Skocz do zawartości
Forum
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Gość Zagubiona

Nie radzę już sobie, nie wiem co robić

Rekomendowane odpowiedzi

Gość Zagubiona

Witam.  Chciałabym sie wygadac, moze jakies mile slowo i zrozumienie. Prosze zle mnie nie oceniac, nie wytykać błędów. Nie wiem od czego zacząć bo długi temat. Jestem mężatką oraz matka prawie dwuletniego dziecka. Obecnie jestem na wychowawczym, zajmuje sie domem. Mąż pracuje codziennie do nocy, mieszkamy z rodzicami. Podejrzewam u siebie jakieś problemy psychiczne (nerwica, depresja?). Moje ciało nie funkcjonuje normalnie- (ciągłe bole głowy, zatykanie uszu, problemy gastryczne, bóle żuchwy, mroczki przed oczami, bole stawów, bóle kręgosłupa, osłabienie, zmęczenie, nerwobole, uderzenia goraca). Juz nie mówię o tym co mi siedzi w głowie. Stałam sie nerwowa, wybuchowa. Wszystkiego sie boje, ciągle rozmyślam. Czuje sie nikim, beznadziejna osoba, nie osiagnelam nic, nie skończyłam studiow, a prace dostałam z litości po znajomości. Nie mam sie komu wygadac. Mąż mnie nie rozumie, tołkuje mu bezustannie-wolam o pomoc ale nic i to przygniata mnie coraz bardziej. Nie mam podbudowania. Całymi dniami sama. Czuję niechęć do życia. Nic mi sie nie chcę. Tykajca bomba. Jestem do niczego. Nic nie umiem. Jestem dnem

Podejrzewam ze moj stan zostal wywołany moja przeszłością, nie są to traumatyczne przeżycia ale na mojej psychice odbily piętno. Od małego nie słyszałam od rodziców dobrego słowa, zawsze krytyka, źle robisz, zrob lepiej, nic nie umiesz. Ojciec często pił a czasem sie nawet dostało, a mama znerwicowana która potrafila sie ciągle drzeć i słuchac zdania ojca. Byłam codziennie pod stresem, co powiedza jak zareagują. Nigdy nie mialam własnego zdania, nie moglam powiedzieć nie. Zabraniali mi wszystkiego. Często ponizali. Padały bluzgi. Malo sie mna interesowali, nie bylo pytan jak w szkole, jak matura, czy chce na studia. O studiach moglam pomarzyc bo powiedzieli ze nie maja pieniędzy i nic z tego nie bede miala to samo jak ze studium. Pracy szukalam 2.5 roku, w małym miescie ciezko o pracę a ojciec ciagle mial pretensje ze tam nie idz, nie dam Ci pieniędzy na dojazdy, nie poradzisz sobie. Wtedy juz czułam swoja beznadziejnosc, lekka depresje. Gdy dostalam pracę po znajomości razem z mężem to kazdy dzień  byl stresem. Napięcie, brak wsparcia w mężu, moje pomylki wynikające z nerwow, brak koncentracji, obgadywanie za plecami przez pracodawcę , czulam ze byłam tam bo bylam bo jestem od męża,  maz tez wytykal mi błędy z pracy w domu, balam sie cos robic bo ktos zaraz powie ze źle, wszystkiego sie balam. Nikt mi dobrego słowa nie powiedział czy sprawdzam sie. Schudlam do kosci. Nabawiłam się problemów ze zdrowiem. 

Od męża do tej pory nie mam zrozumienia, on tylko mówi że co Ty chcesz masz wszystko i na sie kończy. Opiekuje sie dzieckiem 24 h , nic sobie nie kupuje bo nigdy nie ma pieniędzy, nie latam po kosmetyczkach, fryzjerach. Nic nie mam dla siebie. Nie mozna na Niego liczyć. Mowi ze kocha ale nic z siebie nie daje a tyle razy mu delikatnie tłumaczę. Potrzebuje szczerego słowa od Niego. Jest mi przykro. Mam już dosyć. Jestem bezradna. 

