Skocz do zawartości
Forum
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Gość Niespełniona Księżniczka

Ciągle płaczę... Boję się, że mam depresję :(

Rekomendowane odpowiedzi

Gość Niespełniona Księżniczka

Tak jak w temacie - ciągle płaczę :( Nie pamiętam kiedy ostatnio był dzień żebym w ogóle nie płakała... Wystarczy że pomyślę o czymś przykrym, smutnym lub przypomnę sobie coś co mnie bardzo głębi w środku i już płaczę... Nie wytrzymuję już nawet poza domem. Potrafię rozpłakać się nawet na dworze, w sklepie, autobusie czy na klatce schodowej, a jak wrócę do domu to już całkiem daję ponieść się emocjom i potrafię płakać godzinę czy nawet 2 godziny bez przerwy... Straciłam też radość z rzeczy które kiedyś kochałam np. z robienia zakupów. Kiedyś kochałam jeździć na zakupy, kupować sobie nowe rzeczy, a teraz? Zakupy nie dają mi takiej radości co kiedyś wręcz przeciwnie, zauważyłam że czasem zaczynają wręcz mnie męczyć... Już nieraz zauważyłam na zakupach że chcę jak najszybciej je zakończyć bo myślę już tylko o tym by wrócić do domu, położyć się do łóżka, słuchać muzyki i płakać... Coraz mniej rzeczy mnie interesuje, często czuję przewlekłe zmęczenie i brak mi motywacji do czegokolwiek... I przeraża mnie to że potrafię rozpłakać się nawet 20 razy w ciągu dnia, nie panuję już nad tym... Jestem obojętna na bardzo wiele rzeczy, najchętniej chodziłabym tylko w jednych spodniach i w jednej koszulce... Mogłabym mieć nawet tylko jedne spodnie i ze 3 koszulki i nie zrobiłoby to chyba nawet na mnie jakiegoś wrażenia, jakby nawet to już nie bardzo mnie interesuje... Oczywiście mam dużo więcej rzeczy, ubrań i wszystkiego ale nawet już nowe rzeczy nie sprawiają mi chyba takiej radości jak kiedyś... Jest mi strasznie źle, tak bardzo chciałabym znów zacząć cieszyć się życiem... Do tego nie mam znajomych, chłopaka i czuję się strasznie samotna... Gdyby nie rodzina to chyba już całkiem bym się załamała... Chcę odzyskać radość życia :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Lll

Jeśli trwa to długo pasuje mi to na depresję. Skontaktuj się z psychiatrą, później pomyśl o psychologu. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Loraine

 

18 godzin temu, Gość Niespełniona Księżniczka napisał:

est mi strasznie źle, tak bardzo chciałabym znów zacząć cieszyć się życiem... Do tego nie mam znajomych, chłopaka i czuję się strasznie samotna... Gdyby nie rodzina to chyba już całkiem bym się załamała... Chcę odzyskać radość życia 😞

Moze na początek zacznij większą uwagę zwracać na to co jest wiekszą wartością w zyciu niż ciuchy. Zapisz sie na jakieś kursy, zainteresuj się czymś innym niż ciuchy.  Na różnego rodzaju kursach można poznac fajnych ludzi. Może zacznij wychodzić z domu na spacery, rower. Pzdr.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość kasiula

Sadząc po Twoim nicku mozna sie domyslec skad biorą sie te krokodyle łży. Po prostu dorastasz i zaczynasz rozumiec, ze dla Ksieżniczek brak we wspólczesnym świecie Księciów. życie to nie bajka i takowi po ulicach nie biegają. I  aż żal, ze fajna ,młoda dziewczyna spędza czas na zakupach lub na polegiwaniu na kanapie i świadomym podkręcaniu tych łez krokodylich.

