Skocz do zawartości
Forum
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Gość Mala_miki

O co chodzi z tym wybaczaniem?

Rekomendowane odpowiedzi

13 godzin temu, Gość ka-wa napisał:

Zgoda, ale nie mówimy tu o trzymaniu urazy, tym bardziej nienawiści, a o wybaczeniu, bo tu nie ma znaku równości.

Tylko, że to ma ze sobą związek. Kto ma potrzebę wybaczenia? Ktoś kto chowa urazy do sprawcy, kto go być może nienawidzi za wyrządzone krzywdy. Przecież ktoś bez żalu nie ma potrzeby wybaczania, bo jeśli nie chowa urazy to nie ma czego wybaczać.

13 godzin temu, Gość ka-wa napisał:

Czyli można też spokojnie żyć w przeświadczniu, że nie wybaczyło się danej krzywdy

Nie da się. Jeśli nie wybaczyłam nie czuję spokoju. może są fazy uśpienia, ale to we mnie siedzi i mnie mierzi i wylezie gdy będą sprzyjające okoliczności.

13 godzin temu, Gość ka-wa napisał:

Trzeba by zapomnieć, żeby nie wracać myślami. 

Moim zdaniem nie zapomni nikt, bo trzeba by dostać amnezji. Chodzi o pamiętanie, ale takie bez emocji... pamiętać jak zeszłoroczny śnieg... czyli mieć świadomość, że coś takiego było, ale mieć to w nosie. Takie coś się osiągnie po wybaczeniu.

13 godzin temu, Gość ka-wa napisał:

Wszyscy się pewnie zgadzamy, że wybaczmy dla siebie, tylko nikt nie wie jak to zrobić. 

Ja napisałam wcześniej jak to zrobić. To moja metoda, która się sprawdziła. Moze ktoś ma inny sposób...


"Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz"

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
38 minut temu, Gość Mala_miki napisał:

A czy zemsta pomaga czasami? Mowi sie ze mszcza sie slabi, ale czasami taka zemsta oczyszcza?

Moim zdaniem nie pomaga, tylko wzmaga negatywne emocje i pogłębia nienawiść. A co niby ma oczyszczać taka zemsta? Serio pytam bo nie rozumiem. Atmosfery na pewno nie, bo np. agresja rodzi agresję... nienawiść do sprawcy nie zniknie, jedynie zyskamy satysfakcję... to co? Wiele w tym racji, że mści się słaby, bo silny postara się wybaczyć, a słaby idzie na łatwiznę i myśli, że mu ulży gdy się zemści.  Zemsta jest łatwiejsza niż wybaczenie 😉


"Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz"

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość ka-wa
16 godzin temu, Javiolla napisał:

Hmmm najpierw sobie uświadomić powyższe, a potem zdecydować, że chce żyć w miłości do siebie a nie w nienawiści do kogoś. Następnie skupiać się na sobie, a nie na doznanych krzywdach oraz szukać pozytywów w życiu, a krzywdę potraktować jako lekcję życiową. Ze wszystkiego można wyciągnąć wnioski i uczyć się na ewentualnych błędach.

Zgadzam się, ale za bardzo chyba łączysz brak wybaczenia z nienawiścią. 

To jest bardzo skomplikowane, bo możesz nie wybaczyć i chowasz urazę lub żywisz urazę, więc żywa uraza jest niszcząca, a ta schowana niech tam sobie siedzi, jest praktycznie zapomniana, choć przy różnych okazjach wraca, nie wywołuje specjalnie emocji. 

Ale jak wybaczysz, też będzie uraza wracała, jest różnica między urazą schowaną a wybaczeniem, bo wg mnie wybaczenie równa się zmazaniu krzywd, zaakceptowaniu ich, usprawiedliwienie sprawcy, więc to wybaczenie jest pojęciem względnym, każdy inaczej pojmuje i właściwie nie wiemy czy to już jest wybaczenie czy nie. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, Gość ka-wa napisał:

Zgadzam się, ale za bardzo chyba łączysz brak wybaczenia z nienawiścią. 