Gdzie jest problem? Dla kogoś problemy te koga byc błahe ale moj stan narasta i utrzymuje sie już tyle lat. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Hej

Witaj Zagubiona,

Ojej ojej. Nie dosc ze jestes psychicznie wykonczona, to do tego chyba skoki hormonalne, ktore powoduja jeszcze wieksze doly, hustawki nastroju, no i fizycznie daja sie we znaki. Chcesz pogadac? Chcesz sie wygadac? Daj znac.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Jagi

HWitam. Podobne problemy ma sporo bliskich mi osób... Warto wyjść poza sferę komfortu... Zrobić coś dla siebie... Najlepiej nawiązać kontakt z psychologiem wyszukać w internecie numer zadzwonić umówić się da nawet w dzisiejszych czasach pandemii..., który pokieruje panią (może psychoterapia? ). Wtedy zyskuje się też siłę na zmiany tego co utrudnia życie (może pracy w tym przypadku?)... W ogóle szukanie drugiej pracy to też dobra opcja... Nie trzeba z dnia na dzień rezygnować z obecnej, ale szukać innej... Dbanie o dobry sen, codzienny relak (słuchanie muzyki, czytanie książki, dobry serialitd.) , prawidłowe odżywianie - dużo warzyw, owoców itd bardzo pomocna jest też wiara,modlitwa, wtedy znika poczucie bezsensu... proszę zawalczyć o siebie 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Jagi

Robić małe kroki, ale codziennie, systematycznie... Dobrze tez nauczyć się żyć tu i teraz, nie wracając do przeszłości i nie analizując teraźniejszości (tu może pomóc psychoterapia?). Nauczyć się myśleć pozytywnie... Ma się w końcu jedno życie, może być piękne i każda stagnacja kiedyś mija 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Jagi

Więc zwolnic, zwolnić... Zająć się swoją mała codziennością (sen, dobre odżywianie, może modlitwa wiara...) i myśleć jak zrobić coś większego (przeglądanie ogłoszeń w celu zmiany pracy...) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Jagi

Jest pani unikatowym, jedynym w swoim rodzaju człowiekiem, popadła pani w stagnacje, codzienność jest trudna, ale proszę zawalczyć o sobie... Jest przecież jeszcze dziecko, miłość do niego to jest pozytywne... Walczyć trzeba o sobie, walczyć i zadbać o siebie - chodzi mi o psychike przede wszystkim

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Zagubiona

Jestem wdzięczna za wszystko. Ale prawie codziennie płacze z tej mojej beznadziejnosci to sie wlecze za mną. Czuje sie dnem. Beztalenciem bez wykształcenia. Gdyby mąż okazal mi to zrozumienie i pewność siebie mysle ze malymi krokami porzucilabym te mysli

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z tego co piszesz to wyraznie wybija sie brak wsparcia meza. A przeciez on jest najblizsza Ci osoba, kto ma Cie zrozumiec, wysluchac, podniesc na duchu, jak nie on? Smutne. Nic dziwnego, ze Cie to doluje, moze to Cie przytlacza bardziej niz sam fakt, ze masz swoje problemy? A w takim razie, nie lepiej bylo by sie z takim mezem rozstac? Po co Ci ktos taki, kto Cie tylko sciaga w dol, zamiast Ci pomoc?

I jak to jest z zajmowaniem sie dzieckiem i domem, dzielicie z mezem obowiazki miedzy siebie czy wszystko jest generalnie zwalane na Ciebie? Jesli to drugie, to nic dziwnego, ze nie masz kiedy zrobic czegos dla siebie, pojsc do kina, fryzjera czy do kawiarni. A bardzo by Ci sie to przydalo. Teraz tez pracujesz zawodowo?

No i nie powinnas pozwalac, zeby maz sie czepial tego co robisz w domu, szczegolnie jesli on w tym domu malo robi.

Nie martw sie tym, ze nie skonczylas studiow, to wcale o Tobie nie swiadczy, w szczegolnosci nie mowi to nic o Twoich zdolnosciach i nie oznacza, ze nie potrafilabys tych studiow skonczyc. A w pracy po prostu za bardzo sie przejmujesz, tak jak sama zauwazylas, popelniasz bledy przez nerwy, a nie dlatego, ze nie potrafisz zrobic czegos dobrze. Wiec powinnas uspokoic sie, wyciszyc, uspokoic, zrelaksowac sie, skontaktowac sie glebiej z soba. Pomoc w tym moze dluzszy spacer, medytacja, sluchanie relaksujacej muzyki albo dluzsza kapiel. Staraj sie nauczyc widziec w sobie Twoje pozytywne strony, a nie tylko wady. Wypisz wszystkie Twoje zalety, jakie Ci sie teraz przypominaja, a w miare uplywu czasu dodawaj do tej listy rzeczy, ktore jeszcze beda Ci sie przypominaly.