Rady Loraine bezcenne. Zastosuj a życie  samo ustawi Ci  sie znosnie a z czasem wręcz ciekawie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Niespełniona Księżniczka

Bardzo dziękuję wszystkim za odzew. Terapię już zaczęłam, ale jeśli mam być szczera to myślę że raczej ciężko będzie mi się na niej otworzyć... Bo jeśli np. powiem że mam takie stany albo że zdarza mi się myśleć o samobójstwie (na szczęście kończy się u mnie tylko na myślach bo wiem że nie byłam w stanie tego zrobić) to boję się, że mnie zamkną w jakimś psychiatryku... Niby chcę pomocy i przez to właśnie zaczęłam chodzić na terapię, ale z drugiej strony boję się, że mogę sobie tym tylko strzelić jeszcze w kolano, że uznają mnie za jakąś wariatkę czy coś... Sama nie wiem dlaczego bo w końcu przecież specjalista jest od tego żeby mi pomógł, do tego trafiłam na bardzo miłego psychologa, ale mimo wszystko wciąż mam takie obawy... :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość ka-wa

Niepotrzebnie masz takie obawy, bo nikt na siłę nie zamknie Cię w psychiatryku, nie ma nawet do tego przesłanek. 

Musisz się otworzyć, inaczej szkoda czasu Twojego i terapeuty. 

W dniu 18.07.2020 o 16:34, Gość Lll napisał:

Jeśli trwa to długo pasuje mi to na depresję. Skontaktuj się z psychiatrą, później pomyśl o psychologu. 

Tak by było najlepiej, bo diagnozę stawia tylko psychiatra. 

Ale psycholog jak będzie widział taką potrzebę, to sam doradzi wizytę u psychiatry. 

6 godzin temu, Gość kasiula napisał:

Po prostu dorastasz i zaczynasz rozumiec, ze dla Ksieżniczek brak we wspólczesnym świecie Księciów

Ja bym tak nie bagatelizowała problemów autorki, jest tu drugie dno. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Mala

Powinnaś iść do psychiatry. Rzadko, który psychoterapeuta skieruje Cię do lekarza. Z prostej przyczyny: utraciłby w ten sposób potencjalne źródło swojego zarobku.

Stosowanie psychoterapii w Twoim przypadku jest nierozsądne, ponieważ powinnaś być stabilna. W czasie terapii Twój stan ulegnie pogorszeniu. Idź do psychiatry po pomoc.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Niespełniona Księżniczka

Ale ja właśnie byłam na konsultacji u psychiatry i po konsultacji psychiatra skierował mnie do psychologa u którego zaczęłam terapię. Uznałam że skoro Pani psychiatra u której byłam tak mi zaleciła i skierowała mnie do psychologa to tak powinno być.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość ka-wa
Godzinę temu, Gość Niespełniona Księżniczka napisał:

Uznałam że skoro Pani psychiatra u której byłam tak mi zaleciła i skierowała mnie do psychologa to tak powinno być.

I tego się trzymaj. Jak nie będzie poprawy, zawsze możesz wrócić do psychiatry. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Wilczka

Czasami depresja jest początkiem nowego, wartościowego życia Jest punktem zwrotnym potrzebnym do przeorganizowania, posprzątania tego co już niepotrzebne, co już nie działa Jako dzieci nasiąkamy koncepcjami podanymi nam przez rodziców i społeczeństwo, nie zawsze oczywiście podanymi w złej wierze Tyle, że każdy z nas jest inny i powinien działać zgodnie ze swoim prawdziwym ja, nie wtłoczonym w systemowe ramy Depresja to wołanie duszy o reset i zmianę To może prowadzić do bardzo ciekawych rzeczy jeśli postanowienie życia w zgodzie z sobą będzie solidnym fundamentem odnowy Życie pełnym sobą to radość Trzeba tylko, i aż, odnaleźć siebie Najlepiej wsłuchując się w swoją intuicję bo nasze myśli, zwłaszcza te obsesyjne, są pochodną naszych doświadczeń i przyjętych wzorców w przeszłości Zaufaj sobie bardziej, mniej polegaj na podszeptach świata zewnętrznego Gdy już uporządkujesz siebie zobaczysz świat w innych wartościach, z innej perspektywy To niesamowicie dodaje skrzydeł 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Agu
8 godzin temu, appendix napisał:

Depresja początkiem radości?

"Rzuć się pod pociąg a osiągniesz wielokrotny orgazm"?Tak? 

Patrycjo, Wilczka raczej nie słuchaj.