Fakt, że zawsze nie musi występować nienawiść, to skrajność, ale jakieś negatywne uczucia są... inaczej nie byłoby potrzebne wybaczenie.

5 minut temu, Gość ka-wa napisał:

To jest bardzo skomplikowane, bo możesz nie wybaczyć i chowasz urazę lub żywisz urazę, więc żywa uraza jest niszcząca, a ta schowana niech tam sobie siedzi, jest praktycznie zapomniana, choć przy różnych okazjach wraca, nie wywołuje specjalnie emocji. 

To prawda, ale jednak jest. To czy nie wywołuje emocji zależy od charakteru. U mnie faktycznie nie ma aż takich emocji, ale moja mama po 40-tu latach opowiada z takimi emocjami jakby to się wydarzyło niedawno. Na co dzien nie wspomina, ale jak jej okoliczności przypomną to nawet płacze, jakby to było świeże.

9 minut temu, Gość ka-wa napisał:

Ale jak wybaczysz, też będzie uraza wracała, jest różnica między urazą schowaną a wybaczeniem, bo wg mnie wybaczenie równa się zmazaniu krzywd, zaakceptowaniu ich, usprawiedliwienie sprawcy, więc to wybaczenie jest pojęciem względnym, każdy inaczej pojmuje i właściwie nie wiemy czy to już jest wybaczenie czy nie. 

Chyba piszemy o tym samym, ale inaczej ujmujemy w słowa. To co Ty nazywasz schowaną urazą, które czasem wychodzi z ukrycia to jest chyba to, o czym ja pisałam wyżej. Pamiętam to zdarzenie, tę krzywdę, ale nie boli mnie... przykro jest, ale nie ma tych świeżych emocji. To taka blizna jakby, a nie rana. Ja uważam, że wybaczenie jest właśnie wtedy gdy nas to już nie boli. Czyli to co napisałaś "zmazaniu krzywd, zaakceptowaniu ich, usprawiedliwienie sprawcy" spowoduje, że nie będzie nas już tak bolało. Czyli piszeszmy o tym samym, tylko w inny sposób 😉


"Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz"

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kiedyś przeczytałam takie słowa, może komuś pomogą:

"Wybaczamy, bo akceptujemy sytuacje i "miejsce" w jakim się znalazłyśmy, czyli (...)wybaczać to pogodzić się nagle i niespodziewanie z tym ze ofiara jest ofiara a kat katem...i mieć to w du...pie...!"

 

Edytowane przez Javiolla

"Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz"

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Mala_miki
6 godzin temu, Javiolla napisał:

Kiedyś przeczytałam takie słowa, może komuś pomogą:

"Wybaczamy, bo akceptujemy sytuacje i "miejsce" w jakim się znalazłyśmy, czyli (...)wybaczać to pogodzić się nagle i niespodziewanie z tym ze ofiara jest ofiara a kat katem...i mieć to w du...pie...!"

 

Racja. Moze czasami lepiej jest nie doszukiwac sie sensow czegos.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Agu

Ja tez mam z tym problem.I bardzo mi ten watek pomogl.

Ja chowam w sobie uraze, ale trudno mi powiedziec ze "ja" jakos to specjalnie robie.

Po prostu bardzo boli gdy siegam pamiecia do pewnych sytuacji. I troche jest tak ze tej urazy nie tyle "chowam" co ona tam tkwi. Nieprzerwanie boli.

I ani czas nue pomaga, ani zadne specjalne zabiegi. Skrucha cudza bardzo by pomogla, ale jej nie ma.

 

I to wprowadza mnie w zgorzknienie. Te emocje sa nie uwolnione, one sie tam  trawia, trawia, i trawia.