Duzy wplyw na Twoje zycie i to, jak sie ze soba czujesz mialo Twoje dziecinstwo, niestety bardzo nieszczesliwe. Takie rzeczy gleboko zapadaja w psychike i ksztaltuja czlowieka, zeby wiec uwolnic sie od wplywu tego i moc dobrze sie czuc ze soba, mozesz potrzebowac pomocy psychologa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Zagubiona
7 godzin temu, franca napisał:

Z tego co piszesz to wyraznie wybija sie brak wsparcia meza. A przeciez on jest najblizsza Ci osoba, kto ma Cie zrozumiec, wysluchac, podniesc na duchu, jak nie on? Smutne. Nic dziwnego, ze Cie to doluje, moze to Cie przytlacza bardziej niz sam fakt, ze masz swoje problemy? A w takim razie, nie lepiej bylo by sie z takim mezem rozstac? Po co Ci ktos taki, kto Cie tylko sciaga w dol, zamiast Ci pomoc?

I jak to jest z zajmowaniem sie dzieckiem i domem, dzielicie z mezem obowiazki miedzy siebie czy wszystko jest generalnie zwalane na Ciebie? Jesli to drugie, to nic dziwnego, ze nie masz kiedy zrobic czegos dla siebie, pojsc do kina, fryzjera czy do kawiarni. A bardzo by Ci sie to przydalo. Teraz tez pracujesz zawodowo?

No i nie powinnas pozwalac, zeby maz sie czepial tego co robisz w domu, szczegolnie jesli on w tym domu malo robi.

Nie martw sie tym, ze nie skonczylas studiow, to wcale o Tobie nie swiadczy, w szczegolnosci nie mowi to nic o Twoich zdolnosciach i nie oznacza, ze nie potrafilabys tych studiow skonczyc. A w pracy po prostu za bardzo sie przejmujesz, tak jak sama zauwazylas, popelniasz bledy przez nerwy, a nie dlatego, ze nie potrafisz zrobic czegos dobrze. Wiec powinnas uspokoic sie, wyciszyc, uspokoic, zrelaksowac sie, skontaktowac sie glebiej z soba. Pomoc w tym moze dluzszy spacer, medytacja, sluchanie relaksujacej muzyki albo dluzsza kapiel. Staraj sie nauczyc widziec w sobie Twoje pozytywne strony, a nie tylko wady. Wypisz wszystkie Twoje zalety, jakie Ci sie teraz przypominaja, a w miare uplywu czasu dodawaj do tej listy rzeczy, ktore jeszcze beda Ci sie przypominaly.

Duzy wplyw na Twoje zycie i to, jak sie ze soba czujesz mialo Twoje dziecinstwo, niestety bardzo nieszczesliwe. Takie rzeczy gleboko zapadaja w psychike i ksztaltuja czlowieka, zeby wiec uwolnic sie od wplywu tego i moc dobrze sie czuc ze soba, mozesz potrzebowac pomocy psychologa.

Aż mi sie płakać chce ze ktoś obcy daje mi słowa otuchy, wsparcia i traci swoj cenny czas żeby mi pomóc i coś napisać. Bardzo dziekuje !!!! Dla mnie to juz duzo.

Teraz zajmuje sie dzieckiem bo mąż pracuje nawet do 21 od rana i ciezko byłoby pogodzić wszystko. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Morela12

Moim zdaniem masz nerwicę plus pierwsze symptomy depresji. Niskie poczucie własnej wartości, które wszczepili Tobie rodzice, i z którym żyjesz od dziecka. Uważam że powinnaś jak najszybciej udać się do psychiatry i zacząć psychoterapię. Zawalcz o siebie, bo lepiej nie będzie. Sama sobie nie poradzisz. Życie w takim napięciu i stresie plus ocenianie siebie ,, jestem do niczego ,, zaprowadzi Cię do stanu, z którego ciężko będzie się podnieść. Myślę że czas najwyższy podjąć jakieś kroki i porozmawiać ze specjalistą. U mnie właśnie mija rok, kiedy poprosiłam o pomoc i powiem szczerze, że jestem dumna z siebie. Znów cieszę się życiem 🙂 to była długa droga, często z przeszkodami. Myślałam że nigdy nie będzie już lepiej. A jest!!!! 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Loraine

Witaj Zagubiona. Wygląda na to że dopada cię depresja. Możesz tez miec rozhustane hormony. Widać że sie dołujesz i to potwornie tym że nie masz studiów, tym że mąż pracuje po nocy i nie rozmawiacie, tym że masz taką a nie inną pracę. Musisz wiedziec że studia nie sa żadnym wyznacznikiem tego czy ktos ma wiedzę i tego czy ktos jest inteligentny. Mąż cie dołuje, zamiast rozmawiać i zrozumieć. Mąż pyta czego chcesz. Możesz u powiedziec czego chcesz. Możesz go uświadomić że nie jesteś tylko od opieki nad dzieckiem, że potrzebujesz rozmowy z nim i czasami kupic sobie coś fajnego, miec chwilę dla siebe. Co do ogółu mysle też że powinnaś się zgłosić co psychologa i do psychiatry. Po prostu potrzebujesz rozmowy i pomocy z określeniem tego co ci jest. Potrzebujesz pomocy. Pzdr

