Skocz do zawartości
Forum
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

mania123

Użytkownik
  • Zawartość

    3
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

0 Neutralna
  1. O i bardzo się cieszę i po stokroć gratuluję, że znajdujesz w sobie te resztki siły, aby mimo wszystko dalej się uczyć. Może w to nie wierzyć, ale stać Cię na wiele. Nie poddawaj się. Życzę Ci, aby Twoje życie coraz bardziej przypominało życie o którym marzysz.
  2. Też posiadam bardzo małe poczucie własnej wartości, jednak nie wynika ono z takich problemów co Twoje. Moje wynika z samotności i poczucia bycia niechcianym. Nie wiem czy też tak masz? Czy masz kogoś zaufanego, przyjaciela, kogoś to porozmawiania, spędzenia wspólnie czasu? Ja wiem, że moje życie byłoby dla mnie o wiele piękniejsze ( jak narazie jest do niczego), gdybym kogoś takiego faktycznie miała. Jeśli nie jesteś sam, jesteś szczęściarzem, chociażby tylko dlatego, wierz mi. Jeśli jednak nie, to Cieszę się, że szukasz pomocy i wsparcia na tym forum. Nie jestem lekarzem, ba, nie jestem nawet pełnoletnia, ale wydaje mi się, że nie istnieje zbyt młody wiek na poważne problemy ze swoim życiem i psychiką. Rozumiem Cię, choć z pewnością nie mogę odczuć tego wszystkiego, co Ty. Możesz uznawać moje słowa za zbędne i zapewne takie też są, ale (przynajmniej dla mnie) zobaczenie, że nie jesteś osamotniony w swoich troskach i jest ktoś z kim możesz się nimi podzielić, kto je zrozumie i nie zbagatelizuje, daje siłę i chęci do pójścia dalej oraz zatrzymania tej pędzącej karuzeli emocji, smutku, bólu (w miarę możliwości). Mam nadzieję, że w mojej wypowiedzi znajdziesz choć odrobinę wsparcia i zrozumienia. Z całego serca chiałabym służyć Ci jakąś bardziej prektyczną radą, pomocą, ale znajdując się w moim obecnym położeniu psychicznym, emocjonalnym i towarzyskim, nie mam pojęcia co więcej mogłabym Ci powiedzieć. Wybacz.
  3. Cześć. Nie wiem czy zaglądasz jeszcze w ogóle na te forum i czy Twoja sytuacja nadal się tak wygląda, ale mimo wszystko chciałabym Ci powiedzieć, że rozumiem Cię, rozumiem przez co przeszłaś ( a może wciąż przechodzisz?). Sama jestem w bardzo podobnej sytuacji. Różnimy się chyba tylko tym, że nie czuję, abym miała depresję, choć niewątpliwie nie wszystko z moją psychiką jest tak, jak być powinno lub jakbym chciałam. Z całych sił nie pozwalam sobie na długie chwile płaczu i refleksji, byle tylko nie zachorować na depresję ani żadne inne jej podobne choroby. Mam świadomość, że później byłoby mi bardzo ciężko z nich wyjść. Tak czy inaczej, ja również nigdy nie miałam żadnych znajomych. Nigdy nie wyszłam z nikim na miasto, pizzę, do kina czy gdziekolwiek. Nie byłam nawet na moim balu ósmoklasisty, byle tylko jak najprędzej odgrodzić się od tych lekceważących mnie rówieśników, byle tylko więcej nie cierpieć widząc ich radość i zabawę, podczas gdy ja sama siedzę w zaciszu. Szczerze tego nienawidzę. Teraz mam 16 lat, ale nawet po 1,5 roku liceum wcale nie jest lepiej. Tu również nikomu na mnie nie zależy, nikt nawet nie chce mnie poznać, a gdy się to już zrobi można się przekonać, że jestem naprawdę zabawna, sympatyczna i świetny ze mnie słuchacz- w końcu tylko to robiłam przez ostatnie lata- słuchałam, obserwowałam innych płacząc przy tym cicho pod nosem. Nie wiem co jest ze mną nie tak, że nikt nie chce być przy mnie bliżej. Uważam, że już teraz spotkałam na swojej drodze masę półgłówków, którzy nie mają nic inteligentnego do zaoferowania drugiemu człowiekowi. Dlaczego więc to właśnie takie półmózgi powtarzające w co drugim zdaniu słowa niecenzuralne mają wokół siebie grono przyjaciół, a ja cierpię na samotność? Kiedy i czy w ogóle się do zmieni? Rozumiem Twoje uczucia lepiej niż mogłoby się wydawać, a więc jeśli wciąż się tak czujesz jak to opisałaś, jeśli miałabyś chęć i jeśli jeszcze w ogóle zaglądasz na ro forum, to z przyjemnością bym z Tobą o tym popisała, pozwoliła się wyżalić Tobie i mi, poczuć się trochę mniej samotnym. Mam cichą nadzieję, że przeczytasz tą moją wiadomość.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...