Skocz do zawartości
Forum
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Gość Lucjjana

koty adopcja nie rozumiem ludzi

Rekomendowane odpowiedzi

Gość Lucjjana

Nie wiem, nie umiem normalnie żyć, nie umiem podchodzić do życia jak inni. Innych to nie rusza, ja nie mogę z tym wytrzymać, dręczy mnie to godzinami, całymi dniami i miesiącami. Ostatnio np. chcialeiśmy wziąć kota ze schroniska. No i zaczęło się. Znaleźliśmy kotki do adopcji w necie na olx z fundacji. Pani nam wysłała ankietę przedadopcyjną i tam było jak do adopcji dziecka!!! Odrzucono nas bo nie mamy krat i siatek w oknach. Nie ogarniam tego. Piszą pilnie poszukują domu dla kotka, domy tymczasowe pozapychane, schroniska pozapychane, nie mają miejsca, schroniska to piekło dla kota, przyjdźcie adoptujcie kotka nie kupujcie. A jak przyjdziesz to nie możesz wziąć kotka, ponieważ nie masz krat w oknach masz trujący kwiat w domu albo kotek zżyty z siostrą i musisz wziąć dwa. Piszą weźcie kotka bo schroniska przepełnione, w klatkach syf, po 3 koty w klatce, chore, z pchłami, świerzbem, przerażone piekło dla kota, szukają domów. Ale jak chcesz wziąć to nie najpierw wizyta przedaodopcyjna, ankieta, normalnie patrzą na ciebie i weryfikują jakby chciał adoptować zagrożonego wyginięciem tygrysa! I jeszcze przy odmowie tekst że kotki nie majaą tak źle w schronisku bo są socjalizowane mają się z kim bawić i inne koty a jak ty pójdziesz do pracy na 8 godzin to kot dostanie depresji i nie może siedzieć sam w domu na kanapie!!! Wizyta, rozmowa, ankieta, niestety nie możesz wziąć kota który siedzi w zimnej klatce i sika pod siebie, bo nie masz krat w oknach i nie będzie cię w domu 8 godzin. Mówią tyle włożyli w kotka, szczepienia, sterylizacje, to chcą mieć pewność i szukają dobrego domu i sprawdzają dom. Ale widocznie normalne przeciętne mieszkanie, zakup kocich domków, drapaków, zabawek, szczotek, srodków na pchły, żwirka, kuwety, misek i drogiej karmy , doświadczenie w opiece nad kotami to nie wystarcza żeby wziąć z fundacji bezdomnego dachowca!!!!!!!

Nie chcą dać kota do adopcji ale jak im ludzie dzwonią albo przynoszą kota z dworu czy lasu to mówią nie mamy miejsca po co go przynieśliście, poradziłby sobie!!!! Czyli psy, lisy, samochody, mróz itd. nie przeszkadza, kot sobie poradzi, ale brak krat to już nie da rady to już lepiej żeby zdechł w klatce!!!

Czy jestem nienormalna czy to czysta hipokryzja???? Nie mogę tego znieś myślę o tym od miesiąca.
Potem płacz schroniska pełne, koty zarażaja się i zdychają jeden po drugim w tych klatach. ale przecież szukamy jak najlepszego domu i nie oddamy kota komuś bez krat w oknach , jeszcze kot wypadnie! I jeszcze teksty że koty wypadają bardzo często!!! Bardzo ciekawe, jakoś Nie znam nikogo komu kot wyleciał, kto by widział czy słyszał o czymś takim i idąc ulicą nei spadają wokół koty!!!!! Rozumiem weryfikację domu ale co trzeba zrobić żeby wziąć bezdomne koty ale bez przesady, dzieci żyja w gorszych warunkach niż wiele kotw w tych czasach!!!! Potem się dziwią czemu nikt nie chce kota bez łapy czy oka, jak na wstępie masz zapis, oddamy tylko do domu z kratami w oknach, do domu bez roślin doniczkowych bo się otruje, do domu bez psów, kotów, dzieci, hałasów, aha i kotek drpaie meble, sika wszędzie i kot jest trochę nieufny do człowieka w sensie nie da się dotknąć…… Dlaczego nitk z tym nic nie zrobi, jak można skazywać t zwierzęta n a śmierć w klatkach przez takie bzdety???????

