Skocz do zawartości
Forum
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Gość js_11

Jak poradzić sobie z lękiem przed złą karmą?

Rekomendowane odpowiedzi

Gość js_11

Boję się, że za to co robię i myślę czeka mnie zła karma i że jeśli mam negatywne przekonania i się z nimi pogodzę to wszechświat ukarze mnie żebym zmienił postawę. Chciałbym być zupełnie inny, pasujący do tego świata a jest zupełnie inaczej a ja nie umiem się zmienić:/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sprzedawcy z tesco i Twoi kumple się kłaniają. I to niezależnie od tego, czy wierzysz w karmę czy nie. :D Każdy w miarę poukładany system wierzeń opiera się na uniwersalnym prawie moralnym, że się tak wyrażę. ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość js_11

Chodzi o co innego, o tworzenie nadmiernych potencjałów. Kiedy komuś na czymś za bardzo zależy to wszechświat może to zabrać bo tworzy się nadmierny potencjał i tylko wiara w to, że się uda może pomóc.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość unna

Ty chyba lubisz się bać. Jak poradzisz sobie z jednym lękiem, to znajdziesz sobie inny.
Przeżyj dobrze to życie, to karma będzie dobra. Seks w tym nie jest istotny. Można cieszyć się życiem bez "ciupciania"
Teoria jest taka, że w każdym życiu gromadzimy energię. Jeśli mamy dużo pozytywnej energii, to odrobiliśmy lekcję życia. Jeśli dużo negatywnej energii, to wracamy na ziemię, by się jej pozbyć, poprzez gromadzenie tej dobrej.
Sytuacja w następnym życiu, może być zupełnie inna, od każdych twoich wyobrażeń. Po prostu będziesz musiał podejmować "jakieś" decyzje, które zniwelują tą złą energię.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość js_11

Brak seksu powoduje negatywną energię, to potwierdzone badaniami, że mężczyźni bez seksu wariują a kobiety więdną, tzn nie tylko chodzi o sam seks co o związek.

Hmm nie ma chyba czegoś takiego jak pozytywna i negatywna energia i odrabianie lekcji energetycznej. Jest lekcja przekonań a negatywne przekonania przyciągają negatywne zdarzenia. Jeśli myślimy pozytywnie, mamy w sobie pozytywną energię a przez to szkodzimy nieświadomie innym a nasze postępowanie jest niemoralne to zostaje zesłana kara. Jeśli coś jest dla nas zbyt ważne i uzależniamy od tego życie tworzymy nadmierny potencjał, który siły równoważące wyrównują, np zbyt wysokie poczucie swojej ważności może zesłać kompromitację, sytuację, w której inni będą się z tej osoby śmiali albo ją krytykowali. Jeśli cieszymy się z tego co mamy ale bez tego bylibyśmy nieszczęśliwi to wszechświat może to zabrać i tego właśnie się boję. Wygląda na to, że we wszechświecie chodzi o to żeby odrzucić ego zostawiając z tego tylko preferencje i sumienie. Ja o tym wiem ale przez to zaczynam się niepokoić o stratę kolejnych rzeczy, a ostatecznie nie jestem przecież w stanie zaakceptować tego, że mógłbym wszystko stracić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość js_11

W ogóle zastanawiam się czy za dobre emocje nie przyjdzie nam zapłacić i te chwile szczęścia to coś co nas niszczy. Człowiek jest zaprogramowany biologicznie żeby się rozmnażać i rozwijać technologicznie i umysłowo a do tego prowadzi brak odczuwania przyjemności i kij z marchewką. To samo niszczy moralność i nastawia ludzi przeciwko sobie, tworzy nierówności. Narkotyki pomagają na chwilę a potem jest gorzej, receptory się wyrabiają i ćpunki potrzebują coraz więcej i mocniej a to rozwala im głowę i organizm. To ich zapłata za chwilę przyjemności. Podobnie działa jedzenie, seks, pieniądze, władza, pozycja, akceptacja u społeczeństwa - wszystko co sprawia przyjemność ostatecznie obraca się przeciwko człowiekowi. Wyjątkiem w tym wszystkim jest bycie dobrym ale czym jest dobro, pomocą w tych sprawach, które niszczą, zapewnianie ich komuś i wtedy wraca dobra karma, że ktoś pomaga nam ale w czym, właśnie w załatwianiu tych rzeczy, które uzależniają.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

