nie ma nic wspólnego z teściową. 

Ja bym na Twoim miejscu rozważała rozwód, dziękuję za taką miłość😂

Chodzi o pieniądze z wesele ponieważ jak się raz wyprowadziłam to je podzieliliśmy, zawsze myślałam nie ważne co i kogo ale robimy to dla nas ale słysząc co chwilę ja kupiłem to i to chociaż wiem ze to moje... Badz że on się na rozwody na patrzył więc woli się zabezpieczyc to wkoncu i ja stwierdzilam nie dam na remonty jakieś tylko np pralka lodówka stół sofa itp... Ale to tez jest źle bo nie powinnam mówić na co, a ja poprostu nauczyłam się od niego.. Pode mnie został dom przebudowany tzn oddzielne wejście i ciągle słyszę ze tego nie doceniam a jeszcze mówię jakie wymogi mam na co dam na co nie... Ręce opadaja

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Gość Gość A... 6 napisał:

ciągle słyszę ze tego nie doceniam

 

27 minut temu, Gość Gość A... 6 napisał:

Powtarza żeby zacząć od nowa zakopać topór wojenny ale nic z tym kierunku nie robi

 

27 minut temu, Gość Gość A... 6 napisał:

co do terapii proponowałam już wiele razy i ciągle jest nie...na codzień tez za bardzo nie rozmawiamy 

 

27 minut temu, Gość Gość A... 6 napisał:

Co do obiadów tak stale jest bo on woli tak a nie tak bo jego mama tak robila ze nie powinnam mieć z tym problemu skoro robię dla niego to powinnam pod niego

 

Godzinę temu, Gość A...6 napisał:

Kocham go ale nie czuję się szczęśliwa

 

Godzinę temu, Gość A...6 napisał:

Nie potrafimy się dogadać ciągle robię wszystko źle

 

Godzinę temu, Gość A...6 napisał:

Terapia jaka kolwiek odpada powiedział ze nie na nowy.

 

Godzinę temu, Gość A...6 napisał:

Wyprowadziłam się po miesiącu wróciłam, wszystko wróciło mało rozmawiamy każdy raczej żyje swoim życiem..

Spojrz na te fragmenty które sama napisałaś. Zobacz ile tego jest. A pewnie dałoby sie i więcej tego wyhaczyć. Zastanów się poważnie nad tym małzeństwem bo masz prawo do szczęscia. 


L'amore non ha un senso, L'amore non ha un nome
L'amore bagna gli occhi, L'amore riscalda il cuore
L'amore batte i denti, L'amore non ha ragione
L'amore esiste...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość A... 6
24 minuty temu, laurette napisał:

W takim razie tylko się ludzisz że coś sie naprawi. Maż Cie zbywa takim gadaniem, ze "czas pokaze". Czas nic nie naprawi jedynie wlasnie bedziesz sie utwierdzac w przekonaniu ze to małzenstwo to porazka. Zeby coś sie działo to musi byc działanie ze strony twojej i męza. Tu tego nie ma. 

Jeszcze moglabys probowac postawić go przed scianą albo terapia albo rozwód i co on by wybrał. Ale nie wiem czy tego chcesz. Moze wyjedz gdzies i sie zastanow nad waszym zwiazkiem. Czy nie lepiej wziac rozwód.

To ze wmieszal do waszego zycia matke to tylko pogarsza sprawe. Moze to maminsynek jest? 

I jeszcze jakim prawem on wymaga od ciebie pieniedzy na dom dla mamy?????????

Patrzę na to ze kiedyś były naprawdę dobre chwilę i boję sie ze będę tego żałować, raz się wyprowadziłam przychodził prosił przepraszał wróciłam w styczniu a od miesiąca ponad jest dalej zle 😔 co do teściowej nieraz mówiłam niech odetnie pępowinę ale ma odmienne zdanie o pomoc jaką kolwiek muszę się prosić, co do pieniędzy to i dla mnie nie było by problemu gdyby nie to wszystko co się dzieje a przede wszystkim to ze on stale powtarza co jego co mamy że woli się sam zabezpieczyć bo różnie bywa więc i mi sie lampka zapaliła ze skoro mam na coś dac to nie panele itp tylko np pralka lodówka itp to też jest zle... 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Teraz, Gość Gość A... 6 napisał:

