Skocz do zawartości
Forum
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Gość aila37

Przestałam go kochać z dnia na dzień, czy walczyć?

Rekomendowane odpowiedzi

Gość aila37

Mam 37 lat, jestem z partnerem w związku od 7 lat. Poznałam go jako rozwodnika, miał wtedy 35 lat, był kilka lat po rozwodzie, dziecko jego było małe.  Był cudowny przez pierwszy okres związku, dbalismy wspólnie wtedy o nasza relację, ale im związek trwał dłużej, tym on coraz mniej dawał z siebie w tej relacji. Po dwóch latach związku stał się niemal obojętny na mnie, ja cały czas dawałam z siebie 100 procent, okazywałam uczucie, zainteresowanie, inicjowałam rozmowy o nim, o nas, by go zmotywować do pracy nad naszym związkiem, bo przecież związek, którego się nie pielęgnuje, nie dba o niego- umiera. Także po tych dwóch latach już tylko ja wszystko inicjowałam, on jedynie inicjował życie seksualne, ponieważ czułość jedynie w tych sferach do mnie zachował, wtedy potrafił przytulić, być ciepły i kochany. O moich urodzinach po tych dwóch latach nie pamiętał, nie pamiętał o dniu kobiet, o niczym. Ja natomiast zawsze o jego urodzinach, rocznicach naszego związku i innych okazjach pamiętałam. On coraz częściej zamykał sie w swoim pokoju z komputerem, tam grał, pisał na forach z innymi, po pracy tylko jadł obiad i natychmiast biegł do pokoju na komputer. Moja walka o Nas trwała 5 lat, myslałam, ze jak mu pokazę, jak dbać o nas, o naszą relację, to on po prostu W końcu zacznie wspólnie ze mną to robić. Do tego doszły problemy z jego ex, która wciaż coś między nami mieszała, problemy z jego synem, przez które zrezygnowałam z macierzyństwa, ponieważ on ma syna z ADHD i nie był w stanie mieć drugiego dziecka, nie chciał, zrozumiałam i odpuściłam. Po 5 latach walki coś we mnie pękło z dnia na dzień, uczucie, jakim go darzyłam do tej pory znikneło w przeciągu kilku dni, zobojetniałam nagle, nagle przestałam go po prostu kochać- jakbym się wypaliła! On oczywiście nic nie zauważył, bo tak soba zajęty, ze mu pewnie wszystko jedno. Mam 37 lat, po 7 latach związku i 5 walki o Nas mam ochotę po prostu odejść! Zacząć szukać kawalera bezdzietnego, po nieudanym związku lub związkach, bez przeszłości  w postaci byłej żony, dzieci i zacząć wszystko od nowa. Moja rodzina sie za głowę złapała, że chyba zwariowałam, ze jestem już za stara, by znaleźć kogoś wartościowego w tym wieku, bym się trzymała Darka, bo ani nie pije, nie jest zły itp. że trafię jeszcze gorzej, ze w tym wieku już się takich kroków nie postępuje i nie niszczy 7 letniego związku. Ale ja nie mam już siły, mijamy się od lat, czuję się jak prostytutka do łózka, a nie partnerka, bo tylko wtedy mnie D. zauważa. A poza tym- ja już nic nie czuję, stał mi sie obcy, miłość z dnia na dzień wygasła- zobojętniałam.  Odejść, czy dać jeszcze szansę ze względu na swój wiek?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Raczej nie przestałaś kochać z dnia na dzień, tylko Twoja miłość i zapał gasły już od dłuższego czasu. Po prostu teraz uświadomiłaś sobie, że od lat bijesz głową w mur. Szkoda, że zmarnowałaś tyle czasu, pogrzebałaś szanse na macierzyństwo. Dziwię się Twojej rodzinie, że namawia Cię na trwanie w tym związku, z którego od dawna nie masz żadnej satysfakcji.

Piszesz, że od lat Ty wszystko inicjowałaś, ale czy kiedykolwiek porozmawiałaś z nim o tym czego Ci brakuje, dlaczego on tak się zachowuje, czy powiedziałaś mu wprost, że jest Ci przykro, gdy nie pamięta o rocznicach, że czujesz się samotna, gdy on zamyka się w pokoju??? Może on, biedaczek nie zdaje sobie z tego sprawy? Czy próbowałaś zwrócić na siebie uwagę z innej strony np wychodzić gdzieś sama, lub ze znajomymi, umówić się na jakiś wyjazd z koleżankami, zapomnieć mu ugotować, lub wyprasować?

Twojego faceta zeżarła rutyna, być może uzależnił się od przesiadywania przed komputerem, w domu ma obsługę, seks i niczego mu więcej do szczęścia nie potrzeba. Jeśli jednak przestałaś go kochać, to nie ma sensu męczyć się z nim nadal.

Godzinę temu, Gość aila37 napisał:

mam ochotę po prostu odejść! Zacząć szukać kawalera bezdzietnego, po nieudanym związku lub związkach, bez przeszłości  w postaci byłej żony, dzieci i zacząć wszystko od nowa.

