Skocz do zawartości
Forum
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

mama13latki

Użytkownik
  • Zawartość

    0
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

    nigdy

Zawartość dodana przez mama13latki

  1. Witam :-) -Bzbfd - Moja córka poszła rok wcześniej do szkoły i to była właśnie 1 klasa gimnazjum ;-) Gama - dzięki , zapoznam się z literaturą .
  2. Witam, Dawno nie pisałam, bo z reguły jakoś łatwiej zebrać się do pisania jak jest ciężko i źle. Trudniej, jak wszystko układa się dobrze. Jednak ostatni wpis 13-latki skłonił mnie do napisania kilku słów. Moi drodzy, ci którzy wspierali mnie kiedy miałam dosyć.... chciałam poinformowac, że na chwilę obecną problemy z córką zniknęły. Stała się odpowiedzialną dziewczynką, skupiła się na nauce i zainteresowanich. Zależy jej na jak najwyższej średniej. Z koleżanką , która miała na nią zły wpływ przestała się spotykać, nawet steirdziła, ze jej zachowanie było głupie i nieodpowiedzialne. Oby to nie minęło... bo jestem świadoma, ze dojrzewanie jeszcze trwa. Pozrawiam wszystkich rodziców i życzę dużo siły w pokonywaniu trudności i problemów. Jeżeli dziecko jest wychowywane i ma zainteresowanie, na pewno to zaprocentuje. :-)
  3. Spokojnie, też tak miałam/ Taki masz po prostu charakter. Potrzeba trochę czasu, nauczysz się i stres będzie się zmniejszał.
  4. Mam córkę rok młodszą, a właściwie kilka miesięcy. Też od jakichś 2 lat nie układa sie w domu najlepiej, szczególnie pomiędzy córką a mężem. Po prostu matki chyba tak mają, że mają "więcej serca" dla swoich dzieci, dlatego podejrzewam z mamą bardziej możesz się porozumieć. Nie wiem może spróbuj wyjść z inicjatywą rozmowy. Idź do taty i powiedz, że strasznie męczy Cię ta sytuacja, że życie w takim domu staje się nie do zniesienia. Spróbujcie usiąść we trójkę i porozmawiać. Powiedz co boli Ciebie i czego oczekujesz od rodziców. Oni niech zrobią to samo. Postaraj się zrozumieć rodziców, oni bardzo Cię kochają, ale jako rodzice muszą Cię wychować, co wiąże się również z pewnymi zakazami i ustanowieniem norm do przestrzegania w domu. Postaraj się spojrzeć na swoje postępowanie z punktu widzenia innej osoby. Może sam dostrzeżesz, że byłoby co poprawić również w Twoim postępowaniu. Jeżeli tata nie będzie chciał porozmawaić, postaraj się porozmawiać z mamą. Powiedz jej co czujesz, ze bardzo chciałbyś zmienić tę sytuację i pogodzić się z tatą. Ona na pewno Ci pomoże. W razie czego sużę jeszcze radą, znam z autopsji podobne sytuacje. Powodzenia!!!
  5. Spróbuj namówić rodziców na innego korepetytora, moze dotychczasowy był nioodpowiedni. Głowa do góry, będzie dobrze.
  6. kikunia55 Moim zdaniem problem nie tkwi w korepetytorce, tylko w podejsciu do obowiązków córki. Po korepetycjach córka potrafi dostać 5 ze sprawdzianu, a jeżeli nie przerobi materiału zkorepetytorką to 2 np. z kartkówki. ?Nie prowadzi systematycznie zeszytów. Ręce mi opadają. Tłumaczę, krzyczę, stosuję kary.... Już nie wiem jak rozmawiać z tym dzieckiem. Co do Twojej teroii odnośnie wpływu koleżanek na relacje z nami, moze tak być... Ciężko mi to stwierdzić na 100%, ponieważ dla mnie jej przyjacółka jest milutka, no ale wiadomo jak te potworki potrafią się kamuflować.
  7. Mam ten sam problem. Corka w 2 klasie gimnazjum. Przestała się uczyć od 2-giego półrocza 1 klasy. Może nie przestała, ale opóściła się znacznie z niektórych przedmiotów. Szkoła podstawowa średnia pow. 5,0. W ubiegłym roku jeszcze udało się zdobyć czerwony pasek, no ale teraz matematyka to tragedia. Mimo korepetycji - średnia ocen z tego przedmiotu 2,0. Nie chce mojej pomocy, przyjmuje ją z łaską jakby to było w moim interesie. Chodzi do psychologa. Zabrany ma internet (który właczamy tylko na weekendy, pod warunkiem braku spóźnień oraz złych ocen (1,2) Ostatnio powiedziałam, ze nie dostanie internetu dopóki nie poprawi 1 i 2 z matematyki. Ona na to bezczelnie, że ciekawe co pani psycholog powiedziałaby na to, że łamiemy określone zasady. W stosunku do mnie jest bezczelna i podnosi głos. zdarzyło mi się już też nie wytrzymać i wydrzeć się na nią. Mam wrażenie, że zaczynam mieć jej dosyć. Czuję wyraźnie jak oddalamy się od siebie. Chciałam jeszcze wspomnieć, ze do pierwszego półrocza poprzedniego roku, sprawdzałam jej wiedzę, jeśli było trzeba wytłumaczyłam. niestety teraz nie chce już tej pomocy twierdząc, że nie ma 5 lat i sobie sama poradzi. Muszę stwierdzić, że nastolatki w tym wieku potrafią być wredne i niewdzięczne. Chcwilami mam dosyć, zaczynam mieć problemy z zasypianiem, jestem poddenerwowana. Mam tylko nadzieję, ze przejdzie jej to durne zachowanie.
