Skocz do zawartości
Forum
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Marek43

Użytkownik
  • Zawartość

    0
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

    nigdy

Reputacja

0 Neutralna

Personal Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Miasto
    Wrocław
  1. "Twoja żona ewidentnie się nudzi i tęskni za Tobą gdy Cię nie ma" Coś tu może być na rzeczy a do tego że jest sama z dzieckiem a wiadomo przy dziecku jest również ciężka praca. "Zaproponuj jej powrót do pracy, zyska zajęcie, towarzystwo i pieniądze na zachcianki" Mówiłem ale nie chce iść za bardzo bo chodzi jeszcze o wychowanie córki a często choruje przez przedszkole i żona zarywałaby pracę. "Podzielenie finansów to całkiem dobry pomysł". Jeśli zajdzie taka potrzeba tak zrobię, już była rozmowa na ten temat. Nie do końca zadowolenie ale za to mi to nerwy zmniejszy i nie będę musiał kontrolować konta. "Ja przeważnie robię opłaty w pierwszej kolejności" Również to samo robię a potem rozrywka "Praca na komputerze - domowa" Robię wzory dla firmy która drukuje nadruki na koszulki i na innych rzeczach, wiele razy się już pomyliłem przez przeszkadzanie i nerwy i była z tego nie jedna kłótnia. Mam czasem wrażenie że dla żony jestem do wszystkiego i nie liczy się z moją pracą że potrzebuje spokoju i ciszy. Mówiłem jej to nieraz aż w końcu musiałem raz porządnie zareagować, nawet się darłem. Nie wytrzymałem już bo za daleko zaszło to wszystko. Teraz już jest lepiej, wie że pracuje i wie że ma mi nie przeszkadzać, mam osobny pokój. Pokazywałem co robię i nie mam tu żadnych tajemnic "Mówisz, że jesteś kierowcą" Kierowca zawodowy - system 2 tygodnie w pracy, 2 tygodnie wolne "Ty ze swojej strony zastanów się, jak wkomponować pracę w domu w życie rodzinne. Może dobrze byłoby gdybyś pracował w godzinach porannych? Razem z żoną i dzieckiem razem jecie śniadanie, chwila na rozmowę, może lubicie rano obejrzeć wiadomości czy serial... Potem mówisz żonie że idziesz pracować, wyartykułuj że potrzebujesz ciszy i chwili skupienia by szybciej ogarnąć sprawę, niech cię zawoła dopiero na obiad. Może być to wieczór czy dowolny czas w zależności od charakteru pracy i "natchnienia" ale zawsze warto powiedzieć żonie, teraz jest czas na pracę, potem będzie czas na rodzinę" Pracuje z rana, przerwa od 10:00 do 11:00 czas dla rodziny. Później do 14:00. Od 14:00 reszta czasu jest dla rodziny i staram się tego trzymać. Na koniec powiem że praca domowa nie jest do końca dobra dla wszystkich, wydaje się fajnym rozwiązaniem ale wiele może być przez to kłótni przez niewyrozumiałego partnera, nie ma zrozumienia że ty pracujesz nawet jak to tłumaczysz. Dla mnie jest żal bo muszę pracować jako kierowca a z tego chciałbym zejść pomału i tu rodzi się duży bunt. Jeśli żona tego nie zrozumie i będzie dalej mi przeszkadzać wprowadzę wszystko to co powiedziałem i będzie musiała się utrzymywać niestety sama czyli podział kont i opłaty na pół. Jak dalej będzie to nie wiem. Czas pokaże. Jestem dobry ale są pewne granice.
  2. Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie ale nie wiem czy napisze to zrozumiale. W większości mówią o tym co napisałeś ale najważniejszy jest proces zdrowienia. Nawet nie wiem jaką będziesz miał wiedzę i świadomość zachowań to najważniejszy jest proces zdrowienia (doświadczenia dzieciństwa) i stopień jaką miałeś sytuację patologiczną w domu. Im gorsza tym dłużej zdrowiejesz, to trwa latami, najgorszy jest okres 2-3 lata. W sytuacjach stresowych wszystko wraca ale w późniejszym okresie jest już inaczej. Terapia to wiedza psychologiczna jak to wszystko oddziałuje na wszystkie zachowania, żmudna praca nad sobą ale daje efekty w późniejszym czasie. Pozdrawiam
