Forum Psychologia

Mąż boi się odejść od swojej matki

iga1983

iga1983

Dziewczyny widzę ze nie tylko ja mam taki problem. Jestem w związku od 11 lat, od 5 po ślubie. Mamy córeczkę 5 letnia- własnie dziś ma urodzinki i jestesmy same. Tuz po ślubie bez wahania przeprowadziłam się do męża, bo on miał działalność u siebie w domu. Zresztą już wcześniej były takie ustalenia. Choć mama uprzedzała mnie, to ja jeszcze byłam głupia, miałam 24 lata i nie myślałąm o tym że teściowa zniszczy nasze życie. Jak tylko przeprowadziłam się, to się zaczęło. Wcześniej dość często bywałam u swojego męża przed ślubem, zawsze byłam uważana, dobrze traktowana itd. Az nagle jakiś odwrót. Tyle tylko ze znosiłam wszystko jakoś tłumacząc sobie, dziś jest źle, jutro będzie lepiej. Niestety teściowa dosłowienie zaczęłą się wpier... we wszystko, że źle dziecko chowam, że coś nie zrobione i nie akceptowała mojej rodziny. Wiele razy dochodziło do kłótni, ale mój męzulek nigdy się za mną nie opomniał czasem nawet dodał oliwy do ognia. Nie miałam wyjścia, córcia mała, co dalej, ale jeszcze wtedy nie myślałąm tymi kategoriami. Dopiero gdy mała poszłą do przedszkola 2,5 roku, zrozumiałam ze jestem samodzielna i nie pozwolę by teściowa zawsze mi sie wpieprzała. Po 1,5 zmieniłam pracę na jeszce lepszą, to ją szlag trafił, bo ja się pięłam do góry i była jeszcze gorsza. Dodam tylko ze w domu zrobione było wszystko, ogród, w domu , pzry dziecku, zawsze ugotowane. Jednym słowem bez pomocy jakiejkolwiek ale dawałąm radę. Ona z kolei zajmowałą sie dziećmi córki i jej domem, gdy wracałą to juz tylko telewizor i żadnego obowiazku, nawet zeby sie małą zająć, gdy ja kosiłam trawę czy paliłam w piecu. Wszystko było zrobione. Nie dokładała do niczego. Zawsze musiałam liczyc na siebie. Mój maz był typem człowieka który chowany był jakby pod kloszem tj. nie wiedział co potzreba, ile to kosztuje itd. Mała ma 5 lat a on jeszce nigdy jej nie kąpał ani nie karmił. Mamusia wyręczała go we wszystkim, a mi zarzucała ze on tak cieżko pracuje a ja jeszce czegoś od niego wymagam. Po prostu zawsze ja obrywałąm za wszystko. Nawet pokochać ani pokłócić się nei mogliśmy, bo ona za ścianą i otwarte drzwi. Był zcas że naprawdę sex to ostatnia rzecz na jaką miałam ochotę. Pretensje męza ze kogos mam lub go nie kocham. A tu wpływ miała sytuacja w domu. Jak impreza, czy świeta to zawsze u nas, i kto robił przygotowania. JA. Zakupy JA. Nikt nie pytał czy mam pieniązki. A na gościnie była tylko jedna strona. Rodzina męża. miałam tego dosyc z każdą chwilą, bo moja strona nawet nie miała ochoty przyjechać, bo za kazdym razem miałam zadyme ze za mały prezent dany, jakieś spojżenia. Wolałąm czasem pojechać do mamy czy braci, ale i tak mimo tego ze bardzo żadko jeździłam, miałam zadymę. Tego roku na B. Narodzenie przegiecie. Nie będę opisywać, bo to nie ma sensu. W kazdym razie wiele razy prosiłam męża aby porozmawiał z mamą lub jakoś zareagował, ze jej zachowanie jest beznadziejne, że w niczym mi nie pomaga tylko wiezcnie wymaga. Na Święta wszyscy znaleźli od niej upominek pod choinkę tylko nie ja. Dodam ze kolejna Wigilja u nas i przygotowałam ją sama dla rodziny męza. Po prostu piorun we mnie strzelił. W styczniu powiedziałam mezowi ze ja nie chcę mieszkać z jego matką, tak się nie da, nic ją nie obchodzi, do niczego się nie dokłada, potrafi zajzeć do lodówki i skomentować ze nic ciekawego nie ma. Że brakło kawy. A przecież miała pieniązki. Te sytuacje sie mnożą. Nastepnego dnia gdy weszłam z pracy, od progu drzwi uslyszałąm kolejna zjeb.... Znowu mącę, znowu mi cos nie pasuje, żądzę oj wiele się działo. Postanowiłam ze to koniec. Moja mama nigdy nie powyzywała meza, krótko mówiac nie zjeba.. go, na mnie tez nie krzyczała wiec dalczego ja miałam to znosic. 