js_11, unna ma rację, twierdząc, że chyba lubisz się bać. Poza tym masz dziwną tendencję do teoretyzowania i ubierania życia w jakieś "górnolotne prawidła" i pseudo-teorie. Mam wrażenie, że intelektualizacja stała się Twoim pomysłem na życie, a tak naprawdę to jest mechanizm obronny, bo Ty boisz się żyć - żyć tak naprawdę. Wolisz rozprawiać o życiu, zamiast żyć! Chłopie, przestań tak bardzo się zastanawiać i pielęgnować w sobie różnorodne lęki i zacznij w końcu działać, żyć. Będziesz miał mniej czasu na zastanawianie nad swoją "karmą", a jednocześnie będziesz zdrowszy. Pozdrawiam!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość js_11

To nie są teorie wymyślone przeze mnie tylko to co się sprawdza lub jest tak dobrą manipulacją, że się na nią nabieram ale w takim razie ktoś musi mi wyjaśnić na przykładach i z dowodami, że to nieprawda. A jak to zrobić skoro wiele rzeczy się potwierdza?

Czy to choroba psychiczna, że spotykam w życiu to o czym akurat myślę? To jest nie do wytłumaczenia, że myślę o meczu na Wembley (nie myśli się o tym codziennie, prawda?), w ciągu 2 dni jestem pewien, że powiedzą o tym meczu gdzieś w telewizji albo ktoś w moim otoczeniu zacznie to wspominać. Na podstawie tego zjawiska powstaje wiara w tego typu teorie jak karma, przyciąganie podobnych wibracji, samospełniająca się przepowiednia (a skoro pomyślałem o czymś złym to nie umiem się nie bać, że się spełni). Coach powiedział mi, że to efekt bardzo dużej koncentracji na szczegółach z otoczenia i wtedy zawsze znajdzie się analogie i jakieś filtry percepcji, które sam sobie nakładam. Proponował mi jedynie świadomą koncentrację na tym co naprawdę jest ważne a to obalić na podstawie braku dowodów naukowych ale to, że coś jest nieudowodnione dla mnie nie znaczy, że nie jest prawdą a skoro się sprawdza to nie umiem koncentrować się na niczym innym.

Myślę też o tym czy to nie działa jak jakaś sekta, która manipuluje faktami żeby przekazać je po swojemu ale w takim razie strony z tego typu teoriami powinny być ścigane prawnie.

A i tak nie wiem jak i po co żyć, nie umiem znaleźć sobie celu a jeśli te teorie to bzdura to znaczy, że straciłem kilka lat na zgłębianie tego i myślenie o tym a faktycznie nie wiem i nie umiem niczego i przez to nie poradzę sobie w życiu a umiem rozmawiać tylko o tym, o teoriach duchowych i spiskowych, ciekawostkach, które mnie interesują a są tak naprawdę domysłami i teoriami. A dużo ludzi naprawdę w to wierzy i są tak przekonywujący, że nie umiem tego odrzucić i tak po prostu żyć jak inni ludzie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość przeczytałam

