Skocz do zawartości
Forum
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Cleanic

Jak sobie poradzić z wyjazdowa praca partnera

Rekomendowane odpowiedzi

Witam,
Moim problemem jest pogodzenie sie z faktem, ze moj partner z którym będę miała lada moment dziecko, pracuje od grudnia do poczatku kwietnia oraz od czerwca do poczatku września poza miejscem naszego zamieszkania. O ile w zimie możemy sie raz na jakis czas zobaczyć to w lecie juz jest gorzej bo partner jest na drugim końcu Polski. Wiem, ze dzięki jego pracy mamy wiecej pieniędzy i mogliśmy sobie pozwolić na kupno mieszkania za gotówkę, jednak z perspektywy zatraconej bliskości te dobra materialne mnie nie cieszą :( na domiar złego partner czesto jest cały dzien i cały wieczór zajęty praca i nasze rozmowy i smsy sa bardzo biedne. Tzn bardzo ich mało. Czuje ze straciliśmy więź przez ten brak kontaktu, kiedy wraca musze sie przyzwyczajać spowrotem do tego ze on jest, jakoś tak przestały nas bawić te same rzeczy co kiedyś było dla nas naturalne, czesto sie kłócimy o naprawdę pierdoły. Przyznam szczerze, ze bywają takie dni ze prawie codziennie wieczorem kiedy nie mam z nim kontaktu czuje taka wielka pustkę, żal i złość - juz nawet nie wiem czy na jego prace czy juz na niego. Przez ta złość cieżko nam sie pozniej rozmawia jak juz któreś z nas zadzwoni :( nie chce czuć złości do niego, ale ten żal jest tak wielki ze nie potrafię inaczej :( jeśli jest ktoś kto jest w podobnej sytuacji to chętnie poczytam jego odczucia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiele osób jest w podobnej sytuacji jak Wasza. Ludzie będac w związkach wyjeżdzają za granicę lub marynarze zawsze mają odległa pracę i wszystkim jest trudno. O jakości ich związku świadczy to, jak sobie z problemem rozłaki radzą. Na pocieszenie można powiedzieć, że niedługo urodzi Wam się dziecko, to bedziesz bardziej zajęta, mniej bedzie czasu na snucie rozważan, czy to dobrze,że mając własne mieszkanie po częsci też z odległej pracy partnera jestem w nim sama i czy nie zamieniliśmy żarliwości uczuć na dobra materialne.

Oczywiście jak się uprzesz to bedziesz mogla narzekać ,że we wspomnianym mieszkaniu jesteśmy tylko ja i dziecko a tatuś nawet nie widzi jak ono się rozwija.

Można jeszcze z racji tego,że fizycznie w czasie chowania małego szkaraba kobieta czuje sie odizolowana od społeczeństwa, to można jeszcze wymyślać, że jest się upupioną tą sytuacją. Można też wymyslać,że partner tam nam nie dochowuje wierności i różne takie.

Ale mamy możliwośc panowania nad swoimi myślami i po prostu ucinać takie niebudujące, niewnoszace nam nic dobrego przemyslenia. Trzeba też sobie wyobrazić,że pewnie on też niezbyt wygodnie tam mieszka i sobie wieczorem zasypiając myśli, nawet mi SMSa nie przysłała a ja taki zaganiany jestem i muszę tu z kumplami spać w jednym pokoju zamiast się do niej przytulić. Może sobie mysli widząc innych za rączkę sie prowadzajacych, że fajnie,że ma dobrze płatna pracę ale tak daleko od Ciebie i czy takie życie jest funta kłaków warte. On też może być czasami niezadowolony, ale to on podjął wysiłek wyjazdu i turlania się po nieswoich śmieciach, więc chyba obowiązkiem kochającej kobiety jest nie wprowadzanie dodatkowych frustracji, tylko próba utrzymywania CIEPŁEGO kontaktu między Wami. A może Ci jest potrzebny trud pojechania przez cała Polskę do niego i zaczepienia się gdzies w hoteliku i wspólne spędzenie nocy? Bedziesz sobie potem żartowała sama z siebie ,że bylaś "na widzeniu".