5, 5 roku. Znalazłąm mieszkanie, zabrałam rzeczy i małą i wyprowadziałm sie. Mój mąż w pierwszej chwili nie mógł znieść mysli ze go zostawiłam. A ja nie odeszłam od niego, tylko od jego mamy. Wiele razy poruszałam ten temat, aby choć raz się za mną wstawił, pomógł, ale zawsze było tak samo tesciowa z ryjem na mnie. Dodam jeszcze ze finansowo mąz realizował swoje plany zawodowe, takze tez wsparcia nie miałam, no ale liczyłam się z tym ze kiedys jego firma przyniesie zyski i wtedy będzie lepiej. Nie zarabiałam najgorzej, ale nie mogłam znieść sytuacji ze mamunia jest na moim garnuszku, a ona do skarpety i potem wspaniała mamunia jak synusiowi odpaliła parę stówek. No i docinki ze ona może, a moja mama to nic. DOdam ze 5,5 roku nawet mnie nie zameldowała, wszystko robiłam jak w swoim, i póki co nie miała zamiaru zrobić zapisu synowi, zebym poczuła się jak u siebie, tylko wiecznie słyszałam od niej ze nie jestem u siebie, ze się rzadzę.
Mój mąz dojezdał do nas do miasta 6km tak naprawde na noc po całym dniu pracy. Pierwsze 2 tygodnie były trudne, ale chciał byc z nami. Rozmawialismy o czymś swoim, moze by cos kupić, wziąść kredyt na dom lub mieszkanie. ALe po prawie 2 miesiącach stwierzdził, ze wynajem to marnotrawienie kasy a on kredytu nie weźmie, bo on chce budować to co zaczął, a dom moze za 2 lata. A do tego czasu co?? Stwierdził ze zostaje ze swoja budowa firmy w domu i z mamusią. Po prostu masakra jakaś. Wolał byc tatą w weekendy, zostawił nas, ta sytuacja go przerosła. Twierdził ze bloki go duszą. Ja w sumie lubiałam robić na wsi, w ogrodzie i wogóle, ale z perspektywy czasu uznałam ze chyba mieszkanie będzie najtańsze i najwygodniejsze, zwłaszcza ze dom niby miał być jego. Wiec moglibyśmy mieszkać w miescie, dojezdał by do pracy, i spałcali sobie kredyt, a za parę lat córka miała by mieszkanie, a matka jeśli zapisała by mu w końcu ten dom lub moze gdyby już jej nie było, to wrócilibyśmy na wies na stałe. Tymbardziej ze mnie byłoby o wiele łatwiej skoro jego i tak całymi dniami nie było, poświecał sie pracy, nie miał za wiele czasu dla nas. Ale nie zrezygnował ze wszystkiego, zostawił nas, wolał się realizować niz spróbować znaleść rozwiązanie i byc z nami. Bardzo go kocham, walczyłam, rozmawialiśmy praktycznie tylko przez sms-y, nie jak normalni ludzie. Ale on wciąż obarczał mnie cała winą, nie widział problemu, twierdził ze wyolbrzymiam, ze matka to nie powód. Zrobił mnie najgorsza suka. Miałam wrazenie ze to co do mnie pisał to jakby zupełnie inny człowiek, nie ten którego kocham. Właśnie dlatego ze go bardzo kocham cierpie okropnie. A on widzę ze nie jest pewien swojej decyzji, ale twardo utrzymuje, ze on innego rozwiazania nie widzi. Nie muszę juz nic robić, mogę sobie tu mieszkać, a on poradzi sobie tam sam, moze nawet gotować jeśli będzie trzeba. Po prostu robił mi na złość, tak by mi było przykro, a przecież zawsze miał wszystko na czas.
Co ja mam robić?? Walczyć czy odpuścić. Mam mętlik w głowie.
Problem w tym, że ilekroć do nas przyjedzie, już są rozmowy, że z nami zostaje, że wspólnie szukamy rozwiązania, po czym jedzie do mamy i ona znowu mu miesza. Nawet zagroziła że jeśli zdecydujemy się na mieszkanie, to nie zapisze mu domu. A przecież tyle tam zrobił. Błagam pomóżcie, doradźcie, jak wpłynąć na ukochanego, zeby był z nami.

