Skocz do zawartości
Forum
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

chory89

Użytkownik
  • Zawartość

    382
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

0 Neutralna

2 obserwujących

Personal Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Miasto
    czarnobyl

Ostatnie wizyty

2924 wyświetleń profilu
  1. musisz czekać na moją metode :) mnie kiedyś od tego kwasu też piekły uszy w środku (ucho zewnetrzne), mialem wrazenie że to od miodu i ciagle uszy czyscilem, a miód tak naprawde mnie chronil, mialem nawet strupy od ran może miał racje ? zablokowanie produkcji kwasu jest podobno łatwe (raz dwa można zablokować lekami) natomiast zakwaszenie/wzmożenie produkcji trudne , i trwa zazwyczaj troche czasu (liczone w dniach/tygodniach ?) - tak piszą więc teraz zastanówmy sie... Skoro doprowadzenie żoladka do stanu w którym ilość kwasu bedzie znowu prawidlowa jest trudne, to oznacza że odźwiernik sie domknie do samego końca dopiero wtedy gdy ilość kwasu doprowadzisz do takiej jaka ma być. Przykład: Załóżmy że butelka z wodą to twoja dwunastnica. W tej oto butelce/dwunastnicy znajduje sie żółć. Jeżeli zrobisz w tej butelce dziure wielkośći pięści to cała żółć wycieknie z butelki. Natomiast jak zrobisz dziure wielkośći grubości małego palca w dłoni to też wszystko ci wycieknie z butelki. Mimo że jedna dziura jest 10 razy większa od drugiej to i tak w obu przypadkach żółć wyleci. Więc może trzeba ją zmniejszyć do poziomu zero ? Bo jak odzwiernik bedzie lekko czy mocno otwarty, to efekt niszczący bedzie ten sam (przykład z butelką). Może żrąc tłuste, kwaśne i słone produkcja kwasu ruszy, przy okazji ten kwas troche poniszczy ci żołądek (poboli troche mocniej niz zazwyczaj), ale lada moment odźwiernik sie domknie bo już bedzie tyle kwasu ile trzeba ? Ma sie domknąć do końca, a nie zmniejszyć o 80% bo to i tak za mało (przykład z butelką). To może bedziesz brać osłonki żołądka i rozpoczniesz próbe demolki żołądka dokwaszaniem ?
  2. oczywiście objawy LPR (od górnego zwieracza wzwyż - gardło, krtań itd), też mogłyby zniknąć całkowicie po tym zabiegu ile takich lpr'owców mamy na świecie ? pewnie w milionach liczone
  3. CO DO ZBICIA KASY NA TYM: Na świecie 200.000 ludzi choruje na "idiopatyczne włóknienie płuc", które wg tego co piszą w necie jest niewiadomego pochodzenia. Na to sie umiera a ja jestem niemal pewien że przynajmniej połowa przypadków (czyli 100 tys) jest od refluksu (od wdychania kwasu), ale nikt nie potrafi tego zdiagnozować. Wszystko bez zgagi, zapalenie przełyku i objawów od górnego zwieracza wzwyż (gardło, krtań). Ja jeszcze przed wpadnięciem przepukliny miałem wrażenie że powietrze którym oddycham jest "ostre" (jakby lekko gryzące, szczypiące - ale naprawde bardzo lekko, minimalnie, symbolicznie). W życiu bym nie wpadł na to że to od refluksu wpadnięcie przepukliny tylko mi otworzyło oczy, dało pewność że to co sie działo wczesniej było od refluksu, bo teraz jest to znacznie bardziej nasilone. Jeżeli udowodnie że włóknienie płuc odbywa sie od wdychania kwasu (a wiem jak to zrobić - mam plan, poniżej napisze w kilku zdaniach), to oznaczać bedzie że te kilkaset tysięcy ludzi bedzie wymagało natychmiastowej operacji (czyli potencjalny zysk z zabiegów). Aktualne metody leczenia nie zaleczą tego problemu (żadne Toupety, Nisseny, Linxy tu nie pomogą). Mam też pomysł na zahamowanie tego (czyli oprócz udowodnienia, mam pomysł jak to zastopować). Kupiłem ostatnio ssak medyczny do którego podłączyłem rurke elastyczną taką jak przy PH metrii\impedancji. Porobiłem w niej dziurki na całej długości z 30-40 cm ze wszystkich stron (pełno). Włożyłem rurke przez nos na głębokość 40 cm do przełyku i odpaliłem ssak (najmniejsza moc ssania). Co sie stało? otóż ściany przełyku przyssały sie do rurki która miała włączone "ssanie". Oznacza to że kwas nie może sie w tym stanie cofać ani