Skocz do zawartości
Forum
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Gość zagubionywuczuciach

żona i kochanka- ja kocham je obie!

Rekomendowane odpowiedzi

Gość zagubionywuczuciach

Mam już dosyć! Od 5 lat mam zarówno żonę jak i kochankę. Kocham je obie! Mam 50 lat, kochaniki nie planowałem mieć, ale poznałem kobietę, przy której odzyłem emocjonalnie. W moim małżeństwie niemal od poczatki układało się źle, problem tkwi w tym, że mam żonę despotkę, która jest zimna jak lód! Nie dla niej jakieś czułości, okazywanie sobie uczuć w żaden sposób, jedynie w łóżku zawsze była ok i była ciepła, ale po wszystkim znów lodówka. No i przy znajomych natychmiast się zmienia, czule do mnie mówi w towarzystwie, nawet pogłaska- no nie ta sama kobieta! A gdy jesteśmy w domu, to przytulić się nawet nie da, mówi, że ona po prostu nie lubi czułości i nigdy nie lubiła. Przez co ja przez całe małżeństwo zastanawiałem się, czy ona mnie w ogóle kocha! No wiec, poznałem kobietę, ujęła mnie swą delikatnością i ciepłem, pokochałem ją, z jej strony mam wszystko, bo i mogę być sobą- czego przy zonie nigdy nie mogłem i zawsze muszę ważyć słowa, by się nie czepiła, nie skrytykowała, przy kochance mogę być sobą, wspaniale nam się rozmawia, potrafi być przyjaciółką i kobietą, myśli o mnie i stara się dla mnie, czuję, że mnie kocha- jej czyny na to wskazują, ale też mówi mi o swojej miłości. Jest w moim wieku- także rozwiedziona, dzieci ma dorosłe i bardzo chciałaby być ze mną, mieszkać, tworzyć związek. Ale... ja kocham i ją i żonę i nie potrafię żony zostawić. Z żoną mamy 3 dzieci, mieszka z nami tylko najmłodszy syn- kawaler, 21 lat. Żonę kocham- (tak mi się wydaje, skoro nie potrafię odejść), ale okłamuję ją, nie mam skrupułów w stosunku do niej, natomiast nigdy nie zdażyło mi się okłamać kochanki, ja jej zawsze mówię prawdę. Mam dom, poukładane życie, ale ten dom od początku był zimnym domem, gdzie panował reżim żony, ja zawsze czułem się jak jej sługa, żyłem często w strachu, żeby jej nie zdenerwować, ale mimo to kocham ją jakoś i nie potrafię odejść! Męczę się w tej sytuacji i moja kochanka także. Ona jest przeciwieństwem mojej żony, w niej znalazłem to, czego mi zawsze brakowało, ale nie mogę rozbić rodziny, coś mi wewnętrznie nie pozwala, choć w małżeństwie od lat szczęśliwy nie jestem, ale to jednak rodzina, mój dom, moje- już dorosłe dzieci. Myślałem, żeby opuścić kochankę i to uczucie, które mam do niej rozbudzić dożony, postarać się poczuć do niej to ciepło, to zaufanie, a nie tylko niepewność i strach. Zostawiłem raz kochankę, ale po dwóch tygodniach wróciliśmy do siebie, gdyż nie mogłem sobie znaleźć miejsca, dom przestał mnie cieszyć, szukałem tego jej ciepła, tej miłości, którą ona mi daje i troski. Nie wiem, co robić! To już 5 lat trwa, ja mam 50 lat, poukładane życie, rodzinę, wnuki- czyli te najważniejsze w życiu wartości, ale nie czuję się szczęsliwy mając to, a nie mając kochanki mojej, przy której odżywam, czuję się emocjonalnie spełniony. vAha, mam też problem od lat z pociągiem seksualnym do żony i ona do mnie, to już miało miejsce przed poznaniem kochanki, po prostu od lat się nie pociągamy już fizycznie, seks jest bo jest- bez namiętności. Z kochanką mam cały czas udane życie seksualne, ona w łóżku bardzo dużo uczuć okazuje, pociągamy się wzajemnie, jest zawsze zaskakująca, namiętna, nie ma rutyny, w dodatku potrafi seks z miłością połączyć, co razem bardzo spełnia, w małżeństwie tego nie było i nie ma. Co robić? Jak odejść od kochanki, która daje szczęście? Bo przecież rodziny rozbić nie mogę po 28 latach małżeństwa. Czasem aż mam myśli samobójcze przez to.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość zagubionywuczuciach

