Skocz do zawartości
Forum
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Gość martaa234

Wszywka alhoholowa-czy to ma sens?

Rekomendowane odpowiedzi

Witam mam problem który polega na tym iż mój mąz do 3 lat pije. dwa tygodnie pije kilka dni przeerwy i znowu od początku. Jestem juz bardzo zmęczona. Rozmawiałam ostatnio z nim o wszywce alkoholowej. Stwierdził ze sam sobie nie poradzi i chce się zaszyć.Mam pztanie czy taka wszywka jest skuteczna i gdzie mozna ja wszyc w niemczech a dokladnie w Wiesdaben.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam serdecznie,
Tak zwana wszywka należy do terapii awersyjnych. Oznacza to, że w obawie przed przykrymi dolegliwościami wynikającymi z połączenia alkoholu i leku alkoholik powstrzyma się od picia.
Wszywka jest skuteczna, jeśli chodzi o przerwanie ciągu, ale nie leczy alkoholizmu. Warto więc, aby Twój mąż podjął terapię odwykową.
Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bardzo dziękuje za odpowiedz na mojego posta. Mąż zdecydowany jest na wszywke a o terapi nie chce nawet słyszeć. Mieszkamy w Wiesbaden w Niemczech i szukam ludzi którzy wiedzą gdzie mozna taki zabieg wszywki wykonać. Jesli ktoś ma jakiekolwiek informacje będę dozgonnie wdzięczna za pomoć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość kajusia1990

Gdzie na Śląsku tj. Zabrze, Katowice lub Tychy mozna zglosic sie do lekarza po wszywke alkoholowa?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość anonimowa2000

Witam.
Mam pytanie dotyczące wszywki. Mój chłopak miał robioną wszywkę 17 marca tego roku. Po jakimś czasie zrobiła się dziurka w miejscu szwu, zaczęła wylatywać ropa a także wypadać tabletki, niedawno chłopak wyjął sobie z tego miejsca gazę. Pan doktor stwierdził, że wszystko jest w porządku, jednak w piątek chłopak normalnie wypił i nic mu nie było. Boję się, że zacznie teraz pić znowu i zacznie się oszukiwanie i kłamstwa. Czy dobrym pomysłem byłaby ponowna wszywka bądź zastrzyk? Ale tym razem taki, który będzie działał. Czy w dzisiejszych czasach nie ma co liczyć na wszycie Esperalu, tylko na witaminy?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wszywka jak na mnie na razie "działa" bo mi np. nie pomagały spotkania grupowe, poszłam 3 razy, czwarty już nie, sama nie wiem dlaczego. Wróciłam do regularnego picia po dwóch tygodniach. Następna próba rzucenia to już bardziej zdecydowane działania czyli detox zamknięty w klinice detoksykacyjnej Fenix2, skierowanie na na terapię, no i wszywka... od 5 msc nie piję i jest coraz lepiej (największy głód minął, ale wiem, że jeszcze może nadejść). Na mnie działa ta świadomość, że wszywka to już poważna sprawa, ale na terapię staram się też chodzić i nie rezygnować tak latwo jak poprzednim razem

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Czak

To samo stało sie właśnie teraz mi. Zbierała sie ropa w miejscu rany i po kilu dniach pękła . Teraz w ciagu trzech dni wypadły mi tabletki 2 i widać kolejne . Stało sie to dwa mce po zabiegu ,nie wiem jakim cudem tak mogło sie stać .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość martaa234