Niewiem czy tylko ja zauważam takie rzeczy tylko mi to przeszkadza????? Dlaczego nikt nic nie robi nie rozumiem czy jestem jakaś inna czy co jest nie tak????
Na wielu stronach fundacji można znaleźć wpisy zastanawiaja się dlaczego ludzie nie chcą wizyt i dlaczego nie chcą osiatkować balkonów i zakratować okien. To takie proste mówią! Tak, bardzo proste, koszt ok. 200-300zł za same siatki i kraty plus robocizna dla fachowca i wiercenie w oknach, na balkonie, itd.!!!!!! Plus na 15 lat siatka i krata za oknem widok jak z więzienia!!! Przecież ją trzeba potem znowu wymienić bo niszczeje itd.!!! No i powodzenia 20 okienn w domu wykratować!!! Pomijając to, piszą sekunda i kot wyleci, przytaczają posty gdzie ludzie piszą że im kot wyleciał i jaka tragedia….. tylko wylatuje może 1 kot na 100 000 kotów! Pytają w fundacji czy pani wiedząc ze może wylecieć weźmie kota?? A ja pytam pani wiedząc ze auto może panią przejechać przejdzie pani jeszcze kiedyś w życiu przez ulicę czy nie zdecyduje się pani????? Te 100 000 kotów ma większe szanse umrzeć w fundacjach i schroniskach lub zostać uśpionymi niż wypaść przez okno!!!! Prędzej ktoś wyleje przypadkiem na kota gorącą herbatę niż wyleci przez okno! Pztym prawda tak a ze najczęściej j to dzieci męczą koty, nawet nieświadomie, bawiąc się z nimi, każdy o tym wie!!!!!!! Czyli zakazać posiadania zwierząt ludziom z dziećmi albo co chcą mieć dzieci????? Może w ankiecie adopcyjnej trzeba by podpisać zobowiazuje się nie mieć dzieci kolejne 15 lat życia kota??????albo Zamierzacie nie pić herbaty, nie prasować bo żelazko spadnie, wyrzucić TV bo spadnie jak kot za kabel złapie????? albo wszystkie urządzenia wyrzucić bo kot przegryzie i prąd go strzeli???? Może zakażemy posiadania dzieci, tyle zagrożeń jest dla nich w domach!!! może kota zamknąć w kulce żeby sobie nic nie zrobił??????

Odpowiedzialnego domu szukają, nikt nie ma odpowiedzialnego domu!!!! Każdemu czasem coś się wyleje, stłucze, jakiś wypadek itd.!!! Kazde dziecko czasem kota przydusi, kopnie, pociągnie za ogon czy ucho!!!!! To hipokryzja udawać ze nie!!!!!! Nikt nie mieszka w obłożonej poduszkami chacie z kratami i bez zakamarków każdy pracuje min 8 godzin, nikt nie siedzi 24/tydzień z kotem i się z nim bawi i socjalizuje!!! ! Może emeryci, ale emerytom z kolei kotów fundacja nie da, bo uwaga, są za starzy, schorowani i nie mają sił opiekować się kotem!!!!!!! I Już widzę babinkę która zakłada siatkęna balkonie!!! Najlepiej im chyba by było oddawać kotki do domów emerytów co mają już stado kotów i cały dom osiatkowy i umeblowany kocimi drapakami!!!!!!! Ale ile jest takich domów w Poslce????

Średnio jest tak: przy czytaniu ogłoszeń fundacji ogromna większość ludzi rezygnuje momentalnie kiedy wymagana jest wizyta przedadopcyjna i nie daj boże podopcyjna. Tłumaczą się że muszą sprawdzić nowy dom ale serio???? Nie wystarczą np. foty??? Nikt nie chce żeby mu ktoś przyszedł do domu i chodził oceniał dom!!! Mówią że foty to można od kogoś wziąć , serio, a myślicie jak ktoś naprawdę by chciał coś złego kotu zrobić to myślicie nie może zaprosić do znajomych i powiedzieć ze to jego chata a potem wywieźć i powiedzieć ze kot uciekł???? Akt własności chaty też sprawdzacie??? Ja naprawdę nie ogarniam tej rzeczywistości czy jestem jakaś nienormalna???? Niby jak nie masz nic do ukrycia to pozwolisz na wizytę. Ale niby czemu??? Kogo bawi taka wizyta i jeszcze usłyszeć że dom się dla kota nie nadaje, a ty w nim mieszkasz sama i dzieci trzymasz, to dla dzieci może być a dla kota nie????? Nikt nie chce wizyt w swoim domu! Od razu czuje się inwigilowany jakby mu robili łaskę że kota oddają! Ci nieliczni co nie rezygnują przez wizyty przedadopcyjne, i pójdą na ankietę o adopcji i zostaną odrzuceni przez to że nie mają krat w oknach albo dom jest z ogrodem a kot ma mieć niewychodzący dom. I nigdy już do schroniska nie wrócą ani do innej fundacji nie pójdą nawet gdyby tamta im dała kota bnez niczego. Nie pójdą i tyle i kupią kota z hodowli. I tak kot zostaje w klatce wśród wyjących 24/7 dni w tygodni u schroniskowych psów zamiast isć do domu gdzie ktoś raz na dzień uchyla okno.