Patrzę na to ze kiedyś były naprawdę dobre chwilę i boję sie ze będę tego żałować, raz się wyprowadziłam przychodził prosił przepraszał wróciłam w styczniu a od miesiąca ponad jest dalej zle

No i sama widzisz. Wrócił,błagał jak sie postawilas, pokazałas sprzeciw. Wtedy wrócił i sie kajał. W normalnym zyciu jest inny. Tamto to tylko gra, klamstwo by cie zatrzymac. Gdybys kilka razy tak zrobila to istnieje szansa ze ktoregos dnia by wcale nie blagał o twoj powrot tylko dałby sobie spokoj. 

Klasyczny przykład "zmiany" ale tymczasowej gdy sytuacja sie wymkneła spod kontroli a delikwentowi wali sie grunt pod stopami. Nie wierz w to.

Dlaczego zdecydowalas sie na slub?Jak dlugo sie znaliscie?


L'amore non ha un senso, L'amore non ha un nome
L'amore bagna gli occhi, L'amore riscalda il cuore
L'amore batte i denti, L'amore non ha ragione
L'amore esiste...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość A... 6
28 minut temu, laurette napisał:

W takim razie tylko się ludzisz że coś sie naprawi. Maż Cie zbywa takim gadaniem, ze "czas pokaze". Czas nic nie naprawi jedynie wlasnie bedziesz sie utwierdzac w przekonaniu ze to małzenstwo to porazka. Zeby coś sie działo to musi byc działanie ze strony twojej i męza. Tu tego nie ma. 

Jeszcze moglabys probowac postawić go przed scianą albo terapia albo rozwód i co on by wybrał. Ale nie wiem czy tego chcesz. Moze wyjedz gdzies i sie zastanow nad waszym zwiazkiem. Czy nie lepiej wziac rozwód.

To ze wmieszal do waszego zycia matke to tylko pogarsza sprawe. Moze to maminsynek jest? 

I jeszcze jakim prawem on wymaga od ciebie pieniedzy na dom dla mamy?????????

No i w tym domu mamy również inmy zamieszkać tyle ze oddzielne wejścia zrobione bo to był moj warunek a teraz mówi ze to ja go z tym wszystkim zostawiam i ma radzić sobie sam, pomimo ze tłumaczyłam że nie, tylko mam swoje zdanie co do wydatków sam mnie tego nauczył 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość A... 6
3 minuty temu, laurette napisał:

No i sama widzisz. Wrócił,błagał jak sie postawilas, pokazałas sprzeciw. Wtedy wrócił i sie kajał. W normalnym zyciu jest inny. Tamto to tylko gra, klamstwo by cie zatrzymac. Gdybys kilka razy tak zrobila to istnieje szansa ze ktoregos dnia by wcale nie blagał o twoj powrot tylko dałby sobie spokoj. 

Klasyczny przykład "zmiany" ale tymczasowej gdy sytuacja sie wymkneła spod kontroli a delikwentowi wali sie grunt pod stopami. Nie wierz w to.

Dlaczego zdecydowalas sie na slub?Jak dlugo sie znaliscie?

Właśnie troszke za szybko wszystko było... Ślub po 3 latach bycia razem może dlatego tak to jest... Meksyk w głowie to mało powiedziane 😔

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 lata to i mało i dużo. A odpowiadał ci przed slubem? robił takie wyrzuty? Jego mama byla w waszym zyciu obecna czy teraz dopiero ?

Chyba nie jestescie dograni. No i szwankuja wam takie kwestie jak komunikacja. To musi byc. Jak sobie dalej wyobrażasz życie z mezem?


L'amore non ha un senso, L'amore non ha un nome
L'amore bagna gli occhi, L'amore riscalda il cuore
L'amore batte i denti, L'amore non ha ragione
L'amore esiste...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość A... 6
1 minutę temu, laurette napisał:

3 lata to i mało i dużo. A odpowiadał ci przed slubem? robił takie wyrzuty? Jego mama byla w waszym zyciu obecna czy teraz dopiero ?