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Zagubiona

Mąż będzie patrzył na mnie jak na wariatke jak mu powiem ze muszę isc po pomoc do psychiatry. Przeciez to wstyd. Najgorsze to ze tłumaczę mu codziennie, opowiadam co czuje ale jakbym gadala do słupa, nie próbuje nawiązać ze mna rozmowy. Szlak mnie kiedyś trafi bo duszę to w sobie te kumulacje frustracji, złości, smutki. Ja już czasem boje sie wyjsc to ludzi, stresuje sie byle gównem. Zauważyłam ze nawet nie moge szczerze sie uśmiechnąć, tylko wiecznie nadąsana. Ja doceniam wartości jakie mam - zdrowe i szczęśliwe dziecko , zdrowie bliskich, ze mam gdzie mieszkac, ze mam tego męża ze chce zarabiać itd. Tylko ja taka nieudaczna, kazdy w kolo cos robi,  ma firmy, jest kimś a ja? Chcialabym coś zrobic ale cos mnie trzyma-blokuje, nie mam checi, siły. Z dzieckiem tez nie ma kto posiedzieć. Jak jest to czasem godzina to cud! 

 

Dziekuje wszystkim za te słowa! Ze ktos obcy napiszę i zainteresuje sie moimi odczuciami. Na prawdę nie mam osoby żeby przynajmniej sie wygadac. Plakac mi sie chce ciągle  

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Loraine
4 godziny temu, Gość Zagubiona napisał:

Mąż będzie patrzył na mnie jak na wariatke jak mu powiem ze muszę isc po pomoc do psychiatry. Przeciez to wstyd. Najgorsze to ze tłumaczę mu codziennie, opowiadam co czuje ale jakbym gadala do słupa, nie próbuje nawiązać ze mna rozmowy. Szlak mnie kiedyś trafi bo duszę to w sobie te kumulacje frustracji, złości, smutki. Ja już czasem boje sie wyjsc to ludzi, stresuje sie byle gównem. Zauważyłam ze nawet nie moge szczerze sie uśmiechnąć, tylko wiecznie nadąsana. Ja doceniam wartości jakie mam - zdrowe i szczęśliwe dziecko , zdrowie bliskich, ze mam gdzie mieszkac, ze mam tego męża ze chce zarabiać itd. Tylko ja taka nieudaczna, kazdy w kolo cos robi,  ma firmy, jest kimś a ja? Chcialabym coś zrobic ale cos mnie trzyma-blokuje, nie mam checi, siły. Z dzieckiem tez nie ma kto posiedzieć. Jak jest to czasem godzina to cud!

Dziekuje wszystkim za te słowa! Ze ktos obcy napiszę i zainteresuje sie moimi odczuciami. Na prawdę nie mam osoby żeby przynajmniej sie wygadac. Plakac mi sie chce ciągle  

Zagubiona, masz problemy ze soba i swoim psychicznym zdrowiem. To nie jest wstyd. To jest znak który daje ci organizm że potrzebujesz pomocy. Jeżlei nie chcesz to nie mów mężowi chociaz on powienien wiedzieć aby ci też pomóc i zaczął angażować się w pomoc tobie. Zapisz się na wizytę do psychologa. Narazie tylko do psychologa. Mimo wszystko uważam że psychiatra powinien ocenić w jakim stanie jesteś. Dlaczego uważasz że jesteś nieudacznikiem? Nie każdy jest będzie Noblistą. Jeżlei chcesz się dalej uczyć to możesz zawsze złożyć papiery na studia. Jeżlei nie chcesz na studia to możesz złożyć papiery dos zkoły policealnej. Obecnie nauka jest zdalna więc mogłabyś się uczyć w domu. Obecnie nie jest dobrym wyborem szukanie innej pracy czy zwalnianie się. Ale zawsze możesz szukać w internecie. Zajmujesz się dzieckiem. Nie ma kto ci pomóc np. mama czy teściowa lub ktoś inny z rodziny? Kto się zajmuje dzieckiem kiedy ty jesteś w pracy? Jeżlei nie otworzysz się i nie będziesz chciała poprawić swojego stanu zdrowia, swojego samopoczucia to sama możesz takimi myślami wpędzić siebie w jeszcze większy dół z którego będzie bardzo trudno tobie wyjść. Musisz mieć pomoc i psychologa i psychiatry żeby się właśnie odblokować i otworzyć żeby zacząć sobie radzić i żyć jak normalna kobieta bo teraz mam wrażenie że zuepłenie nie wiesz co zrobić ze sobą i widzisz wszystko w ciemnych kolorach. Sama piszesz o sobie jakbyś była kimś bezwartościowym. Nie wiem czy tak sama z siebie wnioskujesz czy ktos ci tak mówi. Urodziłaś dziecko, jesteś mamą która pracuje, zajmuje się domem i nie masz właśnych pieniędzy? Nie wiem czemu się sama na takie coś zgadzasz, ale nie powinnaś. Pzdr

