Forum Psychologia

Opowiem Wam piękną historię

~Nów

~Nów

Mieli po 20 lat. Ona kończyła studia. On dopiero zdecydował się na eksternistyczną maturę. Ona z pomysłami na życie, ambitna, szlachetna, trochę społecznica chcąca zbawić świat. On - dusza towarzystwa. Medialny, przebojowy, niesamowicie zdolny i wielce utalentowany (muzyka, plastyka), ale bez wiadry w siebie i swoje możliwości. I była miłość. Ogromna. Nie mogli przeżyć bez siebie kilku minut. Ale los nie był dla nich łaskawy. Ani los, ani sposób ich wychowania, ani ukształtowanie ich na życie, ani rodziny, które miały wpływ na oboje, nie mogły zagwarantować tutaj sielanki. Na pewno zagwarantowały cierpienie.
Ona ciągnęła go w lepszy świat. On wracał chętnie do swojego - nałogi, ciągły stres, problemy z bliską rodziną. ALKOHOL, dyktat jego rodziny, interwencja jej rodziny. Żale, kłótnie, nieporozumienia, zdrady.
Po wielu latach to małżeństwo - nadal jest uczucie. Jest dziecko. Ale on pije już tyle lat, ostatnio jego firma splajtowała. Nie wytrzymują mu nerwy, coraz bardziej ubliża jej, która ma pracę. Ubliża dziecku i coraz bardziej oddala się od domu. Ona próbuje być idealna i zadowolić go, on nie ma stałych oczekiwań. Nie wiadomo kiedy i w jakim nastroju wraca do domu. Nie wiadomo o co może w danej chwili mieć pretensje. Awantury wybuchają częściej, są bardziej niepokojące. Dziecko słyszy. Ona próbuje mu cos tłumaczyć, szuka pomocy, prosi o wspólną terapie. On tylko ją uważa za psychiczną. Rzuca w nią pełną puszką z piwem. Ona cudem unika ciosu, uchyla się. On wyzywa ją od kurew. Nie odzywa się 4 dni. Potem tłumaczy, że to było za karę, bo go sprowokowała, że gdyby byłaby bliżej to by ją uderzył. Ona rozpacza - nie ma już sił walczyć, chce nim potrzasnąć. Czy jej się uda ? Czy wogóle warto tak żyć ? Czy on zrozumie co robi ? Czy będzie chciał wreszcie poprosić kogoś o pomoc dla siebie ?

Odpowiedzi znajdują się poniżej

franca

franca

Jacek31
Wiem jakie to trudne gdy się tak kocha, ale czy my musimy być męczennikami kochając?

Ech... Nie no, jasne, że nie musicie...

Jacek31
Wrażliwość to piękna cecha naszego charakteru świadcząca o cudownym kochającym sercu i należy być z niej dumnym

Zgadzam się w pełni. :)

85177 franca Kobieta, 15 lat, Wrocław
~nów

~nów

Dziękuję za Wasze piękne słowa :) Jacek, super, że jesteś :) Odpisałeś mi w swoim wątku ? Po trosze masz racje, że jesteśmy męczennikami. A męczennicy działali trochę bez sensu i byli upraci jak osły przy swoich ideach i uczuciach - tak jak ja. Może dawno powinnam już odpuścić ?

Znam takie jedno powiedzienie ale jego słowa nie są już takie piękne jak pisaliście, za to dosadne i życiowe : : "jak ktoś ma miękie serce, musi mieć twardy tyłek:)" , ja miękie serce mam, ale tyłek ciągle boli, jeszcze widocznie nie zdążył stwardnieć od życiowych kopniaków.

Jacek Ty jesteś facetem czy to jest rzeczywiście tak, że faceci szanują kobiety twarde, wymagające, inaczej mówić hetery jednocześnie wzdychając do tych, które jeszcze pozostały kruchymi kobietami ? Ale mają u boku kruchą kobietę, pomiatają nią, bo lepiej funkcjonowaliby gdyby zajęła się nimi silna, męska ręka nowoczesnej kobiety ? A może ja generalizuję, może są jakieś pośrednie formy związków, gdzie kobieta może pozostać kobietą, a mężczyzna będzie ją szanował..

