Skocz do zawartości
Forum
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rozstanie

Znaleziono 24 wyników

  1. Witam, Jesteśmy z mężem 7 lat po ślubie, mamy 4letniego synka. Maz postanowił się wyprowadzić jak to powiedzial "na razie", żeby przekonać się czy jemu na mnie zależy. Niestety należę do osób które są nieco niecierpliwe, nie raz pisałam do niego żeby wrócił. Powiedzial mi, że potrzebuje czasy, mam do niego nie dzwonić, ani nie pisać, nie bombardować ciągłymi pytaniami. Sytuacja jest dla mnie o tyle trudniejsza, ze na chwilę obecną jestem bez pracy. Niestety w jego odejściu jest też moja wina, ponieważ zaślepiła mnie zazdrość. Z tego względu, że wydarzył się mały epizod pod koniec zeszłego roku. Mąż jeździł do narzeczonej swojego kolegi z pracy, żeby porozmawiać i się wygadać. Tak naprawdę tylko ja się przez przypadek o tym dowiedziałam. Kolega męża nie wie o tym do tej pory. W momencie gdy się o tym dowiedziałam, mąż zapewniał mnie ze nic ich nie łączy, że to były tylko zwykle rozmowy, że zależy mu na nas na mnie i na dziecku. Niestety mnie zaślepiła zazdrość. Codziennie wspominałam mężowi ta cała sytuacje, snułam jakieś przypuszczenia.. to był mój błąd. Bałam się chyba mu zaufać, żeby nie przejść jeszcze raz przez taka sytuacje.. niedawno się dowiedziałam, że jego kolega rozstał się z narzeczona, i na tyle się tego wystraszyłam, że napisałam do niej, niestety ona napisala do męża, żeby w końcu ze mną porozmawiał, ponieważ, zakończyła już dawno ten temat, a ja do niego zaczęłam wracać. Mąż zadzwonił wtedy do mnie i powiedzial ze ma tego dosyć i się wyprowadza. Nie wiem co robić.. on potrzebuje czasu, chce zobaczyć czy zatęskni za mną, a ja się boję że cała ta wyprowadzka, może spowodować to, że już nie wróci.. Podkreślę, że znalazłam sobie pracę. Bo męża denerwowalo tez to ze wszystkie opłaty były na jego głowie. Co mam dalej robić?
  2. Mam 15 lat i ostatnio (choć nie powiedziałabym że dzieje się to "tylko" ostatnio) mam dość sporo myśli dotyczących mojej przeszłości, albo innymi słowy - rzeczy które wiem że nigdy się nie wydarzą. Przybliżając dokładniej sytuację: mam problem z pogodzeniem się z 3 sytuacjami w moim życiu i zwykle to myślenie o nich jest powodem mojego smutnego samopoczucia. Pierwszym z nich jest moja niepełnosprawność. Mam mózgowe porażenie dziecięce i po operacji dokł. rizotomii. Umiem chodzić o kulach, choć prawdę powiedziawszy poruszam się zwykle na wózku inwalidzkim. Bardzo dołuje mnie myśl że nigdy nie będę mogła normalnie chodzić, biegać, jeździć na rowerze i moje życie zawsze będzie "pod górkę". Ale tak naprawdę tematem który częściej siedzi mi w głowie to tęsknota za moim ojcem, a właściwie to ojczymem. Otóż mojego ojca nigdy nie poznałam - po prostu zostawił mnie niedługo po tym jak się urodziłam. Jednak wychowywał mnie ktoś inny, nazwę go Mariusz. Kiedy miałam 3 lata ja i moja mama przeprowadziłyśmy się z nim do Warszawy. Mówiłam do niego "tato" wszak - dopiero jak miałam jakieś 6 lat dowiedziałam się że nim nie jest, jednak nic w mojej relacji z nim się nie zmieniło. Mam z nim i jego rodziną wiele pięknych wspomnień i mogę powiedzieć że to głównie on po operacji (miałam ją 7 lat temu gdy miałam 8 lat) mnie motywował do chodzenia, pływania, jazdy rowerze. Co prawda trójkołowym ale wtedy mnie to nie obchodziło. Jego rodzinę również od zawsze traktowałam jak własną, przez 2-3 lata mieszkałam u jego mamy do której mówiłam kiedyś "babciu" która zmarła kilka miesięcy temu. Jednak gdy miałam 9 lat postanowili się rozstać. Przez rok jeszcze z nami mieszkał a w nowy rok 2015 wyprowadził się. Jeszcze przez jakieś 8 miesięcy miałam kontakt z nim ale potem on go urwał i od tamtego czasu z nim nie rozmawiałam, zamieniłam z nim dosłownie jedno słowo podczas pogrzebu jego mamy. (Przepraszam za wyrażenie) Cholernie mi go brakuje. Szczerze to od tamtego czasu moja mama spotykała się z dwoma facetami, ale żadnego z nich nie akceptowałam. Pomijam już fakt że jeden z nich był chamski i wiele razy wyzywał mnie i moją rodzinę. Ale choćby nie wiem jakiego by moja mama spotkała na swojej drodze to i tak bym nie zaakceptowała żadnego. Niestety to nie jedyne rzeczy które mnie w życiu spotkały. Moja mama miała 4 braci z czego zostało tylko dwóch. Jeden z nich cierpiał na depresję i jak można się już domyślić - popełnił samobójstwo... w dzień mojej operacji. Operowali mnie i jego w tym samym czasie, jednak - przeżyłam tylko ja. Drugi odszedł 1.5 roku później c w hospicjum. Dokładnie nie wiem co mu było - bodajże wylew. Był alkoholikiem i miał bardzo wyniszczony organizm. Szczerze to bardzo często (zwykle wieczorami) przypominają mi się chwile z Mariuszem, operacja i cały pobyt w szpitalu czy inne wspomnienia. Ponoć nostalgia pomaga w walce z depresją (nie to że sama siebie diagnozuję) ale to właśnie wspomnienia powodują u mnie smutek. Bardzo często jest tak że pomyślę o tych chwilach i płaczę. Często siadam i oglądam stare zdjęcia, puszczam bajkę która kojarzy mi się z moją operacją (po której pobyt na oddziale wspominam miło nie licząc tego zdarzenia z moim śp. wujkiem) i... płaczę. Ostatnio zauważyłam że ten płacz coraz częściej występuje, nawet czasem i codziennie. Dodam tylko brak zaakceptowania mojej niepełnosprawności pojawiało się u mnie już wcześniej i z tego powodu miałam ciągły smutek który zwykle objawiał się w lato. Jednak ostatnio (dokł. od jakiegoś pół roku lub nawet i roku) doszły do tego te dwa inne powody. Dodam jeszczę że chodze do psychologa, pierwotnie od pogodzenia się z niepełnosprawnością ale ostatnio rozmawiałam z nią o braku ojca i ogółem o bardziej tych tematach. I szczerze mówiąc to nie czuję poprawy. Do innych symptomów poza smutkiem odczuwam niechęć do wykonywania obowiązków, takich jak szkoła, nauka, nawet prawdę mówiąc ostatnie dwa dni nie logowałam się na lekcje nie dlatego że jestem ciut przeziębiona a dlatego że nie miałam siły. Co prawda czasem rzeczywiście odczuwam radość i się śmieję, nawet żartuję jednak w środku nadal czuję źle i nie potrafię przestać myśleć o przeszłości.