  8. Sądzę, że powinnaś porozmawiać z kimś bliskim o tym, moze z rodzicami (nie wiem ile masz lat), może z przyjaciółką. dobrze byłoby żebyś skontaktowała się również z psychiatrą, lub psychologiem. Lepiej dmuchać na zimne, obni pomogą Ci na nowo dostrzec, że życie pomimo niepowodzeń, może być piękne.
  9. Rozumiem ją, chcę jej pomóc, tylko po tych ostatnich jej wyskokach, musze przyznać, że ja również potrzebuję czasu. Jeszcze ten jej ignorujący ton rozmowy :-(. Też mi z tym ciężko. Staram się to ukrywać i jeżeli potrzebuje pomocy, to ja służę pomocą. Jednak mówiąc wprost, zła jestem na nią i czuję wielki żal.
  10. Córka mówi, że rozumie, że alkohol jest błędem w tym wieku. Wie, że koleżanka oterła się o śmierć. Jeżeli chodzi o granice, to oczywistym jest, że je postawiliśmy szczególnie jeżeli chodzi o używki (palenie, picie). Mieliśmy już taką poważną, spokojną rozmowę, kiedy przyznała się, że popalała i próbowała piwo. Przedstawiliśmy jej wszystkie minusy takiego zachowania i obiecała, że nie będzie więcej po to sięgać. Ja na wszelki wypadek sprawdzałam, czy ubrania nie pachną dymem, przeszukiwałam jej rzeczy. Córka ma też do nas pretensje, że przez cały ten czas odmawiała znajomym, a raz trochę wypiła i dla nas to taka tragedia. Jasno dajemy jej do zrozumienia, że nie akceptujemy takiego zachowania. Na chwilę obecną robimy wszystko, żeby jej pomóc psycholog, był psychiatra, wychowawczyni, ale ona odbiera to jako atak na jej osobę. Poza ty ograniczyliśmy kontakt z koleżanką od wybryków (nie wiem jak długo się uda, bo to przyjaciółki). Poza tym kończą mi się pomysły, co mogę robić dalej. Ma jeszcze szlaban do końca roku na weekendowe wyjścia, co uważa, że jest strasznie krzywdzące.
  11. Dziękuję. Wiem, że koleżanka jej dla niej bardzo ważna. Mąż zawsze mówił, że nie jest dla niej odpowiednia. Ja natomiast wychodziłam z założenia, że nie można nikomu wybierać przyjaciół. Najważniejsze, żeby kierować się swoim rozumem i nie ulegać wpływom. Teraz nie wiem czy miałam rację.
  12. Od jakiegoś czasu zaczęły się problemy z obecną 13 latką. Były kłamstwa, problem, żeby cokolwiek zrobiła w domu. W wakacje zauwazyliśmy, ze zaczyna popalac papierosy, oraz próbuje alkohol z rówieśnikami (twierdzi, ze wszyscy tak robią). Przeprowadziliśmy spokojne rozmowy wyjaśniające, otworzyła się i obiecała, że będzie się starała poprawić. Faktycznie poprawa jakaś była, zapisaliśmy ją tez do psychologa i wydawałoby się, że wszystko zmierza w lepszym kierunku. Od września zaczęła sie spóźniać do szkoły i wagarować, więc zastosowaliśmy karę zakazu internetu w telefonie. Niby akceptowała, ale często wracała do tematu. Ostatnio były urodziny koleżanki i wróciła z nich pod wpływem alkoholu, natomiast koleżanka zatruła się alkoholem i wylądowała w szpitalu. Dowiedziałam się, że koleżanka pali, popija i tnie się od czasu do czasu. Córka chciała jej pomóc. Po tym zdarzeniu zrobiliśmy jej awanuturę. Rano okazało się, ze się okaleczyła. Poza tym znalazłam w jej pokoju dwukrotnie leki z powyjmowanymi ulotkami. Mówi, ze czyta jakie substancje co powodują, np. przedawkowanie. Czytała też książkę ostatnio o samobójstwach. Poza tym powiedziała, że nic ją nie cieszy, życie jest bez sensu itp. Poza tym chciałam zazanczyć, że chociaż jestećmy wierzącą rodziną, córka powiedziała, ze nie wierzy w Boga. Nie wiem sądzę, że może to być depresja i zapisałam ją do psychiatry, ona jednak twierdzi, że nie pójdzie. Wiem, że nie ma problemów z rówieśnikami, uczy sie też w miarę dobrze, choć ostatnio gorzej. W domu też jakichś większych problemów nie ma. We mnie ma zawsze wsparcie, utwierdzam ją w przekonaniu, ze nie ma problemu, którego nie można rozwiązać.Wiele razy też sama zauważyła, że zawsze znajdujemy jakieś rozwiazanie sytuacji. Nie wiem co więcej mogę zrobić, bardzo ją kochamy i boimy się o nią. Mąż twierdzi, ze naśladuje koleżąnkę i żadnej depresji nie ma.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...