A co robi mój mąż aktualnie ? Po 17 godzinach jazdy samochodem, poszedł dziś o świcie na piwo, stwierdził że mu się należy. Może i tak, dowiózł nas szczęśliwie a w nocy jechać nie jest łatwo. Potem położył się spać i to mu się na pewno należało. Ale po co teraz poszedł na kolejne piwo ? Tymbardziej że przy jego biurku stoi otwarta butelka jeszcze nie dokończona. Piwo, piwo i piwo.
W tym tygodniu czeka mnie z nim poważna rozmowa, której się boję - powiem uczciwie że byłam na komijsji uzależnień. I że będzie musiał się tam zgłosić. Wiem że będzie ciężko. Że będzie bunt, obraza, nie wiem co jeszcze, strach pomyśleć. Ale teraz nie ma już odwrotu bo mąż nie czując konsekwencji coraz bardziej zmienia się na niekorzyść. Psychika mu napawdę siadła.
Kto wie, co może się jeszcze zdarzyć, jak może mnie jeszcze upokorzyć, albo co zrobić, jeśli wreszcie nie powiem stop. Ale bunt będzie potworny tego jestem pewna.

franca

franca

~nów

Znam takie jedno powiedzienie ale jego słowa nie są już takie piękne jak pisaliście, za to dosadne i życiowe : : "jak ktoś ma miękie serce, musi mieć twardy tyłek:)" , ja miękie serce mam, ale tyłek ciągle boli, jeszcze widocznie nie zdążył stwardnieć od życiowych kopniaków.

Hahahahaha! :DDD Zgadzam się z tym w 100%. Może rzeczywiście nie brzmi zbyt pieknie, ale bardzo trafne, moim zdaniem...;)

~nów
Jacek Ty jesteś facetem czy to jest rzeczywiście tak, że faceci szanują kobiety twarde, wymagające, inaczej mówić hetery jednocześnie wzdychając do tych, które jeszcze pozostały kruchymi kobietami ? Ale mają u boku kruchą kobietę, pomiatają nią, bo lepiej funkcjonowaliby gdyby zajęła się nimi silna, męska ręka nowoczesnej kobiety ? A może ja generalizuję, może są jakieś pośrednie formy związków, gdzie kobieta może pozostać kobietą, a mężczyzna będzie ją szanował..

Wiem, że to pyatnie do faceta, ale co tam, wypowiem się. ;) Otóz według mnie odpowiedzią jest ostatnie zdanie z powyższego fragmentu Twojej wypowiedzi. Pewnie, że są takie pośrednie formy, w końcu różni są ludzie, ich charaktery, itd.

~nów
W tym tygodniu czeka mnie z nim poważna rozmowa, której się boję - powiem uczciwie że byłam na komijsji uzależnień. I że będzie musiał się tam zgłosić. Wiem że będzie ciężko. Że będzie bunt, obraza, nie wiem co jeszcze, strach pomyśleć. Ale teraz nie ma już odwrotu bo mąż nie czując konsekwencji coraz bardziej zmienia się na niekorzyść. Psychika mu napawdę siadła.
Kto wie, co może się jeszcze zdarzyć, jak może mnie jeszcze upokorzyć, albo co zrobić, jeśli wreszcie nie powiem stop. Ale bunt będzie potworny tego jestem pewna.

No to faktycznie możesz miec cięzką przeprawę... Ale to bardzo dobrze, że chcesz taką rozmowę przeprowadzić. Nie łam się! Będę trzymać kciuki za to, żeby nie było aż tak strasznie, i żeby jednocześnie dobrze to poszło. :)

85177 franca Kobieta, 15 lat, Wrocław
eeeh..

eeeh..

[quote="~nów"]Gdzieś wyczytałam :
"Zamiast dojrzewać uczuciowo i duchowo, człowiek, które pije traci zdolność wyrażania uczuć. Nie wie, co z nimi zrobić. Jak powiedzieć "gniewam się" i jak powiedzieć "Kocham". Dusi w sobie uczucia, zwłaszcza negatywne: złość, urazy i lęki. A gdy zbierze się ich nazbyt wiele - popija, a potem dosłownie wybucha: wyrzuca z siebie wszystko, najczęściej w agresywnej, (destruktywnej formie.
Alkoholik może być także pijany bez kropli alkoholu w organizmie. Jest wtedy "Pijany na sucho": ale myśli, czuje i reaguje tak samo, jak gdyby pił. Uczucia, z którymi nie umie sobie radzić, muszą go doprowadzić do napicia się "