 

 

 

 

Mysle ze Wilczka miala na mysli: "popadamy w depresje gdy my z nasza dusza i zyciem zmierzamy tam gdzie nie trzeba... nie tak jak trzeba, zapominajac o tym co  trzeba. Depresja jest hamulcem, odbierajac nam radosc, wole zycia, probuje   skierowac nas w ten sposob na wlasciwe tory,  bo sami z siebie bysmy sie nie zatrzymali"

Tak rozumiem ten rodzaj spojrzenia na depresje.

Ale w czasie depresji- trudno o taki dystans, kiedy w tym tkwimy. I wowczas prostych recept nie ma, jest znieruchomiale ponure cierpienie, w ktorym sie beznadziejnie sie  tkwi.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Agu
11 godzin temu, appendix napisał:

Witaj Księżniczko,

Czy znasz przyczynę Twojego stanu psychicznego?

 

Urocze ☺️ 10/10

Jak poczatek  bajki : Ksiezniczka niespelniona  👸😭🤲

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Niespełniona Księżniczka

U mnie stany depresyjne najczęściej wynikają z samotności, z braku życia towarzyskiego, chłopaka.. Bardzo mi tego brakuje. Do tego cierpię na nerwicę lękową i nerwicę natręctw i to też się do tego przyczynia i często utrudnia mi życie... Wiem że powinnam się czymś zająć żeby o tym nie myśleć ale często po prostu mi ciężko bo często brak mi motywacji. Bardzo chciałabym to zmienić, mieć jakieś ciekawe zajęcia zamiast ciagle użalać się nad sobą :/ 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Wilczka

@appendix-Tak- depresja jest zawsze punktem zwrotnym tylko trzeba pracować ze sobą, żeby nie pójść w złym kierunku i żeby jeszcze bardziej się od siebie nie oddalić np. uciekając w używki itp. Dlatego tak ważne jest odpowiedzieć sobie na pytanie czego się tak naprawdę chce od życia Zrozumiałes wszystko przez pryzmat swoich poglądów 

@ droga księżniczko, dobre towarzystwo jest oczywiście potrzebne i czyni życie weselszym Jednak dobrych ludzi przyciągniesz gdy dogadasz się sama ze sobą Odkryj prawdziwą siebie, rozwijaj swoje zainteresowsnia, traktuj siebie z szacunkiem, nie bądź dla siebie zbyt surowa Po prostu bądź dla siebie najważniejsza Ludzie, chłopak na pewno pojawia się wtedy na twojej drodze Życie przynosi także te mile niespodzianki I tego Ci życzę :) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Loraine
20 godzin temu, Gość Niespełniona Księżniczka napisał:

Ale ja właśnie byłam na konsultacji u psychiatry i po konsultacji psychiatra skierował mnie do psychologa u którego zaczęłam terapię. Uznałam że skoro Pani psychiatra u której byłam tak mi zaleciła i skierowała mnie do psychologa to tak powinno być.

Cześć Księzniczka. Psychiatra skierował cię na terapię. A co powiedział? Co też powiedział psychoterapeuta do którego chodzisz na terapie? Bo w temacie napisałąś że boisz się że masz Depresję. Ale rozumiem że została ona zdiagnozowana?
 

7 godzin temu, Gość Niespełniona Księżniczka napisał:

U mnie stany depresyjne najczęściej wynikają z samotności, z braku życia towarzyskiego, chłopaka.. Bardzo mi tego brakuje. Do tego cierpię na nerwicę lękową i nerwicę natręctw i to też się do tego przyczynia i często utrudnia mi życie... Wiem że powinnam się czymś zająć żeby o tym nie myśleć ale często po prostu mi ciężko bo często brak mi motywacji. Bardzo chciałabym to zmienić, mieć jakieś ciekawe zajęcia zamiast ciagle użalać się nad sobą 😕