Chcę dodać, że w życiu seksualnym żona trochę jest odmienna niż tak normalnie. Tzn, potrafi pogłaskać, być czulsza, co ja bardzo doceniam, ale to i tak nie jest ten seks, co mam z kochanką. Tyle, ze jeżeli o żonę chodzi to nie lada wyczyn okazać czułości trochę- i jedynie to mnie w tym łóżku z nią cieszy. A jeżeli chodzi o towarzystwo, to ona przytuli mnie w towarzystwie, ale dopiero wtedy, jak widzi, że inne kobiety przytulają swoich mężczyzn i czule do nich mówią- tak, jakby naśladowała je lub chciała pokazać im, ze ona tez taka jest.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość zagubionywuczuciach

Kilka lat temu proponowałem jej terapię małżeńską, ale nie zgodziła się, a wręcz oburzyła, bo wg niej nie mamy problemów małżeńskich i niczego jej nie brakuje i jest ok!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Był już tu nie jeden podobny temat,wymyślony lub prawdziwy ,nie wiem,
pisany wg mnie tylko dlatego ,żeby wywołać dyskusję,

Twoja historia jeśli jest prawdziwa...,to w tym wieku sam musisz podejmować decyzje ,forum Ci nie pomoże,prędzej wizyta u psychologa.


Szanuj zdanie innych...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość zagubionywuczuciach

Wiem, wiem. Tyle lat z tym żyłem, ale już mi po prostu zaczyna to ciążyć. Stoję w rozkroku pomiędzy jednym życiem a drugim. I tu i tu mam coś, co mnie trzyma. Niby więcej trzyma mnie przy rodzinie- bo i dom, i dzieci i wnuki i ta stabilizacja. Nie wiem, czy warto rozwalić to wszystko w dojrzałym wieku, by dać ponieść się szczęściu i miłości i budować swoje życie od początku. Przez lkata jakoś żyłem w tym małżęństwie i póki nie zaznałem uczuć i szczęścia przy kochance nawet nie przyszłoby mi do głowy, by rozbijać rodzinę. Może przy zonie nie mam zrozumienia, mam dystans do niej, jestem za wszystko krytykowany, często obwiniany, gdy np. szklanka jej z rąk wypadnie, a ja jestem w kuchni, to krzyczy, że to moja wina, ze to ja pecha przyniosłem. Ale przecież jest moją żoną i nie wiem, co za diabeł mnie podkusił, by szukać zrozumienia i uczuć u innej kobiety. Teraz to dostałem i mam przez to problem, bo nie mogę z tego wyjść, bo tak mnie ta relacja uszczęśliwiła, że sam stałem się jaknby innym człowiekiem, co nawet znajomi zauwazyli, że ja wesoły chodzę, że stałem się rozmowny i pewny siebie, a kiedyś byłem taki zamknięty, zamyślony. Może zakończę to, pocierpię, ale to zapewne minie, a może z żoną uda mi się stworzyć coś równie pięknego, gdy się postaram i zawalczę? Kochanka wymaga już ode mnie decyzji, ona nie chce czekać, mówi, że skoro czuję się niedoceniony i mało szczęsliwy, to lepiej, bym to zakończył, że mam iść albo w jedną stronę, albo w drugą, ale nie blokować jej życia, bo ona mnie kocha i pragnie być ze mną w normalnym związku. Powiedziała też, że sobie nie wyobraa utraty mnie. Wiem, jak mnie kocha, to czuć we wszystkim, co dla mnie robi i jaka dla mnie jest. Żona przez tyle lat małżeństwa nie zrobiła dla mnie tyle, co ona przez 5 lat. Ale ja już chyba nie mam wyjścia, muszę odejść i walczyć o małżeństwo, by było lepsze, nauczyć żonę czułości i żeby nie była taką egoistką. Może mi się uda i będę tak szczesliwy uczuciowo jak przy kochance.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej.

Dopiero teraz chcesz uczyć żony czułości? Napiszesz jak chcesz to zrobić? Myślisz, że jaki cud się wydarzy?

Raz już odchodziłeś od kochanki i szybko wróciłeś, bo przekonałeś się, że Ona daje Ci szczęście, jest dla Ciebie jak tlen, sprawia, że jesteś radosny.
Trudna sytuacja. Ewidentnie stoisz na rozdrożu, chcesz być szczęśliwy, ale nie kosztem żony.
Nikt nie podejmie za Ciebie decyzji. Albo rybka, albo akwarium, że tak to kolokwialnie ujmę.