Agnieszko jesli chcesz powalczyć o swojego męża to musisz pamiętać o tym ze tak własnie jest .Sama napisałaś ze mąz ma zniszczoną psychike to nie pozwól zeby taka rozmowa jak ta z kolezanką tak bardzo Cie dobijały .Dobrze zrobiłas oczywiście że przerwalas te rozmowę i powiedziałaś im co o tym myslisz ale nie masakruj sie rozmową dwojga podpitych osób.Miej w nosie co pomyśla znajomi .Nie myslą co chcą .Ludzie nie sa slepi ,czytają tez miedzy wierszami .Naprawde nie zaprzataj sobie tym głowy.A kolezankę odsuń najdalej jak tylko sie da .Takie kobiety stac na wszystko ,czesto od słow przechodza do czynow .

Aga wiesz ja naprawdę jestem pelna podziwu dla Ciebie. Ja chyba nie potrafiłabym byc w takim związku ,nie dałabym rady ...ale skoro Ty w imię miłosci jestes gotowa na wielkie wyzwanie ratowania małzenstwa to myslę ze powinnas jednak tylko i wylacznie stosować sie do rad specjalistów którzy lecząc alkocholików najlepiej ,najbardziej profesjonalnie Ci doradzą .Nawet najbardziej zyczliwy Ci czlowiek nie jest w stanie zrozumieć duszy alkocholika .Nie wiem czy konsekwencją i stanowczoscia cos zdziałasz .Dlatego moim zdaniem przejdz sie jeszcze przed tą trudna rozmową do Osrodka uzależnień ,pogadaj o ,tym jak taką rozmowę masz przeprowadzić ,w jakim czasie ,itd .Bo od tej rozmowy i Twojej postawy może wiele zależec.Toteż warto się do Niej solidnie przygotować .Aga uszy w górę skoro innym sie udaje to miej nadzieję ze Tobie też moze się udać .

88321 eeeh Kobieta, 106 lat, Mazowsze
~nów

~nów

eeeh, dziękuję za słowa otuchy.
Zacznę od tego, że choć procedury działają w naszym kraju wolno, nie wiem ile mam czasu na rozmowę z fachowcami zanim przyjdzie do nas dzielnicowy na kontrolę i zanim mąż dostanie pismo, że ma się zgłosić na komisje uzależnień (tam zresztą też będą go przekonywać, że warto coś zmienić) Nie chciałabym go zaskakiwać w ten sposób. Wolałabym, żeby wiedział ode mnie dlaczego to zrobiłam i dlaczego dla jego życia, naszego wspónego życia i dla przyszłości naszego syna jest to ważne. Chociaż... hm może zdążę, teraz przyszedł mi do głowy pewien ośrodek uzależnień, który jest blisko miejsca gdzie pracuję. Może udałoby mi się na początku tygodnia tam wybrać.