  3. Niedawno rozstałam się z chłopakiem - przez to na początku marca odstawiłam tabletki antykoncepcyjne Limetic, które zażywałam przez prawie 3 lata. Pech chciał, że w bardzo szybkim czasie poznałam kogoś i podjeliśmy decyzję o pójściu do łóżka. Niestety ogranicza mnie fakt, że nie przyjmuję już tabletek, z kolei mój partner nie czuje NIC w prezerwatywie co jest sporym kłopotem dla nas obojga. Dodam, że po 3 tygodniach od odstawienia tabletek pojawiła się u mnie miesiączka, której wcześniej nie miałam przez zażywanie antykoncepcji. Chciałabym wrócić do tabletek, zostały mi jeszcze 3 opakowania, które wcześniej wykupiłam. Pytanie brzmi czy mogę z początkiem kolejnej miesiączki zacząć zażywanie tabletek od nowa? Czy przerwa powinna być dłuższa?
  4. Gość

    Seks a ciąża

    Uprawiałam zabezpieczony stosunek z chłopakiem 17 dnia cyklu, a moje mają około 26-27 dni. Po 3 dniach dostałam krwawienia, które trwało 5 dni (wyglądało jak zwykły okres, bo był intensywnie czerwony oraz znajdowały się skrzepy, jednak było słabsze niż zwykle). Nadal mam obawy przed ciążą, ponieważ miałam zaburzenia w odżywaniu, ale to mogę tłumaczyć rozstaniem z chłopakiem, które ciężko przeżyłam. Czy to krwawienie mogło być spowodowane ciążą czy to zwykły okres?
  5. Gość

    Seks a ciąża

    Potrzebuję rady/pomocy. Minęło 22 dni od kiedy doszło do stosunku z facetem. Twierdzi, że wtedy nic nie wytrysło mu w środku, tylko jak twierdzi cofnęło mu się. Ja mam dzisiaj 32 dzień cyklu a okresu nie ma a zazwyczaj dostawałam po 28 dniach. Robiłam test ciazowy wczoraj w południe i wyszedl negatywny ale korciło mnie by zajrzeć dzis i juz ma druga blada kreske ale nie wiem czy wynik teraz jest ważny. Dodatkowo mam od kilku dni czasem bóle brzucha i bialo-zolte uplawy. Dodam, że w międzyczasie rozstałam się z nim stres,nerwy i dodatkowo dużo dźwigam w pracy . Czy mogę być w ciazy ?
  6. Byłam w kilkuletnim związku z partnerem,z którym mam dziecko.On miał za soba nieudane małżeństwo.Nasz kryzys trwał kilka miesięcy,partner zaczal nadużywać alkoholu,zaczęły sie wyzwiska,ublizanie,bezpodsawne oskarżanie o zdrady itp.Podjelam decyzje o rozstaniu.Problem polega na tym ze były partner odwiedza dziecko i w dalszym ciągu mi ubliza,oskarża o zdrady gdzie taka sytuacja nie ma miejsca.Uwazam ze to on doprowadzil do rozbicia rodziny,nie zrobił nic aby ratowac zwiazek.Potrafi powiedzieć ze odwiedzajac dziecko gra mi na emocjach, ze jest swiadomy tego ze skrzywdzil nasze dziecko ale to nie problem.Dodam że będąc z nim w zwiazku dziecko (2 latka)jest niespokojne i nerwowe,wynikiem tego sa awantury które były w domu.Odwiedzajac dziecko mowi ze ze do mamy przyjdzie pan,uzywa do tego wulgaryzmów.Jest kompletnie nie czuly na krzywde dziecka,brak empatii calkowity.Interesuje sie naszym prywatnym zyciem caly czas,sprawdza i kontroluje.Jak uwolnic sie od takiego człowieka? Podejrzewam po zachowaniu ze ma zaburzenia osobowości ktore polegaja na tym ze ma urojenia dotyczace zdrad,i urojenia przesladowcze.Mowi ze ktos go sledzi,ze ja nasylam swoja rodzine aby go sledzili itd.Sadze ze ten człowiek wymaga porady psychiatrycznej,ale on uważa ze ja jestem chora.