Nie czytasz co ludzie do Ciebie piszą. Ty lubisz jak ktoś wtąci 5 groszy w Twoje teorie, abyś mógł mu udowodnić że się myli i dalej rozprawiać o swoich zainteresowaniach. Masz wielką potrzebę kontaktu z ludźmi, a może inaczej, potrzebę głoszenia swoich teorii.
Niczego wsumie nie da się obalić, w każdej teorii możesz mieć ziarnko prawdy, kwestia odpowiedniego wyszukania. Ty zajmujesz się właśnie takimi poszukiwaniami dziury w całym i ją znajdujesz. Każdy materiał składa się z włókien, a pomiędzy nimi są wolne przestrzenie i dziur jest całe mnóstwo.
Pytanie, czy takie poszukiwania dają Ci poczucie szcześcia i właściwie ku czemu te rozważania.
Karma, czy zastanawianie się nad tym jest dla Ciebie dobre? Czy czytanie tych wszystkich mądrości jest dla Ciebie dobre? Może wsłuchaj się w siebie samego i na podstawie własnych odczuć akceptuj, bądź odrzucaj jakieś myśli i teorie.
Zastanów sie co masz z tego wszystkiego dobrego i na podstawie takiej segreguj myśli i informacje.
Pomyśl o guziku, gwarantuję Ci że w ciągu najbliższych dwóch dób będziesz miał do czynienia z guzikiem w jakiejś postaci..czy to osobiście, czy z zasłyszenia, czy z widzenia.
A teraz wyobraź sobie, że masz do czynienia z samym sobą i musisz siebie przekonać do tego, że Twoje teorie zasłyszane, wyczytane czy wymyślone nie mają podstaw i masz je obalić. Ile czasu trwałyby dysputy i czy kiedykolwiek by się skończyły.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość js_11

Nie chcę niczego pisać, po prostu chciałbym żeby ktoś mi wreszcie napisał coś przekonującego, że to jednak nie jest prawda i że można zmienić to co chcę, myśleć i wierzyć w to co chcę...

"Pytanie, czy takie poszukiwania dają Ci poczucie szcześcia i właściwie ku czemu te rozważania."

Dają poczucie nieszczęścia ale ja poszukuję prawdy i nie umiem zrezygnować z wiary w coś tylko dlatego, że mi się w to nie opłaca wierzyć.

"Karma, czy zastanawianie się nad tym jest dla Ciebie dobre? Czy czytanie tych wszystkich mądrości jest dla Ciebie dobre? Może wsłuchaj się w siebie samego i na podstawie własnych odczuć akceptuj, bądź odrzucaj jakieś myśli i teorie. "

Moje odczucia są mieszane na każdy temat. Tylko na temat kobiet, które lubię wiem, że są jednoznacznie złe.

"Zastanów sie co masz z tego wszystkiego dobrego i na podstawie takiej segreguj myśli i informacje."

prawda wygrywa z dobrem

"Pomyśl o guziku, gwarantuję Ci że w ciągu najbliższych dwóch dób będziesz miał do czynienia z guzikiem w jakiejś postaci..czy to osobiście, czy z zasłyszenia, czy z widzenia."

Tu nie chodzi o takie pierdoły jak guzik, który zawsze się zobaczy tylko np o anioła Metatrona. Jaka jest szansa, że trafiam na napis Metatron a potem na następny dzień w telewizji będzie program o religii i będą mówić o... aniele Metatronie? Zdarza się ale nie kiedy tego typu rzeczy są codziennie i to nie tylko ja tak mam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość przeczytałam

Prawda, a czy ona istnieje? Każdy ma swoją wersję prawdy gdy dochodzi do zeznań np. i nawet gdy wszyscy są szczerzy, to ta prawda jest niejednoznaczna.
Ja myślę, że jeśli Ty tak szukas odpowiedzi na swoje pytania, to dostałeś ją na tacy w postaci swojego upodobania do większych niż standard kobiet. Kwiestia tylko abyś tą odpowiedź odpowiednio odczytał.
I możesz teraz rozkminiać na dwa fronty, jeden będzie na nie, a drugi na tak. Tutaj masz wybór, aby sobie rzeczywistość podstosować, i albo siebie przekonasz w jednym, albo w drugim kierunku. I albo będziesz szczęśliwy, albo poszukujący prawdy. A ja tu prawdę widzę jedną i oczywistą, podobają Ci się takie kobiety i ciągnie Cie do nich, koniec i kropka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość js_11