Piszesz (nie umiem włączyć funkcji cytowania) : Zamiast dojrzewać uczuciowo i duchowo, człowiek, które pije traci zdolność wyrażania uczuć. Nie wie, co z nimi zrobić. Jak powiedzieć "gniewam się" i jak powiedzieć "Kocham". Dusi w sobie uczucia, zwłaszcza negatywne: złość, urazy i lęki. A gdy zbierze się ich nazbyt wiele - popija, a potem dosłownie wybucha: wyrzuca z siebie wszystko, najczęściej w agresywnej, (destruktywnej formie). Alkoholik może być także pijany bez kropli alkoholu w organizmie. Jest wtedy "Pijany na sucho": ale myśli, czuje i reaguje tak samo, jak gdyby pił. Uczucia, z którymi nie umie sobie radzić, muszą go doprowadzić do napicia się "
Bardzo Ci za te słowa dziękuję, bo ja już zaczęłam obmyślać rozmowę z mężem i to mi dużo uświadamia, a także pomaga wytłumaczyć logicznie co mnie najardziej w jego zachowaniu boli.
Co do koleżanki no cóż człowiek potrafi dać szanse, ale ile można. Koleżanka na którymś z poprzednim wyjazdów już zadeklarowała, że mogłaby się z moim mężem przespać . Była również mocno pod wpływem alkoholu, do tego teraz dopiero okazuje się jak bardzo jest sfrustrowana własnym związkiem. Wtedy skończyło się na rozmowie, przeprosinach, ale widać że dziewczyna chyba nie bardzo już te przeprosiny pamięta i znowu stawia na szali naszą znajomość. Zresztą ona po prostu popijając nie panuje nad tym co mówi. Męczy mnie przebywanie w takim towarzystwie. Męczy kobieta, która nie szanuje drugiej. I choć nasze dzieci znają się od lat i kontynuowałam tą znajomość ze względu właśnie na więź dzieci, to chyba odpuszczę. Ta znajomość nie zasługuje na pielęgnowanie. Zresztą dzieci tej kobiety zaczynają zachowywać się równie koszmarnie. A ona nie reaguje, bo nie jest w stanie podołać własnym problemom.
Wracając do rozmowy z mężem. Znamy się tyle lat, wciąż go kocham i ma moje wsparcie. Wiem, że jeśli mu pomogę i to poskutuje, jakość jego życia się poprawi. Będzie wtedy z niego czerpał tak jak powinien i skorzysta wreszcie ze swoich możliwości i talentów, których nie dane mu było rozwinąć. Przed nim jest wiele pracy nad sobą, ale ma moje wsparcie jeśli tylko będzie chciał z tego skorzystać. Jeśli nie.... hm, wtedy ja będę musiała pomyśleć o radykalnej zmianie swojego życia. Miłość, miłością, ale mnie ciężko żyć w huśtawece uczuć nie będąc pewna w jakim nastroju będzie danego dnia mąż i o co może mieć akurat pretensje. Poza tym naprawdę martwię się jaki będzie mój syn i co wynosi z domu. Wchodzi teraz w kretyński wiek dojrzewania, patrzy na ojca. Ja mu wiele tłumaczę. Pokazuję, gdzie tata jesy super i warto z niego brać przykład, a gdzie robi błędy i się pogubił. Na razie syn deklaruje, że nie będzie pił tyle piwa, nie będzie wypalał 3 paczek dziennie, nie będzie robił kiedyś swojej żonie awantur. Mogę tylko ufać, że tak będzie. Ale często wzorce wypierają słowa. Są od nich silniejsze. I co wtedy ? Będę cierpieć jak chrzani sobie życie ta jak robi teraz jego tata ? Nie chcę tego !.

~nów

~nów

Wczoraj 3 razy dziennie wychodził na piwo (bo jeszcze wieczorem raz poszedł) + piwo kupione na wyjeździe i wypite w domu. Dziś na razie zero piwa, bo poszedł do kina z synem - super :) ciekawe ile dzisiaj wypije po powrocie. On traktuje piwo jak wode do gaszenia pragnienia. To samo robi jego siostra, ale pije więcej. To samo robią niestety jego rodzice. Nie chodzi o to, że mąż przestał ich kochać i odwiedzać. Chodzi o to żeby zobaczył wreszcie jaki dostał rodzinny posag w postaci przymusu picia, żeby rozładować stres.

~nów

~nów

Czy ktoś zna przypadki gdzie dziecko wyciągnęło właściwe wnioski z niewłaściwego postępowania rodziców i ułożyło sobie lepiej życie niż rodzice ?

~nów

~nów

PRZYSZŁO PISMO !!! pewnie przed naszym powrotem. Mąż wyjął dziś listy ze skrzynki. Nie zdążyłam porozmawiać. Zabrał rzeczy i wykrzyczał, że go zawiodałam, że teraz on wyciągnie najgorsze rzeczy z naszego małzeństwa i mnie zniszczy. Mam tylko nadzieję, że nie będzie nisszczył dziecka... Boże w co ja się wpakowałam ? Dlaczego to życie jest takie koszmarne ? Ja chciałabym mężowi pomóc, sobie przywrócić rodzinność, jemu inne spojrzenie na świat, dziecku lepszy posag na przyszłość. Czy to dużo ? Ja nie chciałam męża skrzywdzić. Nie chciałam, naprawdę. Ile można znosić okrutne zachowanie ? Ile można mówić i prosić o zwrócenie uwagi na to picie. Ile można prosić o szacunek dla siebie ? Teraz pewnie zostanę pobita własną bronią. Mąż będzie próbował mnie zniszczyć zamiast stawić czoła problemowi. Chce mi się wyć !!!!!!!!!!!!! POMÓŻCIE !