Witam,
chciałabym się poradzić, co robić...może ktoś z Was ma podobne doświadczenia. Jestem ze swoim partnerem już kilka dlugich lat. Wiele razem przeszliśmy tych dobrych i złych chwil. Teraz z perspektywy czasu myślę, że chyba wiecej tych złych... wiele razy odchodzilam a potem znów dawałam kolejną szansę, zaslepiona obietnicami poprawy... mój chłopak wpadł w alkoholizm. Wytrzymalam tak rok, na wiele rzeczy przymykalam oko, udawałam, że jest dobrze. Starałam się mu pomóc, namawiałam na terapie, tłumaczyłam, prosiłam, w końcu groziłam odejściem itd. Jakiś miesiąc temu nie wytrzymalam, coś we mnie pękło, stwierdziłam, że nie mogę tak dłużej żyć i odeszłam. Byly oczywiście obietnice, prośby, zapewnienia, poszedł nawet na terapię, po ktorej niestety dalej pił. Nawet grozil mi, że zniszczy mi życie, jeśli go zostawię. Kilka dni temu zaszyl się. Od kilku dni jest trzeźwy i nie daje za wygraną, chce mnie odzyskać. A ja czuję się wyprana psychicznie, mam nerwice i dużo kosztował mnie ten zwiazek. Chcialabym mu wierzyc i pomóc jeszcze ten jeden raz, ale przeraza mnie wizja jego powrotu do picia. Bardzo się boję, że za rok wrócimy w to samo miejsce. Proszę o poradę, może ktoś z Was ma doświadczenie z alkoholikiem, czy ta cała wszywka działa, czy to tylko chwilowe zagluszenie problemu? Czy po okresie jej działania alkoholik wraca do picia? Nie ufam mu zupełnie i boję się znów zawieść... proszę bardzo o poradę

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jakby nie miała sensu, to nie było by tego pytania.
Ma sens, tylko jaki?
A taki, że polecam się zaszyć. Zajoma się zaszyła, po miesiącu napiła wina, i już absolutnie nie ma opcji na alkohol. To bardzo dobra rzecz. Bo przez przymus i lęk przed piciem zachowasz abstynencje, prowadząc dalej normalne życie! To niezły wynalazek. Dla narkomanów masz blokery, też nie mogą nic zrobić. A żyją i z dnia na dzień coraz lepiej. Polecam ci zdecydowanie jak najszybciej, tak byś sama tego nie wygrzebała z pod skóry.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na temat wszywki alkoholowej można przeczytać tutaj: Wszywki alkoholowe. Tam również znajdziesz odpowiedź na pytanie, jaki ma sens "zaszywanie się". Co do skuteczności metody, nikt nie da gwarancji, że Twój partner przestanie pić. Są przypadki, że ludzie wyjmują sobie sami spod skóry wszywkę, bo nie są w stanie zapanować nad nałogiem. Uważam, że najlepiej, by wszywce towarzyszyła terapia - wówczas zwiększa się szansa powodzenia leczenia. Pozdrawiam!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość martaa234

Dodam, że oprócz wszywki nie robi teraz nic. Zrezygnował z terapii, twierdzi, że jest mu nie potrzebna. Ja mam inne zdanie, myślę że bez terapii nie da rady i wróci do picia. Na sama myśl, robi mi się słabo, boje się tego. Wszywka zagluszyl tylko problem, ale go nie leczy. Nie radzi sobie z nerwami,gdy powiedzialam, że wychodzę do koleżanki wpadł w szał i zaczął podejrzewac, że kogoś mam...strach pomyśleć co by było, gdyby mógł pić... momentami bardzo za nim tesknie, ale boje się, że jeśli wrócę to znów się zawiode...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość tangled

Skoro teraz pije, to po ślubie napewno będzie pil. Bierzesz za chlopaka człowieka slabego i niezrównoważonego psychicznie. Czy twój ojciec i dzieci będą zadowoleni że wzielas za męża ofermę sprawiającą klopoty? Mloda jesteś, bierz od życia co najlepsze a nie młodocianych alkoholików