  3. Tak. Musisz być świadomy swoich zachowań bo wiele powtarzasz po swoich rodzicach, w końcu to Ci przekazali. Ważna tu jest świadomość swoich zachowań i zmieniać je, jest to żmudne ale daje duże efekty z czasem i ważne jakie masz otoczenie bo to jest najważniejsze. Trzeba być świadomym również tego że podświadomie wchodzisz w środowisko podobne do rodziców. Dobrzy i normalni ludzie powodują lęk i odpychasz ich od siebie. Jest to proces długoletni ale do przejścia. W moim przypadku było bardzo ciężko emocjonalnie ale wyszedłem z tego. Co do rodziców możesz zbadać ich dzieciństwo i stąd te zachowania, skoro miałeś takie życie to ich życie niczym się nie różniło od Twojego. Powiem Ci że jest małe prawdopodobieństwo żeby rodzic wziął winę na siebie za krzywdy które Ci wyrządzili, dlatego w moim przypadku musiałem wprowadzić dość duże ograniczenia kontaktu. Proces zdrowienia to duże zmiany w życiu, zmienia się otoczenie ludzi i spostrzegawczość danych sytuacji.
  4. Psychoaktyw: I Ty również trafiłeś w sedno, ale wychodzi problemów. Niestety ale rodzice zniszczyli mi pasje, w sumie ją odbudowuje i wiele mi się udało już osiągnąć. Rodzice również mi bez przerwy przeszkadzali, nie liczyli się z tym co ja robię, czułem się tak jakbym był tylko dla nich i do ich potrzeb, wszystko moje mi bez przerwy krytykowali, wyzywali cokolwiek robiłem że aż się darłem żeby dali mi coś zrobić i wyganiałem ich z pokoju. Tu akurat w swoim małżeństwie mam podobnie, nie krzyczę na żonę bo jest dobra (są problemy ale nie jest złą osobą) ale moje emocje czasem sięgają zenitu, mówię o stłumionych, nie ma krzyku ale jest rozmowa, z moimi emocjami jest gorzej, czuje się jak wulkan który mógłby zaraz wybuchnąć. Co do zamiany to już Ci tłumaczę. Po narodzinach dziecka była dość duża rozmowa z żoną na ten temat. Że jestem DDA to rozmawialiśmy o tym i tak ustaliliśmy. Ze względu na moją niecierpliwość i stany emocjonalne oceniając siebie jest ryzyko że wybuchnę i mogę wyładować emocje na dziecko, na szczęście się nigdy to nie zdarzyło ale gdy sięgało to zenitu zaraz zostawiałem dziecko i uciekałem mówiąc zaraz żonie żeby się zajęła. Odpuściłem wychowanie. Teraz jest już większe i nieraz zostaje, jest dobrze, dziecko się bawi ze mną itp. ale uwierz początki były ciężkie, ogarniał mnie taki lęk jak miałem zostać sam z dzieckiem że je po prostu skrzywdzę. Co do pracy domowej, jest zarobkowa a bez domowej jak mam taki system pracy 2/2 brakuje pieniędzy i tu się zrobił problem. W domu od rana do wieczora nie pracuje, podzieliłem czas na pracę i na rodzinę ale mogę powiedzieć że jednak praca domowa się nie sprawdziła bo jest więcej z tego frustracji jak pożytku. Zostaje dać więcej czasu i luzu dla żony i chyba jej powiedzieć żeby poszła do pracy a domową sobie odpuszczę. Może wychodzić to że jest za dużo z dzieckiem, przynajmniej tak wynika z Waszych rozmów i ja też to widzę, nie chce napięć bo za dużo nerwów to kosztuje a moja żona jest naprawdę dobra tylko z tym to wszystko się skomplikowało a tylko chciałem być więcej w domu i pracować, taki podział, żona zajmuje się dzieckiem a ja pracą będąc jeszcze w domu ale niestety się chyba to nie uda, więc zostaje opcja żeby poszła do pracy i powinno się wszystko unormować. Poruszyłeś finansowość. Co do socjalu to bez komentarza, gdyby nie moja praca kierowcy byłoby naprawdę ciężko dużo jeździłem jako kierowca, pieniądze były i nie brakowało na budżet domowy, więc z tym nie było problemu tylko mnie więcej nie było w domu. Zostaje mi jeszcze pogadać z żoną, umiemy gadać i wałkujemy to aż dojdziemy do porozumienia. Jak chcą dwie strony dobrze to w końcu tak będzie. Dziękuję wszystkim.
  5. Żona za dużo siedzi w domu, zobaczymy jak będzie, no chyba że mnie wystawi i okaże się że byłem tylko bankomatem, ale na to się szykuje tylko nie wiem jak to zniosę bo za dużo bólu może być emocjonalnego a jestem DDA. Jedyny problem to może brakować gotówki ale z tym będzie rozmowa i powiem jej żeby szukała już pracy bo po prostu nie damy rady się utrzymać. Może się wtedy wszystko zmieni. Dzięki za odpowiedź. Pozdrawiam