93803 iga1983 Kobieta, 36 lat, wielkopolska

Odpowiedzi znajdują się poniżej

franca

franca

aaagaaataaa

tylko nie zapominaj o tym wszystkim co tutaj pisałaś i nie daj z siebie zrobić znowu ofiary ani służącej, mąż skoro chce być z Wami wg mnie powinien poświęcać Wam więcej czasu i jeśli tego od razu jasno nie postawisz to później będzie ciężko cokolwiek wyegzekwować

Dokładnie! Niech tam nie próbują robić z Ciebie żadnej służacej czy popychadła. Od samego początku na to nie pozwól. Oboje z mężem pracujecie zawodowo, tak? No. To niech on dzieli z Toba na pół wszystkie obowiązki domowe i przy dziecku. To podstawowa sprawa w każdym zdrowym związku. A on to już w ogóle łachy nie robi, że wreszcie sie za to weźmie po tym, co przez niego wycierpiałaś. Teraz powinien sie dwoic i troic, żeby naprawić Waszą relację.

Najlepiej zrób tak. Przemyśl sobie teraz, co konkretnie, kiedy i ile jest do zrobienia w domu i przy dziecku. Spisz sobie to wszystko na kartce. Teraz podziel to na pół, uwzględniajac to, ile czasu zabierają poszczególne rzeczy, jak często się je robi, itd. Tak, żeby obie strony zostały mniej więcej po równo obdzielone. Następnie przeprowadź z nim poważną, szczerą rozmowę na ten temat. Jesli jakaś jedna, czy dwie rzeczy w tej rozpisce akurat jemu nie podpasują, zawsze możecie je wymienić na jakieś inne, porównywalnie czasochłonne. Na pewno da się to podzielić tak, żebyście byli mniej więcej równo obciążeni, i żeby to wszystko dobrze funkcjonowało. Wystarczy tylko chcieć.

Zrób to jak najszybciej, bo tak czy siak załatwic to trzeba, a jak agaaaatkaaa słusznie zauważyła - im szybciej, tym lepiej. Będziesz miała też wtedy pierwszy prawdziwy sprawdzian tego, czy mężowi rzeczywiście na Tobie zależy. Bo samo takie mówienie "Kocham, kocham", czy "Chcę, żeby było lepiej", nic jeszcze nie znaczy. Za prawdziwą miłością idą czyny. A bez czynów powyższe zwroty są nic nie warte, i można je, z przeproszeniem, o kant d*py rozbić.

Trzymaj się, i powodzenia.