Chyba nie jestescie dograni. No i szwankuja wam takie kwestie jak komunikacja. To musi byc. Jak sobie dalej wyobrażasz życie z mezem?

Przed ślubem było zupełnie inaczej wszystko zmieniło się po dosłownie, a teraz ona jest obecna dużo bardziej chociażby ze względu ze szykował jej dół domu a teraz chce górę na nas, ale stale słyszę ze to ich co by się nie działo... Z komunikacją ciężko naprawdę próbowałam setki razy i ustaje na niczym bo nie zgadzam się na jego wszystkie warunki to na koniec słyszę niewiem zobaczymy jak to będzie...tak jak jest dotychczas to jest straszne gorzej jak współlokatorzy, a problem w tym ze chwilami tak mi mówi ze zaczynam się zastanawiać czy zgadzać się na wszystko ale tak być nie może... 😕 z czasem tez tak średnio chociażby dlatego ze bliżej 30tki wie jakie mam problemy zdrowotne nie interesuje się kiedyś była gadka o dziecku bo grozi mi operacja to tez priorytet to musi pierw dokończyć dom... Na tą chwilę sama oczywiście bym nawet nie chciała ale nie fajnie słyszeć jak mąż mówi ze sobie nie wyobraża tez narazie tego ze modlił by się aby nic nie było...🤷‍♀️

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Gość Gość A... 6 napisał:

Przed ślubem było zupełnie inaczej wszystko zmieniło się po dosłownie, a teraz ona jest obecna dużo bardziej

Ehhh no więc jesteś przykladem potwierdzającym że po ślubie zmiany są nie niekorzyść... Ale cos mi sie nie chce wierzyć ze przed slubem tak dobrze było a zaraz po jak ręką odjął. Moze pewnych kwestii w zachowaniu i chcarakterze meza nie dostrzegalas wczesniej i stad to ?

Czyli zdawałas sobie sprawe z tego ze po slubie zamieszkacie z jego matką w ich domu. Mieszkanie z tesciami nigdy niczego dobrego nie wrozy. Moglas przed slubem ustalac z narzeczonym tą kwestię a Ty sie zgodzilas i tyle. 

Dodatkowo maz jest niezłym rządzicielem, nie bierze pod uwage twojego zdania... widać nie tylko w kontekscie domu co nie wyglada to dobrze. W dodatku czuje ze jestescie młodzi i jego mama też próbuje swoje trzy grosze dołożyc.

 

Ponownie zapytam jak wyobrażasz sobie z nim dalsze życie? Myślałas juz o tym? Zamierzasz tak trwać, nic nie robiąc? 


L'amore non ha un senso, L'amore non ha un nome
L'amore bagna gli occhi, L'amore riscalda il cuore
L'amore batte i denti, L'amore non ha ragione
L'amore esiste...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość A... 6
40 minut temu, laurette napisał:

Ehhh no więc jesteś przykladem potwierdzającym że po ślubie zmiany są nie niekorzyść... Ale cos mi sie nie chce wierzyć ze przed slubem tak dobrze było a zaraz po jak ręką odjął. Moze pewnych kwestii w zachowaniu i chcarakterze meza nie dostrzegalas wczesniej i stad to ?

Czyli zdawałas sobie sprawe z tego ze po slubie zamieszkacie z jego matką w ich domu. Mieszkanie z tesciami nigdy niczego dobrego nie wrozy. Moglas przed slubem ustalac z narzeczonym tą kwestię a Ty sie zgodzilas i tyle. 

Dodatkowo maz jest niezłym rządzicielem, nie bierze pod uwage twojego zdania... widać nie tylko w kontekscie domu co nie wyglada to dobrze. W dodatku czuje ze jestescie młodzi i jego mama też próbuje swoje trzy grosze dołożyc.

 

Ponownie zapytam jak wyobrażasz sobie z nim dalsze życie? Myślałas juz o tym? Zamierzasz tak trwać, nic nie robiąc? 