Czyli cierpisz na zaburzenia psychiczne - przeczytaj czym jest nerwica. A Depresja jak najbardziej może sprawiać że się izolujesz, nie masz nawet ochoty na przebywanie w towarzystwie ponieważ moze to być dla ciebie męczące i nawet jeżeli wiesz że cos powinnaś lub chciałabyś zrobić to ostatecznie nie czujesz się na siłach żeby z kimś rozmawiać czy w ogóle wyjsc z domu. Ludzie z depresją mają to do siebie że wolą się "zakopać" gdzieś w pokoju, pod kołdrą, pozasłaniac okna i analizować to co było oraz do  siebie dopuszczają tylko negatywne myśli typu: ja już nie jestem ładna/y, nie poznam nikogo, zycie mi się nie układa bo...(analiza i czarne myśli) i t.d. i t.p.  Depresję leczy się bardzo długo na terapii i farmakologicznie. Pzdr.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Wilczka

Depresja to totalna niezgoda na życie, które się obecnie ma To też podłoże wielu innych dolegliwości Medycyna zachodnia na wszystko stosuje prochy jako maskowanie objawów To niewiele "skuteczniejsze" niż alkohol bo też uzależnia Chwilę jest lepiej a potem trzy razy gorzej i tak w dół Ludzie biorący leki też popełniają samobójstwa, niestety, kiedy już najmocniejsze mikstury przestają działać Tak więc prochy niewiele załatwia oprócz klepania dotychczasowego życia tyle, że z uzależnieniami i zrujnowana wątrobą Praca ze sobą czyli terapia z pktu widzenia psychologii pomaga gdyż pomaga dotrzeć do sedna problemów, pomaga ogarnąć emocje, które człowiekiem szastaja i je zrozumieć Na początku może to przerażać, grzebanie w ciemnych zakamarkach własnej duszy nie jest pociągające ale po czasie daje człowiekowi wolność Wolnosc od własnych słabości, złych nawyków i przyjętych schematów Przepracowanie siebie od podstaw wymaga odwagi ale na pewno się opłaca Maskowanie wszystkiego lekami nic nie wnosi, uniemożliwia podjęcie wysiłku bo zamula umysł Depresja ma różne objawy jednak przełamanie się i wyjście sobie na przeciw, skonfrontowanie się z własnym wnętrzem daje niesamowite rezultaty Tylko ktoś kto to przeszedł, dotarł na drugi brzeg zamulonej rzeki zwanej emocjami, może to potwierdzić 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Agu
2 godziny temu, appendix napisał:

Off top do Wilczka,

Zgoda co do pierwszej części Twojej wypowiedzi.Ja mam ten problem wynikający z coraz słabszej odpowiedzi na leki przeciwdepresyjne.Zbiór leków jest ograniczony.A L E !!!!!!!

 

 

To nim nasza ksiezniczka sie otworzy pozwole sobie na offtop 😉

Ty wyleczyles sie z uzaleznienia tak? Konczyles po zalatwieniu tych spraw jakas  terapie  taka  nie nakierowana juz na uzaleznienie? Pamietam ze pisales tez o wierze, ze Tobie pomogla...wyjsc z tego - ciagniesz ten temat? Szukasz?

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Agu
32 minuty temu, appendix napisał:

 

Reasumując, bez komentarza.

No jasne. Przeciez nikt nikomu nie potrzebuje na sile robic wiwisekcji 🙂

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Wilczka

@appendix- jestem kobietą i na szczęście nie miałam żadnych uzależnień To co tutaj piszę wynika z moich doświadczeń i doświadczeń osób, które znam Każdy z nas nadaje z innej anteny ale możliwe, że czyjas wypowiedź komuś się przyda To dobrze Jeśli nie to nie, nie ma o co się spierać Nie wyznaje żadnych Jungow i innych Freudow bo z własnego doświadczenia lepiej czerpać Jeśli czyjes pomysły są podobne to cóż, natomiast nie wiązałabym tego z ideologią Chyba każda ideologia zabija samodzielne myślenie i wyciąganie wniosków Tworzy społeczeństwo płaskie i nie kreatywne Wydeptywanie własnych ścieżek jest ciekawsze i na pewno prowadzi do lepszego przeżywania własnego życia Dlatego moje przemyślenia (rady to duże słowo) zawsze opierają się poszukiwaniu swojej własnej natury i traktowaniu siebie oraz innych z szacunkiem 

PS wiara pomaga wg mnie, zarówno wiara w Boga jak i w samego siebie Myślę, że pierwsze bez drugiego jest obłudą Drugie bez pierwszego zbyt płytkie 

 

Amen

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Niespełniona Księżniczka

Po pierwsze zanim się po raz kolejny tutaj na jakikolwiek temat wypowiem chciałam wszystkim bardzo podziękować co udzielają się w moim wątku bo nie wiedziałam że będzie miał on aż tyle odpowiedzi 😮 Jestem w szoku... 