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość martaa234

Masz rację...mój ojciec gdyby wiedział o wszystkim...to by go chyba zabił za to jak mnie traktowal. Dzieci, marze o dzieciach, ale nigdy bym sobie nie wybaczyla, gdyby musiały wychowywać się w patologicznym domu... tak naprawdę to ja jestem słaba, bo już dawno powinnam przejrzeć na oczy, a nie udawać, że nie widzę problemu i zadowalac się byle jakim związkiem. Ja zawsze myślę o tym, co ktoś czuje. Tkwie w tym wszystkim, bo nie chce go zranić odejsciem, a sama siebie tym zniszczyłam...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Krolewnafiona12

Byłam z alkoholikiem 3 lata. Uwierz ze nic się nir zmieni. Przeżyłam dużo. Od jego flirtu po alkoholu po zapominanie o walentynkowe,o urodzinach o rozmowach i moich problemach. Bo wystarcza 5 piw zrby nir pamiętał co robił. Dzień bez piwa yo dzień stracony, rozdrażniony. Bez alkoholu nie umie żyć. Ważniejsze jest dla niego napicie się niż spotkanie źr mną. Obietnic było dużo. Prosił, błagal o szanse. Miał ich mnóstwo. Miał przerwy w piciu alr zawsze wracał do tego. Ile razy wylalam mu piwo na twarz czy ubrania... Ile razy groziłam. Ile razy on sam po tym jak sprawił mi przykrość czy mnie zawiódł ile razy płakał i wylewal sam butelkę. Rozstalismye die w końcu. Wybrał butelkę. On wiedział źr ma problem alr chciał wyjść z tego sam. Terapie bee. Wszystko bee on sam pomimo gróźb. Nie mowie ze każdy taki jest ale gdyby wziął się sam z siebie i postarał żeby to zwalczyć nawet metoda prób i błędów to by było inaczej niż puste obietnice.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość martaa234

Ja też już przeżyłam wiele... wiele zawodów, wiele przykrych chwil... też były walentynki po pijaku, spędzone na pogotowiu, też były urodziny "na odwal", bójki na moich oczach... Przeżyłam w swoim życiu już na prawde wiele... Głupia zawsze go w jakiś sposób potrafiłam wytłumaczyć i wszystko wybaczałam. Marzyłam, że w końcu spotka go cudowna przemiana i szczęśliwy koniec jak w filmach... ale nie mam już sił wierzyć... i boje się przyszłości. Mam tak wielką awersję do alkoholu i ludzi go pijących, że czasem myślę, że byłabym w stanie coś mu zrobić, gdy jest pod wpływem. Komuś innemu w mojej sytuacji, już dawno radziłabym, żeby odszedł i zapomniał. Ale dla mnie to nie jest takie proste. Ciągle mam wyrzuty sumienia...bo przecież się zaszył... To głupie, ale nie potrafię być twarda i zimna...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość elizabeth2

A ja mam tatę alkoholika. Jest dobrym i pracowitym człowiekiem. Nie można go wkurzać bo gdy się zalamuje lub jest wkurzony to pije. Jest bardzo wrażliwym i dobrym człowiekiem z ambicjami. Fakt faktem alkoholizm spowodowal u nas patologie. Ale on nie pil wcale jak byl mlody. Dopiero po 30r.z. Ogólnie to przykre chwile przeżyłam, bylam poniekąd molestowana na swój sposób. Ale to minęlo, trzeba o tym zapomnieć, a tata pije nadal ale po cichu tzn pije ale udaje trzeźwego i się nie kłóci. On sam mówi mi że mam unikać partnerów alkoholików . I bede unikać facetów, wszystkich. Nie chce być zraniona. Mam ciężkie życie i nie chce nigdy miec ciężej

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość martaa234

Dobrze Cię rozumiem, to musi być trauma patrzeć na swojego ojca pijanego. Mój ojciec nie jest alkoholikiem, ale zawsze z wielkim strachem wspominam chwilę z dzieciństwa, gdy ojciec wypił... Chyba od urodzenia mam taki wstręt do alkoholu:) Nigdy bym sobie nie wybaczyła, gdyby moje dzieci przechodziły przez takie piekło, jakim jest problem alkoholowy w domu... Marze o dzieciach i o szczęśliwej rodzinie, gdzie nie muszę się martwić, czy mój mąż wróci dziś trzeźwy do domu, czy będzie się awanturował... Bardzo mnie to boli, że nie mogę stworzyć takiej rodziny z człowiekiem, z którym spędziłam tyle lat...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Krolewnafiona12