nawet parować do gardła. Oddychanie poprawiło sie od razu, zdecydowanie lepiej niż jakbym nie włączył ssania. Gdyby ściany przełyku były lekko ściśnięte (jakimś urządzeniem od zewnątrz przełyku - ono by przełyk owijało) w kilku miejscach np na długości 20 cm od nosa, 25 cm od nosa i 30 cm od nosa i co jakiś czas sie "luzowały" "na przemian" (głównie po to żeby połknięta ślina mogła ściekać i nie cofać) to kwas nie mógłby sie cofnąć (to działałoby jak zastawka). Bo jak ślina zacznie spadać w dół z odcinka 20 cm od nosa do np 30 cm od nosa to wtedy ten odcinek "wyższy" już bedzie domknięty więc ślina z kwasem sie nie bedzie miała jak cofnąć i nie dojdzie nawet do górnego zwieracza. Wtedy włóknienie płuc i niszczenie płuc zostanie zatrzymane. jeżeli u osoby u której stwierdzono włóknienie płuc niewiadomego pochodzenia mój test ze ssakiem poprawi poziom tlenu we krwi (sprawdzić można gazometrią - 10 zł) to wtedy taka osoba już bedzie wiedziała co niszczy jej te płuca i co "poddusza". A będzie to kwas refluksowy i bedzie musiała przejść operacje by przeżyć, nawet mimo że nigdy nie miała zgagi, bólu gardła itd !!! ale to tylko jedna opcja, bo mam kilka innych sposobów zarówno wykrywająych chorobe jak i naprawiających problem. Dzielicki na filmie na youtube mówił, że operacje refluksowe "przedłużają życie" u osób z włóknieniem (czyli nie ratują !) Założmy że to wszystko potwierdze badaniami na które zbieram hajs (1 mln zł) (pewnie to sie stanie całkiem szybko) , po czym stworze "gabinet zabiegowy" który wyposaże w sprzęt operacyjny (koszt 3 miliony zł). Skonstruowanie urządzenia które bedzie otaczać przełyk (1 mln zł). Razem 6 mln zł wkład własny. Ile mógłbym na tym zarobić ? Załóżmy że cena zabiegu rekontrukcji przepukliny u osób z włóknieniem (pod warunkiem że ją mieli) bedzie wynosić 50.000 zł (przypominam że to zabieg ratujący życie). Osoby z włóknieniem mają już zniszczony "miąższ śródpłucny" (to taki jakby śluz) i tu nie ma mowy o czekaniu, muszą dać sie pokroić ! Ilość potencjalnych klientów (100.000 ludzi), z czego połowe bedzie na to stać, czyli zostaje 50.000 ludzi x 50.000 zł koszt zabiegu, od tego należy odliczyć pieniądze dla lekarzy operujących, pielęgniarki i anastezjologa. chirurg 500 zł za godzine operowania (zabieg trwa 2 godziny), czyli dla chirurga 1000 zł, pielęgniarek po 200 zł (3 panie) + opiekowanie sie po operacji 300 zł, anestozjelog 300. Razem powiedzmy 2500 zł. zabieg trwa powiedzmy 2 godziny, czyli na jednym kliencie\pacjencie zarobiłbym 47.500 zł w dwie godziny (!!!) (a kroimy kilku dziennie !) mając swój wlasny sprzet operacyjny i gabinet do operacji. czyli rocznie teoretycznie mógłbym zarobić 47.500 zł x 50 tys ludzi = 2.375.000.000 ROCZNIE czyli dwa miliardy 375 milionów. do tego potrzebowałbym znacznie więcej aparatury, bo na jednym gabinecie nie operowałbym 50.000 ludzi rocznie. Czyli potrzebowałbym 25 takich "aparatur" do operowania (czyli 25 x 3 mln zł = 75 mln zł) Teraz musze sobie odpowiedziec na pytanie: Po jakim czasie od wpompowania 6 mln zł zwróci mi sie pierwsza aparatura ? i po jakim czasie dojde do bycia wlascicielem 25 aparatur (wartość 75 mln zł) których ilość bedzie mi potrzebna do krojenia 50 tys ludzi rocznie. Powiem tylko że bedzie to szybko i... Odpowiadam: Otóż po przeprowadzeniu 63 zabiegów (czyli po około 14 dniach pracy moich chirurgów bede miał już 3 mln zł w kieszeni (zysk od pacjentów \ klientow). Za 3 miliony kupuje aparature nr 2 i powiększam gabinet zabiegowy. Czyli od teraz zarabiam już nie 3 miliony w 2 tygodnie tylko 6 milionów (czyli skok x 2 w 2 tygodnie bo mam dwa sprzęty), czyli po następnych dwóch tygodniach kupuje dwie kolejne nowe aparatury (bo moge bo zarabiam już 2 razy tyle). Wtedy mam 4. Mając 4 aparatury plus dwie poprzednie (razem 6) zarabiam już ponad 25 mln zł miesiecznie. Czyli kupuje 8 następnych (i to wszystko już po