franca

franca wpis edytowany

Spokojnie, przecież to jasne, że nie chciałas skrzywdzic swojego męża. Tak jak piszesz, chciałas mu pomóc. Powinien był to docenić, a nie tak się zachowywać. Mi się wydaje, że lepiej by na to zareagował, gdybys go wcześniej uprzedziła, ale trudno. Tak czy siak, powinno mu w końcu przejść, i może wtedy zachowa się rozsądnie, przemysli swoje postepowanie i wreszcie zdecyduje się poważnie zająć swoim zdrowiem i małżeństwem. Tylko pytanie, jak długo jesteś w stanie na to czekać? Każdy człowiek ma jakies granice wytrzymałości...

85177 franca Kobieta, 15 lat, Wrocław
~nów

~nów

Chciałam rozmawiać z nim jutro, miałam przygotowaną kartkę z tym jak ma mu to wytłumaczyć. Miałam jeszcze zajrzeć do ośrodka uzależnień koło mojej pracy żeby być lepiej przygotowana do rozmowy. NIE ZDĄŻYŁAM !!! A mąż się wyprowadził i grozi mi. Dziecko płacze i pyta czy tata wróci. Napisałam SMS-a, że chcę sie spotkać porozmawiać, że nie chcę go skrzywdzić, chcę pomóc. Kocham. Że nie dał mi alternatywy, bo mimo moich próśb niczego nie zmienił, nie zgodził się na żadną terapię rodzinną. Nie chce. Napisał mi że nie chce mnie znać i że mnie zniszczy tak jak zniszczyłam jego !

franca

franca wpis edytowany

CO? Wyprowadził się? Zachowuje się tak jakbyś to Ty była tą krzywdząca stroną, to jakiś absurd! I co gorsza, grozi Ci! Ale nie ma prawa tego robić, i moim zdaniem, jesli nadal będzie tak się zachowywać, to powinnas to zgłosić na policję. Myslę, że nie ma sensu, żebyś dalej starała się z nim dojść do porozumienia. Nie może być tak, że tylko jedna strona ciągle się o to stara, a druga nie dość, że to olewa, to jeszcze do drugą obwinia nie wiadomo o co.
Trzymaj się...

85177 franca Kobieta, 15 lat, Wrocław
~nów

~nów

Jest mi coraz trudniej się trzymać. Wyczerpałam już wszelkie argumenty. Napisałam mu, że go kocham że o niego walczę, walczę o jego zdrowie psychiczne o naszą rodzinę. Że o jego siostre nikt nigdy nie walczył. Jak groch o ściane. Zabrał sporo rzeczy. Nie chce już rozmawiać. Ja już też nie piszę. Widocznie wolna wola opowiedziała się za kontynuowaniem popijania.
Tak mi jest ciężko..

martusaaa

martusaaa

Ona niech ucieka myśli o swoim dobru i dziecka... Toksyczny związek , a nie można żyć wspomnieniami choć początki zazwyczaj są piękne.

--

Boże widzisz a nie grzmisz :)

100783 martusaaa Kobieta, 29 lat, Newport
Jacek31

Jacek31

Hej Aga. Przede wszystkim musisz się uspokić. To nie Ty jesteś winna zaistniałej sytuacji tylko on. Musisz mu dać czas na przemyślenie tego co się stało, teraz są tylko nerwy. On musi ochłonąć, jeśli mu na Was zależy to przyjdzie, nic na siłę. Jeżeli nie - znaczy że nic go nie obchodzicie i myśli tylko wyłącznie o sobie - nie będzie Was wart. Trzymaj się, NIE JESTEŚ SAMA :)