  7. Witam. Mam problem z akceptacją przeszłości mojej partnerki. W wieku 16 lat razem ze swoim kolegą uprawiali stosunek oralny (nie pozwoliła na więcej). Wiem że jest to dla niej trudne przeżycie bo kiedy mi to powiedziała rozpłakała się i prosiła żebym nie poruszał więcej tego tematu. Po prostu dręczą mnie myśli związane z tą sytuacją i wizualizacja jak to mogło wyglądać. Rozmawialiśmy już na ten temat i niestety nie pomogło. Darzę ją ogromnym zaufaniem bo wiem że nie każdy odważył by się powiedzieć o czymś takim. Nie dopuszczam do siebie myśli o rozstaniu bo dogadujemy się bardzo dobrze i uwielbiamy spędzać razem czas. To głupie być zazdrosnym o coś co było i nie ma dla nas żadnego znaczenia. Czy potrzebuję po prostu czasu żeby oswoić się z tą infromacją?
  8. Chciałabym odejść od męża, jesteśmy razem około 7 lat. On ma swój świat, nie jest dla mnie partnerem, tyje,nie dba o siebie i jest niestety leniwy. Mogłam wcześniej dac sobie spokój, chyba moja niska samoocena mi nie pozwoliła. Myślę, że to dobry chlopak, ale jak to sam mówi, jest emocjonalnie niedorozwiniety. Mąż pochodzi z Niemiec, z dość chłodnej rodziny. Mamy rocznego synka, nie chce,zeby dorastal w takiej atmosferze. Bardzo bym chciała się rozstać z mężem. Skąd wziąć na to siłę. Proszę o pomoc. Terapii próbowałam( mama ze schizofrenia, wypadek samochodowy, choroba jelit itp)musiałam się pozbierać, ale to jest bardzo droga pomoc, nie stać mnie na terapie.
  9. Czuję się zagubiony, nie wiem co robić. Mam 25 lat, jestem gejem i jestem związku z facetem o 17 lat starszym od siebie. Rok temu zakończyłem 4-letni związek z dziewczyną, rzuciłem pracę i wyjechałem za granice do swojego faceta, ukrywając to przed całym światem. Decyzja była bardzo szybka, nie wiem czy przemyślana, jednak myślę, że bardzo się bałem. Bardzo się też zaangażowałem w ten związek, ale kilka razy poczułem się w nim zraniony, i kiedy doszło do rozstania, a moje emocje były nie do wytrzymania, powiedziałem o sobie rodzinie i wróciłem do Polski. Rodzina widząc moją bezradność nie odrzuciła mnie, dała mi wsparcia na tyle na ile potrafiła. Jednak kiedy zacząłem układać się emocjonalnie po powrocie do Polski, związek znowu wrócił. Bardzo tego chciałem. Mój facet zaangażował się bardziej, co czuje. Wiem, że mnie kocha i chce dla mnie jak najlepiej, wspiera mnie. Ale od jakiegoś czasu mam coraz to większe wątpliwości, czy to jest czego tak naprawdę chcę. Boje się różnicy wieku, nie mogę się odnaleźć za granicą. Myślę o powrocie do Polski. Jednak boje się stracić to co jest między nami. Próbowałem już dwa razy przez wątpliwosci skończyć ten związek, by po kilku minutach powiedzieć, że się myliłem... Nie wiem czy to jest strach przed byciem samemu czy czuje coś jeszcze do partnera i czy to jest to czego chce. Nie chce go ranić bo jest dobrym człowiekiem, jest zaangażowany i wiem, że mnie kocha... Jednak moje wątpliwości rodzą we mnie poczucie winy. Mam przy nim poczucie bezpieczeństwa choć z drugiej strony nie czuję pełnej satysfakcji ze swojego życia... Jestem tu już rok, w między czasie wyjeżdzałem, wracałem... a nadal nie ułożyłem sobie tutaj życia.. Nie chce ranić osoby, na której mi zależy, ale jednocześnie chce wiedzieć co jest dla mnie dobre, i czuć, że idę właściwą drogą. Nie wiem czy to strach przed zaangażowaniem, czy przed byciem samemu, czuje jakbym stał na rozdrożu już długi czas i nie wiedział czego chcę.
  10. Mój partner ( od 3ch lat) z zaburzeniami osobowości, zaproponował mi rozstanie pozostając w przyjaźni. Uszanowałam jego decyzje odrzucając przyjaźń. Uzasadniałam ze będąc nadal zakochana, nie jestem w stanie zaakceptować jego propozycji która przysparza mi dodatkowego cierpienia. Poprosiłam żeby do mnie nie pisał. Były partner jednak nie przestaje pisać jak złe się czuje, jak tęskni, jak mnie ceni...itp. Nie chce ze mną być ( pytanie zadane kilka razy). Dlaczego pisze ? Dziękuję
  11. Co o tym myśleć? Dzien dobry, otóż trapi mnie jedna rzecz. Od ponad roku jestem z dziewczyną w związku, to była miłość od pierwszego spotkania. Choć relacja rozwijała się powoli i bez pośpiechu to obydwoje wiedzieliśmy że żywimy do siebie już uczucie, ekscytacje. Po malu się pozwalismy i też po malu uświadamiałem sobie ze dziewczyna jest uzależniona od swojego byłego, który zostawił ją dla innej. Przeszła przez to rozstanie straszna depresję, ale świadomie mówiła o tym że to był toksyczny związek ale ciągle utrzymywała kontakt z byłym. Postanowiłem dać nam szanse i poczekać jak się nasza rozwinie z nadzieją ze po malu sobie wszystko poukłada i zapomni a kontak z byłym będzie zdrowa relacja. Życie tak się poukładało że bardzo szybko że sobą zamieszkaliśmy. Na początku akceptowałem kontak z byłym który był parę razy w tyg. Ale potem niestety zaczęło mi to przeszkadzać i zaczynałem podejmować próby rozmów które nie rzadko kończyły się ostra wymiana zdań a ja słyszałem że próbuje ingerować w jej wybory to co ma robić a czego nie. Ostatecznie doszliśmy do konsensusu że ukróci ten kontakt dla naszego dobra. I teraz mija rok, jesteśmy po zaręczynach. Kocham ją strasznie i wiem że jest kobietą z którą chciałbym spędzić resztę życia. Uzupełniamy się w każdej życiowej kwestii i pasjach. Wspieramy. Ale jest jedno ale były dalej nie zniknal. Z tym że ufając swojej narzeczonej ona nie zagaduje do swojego ex a ex do niej. Parę miesięcy temu była taka sytuacja że były napisał że dziewczyna dla której zostawił moja partnerkę zostawiła jego nie wiem co jeszcze za wypociny pisał ale wiem że wysłał jej wielki folder zdjęć ich wspólnych. Wiem że ciągle pisze o swoich problemach wspominając że teraz docenia ja jakim jest dobrym człowiekiem i że jednak nie była taka zła . Moja dziewczyna mówi mi czasami o jego perypetiach które kompletnie mnie nie interesują. Wiem że moja dziewczyna mnie kocha, zastanawia mnie tylko czemu nie potrafi się odciąć od tego co było mimo że facet sprawił jej tyle bólu nie interesując się nią wtedy, teraz zgrywa Wielkiego przyjaciela. Czy dalej jest uzależniona od przeszłości i panicznie boi się pożegnać namistke tej toksyny. Bo każda rozmowa na ten temat kończy się awantura i rzucaniem słów które sprawiają mi przykrość. Tak jakby ex był świętością. Czy to może ja mam taki problem? Bo uważam że jak się coś kończy to się kończy. Sam utrzymuje kontakty z byłymi partnerkami ale w moim mniemaniu w zdrowych relacjach. Sporadyczne wymiany zapytań raz na dwa trzy miesiące czy wszystko ok jak się mamy. I tyle. Będę wdzięczny za odp.