Myślę, że żona się jakoś wybitnie nie zmieni. Nie dała się nawet namówić na terapię, według niej jest wszystko w należytym porządku. Mówiłeś jej co czujesz? Czego Ci brakuje? Zapewne.
Gdzieś się rozmijacie, coś się wypaliło. I co teraz?

Twoje szczęście (rzeczywiście gdy odejdziesz poczujesz się szczęśliwy? ) albo szczęście rodziny. Wybieraj. Nie ma co debatować.


Rozdzierający jak tygrysa pazur
antylopy plecy
jest smutek człowieczy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość łukasz 33

Nie musisz nikogo zostawiać. Kochanka może być twoją żoną w sądzie dostaniesz rozwód bo z obecną nie współżyjesz jeżeli boisz się relacji z żoną to napewno nigdy nie była twoją przyjaciółką i partnerką tylko tyranem który wyznaczał ci kierunek życia a ty przytakiwałeś. Twoje szczęście się teraz liczy. Dzieci odchowane. Wnuki mogą się z tobą widywać. Jak i z babcią i mogą też mieć nową. Jeżeli twoja rodzina nie chce twojego szczęścia a patrzy tylko na swoje to pamiętaj że pewnie możesz tylko liczyć na kochankę. Życie jest jedno wykorzystaj je i się nim ciesz i nie patrz na prszeszkody bo nie wiesz ile bedzię jeszcze trwało. A nawet jakbyś się rozstał z obecną partnerką to uszczęśliwiłbyś siebie i swoją kochanke w życiu chodzi o miłość a nie złość która narasta. Twoja była żona pewnie będzie jakiś czas narzekać i tęsknić no bo jak to ty taki sobie ty znalazłeś milość i taką jak ona rzucasz bedzie walczyć pokazywać miłość ale to na chwile jak zdobedzie cie spowrotem to zuci zaraz ciesz sie tym co masz i idz do celu zycze szczescia a jak cie rodzina bedzie denerwoc daj im czas i zniknij na miesiac niech zobacza jak to jest bez ciebie pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Miałemtaksamo

Oczywiście, że skończyć ten CHORY związek z żoną.... Zycie jest jedno. Ja to już zrobiłem i jestem szczęśliwy. no i okazało się ,że była zona TEŻ...wystarczy wreszcie podjąć męską decyzję, tym bardziej, że dzieci już są dorosłe. dzieci doskonale widzą w jakim zakłamaniu żyją ich rodzice...najwyższy abyście byli wszyscy szczęśliwi !!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość jonka

~zagubionywuczuciach
Żona przez tyle lat małżeństwa nie zrobiła dla mnie tyle, co ona przez 5 lat.

Czyżby?
Dba o Ciebie, o Wasz dom, urodziła i wychowała troje dzieci to mało, a Tobie miziania brakuje i to jest główny powód zdrady?
Dziwny z Ciebie facet, jeśli jesteś prawdziwy.
Dla większości mężczyzn ważny jest udany seks, a Ty podobno taki z żoną miałeś,a narzekasz na brak czułości?
Jeśli jesteś gotowy zaprzepaścić małżeństwo, dobre stosunki z dziećmi (jesteś pewien, że staną po Twojej stronie, gdy wszystko się wyda?) z powodu tego, że żona mało przytula i jest kobietą konkretną... to wybacz albo jesteś trollem, albo jakimś niedopieszczonym wymoczkiem.
Czy faktycznie otwarcie i uczciwie rozmawiałeś z żoną o swoich potrzebach, o tym co Cię boli.
Jeszcze jedno wydaje mi się podejrzane; te Wasze spotkania towarzyskie, w gronie jak sądzę równolatków, gdzie wszystkie panie okazują czułość swoim mężczyznom :D:D:D
Oj chyba ściemniesz