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Hej

Witaj Zagubiona, ja wiem ze to sie kazdemu dobrze mowi idz do psychologa, idz do psychiatry, idz tu, idz tam, wygadaj sie, bedzie ci lepiej. Tylko, ze to nie jest tak latwo. Ona mieszka z rodzicami, jej rodzice zawsze ja zle traktowali, zeby gdziekolwiek wyjsc, musi dziecko im na ta chwile zostawic, ( korona- lepiej dziecka malego nie brac po lekarzach ) beda sie pytac gdzie i po co, moze jesz ze beda sie smiali, ze wariatka. Niestety tak jest w malych miasteczkach. A jezeli mieszka z jego rodzicami, to jeszcze gorzej. Beda moze wyzywac, smiac sie. No nie wiadomo. Ale chyba za dobrych relacji z nimi nie ma, bo przynajmniej by sie tesciowej zwierzyla. To sie wszystko dobrze mowi, jak czlowiek ma przyjaciol lub kogokolwiek. A jak jest samotny i ma meza, ktory sie nia nie interesuje  to czlowiek watpi. Ale naprawde przydalby ci sie ktos, kto by cie podbudowal, na kogo moglabys liczyc, widzisz, tutaj duzo ludzi oferuje Ci pomoc, wysluchaja Cie, nikt Cie nie bedzie przezywal, wysmiewal itd. Skorzystaj z tej pomocy. Ja Cie tez chetnie wyslucham, jak umie doradze. I inni tez sa gotowi. Pzd

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Morela12

Nikt nie powiedział że będzie łatwo..Ba będzie bardzo trudno. Jednakże w tej sytuacji nie ma co myśleć o tym co powie mąż czy teściowa, jak zareaguje otoczenie. Trzeba się skupić na sobie i resztkami sił zawalczyć o siebie, o swoje samopoczucie ale przede wszystkim o swoje zdrowie. Jesteś w dołku psychicznym, na który złożyło się wiele różnych przeżyć i Tylko Ty możesz z tego dołka wyjść. 

Mój mąż też nigdy nie był wylewny. Na swój sposób wspierał, ale przyszedł czas kiedy i on miał dość, bo ileż można..... 

Też obawiałam się psychiatry, że co ja ? Psychiatria ? Przecież to lekarz dla wariatów, a ja wariatem nie jestem. Dzięki Bogu nie posłuchalam siebie i jednak któregoś dnia stanęłam przed gabinetem dla ,, wariatów ,, Potem były leki, psychoterapia, długa i ciężka praca nad sobą, która trwa do dziś...

Dla mnie dużą motywacją było i jest dziecko. Musiałam wziąść się w garść i tyle. Nawet nie chcę myśleć co by było gdybym nic nie zrobiła ze sobą.....

 

 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość 010

zbadaj tarczyce, bo czesto lekarze lecza czlowieka na depresje, a to hormony daja akie obawy (tsh, ft4 i jeszcze jakies 2, moze uda mi sie znalezc). Czujesz sie tak, bo znalazlas sobie meza z takim podejsciem, jakie zakodowano ci w domu. Moze zreszta on nie jest taki tragiczny, tylko urobiony harowka. A Twoje slowa odbiera jako wieczne gdakanie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość 010

poza tym to, ze nie wyrobiono w Tobie pewnosci siebie teraz rzutuje na Twoja odpornosc psychiczna. Teraz masa dzieci jest chowanych tak, ze to one wlaza na glowe, pyskuja. A mamusia siedzi w domu, bo tata kafelkarz wyharuje duze pieniadze. Dzieciaka do przedszkola, zeby sie stawial, tupal na zajeciach i glosno przerywal nauczycielce a mamusia z pazurami na perlowo robi awanture, jak sie cos powie o wyczynach dziecka a sama pyta "no co tam dzis narozrabiales?" Musisz wyrobic w sobie odpornosc a na marginesie powiem, ze tatus pijacy to sie nadawal do tego, zeby rodzina miala kuratora.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 24.10.2020 o 22:45, Gość Zagubiona napisał:

Mowi ze kocha ale nic z siebie nie daje a tyle razy mu delikatnie tłumaczę. Potrzebuje szczerego słowa od Niego. Jest mi przykro. Mam już dosyć. Jestem bezradna. 