Nie godze sie z ta ofiara, ze musialam ja ponuesc, ze mysislam nia byc.

 

 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
24 minuty temu, Gość Agu napisał:

nie godze sie z ta ofiara, ze musialam ja ponuesc, ze mysislam nia byc.

Nie musiałaś być, ale pewnie byłaś. Z cytatu wynika, że pogodzić się z tym, że ofiara jest ofiarą, a kat katem i trudno... czasu nie cofniesz... nie warto rozpatrywać co by było gdybym nie była ofiarą. To już dziś nie ma żadnego znaczenia. Myślę, że o to chodzi.


"Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz"

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość ka-wa
33 minuty temu, Gość Agu napisał:

Po prostu bardzo boli gdy siegam pamiecia do pewnych sytuacji. I troche jest tak ze tej urazy nie tyle "chowam" co ona tam tkwi. Nieprzerwanie boli

Bo Ty żywisz urazę, nawet jej nie schowałaś, a gdzie tu mówić o wybaczeniu, czyli to dzieje jakby poza Twoim wpływem. 

Wydaje się, że są urazy wybaczalne i niewybaczalne, te większego kalibru raczej nie są, oczywiście zależy to od człowieka. Jeśli są żywe, destrukcyjne to chyba dobrze skorzystać z pomocy terapeuty. 

Umieć wybaczyć dla siebie, to ładnie brzmi, tylko nie każdy potrafi, bo to jest zbyt trudne. 

Też jak najmniej sięgać pamięcią, jak się pojawi, zaczynać myśleć o czymś innym, czyli nie rozpamiętywać, to możemy dla siebie zrobić. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
9 minut temu, Gość ka-wa napisał:

Wydaje się, że są urazy wybaczalne i niewybaczalne, te większego kalibru raczej nie są, oczywiście zależy to od człowieka. Jeśli są żywe, destrukcyjne to chyba dobrze skorzystać z pomocy terapeuty. 

Umieć wybaczyć dla siebie, to ładnie brzmi, tylko nie każdy potrafi, bo to jest zbyt trudne. 

No własnie ka-wa, a co jeśli ktoś nie potrafi sie sam z tym uporać i wpływa to na niego wlasnie w sposob destrukcyjny a dodatkowo nie jest w stanie sie otworzyc przed takim terapeutą? Co wtedy?  

To dopiero można podupaśc psychicznie..i to nie ze swojej winy. Bardzo łatwo sie mowi "wybaczyc dla siebie" ale to tylko słowa..


L'amore non ha un senso, L'amore non ha un nome , L'amore bagna gli occhi, L'amore riscalda il cuore
L'amore batte i denti, L'amore non ha ragione
L'amore esiste...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Agu
Godzinę temu, Gość ka-wa napisał:

Bo Ty żywisz urazę, nawet jej nie schowałaś, a gdzie tu mówić o wybaczeniu, czyli to dzieje jakby poza Twoim wpływem. 

Wydaje się, że są urazy wybaczalne i niewybaczalne, te większego kalibru raczej nie są, oczywiście zależy to od człowieka. Jeśli są żywe, destrukcyjne to chyba dobrze skorzystać z pomocy terapeuty

Ka-wa ja bylam na 5 terapiach. 4 dlugoterminowe...

A o oilosci drzwi w ktore zapukalam nie wspomne.

Ja sie czuje tak jakby tym wszystkim "specjalistom" brakowalo albo empatii, albo pomyslunku. 

 

I z jednej strony wydarzyla sie krzywda, ja z nia sobie poradzilam-znioslam ja. A z drugiej strony ja od innych zawsze odstawalam, mialam wiecej uporu, odwagi... z wielima rzeczami i tak radzilam sobie i sprytniej i lepiej. I tak wlasnie otoczenie mi dodatkowo dowalalo. Jakbym miala wypisane na czole: pobij i tak zniose.