Szukać zawsze możesz, jednak w tym wieku każdy ma już jakąś przeszłość, więc w 80% będą to rozwodnicy w większości z dziećmi, a reszta, to zatwardziali starzy kawalerowie nie nadający się już do życia w związku, no i jakiś procencik totalnych nieudaczników. Czas na wolnych, fajnych kawalerów niestety już Ci minął.

Jestem prawie pewna, że Twój nieudaczny partner znajdzie sobie znacznie prędzej Twoją następczynię, niż Ty konkretnego faceta, bo w pewnym wieku wiele pań jest tak zdesperowanych, że biorą co leci. On stanie się gorącym towarem na rynku wtórnym 😄

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość aila37

Tak, komunikowałam mu nie raz i rozmawiałam o tym, czego mi brakuje, mówiłam, ze mi przykro, gdy zapomina o mnie. Nie jestem zwolenniczką fochów, lubię jasne sytuacje i zawsze mówię i rozmawiam otwarcie o tym, co mi się podoba, a co nie. Za każdym razem po takiej rozmowie wydawało się, ze do niego dotarło, ze rozumie, ale gdy tylko była jakaś okazja lub uroczystość, to znów to samo- on nie pamiętał. A co najlepsze- pamiętał o wszystkich ze swojej rodziny, nawet o byłej żonie, kiedy ma urodziny, wydzwaniał z życzeniami, a o moich cały czas zapominał, a gdy mu delikatnie przypominałam, to tylko mówił "wszystkiego najlepszego" i buziaka dał- tak bez entuzjazmu, mechanicznie. Jeżeli nie poznam kawalera bezdzietnego lub bezdzietnego rozwodnika (byle bez kontaktu z ex żoną), to już wolę być sama niż starać sie i nic nie mieć. Trwałam w tym tak długo, bo wierzyłam, ze sie zmieni to, bo nie chciałam przekreslać człowieka tak od razu- przecież nikt nie jest idealny, no ale to zbyt długo trwa wszystko i bez efektów. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, Gość aila37 napisał:

A co najlepsze- pamiętał o wszystkich ze swojej rodziny, nawet o byłej żonie, kiedy ma urodziny, wydzwaniał z życzeniami, a o moich cały czas zapominał, a gdy mu delikatnie przypominałam, to tylko mówił "wszystkiego najlepszego" i buziaka dał

Upss, to już totalna zniewaga. Naprawdę dziwię się, że tyle czasu zmarnowałaś. Dziwię się też, że mimo jego lekceważącej wobec Ciebie postawy, Ty zawsze się starałaś. Mogłaś sobie chociaż prezenty dla niego podarować. 37 lat, to jeszcze żadna starość, jednak trudno Ci będzie znaleźć faceta nieuwikłanego w przeszłość, ale nie poddawaj się. Wiele zależy od Twojego charakteru, znajomości, pasji itd.

Odejdź od tego kiepa, bo szkoda każdego dnia. Tylko nie daj się nabrać na jego chwilową przemianę, gdy zakomunikujesz mu, że odchodzisz. Jest bardzo prawdopodobne, że wpadnie w panikę, zacznie prosić o kolejną szanse i postara się na... miesiąc, może dwa,a potem wróci do dawnych nawyków. On Cię nie kocha i nie szanuje. Jesteś, bo jesteś, jest mu wygodnie, ale sam nie ma ochoty się wysilać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
7 godzin temu, Gość aila37 napisał:

Jeżeli nie poznam kawalera bezdzietnego lub bezdzietnego rozwodnika (byle bez kontaktu z ex żoną), to już wolę być sama niż starać sie i nic nie mieć.

Dokładnie, nie każdy też starszy kawaler czy rozwodnik, nie nadaje się do związku. Też uważam, że nie ma sensu być w tak niesatysfakcjonującym związku, nie warto też tak poświęcać się dla faceta, jak Ty, odnośnie macierzyństwa. 

Masz jeszcze szansę na rodzicielstwo, więc im prędzej zakończysz ten związek, tym lepiej. 

Za bardzo byłaś stroną starającą, to on  już nie musiał, czyli Twoje starania, przyniosły odwrotny efekt. 

 


Szanuj zdanie innych...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Agu

No faktycznie długo reanimowałaś, MOgłabyś na OIOM-ie pracować 😉

jedyne co  to nie podcinałabym sobie skrzydeł, nie straszyła bym wiekiem, statystykami,. Człowiek to nie wpsółrzędna statystyczna... i rózne rzeczy wpływaja jak sielos toczy. dbanie o siebie, wytrwałaośc, solidnośc, chyba bardziej nas determinują .. choć oczywiście trzeba byc tez trzeźwym..

Myslę że trudno też ewentualnie odejść , majac na uwadze to jak duzo  zainwestowałaś. Ponoc najlepsi managerzy to Ci, którzy potrafią zaniechać i zgodzić sie utratę, ale  zmienić kurs działania na lepszy... i  Ponoć  nie wielu jest takich. Wiekszość wybiera doinwestowywać, doinwestowywać, doinwestowywac..

Inna sprawa ,że 7 lat to typowy czas na kryzys, 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
59 minut temu, Gość Agu napisał:

Wiekszość wybiera doinwestowywać, doinwestowywać,

Z tym, że autorka przeinwestowała... 


Szanuj zdanie innych...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


×
×
  • Dodaj nową pozycję...