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość zagubionywuczuciach

Tak, doceniam to, że żona urodziła mi dzieci, była wspaniałą matką. Nie znalazłem kochanki ze względu na brak czułości, bo brak czułości to najmniejszy problem. Bardziej brakowało mi zwykłego zrozumienia, tego, że nie boję się być sobą. Moja żona jest dobra, ale jest też bardzo apodktyczna, co ona powie i chce- tak musi być, inaczej krzyczy, nigdy dobrego słowa nie usłyszałem, tylko ciągłą krytykę, że wszystko robię źle, no i porównywanie do innych mężczyzn, którzy są we wszystkim ode mnie lepsi. To mnie boli najbardziej, że żyję od lat w strachu, by jej nie rozzłościć, a denerwuje się o byle co, albo na kogoś się zdenerwuje, a na mnie się wyżywa i nie chodzi tutaj o te przytulenia, bo bez tego mógłbym żyć, ale ogólnie- o jej chłód. Cieplejsza jest tylko w łóżku, bo w łóżku się przytuli, pocałuje, ale po wszystkim jest znów zimna jak kłoda. Rozmawiałem z nią wiele razy, wyśmiała mnie, powiedziała, że ona nie czuje problemu, nawet chwili nie chciała poświęcić na tę rozmowę, po prostu ja mówiłem, a ona w biegu ze mną rozmawiała, chodząc po domu. Takie są z nią rozmowy- właśnie. Jedynie potrafi usiąść i porozmawiać, gdy ona ma problem, wtedy siedzimy, ja jej doradzam, wspieram, ale cokolwiek mnie by się nie działo, czy to problemy w pracy, czy między nami, to ona zachowuje się, jakby miała je gdzieś. A co do czułości w towarzystwie, to nie tak, ze wszyscy się tam obściskują w gronie znajomych, ale np. przy okazji jakichś urodzin czy spotkań czasem zdarzy się, że koleżanka przytuli lub pogłaska kolegę, wtedy moja żona robi tak samo- jakby naśladowała, czego ja nie rozumiem zupełnie, bo czuć i widać, że to takie stereotypowe z jej strony. Nie chce niszczyć rodziny, ona chociaż wciąż mnie krytykuje mówi, że jest szczęśliwa, że niczego jej w życiu nie brakuje. Mamy fajne dzieci, mamy wnuki małe. Musze tylko pokonać w sobie to poczucie obawy, że coś źle zrobię, że będę znów skrytykowany i to poczucie, że chciałbym być bliżej niej, a nie żyć razem, a osobno. To, że mamy dzieci jest sprawą decydującą, za to to ja bym żonę na rękach nosił, bo to wielkie poświęcenie z jej strony urodzić i wychować, choć tak naprawdę to ona pracowała i dziećmi zajmowała się głównie teściowa. Oczywiście żona mogła rzucić pracę, ja wtedy naprawdę dobrze zarabiałem, ale chciała się spełniać zawodowo. Ja w ramach wdzięczności za jej trud zajmowałem i zajmuję się domem- robię zakupy, gotuję obiadyy, prasuję, okna myję, sprzatam, by miała ze mnie pociechę, ona za to świetnie piecze. Nie powiem, nadal narzeka na mnie, mówi, że nie ma do facetów szczęścia, bo ja dupa jestem, bo nowego samochodu jej nie zapewniłem, a jeździ siedmioletnim, że mieszkania zbyt dużego nie mamy. Powiedziała mi nieraz, że to są moje największe wady- że nie potrafiłem rodzinie zapewnić odpowiedniego standartu życia- czyli domu zamiast mieszkania w bloku, lepszego auta i innych atrakcji, ale cóż, nikt nie jest doskonały. Muszę popracować nad soba w tym związku, by nauczyć się czerpać z niego radość- tak jak to robię w przypadku kontaktów z kochanką.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość zagubionywuczuciach

W tym wieku- nawet gdybym chciał, nie mogę rozpocząć nowego życia! Mam już przecież wszystko poukładane, rodziny drugiej nie założę, gdyż kochanka w tym wieku nie urodzi mi już dziecka, by to jakoś nas scaliło. I co pozostałoby? Zamieszkałbym z kochanką i żylibyśmy amotnie w czterech ścianach ciesząc się sobą? Przeciez to bez sensu, skoro tutaj mam duża rodzinę, w domu ciągły ruch, dzieci itp. Watpię, by jakikolwiek facet w wieku 50 lat chciał na nowo budować swoje życie i zaczynać od podstaw.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z tego co tu czytam to Twoja sytuacja faktycznie nie należy do najciekawszych. Nie będę się rozwodzić. Porozmawiałabym z żoną. Wiem, że osoba, która ma tam kilkadziesiąt lat już raczej się nie zmieni, ale może kiedy zauważy, że zaczyna Cie tracić - zmieni podejście do Ciebie. Myślę, że układ żona - Ty / Ty - kochanka, nie będzie trwał wiecznie. Żona wiedząc, że ma Cie na wyłączność ma stosunek do Ciebie jaki ma, natomiast kochanka? Nie będzie wiecznie czekać aż książę się łaskawie zdecyduje. Tak jak już jedna osoba wyżej napisała, albo rybki, albo akwarium. Odnośnie dzieci - są dorosłe. Jest XXI wiek i jeśli są tolerancyjne to to zrozumieją. Gorzej jedynie będzie, kiedy wyda się, że ojciec miał kochankę.. Na to, na pewno nie spojrzą łaskawym okiem..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość jonka