Jeszcze żeby oddawali koty zdrowe, bez pcheł, kataru, rasowe…… Ale 100 ankiet i wymagań a oddają kota z pchłami, świerzbem, tasiemcami, katarem, fiv!!!!!! A kota rasowego idziesz, płacisz, bierzesz, zdrowego, pięknego. Zdziwienie schroniska pełne a hodowle, nieraz bardzo niehumanitarne, się rozwijają??????? Kiedys do schroniska szli brać kota bo tańszy niż kupić no i pomaga się. Teraz nie dość że wizyty, ankiety, inwigilacja, to musisz płacić za siatki i kraty, często specjalistyczną karmę bo kot schorowany i często zarażony w fundacji od innego i kasa na leczenie pcheł, tasiemnców, świerzbu, syf potem z tego po całym domu itd. Wyjdzie mniej więcej tyle co rasowy!!!!!!!!

Gdyby odpuścili te nie wiadomo po co wizyty i te siatki i kraty to z 10 razy więcej ludzi by się zdecydowało brać kota a nie kupować!!!!!!!

Czy tylko ja tego w ogóle nie ogarniam????? Znieczulica, kretynizm czy o co chodzi czy jestem jakaś przewrażliwiona i nienormalna????

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

HAhhah Taka prawda, wymagania jak na dzieciaka. Miałam w swoim życiu parę kotów i żaden ale to ŻADEN nie wyskoczył przez okno! Mieszkałam w domu więc często się zdarzało, że próbowały się dostać do środka polerując łapkami szybę od zewnątrz. Jedna kotka próbowała się dostać do domu przez uchylone okno i się zawiesiła... za brzuch i nic jej się nie stało. Tata zamontował kocie drzwiczki w drzwiach do piwnicy, kot wchodzi i wychodzi kiedy chce i wszyscy są zadowoleni. Też chciałam adoptować kota z Palucha ale ankieta mnie odstraszyła zwłaszcza te kratki - mieszkam puki co w wynajętym mieszkaniu i nie ma opcji bym jakieś konstrukcje tu stawiała. Może też trochę ankieta daje do myślenia, kot żyje do ok 20 lat, to zobowiązanie długoterminowe i wiąże się też z pewnymi kosztami, jedne są stałe inne wynikające z choroby urazu... No sytuacje związane z wyjazdami i dziećmi... Trzeba ograniczyć prawdopodobieństwo, że ktoś się rozmyśli, pojawią się problemy a kot dostanie kopa i wróci na ulice lub co jeszcze gorsze dostanie sztachetą między uszy. Jeden z moich kotów został potraktowany z wiatrówki - wymagał leczenia potem zachorował na nerki znowu leki i odpowiednia dieta i do tego złapał świerzb uszny (niestety częste u kotów wychodzących). Wyczyszczenie uszu i podanie leku było codzienną walką a kasa leci... Mój drugi kot (wzięty będąc na własnym utrzymaniu) boi się podróży, gdybym go nie powstrzymywała pewnie rozwaliłby separator, poza tym sra, żyga i sika pod siebie ze strachu. Początki też nie były łatwe, nie wiadomo czemu ale nie mogłam go skutecznie odrobaczyć - dostawał tabletkę co parę dni a robaki wracały, pytanie tylko skąd? Nawet odparzałam kuwetę każdego dnia... Wróciłam do weta po cięższe działo i w końcu się udało. Jako taką humoreskę powiem, że bardzo lubił gwałcić nogi mojego chłopaka (obecnego męża), pewnie dlatego, że ja się zawsze budziłam gdy czułam przypływ "miłości". Kot był bardzo młody nie miał chyba jeszcze 6 miesięcy więc Vet mówił żeby poczekać, że jeszcze nie dojrzał (bałam się że jak zacznie znaczyć teren to ciężko będzie go odzwyczaić, chciałam pozbyć się jajec za wczasu). Jakiś czas później ktoś go potrącił, miał rozdartą skórę na głowie i problemy neurologiczne (nie mógł utrzymać równowagi, rozjeżdżały mu się nogi na cztery strony świata), jak na złość stało się to w święta i na mojej pipidówie nie było szans na Veta. Modliłam się tylko by dożył poranka co na szczęście uciekł spod kosy. Dzięki tym przygodom rozumiem czemu schroniska wolą wybierać osoby pragnące wychować kota niewychodzącego, po prosty większa przeżywalność, możliwość infekcji ograniczona. Jeśli chodzi o wizyty... wyobraź sobie, że była taka sytuacja (czytałam kiedyś chyba na WP), że para Azjatów prowadząca lokal gastronomiczny adoptowała psa po psie... Ktoś w pewnym momencie się zastanowił, co się dzieje z tymi psami. Był pies, nie ma psa otóż trafiały do potrawek. To inna sprawa ale też z domowym zwierzakiem w roli głównej:
https://warszawa.onet.pl/do-barow-orientalnych-w-warszawie-trafialo-mieso-z-psow/5dgpg

