Skocz do zawartości
Forum
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Anowi1994

Użytkownik
  • Zawartość

    0
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

    nigdy

Reputacja

0 Neutralna

Personal Information

  • Płeć
    Kobieta
  • Miasto
    na końcu świata
  1. Dzięki za rady, te dni były mi potrzebne. Zrozumiałam swoje błędy i może gdyby doszło do tego wcześniej to był całkiem inaczej, ale spojrzałam na to jeszcze z drugiej strony, nie chce teraz odwracać kota ogonem ale zastanawiam się czy wgl kiedyś byłyśmy przyjaciółkami, czy ja wgl dla nie niej byłam?? Czy przyjaciółka mówi że nie przytuli Cb kiedy tego potrzebujesz bo zmarł Ci ktoś bliski lub jestes w innej trudnej sytuacji tylko dla tego że czuje się jak lesbijka?? Albo że nie przytulaj sie bo wybrudzisz mnie fliudem lub tuszem do rzęs? Kiedy ma teraz chłopaka zachowuje sie całkiem inaczej, jak nie ona, jakby wszystko to jaka była znikneło. Gadamy ze soba i chyba staramy sie wrócic do normalnego życia ale ja ciągle myśle, czy rzeczywiście sie od niej nie uzależniłam i czy wgl kiedyś byłyśmy przyjaciółkami czy tylko dobrymi koleżankami.
  2. i czy powinnam jej powiedzieć że dopiero teraz, kiedy tak długo się nie odzywamy zrozumiałam jakie świństwa jej robiłam, czy to nie pogorszy sprawy?? Czy to nie będzie jak ostateczny wyrok na mnie?? Proszę o pomoc
  3. Witam. Tydzień temu moja przyjaciółka powiedziała że nie chce mieć ze mną nic wspólnego. Zacznę od początku: Znamy się prawie 5 lat, od liceum. Od samego początku rozumiałyśmy się bez słów, wiedziałyśmy że możemy sobie powiedzieć wszystko, spędzałyśmy razem czas, codziennie w tyg w szkole w jednej ławce, po szkole sms, skype a w weekendy wspólne zabawy i wgl. Wiedziałam że poznałam bratnią duszę, że poznałam prawdziwą przyjaciółkę. Ona wie o mnie wszystko, wszystko o mojej rodzinie o moim życiu. Ona nigdy nie chciała za bardzo o sobie mówić, na początku mi to przeszkadzało, że mi nie ufa i mało mówi o swoich problemach i wgl ale później zrozumiałam że musi sama chcieć mi się zwierzać i nie mogę jej naciskać. Robiłam jej kłótnie kiedy spotykała się z kimś bezemnie, kiedy na imprezie chłopak podchodził do niej a nie do mnie, w złości powiedziałam słowa które nie powinnam mówić, słowa których znaczenie docierało do mnie dopiero po tym jak je wypowiedziałam.Od jakiegoś czasu ona ma chłopaka a ja dalej jestem sama, tak nagle jak on sie pojawił tak coraz gorzej było miedzy nami. skonczyły sie wspólne weekendy, wspolne spedzanie wolnego czasu. Nie doceniałam chwil kiedy byłysmy razem same zeby pogadac pośmiać sie tylko robiłam jej kłotnie, ostatnio kiedy był tydzien wolny od nauki potrzebowałam jej bo miałam problem wiedziała o nim juz od jakiegos czasu jednak nie znalazła czasu zeby sie ze mną spotkac pogadac, jednak znalazła czas dla chłopaka, 4 dni pokolei z nim spędziła, kiedy zrobiłam jej awanturę o to powiedziała ze sie straciła rachubę czasu, że bardzo chciała do mnie przyjechac. Czy miałam prawo być zła na nią?? Myślałam ze mogę na nią liczyć. Czy przyjaciółka tak by sie zachowała?? Nigdy nie potrafiłam sie na nia długo gniewac, cały czas pierwsza wyciagałam reke na zgode, nie potrafiłam robić innych rzeczy kiedy byłam z nia pokłocona. Jednak przez ostatnie miesiące czepiałam sie drobiazgi, ze przy mnie nie zachowuje sie jak przy chłopaku, ze kiedy on jest przy niej to zapomina o mnie i wgl. Kiedyś w złości wyzwałam ja od najgorszych, podejrzewałam ze robi coś czego dobrze wiem ze by nie zrobila bo jest odpowiedzialną osobą. Duzo razy obiecywałam że sie zmienię, ona duzo razy dawała mi szansę jednak osatnio powiedziała że ma dość że musi w końcu pomyślec o sobie, że musi zacząc życ bez obawy że zrobi cos o co bede sie czepiać. To jest pierwszy tak długi okres kiedy jest między nami źle, pierwszy okres kiedy naprawdę przemyślałam swoje wady swoje błędy, kiedy zrozumiałam jak ją traktowałam i co ona czuła. Wstyd jest mi strasznie tego co zrobiłam powiedziałam jej że jeśli będzie potrafiła mi wybaczyć, jeśli będzie potrafiła mi na nowo zaufać jeśli kiedykolwiek będzie chciała mieć ze mną coś wspólnego to jej już nigdy nie zawiode i będe sie starała ja odzyskac. Tęsknię za nią, nigdy nie miałam takiej osoby jak ona, nie szanowałam tego co mam, cokolwiek robie myślę o niej, nie potrafię normalnie funkcjonowac. Jak pomyślę że jeszcze tydzien temu smiałysmy sie razem a teraz jesteśmy sobie obce to nie mogę w to uwierzyć, tak bardzo bym chciała sie do niej przytulic, tak bardzo chciałabym pobyć z nią teraz ale wiem że musi mi wybaczyć wiem że ona musi tego chcieć i mam nadzieje że kiedyś tak się stanie. Nie mam nikogo oprócz niej, mam teraz trochę problemów i jestem z nimi sama, zawsze ona była przy mnie i mi doradzała a teraz nie mam sie kogo poradzić Ona ma wspaniałego chłopaka który nie daje jej kłotni, który sie jej nie czepia z którym jest szczęsliwa. Ona ma swietna siostrę z która może pogadać o wszystkim Boję się że już nie będzie chciała mieć ze mną nic wspólnego i że mi nie wybaczy. Teraz mieszkamy razem bo jestesmy na tych samych studiach i ciezko jest mi nie przebywac z nią w mieszkaniu, chce ja cały czas przepraszać, chcę ja zapewniać że sie zmienię, prosić o kolejną ostatnio szansę ale wiem tym razem to ona jest najważniejsza a nie ja. Czy kiedykolwiek mi wybaczy?? Jak mam sobie radzić z tą sytuacją i z myślą że przez swoją głupotę straciłam osobę którą bardzo kocham??
×
×
  • Dodaj nową pozycję...