Bycie z alkoholikiem to jak zdrada. Może się facet starac ale i tak to będzie się za nim ciągnąć. Jesteście młodzi będzie musial do końca życia uważać na alkohol i się pilnować. Mało znam alkoholików którzy całkowicie wyszli z nałogu. Taki związek nie ma sensu tym bardziej że twój nir pali się do leczenia. Chcesz żeby wasze dziecko miało patologie? Mój miał ojca alkoholika. Nienawidzi ojca jak nikogo innego. A zrobił dokładnie to samo co ojciec tylko zaczął 10 lat wcześniej

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość martaa234

Krolewnafina12 moge spytac, czemu Ty nie odeszłas? Czemu godzisz się na takie życie? Nie pomyślałas, że byłabyś szczesliwsza sama? Wybacz, że o to pytam, nie wytykam Ci błędów ani nie krytykuje, bo sama zachowuje się podobnie. Poprostu staram sie zrozumieć Ciebie i przy okazji sama siebie. Co nas tak bardzo do nich ciągnie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość noughtygirl

Przepraszam że się wtrącę. Ale powiem wam, że moim zdaniem jest parę powodów czemu ciągnie kobiety do alkoholików. Skoro mają mocną głowę to automatycznie muszą mieć dobrą kondycję fizyczną. Kolejna rzecz, czasem jak ktoś miał ojca alkoholika, to później facet pijący alkohol kojarzy jej się z domem rodzinnym. Poza tym faceci pijacy alkohol są szczerzy po alkoholu. I chyba to nam pasuje czasem. Ale to tylko moje tezy. Proszę porozmawiajcie o tym i wymieńcie swoje opinie.
Ps: Lubię wypić ale uzależniona nie jestem. Gdybym pokochala kogoś to jego alkoholizm by mi nie przeszkadzal.
I tu mamy kolejny fakt Miłość - ona kocha ponad wszystko a więc nawet ponad alkoholizm

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość martaa234

Nie wiem, czemu tak się dzieje. Ja patrząc na mojego ojca, który czasem wypił powiedzialam sobie, że nigdy nie będę z kimś kto pije. Dla sprostowania mój tata nie jest alkoholikiem, czasem zdarzało się po prostu piwo po pracy, no i jest kochany, oddał by za mnie życie. Mimo wszystko nigdy nie tolerowalam alkoholu i zawsze twierdziłam, że ewentualny alkohol przekreśli każdy zwiazek. Przez dlugi czas nie chcialam widzieć problemu, aż w końcu sprawy zaczęły wymykac się spod kontroli. Uważam, że jakieś doświadczenia z domu rodzinnego ciągną nas do alkoholików. Czesto znamy tylko taki model związku no i myślę, że duża przyczyna tkwi w nas, przynajmniej we mnie. Nie jestem pewna siebie, uważam, że nie zasługuje na nic lepszego i nikogo już sobie nie znajdę. Myślę, że tyle lat trwał ten zwiazek, że szkoda go kończyć i nie odnajde się w innym życiu. Mowisz, że gdybyś pokochała to nie przeszkadzał by ci alkoholizm...no nie wiem... wyzwiska, poniżanie, czesto przemoc fizyczna, kilka dni ciągu, w których on zapomina o Twoim istnieniu, ze wszystkim musisz radzić sobie sama i jeszcze zastanawiasz się co się z nim dzieje, wynoszenie pieniedzy i wartościowych rzeczy z domu, patrzenie na niego, gdy ledwo stoi i nie potrafi się wysłowic... to cie niszczy psychicznie i mimo, że kochasz to masz wszystkiego dość.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Krolewnafiona12

