Forum Żywienie i fitness

Zaburzenia odżywiania

~Worthlessliar

~Worthlessliar

Mam duży problem. Od jakiegoś roku cierpię na straszne zaburzenia odżywiania. Normalnie trzymam dietę, zdrowo się odżywiam, jem wręcz mało... około 2/3 razy w tygodniu mam napady. Kupuję kilka bułek, pączków, babeczek, czekoladę i zjadam bardzo duże ilości jedzenia na raz. Kończy się to ogromnym bólem brzucha, ale to nic w porównaniu ze stanem psychicznym. Mam potworne wyrzuty sumienia, odczuwam wręcz nienawiść do siebie. Mam wrażenie, że wszyscy postrzegają mnie jako grubasa, że zawiodłam całą rodzinę, bo nie jestem szczupła. Wyjście na uczelnie jest dla mnie ogromnym wyzwaniem. Po każdym napadzie przesiaduję w łazience, próbuję zwymiotować, choć nie zawsze mi się to udaje, oprócz tego płaczę- choć bardziej nazwałabym to tragiczną rozpaczą. Myślę o tym, że wszystkich zawiodłam, że gdybym umarła to nie musiałabym się już z tym dłużej męczyć. Po takim obżarstwie zazwyczaj na drugi dzień jem do 900kcal. Dieta i walka o szczupłą sylwetkę stała się moim sensem życia.. Mimo, że studiuję na trudnym kierunku i mam dobre oceny, to wciąż priorytetem jest dla mnie dieta. Wiem, że sama sobie nie poradzę, ale nie wiem gdzie w Krakowie mogłabym się zgłosić na terapię w ramach nfz, na prywatnie mnie nie stać. Dużo ćwiczę, dużo spaceruje... ale przez te napady nadal jestem gruba. Wazę 60kg przy wzroście 163. Pomocy!

Odpowiedzi znajdują się poniżej

Kamila Okulska

Kamila Okulska

Odpowiedź eksperta

Witam,
Z Twojego opisu wynika, że cierpisz na bulimię. Typowym objawem bulimii są napady żarłoczności i następujące po nich wymuszone wymioty lub drastyczna dieta. Poniżej przedstawiam link do strony gdzie możesz znaleźć certyfikowanych psychologów: PTP
Pomoc również znajdziesz:
- w Szpitalu Uniwersyteckim ul. Mikołaja Kopernika 36, Całodobowy punkt informacji: +48 12 424 70 00.
- Wojewódzki Szpital Specjalistyczny im. Ludwika Rydygiera w Krakowie
os. Złota Jesień 1, Kraków
telefon:(0-12) 646 80 00
- Szpital Zakonu Bonifratrów św. Jana Grandego w Krakowie ul. Trynitarska 11, Kraków
telefon:12 37 97 100
- Wojskowy Szpital Kliniczny z Polikliniką SPZOZ w Krakowie im. gen. bryg. M. Garlickiegocheck
ul. Wrocławska 1-3, Kraków
(12) 63 08 162 / 62 08 138
Jeżeli nie znajdziesz nikogo odpowiadającego Tobie to polecam udanie się lekarza rodzinnego i zapytanie się jego o najbliższą poradnię pomagającą osobom z zaburzeniami odżywiania.

25 kamila-okulska Kobieta, 31 lat, Lublin
Komercha

Komercha

i jak skorzystasz z pomocy ? Mam nadzieję że tak bo potrzebujesz jej i sama możesz sobie nie poradzić ze swoim problemem

85875 komercha Kobieta, 34 lata, Białystok
~Worthlessliar

~Worthlessliar

Dzisiaj miałam pierwszą terapię.. prywatnie, bo na nfz musiałabym czekać miesiąc, a ja już nie mogę czekać. Czuję się beznadziejnie, fatalnie... Jestem zmęczona tym wszystkim i cholernie nieszczęśliwa. Zaraz idę do sklepu i pewnie skończy się to zjedzeniem połowy cukierni, a później... wiadomo.

~panna anna

~panna anna

strasznie Ci współczuję, współczuję wszystkim osobom z podobnymi zaburzeniami... :(
przeszłam w liceum anoreksję, depresję, na drugim roku cierpiałam na zespół jelita wrażliwego...
nie pomógł mi żaden lekarz, psychiatra, psycholog, terapia, zawsze wydawało mi się, że znam ich wszystkie triki (to takie trochę woody allenowskie swoją drogą ;) ). wyleczył mnie sport (z anoreksji) i dieta rozdzielna (zjw) i do dziś nie wierzę w to, że musiałam się ratować zupełnie sama.

ale tak jest - musisz się uratować SAMA. i dla siebie i dla zdrowia i dla swojego dobrego samopoczucia i dla pięknej sylwetki, która jest w zasięgu ręki.

po pierwsze musisz polubić jedzenie, myślę, że to podstawa. jest dużo blogów o zdrowym jedzeniu (np. http://www.girlmakesfood.com/) oraz inspiracji na fit blogach na tumbrl (sama prowadzę jednego). piękne, smaczne, zdrowe jedzenie może sprawić dużo przyjemności i wcale nie musisz się winić, że jesz za dużo czy za mało. ja w chwilach słabości zapycham się marchewkami lub papryką a jeżeli zdarzy mi się już naprawdę przegiąć z gorzką czekoladą, to po prostu przebiegam dodatkowe pół godziny i to z uśmiechem na twarzy, bo przecież nie muszę niczego w życiu żałować. poza tym zbliżam się do swojego biegowego celu. czyli win-win situation, najlepiej!

po drugie, pomocne jest planowanie posiłków. wiem, że potrzebuję około 1900 kcal dziennie, więc używając tego kalkulatora: http://www.tabele-kalorii.pl/ planuję sobie dietę na cały kolejny dzień.

no i z całego serca polecam bieganie. przeczytaj "Urodzonych Biegaczy" macDougalla czy "jedz i biegaj" scotta jurka". ja zaczynałam z tym planem: http://jak-biegac.pl/plan-treningowy-dla-początkujących-biegaczy ,
za pół roku chcę wystartować w maratonie.

mnie zmotywowało do zmiany na plus wyznaczanie celów . w jasny sposób oraz spisanie ich i przyklejenie na lodówkę.
(i jeżeli czasem coś idzie nie tak, to przecież nie jest to dramat, bo cel wciąż JEST i im szybciej się pozbieram tym szybciej go osiągnę)

działaj! z uśmiechem! nie wiem czy jest to możliwe przez internet, ale przesyłam miliardy cząstek pozytywnej mocy! nie płacz i weź się w garść w końcu, bo to Twoje życie i dużo pięknych rzeczy jeszcze Cię w nim czeka! do dzieła! TERAZ.