Otoz w ktoryms momencie nie znioslam. No i wystajacy gwozdz zostal przybity - takie powiedzonko chinskie na trzymanie rezimu w kolektywie.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Agu
Godzinę temu, Gość ka-wa napisał:

Bo Ty żywisz urazę, nawet jej nie schowałaś, a gdzie tu mówić o wybaczeniu, czyli to dzieje jakby poza Twoim wpływem. 

Wydaje się, że są urazy wybaczalne i niewybaczalne, te większego kalibru raczej nie są, oczywiście zależy to od człowieka. Jeśli są żywe, destrukcyjne to chyba dobrze skorzystać z pomocy terapeuty

Ka-wa ja bylam na 5 terapiach. 4 dlugoterminowe...

A o oilosci drzwi w ktore zapukalam nie wspomne.

Ja sie czuje tak jakby tym wszystkim "specjalistom" brakowalo albo empatii, albo pomyslunku. 

 

I z jednej strony wydarzyla sie krzywda, ja z nia sobie poradzilam-znioslam ja. A z drugiej strony ja od innych zawsze odstawalam, mialam wiecej uporu, odwagi... z wielima rzeczami i tak radzilam sobie i sprytniej i lepiej. I tak wlasnie otoczenie mi dodatkowo dowalalo. Jakbym miala wypisane na czole: pobij i tak zniose.

Otoz w ktoryms momencie nie znioslam. No i wystajacy gwozdz zostal przybity - takie powiedzonko chinskie na trzymanie rezimu w kolektywie.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Agu

 

1 godzinę temu, Gość ka-wa napisał:

 

... I ja chce zadoscuczynienia. I jestem we mnie zawzietosc ktora nie potrafi odpuscic.

Wobec ludzi ktorzy byli ale nie byli - nie widzieli i nie slyszeli. Albo tacy ktorzy widzieli , ale woleli zdeptac ,  bo akurat tak bylo na skroty.

 

I to nie chodzi juz jakis konkretnych ludzi , w konkretntch sytuacjach. Chodzi o skumuliwana energie, ktora gdzies musi znalezc ujscie.

 

I to nie jest tez jakies rozpamietywanie...

Ja bardzo duzo daje innym, i naprawde pozwalam ludziom korzystac tez z przestrzeni , ktora maml. Ale sa rzeczy z ktorymi sie nie godze i nie wybaczam, i naprawde potrafie odpaluc jak z kalacha... Bezwzglednie.   Gdy widze naduzycia, to sie obchodze bez ceregieli, szybko i bezszelestnue i to jest u mnue  jak mrugnuecie okiem... Nie mysze obmyslac, planow wielkich  strategii. To jest jak 6 zmysl, jak to przychodzi , ja po prostu wiem co mam zrobic. To jest instynkt

 

I to nie jest tez zawisc, to jest takie bardzo silne wyczulenie na to kiedy granice sa przekraczane, moje , cudze...

I to jest  ta energia, ktora we mnie siedzi. To jest to, ze ta krzywda nigdy nieodreagowala. Moze to jest klucz, ze niestety to musi jeszcze odreagowac..

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Mala_miki
8 godzin temu, Gość Agu napisał:

 

... I ja chce zadoscuczynienia. I jestem we mnie zawzietosc ktora nie potrafi odpuscic.

Wobec ludzi ktorzy byli ale nie byli - nie widzieli i nie slyszeli. Albo tacy ktorzy widzieli , ale woleli zdeptac ,  bo akurat tak bylo na skroty.

 

I to nie chodzi juz jakis konkretnych ludzi , w konkretntch sytuacjach. Chodzi o skumuliwana energie, ktora gdzies musi znalezc ujscie.

 

I to nie jest tez jakies rozpamietywanie...