miesiącu\półtorej !) To wszystko idzie bardzo szybko (efekt kuli śnieżnej). Najważniejsze jest to że taka aparatura zabiegowa może sie wracać po 2 tygodniach. Czyli ładuje swoje 6 mln zł i po 2 tyg za zarobiony hajs kupuje sobie drugą, mając dwie zarabiam 2 razy tyle więc po kolejnym dwóch tyg kupuje kolejne dwie, potem po dwóch tygodniach 4, potem kolejne dwa tygodnie kupuje 8, potem kolejne dwa tygodnie kupuje 16. TU ZWROT JEST MOMENTALNY WIĘC MAMY PODWAJANIE ILOŚCI SPRZĘTU CO DWA TYGODNIE Czyli podsumowując 2-3 miesiące od momentu otwarcia gabinetu i mam te swoje upragnione 25 aparatur do krojenia 50 tys ludzi na rok i trafiam na liste FORBESA !
  4. nie mam 33 lat, postarzasz mnie :) nawet za pół roku tyle nie bedzie :) gdybyś ważył 100 kg to wtedy by sie poprawiło, tak mi sie wydaje tak pół na pół, ale "po latach" bede bardziej "kasiasty" i bedą nowe metody leczenia. Wylecze sie pieniędzmi :) nie ma dnia żebym przynajmniej pół godziny dziennie nie poświęcił na myślenie jak z tego wyjść operacyjnie. To chyba dużo ? 30 min dziennie mi ucieka na "fanaberie" na ewentualnej nowej metodzie leczenia można też zbić grubą kase (to też mnie nakręca)
  5. ja miałem z 4-4,5 cm , bliżej 4 to ty nie masz z czego zrzucać. Nie bedzie raczej efektu :] OPERACJA !
  6. te 2,5 cm to mała. Tnij wage do końca. Jak masz np 182 cm, to waż 67 kg, wtedy staniesz sie pięknym. 80 kg to bedzie za dużo (nie poczujesz różnicy). Do zrzucenia musi być z 40 kg, wtedy można coś poczuć. Jak ktoś w celu poprawy refluksu chce zbić tylko np 15-20 kg to lepiej sie wogole za to nie zabierać, bo poprawa bedzie z symboliczna
  7. ale wydaje mi sie że to moje kłucie i dźganie nożem to było jednak od żołądka , a nie od rozworu przełykowego może twój RZOŁONDEK już jest jak sito ! i zara pęknie !
  8. ale żołądek jest wzdęty ? czy raczej normalka ? kłucie nożem (pamiętam to u siebie) miałem na samym początku 2 miechy przed wpadnieciem przepukliny jak wyszła mi gastropatia rumieniowa w gastroskopii. ale nie pamietam czy to było dźganie nożem w żołądku (od uszkodzen sluzówki) czy w mostku (ucisk przepukliny na ten rozwór) Ty jak będziesz miała wrzody w przyszlosci czy jakieś poważne uszkodzenia śluzówki to przede wszystkim musisz uważać na to że jak ci już ten żołądek "pęknie" (siostrze mojej babki pękł) to kwas zacznie sie wylewać do środka i to sie chyba nazywa zapalenie otrzewnej i to stan zagrażający życiu, więc to też musisz kontrolować i "pilnować", bo przez przeoczenie i zwłoke i brak chirurgów (niedobór kadry w szpitalach) może być już za późno na ratunek. Pod ręką musisz mieć jakiś kwit (dowód) że twój żołądek to już prawie sito, wtedy chirurg na SORZE przyleci na pstryknięcie palcem Ta nospa to chyba dodatkowo niszczy żołądek z tego co pamiętam ?
  9. czy też może próba nabrania powietrza powodowała kłucie ?
  10. ale co nie potrafiłeś ruchać czy co ?
  11. jaki ? ale to od kwasu czy inny ? dlaczego nie mogłaś ? coś blokowało nabranie powietrza ? (wada mechaniczna) czy może wdechy były "bezwartościowe" i nie dawały tlenu tylko coś w rodzaju oddychania z woreczka foliowego (czyli dwutlenku dużo) :) ŁAJ ! ?
  12. Ja sie czuje bardzo źle, ale wole ten stan obecny niż ten przed. Ten sprzed to był na pograniczu śmierci. operacja !
  13. tu na forum nikt nie miał bez mankietu a w Warszawie pewnie są jacyś chirurdzy od tych operacji , tylko nikt nie wie gdzie ich szukać
  14. a jeżeli chodzi o nolpaze to chodzi mi o tą "klasyczną" refundowaną, bo ta nierefundowana bez recepty (chyba jest taka) to jest gorsza
  15. wg mocy pamiętam że wyglądało to tak: 1. rabeprazol 2. esomeprazol 3. omeprazol 4. pantoprazol być może jeszcze coś było ale nie pamiętam. Każdy z prazoli ma różne firmy, mniej lub bardziej znane. Pamiętam że na forach amerykańskich królowało "nexium" (czy jakoś tak). Tego w polsce chyba nie ,ma
×
×
  • Dodaj nową pozycję...