Może nie zdawałam sobie z tego sprawy 🤷‍♀️z mieszkaniem się zgodziłam więc mój błąd ale nie myślałam ze przez to będę na ostatnim miejscu bo to jego priorytet.. Codzień myślę o tym i wiem ze nie chce tak żyć jak na dzień dzisiejszy stąd tez co chwilę staram się rozmawiać dojść do jakiegoś kompromisu jednak nic z tego... Wolałabym chyba żeby to on podjął decyzję boję się że będę żałować jak odejdę 😔

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
42 minuty temu, Gość Gość A... 6 napisał:

Wolałabym chyba żeby to on podjął decyzję boję się że będę żałować jak odejdę 😔

Ty też możesz podjąć taka decyzję. Masz pełne prawo tak jak on. 

Ale czego możesz żałować? Statusu żony?  Bycia czyimś numerem 3, 4, 5 ? Przecież priorytetem dla męża nie jesteś i już to wiesz.. posiadania kogoś przy boku bo tak trzeba, bo tak lepiej? Nie bycia szanowana i nie brania Twojego zdania pod uwagę w życiu małżeńskim? Bycia pod "rządami" męża i godzenie się na jego postanowienia? Bycia nieszczęśliwa masz żałować?

Zastanów się nad tym wszystkim. 


L'amore non ha un senso, L'amore non ha un nome
L'amore bagna gli occhi, L'amore riscalda il cuore
L'amore batte i denti, L'amore non ha ragione
L'amore esiste...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość A... 6
4 minuty temu, laurette napisał:

Ty też możesz podjąć taka decyzję. Masz pełne prawo tak jak on. 

Ale czego możesz żałować? Statusu żony?  Bycia czyimś numerem 3, 4, 5 ? Przecież priorytetem dla męża nie jesteś i już to wiesz.. posiadania kogoś przy boku bo tak trzeba, bo tak lepiej? Nie bycia szanowana i nie brania Twojego zdania pod uwagę w życiu małżeńskim? Bycia pod "rządami" męża i godzenie się na jego postanowienia? Bycia nieszczęśliwa masz żałować?

Zastanów się nad tym wszystkim. 

Serce nie sługa, ale wiem tez ze tak daleko nie zajdę 🤷‍♀️mimo wszystko bardzo dziękuję za poświęcony czas 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość ka-wa

Co z tego, że niby pod Ciebie robi górę domu, jak nigdy to nie będzie Twoje, i nigdy nie będzisz się czuła jak u siebie. Choć trudno, żeby było Twoje, jak w to nie inwestowałaś. 

To co kupisz po ślubie, typu pralka czy lodówka, nie ma znaczenia, wszystko co kupicie po ślubie będzie wspólne, nie ważne czy z jego czy z Twojej pensji. I tak będzie mówił, że to wszystko jego. 

Tak bywa, że ludzie dopiero po ślubie pokazują swoją twarz. 

Powinnaś postępować w zgodzie ze sobą, nie być na siłę z kimś, kto Ci dzisiaj nie odpowiada. Obydwoje działacie sobie a nerwy, a to nie wróży nic dobrego. 

Zdajesz sobie sprawę, że jeśli z nim będziesz, to psychiczne się wykończysz, będąc niewolnicą w tym związku. Za małą masz siłę przebicia, nie wygrasz z nim, ale chociaż stawiaj na swoim, im Ty bardziej uległa, tym on bardziej rośnie w siłę. 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość A... 6
Godzinę temu, Gość ka-wa napisał:

Co z tego, że niby pod Ciebie robi górę domu, jak nigdy to nie będzie Twoje, i nigdy nie będzisz się czuła jak u siebie. Choć trudno, żeby było Twoje, jak w to nie inwestowałaś. 

To co kupisz po ślubie, typu pralka czy lodówka, nie ma znaczenia, wszystko co kupicie po ślubie będzie wspólne, nie ważne czy z jego czy z Twojej pensji. I tak będzie mówił, że to wszystko jego. 

Tak bywa, że ludzie dopiero po ślubie pokazują swoją twarz. 

Powinnaś postępować w zgodzie ze sobą, nie być na siłę z kimś, kto Ci dzisiaj nie odpowiada. Obydwoje działacie sobie a nerwy, a to nie wróży nic dobrego. 