97692 jacek31 Mężczyzna, 44 lata, Międzyrzecz
~nów

~nów

Dzięki. Będę pisać jak to się dalej potoczy. Ja jestem niecierpliwa, nie umiem czekać. Mój mąż to nerwus, który reaguje w ten sposób na wszelkie problemy, a co dopiero na coś takiego. Wyprowadzek był już wiele, potem wracał. Tym razem wiem , że dla niego to jest duży szok i trudno mu uwierzyc, że ktoś chce go pozbawić najwiekszej przyjemności w życiu jaką ma - piwa. Szkoda że nie chce zrozumieć że ta przyjemność to nic innego jak wewnetrzny przymus. Rozmawiałam z synem bo siedział i płakał, więc starałam mu się wyjaśnić dlaczego tata tak ostro się zachował. Na co mój synuś rezolutnie : no tak chcesz mu zabrać piwo, to tak jak byś mi zabrała komputer :) Kolejny uzależniony, albo inaczej ofiara cywilizacji :) W ciągu roku ograniczony dostęp, na urlopie bardzo niewiele, tylko wieczorami, ale w wakacje siedząc w domu, granie to główna czynność w ciągu dnia, a i inne dzieci też grają i kontaktują się ze sobą na skypie. No taka cywilizacja, a i tatuś gra w jakieś wirtualne życie (nawet żonę wirtualną ma), mamusia stuka gadając z Wami, żeby mogła dać sobie radę z nerwami, młody też gra. On chyba też w ten sposób odreagowuje sytuacje, którą ma w domu. Udana rodzinka nie ma co :) Trochę mi lepiej dziękuję. Wyciągnę zaraz młodego na rolki to sobie tez trochę pogadamy. Mam wsparcie siostry, która mocno trzyma za mnie kcuki i rozmowe z Wami to mi pomaga dziękuję. Muszę dać sobie z tą sytuacją rade. Muszę. Ktoś tu wspomniał w którymś wątku patrona spraw beznadziejnych ? Kto to ? Św. Juda ? Nie mam pojęcia.. czego się już trzymać, żeby pomogło.

eeeh..

eeeh..

Agnieszko nie obwiniaj się ze nie zdąrzyłaś z rozmową .Na pewno dla męza to szok .Ale spojrz wprawdzie w oczy ,wyobrażasz sobie taka rozmowę ? Po ilu zdaniach męzowi skoczyłoby cisnienie i byłoby po rozmowie .Paradoksalnie może taka szokowa sytuacja zmusi Go do przemyslenia .Pewnie dla niego to tylko Twoje mrzonki .Tu chodzi przede wszystkim zeby przyznał sie sam przed sobą ze jest alkocholikiem .Dopoki tego nie zrobi to nic z tego nie wyjdzie .Nie zmusisz Go do terapii.Najważniejszy krok juz zrobiłaś . co z tego wyniknie zobaczymy.
Myślę ze przede wszystkim teraz musisz duzo rozmawiać ze swoim synem .Musi czuć ze ma w Tobie oparcie .A Ty staraj się uspokoić i pomyśl ze Ty i Syn nie zasługujecie na zycie takie jakie serwuje Wam mąż .I kiedyś wczesniej czy pozniej będziesz musiała podjąć jakąś wiążącą decyzję ,niezależnie od tego czy mąż podda sie terapii czy też będziesz wiedziala ze nie ma na to szans.....

88321 eeeh Kobieta, 106 lat, Mazowsze
franca

franca

Jacek31
jeśli mu na Was zależy to przyjdzie, nic na siłę. Jeżeli nie - znaczy że nic go nie obchodzicie i myśli tylko wyłącznie o sobie - nie będzie Was wart.

No jasne! A Ty staraj się już nie zamartwiać, skup się na swoim życiu. Te rolki z synem to dobry pomysł. :) Mam nadzieję, że właśnie takie rzeczy pomogą Tobie i jemu się rozchmurzyć...:)

85177 franca Kobieta, 15 lat, Wrocław
~nów

~nów

Mąż do domu wrócił. Ale nie odzywa się, nie śpi ze mną. Kładzie się w łóżku dziecka, a dziecku każde spać ze mną. Napisałam mu szczerego e-maila, ale wiem, że go nie przeczyta, nie odpowie też. Tyle razy już kiedyś do niego pisałam., a on to zlewał.
Mąż zarzucił mi, że jestem fałszywa, że grałam na wakacjach kochaną żonę, a cichaczem planowałam taką akcje. Nie jestem hipokrytką. Nie gram miłości, nie potrafiłabym. Nie chciałam psuć wakacji, może jednak powinnam porozmawiać z mężem od razu jak dokument podpisałam. Tylko czy to by coś zmieniło ? Jego rekacja byłaby pewnie podobna. On nie chce leczyć swojego uzależnienia. Woli dalej piwkować. A rodzina go w tym wspiera.