Ja bardzo duzo daje innym, i naprawde pozwalam ludziom korzystac tez z przestrzeni , ktora maml. Ale sa rzeczy z ktorymi sie nie godze i nie wybaczam, i naprawde potrafie odpaluc jak z kalacha... Bezwzglednie.   Gdy widze naduzycia, to sie obchodze bez ceregieli, szybko i bezszelestnue i to jest u mnue  jak mrugnuecie okiem... Nie mysze obmyslac, planow wielkich  strategii. To jest jak 6 zmysl, jak to przychodzi , ja po prostu wiem co mam zrobic. To jest instynkt

 

I to nie jest tez zawisc, to jest takie bardzo silne wyczulenie na to kiedy granice sa przekraczane, moje , cudze...

I to jest  ta energia, ktora we mnie siedzi. To jest to, ze ta krzywda nigdy nieodreagowala. Moze to jest klucz, ze niestety to musi jeszcze odreagowac..

 

 

Ja mam tak, ze jedtem na ohol spokojna i wiele rzeczy puszczam mimo uszu. Bardzo czesto poznawalam/ poznaje ludzi, ktorzy to wykorzystują i naduzywaja mojej cierpliwosci. Ludzi, ktorzy wzywali sue ba mnie, kopali mnie psychicznie i deptalu ile siw sa- bo ona nie ma uczyc, bo taka spokojna i opanowana. I ja zawsze w ktoryms momencie wybuchalam i mowilam dosadnie, ale nadal kultularnie, co o tym mysle. I ci ludzie zawsze sie " obrazali", przrstawali odzywac. U mnie emocje opadaly i potem zalowalam wybuchu, chvialam znowu miec kontakt z tymi osobami, obwinialam siebie.m, trulm i dreczylam sie tym. Chcialam zeby mi wybaczyli ten wybuch.  Az w koncu zrozumialam, ze to nie JA mam pronlem. Problem ma tn co niszczy/ kopie czy wyzywa się ba innej osobie. I dalam sobie spokoj z zadreczaniem sie. Świata i ludzi nie zmienię.

Taki moze offtopic.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Agu

Ludzie na ogol nie sa wobec siebie wymagajacy , gdy nie maja ku temu powodow.

Ten gniew to cos autentycznego. I pomyslalam sobie ze moze dlatego my mamy taki problem z czytaniem ST. Bo teraz mi sie to skojarzylo z tym co pisalusmy w innym watku.

Boimy sie wlasnego gniewu. Nie potrafimy nim zarzadzac i bardzo szybko wieszamy psy na kims kto probuje o tym mowic. Bo wolelibysmy to wyprzec.

Bo to klopotliwe. A Stary Testament ten gniew roztrzasa i pokazuje. Gniew Bozy.

A nie chodzi przeciez o to by byc bezwladna cytoplazma, ktorej wszyscy moga wejsc na glowe, a przekraczanie granic traktowane ma byc.. to nic wybaczy sie.

No otoz ktos przekracza granice to musi poniesc konsekwencje, no i nie przykladem przodkow, wrzucas kogos do studni i wydlu bywac oko...

To jest trudne, jak przetransformowac gniew, konstruktywnie. 

12 godzin temu, Gość ka-wa napisał:

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Agu

Ludzie na ogol nie sa wobec siebie wymagajacy , gdy nie maja ku temu powodow.

Ten gniew to cos autentycznego. I pomyslalam sobie ze moze dlatego my mamy taki problem z czytaniem ST. Bo teraz mi sie to skojarzylo z tym co pisalusmy w innym watku.

Boimy sie wlasnego gniewu. Nie potrafimy nim zarzadzac i bardzo szybko wieszamy psy na kims kto probuje o tym mowic. Bo wolelibysmy to wyprzec.

Bo to klopotliwe. A Stary Testament ten gniew roztrzasa i pokazuje. Gniew Bozy.

A nie chodzi przeciez o to by byc bezwladna cytoplazma, ktorej wszyscy moga wejsc na glowe, a przekraczanie granic traktowane ma byc.. to nic wybaczy sie.