Cała atrakcyjność kochanki wynika z tego, że jest skrywaną tajemnicą (adrenalinka), nie jest codziennością, stara się szczególnie, bo przecież chce ułożyć sobie życie, choćby kosztem innej kobiety, więc jest milusia, pełna zrozumienia i poświęcenia dla kochanka...a potem to już codzienność.
Autorze (jeśli nie jesteś nastolatą z wybujałą wyobraźnią), Twoja żona nie zmieniła się z dnia na dzień, miałeś mnóstwo czasu, na rozmowy.
Widocznie jesteś cienkim Bolkiem bez jajec, a już z pewnością nie kochasz swojej żony.
Zawsze będę twierdziła, że zdrada jest ohydna, zdradzają tchórze, oszuści bez skrupułów i bez kręgosłupa moralnego.
Jeśli ktoś jest na prawdę nieszczęśliwy w związku, to najpierw stara się go naprawić, później ewentualnie rozwodzi się i dopiero układa sobie życie na nowo.
To co Ty robisz jest paskudne (jeśli prawdziwe).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość zagubionywuczuciach

Ja od lat staram się ten związek naprawić- z mizernym skutniem! 10 lat temu omal się nie rozwiedliśmy, papiery już miałem napisane. Była taka straszna wojna przez kilka miesięcy, że aż nas uciszał sasiad z dołu. Żona, gdy zastraszyłem ją rozwodem zastosowała taktykę, że mnie zniszczy, nie stała się milsza- stała się koszmarna, spoliczkowała mnie, powiedziała, że jeśli chcę, mam się wynosić, ale żebym przepisał na nią mieszkanie, bo ona nie ma zamiaru na lodzie zostać. Skapitulowałem, wiedziałem, co się święci, postarałam się ustąpić, kupiłem kwiaty, zaprosiłem ją do restauracji i harmonia wróciła, ale ja nie poczułem się lepiej, bo traktowała mnnie nadal tak samo. Moja rodzina jest rodziną katolicką (dzieci i żona są bardzo wierzacy), wiem, że odchodząc utraciłbym kontakt z dziećmi, a tego bym nie przeżył. One nie wybaczyłyby mi, że zostawiam ich matkę. Same mają bardzo udane małżeństwa, żyją w szczęściu i szacunku. Ja na wiarę się nie powołuję, bo u mnie zawsze z wiarą było krucho, ale dzieciaki są bardzo wierzące i praktykujące, więc szans nie ma, by zaakceptowały moje odejście. Z zoną różnie bywało, wiem tylko, że z nią trzeba spokojnie, bo jeżeli z nerwami bym wyskoczył, to jestem pewien, że trzesnęłaby mi nawet w ryj, bo ona się nie da. Ale znowu spokojna rozmowa wygląda tak, ze ja mówię, a ona problemu nie widzi. Już chyba z milion takich prób rozmów podejmowałem i nic! Szanuję ją, szanuję też kochankę. Nie sadzę, by kochanka była miła dlatego, ze mnie nie ma przy niej, ona ma po prostu inny charakter- z natury jest dobra i ciepła, w stosunku do innych członków swojej rodziny także, bo nawet w środku nocy umówiła się z kuzynką na rozmowę, gdy ta miała problem i spać nie mogła (jakieś sercowe problemy), wiem, że ona ma taki charakter- po prostu, a nie udaje. Ale cóż zrobię, ożeniłem się z inną kobietą, z inną mam dzieci, mam dom, wnuki. Nie mogę tego zniszczyć. Nie chcę żony zmieniać, bardziej chciałbym zmienić swoje podejście, by nie czuć się taki... uniżany przez nią, zdominowany i zdołowany. Po prostu, by jej słowa nie wywoływały we mnie smutnego klimatu, bym mógł być w pełni sobą nie obawiając się, że nadepnę jej na odcisk i znów będzie mnie krytykować lub kłócić się. Ale to widocznie sporo pracy ode mnie wymaga, skoro przez tyle lat małżeństwa nie udało mi się osoiągnąć tej pełni małżeńskiego szczęścia, tej bliskości z żoną . Ja od początku widzę mur między nami, który tak cięzko mi skruszyć. A żaden zwiiązek nowy nie jest przecież wart tego, by rozbijać najważniejszą wartość- czyli małżeństwo i rodzinę. A co do tego, że nie mam jaj niby, mam! Ale nie mogę postawić sprawy na ostrzu noża, już raz to chciałem zrobić, ale skutek był opłakany dla mnie, moja żona nie ma sobie równych, pokazała mi swoją bezwzględną twarz już kiedyś i gdybym tego nie złagodził, jestem pewien, że zemściłaby się.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość zagubionywuczuciach

