Skocz do zawartości
Forum
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

JustAnn

Użytkownik
  • Zawartość

    1
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

0 Neutralna
  1. Cześć, mam 17 lat. Od długiego czasu czuję ciągłe przygnębienie i coś jakby strach albo niepokój. W większości nawet nie wiem dlaczego się stresuje. Jestem ciągke zmęczona, ale mam małe problemy ze snem. Moje chęci do życia są marne, a ta cała rutyna i nacisk mojej rodziny i społeczeństwa mnie wykańcza. Nie potrafię się na niczym skupić, a rzeczy które kiedyś mnie fascynowały teraz tego nie robią. Po prostu nie czuję się już szczęśliwa, a pusta, obojętna i jakby wyprana że wszystkich uczuć. Nienawidzę siebie, swojego ciała, swojego charakteru i swoich słabości. Do tego dochodzą te spojrzenia. Mam wrażenie, że nikt mnie nie lubi i tylko wszystkich irytuje. Do tego myślę za dużo nad niektórymi rzeczami. Zwykłe napisanie czegoś na grupie klasowej wymaga ode mnie ogromnego stresu. Dużo się waham, myślę jak ułożyć zdanie, jak inni zareagują i co o mnie pomyślą. Znowu gdy już to zrobię zaczynam żałować, a jakiekolwiek odpowiedzi interpretuje pod każdym względem. Moi znajomi mi mówili, że w klasie jestem neutralna i wszyscy mnie lubią ale mówią, że jestem po prostu cicha, ale ich zachowanie pokazuje całkiem coś innego. Nie wiem już co o tym myśleć. Czasami przyłapuje się na tym, że odsuwam się od ludzi. Potrafię ignorować czyjeś wiadomości do mnie godzinami, a kiedyś nawet dniami. Do tego niedawno miałam dziwny atak? Nie wiem jak to nazwać ale po kłótni z bratem wylądowałam skulona w łazience i płakałam, ciągnęłam swoje włosy, bezgłośnie krzyczałam i skończyło się na okaleczaniu. Myśl, że samobójstwo stało się nieodłącznym i stałym celem mojej przyszłości już mnie nie przeraża, a stała się jakby miłym wyczekiwaniem. Jeszcze ten ból w klatce piersiowej i kołatanie serca. Czułam ból w piersi od kilku miesięcy, więc pojechałam do lekarza i na prześwietlenie, ale to nic nie wykazało. Nie rozumiem dlaczego mnie boli, a czasem moje serce zaczyna mocno bić, jakby chciało wyskoczyć. Mam dość tego, że nie czuję że żyje. Nienawidzę chwil, w których jestem dosłownie martwa i nie mogę nic robić. Nie wiem już co robić. Chcę po prostu znów szczerze się uśmiechać, śmiać się do braku tchu i cieszyć się z życia. Chcę być po prostu szczęśliwa.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...