No otoz ktos przekracza granice to musi poniesc konsekwencje, no i nie przykladem przodkow, wrzucas kogos do studni i wydlu bywac oko...

To jest trudne, jak przetransformowac gniew, konstruktywnie. 

12 godzin temu, Gość ka-wa napisał:

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Mala_miki

Ja sie tak jakby wstydzilam tych wybuchów. Co sobie osoba, na ktora skierowalam ten gniew pomysli. Ze będzie zla i zawiedzona!, bo nie jestem taka jaka ona mysli ze jestem.

Ale wstydzic powinien sie ten ktory doprowadza kogos swoim zachowaniem do takiego stanu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Mala_miki

Ja sie tak jakby wstydzilam tych wybuchów. Co sobie osoba, na ktora skierowalam ten gniew pomysli. Ze będzie zla i zawiedzona!, bo nie jestem taka jaka ona mysli ze jestem.

Ale wstydzic powinien sie ten ktory doprowadza kogos swoim zachowaniem do takiego stanu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Agu

Wiesz co ja wybuchalam kiedys, (dawno, dawno kiedys) odpalalam sie jak dynamit. No wtedy prowokowana jestes i stajesz sie kozlem ofiarnym tak naprawde. Bo krzyczy i robi zamieszanie, podczas gdy wszyscy sa tacy spokojni i nikomu nic nie przeszkadza..

 

Tak sie robi z marginalizowanymi grupami w spoleczenstwie. Ci nie wytrzymuja, i nagle.. ojej terrorysci.

Teraz bardziej  konteneruje ta energie. I staram sie zachowac, czujnosc uwaznosc. Nue dac sie prowokiwac

Wydaje mi sie ze bledem jest gniew wypierac ( i np. Robic faul start z wy aczanuem nim sie wogole najpierw nie uswiadomi w sobie z czym ma sie do czynienia) ale tez bledem jedt nim wybuchac gdzie popadnie.

Wydaje mi sie ze nalezy go piwsciagzc i uzywac tylko skutecxnie, bez podkladania sie, w punkt jak w takuej skupione soczewce. Taki gniew to tez poped, a wiec i energia, ktorej mozna uzywac.. no na ten moment bynajmnue w tym kierunku zmierzam 😉 w swoich rozwazaniach

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Agu

Wiesz co ja wybuchalam kiedys, (dawno, dawno kiedys) odpalalam sie jak dynamit. No wtedy prowokowana jestes i stajesz sie kozlem ofiarnym tak naprawde. Bo krzyczy i robi zamieszanie, podczas gdy wszyscy sa tacy spokojni i nikomu nic nie przeszkadza..

 

Tak sie robi z marginalizowanymi grupami w spoleczenstwie. Ci nie wytrzymuja, i nagle.. ojej terrorysci.

Teraz bardziej  konteneruje ta energie. I staram sie zachowac, czujnosc uwaznosc. Nue dac sie prowokiwac

Wydaje mi sie ze bledem jest gniew wypierac ( i np. Robic faul start z wybaczaniem nim sie wogole najpierw nie uswiadomi w sobie z czym ma sie do czynienia) ale tez bledem jedt nim wybuchac gdzie popadnie.

Wydaje mi sie ze nalezy go piwsciagzc i uzywac tylko skutecxnie, bez podkladania sie, w punkt jak w takuej skupione soczewce. Taki gniew to tez poped, a wiec i energia, ktorej mozna uzywac.. no na ten moment bynajmnue w tym kierunku zmierzam 😉 w swoich rozwazaniach

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
43 minuty temu, Gość Mala_miki napisał:

Ja sie tak jakby wstydzilam tych wybuchów. Co sobie osoba, na ktora skierowalam ten gniew pomysli. Ze będzie zla i zawiedzona!, bo nie jestem taka jaka ona mysli ze jestem.