A tak pomijając to wszystko... Nie szukaj schronisk czy organizacji, wiele jest ogłoszeń również na OXL-u od ludzi prywatnych, którym się okociła kotka. Są też ogłoszenia na fejsie… Ktoś odda ci kota z pocałowaniem ręki, zdrowego, ładnego (wystarczy prewencyjnie odrobaczyć, założyć obróżkę przeciw pchłom by nic się nie przypałętało)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Lucjjana

Sory ale ty nie brzmisz jak odpowiedzialny własciciel , te twoje koty miały przygody :D ale na wsiach sie zdarza, ja mówię o mieszkaniu w bloku w miescie gdzie nikt nie strzela do kotów i kot nie wychodzi na zewnątrz po ulicy

gdyby chcieli miec pewnosc ze kot nigdzie nie polezie i nic sie mu nie stanie na bank, to jedyna mozliwosc zamknąć go w szczelnym pomieszczeniu gdzie nic nie połknie, nic na niego nie spadnie, nie pogryzie nic, nie spadnie znikąd, i tam go trzymać . idąc tym tokiem fundacji to ludzie nie powinni nigdy wychodzić z domu ani nawet z łożka bo mogą sie potknąć.

Ale nie chodzi własnie o to zeby kupić od kogoś tylko żeby uratować te ze schronisk i fundacji. Wiem ze jest łątwiej kupic ale własnie chodzi o to że nie moge przestac myśleć jak to zmienić, nagłosnic czy nie wiem.... to samo z tymi końmi co zdychają nad Morskim okiem i nitk z tym niczego nie robi od lat tak samo te koty.... zadręczają mnie takie sytuacje nie mogę przestać potem o tym myśleć. wszystkim zawsze jest łatwiej ale co z tymi kotami, czemu one mają cierpieć bo ktoś wymyślił durne procedury????

mówią nie rozumieja czemu ludzie nei chcą wygrodzić okiem i balkonów a to wg nich taka podstawa jak ktoś nie ma jest odpowiedzialny, ale tak trudno zrozumieć ze co 2 mieszkanie ma kota i co ktoś widział co 2 balkon wygrodzony siatką????? tak trudno zrozumieć że to koszty, nieestetyczny problem na lata a jak się wietrzy okno na oścież to i tak kratki boczne nie pomogą???? równie dobrze sekunda i kot przez uchylone drzwi wejsciowe jak ktoś wchodzi wychodzi z domu może uciec i co mamy drzwi też wygrodzić ???

ale nie chodzi o wyjazdy, każdy wyjeżdża, każdy pracuje, nikt nie siedzi w domu 24/tydzień poza emerytami co kota nie dostaną bo za starzy są i za słabi zeby sie opiekować a jak umrą to kotki znowu będą mieć traumę bo znowu stracą dom i takie teksty..... setki ludzi wyjeżdża i mają kilka kotów i potrafią zadbać o opiekę..... czemu też nie zadbać o kratki w oknach? bo nie, za dużo tych wymagań!!!! ogromna większość ludzi którzy od lat maja szczęśliwe koty nie spełnia wszystkich tych ich wymagań!!!! wypełniajac ankietę, ok , niech juz bedzie ta wizyta, ok, wywalę trujące kwiaty, ok wykastruję, ok wyleczę, ok wizyta poadopcyjna... w 1/3 ankiety byłam juz wkurzona na maxa a potem rozwaliło mnie pytanie w stylu co zrobisz z kotem w razie losowego wypadku, utraty pracy, głodu biedy argmagedonu wojny itd??? Miałam ochotę spytać panią co ona zrobi ze sowimi dziećmi jeśli będzie mieć wypadek albo straci pracę, czy pomyślała o tym zachodząc w ciążę?????? hmmm?????? Zresztą po cholerę ankieta 40 pytań skoro na 30 pytanie kratki zaznaczyliśmy nie i pani powiedziała od razu ze kota nie da????????????