Wspieram duchowo, bo wiem co czujesz. Miałam bardzo podobną sytuację: ojciec alkoholik, matka skupiona na jego piciu, znerwicowana (dziś toksyczna), kategoryczny sprzeciw mojemu studiowaniu, negowanie wszystkiego i podcinanie skrzydeł. Potem zamążpójście i niby wiedziałam, że mąż mnie kocha, ale wspierania to go matka nie nauczyła. Miałam depresję krotko po urodzeniu dziecka, chciałam popełnić samobójstwo. Droga Zagubiona> potrzebujesz nie tylko wsparcia i dobrego słowa, ale przede wszystkim sama musisz o siebie zadbać. Koniecznie zapisz się do psychiatry po antydepresanty i na terapię, bo ona jest konieczna do zrozumienia wielu rzeczy. To co czujesz fizycznie to zmiany hormonalne, które mogły się zacząć po urodzeniu dziecka, ale dodatkowo mogą się przyczyniać do tego tabletki antykoncepcyjne. Zauważ, że antykoncepcja hormonalna ma ogromny wpływ na kondycje psychiczną. Proponuję zastąpić antykoncepcję hormonalną na inną np. spiralę bez hormonów. Oczyścicie nie wiem czy coś stosujesz-piszę na wszelki wypadek, mając na uwadze, ze to może mieć wpływ na tę całą sytuację. Wiedz, że organizm w pełni wraca do normy dopiero po kilku latach od odstawienia antykoncepcji hormonalnej, a więc trzeba to mieć na uwadze.

Co do załączonego cytatu. niestety mężczyźni za cholipe nie odbierają sugestii i delikatnego tłumaczenia. Im trzeba jak krowie na rowie powiedzieć wprost: "kochanie, jakbyś mógł mnie częściej przytulić, bo potrzebuję tego" albo "kochanie, czy mogę się do ciebie przytulać częściej? Zauważ też, że mówienie mężczyźnie "jest mi źle" oznacza dla niego ujmę, bo on to odbiera, że to jego wina, że Ci źle i dlatego odpowiada, że masz wszystko a więc czego chcesz. Nie rozumie podtekstów. A jakiego szczerego słowa oczekujesz? Jeśli chodzi o "kocham Cię" to może też mu o tym powiedz wprost, że brać Ci tych słów, ale pamiętaj, że też je musisz mówić, bo możesz w ripoście usłyszeć "ale ty mi tez już tego nie mówisz".

dodam jeszcze coś z własnego doświadczenia. Komunikacja między Wami jest zaburzona, bo Ty masz zaburzony obraz rzeczywistości, co oczywiście nie jest Twoją winą lecz choroby np. depresji. Jednak w  tej chwili ty skupiasz się na swoim złym samopoczuciu. Czujesz potrzebę by mąż lub otoczenie tez się na tym skupiało, co oczywiście również nie jest Twoją winą a choroby. Ale powoduje to u nich pewien dysonans, blokują się i komunikacja jest utrudniona. Dlatego tak ważna jest terapia oraz leki. Powinno to iść w parze, nigdy osobno!!! Gdy z czasem brania antydepresantów poczujesz się lepiej, a terapeuta naświetli Ci kilka rzeczy, to sama zauważysz, że komunikacja zacznie się poprawiać 🙂 

A mężowi nie musisz nic mówić. Ja chodziłam prawie 2 lata i nic nie wiedział ani on ani nikt inny. Powiedziałam mu niemal po wszystkim.

Edytowane przez Javiolla

"Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz"

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Zagubiona

Niestety przeczuwam ze gdyby moj mąż zwrocil uwagę na moje uczucia, to co siedzi mi w głowie to moje nastawienie byloby inne. Chce szczerej rozmowy a z Nim się nie da... Jest  mi przykro że najbliższa osoba mnie olewa. Mezowi juz nie mówię nic, udaje ze jest okey a we mnie to sie kumuluje. Czepia sie, daje ciągle uwagi, nic mu nie pasuje a to bardziej mnie ciągnie w dół. Czuje ze moje uczucie przez jest slabsze. A ja potrzebuje rozmowy, szczerości, otwarcia, bezpieczeństwa. Nie mogę przy Nim sie otworzyć bo co ja moge chcieć, mam wszystko.  Zaczynam się dusic przy Nim. Bardziej sie przy Nim denerwuje, drze sie i wybucham. Mówię mu jasno i klarownie czego chce ale nie rozumie bo on przecież pracuje zarabia i Nas kocha-tak robić i mówić może każdy. A w miłości jest wiele ważnych rzeczy - komunikacja, zrozumienie, wdzięczność, wyrzeczenia... 