Każdy ma swoją wersję jednej prawdy czyli połowa poglądów jest błędna a może i większość taka jest. Jeśli położę książkę na stole to prawda będzie, że ta książka tam leży a nieprawda, że leży gdzie indziej. Jeśli 100 osób powie, że leży na kanapie a dwie powiedzą, że na stole to nadal nie zmieni to prawdy. To, że w coś nie chcę wierzyć wbrew faktom to nie jest tym gorzej dla faktów tylko dla mnie. Muszę więc zmienić to co jest nieprawidłowe :/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ty zanim podejmiesz jakieś działania w kierunku zmiany czegoś w swoim życiu to doszukujesz się w tym wszelakich negatywnych rzeczy które mogą wyjść podczas tego sam próbujesz je znaleźć czy też szukasz opinii teorii innych osób i na nich się wzorujesz.
Co skutkuje na koniec stwierdzeniem iż nie warto jednak spróbować zmienić to czy owo bo i tak na koniec wyjdzie z tego wielkie NIC i zakończy się to wszystko niepowodzeniem i Twoim przedwczesnym przekonaniem że poco próbować jak i tak się nie uda.

Piszesz że ktoś musiał by Ci dać niezbity i niepodważalny dowód na to że się mylisz to wtedy może coś by to dało.

A może spróbuj w ten sposób że zanim spróbujesz coś zmienić w sobie i w swoim życiu to nie doszukuj się negatywnych efektów które mogą z tego wyjść tylko spróbuj mimo wszystko dać z siebie wszystko i spróbować zrobić to tak by wyszło to na początek chociaż w jakimś niewielkim stopniu na Twoją korzyść później podziel to na 2 części te "Pozytywne" i te "Negatywne" czyli to co zmieniło się na pozytywy takie jak chciałeś i to co jeszcze nie jest takie jak powinno.

I wtedy próbuj znów udoskonalić tą rzecz którą zmieniasz tak by wyeliminować wszelkie błędy i zastąpić je pozytywnymi efektami które wyprowadzą Twoje życie na prostą i właściwą szczęśliwą drogę.

Myślę że nikt nie jest w stanie podać Ci właściwego argumentu na to byś przyznał mu rację i byś stwierdził " Tak on ma rację te wszystkie przekonania i teorie którymi dotychczas się kierowałem są jednak błędne i jest na nie całkiem odwrotne racjonalne i pozytywne wytłumaczenie i obalenie ich " to Ty sam musisz znaleźć ten argument który podważy Twoje poglądy teorie którymi dotychczas się kierujesz.
Sam musisz za wszelką cenę spróbować coś zmienić.
Ale nie na tej zasadzie że "Nie poddawaj się walcz mimo wszystko gdy nie pokonam przeszkody za pierwszym razem to podniosę się i spróbuję znów i znów aż dopnę swego"
Musisz spróbować coś zmienić nie doszukując się pierwsze negatywów a kierując sie pozytywami po to by później wyciągnąć z tego wniosek taki że np: "Ha miałem racje teorie i przekonania te własne i te czyjeś którymi się kieruje i którymi automatycznie tłumaczę obalam poglądy innych są prawdziwe i nie da się tłumaczyć tych poglądów teorii inaczej"
lub "Tak w jakimś stopniu moje przekonania i teorie innych osób które są moimi priorytetami w życiu i które dają mi taki a nie inny pogląd i sposób na życie są może i właściwe ale jest też możliwość zmieniać i kształtować swoje życie swoją osobowość swoje poglądy tak by będąc osobą od razu uprzedzoną i negatywnie nastawioną do wszelkich prób podjęcia zmian w sobie bo i tak się nie uda mimo wszystko jak będę chciał będę próbował walczyć z tymi negatywami to je pokonam i zamienię na cechy pozytywne które w dalszym życiu zaowocują pozytywnie i pozwolą dostrzec że życie ma sens i może być piękne jeśli tylko chcesz je właśnie zmienić z tego Twojego dotychczasowego które na każdą teorie innych osób które twierdzą że życie może być piękne i może mieć sens ma jedno podejście i wyjaśnienie że to jest ich urojenie które działa na zasadzie sztucznego wyimaginowanego szczęścia w którym sie pogrążają i myślą że są szczęśliwi"

Takie jest moje zdanie.
Musisz sam spróbować powalczyć po to by uzyskać odpowiedź.
Jeśli do tego też podejdziesz w sposób "Bez sensu bo i tak to nic nie da i nie znajdę odpowiedzi na to czy moje przekonania i moje podejście do życia jest błędne czy też właściwe" to wybacz ale nikt nie będzie Ci tego w stanie udowodnić dopóki sam tego nie dowiedziesz lub chociaż nie spróbujesz tego dowieść.