A jeżeli chodzi o miłość do żony- to kocham ją! Jak mógłbym nie kochać, skoro urodziła mi troje dzieci! To niezwykłe poświęcenie ze strony kobiety, prowadzi dobrze dom. Zimny ten dom, ale jednak dom. Kocham ją i nigdy nie starałem się zabić miłości do niej, choć kocham też kochankę. Nie za dom, nie za dzieci, a za to, że to moja bratnia dusza, wspaniała kobieta, która jest partnerką i przyjaciółką jednocześnie. Przy niej czuję się dowartościowany, kochany, potrzebny. Nasze relację są w 100 procentach zdrowe, bo nikt się siebie nie boi, nie boi się rozmawiać, mówić, nie zastrasza, nie szantażuje. Gdyby moja żona była taka- normalna, to ja byłbym najszczęśliwszy. Bo właśnie o tę normalność chodzi, o normalne relacje, a żona ma poczucie wyższości i lubi z góry wszystkich traktować, wyszydzać, krytykować- taki charakter.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Akurat taka żona pozwoliłaby mężowi mieć kochankę,chyba ma ją w marzeniach...,ale co temat się rozkręca,to rozkręca i nic z tego nie wynika.


Szanuj zdanie innych...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość zagubionywuczuciach

Przecież żona nie wie, że ja mam kochankę! Nie może wiedzieć!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość jonka

Mam jednak wątpliwości, w kwestii tych jaj:)
Gdybyś je miał, postawiłbyś się złej żonie wtedy, gdy rzekomo złożyłeś pozew rozwodowy.
Gdybyście rozstali się wtedy z powodu "różnic nie do pogodzenia", dzieci też miałyby inny stosunek do Ciebie.
Teraz, odchodząc do czułej kochanki, dzieci, faktycznie mogłyby się odwrócić od Ciebie z powodu krzywdy, jaką wyrządzasz ich matce.
W pierwszym poście, Twoje główne zarzuty wobec żony, to bark czułości, choć seks niby OK.
Później dopiero dorzucasz coraz to nowe "kwiatki" robiąc z żony heterę, która już nawet nie pociąga Cię fizycznie, w przeciwieństwie do równie dojrzałej kochanki.
Reasumując; żona - samo zło, kochanka - wręcz odwrotnie, a w samym środku Ty, biedny sponiewierany misio.
Jak to jest, że przez 5 lat! straszna żona, nie połapała się, że masz d*pę na boku i jak można określać dobrym i czułym człowiekiem kogoś, kto od 5 lat! daje tej d*py żonatemu?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość zagubionywuczuciach

Żona nie jest potworem, wspomniałem, ze ma także wiele dobrych cech, za które ją cenię, m.in to, że była dobrą matką, jest gospodarna, dobrze gotuje, choć to ja gotuję częsciej, ale ona potrafi robić to znakomicie. Jest też inteligentna, ma swoje zainteresowania, pasje- to sa jej cechy pozytywne, a negatywne to te, które wcześniej opisałem. Tego pozwu 10 lat temu nie złożyłem, napisałem go tylko, pokazałem jej, myslałem, że to ją jakoś skruszy, że w końcu na spokojnie rozwiążemy to wszystko, a zamieniło sie to wtedy w piekło na kilka miesięcy, ona zapewniała, że mnie zniszczy. Ja widząc to (nie ze strachu- oczywiście), postanowiłem ustąpić, ratować nadal małżeństwo, ale znów spokojem, bo rozwiązanie z rozwodem pogorszyło jeszcze sprawę, rozjuszyło ją, nie miała hamulców, po pysku dostałem, zwyzywała mnie od męskiej szma...ty i chu..., przy dzieciach, z których najmłodsze było jeszcze dosyć małe, czułem się winny temu, że dzieciaki na to patrzyły (szczególnie najmłodszy). Z tym pozwem było tak, że ja naprawdę zastanawiałem się i miałem ochotę go złożyć, taki czułem się wyczerpany, ale zawsze włącza mi się ta czerwona lampka, gdy chcę odejść w jakiś sposób, a ta czerwona lampka to fakt, że nie chcę zniszczyć więzi rodzinnych i rodziny. Wtedy miałem jedno dziecko w wieku szkoły podstawowej, to głównie zaważyło na mojej decyzji, żeby jednak znów spróbować innych metod, a nie odejścia, no i ta żona, która wtedy nie bacząc na nic szalała przez kilka miesięcy ze mną. Nie spaliśmy wtedy w jednym łóżku, gdy zadżało mi się dłużej spać to oblała mnie garnkiem wody w łóżku, rozbiła mi telefon na ścianie, bo za głośno dzwonił, mściła się na wszystkim, co moje, dzieciaki to przeżywały, nie mogłem ich dłużej na to narażać, więc przyszedłem pewnego dnia z kwiatami i zaprosiłem ja do restauracji, od tamtej pory wszystko wróciło do normy, ale ona nawet o włos nie zmieniła traktowania mnie, tej krytyki za wszystko i wyżywania się na mnie nawet za to, ze dwa razy ziemniaki na obiad posoliła w tamtym tygodniu, wmówiła mi, że to przeze mnie, bo siedziałem w kuchni i krzyżówkę rozwiązywałem, gdy ona gotowała. Dużo by opowiadać... Kochanka także ma wady, jednak nie sa one związane z traktowaniem mnie, takie ogólne, z którymi da się żyć. Ale dla ludzi w kontaktach z innymi nie mam do niej zastrzeżeń większych, nic mi bardzo nie przeszkadza.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość zagubionywuczuciach