Moj mózg jest zrujnowany. Potrzebuje niewiele bo pomocy i rozmowy. 

 Jestem jeszcze bardziej nerwowa, stresuje sie, panikuje... moje myśli to bomba

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość ka-wa

Zagubiona, musisz koniecznie korzystać z psychoterapii, żeby się przełamać najpierw może rozmawiaj z psychologiem on line. Tu się wygadasz. Najważniejsze, żebyś się wyciszyła i podniosła poczucie własnej wartości. 

Szkoda, że nie masz jakiejś bliskiej koleżanki, nawet sąsiadki z którą mogłabyś pogadać. 

Nie szukaj w mężu terapeuty, przyjaciółki, faceci się do tego nie nadają. Nie oczekuj, że on Ciebe, zrozumie. Empatyczni faceci, to rzadkość. 

38 minut temu, Gość Zagubiona napisał:

Mówię mu jasno i klarownie czego chce ale nie rozumie bo on przecież pracuje

Możesz podać przykład? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
22 minuty temu, Gość Zagubiona napisał:

Niestety przeczuwam ze gdyby moj mąż zwrocil uwagę na moje uczucia, to co siedzi mi w głowie to moje nastawienie byloby inne. Chce szczerej rozmowy a z Nim się nie da... Jest  mi przykro że najbliższa osoba mnie olewa. Mezowi juz nie mówię nic, udaje ze jest okey a we mnie to sie kumuluje. Czepia sie, daje ciągle uwagi, nic mu nie pasuje a to bardziej mnie ciągnie w dół. Czuje ze moje uczucie przez jest slabsze. A ja potrzebuje rozmowy, szczerości, otwarcia, bezpieczeństwa. Nie mogę przy Nim sie otworzyć bo co ja moge chcieć, mam wszystko.  Zaczynam się dusic przy Nim. Bardziej sie przy Nim denerwuje, drze sie i wybucham. Mówię mu jasno i klarownie czego chce ale nie rozumie bo on przecież pracuje zarabia i Nas kocha-tak robić i mówić może każdy. A w miłości jest wiele ważnych rzeczy - komunikacja, zrozumienie, wdzięczność, wyrzeczenia...

 

To czemu od niego nie odejdziesz? Ja tego nie rozumiem, przeciez maz jest od tego, zeby wspierac, a Twoj co? Maz Javiolli tez nie jest tu wzorem do nasladowania, tylko przykladem negatywnym, pokazujacym, jak w malzenstwie nie powinno byc. Bo nie powinno byc tak, ze jego matka go wspierac nie nauczyla, a Javiolla z problemami radzi sobie sama, i nagle, po 2 latach, bez wiedzy meza okazuje sie ze jest juz po problemie.

Jesli chcesz jakis przykladow z zycia, na ktorych moglabys sie jakos oprzec, to szukaj przykladow pozytywnych, a nie negatywnych, bo te ostatnie tylko Cie utwierdza w tym, ze masz sie godzic na takie traktowanie meza, ze masz sie prosic 10 razy dziennie o oczywistosci takie jak wsparcie emocjonalne, ze to Ty robisz cos nie tak, ze zle mu tlumaczysz, ze to normalne, ze mu sie nie podoba, ze chcesz jego wsparcia, ze on sie przez to "blokuje", nie, to sa wszystko bzdury! Nic nie robisz zle, a on ma psi obowiazek Cie wspierac, a nie "blokowac sie", gdy Ty tego wsparcia potrzebujesz. Prawda jest taka, ze TO JEGO POSTAWA poglebia Twoj stan, tylko Cie dobija. Paranoja. Gdyby zachowywal sie jak nalezy, to pewnie jakims "dziwnym trafem" okazalo by sie, ze zaczynasz czuc sie lepiej i jakos hormony w tym nie przeszkadzaja.

A te pozytywne przyklady, na ktorych powinnas sie oprzec, to przyklady bardzo dobrych, bardzo kochajacych sie, czasem nawet 50 letnich i dluzszych malzenstw, gdzie jedno wie, ze moze drugiemu powiedziec wszystko, i moze zawsze na niego liczyc, gdzie jedno jest otwarte na drugiego i w pelni mu ufa. Takich malzenstw znam troche, jesli chcesz moge Ci przeslac wiecej info na ich temat, oczywiscie bez przesady, np bez nazwisk. 😄 Na tej stronie zycia staraj sie skupiac. Na tym, jak powinno byc. A nie na tym, jak to czasem moze sie nie udawac i jakie to usprawiedliwienia dla tego trzeba wymyslic. A jak odejdziesz od meza, to moze to bedzie pierwsza rzecz, ktora Ci pomoze w lepszym samopoczuciu, skoro na razie maz jest dla Ciebie wszystkim, czym nie powinien byc, i tylko Ci utrudnia zycie.