A po drugie wracając do tematu, tak, Pani psychiatra u której byłam stwierdziła mi zaburzenia lękowe i OCD po czym skierowała mnie do psychologa, nie zalecała mi też brania żadnych leków, przynajmniej póki co.  Psycholog też stwierdził u mnie już zaburzenia lękowe, przymus kontrolowania wszystkiego, problemy emocjonalne i tego typu rzeczy. O swoich stanach depresyjnych jeszcze nie zdążyłam wspomnieć, a szkoda. Faktycznie moje stany depresyjne mogą być spowodowane samotnością bo czasem mam wrażenie że jakieś fajne towarzystwo i ukochany chłopak sprawiłoby że te stany by zniknęły...  Byłam bardzo blisko już z niejednym chłopakiem i byłam już nie na jednej randce, ale z żadnym chłopakiem nie wychodzi mi na dłużej, sama nie wiem dlaczego 😞 A tak bardzo chciałabym stworzyć z kimś w końcu taki prawdziwy związek na dłuższą metę bo teraz nawet nie mam komu wypłakać się w ramię kiedy jest mi źle, nie licząc oczywiście rodziny. I fakt, chyba to prawda że mam dużo niespełnionych marzeń, a szczególnie tych dotyczących życia towarzyskiego. Ciagle mam wrażenie że coś mnie omija i że już dużo mnie ominęło... Cały czas zastanawiam się co robią teraz moi „znajomi” - czy imprezują, czy wyjeżdżają, czy siedzą w domu czy sama nie wiem co... Nie miałam zbytnio okazji do imprezowania i chyba teraz chciałabym sobie to tak jakby trochę odbić. Chciałabym tak mega zaszaleć gdybym tylko miała z kim... Niby pocieszam się tym że wciąż jest pandemia, że tak czy siak wszystkie wydarzenia, festiwale, koncerty itp. są poprzekładane na przyszły rok i że być może najlepsze imprezy są jeszcze przede mną (w sumie każdy mi to mówi) ale chciałabym mieć chociaż osobę z którą mogłabym wyjść sobie na kawę, spacer, lody czy cokolwiek... Nie chce się tu nad sobą użalać czy coś bo chyba wychodzę na jakąś desperatkę, ale tak właśnie jest. Marzy mi się zgrana grupa znajomych, wyjścia na różne koncerty, festiwale, to chyba normalne że mi tego brakuje, aczkolwiek zawsze miałam raczej problemy z nawiązywaniem bliższych kontaktów z innymi... Jestem raczej zamkniętą w sobie osobą 😕 I może póki co na tym skończę bo chyba nie ma co się więcej rozpisywać na ten temat, ale przynajmniej trochę z siebie wyrzuciłam...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość ka-wa
2 godziny temu, Gość Niespełniona Księżniczka napisał:

tak bardzo chciałabym stworzyć z kimś w końcu taki prawdziwy związek na dłuższą metę bo teraz nawet nie mam komu wypłakać się w ramię kiedy jest mi źle, nie licząc oczywiście rodziny. 

Tylko, że partner to nie jest odpowiednią osoba do wypłakania się, nie może być Twoim terapeutą czy psiapsółką. 

Dlatego nie możesz uzależniać swojego stanu psychicznego od posiadania partnera, co też posiadanie, trzeba by wziąć w cudzysłów, ale tak się potocznie mówi. 

Staraj się ją najbardziej otworzyć na terapii, musisz sama stanąć na nogi. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Daniel

Szukam dziewczyny. Mam 28 lat. Jestem z Poznania.

Autorko, skąd jesteś, ile masz lat, kim jesteś z zawodu, jakie masz zainteresowania, dlaczego nazywasz siebie księżniczką?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Niespełniona Księżniczka
2 godziny temu, appendix napisał:

Witaj Księzniczko,

Pytałem Ci się czy w Twoim życiu nie nastąpiło pewne traumatyczne dla Ciebie zdarzenie.To różnicuje tzw,zespół stresu pourazowego od depresji ,czy jej lżejszej postaci -dystymii.Depresja czy dystymia,co do zasady, nie mają uchwytnej przyczyny.