Ale wstydzic powinien sie ten ktory doprowadza kogos swoim zachowaniem do takiego stanu.

Tylko tu znowu jest to bardziej skomplikowane, bo chodzi o zachowanie adekwatne do sytuacji. 

Jeśli ktoś Cię krzywdził, to te wybuchy były uzasadnione i powinny być skuteczne, bo musimy się jakoś bronić. 

Ale są osoby niezrównoważone emocjonalnie, kumulują w sobie emocje, z którymi sobie nie radzą i przy najmniejszej okazji wyżywają się, przeważnie na najbliższych, by przerzucić ten ciężar na innych, Bogu ducha winnych, bo tylko jemu ma być lepiej, nawet swoje winy przypisując innym.  Po czym oczekują wybaczenia, bo im minie😑 

Czyli, nie zawsze można mówić, że inni mnie doprowadzili do takiego stanu, bo to, że się tak stresujemy, to nasz problem. 

Ale w przypadku doznanych krzywd, jak pisałam musimy się bronić, a najlepszą obroną jest atak, choć to przykre. 

Edytowane przez ka-wa
Zawiesza się chyba system, dlatego post niby się nie dodał, a za chwilę się doda, więc trzeba poczekać, żeby nie dublować

Szanuj zdanie innych...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
13 godzin temu, laurette napisał:

Bardzo łatwo sie mowi "wybaczyc dla siebie" ale to tylko słowa..

Dokładnie, dlatego ja od początku mówię, że to jest bardzo trudne i zależy od ciężaru urazy, często niemożliwe. 

Jednak zadośćuczynienie niektórym musi pomagać, skoro ludzie walczą nawet w sądach o wyrównanie krzywd, choć nigdy nie da się wyrównać, ale psychika to lepiej znosi widać, choć wybaczyć się nie da. 


Szanuj zdanie innych...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, Gość Agu napisał:

A nie chodzi przeciez o to by byc bezwladna cytoplazma, ktorej wszyscy moga wejsc na glowe, a przekraczanie granic traktowane ma byc.. to nic wybaczy sie.

Dokładnie, takim sposobem nasza psychika się broni, tak, że nie zawsze wybaczanie przynosi dobry skutek dla nas.

Ale gorzej jak dochodzi zemsta, nienawiść, a może to tym osobom pomaga!? Nie wiem. 


Szanuj zdanie innych...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Mala_miki
32 minuty temu, ka-wa napisał:

Tylko tu znowu jest to bardziej skomplikowane, bo chodzi o zachowanie adekwatne do sytuacji. 

Jeśli ktoś Cię krzywdził, to te wybuchy były uzasadnione i powinny być skuteczne, bo musimy się jakoś bronić. 

Ale są osoby niezrównoważone emocjonalnie, kumulują w sobie emocje, z którymi sobie nie radzą i przy najmniejszej okazji wyżywają się, przeważnie na najbliższych, by przerzucić ten ciężar na innych, Bogu ducha winnych, bo tylko jemu ma być lepiej, nawet swoje winy przypisując innym.  Po czym oczekują wybaczenia, bo im minie😑 

Czyli, nie zawsze można mówić, że inni mnie doprowadzili do takiego stanu, bo to, że się tak stresujemy, to nasz problem. 

Ale w przypadku doznanych krzywd, jak pisałam musimy się bronić, a najlepszą obroną jest atak, choć to przykre. 

Racja. Moje wybuchy byly zawsze tylko i wylacznie w uzasadnionej sytuacji- kiedy ktos juz ewidentnie przekraczal granice swojego "okrucienstwa" w stosunku do mnie. 

Uwazam ze problem ze soba maja tez Ci ktorzy wybieraja sobie kogos do ponizania, dolowania czy odbijania sobie swoich frustracji. Nikt nornalny tak sie nie zachowuje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


×
×
  • Dodaj nową pozycję...