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, Gość ka-wa napisał:

Nie szukaj w mężu terapeuty, przyjaciółki, faceci się do tego nie nadają. Nie oczekuj, że on Ciebe, zrozumie. Empatyczni faceci, to rzadkość

Nieprawda, ja znam sporo empatycznych facetow. A juz psim obowiazkiem meza jest byc empatycznym dla swojej zony, rozumiec ja, pocieszac i wspierac. Jesli wiec jakis facet sie do tego nie nadaje, to nie nadaje sie na meza.

 

8 minut temu, Gość ka-wa napisał:

Możesz podać przykład? 

Moim zdaniem Zagubiona tyle razy pisala jak krowie na rowie, ze rozmawiala z nim o tym i jak to sie konczylo, ze jest oczywiste, ze facet ma po prostu gdzies jej potrzeby emocjonalne, i nie trzeba szukac przykladow, zeby to potwierdzic. Poza tym podala tez przyklady, np ze on nie rozumie bo przeciez pracuje 😛 .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Zagubiona
8 godzin temu, franca napisał:

Nieprawda, ja znam sporo empatycznych facetow. A juz psim obowiazkiem meza jest byc empatycznym dla swojej zony, rozumiec ja, pocieszac i wspierac. Jesli wiec jakis facet sie do tego nie nadaje, to nie nadaje sie na meza.

 

Moim zdaniem Zagubiona tyle razy pisala jak krowie na rowie, ze rozmawiala z nim o tym i jak to sie konczylo, ze jest oczywiste, ze facet ma po prostu gdzies jej potrzeby emocjonalne, i nie trzeba szukac przykladow, zeby to potwierdzic. Poza tym podala tez przyklady, np ze on nie rozumie bo przeciez pracuje 😛 .

Wszystko co mi nie pasuje mowie prosto z mostu. Wszystko z głębi serca co czuje "mężu mam problem ze sobą " . O kilku rzeczach nie mowie co siedzi mi w glowie bo sie wstydze a wiem jaka jest Jego rekacja. Szczerze nie umiem juz sie otwierać, wiec czasem tak jest ze napiszę mu wiadomość jak on jest w pracy (wieleee ich bylo) i przyjeżdża i zero tematu oraz słowa o tym co do Niego napisalam. Jak do słupa. Czuje sie jak gówno ktore siedzi tylko w domu, gotuje, zajmuje sie dzieckiem i wiecej nic. Nic dla siebie.

Na prawdę dużo by o tym opowiadac. Wiele razy mnie zawiodl w poważnych sytuacjach życiowych. Tylko praca i praca wedlug Niego. Ale jak ktos jest chory, 3 dni po porodzie, albo pobyt z dzieckiem w szpitalu to RAZ można wcześniej wrocic z pracy lub wziąć wolne. Wiem ze chce zarobić ale to są takie momenty ze sie rzuca tym bardziej ze dzien w dzien wraca 20-22 od rana. Mowie ze bardzo kocha, przytula, ze chce dobrze. Wiem że kocha. Ale na mówieniu kocham  i zarabianiu pieniędzy milosc nie polega. Nie wiem jak nim potrzasnac. A robilam to kilka razy ze juz szkoda mi słów... 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Zagubiona

Nie patrzę na Niego już jak wcześniej. Wygasa moje uczucie do Niego. Staram sie widziec same superlatywy w Nim ale traci w oczach przez to ze nie rozmawia ze mną, nie stara sie. Ile razy ja mu mowilam zeby chociaż RAZ z zaskoczenia kupil mi kwiatka, cos dla mnie. I nic. Zero starań. No tak czego ja oczekuje przecież zarabia i na wszystko starcza.

U Niego wszystko jest wyidealizowane.  Wszystko musze wiedziec bo jak nie to patrzy jak na idiotke jak sie nie wie. On jest bóstwem i jest idealny i nieomylny. Najadekwatniej życie  bez problemow bo jak w pracy albo komus powie że Jego żona ma klepki poprzestawiane. 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Zagubiona

Chyba musze pomyśleć o czymś by cos robic w domu żeby mieć swój grosz a nie liczyc na Niego. Praca nie wchodzi w grę, bo żłobek i praca oddalona o dobre kilkanaście kilometrów. Oplacic żłobek i paliwo wiec nie bedzie sie to kalkulowac. 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


×
×
  • Dodaj nową pozycję...