Owszem, sypiam z kochanką, ale to nie znaczy, że ona jest złym człowiekiem, skoro sypia z żonatym. Kocha mnie, gdy ją poznałem nie planowaliśmy romansu, ale opowiadałem jej, jak kiepsko czuję się w domu i tak to się zaczęło. Nie nazwę jej złym człowiekiem dlatego, że sypia ze mną z miłości, nie traktuje mnie jak zabawki, nie żałuje na mnie pieniędzy nawet i oczekuje poważnej deklaracji, co do naszej wspólnej przyszłości. Tylko, że dla niej jest wszystko prostsze, ona była rozwiedziona, gdy ją poznałem. Mnie dziwi się z powodu tego, że skoro jestem nieszczęsliwy w małżeństwie, to dlaczego przez tyle lat się nie rozwiodłem?! Ona tak postąpiła, nie zgadzali się z mężem, więc wystąpiła o rozwód i stwierdziła, że człowiekowi lepiej jest, gdy pozbędzie się z zycia tego, co go zadręcza i psychicznie wykańcza- w jej przypadku była to relacja z mężem, z którym się często kłócili w małżeństwie. Była to toksyczna relacja i ona stwierdziła, że cięzko jest to przerwać, ale gdy już się przerwie to człowiekowi po prostu ulży, zaczyna wprowadzać harmonię w swoje życie. Ja natomiast pomimo tego, ze nie czułem i nie czuje się w małżeństwie szczęsliwy, że żyję w strachu, by nie nadepnąć na odcisk żonie nie potrafię tego przerwać, bo dobro rodziny jest dla mnie wazniejsze niż moje własne. W tym względzie ona ma inne zdanie ode mnie właśnie, bo ona się rozwiodła, zabrała dzieci wtedy nastoletnie i odeszła, ja wolę się poświęcić dla szczęscia swojej rodziny, swoich dzieci- choć są już pełnoletnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Akurat żona by Ci pozwoliła na kochankę,takiej głupiutkiej to z niej nie rób,z tego co piszesz to jesteś pod pantoflem i jeszcze się trzęsiesz ,żeby Cie żona nie pogoniła,bo ma Cię widać w wielkim poważaniu...,bajki piszesz.

To ona ma raczej kochanka,a Ty o tym nie wiesz,to by było bardziej prawdopodobne,
chociaż jakbyś wiedział ,nic byś nie zrobił...