:)


Nie pal za sobą mostów, bo nie wiadomo czy tą samą drogą nie przyjdzie Ci wracać ...W przepaść wpaść łatwo. Spada się długo. Upadek jest bolesny ... A nie wiadomo czy na górze stał będzie ktoś z wyciągniętą pomocną dłonią ...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Dessa

"Czy to choroba psychiczna, że spotykam w życiu to o czym akurat myślę? To jest nie do wytłumaczenia, że myślę o meczu na Wembley (nie myśli się o tym codziennie, prawda?), w ciągu 2 dni jestem pewien, że powiedzą o tym meczu gdzieś w telewizji albo ktoś w moim otoczeniu zacznie to wspominać. "

Szczerze mam z tym do czynienia bardzo często. Śnią mi się osoby których nigdy nie widziałam,potrafię je opisać łącznie ze wzrostem i każdym detalem. Zaskakuję innych kiedy opisuję. Widzę obraz inny niż patrzący ze mną. Widzę rzeczy,miejsca,sytuacje które były,będą i to mnie przeraża. Widzę migawki obrazów. Czasem nasuwają mi się jak slajdy. Czasem niezrozumiałe. Poznaję miejsca w których nigdy nie byłam a potrafię wskazać gdzie,co i jak w taki sposób jak bym tam już kilkakrotnie przebywała. Jest dużo złych obrazów które mają swój tok w kolejnych złych wiadomościach ze świata. One się dzieją. Czasem mnie to przerasta. Nowo poznanych ludzi natychmiast dzielę na dwie grupy. Jedną akceptuję a drugą unikam jak ognia. Nie mam na to wpływu. Po prostu staram się zapomnieć tych złych ludzi. Nie da się tego usunąć. Nie mogę zmienić i wpłynąć na tok wizji. Czasem płacz mnie zalewa kiedy wiem że jutro już kogoś nie będzie. Obcego.Dziecka, dorosłego... Jak się ustosunkować? Jak znosić? Co mogę zrobić by nie czuć innych koło siebie? Tych co nie istnieją? Możesz myśleć: zwariowała... Możesz.. Ale wiedz że jestem normalną,zdrową osobą, Mam męża,dziecko i karierę zawodową. Niewiele osób wie. Ale oni nie chcą słuchać przyszłości i ja im strachu nie będę tworzyć.. A przyszłość tworzy się szaro. Jeszcze dwa lata.....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość js_11

Dessa jeśli tego nie chcesz to zbuduj w sobie poczucie niewinności i nie przejmuj się tym. Niektórzy ludzie widzą pewne rzeczy, które nie należą tylko do tego świata, inni to odczuwają a ja z kolei łączę to logiką i koncentracją i pewne teorie są zbyt spójne żeby je odrzucić, nic innego tego nie tłumaczy a te teorie opisują wszystko tak, że gdzieś w głębi mówię sobie, że tak właśnie czułem, tak musi być.

Wyobrażaj sobie wokół siebie kulę energetyczną, która Cię chroni, wizualizuj ją sobie jak najdokładniej. Pomyśl o tym, że empatia to nie to samo co współczucie.

Ja akurat widzę swoje myśli na zewnątrz i to zjawisko mi nie przeszkadza ale ono informuje mnie o tym, że myślami kształtujemy rzeczywistość.

Zaniepokojony9576 - ja cały czas próbuję zmienić to co jest złe ale nie potrafię i podobno nie da się zmienić preferencji a wierzenia trzeba obalić bo inaczej mózg będzie wierzył w to co jest logiczne i zgodne z intuicją.
"Sam musisz za wszelką cenę spróbować coś zmienić."
Wstaję rano i myślę o tym jak to zmienić. Piszę tutaj, chodziłem po psychologach, byłem u psychiatry, coacha, próbowałem brać leki, eskperymentować z substancjami psychoaktywnymi i zmienia się dużo ale nie to co trzeba, świadomość prawdy rośnie ale nie wiem jak to zaakceptować.