Martaa234 rozstałam się z nim. Ale wciąż jestem w fazie " żałoby ". Chociaż było mnóstwo tych rozstan i powrotów. Czemu z nim byłam czemu tak długo... Yo jest super pytanie. Ja to widzę z mojej strony tak. Poznałam fajnego chłopaka, imprezowicz czyli plusy. Okazało się, że potrafi wypić 10 razy więcej niż ja i stać na nogach, spać na lawce aż ktoś go nie podniesie no ale wtedy byłam młodsza rock n roll superowo... Aż gdy wpadłam w sidła miłości on zaczął coraz bardziej pokazywać jaki jest. oh ile ja razy usłyszałam " nie zależy mi na Tobie. Spadaj "," jestem z Tobą tylko dlatego bo jest mi tak wygodnie ", " wole alkohol od Ciebie bo on nadaje sens mojemu życiu " i wszystkie pochodne inaczej zbudowane zdania. Oczywiście były też obelgi po alkoholu we dwójkę czy w grupie znajomych " ty sam**to, suk*, spier *** itp itd. Ile razy było mi głupio... Głupio za niego, ile razy po pijaku mnie zranił a później jego koledzy zostawali mnie uspokajać a mój facet wracał do domu nawalony. Ile razy dzwonił wieczorem opowiadając mi cały dzień podekscytowany a na drugi dzień dziwił się ze ja o wszystkim wiem i źr ze mną rozmawial. Pamiętam jak dziś styczeń 2016 gdy pokazał przez przypadek mi filmik z koleżanką jak razem leżą na śniegu. Okazało sir ze spotykają się regularnie na picie i chlanie, ona taka sama jak ontylko młodsza o 8 lat :)
Gdy zaczęłam walczyć to było ciężko, on wpadał w ciągi gdy była kłótnia, później ja wystawialam pierwsza rękę. To był błąd.
Piłam z kuzynem i jego znajomymi z okazji jego urodzin. Wiesz jaka miałam awanturę? Za co? BO PIŁAM Z OBCYMI LUDZMI A Z NIM NIE CHCE WÓDKI PIC. Tak, dokładnie tak. Obraza była za to ze wole spędzać produktywnie czas niż codziennie pić jak on ze znajomymi.
Rak ciągnęło się, raz lepiej i znoe krach! Gorzej. Były jego łzy, były obietnice, były nawet próby mówienia " jestem zerem napisze wam list ze wyjechałem a się zabije ". Zawsze serce mieklo. Ile razy wylewal mówiąc " to ostatnie w życiu, zbyt wiele krzywd Ci zrobiłem ".
Hehe ostatnie e ciągu godziny. Życie bez alkoholu to dla niego było gorsze niż operacja bez znieczulenia. Akurat przemocy fizycznej nie było, ale psychiczna wyniszczyla mnie tak,że trafialam do szpitala średnio raz na dwa miesiące z zaburzeniem serca spowodowanym silna nerwica. Nie pamiętam co to szczęście co to spokój.
Zmierzając do końca. Znudziło mu się ciągle narzekanie jaki to on nie jest zły. No bo jak mogłam ciągle się czepiać źr pije, że olewa itp bo przecież on wie,że robi źle, ma problem alr życie bez piwa w ręku to nir życie. Ostatecznie stwierdził, że za dużo krzywd mi zrobił, nie ma sensu nic naprawiać oraz ze wybiera znajomych i picie ( znajomych bo piją z nim i nie czepiają się).

Przeżyłam mnóstwo obietnic. Facet obiecuje, ale nie jest dzieckiem, rozumiem znaczenie słow. Wie,że ma problem? Idzie się leczyć. Nie ważne, że uważa że to głupie,że sam sobie poradzi ( to słyszałam ja) nie ważne. Jeśli taka osoba nir wychodzi sama z inicjatywą zmiany to nie da rady.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


×
×
  • Dodaj nową pozycję...