Szanuj zdanie innych...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość jonka

Jakby nie było, wszedłeś na drogę, która prowadzi donikąd.
W tej chwili jakiekolwiek rozwiązanie nie będzie dobre.
Nie wykorzystałeś szansy 10 lat temu, wtedy i Ty i Twoja żona mogliście jeszcze ułożyć sobie życie.
Z upływem lat, niestety, kobiety mają coraz mniejsze szanse na znalezienie partnera, dlatego, być może Twoja kochanka jest tak zdesperowana i nie ma skrupułów ciągnąc romans z żonatym.
Wtedy, przed laty, Twoje dzieci już nastoletnie, widząc co dzieje się między rodzicami, byłyby w stanie zrozumieć i pogodzić się z Waszym rozwodem.
Dzisiaj, gdy Twój romans wyjdzie na jaw, a tak się stanie prędzej, czy później, będziesz pogrążony.
Dzieci prawdopodobnie staną po stronie opuszczonej matki, wątpię, że gdy Twoja żona się dowie, będzie chciała nadal z Tobą być.
A wszystko dlatego, że brak Ci stanowczości, kiedyś, jak i teraz.
Jak Twoja żona mogłaby Cię zniszczyć?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość znicz

Nie można mieć ciastka i zjeść ciastko... Tak samo jak nie można kochać dwóch kobiet... żonę kochasz bo urodziła Tobie, bo jest silną konkretną kobietą wiedzaca czego oczekuje i chce. Kochanke natomiast kochasz za cieplo mizianie, ale zauwaz ze juz zaczyna tez wymagac od Ciebie albo woz albo przewoz do tego wywiera presje emocjonalna na Tobie ze jak wybierzesz zone to ona nie przezyje tego. Pomysl jak zareaguje zona jak wybierzesz kochanke przezyje to? Kazdy zwiazek jest podobny mowie tu o normalnych związkach. Na razie ukradkiem spotykasz się z kochanką czytaj zakazany owoc który smakuje jak rarytas ale po wydaniu sie już nie będzie taki smaczny baaa nawet ta skórka na tym owocu nie będzie taka sama bo jak zamieszkacie razem, kochanka nie bedzie juz tak okazywac uczuc nie bedzie takiego miziania przytulania beda problemy dnia codziennego. Moim zdaniem kochanka tez gra czytaj rywalizują z Twoją żoną Ty jej powiedziałeś czego żoną nie robi i czego Tobie brakuje więc chcąc być lepsza od żony i z nią wygrać ofiarowuje to Tobie. Ja na Twoim miejscu bym zaprosił zone do restauracji albo sam zorganizował romantyczną kolację i bym odkrył na nowo w żonie to co było na początku związku między Wami. Okazywał bym żonie uczucia takie jakich bym od niej oczekiwał. Zawsze jest tak ze chcąc zmian w innych najpierw zmieńmy się sam, a pod wpływem naszych zmian zmieniają się inni. Nie oceniam nikogo ani Ciebie ani kochanki, ale chcąc zacząć coś nowego zakończ poprzednie a nie jak niedojrzałe niezdecydowany nastawiony na zaspokajanie tylko swoich potrzeb. Nigdy nie zrozumiem osób które zdradzają albo tkwią w związkach z kochanką. PomysL czy kochanka jest fair? Nie będziesz się zastanawiał czy jak zostawisz zone i zwiarzesz się z kochanką nie zrobi Tobie tego samego będzie Ciebie zdradzać z innym, bo ja takiej kobiecie bym nie ufal

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość zagubionywuczuciach

Kochanka nie powiedziała dosłownie, że tego nie przeżyje, ja to w takie słowa ująłem. Nie wiem, jakby zona przezyła utratę mnie. 10 lat temu, gdy zapowiedziałem rozwód kazała mi się wynosić, nie prosiła, nie błagała, tylko zapowiedziała, że zniszczy mnie za to i że rozwód dostanę, jeżeli zrzeknę się mieszkania i samochodu, wtedy mogę iść, ale żebym się nie dziwił, jak stracę wszystkich przyjaciół i rodzinę, gdyż zapowiedziała, że za rozwód zemści się tak, że będzie kłamać wszystkich, że ją biłem, poniżałem, bym stracił wszystkich, że mi opinię zepsuje nawet w pracy i doprowadzi mnie do klęski- na tym polegały te groźby zniszczenia mnie, gdybym się rozwiódł. Teraz nie wiem, jak by zareagowała, ale wolę nie próbować, nie chcę jej zranić, w końcu kiedyś sam się z nią ożeniłem, więc teraz muszę ponosić wszelkie tego konsekwencje. Najgorsze jest to, że te obie kobiety sa od siebie tak bardzo różne i różnie reagują. Gdy zostawię kochanke to przynajmniej będę miał spokojną głowę, ze się nie zemści, gdyż kiedyś pytałem o to i odpowiedziała, że oboje ponosimy konsekwencje tego, co się stało i jakby co, to ona nie zamierza stosować jakichś zemst lub donosów, by mi niszczyć życie, więc akurat w jednym przypadku jestem spokojny.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


×
×
  • Dodaj nową pozycję...