Złudzenie chłodzenia uczuć, zlość, frustracja, tęsknota sa normalnymi odczuciami , ale one nas nie budują tylko dołują, więc trzeba je świadomie zwalczać i szukać dobrych metod aby nas nie opanowaly zbyt mocno. Pewnie na codzień pracujesz, po pracy jakieś spotkanie z koleżanką, wizyta u rodziców, świadoma głośna nauka języka, podobno dziecku bedzie lepiej wtedy szło przyswajanie tego języka.
Niech twoja kreatywność w tę stronę będzie nieograniczona a stłumiaj w sobie obrażanie się na los i na partnera, bo to dla Was jako związku jest niedobre.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pod koniec ciąży hormony szaleją, trudno jest zapanować nad emocjami w normalnym związku, a co dopiero na odległość.
Pamiętaj jednak o dziecku, które jest w tobie. Nie przekazuj mu negatywnych emocji, ono wszystko czuje!!
Czuje więcej, niż my sobie to wyobrażamy, co już dowiedziono w sposób naukowy.
Zajmij się dzieckiem, mów do niego same miłe rzeczy, słuchaj wesołej muzyki, i co najważniejsze, to wycisz się, uspokój.
Dowiedziono, że takie dziecko lepiej się chowa i ma mniejsze problemy zdrowotne.
Więc dla dobra dziecka i swojego, wycisz się i zacznij myśleć optymistycznie.

Co jest dobrego u was? To, że szybciej się dorobicie, szybciej będziecie mieć lepszą sytuację materialną, czyli macie lepszy start.
To, że partner dzwoni, pragnie tego kontaktu, nie zapomina o tobie.
Jeśli jednak będziesz naburmuszona, zła, to te kontakty mogą być coraz rzadsze.
Jak tęsknisz za nim, to tak jak radzi Kikunia, wskakuj w pociąg czy samolot, pobądźcie razem przez kilka dni, niech ta więź się wzmacnia, a nie słabnie.
Można to zorganizować, jak się chce.
Jak już urodzi się dziecko, to sytuacja ulegnie zmianie. Będziesz zajęta, będziesz z KIMŚ, a nie sama. Oczywiście, nadal ci będzie brak "chłopa", ale hormony powoli wrócą do równowagi, to łatwiej będzie ci opanować emocje.

Przeczekaj ten trudny okres, myśl optymistycznie, staraj się być miła i ciepła - dla wszystkich.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziękuje za odpowiedzi. Fakt, ze moja złość juz troche zepsuła ten związek :( zapisałam sie do psychologa ktory mam nadzieje pomoże mi zaakceptować sytuacje. Wiem ze w dzisiejszych czasach jest mnóstwo par ktore funkcjonują w podobny sposób. Nie wiem dlaczego tak trudno mi sie z tym pogodzić...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wcale Ci się nie dziwię ,wiem,że niektóre związki tak funkcjonują,ale też z różnym skutkiem.

A nie możecie się przeprowadzić do tej miejscowości ,gdzie mąż ma dobrze płatną pracę,
bo chyba nie myśli tak żyć do emerytury,pieniądze to nie wszystko ,chociaż niektórzy stawiają je na pierwszym miejscu.


Szanuj zdanie innych...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Teraz potrzebujesz więcej miłości, czułości i serdeczności. Brakuje ci tego, ale podjęliście taką decyzję, by się dorobić.
Ja uważam, że warto trochę się pomęczyć, by potem żyło się lepiej.
Tyle tylko, że dla ciebie jest to wyjątkowo trudny okres życia /ciąża/
Wytrzymaj, nie poddawaj się, to zaprocentuje w przyszłości.
Tylko jedno jest ważne, by ten okres rozłąki, nie trwał zbyt długo.
Dorabiacie się na początku, a potem musi być wspólne życie, razem.
Powodzenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wlasnie partner nie myśli o zmianie pracy bo ja bardzo lubi. Wiele razy juz poruszaliśmy ten temat. Przeprowadzić sie cieżko bo on pracuje w lecie nad morzem a zima w górach w Polsce i za granica. A teraz nie dam rady do niego pojechać bo ciąża zagrożona i co chwile wizyty u lekarza.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Widać mu tak też wygodnie,nie wiem co to za praca ,że część roku pracuje nad morzem ,a część w górach,praktycznie cały czas poza miejscem zamieszkania,to powinniście się chociaż osiedlić nad tym morzem ,
bo teraz to żyje jak kawaler.
Długo się znacie? Nie chce mi się wierzyć ,że cały dzień i wieczór jest zajęty pracą.
ciekawa też jestem, czy jesteś współwłaścicielką tego mieszkania.