Jeżeli lekarz psychiatra skierował Cię na leczenie metodami psychologicznymi, uznał, że przyczyna lęków,OCD, tkwi głębiej, a leczenie farmakologiczne jest zbędne.

To słowo głębiej może oznaczać np.zaburzenia osobowości.Lecz to tylko przypuszczenie.

Pozdrawiam.

Jeśli mam być szczera to chyba nie stało się w moim życiu nic traumatycznego chyba że za traumatyczną rzecz można uznać że moi rodzice często się kłócili i prawie że się nie rozwiedli, na szczęście jakoś doszli do porozumienia, ale był to dla mnie strasznie ciężki okres w domu i bardzo to przeżyłam. Dalej bardzo źle mi w momentach kiedy się kłócą chociaż teraz jest jeszcze okej bo wcześniej to była masakra... Dla mnie rodzice zawsze są dobrzy, nawet bardzo, ale i tak mi było wtedy bardzo ciężko... W sumie to dalej jest :/ Trochę mi się głupio tutaj tak z tym uzewnętrzniać, ale jestem tu anonimowa więc jakby co mi szkodzi. 
Natomiast przypuszczenie z zaburzeniami osobowości brzmi sensownie bo miałam już je kiedyś nawet stwierdzone. Nawet teraz, u tego psychologa do którego teraz chodzę na teście który rozwiązywałam na dwóch pierwszych wizytach wyszło mi coś nie tak z osobowością i że mogę mieć zaburzenia na tym tle. Chociaż w sumie już wcześniej to wiedziałam, ale czasem nie dopuszczałam po prostu tej myśli do siebie. Bo to ogólnie ciężki temat jest :/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Loraine
8 godzin temu, Gość Niespełniona Księżniczka napisał:

A po drugie wracając do tematu, tak, Pani psychiatra u której byłam stwierdziła mi zaburzenia lękowe i OCD po czym skierowała mnie do psychologa, nie zalecała mi też brania żadnych leków, przynajmniej póki co.  Psycholog też stwierdził u mnie już zaburzenia lękowe, przymus kontrolowania wszystkiego, problemy emocjonalne i tego typu rzeczy. O swoich stanach depresyjnych jeszcze nie zdążyłam wspomnieć, a szkoda. Faktycznie moje stany depresyjne mogą być spowodowane samotnością bo czasem mam wrażenie że jakieś fajne towarzystwo i ukochany chłopak sprawiłoby że te stany by zniknęły...

Czyli zaburzenia lękowe i obsesyjno kompulsywne masz zdiagnozowane. I nie zalecono ci brania leków jak na razie. Ja uważam że depresji nie leczy się nowym towarzystwem czy chłopakiem. W depresji czesto nie ma się siły na towrzystwo czy jakiegoś nowego chłopaka. Po prostu psychicznie człowiek jest wypruty.
 

8 godzin temu, Gość Niespełniona Księżniczka napisał:

A tak bardzo chciałabym stworzyć z kimś w końcu taki prawdziwy związek na dłuższą metę bo teraz nawet nie mam komu wypłakać się w ramię kiedy jest mi źle, nie licząc oczywiście rodziny.

Po to chodzisz na terapię aby się wypłakać i powiedziec co się źle dzieje w twoim życiu, rozmawiać z psychoterapeutą o tym i nad tym pracować.
 

8 godzin temu, Gość Niespełniona Księżniczka napisał:

Marzy mi się zgrana grupa znajomych, wyjścia na różne koncerty, festiwale, to chyba normalne że mi tego brakuje, aczkolwiek zawsze miałam raczej problemy z nawiązywaniem bliższych kontaktów z innymi... Jestem raczej zamkniętą w sobie osobą 😕

Żeby znaleść chłopaka, towrzystwo to trzeba najpierw ze sobą zrobić porządek. Pracować na terapii tym bardziej że jesteś zamkniętą osobą. Pzdr.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


×
×
  • Dodaj nową pozycję...