Skocz do zawartości
Forum
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

BartanHCL

Użytkownik
  • Zawartość

    2
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

0 Neutralna

Personal Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Miasto
    Kraków
  1. Hej, jestem młodym gościem, mam 21 lat, kilku
  2. Żeby nie było BartanHCL i ViperSid to ta sama osoba. Będąc zalogowanym na tym koncie próbowałem napisać ten temat, ale nie zauważyłem, że mnie wylogowało i olałem sprawę. A więc od podstaw. Ogólnie ojciec znęcał się na de mną w ten sposób : źle coś zrobiłem (potukłem szklanke przypadkiem)=kłutnia, szydził ze mnie; nie umiałem czegoś zrobić z zadań domowych, albo robiłem to źle = bił mnie, może nie do nieprzytomności, ale bił. Jeśli miałem swoje zdanie na jakiś temat i było nie takie jak mu się podoba to od razu robił katastrofę. Nie mogłem mieć swojego zdania. Był taki moment przełomowy w tym wszystkim, że najważniejsi pracownicy ze szkoły o tym wiedzieli doszło do paru poważnych rozmów między dyrektorem, pedagogiem, mną i moimi rodzicami. Ojciec zrozumiał, że nie powinien tak robić, był z podkulonym ogonem. Miałem pewną możliwość w tamtym momencie : ojciec odpowiada prawnie za to wszystko i rozbija to naszą rodzinę. Z jednej strony bardzo chciałem żeby bardzo to do niego dotarło i to odczuł, ale nie chciałem tego robić ze względu na siostrę i mamę. Było by nam bardzo ciężko, choćby finansowo. Jeśli chodzi o mamę, to nie pamiętam dokładnie, ale zdecydowanie mnie wspierała w tym wszystkim. Ostatecznie wybaczyłem tacie. Ten epizod trwał około trzech lat i skończył się jak miałem 10 lat. Teraz powinienem opowiedzieć o siostrze. No więc moje znęcanie się nad nią było zdecydowanie psychiczne niż fizyczne, jednak był pewien moment kiedy podniosłem na nią rękę, ale to było tylko raz i więcej tego nie zrobiłem, ale pamiętam to. Bardzo bolała mnie w tedy głowa (byłem chyba chory) i wrzeszczała mi do ucha i ją w tedy uderzyłem w policzek z liścia. To było okropne z mojej strony, na moje i jej szczęście nie miała siniaka ani nic. Najczęściej znęcałem się nad nią w jeden sposób : ona była w łazience zamknięta, jakieś tam higieniczne sprawy, a ja ją bardzo pospieszałem, uderzałem w drzwi i bardzo ją obrażałem słownie. W tych sytuacjach rodzice ją wspierali. Nic dziwnego, że tak było, ale dobrze, że nie byli obojętni. Kur#a, jak to wszystko teraz czytam i piszę jednocześnie to dziwię się, że potrafiłem kiedyś być takim potworem. To trwało cztery lata. W jej i moim epizodzie tata chodził do pracy, mama się opiekowała domem, siostrą i mną. Jak byliśmy starsi (siostra 6-7 lat, ja 13-14 lat) , to zaczęła pracować. Obecnie mam super kontakt z obojga rodzicami. Z mamą w sumie najlepszy, bardzo dobrze się dogadujemy. Do taty mam trochę urazy, ale staram się tym już nie żyć. Nie warto. Cóż, obecnie od paru lat staram się odbudować relację z siostrą, to jedyne co warto w tej sytuacji. Co spowodowało, że przestałem ? Nie pamiętam, ale coś we mnie pękło i postanowiłem, że będę nad sobą pracował, chciałem być lepszą osobą niż byłem w tamtym momencie. Skąd wiem, że mnie nienawidzi ? Powiedziała mi to i nie dziwię jej się po tym wszystkim. Natomiast, jak kolwiek by mnie nienawidziła obecnie, nie pozwolę by się stało jej coś złego.
  3. ka-wa Nikt nie mówi, że masz być na siłę miły. Nie musisz i nawet się nie da, niektórzy robią dobrą minę do złej gry, a to nie o to chodzi. Ale irytować się błahostkami, nie ma sensu, tylko to siedzi w Tobie i łatwo powiedzieć, nie stresuj się... Dla mnie z logicznego punktu widzenia jest to zrozumiałe żeby nie być na siłę miłym. I nie, nie staram się być na siłę miłym. Wiem, że po tamtym dłuższym wpisie większość ma mnie za jakiegoś przymilacza, ale chyba zostałem źle zrozumiany. Nie chodziło mi o to żeby być dla wszystkich miły, bo się nie da nawet na siłę. Po prostu chciałbym się nauczyć reagować na takie błahostki pozytywniej no i kurna przede wszystkim bez wiekszej irytacji :D.
  4. Cześć. Mam 19 lat, uprawiam w całkiem dużej ilości sport (jazda na rowerze,ćwiczenia siłowe) i zazwyczaj wykonuję te aktywności wraz z moimi najbliższymi kolegami. Interesuję się grą na instrumentach gitarowach przez 7 lat ( no i zdecydowanie nie chcę od tego uciec :D ), jako typowy nastolatek lubię często zasiegnąć do gier fabularnych, bo nie lubię książek itp. Mam pięć kolegów po za szkołą i mogę powiedzieć, że dobrze mi w takiej paczce. Zwracam na to uwagę, bo przez około 15 lat nie miałem żadnych szczerych znajomości i zazwyczaj trafiam na coraz bardziej toksyczne. I niestety zauważam, że ja dla moich najbliższych ( rodzice i siostra ) staję się coraz bardziej toksyczny. Najbardziej w domu drażni mnie tata. Mówiąc po krótce znęcał się na de mną psychicznie przez przeszło rok czasu jak byłem w podstawówce i ani tam ani w domu nie mogłem znaleźć spokoju. Sposób traktowania mnie przez tatę faktycznie się poprawił od tamtego czasu i nawet mi to obiecał oraz zrozumiał, że tak nie może być. Tak naprawdę, to dalej żywię do niego urazę i często jak mi coś dogaduje (najczęściej w żartobliwy dla niego sposób) odpowiadam atakiem słownym. Tak z automatu, pomimo, że najczęściej nie ma niczego złego na myśli. Za to najlepiej się dogaduję z mamą, jest po prostu dobrze, ale też czasami mi się zdarzy, że coś mnie zirytuje, ale zdecydowanie rzadziej. Cóż w klasie najbardziej działają mi na nerwy dwa chłopaki, po prostu są prostakami i wydaje mi się, że w szczególności oni, a raczej ich hamskie zachowanie co do większości klasy, lub sam ich widok negatywnie na mnie wpływa. Szczerze, to parę miesięcy w stecz nie byłem aż taki opryskliwy jak teraz. Proszę o radę, bo nie wiem jak mogę coś obecnie zdziałać, by być nieco łagodniejszy w stosunku innych osób. Niestety, zmiana szkoły lub klasy nie wchodzi w grę, bo jestem w ostatniej klasie i uczę się konkretnego zawodu, który swoją drogą odpowiada mi na większość życia.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...