  12. Byłam z chłopakiem ponad poltoraroku. Wszystko się dobrze zapowiadało po kilku miesiącach wprowadziła się do mnie, pracował na miejscu ale rodzine i przyjaciół miał w innym mieście. Jak tylko mogłam to jeździłam z nim do domu ale jak chciał sam jechać to nie był to dla mnie problem. Powiedzial mi ze ma depresje ale jak chciałam mu pomoc (znaleźć lekarza) to nie chciał ode mnie pomocy. Bardzo dużo grał na komputerze podpierając się tym ze to pozwala mi odreagować i nie myśleć o depresji, co mnie strasznie irytowało i mu to mówiłam, bo potrafił grac nawet po 6-8 godzin dziennie, rzadko chciał się ze mną kochać zazwyczaj miał wymówkę ze boli go brzuch albo jest zmęczony co tez dla mnie było poniżające bo czułam się wtedy odrzucona. Ale i tak uważam ze był to udany związek. Bardzo go kochałam i on tez dawał mi do zrozumienia, że tez mnie kocha często mi to mówił i pisał. Był czuły przy znajomych i wszystkim mówił ze jestem wspaniała. Nawet jak był z rodzicami na wakacjach to cały czas wspominał o mnie znajomym itp. Pare dni po powrocie z wakacji trochę się pokłóciliśmy o to ze nie chciał iść ze mną do sklepu ( co dla mnie było błachostka ale jego chyba mocno to dotknęło) następny tydzień był nie dostępny, ja tez nie wiedziałam o co mu chodzi wiec frustracja we mnie narastała i może powiedziałam kilka słów za dużo ale byłam pod wpływem emocji, aż w końcu powiedział ze w min coś pękło, ze nie umie na mnie patrzeć tak jak kiedyś, ze to nie moja wina tylko jego, ze zawsze musi byc na moje,ze on chce wrócić do domu, ze nie jest w stanie zaspokoić moich potrzeb seksualnych i on nigdy nie chce mieć dzieci a ja pewnie kiedyś będę chciała. Powiedział ze to koniec i dodam ze tez zrezygnował z pracy i będzie szukać pracy blisko rodziny. Następnego dnia się wyprowadził i próbowałam się z nim kontaktować ale odpowiadał bardzo lakonicznie a jak ze sobą rozmawialiśmy to był strasznie oschły. Po Ok 2 miesiącach obiecał mi spotkanie, które potem odwołał a przez telefon powiedział ze jest teraz szczęśliwy i ze mnie już nie kocha i ze myślał ze to przejdzie ale coś w nim pękło. Teraz pytanie w co wierzyć bo jeszcze dzień przed rozstaniem kochaliśmy się i powiedział ze naprawdę mnie strasznie kocha, a potem przez telefon ze nie tęskni i już mnie nie kocha. Czy to możliwe się tak szybko odkochać? Już się nawet zastanawiałam czy nie byłam dla niego taktyczna? A może sam nie wie czego chce. Proszę o pomoc bo nie wiem co mam myśleć o tej sytuacji.
  13. Kiedy tak na prawdę facetowi zależy? Po roku od rozstania, mój były facet się nie odzywał. Dopiero po jakimś czasie zaczął pisać, spotkał także na jednej z imprez bliską mi osobę i powiedział, że za mną tęskni.. słowa wypowiedziane pod wpływem alkoholu. Nawet gdy daje oznaki, przez to że pisze pierwsza to on i tak nic z tym nie robi.. Strasznie źle przez to się czuje emocjonalnie, sprawia mi to ból, że już z nim nie mogę być. Nie wiem czy odbierać jego słowa poważnie czy tylko po alkoholu zaczyna "tęsknić" i pisze do mnie gdy się zaczyna nudzić?