tak trudno zrozumieć tym z fundacji że i tak już biorąc kota z fundacji ludzie robią wiele poświęceń???? biorą obcego często dorosłego kota którego nie znają nie wiedzą czy jest dziś miły a jutro agresywny, nie znają przeszłości i jego traum przyzwyczajeń nie wiadomo co mu odbije itd, te pchły, leczenie, tasiemce, uczenia kota wszystkiego, cierpliwosć przy kotach bojaźliwych i agresywnch te koty często sie chowają boją ludzi.... ale im jeszcze mało i na to wszstko przeszkadza że nie masz krat i mimo jak chcesz dobrze i godzis sie na te pchły, tasiemce, kota z traumą to ci jeszcze powiedzą nie dostaniesz go ,jesteś nieodpowiedni ponieważ nie masz krat w oknach a to podstawa wstyd że nie wiesz o tym..... jak możesz narażać kota i nie zrobić mu siatki?????? nie dostaniesz kota bo byś go zabił i by wypadł!!! ręce opadają kto w ogóle wymyślił te wymagania i inni beznadziejnie podłapali choć większość domów tymczasowych dla kotów nawet nie ma krat i siatek!!!!! to w ogóle cud jak ktoś chce wziać takiego kota który ma niewiadoma jaką przeszłość i boi się głaskania trzeba go uczyc wszystkiego , ale o tym akurat nie wspomną w ankietach jaki jest kot, tylko najważniejsze nie masz krat nie masz kota...... wynajmujesz - nie dostaniesz kota. Masz własny dom i ogród źle bo kot wyjdzie i go coś przejedzie, masz mieskzanie źle bo spadnie z okna albo balkonu, to dla kogo oni trzymają te koty????? dla ludzi co cały dom zasiatkowali i cały czas poświęcają kotom????

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale elaboraty na prostą uwagę, ze juz jakis kotek się urodził i własciciele oddadzą z pocałowaniem ręki, bo im się życie za bardzo okocilo. Ty w elaboracie opisujesz, ze zależy Ci na ulżeniu fundacji w ilosci kotków. Ale ten inny tez się juz urodził i spokojnie można go sobie wziąć czy kupić.

A te elaboraty to może lepiej do tych kocich fundacji słać.Takie forum jak tutejsze ma raczej nikłą siłę sprawczą. Ponadto jak weszlismy do Unii to wiele przepisów musielismy dopasowac, to może i takie adopcyjne kocie tez.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Lucjjana

wiesz kikunia mówią lepiej zrobić cokolwiek niż nie zrobić nic. albo udawać ze sie znasz na wszystkim a tylko krytykować i odsyłać tylko gdzie indziej albo do kogoś innego. moze chociaż kilka osób to przeczyta i sie zastanowi i chociaż kilka osób cos zmieni i pozwoli chociaż kilku kotom pozwoli iść do normalnego domu a nie wyimaginowanej utopi . Poza tym byłam ciekawa czy przesadzam czy co myślicie, raczej nie zapytam o to fundacji adopcji kotów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość dammar

Nie znam sie na fundacjach z wyjatkiem tego ze czasem je wspieram.
Moge wypowiedziec sie ze strony wlasciciela haha, dwoch kotow. Haha, bo podobno to ludzie sa kotow wlasnoscia.
Gdy moja kotka sie okocila, sama szukalam dobrych domow dla kociakow, nie oddalam nikomu kto wydawal sie byc niepewny ze chce kota albo gdzie kot mialby byc zabawka. Pamietam pare ktora jechala do mnie 200 km po kota, wzieli dwa. Inny chlopak placil za taksowke zeby zabrac kota na drugi koniec miasta gdzie mieszkal. Dwa razy nie wydalam kota.
Mnie zalezy na tym by dom gdzie ten kot trafi, stal sie jego/ jej domem, by bylo zawsze jedzenie, spanie i by kot byl czescia rodziny.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moje koty były, są i będą wychodzące. Zawsze zdarzają się wypadki i choroby nawet w zamkniętym środowisku. Kocham je, karmię i leczę jak jest to p0trzebne. Dziecka nie zamykasz na cztery spusty w domu bo nie daj boże samochód potrąci czy cokolwiek innego, kota też nie będę. Wszystkie koty jakie miałam (od kiedy pamiętam zawsze były w domu) dożyły lat kilkunastu więc jak na kota wiek już starczy. Oczywiście mogłam kota nie brać od sąsiada wsiocha i skazać je na sztachetę lub zakopanie żywcem wtedy pewnie byłabym miłosierna i odpowiedzialna. A ja je skazałam na stresującą starość w ciepłym domu z pełną miską i opieką weta.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Radek81888