Szanuj zdanie innych...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jest instruktorem narciarstwa i windsurfingu. Nie ma szans zeby sie osiedlić w którymś miejscu jego pracy. Znamy sie ponad 6 lat. A mieszkania jestem w sumie właścicielka bo ja je kupowałam a on był w tym czasie za granica. On jest współwłaścicielem. On sie zasłania/ nie zasłania/ tym, ze wieczorami pisze raporty i odpisuje na maile klientów i dlatego nie ma szału zeby tak czesto dzwonić..... Wiem, ze czasy kiedy wolał do mnie dzwonić zamiast iść sie wysikac juz nie wrócą, ale troche mi przykro ze tak mało sie odzywa. Za każdym razem kiedy staram sie o tym porozmawiać to słyszę ze jestem egoistka bo nie potrafię sobie wyobrazic jak bardzo on jest zajęty.....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To już przesadza,patrzy tylko na czubek własnego nosa,
a nigdy nie jeździłaś do niego,przed ciążą, np.na miesiąc czy dwa?
Z dzieckiem jak trochę podrośnie też byś mogła robić takie wypady ,miesiąc latem nad morzem i miesiąc w górach,
da się?


Szanuj zdanie innych...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

" Za każdym razem kiedy staram sie o tym porozmawiać to..."
A on pewnie sobie myśli, że znowu czepia się, że mam już tego dosyć itd. I dzwoni coraz mniej.

W zimie jakoś się spotykacie, w lecie mniej. Ale w lecie, nie ma go trzy miesiące, więc jakbyś tam raz pojechała ze dwa razy , to ta rozłąka nie byłaby tak bolesna.
Wiem, teraz dziecko w drodze, a jak z porodem? Czy on przyjedzie? Kiedy masz termin?
Mam nadzieję, że tak. To ważne, byś nie była sama.
Od września do grudnia będzie w domu, więc będzie czas, by przyzwyczaił się do dziecka, nawiązał z nim kontakt i odbudował więź między wami.
O ile i ty będziesz tego chciała, czyli nie zatrujesz tych chwil, pretensjami .
Praktycznie to jeszcze miesiąc i on wraca.
Wytrzymaj.

8-9 miesięcy pracy w roku, a zarobki pozwalają na kupno mieszkania, to nie jest coś, co lekko można odrzucić.
Problemem jest to, że oddalacie się od siebie.
Jest ci ciężko, ale od ciebie też dużo zależy, czy będziecie potrafili razem funkcjonować.
Czy potrafisz nadal cieszyć się z jego przyjazdu? Czy potrafisz cieszyć się z narodzin dziecka, czy wszystko zatrujesz pretensjami i niechęcią?
To trudne, ale jeśli chcesz coś zmienić na lepsze, to zacznij od tego.
Od uśmiechu .
Szczęście to jest umiejętność doceniania tego, co już się ma, czyli optymistyczne patrzenie na świat.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Unna- to wyglada tak ze zima ja do niego zawsze jeździłam, raz moze 2 razy w tyg jak miał troche czasu, tzn. zazwyczaj na 19:00 i rano o 9:00 juz miałam pociąg do domu. Czasem bywało ze ze mowil mi wprost ze mam nie przyjeżdzać bo on nie ma czasu. Np w tym roku to był cały grudzień ( dwa sezony liczę jako rok). Tak naprawdę z ponad 6 lat związku byliśmy taka normalnie spotykająca sie para moze 1,5 roku, bo tylko tyle miał do skończenia tutaj nauki. Kiedy skończył studia wyjechał do ojca do Anglii do pracy i pracował tak przez 3 miesiące i wracał na 2 tyg do polski, i znów. I tak przez ponad dwa lata. To był czas kiedy wszystko zaczęło sie psuć. Do tego dochodziła praca jako wlasnie instruktor narciarstwa wiec wracał zima kilka dni przed rozpoczęciem sezonu. W miedzy czasie jeszcze uczył sie pływać na windsurfingu w Chorwacji przez 4 miesiące. Ja tam byłam na 2 tygodnie u niego. Do Anglii nie latałam bo on mieszkał w jakiejś klicie z ojcem i 3 innymi robotnikami. W zeszłe lato byłam u niego nad morzem raz na 2 tyg i raz na tydzień. Ale to nie był akurat dobry pomysł bo traktował mnie tam jak swojego głupszego podwładnego, choć to miał byc moj urlop. To moim zdaniem tez dowodzi temu ze sie oddaliliśmy. Późnej długo przepraszał za tamte wakacje i wybaczylam i w sumie mamy juz teraz. Teraz mamy zamieszkać razem ale ja sobie tego nie wyobrażam. Nie wierze ze zima bedzie jeździł codziennie 60 km do pracy. Juz snuje plany żebym z małym dzieckiem na zimę sie przeniosła do niego do rodziców. Ale u niego nie ma warunków :( on ma mały pokój na poddaszu z tak stromymi schodkami, ze człowiek prawie idzie pionowo w dół jak schodzi. Na dodatek odpada barierka do trzymania... Nie wyobrażam sobie schodzić po tym z noworodkiem. Ja mam termin na 6 listopada. Mieszkanie jest w rozsypce bo to było stare budownictwo i trzeba było wszystko od zera tam robić. Teraz jesteśmy na etapie podniesionej podłogi, obniżonego sufitu i postawionych ścianek. To mieszkanie nie jest nawet na etapie do malowania. On przyjedzie we wrześniu i ma zamiar je skończyć do połowy października- wtedy trzeba by było juz przygotować pokoik dla dziecka. Ja czuje ze nie zdążymy- a na moje prośby aby kogos wynająć do wykończenia to mowi nie bo nie. To mieszkanie remontuje sam z moim tata. Chyba napisałam wszystko co mnie boli....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To wychodzi na to ,że on czuje się samcem alfa ,niektóre kobiety to lubią,
więc Tobie pozostaje to zaakceptować lub odejść,bo inaczej psychicznie nie wyrobisz,nie da się tak szarpać całe życie.