  14. Jestem z chłopakiem od 4 lat i jest on moim pierwszym poważnym chłopakiem. Kiedyś biegał za mną i był bardzo dużym zazdrośnikiem, ale to się zmieniło. Może z tą zazdrością to po prostu dorósł, ale chodzi mi o zaangażowanie. Pół roku temu mieliśmy razem się wyprowadzić i przed samą wyprowadzką była pewna sytuacja. Chłopak poprosił mnie o rozmowę i powiedział mi o tym że mamy inne charaktery itd. i że CHYBA chcę się rozstać. Trochę mną to wstrząsnęło, ale on tez płakał i jak wyszłam to on miał jakiś napad paniki i chciał żebym wróciła i następnego dnia blagal żebym mu przebaczyła i ze chce ze mną mieszkać na 100 i ze bym głupi. Na początku nie chcialam, ale sie zgodziłam i zamieszkaliśmy razem. Mieszkaliśmy przez pół roku i ja myślałam że jest wszystko dobrze, nie klocilismy się. A kilka dni temu stworzyl prawie identyczna sytuacje co wtedy. Stalo sie to jak rano zapytałam go jak sie czuje bo wygladal na przygnębionego a on na początku nie chciał powiedzieć ale w końcu powiedział ze sie kiepsko czuje psychicznie i ze glownie przez związek ale nie przez mnie... No i powiedział ze moze przerwa nam dobrze zrobi, ale on sam nie bym pewny, bo nie wierzy w takie rozwiązania. Wróciłam do domu na noc. I znowu to samo. Wydzwanial, prosił żebym wróciła itd. itd Ale postanowiliśmy ze zrobimy ta przerwę, bo on sam nie wiedział czego chce. Jak go potem zapytałam czy mnie kocha to powiedział ze nie wie, ze moze zadawajmy sobie taki pytania po tej przerwie. I cały czas takie zmiany zdania.. Od kilki dni nie odzywamy się do siebie. on imprezował z przyjaciółmi i mam wrażenie ze teraz mu dobrze, a tamto to była chwilowa panika. Czekam az on sie odezwie, ale mam tam wszystkie ciuchy itp. a u rodziców niewiele. Nie ustalaliśmy na ile robimy ta przerwę. Nie wiem co mam o tym myśleć, boli mnie to ze ja myślałam ze jest okej a on z dnia na dzien robi takie akcje
  15. Dzień dobry, na początku roku odstawiłam tabletki antykoncepcyjne w wyniku rozstania z partnerem. Mimo to okres po odstawieniu cały czas występował regularnie i w normalnych ilościach. Jednak parę dni temu doszło do zbliżenia seksualnego, które miało miejsce na kilka dni przed okresem. Dwa dni temu, czyli dwa dni przed terminem okresu wystąpiło różowe plamienie, na początku myślałam, że jest to miesiączka, która zaczęła się po prostu wcześniej, lecz ma to zdecydowanie inny kolor i obfitość jak i gęstość też jest mniejsza. Bardzo proszę o poradę, czym może to być spowodowane.
  16. Witam, mam podobny problem jak większość tu osób. Ja przechodzę rozstanie po 2,5lata związku. To on mnie zostawil, nie bylo zdrady,tylko jakieś nieporozumienia i klutnie jak to bywa w związku. Mam syna z poprzedniego małzenstwa, który pokochal go jak ojca i mieli oboje dobre ze sobą relacje. Wszystko wydawało. Się byc dobrze kiedy pewnego dnia postanowił nas zostawic twierdząc, ze go to wszystko przeroslo :( cierpiałam ja i moj synek ktory ma 8lat. Wynajmowalismy razem mieszkanie, po tej sytuacji wrocilam do rodzicow i obecnie mieszkamy z nimi. Teraz byly po dwóch miesiącach zaczą się przypomimac, pisac nwet widzielismy się i wyjasnilismy wszystkie nieporozumienia i przestalismy się nawzajem obwiniac o rozstanie. Nadal go. Kocham tylko teraz on nie chce zwiazku zraził się i na chwilę obecną chce kontakt, ale narazie chce byc sam :( cierpię bo rozdrapal stare rany, nie umiem z tym poradzić nawet mu mowilam ze bylabym w stanie mu wybaczyc wszystko i zebysmy zaczeli od nowa bo uczucie nie wygasło, a kiedy wspominam o nas to prosi, zebym nie naciskała i nie wracała do tego. I co mam robić taki kontakt to dla mnie udręka, robi m nadzieję, a kiedy chce żeby wrócił zaraz zmienia temat, albo mowi, ze nie jest gotowy i po rozstaniu jest mu dobrze jak jest. Co robic jak do niego dotrzec? Czy naciskaniem zle robie powinnam zyc swoim zyciem chodz tak robie i zostawic to tak jak jest i moze wtedy on bardziej będzie zabiegac?
  17. Bardzo proszę o pomoc, bo już nie daję rady. Chodziłam na terapię, ale niestety to nic mi nie dało, nadal jest jak było. Zacznę od początku. Jakieś 10 miesięcy temu rozstałam się z chłopakiem z którym później (po rozstaniu) utrzymywaliśmy kontakt, spotykaliśmy się, rozmawialiśmy - zaczęła się robić toksyczna relacja (bo oficjalnie nie byliśmy razem, ale zachowywaliśmy się tak jakbyśmy ze sobą byli). Rozstałam się z nim po 3 latach związku. To ja podjęłam taką decyzję, bo przeszkadzało mi to, że on nie był dojrzałym facetem, że nie był do końca odpowiedzialny itp. Pod koniec naszego związku dużo się kłóciliśmy, drażnił mnie na każdym kroku, więc pod presją wszystkich problemów, wątpliwości zostawiłam go. Z czasem zrozumiałam, że ja jednak go kocham, tylko potrzebowałam tego czasu, żeby to zrozumieć (zrozumiałam to po 6 miesiącach od rozstania). Błagałam go o danie mi szansy, o wybaczenie. Starałam się go odzyskać kilka miesięcy. Ale on dwa miesiące temu dał mi jasny komunikat, że to jest definitywny koniec, zaczął mnie traktować jakby mnie nigdy nie znał, tak obco, bez sentymentów i sympatii. Czy jest możliwe, żeby on tak szybko się odkochał? Minęło 2 miesiące jak on mi powiedział, że nie wyobraża sobie dalszego życia ze mną i że on już nic do mnie nie czuje. Ja z kolei nie potrafię z tym się pogodzić, mam depresję, nerwicę i nie mam chęci do życia. Popełniłam błąd z tym rozstaniem a teraz nie potrafię zacząć żyć od nowa jak on. Prawdopodobnie poznał nową dziewczynę i widać, że teraz jest szczęśliwy. A ja ciągle biję się w pierś, że komuś oddałam takiego wartościowego i idealnego faceta. Nie potrafię z tym się pogodzić. Czuję, że straciłam miłość mojego życia. Nawet nie mam ochoty i nie chcę poznawać nowych facetów, bo moje serce ciągle jest przy nim. Jak mam się odkochać? Jak mam zacząć żyć i być szczęśliwa? Czy jeszcze mogę? Nie potrafię wziąć się w garść. On był moim najlepszym przyjacielem, moją bratnią duszą, jemu mogłam powiedzieć wszystko, on najlepiej mnie rozumiał i nie wierzę, że poznam kogoś podobnego, bo takich ludzi już nie ma. Przy nim byłam sobą, byłam szczęśliwa, a teraz cierpię przez swój błąd, przez to, że mnie coś w tym związku przerosło i go zostawiłam (można powiedzieć, że oddałam innej kobiecie). Byliśmy dla siebie pierwszą miłością, czy jest możliwość odkochania się od tej miłości? Ciągle są w głowie te wspomnienia, obrazy jak on mnie całował, przytulał i to teraz tak bardzo boli. Bardzo proszę mi pomóc, ta strona jest moim jedynym ratunkiem... Jak się odkochać od pierwszej miłości?