85177 franca Kobieta, 15 lat, Wrocław
adzik11

adzik11

No powiem szczerze,ze jestem w szoku ale oczywiscie trzymam kciuki Iga. Powodzenia!

94824 adzik11 Kobieta, 39 lat, UK
iga1983

iga1983

Pomalutku ale pakuję się. Przez cały tydzień jeździłam na wieś po pracy z małą. Teściowa nadskakiwała cały tydzień, robiła kawki i przynosiła do altanki na dwór.
Byliśmy u projektanta, zajmie się naszą sprawą i zaprojektuje górę. Nawet w miarę fajny termin podał. Oficjalnie teściowa powiedziała żebyśmy zrealizowali swoje plany.
Jestem jeszcze w mieszkanku ale w wekend przeprowadzka.
Mam stres, choć widzę że czekają tam na mnie. Wielkie porządki, mycie okien, po prostu to czego nigdy nie było.
Oby wszystko się zmieniło.

93803 iga1983 Kobieta, 36 lat, wielkopolska
adzik11

adzik11

No to fajnie i oby tak bylo zawsze.Pozdrawiam i odzywaj sie czasami :)

94824 adzik11 Kobieta, 39 lat, UK
iga1983

iga1983

Jestem w domu u męża od 3 dni. Sytuacja zmieniła się diametralnie, oby nie zapeszyć.
Teściowa do rany przyłóż, chyba jednak coś zrozumiała, byle tylko na dłużej a nie na chwilę.
Jak na razie bardzo się udziela, zagaduje, rozmawia, pyta, nawet wczoraj czekała za mną by pójść do ogrodu ze mną popracować. Normalnie przemiana, nawet ziemniaki obrane i podgotowany obiad do wykończenia tylko.
Nie rozumiem jej i chyba nigdy nie zrozumiem, ale chyba dostała szkołę życia i pewnie zrozumiała, że drugiej takiej nie znajdzie.
Oby tak dalej.
A i mężuś coś zrozumiał, sporo sie zmieniło między nami, ale tez bym chciała by ta zmiana nie trwała przysłowiową chwilę. Będę sie odzywać.
pozdrawiam Wszystkich.

93803 iga1983 Kobieta, 36 lat, wielkopolska
franca

franca wpis edytowany

Oby tylko tak dalej... Jeśli chodzi o mnie, to po tym wszystkim, co sie u Ciebie w przeszłości działo, ciągle się obawiam, że to może powrócic. Ale może wcale tak nie będzie? Może juz zawsze będzie, tak jak teraz? Odzywaj się, odzywaj, bez względu na to, co przyszłość przyniesie. :)

85177 franca Kobieta, 15 lat, Wrocław
aaagaaataaa

aaagaaataaa

Iga super :)

Czyli na chwilę decyzja o powrocie była właściwa, cieszę się i oby to tylko nie była chwilowa "przykrywka".
Pamiętaj o forum i o swojej wartości jaką masz, jaką wniosłaś i wnosisz do tego domu.

96522 aaagaaataaa Kobieta, 37 lat, pl
iga1983

iga1983

Witam
Nie było mnie chwilę. Wszystko zaczyna wracać do normy. Na razie jest ok. Teściowa siedzi spokojnie, nie wtrąca się, nie przytyka głupich tekstów. Oby tak dalej.
A mąż? Też na razie jest w porządku. Dogadujemy się. Stara się, bo widzę ze nie chce wszystkiego znowu na mnie zwalić. Jeśli jest kłopot to zwyczajnie konsultuje ze mną.W każdym razie jest dobrze póki co.
Nie będę się rozpisywać bo to dopiero 2 tydzień jak tu jestem, zobaczymy co będzie za 2 miesiące albo i później. Nie chcę zapeszać.
Pozdrawiam

93803 iga1983 Kobieta, 36 lat, wielkopolska
miranda10

miranda10

Iga, powiem Ci tylko tyle.....
Akurat tak jest, że znam się na uzależnieniach.
Twój mąż jest alkoholikiem. To choroba emocji! On się nie leczy, bo wszywka to tylko środek o działaniu awersyjnym. On potrzebuje profesjonalnej terapii. Nie terapii rodzinnej, tylko terapii uzależnień!!!
Inaczej nigdy się nie dogadacie.