Pozytywów tutaj prawie nie ma. W zasadzie jest może jeden, że miałem rację co do tego, że jesteśmy zamknięci w klatce i prawda jest ukrywana przed ludźmi albo całkowicei przez nich nie poznana.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość unna

Dessa - Jeszcze dwa lata? Masz wizję wyniszczającej wojny, czy wręcz końca świata?
Wojny też się boję, wszystko ku temu zmierza.
Pocieszam się tym, że nie wszystkie przepowiednie się sprawdzają. Do tego były przepowiednie, że Polska będzie jeszcze kwitnącym, liczącym się krajem, a ja w to wierzę,- a więc jeszcze nie teraz będzie ta zagłada.
Wojna - przyszłość się zmienia, zależy od ludzkich działań. Pociesza mnie to, że kraje arabskie włączyły się do walki z nowo powstającym państwem Islamskim.
To już nie "my kontra oni", ale po prostu walka za złem.
Dla mnie takie przepowiednie końca świata są tylko ostrzeżeniem - jak czegoś nie zmienicie, to tak będzie.
A już nikomu z wizjonerów nie udało się swej wizji apokalipsy, osadzić konkretnie w czasie. Na szczęście.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość unna

Js. Napisałeś /do Dessy/, że myślami kształtujemy rzeczywistość i uważasz to za rzecz oczywistą.
Więc wreszcie zacznij kształtować pozytywną rzeczywistość!!! To wszystko są tylko twoje myśli i ty o tym wiesz!!!
Szukasz prawdy?
Naoczni świadkowie jakiegoś zdarzenia tak różnią się w swoich opisach, że w sposób naukowy postanowili to zbadać.
Okazało się, że każdy z nas skupia się na czymś dla niego istotnym, nie dostrzegając całości. Ale nasz mózg samoistnie, bez udziału naszej świadomości, łączy poszczególne obrazy w całość, wypełniając luki fantazją
/czyli uzupełnia obraz dowolnymi skojarzeniami/
Tak ze każdy z uczestników eksperymentów z pełną odpowiedzialnością twierdził, że faktycznie coś widział, lub że tego nie było, nie zdając sobie sprawy, że to jego własny mózg wprowadza go w błąd.

Prawdą może być, że książka leży na stole, ale cała reszta twoich dowodów i wywodów mówi tylko o tym, że ty w coś wierzysz.
W żaden sposób nie można to nazwać prawdą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość js_11

Zwariowałyście, że myślicie o wojnie? To są najgorsze myśli, im na tym zależy żeby o tym myśleć dlatego nie czytam żadnych wiadomości ze świata i Wy też tego nie róbcie. Dziennikarze to największy syf bo na atmosferze strachu zarabiają a wojny nie będzie, im chodzi tylko o Wasz strach. Tym razem wojna światowa się już nie opłaca, za to będzie ciężko z pieniędzmi dlatego inwestujcie w to co ma wartość a nie trzymajcie ich w bankach. I to nie jest proroctwo tylko ekonomiczna prognoza mądrych głów.

unna - jak mam mieć pozytywne myśli nie mogąc osiągnąć niczego czego chcę i nie mam szans na miłość?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość js_11

Nie potrafię rozwiązywać nawet najprostszych konfliktów, zawsze jest wybór między sobą a innymi :(

Nawet taka głupota jak to, że ojciec zaprosił znajomego na karty i jeśli nie będę z nimi grał to nie zagrają bo nie będzie odpowiedniej liczby osób. Ja wcale go nie zapraszałem, mam inne plany i mam teraz wyrzuty sumienia bo on będzie rozczarowany, wina jest ojca ale on zrzuci na mnie, że to przeze mnie nie będzie gry. Oczywiście wybieram siebie ale mam z tego powodu wyrzuty sumienia i jest mi żal tego znajomego, który tu przyszedł. To jest największa pierdoła ale życie się z takich składa i zawsze jest ten dylemat, a codziennie myślę o poważniejszych sprawach, w których jest ten sam konflikt.