Trzeba przyznać ,że pracę ma fajną,do pozazdroszczenia,ale przecież bez przerwy nie pracuje,bo jego praca uzależniona jest od pogody ,więc ma dni,że nie pracuje,
coś za bardzo Cię olewa,
ten psycholog to dobry pomysł,ale powinniście wybrać się razem, na terapię dla par.


Szanuj zdanie innych...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No to wszystko jasne. Jesteś w zagrożonej ciązy, nie masz przy boku męża, nie wiesz czy zdązycie z remontem i gdzie wrócisz po rozwiązaniu z maluszkiem a mąż ma wyjazdową pracę o charakterze wakacyjnej przygody sportowej w milych okolicznościach przyrody i martwisz, się czy jakas laska go nie wypatrzy i Ci go nie odbierze.

W kwestii mieszkania musisz opracować parę wariantów. Po pierwsze podpytaj taty jakie są jego poglądy na termin używalności Waszego mieszkania. Jeśliby wychodziło, że nie zdążycie, to może męzowi zaproponuj pójscie po kredyt aby wykończyć za pomocą fachowców szybciej mieszkanie. Jeśliby nie chciał, lub uznał,że bank mu nie pomoże, lub uznał,że nie pozwoli aby fachowcy mu pod jego nieobecnośc coś schrzanili, lub uważa ,że jego rolą, jest wykończyć z Twoim tatą mieszkanie dla swojej rodziny to musisz obmysleć plan awaryjny. U teściów można naprawić lużną barierkę. Czy możesz po rozwiązaniu zamieszkać u swoich rodziców lub u jego rodziców? Jesli uważasz, że nie ,to może obejrzyj się za jakimś czasowym wynajmem pokoju lub małego mieszkanka na chwilę przed rozwiązaniem abyś miała gdzie wrócić z dzieciątkiem.

Natomiast musisz sama z siebie wierzyć,że charakter pracy męża, nie ma nic do jego uczucia wobec Ciebie. Jesteś dla niego ważna jak zawsze a wręcz ważniejsza, bo teraz będziesz mamą Waszego dziecka. Musisz wierzyć, że Ciebie kocha i też wolałby być z Tobą mimo iż ma daleko od Ciebie prace. Jak jesteś zdezorientowana, zazdrosna, to w Waszych kontaktach wprowadzasz napięcie i mąż może robić uniki. Nie wynikają one z tego, że jest ktoś inny, tylko z tego, że znów coś będziesz marudziła, będziesz miala jakieś pretensje. Wtedy on robi uniki, a Tobie buzuje wyobrażnia.
Nie martw się o Wasze kontakty z góry. Po co wyobrażać sobie to co najgorsze, wtedy się nakręcasz i psujesz stosunki między Wami, bo wprowadzasz napięcie.