Ty jesteś współuzależniona. Ktoś juz to napisał, ale pominęłaś to milczeniem.
Radzę Ci poszukać przychodni leczenia uzależnień i podjąć WŁASNĄ terapię. Dla współuzależnionych!
Zrób to dla siebie, wiele zrozumiesz.

98233 miranda10 Kobieta, 60 lat, wieś
franca

franca

iga1983
Witam
Nie było mnie chwilę. Wszystko zaczyna wracać do normy. Na razie jest ok. Teściowa siedzi spokojnie, nie wtrąca się, nie przytyka głupich tekstów. Oby tak dalej.
A mąż? Też na razie jest w porządku. Dogadujemy się. Stara się, bo widzę ze nie chce wszystkiego znowu na mnie zwalić. Jeśli jest kłopot to zwyczajnie konsultuje ze mną.W każdym razie jest dobrze póki co.
Nie będę się rozpisywać bo to dopiero 2 tydzień jak tu jestem, zobaczymy co będzie za 2 miesiące albo i później. Nie chcę zapeszać.
Pozdrawiam

Uff... Oby tak dalej...

85177 franca Kobieta, 15 lat, Wrocław
franca

franca

Aha, Iga... Może weź pod rozwagę to, co Miranda tu napisała:

miranda10
Iga, powiem Ci tylko tyle.....
Akurat tak jest, że znam się na uzależnieniach.
Twój mąż jest alkoholikiem. To choroba emocji! On się nie leczy, bo wszywka to tylko środek o działaniu awersyjnym. On potrzebuje profesjonalnej terapii. Nie terapii rodzinnej, tylko terapii uzależnień!!!
Inaczej nigdy się nie dogadacie.

Ty jesteś współuzależniona. Ktoś juz to napisał, ale pominęłaś to milczeniem.
Radzę Ci poszukać przychodni leczenia uzależnień i podjąć WŁASNĄ terapię. Dla współuzależnionych!
Zrób to dla siebie, wiele zrozumiesz.

Chyba rzeczywiście lepiej by było, gdyby Twój mąż chodził na terapię... Co nie?

85177 franca Kobieta, 15 lat, Wrocław
iga1983

iga1983

Narazie nie będę psuć tego co jest. A jest dobrze. Widzę ze się chłopak bardzo stara. Zauważa to czego wczesniej nie widział i to mnie cieszy. Widzę ze tłumaczy się z podjętych decyzji, rozmawia ze mną. W każdym razie jeśli zacznie się coś psuć to zacznę działać z terapią.

93803 iga1983 Kobieta, 36 lat, wielkopolska
iga1983

iga1983

Witam po długiej przerwie.
Dawno mnie tu nie było. Ale może to i dobrze ze nie muszę pisać i drążyć swojego wątku, bo jest lepiej. Naprawdę lepiej i sytuacja moja się diametralnie zmieniła.
W domu ok, z teściową nie najgorzej, unikam trudnych tematów, dyskusji i zbędnego tłumaczenia się a rozmawiam o sprawach codziennych tylko.
Małżonek sporo pracuje a jednak o nas zabiega. Dzień dziecka wspólnie na wyjazd na festyny i różne takie. Jazda na rowerach w niedzielę, wyjazd na basen raz po raz. W każdym razie nie chce próżnować w weekendy tak jak dotychczas. A i na ryby jeździ, tyle tylko że wybiera bardziej stosowne terminy i niekolidujące z nami i wspólnym czasem. Stara się. Jest dużo lepiej , oby nie zapeszyć.