Myślę, że powinienem zrezygnować z mięsa a nie umiem i nie chcę :/ Cały czas wszechświat chce żebym to ja się dostosował a wy tu dajecie rady żeby być sobą za co teraz jestem karany złą karmą. I jeszcze bardziej mnie to dołuje bo nie mam pomysłu co z tym zrobić :(

Ludzie w ogóle nie zastanawiają się nad takimi problemami i jestem z tym sam i nie umiem sobie z tym poradzić.

Zawsze ojciec straszył mnie tym co będzie, widzę na przód wszystkie konsekwencje swojej każdej decyzji a one są zawsze negatywne kiedy wybieram swoje dobro a nie czyjeś.

Powinienem się wyprowadzić z domu bo moi rodzice wpływają na mnie bardzo destrukcyjnie ale musiałbym zarobić. Nie mam żadnego wykształcenia a choroba nie pozwala mi pracować fizycznie. Do umysłowej pracy się nie nadaję, w nudnej papierkowej bym nie wytrzymał z moją nadpobudliwością i chęcią do robienia czegoś twórczego.

Problemy tylko się piętrzą a ciężko znaleźć jakikolwiek pozytyw. Próbuję chociaż na siłę ale nie mam czegoś takiego poza tym, że mam gdzie spać i co jeść ale to też powoduje lęk przed stratą i tego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Pangolin

Bez zbędnego teoretyzowania mam do js_11 jedno skromne pytanie : co sądzisz o reinkarnacji ???

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość unna

Ja bym jednak wybrała grę w karty. Drobny gest życzliwości dla kogoś, kto cię utrzymuje i karmi.
To nie jest tak, że ty wybierasz swoje dobro. To jest egoistyczny sposób myślenia, że on musi mi dać, a ja nie muszę dać z siebie, nic w zamian.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość js_11

Taaa mam robić to czego mi się nie chce bo ktoś tak ustalił za mnie. Wiesz co chyba zwariowałaś.

Pangolin co sądzę? Że jesteśmy zniewoleni reinkarnacją lub żyjemy tylko raz bo innej możliwości nie ma.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość unna

Ojczym chciał mnie wysłać do pracy w fabryce, na taśmie. Zachwalał, że białe fartuszki, że polakierowane paznokcie...Brrr. i sklejać jeden drucik przez całe lata?Nie dałam się, skończyłam studia / wieczorowe, pracując/
Potem choroba, byłam na rencie chorobowej, mogłam załatwić sobie stałą rentę.
Lekarz mi powiedział - ze względu na stan zdrowia, to mi się należy, ale ze względu na psychikę, to odradzam.
Przyjęłam tą drugą wersję. Renta, to takie coś przegranego. Poszłam do pracy. Oczywiście, często byłam u lekarza, /a mieliśmy go w zakładzie pracy/ Kiedyś lekarz się wręcz zirytował - inni tu przychodzą po to, żeby wyłudzić zwolnienie. A ja panią sam namawiam na to, a pani odmawia...
To prawda. Zaciskając zęby z bólu - pracowałam.
Sporo osiągnęłam, mam satysfakcję z życia zawodowego - i nie tylko.

Po co to piszę? Bo ty jęczysz i nic nie robisz. Chcesz polepszyć sobie życie? To działaj mimo przeciwności. Z czego masz być zadowolony, jak nic nie robisz?
Dąż do czegoś, osiągnij coś, nie wegetuj.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość js_11

A mam być zadowolony z robienia czegoś na siłę? Chyba żartujesz... Wolę żeby mnie nie było niż żebym kiedykolwiek był do czegoś zmuszany.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość js_11

Aha i do czego mam dążyć? Skąd mam wziąć jakiś cel? Ludzie wiedzą czego chcą i wtedy do tego dążą ale czasem się nie da i wtedy zacząłem myśleć nad sensem tych dążeń, obaliłem to niechcący bo taka jest prawda, o której bym nie myślał gdybym nie miał na to czasu. Posługujesz się takimi sloganami a to nie jest ani mądre ani śmieszne. Nie dostałem tu żadnej dobrej rady, nie wiem po co tu pytam, chyba sam zwariowałem, że to robię.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


×
×
  • Dodaj nową pozycję...