Wierząc, że wszystko między Wami jest dobrze i zawsze tak będzie, zyskujesz wewnętrzną moc do stawania przed trudnymi zadaniami życia. Oczywiście można odpowiedzieć, że nie zawsze nasze oczakiwania się spelniają. Tak, to prawda, ale nie należy tym się zamartwiać z góry. To będziesz rozważała , gdyby coś niewłaściwego się stało ( a pewnie nigdy się nie wydarzy). Ponieważ przemyśliwanie o czymś, co nie ma m-ca a hipotetycznie mogłoby sie zdarzyć, nas tylko osłabia, odbiera radość życia- dlatego świadomie trzeba wszelkie strachy odrzucać, tłamsić w zarodku.

Zyczę spokoju, bo jest potrzebny i Tobie i dzidziusiowi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja nie lubię kogoś pocieszać na siłę,nie wiemy co myśli partner ,z opisu wynika,że nie jest tak kolorowo,
do tego nie jesteś silna psychicznie,nic nie idzie po Twojej myśli ,nie dość ,że go nie ma przy Tobie,to jeszcze dostarcza Ci stresu ,dobrze mówić ,nie denerwuj się,jesteś jaka jesteś i my tu osobowości Ci nie zmienimy.

Dziecko przecież może urodzić się wcześniej i Ty mas żyć dodatkowo w nerwach ,czy zdążą remontem,każda kobieta by się stresowała,
wychodzi na to ,umiesz liczyć i licz na siebie,tak jak pisała kikunia, dla komfortu psychicznego ,wcześniej zabezpiecz sobie inne lokum.


Szanuj zdanie innych...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam gdzie mieszkać na szcżescie. Po prostu zostanę u rodziców jak nie bedzie innego wyjścia. Tylko przykro mi jest bo troche inaczej to sobie wszystko wyobrażałam. Nie wiem czy zbyt idyllicznie czy nie, ale czuje sie troche rozczarowana. Ale dziękuje za wszystkie rady i słowa pocieszenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie ma chyba kobiety, która w życiu nie rozczarowała się facetem:P
Tak sobie pomyślałam,że paradoksalnie to może lepiej,że go nie ma w domu ,bo byś nie wytrzymała z nim przez cały rok...,
w związku,chociaż mieszka się cały czas razem, trzeba też mieć swoje życie,
bo z liczeniem tylko na partnera, można dobrze nie wyjść.
Trochę wrzuć na luz.


Szanuj zdanie innych...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gdzie mieszkają jego rodzice, czy w pobliżu jego miejsca pracy?
Bo wtedy miałoby to sens, w przeciwnym wypadku lepiej u twoich rodziców.

Sytuacja z mieszkaniem jest stresująca, może jednak skończy tak, jak obiecał?
Nie zakładaj z góry najgorszego, ufaj mu trochę.
To jest trudne życie, ale na takie się zdecydowałaś.
Łatwiej by ci było, gdyby nie ciąża. Ale jest i ciesz się tym faktem. Skup się na swoim dzieciątku, uspokój się, znajdź jakieś zajęcie, nie siedź sama.
I uśmiechnij się!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Józio 41

cyt.
Wiem, ze czasy kiedy wolał do mnie dzwonić zamiast iść sie wysikac juz nie wrócą, ale troche mi przykro ze tak mało sie odzywa. Za każdym razem kiedy staram sie o tym porozmawiać to słyszę ze jestem egoistka bo nie potrafię sobie wyobrazic jak bardzo on jest zajęty.....
GGGGGGGGGGGGGGGGGGGGG
Jest to typ wiecznego kawalera z brakiem uczuć wyższych. Ale ponoć mężczyzna dorasta do małżeństwa po 40-stce, więc macie jeszcze szannsę być normalną rodziną.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To jeszcze 9 lat czekania przede mną ;) ja bym chętnie sie wyprowadziła do niego na ta zimę, ale tam naprawdę nie ma warunków. Nie chce opisywać co dokładnie jest nie tak, ale tam poważnie z malutkim dzieckiem moze byc bardzo cieżko.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość cytrynaa12

Spróbuj pogadac z kimś, kto pomaga w takich tematach. Mam na mysli konkretnie trenera, do którego ja trafiłam. Tez przechodziłam problemy w związku, troche inne, ale też związane z wyjazdami służbowymi mojego partnera. Jakoś sami nie potrafilismy sobie z tym poradzić, ciągłe rozjazdy, oczekiwanie, dziwne wrażenia po jego powrocie. Nie radziłam sobie, dopiero jak porozmawiałam z Miłoszem Barszczakiem to udało mi się poukładac w głowie i wrócić do normalności, pogodzic sie z pewnymi faktami. Teraz już dużo lepiej funkcjonujemy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


×
×
  • Dodaj nową pozycję...