93803 iga1983 Kobieta, 36 lat, wielkopolska
aaagaaataaa

aaagaaataaa

Cieszę się, że Ci się układa i że Twoja determinacja przyniosła pozytywne skutki. Nie każda kobieta byłaby w stanie to znieść i pewnie by uciekła. Brawo i tak trzymaj :))

96522 aaagaaataaa Kobieta, 37 lat, pl
iga1983

iga1983

Witam Wszystkich po długiej przerwie.
Długo tu nie byłam, ale jestem w końcu.
No cóż, nigdy jeszcze nie było tak jak jest teraz, być może czasem nawet takie osoby jak moja Teściowa dostają w kość, i może jakieś głupie nawyki się udaje zmienić.
Tak jest w tym przypadku, nie udziela się za wiele, razem z mężem organizujemy czas wolny dla naszej trójki, niedługo jedziemy na urlop i planujemy go we 3 .
Aktualnie jesteśmy na etapie planów na budowę, nie jest źle, ona mi nie wpieprza się we wszystko jak dotychczas, ale jednak sami to sami i najwyższa pora byśmy jednak byli sami, także z utęsknieniem czekam na własny kąt. Pozdrawiam wszystkich gorąco.

93803 iga1983 Kobieta, 36 lat, wielkopolska
eeeh..

eeeh..

Fajnie Iga .Ciesze się ze sie dobrze uklada .Twoja historia to dowód na to że warto mimo wszystko dac sobie i innym szansę .Miłego urlopu i dobrej pogody życzę .

88321 eeeh Kobieta, 106 lat, Mazowsze
franca

franca

Hej, Iga, dobrze Cię znowu usłyszeć! :)

iga1983

No cóż, nigdy jeszcze nie było tak jak jest teraz, być może czasem nawet takie osoby jak moja Teściowa dostają w kość, i może jakieś głupie nawyki się udaje zmienić.

Masz całkowitą rację. Dopóki sie ostro nie postawisz, gdy ktoś bardzo źle robi, to nic się nie zmieni. Grożenie paluszkiem na zasadzie: "Nieładnie, nieładnie", guzik da, bo będzie to po prostu zupełnie nieadekwatne do sytuacji. No ale na szczęście Ty sie postawiłas w bardzo zdecydowany sposób, więc do teściowej w końcu coś dotarło, i sie zmieniła. :)

Kurczę, jak teraz jest dobrze, to co dopiero będzie, jak będziecie juz na swoim? Heh, oby jak najlepiej...;) W takim razie trzymam kciuki za pomyślną i jak najszybszą budowę!

85177 franca Kobieta, 15 lat, Wrocław
iga1983

iga1983

No czekamy tylko na ostatnią wersję planu.
Co do0 urlopu to zawsze jeździła z nami, ale mam taki plan aby w tym roku w końcu być tylko z mężem i córka i mam nadzieję ze znowu się nie wkręci, ale coś na boku podgaduje.
Nie chcę jej w naszym życiu, jest bo jest i tylko jak muszę rozmawiam, specjalnie nie zwierzam się jak kiedyś, bo i po co, już to przerabiałam, jestem o to trochę mądrzejsza i wiem co mówić.
Jeszcze sprawy papierkowe trzeba uregulować i może w końcu będę ale we własnym koncie.
Pozdrawiam Was wszystkich i dziękuje za otuchę, wsparcie i wiarę w siebie i moje życie. Jest sens przynajmniej jakiś.
Papatki i do usłyszenia

93803 iga1983 Kobieta, 36 lat, wielkopolska
franca

franca

Hej, trzymaj się, i nie daj się wrobić w wakacje z teściową! :) Bądź konsekwentna, nie pozwól, żeby Twoje plany i potrzeby znowu były spychane na dalszy plan. Wszystkiego jak najlepszego, urlopu również! :)

85177 franca Kobieta, 15 lat, Wrocław