Zdajesz sobie sprawę, że jeśli z nim będziesz, to psychiczne się wykończysz, będąc niewolnicą w tym związku. Za małą masz siłę przebicia, nie wygrasz z nim, ale chociaż stawiaj na swoim, im Ty bardziej uległa, tym on bardziej rośnie w siłę. 

 

Tylko ze ja już mam taki bałagan w głowie jak nigdy, sa momenty ze chce zacząć żyć być szczęśliwa z nim na tą chwilę nie jestem, mimo tego bardzo się przywiązuje i boję się odejść 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość ka-wa

Zawsze bycie z kimś parę lat, uzależnia, jednych bardziej, innych mniej. Zapisz sobie na kartce za i przeciw... 

Może skorzystaj sama z pomocy psychologicznej, bo jesteś bardzo pogubiona. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość A... 6
6 minut temu, Gość ka-wa napisał:

Zawsze bycie z kimś parę lat, uzależnia, jednych bardziej, innych mniej. Zapisz sobie na kartce za i przeciw... 

Może skorzystaj sama z pomocy psychologicznej, bo jesteś bardzo pogubiona. 

Sama? Eh bez sensu oboje powinniśmy chcieć zgody i dobra a on stwierdził ze napewno nigdzie nie pójdzie 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Loraine
7 godzin temu, Gość A...6 napisał:

Półtora roku po ślubie. Nie potrafimy się dogadać ciągle robię wszystko źle nie tak sprzątam, gotuję inaczej niz jego mama itp itd...mamy zamieszkać z teściową z czego mam się odpisać od wszystkiego i nie widzę problemu jednak powiedziałam ze za swoje pieniądze kupię konkretniejsze rzeczy skoro on nauczył mnie myśleć co będzie jak się rozpadnie to mu się nie podoba... Terapia jaka kolwiek odpada powiedział ze nie na nowy. Mówi ze kocha jednak nie ma nawet o czym rozmawiać ze mna o miłym sms, słowie mogę zapomnieć choć już kiedyś tyle prosilam o zainteresowanie czy czas... Wyprowadziłam się po miesiącu wróciłam, wszystko wróciło mało rozmawiamy każdy raczej żyje swoim życiem.. Kocham go ale nie czuję się szczęśliwa niewiem już co powinnam zrobić

Czemu z nim jesteś? Jesteście niedobrani. On nie chce, ty chcesz. W sumie jesteś sama w tym "związku". I tylko tobie zależy na byciu z kimś kto ma cie w poważaniu. Na prawdę chcesz być z kimś całe życie kto cię olewa, nie masz z tą osobą o czym rozmawiać, jesteście jak obcy ludzie. Jak trzeba być zdesperowana osobą aby prosić partnera o to aby poświęcał ci uwagę. Szanuj się, nie poniżaj się sama i nie żebrz o jego uwagę. Po prostu nie pasujecie do siebie. Co z tym zrobisz twoja sprawa, ja z doświadczenia wiem że takie "związki" szybciej czy później się rozpadają, a jeżeli osoby tkwią w takim czymś to są nieszczęśliwe. Podejmij decyzję czy chcesz być nieszczęśliwa w takim układzie, czy jednak dasz sobie szansę na szczęście z kims innym z kim bedzie ci dobrze, dostaniesz uwagę, dostaniesz uczucie, będziecie mieli tematy do rozmów. Osobiście nie zamieszkałabym z teściową gdy jest między tobą a facetem tak fatalnie. Nie inwestuj żadnych pieniędzy w ten związek. Przemyśl to wszystko. Pzdr

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość ka-wa
3 godziny temu, Gość Gość A... 6 napisał:

Sama? Eh bez sensu oboje powinniśmy chcieć zgody i dobra a on stwierdził ze napewno nigdzie nie pójdzie 

Wspólna terapia nie zagwarantuje Ci porozumienia z mężem, zresztą on nie widzi takiej potrzeby, czyli nie zamierza się zmienić. 

Natomiast Tobie pozwoliła by poukładać sobie w głowie, podnieść poczucie własnej wartości. Musisz być pewna czego chcesz. Strach tu nie jest dobrym doradcą. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


×
×
  • Dodaj nową pozycję...