  18. Rok temu zostawiłam chłopaka, zawiodłam go na całej linii. Nie wytrzymałam lęku, który był spowodowany czymś co nie byliśmy w stanie zmienić. Po pewnym czasie chciałam do niego wrócić, bo zaczęłam żałować mojej decyzji, ale on nie potrafił mi ponownie zaufać. Ponadto w tym związku czuł się nie do końca szczęśliwy, gdyż jestem osobą choleryczną i szybko wybucham. Przepraszałam go za swoje zachowanie i cierpiałam, że sprawiałam mu ból. Niestety zrozumiałam dopiero po rozstaniu jaka byłam wobec niego okropna. Teraz nie mogę pogodzić się, że straciłam najbardziej wartościowego człowieka jakiego poznałam. Nadal go bardzo kocham, a on z kolei skreślił mnie definitywnie i już kogoś ma. Starałam się to naprawić, ale niestety on już zamknął temat i nie chce dać mi szansy i jej nie da. Bardzo proszę mi pomóc. Jak mam się odkochac, nie mamy kontaktu 2 miesiące, a ja sobie nie mogę darować, że go na zawsze straciłam. Nie chce mi się żyć. Jak mam się odkochac od pierwszej miłości?
  19. Dzień dobry wszystkim! Może ktoś pomógłby mi wyjaśnić kilka rzeczy, ponieważ nie do końca je rozumiem. Na początku powiem troszkę o sobie. Powiedzmy,że moje imię utajnie,ale mam 17 lat za niedługo 18 . Chodzę do 2 technikum, raczej nie lubię swojej klasy ostatnio słabo idzie mi nauka, oczywiście zdam jednak stać mnie na lepsze oceny. Mam chłopaka, jestem z nim już prawie półtora roku, jest starszy o 3 lata. Praktycznie rzecz biorąc oboje sądzimy,że się naprawdę we wszystkim potrafimy dogadać zdarzają się kłótnie jak to zwykle w związkach bywa. Jednak po poprzednich związkach byłam bardzo uprzedzona. Bo nie minęła chwila i facet mnie zdradził. Tu było inaczej, non stop okey naparwde poczułam,że odżyłam po 2 letniej katordze. Mimo,że z tamtym byłam może 7 miesięcy męczył mnie i wiele dłużej.. Nie jestem typem osoby, która zmienia partnerów jak skarpetki. Od zawsze chciałam być dobrą partnerką, jestem bardzo wierna, niestety czasami zbyt zazdrosna przez poprzednie sytuacje. Jestem wrażliwa i pamiętliwa . Czasem zwykłe wyjście na pocztę, czy np . Do jakiegoś miejscach gdzie muszę się o coś spytać jak to zrobić sprawia mi ogromną trudność.. nawet na siłownię nie mogę pójść bo dostaje blokady po prostu choć bardzo chcę to nie potrafię. Od gimnazjum zaczął się problem ze stresem, chodziłam do pedagoga . Przez całe 3 lata i połowę 1 technikum prawie zawsze o poranku płakałam oczywiście żeby nikt nie widział. Miałam mdłości, trzęsłam się, obgryzałam paznokcie,aż w końcu potrafiłam popaść w taki umysłowy amok bo byłam zbyt bojaźliwa,żeby coś zrobić. Uprzedzam jakie kolwiek pytanie mój poprzedni związek wyrwał na mnie straszną presję.. chciałam być kochana lecz nie byłam, byłam zabawka, lecz nie chciałam być sama więc ja sama prosiłam żeby ta druga osoba została.. to był błąd.. bardzo duży.. zaczęłam palić i pić oczywiście tak,żeby nikt o tym nie wiedział nie chciałam nikogo martwić do teraz nie chcę,jednak wtedy moje myśli sprowadzały się już ku bardzo złemu, tak chodzi o samobójstwo . Przypominam, że nie jestem po prostu dzieciakiem. Mi zawsze zależy na ludziach, pomagam im . W wieku 12 lat byłam o wiele bardziej dojrzalsza niż reszta moich rówieśników i uważam,że jest tak dalej. Zastanawiam się nad przyszłością.. chcę mieć dom rodzinę pracę . I bardzo chce być dalej z moim chłopakiem i nic nie wskazuje na to że byśmy mieli się rozstać. Jednak jest pewne ale.. w sierpniu konkretniej sama końcówka, dowiedziałam się na szczęście od niego samego, że całował się z pewną Ukrainka która była na wymianie teatralnej. Nawet teraz gdy to piszę to się po prostu trzęsę. Nie wiem czy ze złości czy że smutku .. żalu.? Wybaczyłam mu to był ostatni raz kiedy wybaczam . Bo więcej nie zniosę. Do tej pory jest dobrze minęło sporo czasu od tamtego momentu jednak gdy się o tym dowiedziałam straciłam energię życiową, nie widziałam sensu bytu, wolałam się zamknąć i nie wychodzić z domu . Jedno słowo na ten temat nawet słowo "teatr" wywoływało u mnie odruchowy płacz, czułam się bezsilna.. znowu miałam mdłości i wymiotowałam, nie mogłam prawie jeść ani spać. Już nie mogłam później nawet płakać. Ale on się starał dalej.. pół roku późnej już jest lepiej ale ciągle gdy usłyszę tylko któreś te słowo lub przypomnę sobie o tym momentalnie robi mi się makabryczne zimno, nie trzęsą już mi się tylko ręce a całe ciało, aż mi nie pozwala chodzic. A gdzies w głębi tlumie płacz. Próbuje zapomnieć. Ale to wręcz nie możliwie. Nie wiem. Uczę się coraz gorzej, znowu łapie doła choć jest dobrze. Nie wiem czy coś mi jest czy to przejściowe.. powiedźcie co myślicie o tym. Pytajcie. Ja chętnie posłucham rad, bo sama z sobą nie daje już sobie rady. Przepraszamy za błędy jakiekolwiek ale już nawet nie mam siły tego poprawiać i nie nie szukam atencji chcę wiedzieć co mi jest... Albo co może być..