W ogóle nie rozumiem fundacji co zabierają koty z ogrodów i zamiast kastrować i wypuścić z powrotem szukają im domów i to często starszym kotom! Wiadomo dziki to boi się człowieka ,drapie, boi się, nikt go nie weźmie! Ludzie znajdą kota albo muszą oddać i nie chce się im szukać kogoś kto weźmie ,nie mają miejsca w domu i oddają fundacjom w dobrej wierze. Myślom że fundacje znajdą dom kotom w końcu po to podobno są. Prawda jest taka ,te koty są wtedy przegrane! Wymagania jakie mają fundacje wobec nowych właścicieli są tak wygórowane. Jakby na ich podstawie sprawdzano czy można dziecko adoptować albo nawet dzieci nie powinni mieć ci właściciel tak wychodzi według tych ankiet, bo trujące rośliny w domu, balkon niebezpieczny, okna nie zabezpieczone. Dobrze że jeszcze dzieci nie odbierają tym rodziną gdzie wizytację robią. No i nikt nie chce podpisywać umów papierów, telefonów poadopcyjnych, co kogo po roku dwóch obchodzi mój dom i mój kot? Z domów tymczasowych ludzie też kotów nie chcą bo kot przyzwyczaił się do człowieka to nie chcą zabierać ,jest wrażenie jakby i kota i człowieka się krzywdziło,będą tęsknić. Ludzie jeśli macie kota do oddania albo znalezionego nie dawajcie go fundacją ,schroniskom, sami znajdźcie mu dobry dom przez olx, allegro gdziekolwiek, nie dawajcie fundacją, koty tam utkną na miesiące i lata ! Albo rozchorują się zakażone od innych kotów w stłoczonych kociarniach i zostaną uśpione a nikt nie chce adoptować chorego kota!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość 1980980

Nie jest to hejt, tylko luźne spostrzeżenia. chcielismy adoptować kota ze schroniska. Co uslyszleismy? Oczywiście bez siatek w oknach i na balkonie nie dostaniemy ŻADNEGO ze 180 kotów. A jak będą siatki to ankieta, wizyta, i MOŻE dadzą kota a potem wizyta poadopcyjna i możne kota ZABIORĄ. Reakcja? Sory ale pomimo ogromnej determinacji zrezygnowaliśmy. Tyle zachodu za kota z pchłami, tasiemcami, problemami behawioralnymi a wymagania jak z kosmosu. Powiem krótko, przez równe 7 miesięcy szukaliśmy kota do adopcji. Mieliśmy wcześniej koty które dożywały 20 lat. Nie dostaliśmy przez 7 miesięcy kota któryby nam sie podobał bo wymiękliśmy na wymaganiach lub beznadziejnej obsłudze. 7 miesięcy. Codziennie szukaliśmy. Wiecie ile czasu zajmuje znalezienie domu dla kota przez ogłoszenie osoby prywatnej, bez ankiet, wizyt, umów i siatek? od 2 godzin do 1 dnia. Wiemy, zabrano nam sprzed nosa 5 takich kotów, zadzwoniliśmy za późno i ktoś nas ubiegł. Dziwnym trafem koty w schroniskach i fundach miesiącami i latami NIE MOGĄ ZNALEŹĆ DOMU. Nikt ich nie chce? Bzdura, chce ich wiele osób ale osoby czytające ogłoszenia na widok "zabezpieczony balkon" "wizyta" "ankieta" przestają czytać. Nie brakuje chętnych do wzięcia kotów czy odpowiedzialnych domów. Po prostu schroniska i fundacje mają takie procedury że ludzi zrezygnuje od wymagań nawet nie widząc kota do adopcji na oczy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


×
×
  • Dodaj nową pozycję...