franca

franca

~nów
Mąż do domu wrócił. Ale nie odzywa się, nie śpi ze mną. Kładzie się w łóżku dziecka, a dziecku każde spać ze mną. Napisałam mu szczerego e-maila, ale wiem, że go nie przeczyta, nie odpowie też. Tyle razy już kiedyś do niego pisałam., a on to zlewał.
Mąż zarzucił mi, że jestem fałszywa, że grałam na wakacjach kochaną żonę, a cichaczem planowałam taką akcje. Nie jestem hipokrytką. Nie gram miłości, nie potrafiłabym. Nie chciałam psuć wakacji, może jednak powinnam porozmawiać z mężem od razu jak dokument podpisałam. Tylko czy to by coś zmieniło ? Jego rekacja byłaby pewnie podobna. On nie chce leczyć swojego uzależnienia. Woli dalej piwkować. A rodzina go w tym wspiera.

No pewnie, że nie jesteś hipokrytką! To jest kompletnie bez sensu, co on mówi, z tym "graniem". Wcale nie grałaś kochającej zony, bo zrobiłaś to, co zrobiłaś, z troski o niego, dla jego dobra. To chyba pasuje do kochającej żony, no nie? ALe pewnie cięzko jest człowiekowi nie przejmowac się takimi oskarżeniami, nawet jesli się zupełnie kupy nie trzymaja. Sprawiają przykrość, tym bardziej, że padają z ust bliskiej osoby...

Moim zdaniem, tak jak ostatnio pisałam, to on teraz powinien się o Was starać, i żałować swojego poprzedniego zachowania. A on ciągle jest wobec Ciebie nie w porządku, na przykład każąc Ci spać z dzieckiem. Co to w ogole za zachowanie? Dopóki sam sie nie opamięta, nie proś go na siłę, aby sie zmienił. Musi sam do tego dojść, sam to przemyśleć, i zdecydować, co dalej zamierza robić ze swoim życiem i rodziną. W końcu jest dorosły, i sam odpowiada za swoje czyny. Również za to, że robi teraz z Ciebie krzywdziciela, a z siebie ofiarę.:///

85177 franca Kobieta, 15 lat, Wrocław
eeeh..

eeeh..

Agnieszko teraz bedzie sie mscił i wpędzał Ciebie w poczucie winy .Tylko ze do Niego nie dochodzi fakt że to jego zachowanie przez, całe lata zmusiło Ciebie do takich kroków .Przyzwyczaił sie do tego ze mimo że cierpiałaś w domu to przed innymi udawalas ze jest wszystko ok .Dbalas o to zeby inni a zwlaszcza znajomi uwazali Was za dobre małżenstwo a męża za dobrego ,czulego meża .Znosiłaś wyzwiska i humory bo obwiniałaś się za to ,wierzylaś że to Twoja wina bo tak twierdził Twoj mąż .A teraz po latach chcialas cos zrobić i spotykasz się z zachowaniem ponizej pasa .Teraz to już tak naprawdę od Ciebie zalezy jaką podejmiesz decyzję .Mozesz zrezygnować i isc do tej komisji ,odwołać te wizyte dzielnicowego i zamknąć sprawę .Mąż z czasem zapomni ,może troche sie zmieni ,moze nie moze kiedys pomysli o terapi a moze nigdy....Mozesz kontynuować i czekać na dzielnicowego ,kolejna mega awanturę ...Mozesz teraz wyprowadzic sie do rodzicow i powiedzieć mezowi ze dajesz Mu czas na przemyslenie .....Zad aj sobie pytanie i szczerze odpowiedz Czy jestes gotowa spedzić resztę zycia przy czlowieku ktory byc moze nigdy się nie zmieni ? Jesli jesteś gotowa to sprawa jest prosta i pozostaje Ci tak jak pisalam wczesniej poszukać grupy wsparcia i nauczyć sie zyć z alkocholikiem .

Jeszcze raz prosze, o nic sie nie obwiniaj ,bo prawda jest taka ze mąz powinien byc Ci wdzieczny ze tyle lat z miłoscia przy Nim trwasz podczas gdy zdecydowana większość kobiet dawno odeszlaby chociażby ze względu na dziecko .Trzymaj się Aga .

88321 eeeh Kobieta, 106 lat, Mazowsze