  20. Witam. Potrzebuje pomocy w wyjaśnieniu zachowania mojego byłego chłopaka z którym nie jestem już od kilku miesięcy. Jak byliśmy razem wszystko układało się jak najlepiej i w pewnym momencie z godziny na godzinę powiedział że to koniec. Po rozstaniu jeszcze się spotykaliśmy i wszyscy myśleli że dalej jesteśmy parą bo tak to wyglądało. Potem kontakt się urwał z dnia na dzień. Ostatnio jak się przypadkiem widzieliśmy to zerkał w moją stronę i się rumienił,a gdy zniknelam z jego zasięgu widzenia to zrobił wszystko żeby móc mnie zobaczyć. Innym razem jak się mijaliśmy zlustrował mnie od góry do dołu i też się zarumienił. Miała też miejsce taka sytuacja że idąc chodnikiem wyminął mnie a następnie się oglądał w moim kierunku. Te wszystkie rzeczy wydarzyły się w przeciągu kilku dni. Proszę o pomoc jak mam odbierać takie jego zachowanie
  21. Gość

    Seks a ciąża

    Witam, obawiam się z dziewczyna niechcianej ciazy. A sytuacja wyglada tak: Mniej więcej w połowie grudnia dziewczyna miała normalny okres (średnio 4 do 5 dni trwa w jej przypadku) zdecydowała się na przyjmowanie tabletek antykoncepcyjnych i zaczęła w którymś dniu okresu. Następnie odbyliśmy do sylwestra 4/5 stosunków seksualnych zabezpieczając się dodatkowo prezerwatywa. Pierwszy stosunek bez zabezpieczenia odbył się po sylwestrze. Następny okres miał wyspać 10 stycznia planowo, ale dziewczyna musiała z pewnych powodów go opóźnić, jednak przyszedł zaraz następnego dnia. Wtedy tez uprawialiśmy stosunek bez zabezpieczenia dodatkowego. Okres był troszkę mniej obfity i mało bolesny, ale trwał normalnie 4/5 dni. Od tego czasu 11.01 do 01.02 nie uprawialiśmy seksu. W piątek 31.01 wystąpiło lekkie plamienie jak podejrzewamy przez to ze w środę dziewczyna zapomniała wziąć tabletki. W sobotę uprawialiśmy stosunek i po stosunku zaczęła dziewczyna plamić/krwawić i trwa to cały czas do dziś środy (05.02) Od poniedziałku łapały ją skurcze czy ból jajników. Wczoraj zdecydowaliśmy się rozstać i po tym wydaje nam się ze ze stresu dziewczyna 2 razy wymiotowała. Rano pojawił się tez zielony śluz wymieszany z krwią. Dzisiaj zrobiła test i wyszedł pozytywny, a miesiączka ma wypaść planowo dopiero w sobotę/niedziele. Jednak mamy wątpliwości co do testu, ponieważ kiedyś dziewczyna bała się ze jest w ciąży (pojawiły sie objawy jak wymioty, a w tamtym okresie również było pełen stresow) w środku cyklu zrobiła 3 testy ciążowe, wszystkie pozytywne ale ciąży ostatecznie nie było, a okres pojawił się normalnie. Następnie była na wizycie u ginekolog i wszystko było w normie. Nie mamy pojęcia co mogło spowodować pozytywny wynik testu, w tamtym wypadku ponieważ utrzymywał się praktycznie do daty okresu. Proszę o pomoc, nie mamy pojęcia co się może dziać. Nigdzie nie ma jednoznacznych informacji a tym bardziej opisanych do takiego przypadku.
  22. Dzien dobry. Juz nie wiem co robic.. Zaczne od tego, ze z narzeczonym jestesmy razem 4 lata.. od poczatku nasz zwiazek byl bardzo burzliwy, ciagle klotnie, pretensje, rozstania, powroty.. tak w sumie nasz zwiazek wyglada caly czas.. wrocimy do siebie, rozmawiamy, sa obietnice z jednej i z drugiej strony, ze juz wiecej sie nie bedziemy ranic, oklamywac itd.. narzeczony za kazdym razem co sie poklocimy, rozstaniemy wyprowadza sie z mieszkania, nie chodzi wtedy do pracy, pije, spotyka sie ze znajomymi i wogole.. niedawno znowu poklocilismy sie, rozstalismy i teraz on chce wrocic, sprobowac jeszcze raz, ostatni raz ten zwiazek ratowac.. tylko, ze jak sie poklocilismy, to on przez 5 dni nie odezwal sie do mnie wogole, wzial kredyt na 12tysiecy, ktore rozwalil w ciagu tych 5dni, nie wiem co robil, z kim, gdzie itd.. juz nie wiem co robic.. kocham go bardzo i chce wierzyc, ze tym razem akurat nam wyjdzie, ze bedzie dobrze, ale nie potrafie mu zaufac, ciagle wracam do tego co bylo, wzajemne wypominanie przeszlosci, klotnie.. i teraz co? Mam jeszcze razem z nim splacac kredyt, ktory zaciagnal na swoja zabawe? Sprobowac ostatni raz, czy jednak dac sobie spokoj?