  6. Tak, chodziłem, 7 lat. Uciekłem z patologicznej rodziny, mam bardzo ograniczony kontakt z rodziną, chodź w swoim małżeństwie było w porządku do czasu urodzenia dziecka. Wiesz, trafiłeś w sedno sprawy. Co do pracy w domu, to dla mnie jest największa irytacja, nie poświęcam całego dnia ale do południa ale taka praca nic nie przynosi, jak dla mnie jest więcej frustracji i nerwów niż pożytku, jest problem bo jest to dla mnie pasją, robię różne wzory do druków i inne rzeczy a potrzebuje przy tym koncentracji i skupienia uwagi i wiele razy się już myliłem lub nie zrobiłem przez to dobrze wykonanej pracy. Żona jak Ci przyjdzie zaczyna Ci gadać a ja chce pracować, nie widzi że pracuje i to jest czas dla pracy, raz czy dwa jak wejdzie coś zapyta i wychodzi jest ok ale jak bez przerwy to się zdarza to już masz nerwy na taką sytuację. Drugi problem chce być w domu ale się nie da i jak się tu utrzymać jeszcze mając wolne. Do pracy z ludźmi nie pójdę, mogę nie dac rady no chyba że będą fajni a wiesz czasem jak jest z ludźmi, wykończę się. Z finansami to żeś trafił bo zaczynam tego pilnować i kontrolować. Chyba mnie zrozumiałeś co napisałem. Tak, żona pracowała, cały czas dopóki nie zaszła w ciążę. Problem może być rozwiązany, wypuszczę ją częściej gdzieś niech pójdzie odreagować, nieraz o tym mówiła ale nigdy nie zarzucała mi tego że siedzi w domu, nieraz wychodziła ale pewnie zamało, pewnie że potrafię zostać z dzieckiem i nieraz zostawałem, obiady też umiem gotować
  7. Jestem osobą DDA. Jestem obiektywny i może gdzieś popełniam błąd, proszę o porady. Jestem w małżeństwie od 10 lat i jestem kierowcą, pracuje systemem 2 tygodnie w pracy i dwa tygodnie wolnego, chciałbym zejść z tej pracy ale pojawiają się duże problemy i nawet myślę o rozwodzie bo zaczynam się w tym wszystkim dusić i zatracać co powoduje już u mnie frustrację. Praca domowa jest po części pasją i ważna dla mnie ale nie mogę się rozwijać w pracy domowej a pozatym chciałbym być już w domu. Próbuje coś pracować w domu na laptopie i zaczyna to wychodzić, ale mam duży problem. Przez tą pracę powstają konflikty i kłótnie z żoną, mam nieraz takie nerwy bo bez przerwy mi przeszkadza. Na mój punkt widzenia jej się wydaje że kiedy pracuje na laptopie to jest zabawa jakbym siedział tylko w internecie. Mówiłem jej to nieraz że ja pracuje żeby mi nie przeszkadzała, mam osobny pokój ale dalej to robi i dochodzi do tego że nerwy już tak mi puszczają że zaczynam na nią krzyczeć że ma mi nie przeszkadzać i ją wyganiam. Nie jest to tak że siedzę od rana do wieczora, robię przerwy i jestem z dzieckiem i z nią, dziele życie rodzinne i pracę. Żona nie pracuje, stwierdziłem że jest na tyle pieniędzy w domu że na budżet domowy miesięczny wystarcza, sam nawet nie chciałem żeby szła do pracy (chyba żeby chciała) bo wiem jaka ciężka była i jest praca przy dziecku, dziecko ma 3 latka, dla mnie nie ma porównania z pracą kierowcy. Wydaje się żonie że jestem do wszystkiego jakbym w ogóle nie pracował i miał wolne. Nie kontroluje w ogóle wydatków, tak mi się wydaje, nieraz jej mówię żeby zaglądała na konto i sprawdzała ile jeszcze zostało pieniędzy. Wydaje nie patrząc na nic, gdybym nie robił podziałów na opłaty to pewnie wszystko by wydała. Na ten moment mamy wszystko wspólne, nie mam tajemnic przed żoną. Już mam czasem tak dość że chce wprowadzić podział kont, opłaty po połowie i z osobnymi kontami bez żadnego wglądu do swojego konta. Powiem jej że ma w końcu iść do pracy jeśli nie potrafi inaczej. Nie chce tego mówić ale jak taka jest sytuacja to nerwy mi puszczają. Wiem, to może spowodować oddalenie czy nawet rozstanie ale nie wiem co już robić, tak jak pisałem może ja gdzieś popełniam błąd.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...