  23. Mam pytanie do psychologa, co mam rozumieć przez zachowanie byłego chłopaka? Rozstałam się rok temu z chłopakiem. Przed rozstaniem mieliśmy kryzys i dużo się kłóciliśmy. Po rozstaniu się spotykaliśmy i rozmawialiśmy przez kilka miesięcy. On traktował mnie jak przyjaciela, a czasami jak dziewczynę (były dni, że się całowaliśmy). Ale od miesiąca zaczął traktować mnie jak wroga - choć nic by na to nie wskazywało, to z dnia na dzień zmienił do mnie podejście. Lekceważył moje wiadomości, unikał, tak jakby mnie w ogóle nie znał oraz wypomniał mi wszystkie moje wady i błędy. Spędziliśmy ze sobą 3 lata życia i w tym związku raz bywało dobrze, a raz źle - ale więcej mieliśmy wspólnych przeżyć i wspomnień. Niestety, ale sam mi powiedział, że on nie widzi już dla nas szans i nie chce być ze mną. Nie rozumiem jego zachowania tzn. czemu z przyjaciela zaczął mnie traktować jak wroga? Czy to oznacza, że on z kimś się spotyka, z kimś lepszym i dlatego widzi mnie jaką tą złą? Czemu do tego nie chciał się przyznać?
  24. Dzień dobry . Proszę Pani/Pana ,chciałem prosić o pomoc w wyjaśnieniu mojego problemu związanego z osobą mojej byłej dziewczyny . Oboje mamy 21 lat , półtorej roku temu , w czerwcu 2018 roku rozstaliśmy się , powodem rozstania była osoba trzecia a mianowicie była to moja znajoma ,która chciała doprowadzić do rozpadu mojego związku ,bo myślała że w ten sposób właśnie moja znajoma będzie mogła być ze mną , lecz ja trzymałem się mocno mojej (wtedy ) dziewczyny. Moja znajoma poprzez fałszywe konto na facebooku pisała z moją (wtedy ) dziewczyną . Moja ówczesna dziewczyna raczej nie wytrzymała tego że gdzieś przewija się osoba mojej znajomej i ze mną zerwała. Po zerwaniu , przez 4 miesiące starałem się pokazać mojej byłej dziewczynie ,że zasługuję na szansę ,aby do niej wrócić i wszystko odbudować , lecz ona po okresie 2/3 miesięcy zaczęła mi odpisywać słowami " nie kocham Cię i już nigdy nie pokocham " . Po okresie 4-ech miesięcy starałem się ograniczać kontakt , nie pisząc już codziennie (jak było to wcześniej) ,lecz co 3/4 dni,a po tych 3/4-ech dniach moja ex zwracała mi uwagę że nie pisałem codziennie przez ostatnie dni i że (cytując ją ) : "zmarnowałem szansę powrotu do niej bo nie pisałem przez ostatnie dni " , lecz o tej danej mi szansie wiedziała tylko ona . W styczniu ubiegłego roku , moja ex najpierw napisała do mojej siostry z prośbą aby ta podała jej nasz adres ,a jak się potem dowiedziałem od niej przez facebooka (...) moja była dziewczyna chciała po prostu wysłać do mnie list i wysłała go ale... w zdjęciach przez facebooka . W liście tym pisała o tym że chciałaby się spotkać w pobliskim dla nas miasteczku , na co się nie zgodziłem ,bo chciałem się spotkać z nią u niej w domu ,choćby dlatego żeby ona czuła się pewniej . Po 2-óch/3-ech tygodniach od tej rozmowy ja wysłałem do niej list ,ale drogą tradycyjną ,nie elektroniczną ,również w nim zaproponowałem spotkanie godząc się na spotkanie we wspomnianym miasteczku , na co ona tym razem się nie zgodziła . W maju 2019 r. wysłałem jej na facebooku życzenia urodzinowe , za które mnie wyśmiała że facebook musiał mi o nich przypominać ,lecz ona doskonale wiedziała że o nich pamiętałem i tego dnia kontakt nam się urwał,nie pisałem do niej . W czerwcu, jednego dnia przez czas 2h wysyłała mi zdjęcia siebie i tego co robi i co jej się przydarzyło na aplikacji snapchat , potem ta sytuacja powtórzyła się półtorej miesiąca temu , lecz było to jedno zdjęcie dziennie przez 5 dni , ja na takie jej „zaczepki ” nie odpowiadałem. Na święta wysłałem jej życzenia i odpisała miło . W sylwestra wysłała mi zdjęcie siebie w sukience i mówiąc kolokwialnie, że poszło mi to w pięty .Tydzień temu do niej napisałem i odpisywała mi miło , dużo o mnie pytała (np czy kogoś mam ) i też dała kilka informacji na swój temat ,sama chyba też chciała żebym coś wiedział . Wiem ,że ona nie ma nikogo ,lecz adoratorów odrzuca bo wg niej oni "krzyżują jej plany " ,a jej planem jest niby wyjazd za granicę ale ma problemy z nauką j.ang . Chciałbym uzyskać odpowiedzi na pytania : Czy widać po jej zachowaniu / w jej osobie chęć powrotu do mnie ? Czy ona może coś do mnie czuć ? Co powinienem zrobić w takiej sytuacji ? Wiem ,że odp mogą mieć formę domysłów lub czegoś innego ,ale chciałbym dowiedzieć się jak ta sytuacja wygląda ze str osoby trzeciej /obcej i od str psychologicznej . Z góry dziękuje
×
×
  • Dodaj nową pozycję...